Chyba zwariuję!

07.10.03, 09:31
Nie jestem cierpliwa i to mój największy problem. Po wielkich trudach
doczekałam się dwóch wspaniałych córeczek. Najpierw była jedna - Olga i było
wszystko w porzadku. Potem na świat przyszła Inga - i tu zaczął sie
problem... Obecnie maja 3,5 i 21 m-cy. Rożnica wieku to równe oczko (21 m-
cy). Są naprawde kochane, kiedy sa spokojne, kiedy ładnie sie bawią. Ale
czasami... naprawdę, to już nie na moje nerwy. Naprawde staram się je dobrze
wychować. Staram sie jak mogę dawać im dużo miłości - takiej od serca, nie z
obowiązku. Staram sie być konsekwentna, i nie pozwalać im wchodzić na głowe,
ale już nie mam siły...Może jestem po prostu zbyt ambitna, może postawiłam
przed soba zbyt duże wymadania (i przed nimi). Na dodatek od 4 lat siedzę w
domu (2 ciąże przeleżane w łóżku domowym i szpitalnym),jestem po studiach i
tylko rok przepracowałam. Ostatnio udało mi sie zdobyć jakieś prace zlecone
(wtedy odżyłam, bo oderwałam sie od dzieci - wtedy tez przychodziła mama,
zeby pomóc mi przy dzieciach), ale to też już się skończyło. Jestem załamana,
próbuje zrozumieć swoje dzieci, dlaczego np. tak wrzeszczą, biją sie
zabierają sobie zabawki i wspinają się tam gdzie nie powinne - dla nich to
świetna zabawa. Dlaczego, kiedy ja siedzę w łazience one walą mi do drzwi i
nie pomaga tłumaczenie? Doszło do tego ,że chodzę i cały czas na nie
wrzeszczę, ale ostatnio zobaczyłam taki objaw, że kiedy nabroją i ja do nich
idę to sie kulą i zatykają uszy (starsza), bo już wiedzą ,ze zaraz bedzie
krzyk. Ciekawe, co mysli o mnie sąsiadka, która mieszka pod nami, ja wstydzę
spojrzeć jej w oczy. Jak mi przejdzie złośc, to przychodzi poczucie winy. Co
robić? Naprawdę starałam się tłumaczyć, że np. nie wolno skakac z łózka i
wchodzic na stół, czy okno, że się o nie boję (starsza może rozumie, ale
młodsza, to ona jest tym prowodyrem - to straszliwy kochany łobuz).Wiem
najlepszym wyjściem byłoby znalezienie pracy i wyjście do ludzi, oderwanie
się od dzieci. A co kiedy nie ma takiej możliwaści. Ostatnio nawet mąż mnie
podsumował (on chyba ma jeszcze mnie cierpliwosci i ucieka z domu jak tylko
może - chodzi pomagać rodzicom przy remoncie - rwie się do tego), że moja
teściopwa miała jeszcze gorzej bo miała 2 chłopaków, musiała chodzic w pole,
pracowała i jeszcze studiaowała. Mnie to tylko załamało jeszcze bardziej.
Naprawdę staram sie być dobrą matką, ale kiedy nie widzę efektów, jest jak
jest, a jest coraz gorzej. Oczywiscie nie skrzywdzę moich dzieci, nie zleję
ich, ale myśle że już w tym przypadku przesadzam z krzykiem. Zaczełam brac
tabletki na uspokojenie - ale czy to rozwiazanie? Prosze pomózcie! Mama nie
może pomóc mi pilnowac - chyba boi się moich łobuzów. Dopóki nie znajdę pracy
nie bardzo stać mnie na przedszkole dla starszej(a poza tym czułabum sie
strasznie wtedy jako matka). Pomocy! Czy ktoś jest w podobnej sytuacji?
Mama Oleńki i Inusi.
    • k1234561 Re: Chyba zwariuję! 07.10.03, 16:27
      Cześć!
      Głowa do góry!!W takiej sytuacji jest większośc mam.Ja nieraz i nie dwa mam
      ochotę stłuc własne dziecko,a czasami wręcz mam jej dosyć.Na szczęście to
      mija.Dzieciaki też rosną.Tylko tym się zawsze pocieszam i czekam aż moja
      skończy 4 lata i zajmie sie sobą, przynajmniej na 15 minut.Ja na szczęście do
      pomocy mam mamę,ale są dni kiedy we dwie nie dajemy rady.Tak to juz jest z
      rozbrykanymi 2 latkami.Ja tez jestem po studiach i nie pracuję.Co prawda na
      razie nie muszę,więc mi to tez na rękę.Niemniej w Twoim przypadku jedynym moim
      zdanie rozsądnym wyjściem z sytuacji jest podjęcie jakiejś pracy,a dzieci do
      żłobka.To zresztą nie taka straszna instytucja.Albo ewentualnie drugie
      wyjściebig_grinzieciątka do żłobka,tylko na parę godzin,a Ty w tym czasie się
      odrobinę zrelaksujesz (nawet posiedziśz sobie w domu i pogapisz się w
      sufit,ale będziesz przez chwilę sama i będzie panowała błoga cisza)Moja
      szwagierka miała identyczną sytuację.Nawet dzieci miała z taką różnicą wieku
      jak Twoje.Dziewczyna jakoś przetrzymała,a dzieciaki były paskudne.Wiecznie się
      tłukły,piszczały,płakały itