Dodaj do ulubionych

LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswiadcze

05.03.08, 15:22
nia z pediatrami (i nie tylko) bo ja mam koszmarne,trace powoli
resztki zaufania,juz nawet na mojej lekarce sie zawiodłamsad dochodzi
do tego ze wole wykupic eurespal i inne syropy i leczyc sama,zebym
tylko osłuchac umiała.
ostatnio byłam u gastrologa w PROKOCIMIU w jednym z najlepszych
szpitali w Polsce ,czekałam 3-miesiace na wizyte i wróciłam
strasznie zawiedziona,wizyta w pospiechu,badanie tez,aby tylko
odbebnic nastepnego pacjenta i tyle
jestem w szoku
pozostaje nam tylko modlic sie zeby dzieciaki zdrowe były,albo
chodzic wyłacznie prywatnie,tylko ze nie kazdego stacsad

a i nie wspomne o podejsciu pediatrów do dzieci,w ogóle z nimi nie
rozmawiaja,mój Kuba jest strasznie wygadany i jest mi zawsze bardzo
przykro jak "pani doktor" nie odpowie nawet na jego dzien dobrysad
Obserwuj wątek
    • shemsi1 ja mam najlepszą na swiecie 05.03.08, 16:11
      juz adasia od małego leczy, cudowne podejscie, zawsze dobra diagnoza,
      odpowiednie leki.
      Do małych przyjedzie jek trzeba, nie chce słyszec o jakims rewanzu za to, zawsze
      na tel.
      Sama ma troje dzieci, ona młoda wiec ma dosw.
      ale ogólnie, podejscie do dzieci ma super.
      Małe przy badaniu nie płacza, daje im sie bawic słuchawkami i fajnie gada do nich smile
      Eurespal mi wypisuje kiedy chcę, na zapas, nawet jak dzieci mam zdrowe, bo tez
      sama czesto lecze, a jade do lekarza jak juz czuję ze sama nie dam rady.

      Naprawde, trafiłam na swietna a pediatre smile
    • iksa29 Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 05.03.08, 16:33
      Miałam świetna, przez ponad 4 lata zajmowała się moją starszą
      gadziną, rewelacja. Zawsze trafiała z lekami, dużo leczyła
      homeopatią, kóra świtnie skutecznie działa na moją Gosię.
      Niestety w czerwcu 2007 zawiesiła praktyke, ponieważ jako lekarz
      zarabiała śmieszną kasę, musiała dorabiac prywatnymi wizytami, co
      odbijało sie na jej dzieciach( 2 córki) a ponieważ w prywatnym życiu
      jej się posypało i została sama + 2-je dzieci na utrzymaniu, wygrała
      ekonomia.
      Dostała świetną propozycję pracy w firmie farmaceutycznej, dobra
      kasa, regulowane godziny pracy. ŻYCIE , i ze łzami w oczach mi o tym
      mówiła przy ostatniej wizycie. Mamy kontakt czasami...

      Siłą rzeczy zmuszona byłam na szukanie innego lekarza, Ci którzy
      przyjmują w przychodni u mnie, szkoda gadać, szkoda słow na tych
      pierdzielonych konowałów.
      Mam świetną Panią doktor, dostaliśmy namiar, neonatolog-ordynator ze
      szpitala w kórym rodziłam moje piździoszki. Jest rewelacyjna, ma
      tylko jeden minus-DROGA jest , bo za wizyte bierze dużo.
      Jednak płaczę i płącę, na szczęscie za badanie obu moich dziewczyn
      bierze normalnie jak za jedną wizyte.
      Ja w karierze mojego matkowania teraz zaliczam 3-cią przychodnie, z
      jednej zabrałam po tym jak mi dziecko leczyli przez 2 tygodnie tak,
      że do zapalenia płuc doszło ze zwykłego zapalenia gardła.
      W drugiej było OK, ale odeszła wspomniana pani doktor. Polecali inną
      przychodnie to pomyślałam OK, sparwdzimy-DOOOPa.
      PARANOJA teraz jest i tyle.
      • mariolka55 Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 05.03.08, 20:33
        no własnie chodzi mi wyłacznie o tych "darmowych" lekarzy,w
        przychodniach i w szpitalach,bo za pieniadze to oczywiscie inna
        rozmowa jest...
        • shemsi1 no moja darmowa 05.03.08, 20:40
          jeszcze sie idzie na "godzine" bez kolejki, mniejszy kontakt z chorymi, a
          połozna na wizyte patronazowa, z osrodka przyniosła dzieciom po paczce pampków smile
          szkoda ze mieszkasz dosc daleko...
          • mariolka55 no szkoda naprawde,dałabys mi namiary n/t 05.03.08, 20:47

        • galea1 Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 05.03.08, 20:53
          doświadczenia mam średnie, ale nie jest chyba najgorzej. jeśli
          chodzi o jakieś przeziębienia, osłuchanie, wypisanie eurespalu nie
          ma problemu. niestety żaden z pediatrów, którzy do tej pory
          diagnozowali mi dziecko w różnych sprawach, nie spełniło moich
          oczekiwań. jedną diagnozę stawiali trafną, ale przy okazji
          popisywali się czymś, co zwalało mnie z nóg... jedynym lekarzem,
          który zawsze pozytywnie powalał mnie na kolana była neurolog mojej
          Natalii, ale miało być o lekarzach bezpłatnych, więc to nie historia
          do tego wątku wink
          • bubasio GAL ,TY żyjesz????na długi majowy łikend się umawi 05.03.08, 21:10
            amy znowu????????
            • galea1 żyję :) 06.03.08, 12:31
              mam złamaną nogę, a Natalia ma chorobę lokomocyjną więc wszelkie
              eskapady na odległość większa niż 5 km odpadają crying
              • bubasio Re: żyję :) 07.03.08, 19:12
                coś ty zrobiła??
                no ale do maja w gipsie nie będziesz chodziła??
                choroby lokomocyjnej to Natka się do maja nie pozbędzie sad
                • galea1 Re: żyję :) 07.03.08, 20:23
                  wykonałam efektowny skok z łóżka ;P
                  nie mam gipsu, ale poruszam się o kulach uncertain
      • 100ania Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 05.03.08, 21:42
        Monika, coś mi mówi, że pani doktor, którą tak dobrze wspominasz to również była pediatra mojego starszego. Nie chcę podawać pełnego nazwiska, więc rzucę jedynie inicjałami MG?
        Przyjmowała kiedyś w Eskulapie i była jedynym lekarzem, do którego miałam zaufanie.
        Teraz tragedia. Odeszła kolejna lekarka, która w miarę sensownie leczyła mi dzieciaki. Na Sportową nie pójdę, bo wizja całodziennego wystawania w kolejce na zasadzie loterii "dostaniemy się albo nie" zwyczajnie mnie przeraża.
        A w sprawie prywatnego pediatry to chyba za chwilę maila do ciebie wysmaruję smile
    • marysiowamama mariola 05.03.08, 21:48
      Muszę Cię zdziwić. Moja ciocia jest w Krakowie (tylko nie pytaj gdzie teraz
      pracuje bo juz dawno przestałam się w tym łapać) jednym z nielicznych neurologów
      dziecięcych, jej mąż anestezjologiem. Znaja to środowisko i szpitale i o
      Prokocimiu nie mają za dobrego zdania.
      A jeśli chodzi o doświadczenia to zależy naprawde od człowieka. Trafiłam na
      pieprzoną przychodnię gdzie zeby sie dostac to w tym samym dniu trzeba wyciagnąć
      numerek (mąż np dzisiaj juz sie nie załapał bo brakło dla niego ;/ ), ale nie
      rezygnuje bo mam pełne zaufanie do pediatry na którą trafilismy. Jest powolna
      (przez to na nią narzekają ) ale za to bardzo dokładna.
      Nie mozna też jak się okazało wyrabiac opinii o szpitalu na podstawie jednego
      lekarza. Urodziłam dziecko z problemami (Zosia urodziła sie sina, nie oddychała,
      potem wyszło że ma sepsę - nie ze szpiala - urodziła się z nią). Miałam świetną
      opiekę ze strony ginekologów. Spedziłam po porodzie (na szczescie wszystko
      dobrze sie skończyło)2 tyg i poznałam prawie wszystkich. Nie mam nic do
      zarzucenia. Problem zaczął sie tuż za drzwiami. Ordynator noworodków potrafiła
      tylko powiedzieć "Widzisz matka zaraziłaś dziecko to teraz masz" Kurwa ja
      obolała, umierajaca z niepokoju, z deprechą i takie rzeczy słyszałam codziennie.
      A dziecko miało bakterie ze mnie bo patałach jaki mi prowadził ciążę nie wpadł
      na to że powinien mi zrobić badania na obecność bakterii (miałam czeste infekcje
      to juz jest podstawa). A to bakteria z którą żyje prawie połowa kobiet. Dla nas
      są nie groźne.
      Pizda nie informowała mnie o stanie dziecka, nawet to ile waży. Wpadała na
      obchód i wypadała. A ja byłam w takim stanie ze nie potrafiłam nawet zapytac.
      Ztrszta jak na rozmowie w gabinecie zapytałam jak nazywa sie ta bakteria
      usłyszałam" po co to Pani wiedziec i tak sie Pani nie zna". Kurwa, kurwa
      !!!!!!!!!!!!! Dopytywałam pielęgniarek co z Zochą a te w tajemnicy przed
      ordynator sprawdzały wyniki dziecka i rozmawiały ze mną proszą mnie o dyskrecje.
      Wiem powinnam wtedy cos zrobić. Ale bylismy w takim stanie że wszystko działo
      się jakby na innym świecie.
      Nie trudno się domyśleć jakie miałam zdanie o tym szpitalu i jak się bałam kiedy
      8 tyg potem pogotowie wiozło mnie z Zosią do tego samego szpitala (nawet na
      spacerach nie byłam w stanie przejść obok niego). Trafiłysmy na pediatrię. inni
      lekarze, inne pietro i INNA ORDYNATOR !!!
      I rewelacja. Opieka, informowana byłam o wszystkim wyczerpujaco (jedyna minus to
      to że wyszłyśmy z rota). Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie kiedy
      przyszła pielęgniarka w czasie kiedy Zosia miała swoją cowieczorna kolkę i
      powiedziała "niech ja Pani da ja ja ponoszę, Pni sobie odpocznie". Myślałam że
      spadnę z łóżka. Babki nie chciały mi tam wierzyć jak byłam traktowana 2 pietra
      wyżej.
      Dlatego myslę że mozna trafić na ludzi z powołania. Trzeba miec tylko szczęście
      i TEGO WSZYSTKIM żYCZę !!!
      • mariolka55 Re: mariola 07.03.08, 13:48
        marysiowamama napisała:

        > Muszę Cię zdziwić. Moja ciocia jest w Krakowie (tylko nie pytaj
        gdzie teraz
        > pracuje bo juz dawno przestałam się w tym łapać) jednym z
        nielicznych neurologó
        > w
        > dziecięcych, jej mąż anestezjologiem. Znaja to środowisko i
        szpitale i o
        > Prokocimiu nie mają za dobrego zdania.

        hmmmm
        a zawsze Prokocim uchodził za najlepszy w Krakowie i jeden z
        lepszych w Polsce
        kolega ostatnio tez narzekał,powiedział ze nie chce słyszec o
        Prokocimiu wiecej.
      • mariolka55 marysiowa 07.03.08, 13:49
        skad jestes dokładnie???
        • marysiowamama Re: marysiowa 07.03.08, 22:24
          Jestem z Olkusza, mieszkam (mam nadzieję jeszcze tylko jakiś czas) w Otwocku pod
          Warszawą.
          Pozdr Marta
    • kkasia781 Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 05.03.08, 21:58
      ja mam bardzo dobre doswiadczenia z lekarzami. Moja Zuzia tez miala
      problemy jak sie urodzila. Poznalam wielu wspanailych lekarzy z
      IMIDZ w Warszawie. Lekarzy z powolania. Cudownych, wspalnialych,
      poswiecajacych sie dzieciom. Ale prawdą jest ze trzeba tarfic - tak
      zreszta jak kazdym zawodzie - sa dobrzy i zli lekarze, policjanci,
      sprzedawcy, kierowcy, ksiegowe itd
    • anna_sla ja niestety na sobie 05.03.08, 22:40
      w czerwcu doktorka (pediatra - lekarz rodzinny) zbagatelizowała mnie i mój
      wielki problem związany ze zrzuceniem wagi. Oddelegowała mnie do domu z nakazem
      diety 1200kcal i zajęć na basenie (jakbym nie umiała się odchudzać). Przez to i
      sama olałam temat, dopóki nie obudziłam się z wagą 10kg więcej, arytmią serca i
      nadmierną potliwością itp.. w międzyczasie (przez to pocenie) zaczęły się sypać
      wirusówki wszelakie: zapalenie ucha, zapalenie krtani itp.. leczone już u innego
      lekarza i kiedy wreszcie je wyleczyłam zgłosiłam się do tegoż samego lekarza z
      wyżej wymienionymi objawami to potraktował mnie z lekka jak hipochondryczkę i
      dla świętego spokoju chyba wypisał mi skierowanie na badania nie notując tego
      nawet w karcie (o czym dowiedziałam się później)... a potem szok obu lekarzy (i
      tego pana i pediatry) - bardzo duża niedoczynność tarczycy i hashimoto i ku..a
      96kg.. a teraz pałam wściekłością i mega kompleksami.. Zanim dotarłam do sedna
      problemu nabyłam łącznie 20kg!!!!

      Kolejna znieczulica spotkała mnie u endokrynologa.. ale już mi się nie chce tego
      opisywać, zmieniam go...

      Dodam, że pediatra jest naprawdę super względem dzieci i mam do niej dość duże
      zaufanie i nawet np. ostatnio dostałam na wszelki wypadek skierowanie dla córki
      do laryngologa bo prawdopodobnie ma powiększone migdały.. ale już odmówiła mi
      skierowania na badanie hormonów tarczycy dla dzieci...
      • princessa1 Re: ja niestety na sobie 05.03.08, 23:32
        doświadcznenia raczej mam niezbyt dobre
        przez ponad rok cale stado diagnozowało mojego m., bolało go biodro -
        ortopedzi, neurolodzy, chirurdzy, rehabilitanci prywatni i "darmowi"
        diagnozę postawił telefonicznie (!) znajomy lekarz, bez oglądanie
        pacjenta, na podstawie tego co uslyszał o bolu, jego nasileniu itp
        zrobiliśmy prywatnie rezonans, diagnoza znajomego potwierdziła się w
        100%,
        m. jest po operacji i wszystko jest ok
        ale naprawdę kurwa nie wierzę, że żaden z tych wszystkich lekarzy,
        ktorzy próbowali albo i nie postawić diagnozę nie uslyszał na
        studiach, że ból nogi może się brac od kręgosłupa
        co do pediatrów, też nie mam najlepszego zdania
        u mnie źle widziane jest zadawanie pytań, dociekanie
        najczęściej slyszę, niech mama nie przesadza, niech sie uspokoi
        itp...
        ale w koncu i tak zazwyczaj wychodzi na moje, bo w koncu matka
        najlepiej zna swoje dziecko
        za to spotkalam świetną gastroenterolog dziecięcą i mam świetnego
        gina w przychodni publicznej
        • 100ania Re: ja niestety na sobie 06.03.08, 08:05
          dwa lata temu złapałam wirusa opryszczki. Niby nic. Każdemu ma prawo wyskoczyć coś na wardze. Tylko mi wyskoczyło na wargach, na dziąsłach, na podniebieniu. Ból i masakra. Jak to pękać zaczęło, to myślałam, że zejdę. Temperatura 39 stopni, nic zjeść, pić tylko przez słomkę, żeby tych pęcherzyków nic nie dotykało. Lekarz nie dopuścił myśli o opryszczce. Ona tak nie wygląda i koniec. Później znalazłam info, że jednak wygląda. Co dostałam od lekarza? Antybiotyk!!! Którego przy opryszczce absolutnie podawać nie wolno. Skutek? Do dzisiaj nawracające grzybiczne zapalenia błony śluzowej. I oczywiście leczę je sama metodą płukania szałwią, bo kolejni lekarze na to samo zapisują mi tylko różne antybiotyki (recepty już wyrzucam, a lekarzy zaczynam omijać).
    • olamad Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 06.03.08, 09:31
      Ja generalnie jestem zadowolona z pediatry moich dzieci.
      Chodzę do niej już 7 lat i w sumie nigdy mnie nie zawiodła -
      niechętnie wypisuje antybiotyki, próbuje leczyć homeopatią, w
      godzinach jej pracy można do niej zadzwonic. Jest tylko jedno ALE -
      nie tylko ja wiem, że to dobry lekarz, wiec są do niej straszne
      kolejki. W mojej przychodni jest taka zasada, ze trzeba rejestrować
      się w tym samym dniu (nie ma wczesniejszych zapisów), wiec o ile
      najczesciej nie ma problemów z rejestracją o ile zadzwoni sie
      wcześnie rano, to jeśli coś nagle wyskoczy w środku dnia, trzeba
      brać dziecko pod pachę i pytać, czy pediatra jeszcze przyjmie. Nigdy
      mi się nie zdarzyło, by nas nie przyjeła, chyba nikomu nie odmawia,
      przez co w poczekalni dzieją sie dantejskie sceny.. Nie lubię tam
      chodzić właśnie przez te kolejki, zwłaszcza teraz, gdy mam dwójkę
      dzieci i najczesciej nie chorują razem. I dlatego mój mąż załatwił u
      siebie w pracy dla starszej abonament w Medicoverze, bym mogła gdy
      tylko ona jest chora iść z obydwojgiem bez strachu, ze jakieś
      dziecko mi na Młodego nakaszle.
      Moje osobiste doświadczenia z lekarzami państwowymi też są raczej
      dobre.. Mam super ginekologa, ale problem z nim ten sam - wszyscy
      wiedzą, ze jest dobry i jeśli nie jest się w ciąży, to strasznie
      długo trzeba czekać na wizytę.
      Gdy byłam w ciąży z Bartkiem, spedziłam na patologii 8 ostatnich
      tygodni i też w sumie nie mam nic tamtejszym lekarzom do zarzucenia.
      Leżąc tam oczywiscie klęłam na czym świat stoi, że nie chcą mnie
      wypuścic do domu, ale teraz, gdy Bartek jest juz na świecie
      (urodzony w 40tyg), wiem, ze oni poprostu bali się mnie wypisac, bo
      w razie nieprzewidzianego skoku ciśnienia mogło sie to bardzo źle
      skończyc.
      Myśle, ze moje pozytywne doświadczenia z lekarzami biorą się stad,
      ze żadne z moich dzieci, ani żadne z nas nigdy poważnie nie
      chorowało. Podejrzewam, że gdyby spotkało nas jakieś nieszczęście,
      moje podejscie mogłoby się diametralnie zmienic.
    • delie Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 06.03.08, 09:42
      Mam świetnych 2 pediatrów, jeden na telefon do domu, drugi w
      przychodni gdzie mam abonament z pracy (ale są do niej długie
      kolejki).
      Z lekarzami z NFZ nie mam dobrych doświadczeń-ostatnio wylądowałam
      na ostrym dyżurze z duszącym się dzieciakiem zawiniętym w kołdrę, to
      pediatra zanim wpuściła nas do gabinetu, kazała kurtki do szatni
      zanieść !(ostry dyżur, 12 w nocy, żywego ducha poza nami). Za to na
      lekarzy ze szpitala na Litewskiej w Warszawie, na których trafiłam,
      nie dam złego słowa powiedzieć.
    • mariolka55 czyli podsumowujac nie jest najgorzej 07.03.08, 13:46
      bo wiekszosc z was jest raczej pozytywnie nastawiona
      i dobrze
      i oby nasze dzieciaki jak najmniej chorowały
    • deela Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 07.03.08, 15:47
      nie ufam juz zadnym:
      ide do lekarza wylacznie w celu osluchania mlodego i informuje jak dziecko
      lecze, jak lekarz mi sugeruje inne leki, to mowie ze to co daje to w zasadzier
      to samo (gowmo sie znam, ale po huk mam kupowac nowa baterie lekow skoro mam ich
      caly barek? w apteczce sie nie mieszcza to w barku trzymam) - przytakuja znaczy
      ze w wiekszosci mam racje
      a kiedys wpadlam do lekarza a ze mnie wczesniej wkurwil na maxa to mu
      powiedzialam wprost: prosze dziecko osluchac i POD ZADNYM POZOREM NIE LECZYC:
      porzeziebienie z moim leczeniem trwalo u dzieciaka tydzien: z leczeniem
      szanownego doktorka trwalo m-c i skonczylo sie antybiotykiem
    • niuta_s Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 07.03.08, 21:16
      z pediatry jestem zadowolona, na dwie infekcje które miała w ciągu 13 m-cy
      wystarczyła homeopatia, żadnych antybiotyków, mam do niej bezproblemowy dostęp -
      umawiała się z reguły tego samego dnia - nie ma mowy o numerkach, jak była chora
      z dość sporą gorączką to przyjeła nas poza kolejnością (mimo że tego dnia nie
      miała dyżuru dla dzieci chorych). podpadła mi jednym na samym początku -
      przy radach kolkowcyh - zamiast jakiś specyfik przypisać to dawała mi "babcine
      rady" które zdążyłam wcześniej wynaleźć w necie, od lekarza oczekiwałam czegoś
      innego - ale to błachostka która nie ma znaczenia.
      na początku większość rzeczy potwierdzałam u teściowej (chirurg dziecięcy) z
      racji specjalizacji nie wszystko była w stanie potwierdzić, czy w czymś
      uspokoić, ale zawsze to coś.
      Moja Basia jest pod opieką neurologiczną, pani doktor bardzo rzeczowa, nie traci
      czasu na banały, jak pytam odpowiada, bardzo dokładnie małą bada, i to też na nfz,
    • asiamuc Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 07.03.08, 22:14
      Właściwie nie najlepsze...
      Mój gino niby super ekstra i najlepsza(sic!)w okolicy a jak
      przyszłam do niej bólami to mnie z nospa i powiedzonkiem, że to na
      pewno zapowiadające bóle, wysłała do domu, to nic że jej mówiłam,że
      mam regularne, w jej małym rozumku się to nie miściło no bo to
      jeszcze było za wczesnie na poród i żeby było mało to strzeliła mi
      jeszcze pędzlowanie nadrzerki jodyną a co se bedzie żałowała baba!
      wieczorem tego samego dnia jak pojechalismy do szpitala to
      dostaliśmy ochrzan,że tak późno bo jakbym przyjechała wcześniej to
      napewno by się porób wychamowało(wiem jakby człowiek wiedział,że
      upadnie to by sobie usiadł).
      Ale na sam szpital i patogie ciąży to nie mogę się skarżyć, no na
      szczęście trafiłam na supre lekarza(Nowicki)który mnie z porodówki
      wycofał bo dał się przekonć pielęgniarce,że po podaniu leków
      zatrzymujących poród, bóli już prawie nie mam i może się uda
      wstrzymać akcje(nie muszę tu chyba pisać jak strasznie jeden lekrz
      drugiemu w tzw.kompetencje nie lubi wchodzić)Udało mi się
      poleżakować trzy dni i Zuzik dostała na rozwój płucek, więc urodziła
      się w całkiem niezłym stanie.Neonatrolog przyjechała specjalnie bo
      rodził się wcześniak i nawet dali mi ją na chwile na pierśsmile.Położną
      miłam super,pielęgniarki i na noworodkach i na ginekologi były
      wspaniałe.
      Jeżeli chodzi o pediatrów to mam mieszane uczucia, najpierw byliśmy
      w niepubliczym zakładzie bo w swej naiwności wierzyliśmy że jak nie
      publiczny to lekarza będzie bardziej zależeć,ale po kolejnej aferze
      ze szczepionkami(moj mąz dzwonił do (tfu) tego ośrodka i informował
      że szczepionki czekaja na odbiór)więc zrezygnowaliśmy i
      przepisaliśmy się do państwowego i jest w miarę ok, tzn pediatra
      jest dostępna, pielegniarki jak jest duzo ludzi to mówia o ktorej
      przyjsc żeby nie siedzieć w tłumie mówią,na rehabilitacje też nam
      się udało dostać bez większych kłoptów.
      I to by było na tyle i nam nadzieje że nic więcej nie będę musiała
      dodawać....smile
      • lazy_lou Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 11.03.08, 01:43
        pozwole sobie zabrac glos, choc nowa tu jestem i jeszcze sie nawet
        nie przedstawilam suspicious

        co do lekarzy to jestem na nie.
        nie lubie i omijam jak tylko sie da.
        przez 30 lat sie dawalo ale cos- Synu sie pospieszyl i wylazl ze
        mnie w 31 tyg i zaczelo sie "lekarzowanie" uncertain

        i od tej pory nie lubie jeszcze bardziej.
        zwlaszcza tych z karowej- choc jestem im wdzieczna za opieke nad
        kuba to uwazam ze stanowczo trzeba ich WSZYSTKICH wyslac na kurs
        psychologii i podejscia do pacjenta.

        w 29tyg odeszly mi wody polodowe. cala rozdygotana trafiam na izbe
        przyjec zrecznikiem w spodniach bo podpaski przeciekaly po 5 min.
        kazano mi czekac 40 min. potem dyskisje wywolal fakt ze mialam nie
        podpisana ksiazeczke ciazy : A skad ja mam wiedziec czy to w ogole
        pani ksiazeczka?
        kolejny tekst- lekarka- chyba mlodsza ode mnie- zbadala mnie i
        oczywiscie wody chlustnely jak ocean: niunia na to wrzeszczy: CO
        PANI WYPRAWIA!!! (specjalnie jej to, kurwa, zrobilam?!)
        pytam ja co bedzie z dzieckiem (temat wczesniakow byl mi wtedy
        szczesliwie obcy) i mowie ze jestem zdenerwowana bo to dla mnie nowa
        sytuacja
        a ta dzwoni na patologie i slysze jak mowi: "mam tu taka rozkoszna
        kretynke, mowi ze sie denerwuje bo to nowa dla niej sytuacja, wezcie
        se ja na gore to troche ubawu bedziecie miec"
        MILO.

        ale nic to.
        do dzis reaguje trauma na widok dr neonatolog ktora prowadzila kube-
        36dni w szpitalu, ja codzienie siedzialam z kuba od 15 do 20, a ona
        na wypisie zaczyna od tekstu: z panstwem sie nie mozna bylo
        skontaktowac.
        jakos zebym doniosla dowod ubezpieczenia to dali rade sie
        kontaktowac.
        potem (przez 36 dni nikt mi nie zasugerowal ze z kuba jest cos ie
        tak a ja w swej naiwnosci myslalam ze skoro tam siedze i mijam
        lekarzy to jak bedzie problem to mi powiedza. wiec nie pytalam uncertain )
        dowiaduje sie ze kuba mial wylewy, ma rozlegle zmiany lekomalacyjne
        w mozgu (co to sa te zmiany nie umiala mi "po polsku" wyjasnic, jak
        wiadomo lekomalacja to slowo znane kazdemu od urodzenia) i ze
        generalnie bedzie roslinka.
        jak sie poryczalam dodala pocieszajaco: takie rzeczy sie zdarzaja,
        na szczescie bardzo rzadko...
        super! hura! udalo nam sie trafic w anty-totka!!!
        pffff

        wiecie ze nie bylam w stanie pojsc do niej na kontrolne usg po 3
        miesiacach? poslalam meza bo na sam jej widok robilo mi sie slabo.
        co lepsze- neurolog po obejrzeniu pierwszego usg nie rozumiala jak
        mozna bylo wydac taka diagnoze, ze roslinka! bo nie mial zadnych,
        ZADNYCH odruchow patologicznych, a wylew w dosc "bezpiecznym"
        miejscu...

        sorry ze sie rozpisalam, ale do dzis mnie trzesie jak o tych sukach
        pomysle...
        zeby to jeszcze byli faceci, niby pozbawieni empatii i twardzi...
        ale kazda z nich pewnie ma/bedzie miala dziecko, wiec wydawaloby sie
        ze rozumieja...
        pffff...

        nic to.
        ogolnie mowie panstwowej sluzbie zdrowia zdecydowane matczyne NIE!


        do tej pory jedyna sensowna lekarka z NFZ byla dr szymanska z imid,
        neurolog. konkretna, rzeczowa i spokojna. nie obiecuje i nie
        straszy.
        i jeszcze moge polecic fajna dermatolog (niezla od AZS) i dobrego
        ortopede- oboje przyjmuja na nfz, ale ja bylam prywatnie, bo nie
        chciclam czekac 2 miesiecy...
        w ogole zauwazylam zasade- specjalista bywa mily i konkretny, z
        lekarzami ogonymi dogadac sie nie da. tez tak macie?
        i tutaj prosba do dziewczyn z warszawy: poleccie mi jakiegos
        sensownego pediatre, co?
        bo nawet te prywatne (kuba ma karte do lux medu) ogladaja i lecza go
        na zasadzie NASTEPNY PROSZE!

        bede bardzo, bardzo wdzieczna za podpowiedz.


        • olamad Re: LEKARZE ,znieczulica,rutyna,jakie macie doswi 11.03.08, 08:03
          lazy_lou napisała:

          >niunia na to wrzeszczy: CO
          > PANI WYPRAWIA!!!

          Dobre! Naprawdę dobre! big_grinDD
          Naprawdę nie miałaś szczęścia do lekarzy..

          Ja ze swojej strony tylko dodam (przypomniało mi się), że 8 dni po
          cc przyjechałam na izbę przyjęć szpitala, w którym rodziłam, bo
          przestałam krwawić (od 5 dni sucho, tylko przez 3 pierwsze cos tam
          ze mnie leciało), a niunia, która doskonale mnie znała, bo spędziłam
          na patologii dwa miesiące, rzekła, że trzeba było do swojego gina
          się udać, a on dopiero by zdecydował, czy wypisywac skierowanie czy
          nie. Stanęłam okoniem i powiedziałam, ze nie ruszę się bez badania i
          mnie w końcu przyjeła. Okazało sie, ze poprostu macica słabo się
          obkurczała i trzeba było jej pomóc zastrzykiem z oxy. A potem
          leciało ze mnie przez bite 6 tygodni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka