Dodaj do ulubionych

mój 14-sto latek

06.03.08, 14:40
Rodzice nastoltaków łączcie się!
Mój syn ma 14 lat. Ta burza hormonów skończy nie tylko jego ale przede wszystkim nas rodziców. Może ocaleje tylko mój mąż bo on do tego problemu podchdzi spokojniej niż ja. A może się mylę.On też to bardzo przeżywa tylko chce chronić mnie. Ten upór nastolatka jest nie do zniesienia. Ja pewnie też taka byłam ale do tego dochodzi bałaganiarstwo / tak nie umiałam bałaganic/ i lekceważenie różnych zasad. Przejście do gimnazjum tylko zaostrzyło te kłopoty. Nowe środowisko , nowi nauczyciele a przede wszystkim nowi koledzy wśród których trzeba się jakoś odnależć. Zaimponować.Jedzenie niedobre, ciuchy też nie takie.Jednym słowem najchętniej już by się usamodzielnił. Mówi że jak tylko będzie miał te18 lat to się wyprowadza. Ale jak trzeba zrobić zakupy-nie posprzątać-nie załatwić drobną sprawę-nie. No to ja się pytam jak chce się sam utzrymać i nie zginąć?! Ludzie, doradżcie jak nie złapać takiego doła żeby się chciało rano wstawać?
Obserwuj wątek
    • plucha Re: mój 14-sto latek 06.03.08, 16:12
      Przeczekać. Zdobyć się na filozoficzny spokój, nie wdawać się w
      jałowe dyskusje.
      Mark Twain powiedział: "Kiedy miałem 16 lat mój ojciec był
      kompletnym durniem, ale do czasu kiedy skończyłem lat 20
      niesłychanie zmądrzał". smile)
    • afrodytka-net Re: mój 14-sto latek 06.03.08, 20:48
      Do Twojej listy dopiszę jeszcze nie uczy się,ma 100000 odp.na minutę ,Twierdzi
      że nauczył się 3 strony z histori w ciągu 3 minut ,prosi o spytanie -nie umie i
      znów wraca po 3 minutach,o jakąkolwiek rzecz proszę po sto razy a jak juz
      krzyknę przysto pierwszym to nie zrobi bo krzyczę!!!!!!! szczerze to juz chyba
      nie mam na to sił.Poddaję się to mnie przerasta.Po dzisiejszym dniu psycha mi
      siadła!wiem że w większości domach gdzie są 14 latkowie tak jest ale ja
      wysiadam.........
      • baba06 Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 10:26
        a czym pasjonują się chlopcy w tym wieku, bo dla mojego syna wszystko / poza
        grami komputerowymi/ jest nudne i bez sensusad
        Na szczęscie jeszcze czyta książkismile

        Z nauką też się opuścił, wszystko jest odkladane na ostatnią chwilę, bo po co
        się uczyć do kartkowki dzisiaj skoro jest za tydzień! po co się w ogóle uczyć
        skoro nauczyciele nie pytają, a do sprawdzianu jeszcze tyle czasusad oszalec można!
        i do tego jest taki milczący! czy chlopcy się tak zamykają w sobie, czy to tylko
        moj "przypadek"?
        • agatka_s Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 13:53
          Moj ma 13-lat, poki co jest OK, ale

          -jest bardzo roztrzepany, i malo co pamieta (jak za to musi sie
          przypomina to jest wsciekly, ze traktuje go jak dziecko)
          -neguje w zasadzie wwzystko co ja mowie (potem i tak robi jak ja
          mowie, ale musi wpierw podziamgac jak mu zle itp)
          -czas poswiecany nauce bardzo ostatnio sie zredukowal, uczy sie
          bardzo dobrze, ale mam wrazenie ze dlugo to tak nie potrwa...
          -nic ale nic mi nie mowi (to akurat bylo tak zawsze), rozmawiamy o
          rzeczach ogolnych, o polityce, a nauce, sporcie ale co dzieje sie u
          niego w klasie, z kolegami, kolezankami-nie pusci pary z geby.
          -czulosc okazuje tylko wtedy jak mu na czyms zalezy, normalnie
          jakbym siebie z dziecinstwa widziala, ja swojego tate tez tak zawsze
          bralam pod wlos jak cos chcialam zalatwic, teraz syn to powtarza, to
          chyba geny... (on stosuje metode na kotka ze shreka, trzepie rzesami
          az milo)
          -ostatni zdarzaja mu sie jakies wybuchy zlosci, tak z 5 minut sie
          zlosci i ciska, a za chwile juz nawet nie pamieta o co mu chodzilo.


          Jesli chodzi o zainteresowania to akurat troche ma, interesuje sie
          obsesyjnie F1, poza tym polityka i historia, no i uprawianie sportu.
          Komputer tez, ale w rozsadnych dawkach. No i zbiera monety Euro,
          ostatnio ma taka idee fix, ze musi uzbierac wszystkie monety Euro
          jakie zostaly wybite, we wszystkich krajach, we wszystkich latach...
          (troche mu to zajmie).

          Generelnie moj 13-latek na razie jest bardzo milym nastolatkiem,
          totez staram sie jakos dawac mu maximum wolnosci i mojego zaufania,
          zeby jakos ten okres przezyc wspolnie minimalizujac straty.
        • szymucia Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 16:38
          kiedy czytam te wszystkie posty o 14 latkach to tak jakby ktoś widział mojego i
          uzupełniał jego obraz. Baba06 napisała coś o czułościach. Ja nawet o tym nie
          pisałam bo to takie przykre kiedy mówie do niego kochanie a on mi na to że "bez
          tego kochanie , wystarczy imie".Pokażcie mi kogoś kto by nie chciał byc
          kochany.O zwierzeniach, czy pogaduszkach nie ma mowy. No chyba że jak ma humor
          ku temu to wieczorem leżąc w łóżku coś tam opowie. Nie dba o wygląd więc tematu
          dziewczyn nawet nie poruszam bo widze, że to za wcześnie.Otacza go haos, bałagan
          to i w środku też taki roztrzepany.Nie mam córki więc wydaje mi się że miałabym
          lżej gdybym ją miała. Ale to chyba tylko złudzenie bo z dzieczynami"nigdy nie
          wie oj nie wie się". Pozdrawiam i dziękuje za wsparcie. Nie poprawia sytuacji
          ale pomaga nabrac dystansu i nie oszalec.
          • oldrena1 Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 17:17
            szymucia napisała:
            > bo to takie przykre kiedy mówie do niego kochanie a on mi na to
            że "bez
            > tego kochanie , wystarczy imie".Pokażcie mi kogoś kto by nie
            chciał byc
            > kochany.

            Przecież nie o to chodzi, że on nie chce byc kochany.
            Masz w domu młodego faceta (on tak już o sobie myśleć może), który
            jest wyczulony na wszelkie oznaki "podkopywania" jego męskości,
            sugerowania słabości, czy co tam mu po głowie chodzi...
            Takie "kochanie" niemęskie jest i już. A nie daj Bóg, w towarzystwie
            innych młodzieńców okazać mu czułość, czy zdrobnić imię.
            Syn Ci wchodzi w fazę burzy hormonów, szukania tożsamości, negacji
            autorytetów dotychczasowych, kwestionowania wiedzy i znajomości
            życia przez jego "starszych". On "wie lepiej", jest już "prawie
            dorosły", a jednocześnie trochę zagubiony w tym, co się z nim
            dzieje - huśtawka nastrojów może być dobijająca. Normalka.
            Dystans, ustalenie zasad i nieodpuszczanie (minimalnych wink) wymagań
            mnie osobiście uratowało przed stwierdzeniem, że jestem matką do
            czterech liter. smile
            A żeby było optymistycznie:
            Znowu z moim szesnastolatkiem mamy o czym rozmawiać, mogę liczyć na
            jego pomoc (tak jak on na moją), nadal jestem ważną dla niego osobą.

            Pozwoliłam mu dorosnąć, jednakowoż łatwo nie było.
    • reniatoja Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 23:22
      Jej, jakbym czytala o wlasnej corce. Tylko ja mam tego wszystkiego
      jeszcze wiecej, wiecej, ja juz nie wyrabiam, naprawde. wiem, ze niby
      trzeba rozmawiac, rozmawiac, jeszcze raz rozmawiac. Zeby to jeszcze
      sie dalo... Nie wiem co Ci doradzic, sama jestem w takiej sanej
      sytuacji.
    • sun_of_the_beach Re: mój 14-sto latek 07.03.08, 23:47
      Skoro metoda męża skutkuje, czemy sama jej nie stosujesz?
      • szymucia Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 14:01
        Dobre sobie. Metoda męża. Jak zwykły śmiertelnik może miec tyle cierpliwości to
        po pierwsze. A po drugie mąż po powrocie z pracy nie musi się handryczyc o
        jedzenie, które prawie zawsze nie smakuje.Nie drze kotów o ciuchy które ubiera
        pogniecione bo nagminnie leżą wciśnięte w kąt.Nie , to chyba nie była
        najtrafniejsza rada, ale dzięki.
        • verdana Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 16:21
          Nie wie, ale chyba macie talent do sprawiania sobie samym klopotow.
          Nastolatek, dorosly chlop nie je, bo mu nie smakuje? To nie, tez mi
          problem. Ja nawet nie wiem, czy moj trzynastolatek je kolacje (chyba
          rzadko), a sniadania daje chyba psu. Nie moje śniadanie, nie moj
          problem.
          Chce chodzic w pogniecionych rzeczach - i dobrze, odpada prasowanie.
          Ja tak i tak bym nie prasowała, ale jestem zadowolona, ze nie muszę.
          A niemal wszystkie nastolatki sa w pogniecionych ubraniach, wiec w
          czym problem?
          Nie lubi, jak się do niego mowi "kochanie"? To po co mówic???? Ja
          tez nie znosze zdrobnień swojego imienia i biada temu, kto do mnie
          tak powie.
          Nie uczy sie tydzień wczesniej do klasówki? A ile z Was robi
          wszystko z tygodniowym wyprzedzeniem?
          Nie chce sluchać rad? To po co ich udzielać - 14-latek sam sobie w
          wielu wypadkach da radę, a czesto znacznie lepiej niż rodzice.
          W nastolatkowycm wieku należy ograniczyć wymagania do niezbednego
          minimum, ni czepiac się rzeczy nieistotnych (jedzenie, ubranie), a
          nerwy i awantury zostawić na sytuacje ekstremalne. Wtedy szansa, ze
          w sytuacji prawdziwego problemu nastolatek nas posłucha jest o 200%
          większa. I o to chodzi.
          • afrodytka-net Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 17:27
            Masz pewną rację ale nie ze wszystkomi dziecmi tak jest moja kolezanka ma 3
            dzieci i robi tak jak ty jednio ma już 17 lat dzieci same ze wszystkim doskonale
            sobie radzą nigdy nie musi im nic przypominac z a bardzo koło nich biegać i są
            ok. dobrze się uczą.Ale ja próbowałam z moim gdybym odpusciła nie chodziłby do
            szkoły jadłby pewnie same słodycze zarósł brudem a któregoś dnia przywiozłaby go
            policja do domu.wydaje mi się że najwazniejsze jest miec kontrolę i modlć się
            żeby to jakoś przetrwać.
            • szymucia Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 19:33
              Właśnie. Tu nie ma żednej reguły. Są dzieci które mają w sobie coś takiego że
              lubią usłuchnąc i nie trzeba przy tym używac decybeli a są i takie którym jest
              obojętne czy głośno czy prośbą bo i tak nie usłuchną.
              Ten komputer to zmora , naprawde. Choc ustalamy pory korzystania z niego i oni
              to rozumieją ale i tak drążą i nie akceptują. Gdyby ich tak zostawic to pewnie
              by skostnieli przed ekranem. Nie czytają lektur tylko opracowania w kompie.Zadne
              zajęcie nie jest tak atrakcyjne jak np tibia. Wasi też? Pozdrawiam
          • szymucia Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 19:36
            verdana napisała:

            > Nie wie, ale chyba macie talent do sprawiania sobie samym klopotow.
            > Nastolatek, dorosly chlop nie je, bo mu nie smakuje? To nie, tez mi
            > problem. Ja nawet nie wiem, czy moj trzynastolatek je kolacje (chyba
            > rzadko), a sniadania daje chyba psu. Nie moje śniadanie, nie moj
            > problem.
            > Chce chodzic w pogniecionych rzeczach - i dobrze, odpada prasowanie.
            > Ja tak i tak bym nie prasowała, ale jestem zadowolona, ze nie muszę.
            > A niemal wszystkie nastolatki sa w pogniecionych ubraniach, wiec w
            > czym problem?
            Straszny minimalizm. Jak poprzeczka nisko to i skok nie wysoki.Znam młodych ludzi którzy nie maja żadnych ambicji bo nie wyrobili ich w sobie. Tacy są pod budką z piwem. Nie chciałabym tam szukac swojego syna
            • verdana Re: mój 14-sto latek 08.03.08, 19:49
              Hm, jedno z tak wychowanych moich dzieci zdaje w tym roku na studia
              doktoranckie, drugie studiuje dwa kierunki, a najmlodszy 13-latek
              czyta książki (wprawdzie czasem zamiast odrabiania lekcji), ale
              zdecydowanie to wolę.
              To nie jest minimalizm, tylko pozwolenie mlodziezy, wchodzacej
              powoli w wiek dorosly na to, aby nie musiala podoprzadkowywac się
              poleceniom rodziców, odpowiednim dla 7-latka. Zastepowanie
              kontroli "zewnetrznej" kontrola wewnętrzną. To, co rodzice każa
              zrobic to tylko jej proteza - i tak za dwa-trzy lata nie bedę w
              stanie niczego wyegzekwować. Najwazniejsze jest nauczenie
              nastolatka, że musi odpowiadać w coraz wiekszym stopniu sam za
              siebie, a nie po prostu słuchac mamusi.
              No i ambicja, aby zjeść dobrze i dobrze się ubrac - to tez chyba nie
              za wysoka poprzeczka.
          • chruppp Re: mój 14-sto latek 18.03.08, 12:32
            veranda: zdecydowanie się z Tobą zgadzam
    • kamilka400 Re: mój 14-sto latek 10.03.08, 22:03
      Czesc!Jestem na tym forum nowa.Mam rowniez syna,14-latka i dobrze
      ten problem rozumiem.Albo jest fajny,albo niemozliwy.Strasznie
      czasami upierdliwy ,marudny i prawie zawsze niewinny.Wiem, ze dobrze
      jest chlopca zaangazowac w sport ale niestety nic nie chce mu sie
      robic, obecnie.Wczesniej byl bardzo aktywny:tenis
      ziemny,koszykowka,troche narty ,itp.Obecnie troche lekcji, telewizja
      i komputer.Ale jest bardzo czysty i ladnie sprzata, ale wtedy jak on
      chce.A ja, jak mam dola,biore psa i ide na spacer i zaczelam jezdzic
      na rowerze treningowym w domu i to mi b.pomaga.A i rowniez czasami
      musze sobie poplakac gdyz tak trudno jest mi sie z nim dogadac (ale
      sa dni,ktore sa naprawde super).Pozdrawiam was wszystkie.Odezwe sie.
    • anula291 Re: mój 14-sto latek 11.03.08, 08:51
      NO to ja też napisze co nieco o moim nastoletnim synu.
      Problemy z nim mam od samego początku jak poszedł tylko do zerówki.Z
      roku na rok to się pogarsza.Ma problemy z nauką a do tego nie chce
      się uczyć.Jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia, jest podatny
      na wpływy, kłamie, zdarzają się kradzieże.W domu rozmawiamy z nim o
      tych wszystkich sytuacja bardzo dużo , tłum,aczymy jak ważna jest
      nauka, jakie konsekwenceje poniesie za swoje czyny.Zresztą nie raz
      już poniósł ale to niczego go nie nauczyło, wogóle nie uczy się na
      błędach.Byłam z nim u psychologa kilka razy ale nie wiele to
      pomogło.Tłumaczymy mu że nie musi być omnibusem ale ona nie ma
      chęci do nauki ani odrobinę.Stale nas oszukuje , obiecuje poprawę
      ale nie dotrzymuje słowa..Juz nie wiem co mam robic jak
      postępować ...jakiekolwiek próby ,tłumaczeniem, grożbą ,prośba itp
      nie skutkują.Nie zależy mu na nauce ani na dobrej opinii.Wiem ,że
      czuje się przez to gorszy,ale przeciez to od niego zależy czy bedzie
      lepiej.Jest strasznym egoistą wie jak bardzo nas krzywdzi ale to go
      nie powstrzymuje przed robieniem czegoś złego.Wiem,że brzmi to
      wszystko straszanie z ust matki,ale mam już dosyć chciałabym
      wiedziec jak postępować z nim by w przyszłości żyło mu się lepiej
      ale jak narazie to widzę to czarno.Syn w tym roku skończy 14 lat i
      zapewne jeszcze najgorsze przede mną, nie wiem skąd mam czerpać na
      to wszystko siły, straszanie się tym wszystkim przejmuję.Mam jeszcze
      2 nastoletnie starsze córki, z nimi nie mam żadnego problemu.Córki
      tęż zaczynają się irytować zachowaniem syna, tłumaczą mu również
      ale to na nic.Nie wyamgam od niego aby był aniołkiem,ale to co on
      wyprawia to ktś z boku może pomyśleć ,że wogóle go nie wychowujemy
      (i zapewne większość tak uważa),Nie raz spotykam się ze
      stwierdzeniem innych ludzi ,że nie wyobrażają sobie jak dziecko
      może nie słuchać rodziców.Ja ma naoczny przypadek ,że może.I co mam
      go bić? Moim zdaniem nie tędy droga.Tłumaczenia nie pomagają,jego
      wpadki nie uczą go,kary również nie wnoszą nic .Straszanie się
      rozpisałam, dziękuję za cierpliwość.Czasem przychodzą mi do głowy
      rózne myśli m.in.że jestem złą matką,że nie potrafię wychować
      syna ,że nie nadaję się do tego,że jestem za słaba
      psychicznie.Wszystko to odbija się na moim zdrowiu, mam juz pewne
      dolegliwości spowodowane nerwami.Jest mi z tym wszystkim strasznie
      żle.smile
      • kamilka400 Re: mój 14-sto latek 11.03.08, 23:23
        anula291 napisała:

        > NO to ja też napisze co nieco o moim nastoletnim synu.
        > Problemy z nim mam od samego początku jak poszedł tylko do
        zerówki.Z
        > roku na rok to się pogarsza.Ma problemy z nauką a do tego nie
        chce
        > się uczyć.Jego zachowanie pozostawia wiele do życzenia, jest
        podatny
        > na wpływy, kłamie, zdarzają się kradzieże.W domu rozmawiamy z nim
        o
        > tych wszystkich sytuacja bardzo dużo , tłum,aczymy jak ważna jest
        > nauka, jakie konsekwenceje poniesie za swoje czyny.Zresztą nie raz
        > już poniósł ale to niczego go nie nauczyło, wogóle nie uczy się na
        > błędach.Byłam z nim u psychologa kilka razy ale nie wiele to
        > pomogło.Tłumaczymy mu że nie musi być omnibusem ale ona nie ma
        > chęci do nauki ani odrobinę.Stale nas oszukuje , obiecuje poprawę
        > ale nie dotrzymuje słowa..Juz nie wiem co mam robic jak
        > postępować ...jakiekolwiek próby ,tłumaczeniem, grożbą ,prośba
        itp
        > nie skutkują.Nie zależy mu na nauce ani na dobrej opinii.Wiem ,że
        > czuje się przez to gorszy,ale przeciez to od niego zależy czy
        bedzie
        > lepiej.Jest strasznym egoistą wie jak bardzo nas krzywdzi ale to
        go
        > nie powstrzymuje przed robieniem czegoś złego.Wiem,że brzmi to
        > wszystko straszanie z ust matki,ale mam już dosyć chciałabym
        > wiedziec jak postępować z nim by w przyszłości żyło mu się lepiej
        > ale jak narazie to widzę to czarno.Syn w tym roku skończy 14 lat
        i
        > zapewne jeszcze najgorsze przede mną, nie wiem skąd mam czerpać na
        > to wszystko siły, straszanie się tym wszystkim przejmuję.Mam
        jeszcze
        > 2 nastoletnie starsze córki, z nimi nie mam żadnego problemu.Córki
        > tęż zaczynają się irytować zachowaniem syna, tłumaczą mu również
        > ale to na nic.Nie wyamgam od niego aby był aniołkiem,ale to co on
        > wyprawia to ktś z boku może pomyśleć ,że wogóle go nie wychowujemy
        > (i zapewne większość tak uważa),Nie raz spotykam się ze
        > stwierdzeniem innych ludzi ,że nie wyobrażają sobie jak dziecko
        > może nie słuchać rodziców.Ja ma naoczny przypadek ,że może.I co
        mam
        > go bić? Moim zdaniem nie tędy droga.Tłumaczenia nie pomagają,jego
        > wpadki nie uczą go,kary również nie wnoszą nic .Straszanie się
        > rozpisałam, dziękuję za cierpliwość.Czasem przychodzą mi do głowy
        > rózne myśli m.in.że jestem złą matką,że nie potrafię wychować
        > syna ,że nie nadaję się do tego,że jestem za słaba
        > psychicznie.Wszystko to odbija się na moim zdrowiu, mam juz pewne
        > dolegliwości spowodowane nerwami.Jest mi z tym wszystkim strasznie
        > żle.smile
        Witaj anula!
        Bardo cie prosze nie zalamuj sie,ja ciebie bardzo dobrze
        rozumie.Musisz byc silna!Ja czasami tez sie zalamuje ale potrafie
        szybko sie podniesc do gory.Ja dopier ide z moim synem do
        psychologa.Moj ma problemy z zachowaniem i z dostosowaniem sie,chce
        decydowac o wszystkim i omijac nauke.Czyta tylko kaczora donalda i
        czasopisma o samochodach.Ale jesli chodzi o pieniadze ,jest bardzo
        uczciwy i nigdy nikomu nic nie ukradl.Wydaje mi sie, ze jest
        zagubiony.Tylko nie wiem,dlaczego?Jestesmy rodzina szanujaca
        sie,poswiecamy im czas(mam jeszcze jednego synka,12-latka) i bardzo
        ich kochamy.Moze to faktycznie taki trudny wiek,ktory po prostu
        przejdzie...?Glowa do gory,pomysl czasami o sobie .idz z kolezanka
        na kawe,albo do kina.pospaceruj po parku, pocwicz w domu na macie
        (jak ja to robie)itd.A czy robicie cos razem?czy twoj syn lubi jakis
        sport?My dosc czesto chodzimy na basen i jest super.
        Serdecznie cie pozdrawiam.Koncze,jest juz pozno.Odezwij sie.
    • camel_3d kezdy taki byl..chyba 11.03.08, 09:46
      14 lat to taki wiek, ze lepiej nie mowic. Jak sobie przypomnie siebie w tym
      wieku, to po prostu zalamka. Hustawka charakterow od aniolka po diabla
      wcielonego - robienie piekla w domu inclusivesmile
      stopnie...pojechaly w dol. Dopiero 8 klasa.. czyli jakies 15 lat sie zmeinila.
      Nagroda za doba nauke i takie tam dyrdymaly.
      Najwazniejsze, zeby mial z kim pogadac.
      Bo mnie "uspokajala" moja ciociasmile ktora miala anielska wrecz cierpliwosc do
      mniesmile)) i brala mnie na spacery plus rozmawiala jak z doroslym, a nie z
      dzieckiem, ktore ma srake w glowiesmile))


    • 13monique_n Re: mój 14-sto latek 12.03.08, 11:16
      A mój prawie 15 latek żyje po to, by żreć się z siostrą (12 letnią).
      Bywa wkurzający i pyskaty, ale wtedy to ja go sobie wypożyczam na
      długi spacer i troche gadamy. Tłumaczę, dlaczego oczekuję od niego
      pewnych zachowań i bedę sie przy tym upierać. Ale za to gdzie
      indziej możemy ponegocjować. Z nauką na szczęście jest bardzo
      dobrze, ale czasem łapie lenia i wszystko olewa.
      Padła tutaj jedna jedyna rada, jaką można zastosować - przeczekać.
      Ja mogę dorzucić od siebie, że działa też rozmowa, a właściwie
      pytanie wprost "dlaczego.....?" Konieczność stawienia czoła temu
      pytaniu i udzielenia odpowiedzi bywa trzeźwiąca. Chociaż czasem na
      krótko big_grin
      • szymucia Re: mój 14-sto latek 12.03.08, 12:44
        Ja prędzej wyjde z siebie niż na spacer. Żeby to jeszcze chciało mu się gadac.
        Najlepiej powiedziec 'nie bo nie'Wydaje mi się że zamiast dojrzewac on sie jakoś
        uwstecznia. Dziecinne zachowania/wiem że to jeszcze dziecko, ale ma juz 14
        lat/bo i dziecinni koledzy go odwiedzają.Spadek totalny ambicji. Po co się uczyc
        skoro wygodniej i fajniej cały czas grac na kompie wbijając ku zazdrości kolegów
        kolejny lewel.Ta TIBIA już całkiem działa mi na nerwy. Każdą prace odwlekałby w
        nieskończonośc bo właśnie gada z kolegami na gg. Jedzenia też nie chce mu się
        samemu robic bo szkoda na to czasu. Ale zrobione przeze mnie posiłki są
        oczywiście niezjadliwe."niedobre, albo'znów to samo' Nie chce jeśc w szkole a w
        domu wydziwia już do przesady. 14-sto latek a sylwetka krucha i licha. Mięśnie
        gdzieś zaginęły , spodnie zdejmuje bez rozpinania guzika. Widmo anemii pełną
        parą.Waży 45 kg i zadowolony bo higienistka szkolna powiedziała że ok. Akurat ok
        !! Nie mam ambicji utuczyc dziecka ale przecież teraz organizm dojrzewa i
        rośnie.Jak wytrzyma to kręgosłup kiedy mieśnie słabe.A bałagan w pokoju?! ech!
        wystarczy na dziś bo jeszcze ktoś pomyśli że nie widze w swoim dziecku żadnych
        zalet. To prawda że czasem ciężko ale nadzieja na lepsze jutro umiera ostatnia.
        • 13monique_n Re: mój 14-sto latek 12.03.08, 13:13
          szymucia napisała:

          > Ja prędzej wyjde z siebie niż na spacer. Żeby to jeszcze chciało
          >mu się gadac. Najlepiej powiedziec 'nie bo nie'
          Wiesz, ja jestem "mędząca" matka. Sama do nich nigdy nie
          powiedziałam "nie, bo nie". Więc używa argumentu "ja do Ciebie tak
          nie mówię. Pytam, bo chcę zrozumieć. Chyba możemy porozmawiać" (ale
          ten rodzaj rozmowy to moje "biedne" dzieci miały od zawsze).

          >Dziecinne zachowania/wiem że to jeszcze dziecko, ale ma juz 14
          > lat/bo i dziecinni koledzy go odwiedzają.
          No to jest dzieciak, którego ciało urosło szybciej niż rozum -
          czasem się z tego razem śmiejemy, a ja opowiadam o tym, jak to się u
          mnie przejawiało big_grin

          >Ta TIBIA już całkiem działa mi na nerwy.
          Oj, mnie doprowadzało do szału i mieliśmy kilka poważnych awantur na
          tym tle. Wyjasniłam, że mam do Tibii stosunek co najmniej wrogi, ale
          się przełamię, jeśli stopnie w szkole będą nie gorsze niż 4, a
          domowe obowiązki (w tym wyprowadzanie psa) bez zarzutu. Jeśli coś
          nie tak, Tibia odłączona.
          A "uratował" mnie jeden z adminów/moderatorów Tibii, który im
          skasował na serwerze jakieś tam 100 "leveli" hihihi i moje dzieciory
          się obraziły na Tibię (Dzięki Bogu).


          Moim smakuje to, co robię do jedzenia, ale różnie bywa z
          podgrzewaniem samemu. Wtedy jest ban na słodycze na przykład. Ja mam
          dużo szczęścia, bo młody to raczej ma apetycik, ale córka to juz
          niekoniecznie. Rece opadają, kiedy człowiek stara sie im urozmaicić
          menu. Ale ostatnio wzięłam się na sposób i gadam do nich, że już mi
          się znudziło i chyba im nagram moje marudzenie na mp3 i będę włączać
          zdalnie, bo ja już siebie nie mogę słuchać, a odpuścić nie mogę, bo
          za zagłodzenie dziecka to prokurator, a co dla dzieciora niejadka???
          Hę?(trochę humorystycznie rozmawiam, ale na jakiś czas to
          skutkuje ) smile
        • jola_ep Re: mój 14-sto latek 12.03.08, 16:38
          > 14-sto latek a sylwetka krucha i licha. Mięśnie
          > gdzieś zaginęły , spodnie zdejmuje bez rozpinania guzika.

          I myślisz, że receptą na to jest jedzenie? Nie zmuszaj, nie zachęcaj, olej smile
          Mam 8-latka chudzielca. Sylwetka krucha i licha, kości odstające, je mało, ale chętnie (nie wnikam, nie zachęcam, nie zmuszam).
          Ale za to silna bestia i zwinna smile Nawet chcieli go z łapanki do klasy sportowej werbować smile (gimnastyka na przyrządach, robili testy sprawnościowe)

          > Jak wytrzyma to kręgosłup kiedy mieśnie słabe.
          To nie tylko sprawa mięsni. To także układ więzadeł, system nerwowy i parę innych rzeczy. A siła mięśni nie rośnie od jedzenia.

          Widzisz, najważniejsze jest przekonać dziecko, że jedzenie to jego PRAWO, a nie obowiązek. Gotuj smacznie, staraj się (ale nie za bardzo, bo wtedy żal, gdy nie chce jeść wink ), a co on z tym zrobi, to jego sprawa smile

          Pozdrawiam
          Jola
          • afrodytka-net Re: mój 14-sto latek 13.03.08, 15:57
            Słuchajcie ,, przeczekać,, ktoś napisał nie umiem! nie potrafię!! za wszystkie
            jego niepowodzenie winię siebie zreszta on tez tak robi Przykład M<owi że
            pieczarka na biologię potrzebna mówie idz kup nie poszedł,nie kupił rano
            wrzeszczy ze moja wina i ze pałe dostanie przezemnie.,,mi nie zalezy zobaczymy
            na koniec roku,,-jego słowa
            więc jak zwykle dzien zaczymam bardzo milo!!Skarpetek nie ma wcieło kolejną parę
            oczywiście moja wina (znajduję je w róznych ciekawych miejscasch oczywiście po
            jednej)Kanapki nie takie,,Smama sobie zjedz,,Sopocka ma inny kolor.O czapkę
            nawet juz nie walczę.bez sensu.więc po wspaniałym poranku czekam na powrót ze
            szkoły i kolejną walkę o przedrwanie .Ostatnio z uśmiechem na twarzy powiedział
            ,,ciekawe kto wytrzyma ja czy ty?A ja juz wiem że nie wytrzymam!!!
            • oldrena1 Re: mój 14-sto latek 13.03.08, 19:54
              Afrodytko, "przeczekać", to nie znaczy "dać sobie wejść na głowę".
              Może Ci się nie spodobać, to co napiszę, ale... Moim zdaniem pora na wyciągnięcie wniosków, a nie na obwinianie siebie samej. On Cię wini, bo widzi, że Ty sama masz do siebie pretensje i poczucie winy.
              Tak naprawdę, to Ty masz wszystkie atuty w ręku. Ty - rodzic - jesteś dojrzalsza, bardziej doświadczona, umiesz przewidywać pewne sytuacje, Ty go utrzymujesz...
              On - jeśli się wygłupi, coś zawali, to na własne konto, bo nie jest już przedszkolakiem, za którego mamusia ma pamiętać. Niebożątko... nie zależy mu? "Zobaczymy na koniec roku"? Toż przede wszystkim on zobaczy. Sobie zaszkodzi, nie Tobie ("każdy ma niezbywalne prawo do spieprzenia sobie życia" - jak to mówił jeden z bohaterów Amelii). Ty już do szkoły chodziłaś, Tobie już na szkole nie zależy.
              Możesz mu pomóc, lecz nie robić za niego, to co sam powinien zrobić.
              Jeśli czegoś nie zrobi, to on powinien ponieść tego konsekwencje. Wystarczy, byś sama była o tym przekonana i nie chroniła go jak malucha.
              Nie nosi brudnych ubrań do pralki - nie będzie miał upranych. Nie Twój problem, tylko jego. Nie chce jeść, co zrobiłaś - bardzo proszę: wstaje pół godziny wcześniej i szykuje sobie śniadanie w domu i do szkoły. Ty się wyśpisz, weźmiesz dłuższy prysznic, czy zrobisz pełny makijaż, czy co tam. winkNie chce sam szykować posiłku - to niech zjada co mu dają. Krótka piłka.

              Ucinasz te jego oskarżenia pod Twoim adresem (bez wdawania się w dyskusje)? Reagujesz na niewłaściwy sposób odnoszenia się do Ciebie?

              W wieku 14 lat młodzieniec sam pracuje nad swoim charakterem, rodzice już wtłoczyli w niego gros tego, co chcieli (i nie chcieli) mu przekazać. Teraz, moim zdaniem, koryguje się pewne zachowania i na nowo definiuje granice, do jakich młody człowiek może się posunąć. Ustal te granice i się ich trzymaj.

              Powodzenia!
              • baba06 Re: mój 14-sto latek 14.03.08, 09:09
                to wszystko co piszesz oldrena1 jest bardzo mądre i jasne tylko jak trzeba to
                zastosować w życiu to już trochę trudniej, bo po drugiej stronie jest partner,
                który nie chce "współpracować".

                A co zrobić
                - kiedy nastolatek się obraża i milczy jak grób?przeczekać?, czy drążyć?
                - kiedy ja mowię,że nie może grać na komputerze, bo coś co wspolnie ustaliliśmy
                zawalił, a on mi mowi,że będzie i włącza komputer!!!, albo obrażony /znowu/
                kładzie się na łóżku i gapi się w sufit?

                Chciałabym spokojnie z nim rozmawiać, ale jest coś w jego zachowaniu co
                wyprowadza mnie z równowagi.
                • oldrena1 Re: mój 14-sto latek 14.03.08, 11:15
                  baba06 napisała:

                  > tylko jak trzeba to
                  > zastosować w życiu to już trochę trudniej, bo po drugiej stronie
                  jest partner,
                  > który nie chce "współpracować".

                  No tak. Ciągle o tym zapominam. Ja mam łatwiej wink - uład 1 na 1.
                  Nie mówię, że jest różowo i teraz, z szesnastolatkiem. Czasem się
                  powściekam, czasem spokojnie porozmawiam... Czasem on się powścieka
                  na mnie albo rozżali, ale już przestałam słyszeć "ty nic nie
                  rozumiesz", "z tobą nie można rozmawiać" i tego typu zarzuty młodych
                  wobec starych. smile Dogadujemy się, m. in. przez to, że od małego jest
                  przyzwyczajony do mówienia o własnych uczuciach i dowiadywał się, co
                  ja czuję w różnych sytuacjach. Jest lepiej, ale nigdy nie będzie
                  idealnie. Lajf
                  taki.

                  Co robić, kiedy się obraża i "sufituje"? Z mojego doświadczenia
                  wynika, że próba drążenia jest nieskuteczna, a może tylko rodrażnić
                  i Ciebie, i młodzieńca. Niech sobie posufituje, powyklina w myślach
                  na starych i poprzeżywa tę jawną nieprawiedliwość i niezrozumienie
                  jego potrzeb przez Ciebie. Ciesz się chwilą ciszy. Nie ma siły, syn
                  sam musi sobie poradzić ze złymi emocjami. Skoro podziwianie sufitu
                  mu pomaga...

                  > - kiedy ja mowię,że nie może grać na komputerze, bo coś co
                  wspolnie ustaliliśmy
                  > zawalił, a on mi mowi,że będzie i włącza komputer!!!,

                  I co dalej? Walczymy o dostęp do tego pstryka w obudowie komputera?
                  A komputer w jego pokoju (jak u większości rodzin z komputerami w
                  domu)?
                  Nie wiem, co zrobić. Ja zapobiegłam takim sytuacjom kupując komputer
                  do domu, nie dla dziecka, i stawiając go w pokoju używanym wspólnie.
                  Pewnie bym syna wzrokiem zabiła, gdyby włączył komp, jeśli ja
                  nałożyłam szlaban. A potem, gdyby niedobity zaczął grać - złośliwie
                  odcięła dostęp prądu do kompa, czy to włącznikiem na listwie, czy
                  też kopem w obudowę ;->, mówiąc przy tym "złości mnie, gdy
                  lekceważysz moje zakazy; szlaban, to szlaban - do książęk!", czy
                  jakoś tak. Z tym, że to może być niebezpieczne dla
                  zrowia i życia matki, więc musiałabym zadziałać w miarę szybko,
                  zanim młody się rozegra.

                  > Chciałabym spokojnie z nim rozmawiać, ale jest coś w jego
                  zachowaniu co
                  > wyprowadza mnie z równowagi.

                  Znam. Pomagało mi spojrzenie jak na obcego. A obcy są mi najczęściej
                  obojętni, znaczy, nie budzą moich silnych emocji. Więc na zimno
                  mówiłam wtedy, że dzieckiem nie jest (tiaaa), rozumie po polsku,
                  mieszka ze mną od lat i wie, że te numery nie przejdą. Najpierw
                  cośtam (co miał do zrobienia), potem przywilej.
                • chruppp Re: mój 14-sto latek 18.03.08, 13:10
                  > kiedy nastolatek się obraża i milczy jak grób?przeczekać?, czy
                  drążyć?

                  To zależy od sytuacji. Najlepiej powiedzieć, że ja wiem, co chcę
                  powiedzieć, ale ty nie wiesz i to jest Twój problem, bo nie wiesz
                  jakie będą konsekwencje (tu potrzeby jest autorytet - o tym piszę
                  poniżej). Jak zdecydujesz się rozmawiać - czekam w pokoju.

                  > - kiedy ja mowię,że nie może grać na komputerze, bo coś co
                  wspolnie ustaliliśmy
                  > zawalił, a on mi mowi,że będzie i włącza komputer!!!, albo
                  obrażony /znowu/
                  > kładzie się na łóżku i gapi się w sufit?

                  Jak włączy kompa - to hmm.. allbo cię testuje albo nie jest dobrze.
                  To źle jest wtedy, gdy nie masz autorytetu bo go nie zbudowałaś
                  (szkoda że to tak brutalnie brzmi ale to prawda). Najczęściej jest
                  to wynik niekonsekwencji w działaniu ciebie - rodzica. Zaczyna się
                  od błachostek, kończy poważnie w wieku dojrzewania dziecka.
                  Najlepszym rozwiązaniem w ww. sytuacji jest doprowadzenie do
                  egzekwowania kary. Ale bez przesady. Jeżeli kara obejmowała komputer
                  ("to nie będziesz grał na tym komputerze!") a twój większy bobas
                  stwierdzi "to idę do kolegi" - cóż, sama nie powiedziałaś że zakaz
                  wyjścia z domu też będzie "w pakiecie" więc nie miej pretensji, jak
                  pójdzie.
                  Przykładzić trochę inny ale na temat siedzienia przy kompie i
                  klasówki:
                  - masz kartkówkę jakąś niedługo?
                  - jutro z historii. [to duży PLUS że ci mówi że ma kartkówkę! NIE
                  ZMARNUJ TEGO BĘDĄC UCIĄŻLIWA bo następnym razem możesz się nie
                  dowiedzieć...]
                  - nauczyłeś się już? [jest 19.30, ty dopiero weszłaś do domu,
                  widzisz że gra na kompie i pewnie nic nie jadł bo ma jeszcze kapcie
                  szkolne na nogach]
                  - nooo... ZARAZ! się biorę.
                  [teraz najlepiej złapać oddech i iść zrobić sobie herbatkę. Po 15
                  minutach zaglądasz do pokoju. Twoja pociecha wciąż rąbie w
                  komputerze w najlepsze.. Masz dwa wyjścia:
                  wyjście A - to o której mogę cię przepytać? [atakujesz jasno]
                  wyjście B [subtelne i bardziej zalecane wink ]- jest już 20.
                  Chciałabym bardzo, żebyś trochę pospał w nocy i ja też chciałabym
                  przespać się do rana. Może zrobimy tak: ja przeczytam newsy na
                  gazeta.pl a ty się pouczysz w międzyczasie? To przyjdę za 15min. Idę
                  coś przekąsić. Chcesz coś zjeść przed nauką? [jak chce - to mu zrób,
                  jak nie chce - to jego problem. będzie głodny]
                  No i na zakończenie: nawet jak nie masz ochoty przeglądać internetu,
                  porób coś na kompie. Niech zobaczy, że musi ci go udostępnić - to go
                  oderwie od grania. Jak nie będzie chciał żebyś go pytała po nauce (a
                  widzisz że zaczął coś czytać z historii) - nie pytaj. Najważniejsze
                  że wziął się do pogłębiania wiedzy a nie rozwalania bogu ducha
                  winnych istot na ekranie lub budowania wirtualnych imperiów.
              • milla007 Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 12:47
                "Nie nosi brudnych ubrań do pralki - nie będzie miał upranych. Nie
                Twój problem, tylko jego. Nie chce jeść, co zrobiłaś - bardzo
                proszę: wstaje pół godziny wcześniej i szykuje sobie śniadanie w
                domu i do szkoły. Ty się wyśpisz, weźmiesz dłuższy prysznic, czy
                zrobisz pełny makijaż, czy co tam. winkNie chce sam szykować posiłku -
                to niech zjada co mu dają. Krótka piłka."

                A co bys zrobila w przypadku gdyby bral majtki i skarpetki od brata
                lub meza? Ja mam akurat taki przypadek. Wiem, ze teoretycznie mozna
                zalozyc klodki w innych szufladach... tylko czy trzeba sie posuwac
                sie do takich drastycznych rozwiazan? Moze sa jakies lagodniejsze?

                pozdrawiam Milka
                • olek.kwiatkowski Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 13:32
                  Nie wiem moze jestem naiwna, ale czy z dzieckiem nie mozna normalnie
                  pogadac, tak na spokojnie, jak czlowiek z czlowiekiem ? Poprosic,
                  powiedziec ze jest nam ciezko ciagle byc na nogach i fajnie by bylo
                  jakby taki duzy facet choc ciut nam pomagal.

                  Z moim skutkuje. Tzn pewnie ze ciagle mu sie zdarza zapomniec itp,
                  ale ma dobre intencje i jak poprosze to raczej sie stara. No a juz
                  napewno nie robi takich rzeczy celowo.

                  Czy brudne skarpetki i nie zjedzone kanapki musza od razu stanowic
                  pretekst do 2-giej wojny swiatowej ?
                • oldrena1 Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 16:49
                  No, naprawdę... smile ja nie mam gotowych rozwiązań.
                  Przede wszystkim od zawsze rozmawiam z moim synem. Lubię go w każdym
                  okresie jego życia, i aniołkowatym i zbuntowanym. I okazuję mu to.
                  A ciągle wyskakują nowe problemy, z którymi trzeba sobie radzić. Z
                  tym że bez poczucia udręki.
                  Z pewnością to, co do tej pory napisałam w tym wątku można by uznać
                  za stosowanie metody "wet za wet". Nie o to mi chodziło. Raczej o
                  to, żeby rodzice uświadomili sobie, że nie muszą brać na siebie
                  ciężaru takiej opieki nad nastolatkiem jak nad przedszolakiem. I
                  mogą pozwolić dziecku na ponoszenie konsekwencji jego zachowania. I
                  mogą jeszcze w dodatku wykorzystać własne poczucie humoru w tym
                  trudnym okresie.
                  Nastolatek ma rączki, nóżki i rozumek już bardziej rozwinięte niż 4-
                  czy 5-latek. Da radę dużo spraw załatwić samodzielnie.
                  I trzeba próbować dojść z nim do porozumienia (a to nie zawsze
                  oznacza, że będzie _dokładnie_ tak jak rodzice by sobie życzyli).
                  Jeśli się nie da, to np. zwołać naradę rodzinną i wszyscy debatują
                  nad tym, co zrobić, żeby razem żyło nam się lepiej. Jest problem
                  (ale tym problemem nie jest dziecko, lecz to co ono robi) i wszyscy
                  myślą, jak można go rozwiązać. A potem wszyscy trzymają się ustaleń.

                  To tylko przykład sposobu, który może u niektórych poskutkować, przy
                  dużych i małych sprawach.
                • chruppp Re: mój 14-sto latek 18.03.08, 13:12
                  > gdyby bral majtki i skarpetki od brata
                  > lub meza?

                  moja droga jak to mężowi nie przeszkadza (i bratu!). Jak im
                  zabrakanie majtek to mu wytłumaczą po chopsku żeby gacie sobie prał!
    • 13monique_n link 14.03.08, 09:21
      www.charaktery.eu/psychologia_w_szkole/2007/04/2341/Praktyczne-zastosowania-energii-dojrzewania/

      Tutaj wklejam zaledwie jeden artykuł, ale jak komus się chce, to
      można znaleźć sporo ciekawych informacji.
      Ja mam tak, że jak zrozumiem mechanizm "dlaczego", to łatwiej mi,
      chocby się pogodzić i przeczekac. Albo jakoś dogadać. Może ten
      artykuł jeszcze komuś pomoże smile
    • anula291 Re: mój 14-sto latek 14.03.08, 14:36
      dziękuję za cipeple slowa i dodanie otuchy (kamilko400).Napewno nie
      poddam się, ale jest tak sttrasznie ciężko.Zpewnością muszę poszukać
      psychologa bo nie wiemy juz co mamy robić.Ostatnio mój syn poszedł
      do sklepu ukraść sobie batonika, złapano gao, wezwano nas,
      odebraliśmy , tłumaczyliśmy jak to może skończyć się następnym
      razem,że wezwa policję, no i po około tygodniu poszedł do tego
      samego sklepu znowu ukraść , oczywiście złapano go ponownie,
      zagrozono policja to uciekł im.Jesteśmy normalna rodziną , nie
      alkoholikami nie ma zadnej patologii, syn ma wpajane co jest dobre a
      co złe.Dostaje kieszonkowe raz w tygodiu,Ale widze ,że jak ma na coś
      ochote to to zrobi i nie ważne są konsekwencje.Jeżeli ktoś był w
      takiej sytuacji to wie jak się teraz czuje, nie mam ochoty na nic, a
      przeciez mam jeszcze inne dzieci ,które nie powinny cierpieć przez
      to.Chciałabym wiedzieć gdzie popełniamy błąd jak dalej postępować..sad
      • szymucia Re: mój 14-sto latek 14.03.08, 20:06
        Nie kradnie dlatego że jest głodny, nie popisuje się przed k,olegami/chyba. Jest
        jakiś inny powód. Może warto by sie zastanowic czy nie kleptomania zmusza go do
        takich czynów.Nie zakazy , nakazy będą skuteczne a fachowa rada
        psychologa.Dziecko samo sobie z tym nie poradzi bo to nie zależy od niego.
        Odezwij się czy myślałaś o tym. Pozdrawiam
      • kkkoty Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 09:50
        witam

        mam podobny problem. przestał nas kompletnie słuchać, nie wykonuje
        większości poleceń. Jak się uprze to ani prośbą ani groźbą nie można
        go zmusić. Zaczął być bezczelny i niemiły. Nie wiem co robić, już
        nie mam siły, a do tego zaczynam się denerwować bez powodu,
        przewiduję sytuacje, które jeszcze nie nastąpiły, na zasadzie
        samosprawdzającej się propgnozy, koszmar, już nie mam siły, kazdy

        pozdrawiam i proszę o rady
        • szymucia Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 13:45
          Przedświąteczny przydział sprzątania. Mieszkamy teraz w dośc dużym domu , gdzie
          naprawde jest co robic i każdy ma co sprzątac. I wiecie co powiedział /szok/ że
          on się wcale nie chciał przeprowadzac. LUDZIE !!!
          A wiecie że nawet mnie to strasznie nie wkurza a... po prostu śmieszy.A to
          dzięki lekturze wszystkich postów na temat 14 sto letnich trutniów.
          Dzięki za te wszystkie złote myśli i wsparcie. W grupie siła.Kiedy bezsilnośc
          jest napięta do granic zawsze mozna sie smiac. Niech to nie będzie jednak śmiech
          przez łzy.Pozdrawiam.
          • to.ja.kas Re: mój 14-sto latek 17.03.08, 17:01
            Hahahaha, moja 16 letnia córka jak gonie ja do sprzatania to też
            woła, że wolała stare, małe mieszkanie.
            Ale ogólnie 16 lat u dziewczyny to juz powolny poczatek madrzenia.
            I tak dziękuje losowi, że nie jest taka jak byłam ja smile))
            • tinka198000 Re: mój 14-sto latek 20.03.08, 21:31
              No właśnie, my często zapominamy, że zachowywaliśmy się podobnie.
              Ja również ideałem nie byłam - pyskówki, przedkadanie wszystko na
              później, niechęć do nauki, wagary.
              Tak to juz jest, że w tym wieku człowiek ma takie, a nie inne
              zachowania (nie zawsze dobre). Może warto sobie przypomnieć, jak to
              było, gdy to my mieliśmy te naście lat? Wtedy można na to spojrzeć z
              dystansem.
    • szymucia Re: mój 14-sto latek 10.04.08, 08:43
      Witam po dłuższej przerwie co wcale nie znaczy że 14-to latek już dorósł i jest
      ok. O wcale nie!! Na forum "starsze dziecko" jest matka która też potrzebuje
      wsparcia i pociechy.Rodzice szalonych nastolatków łączcie się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka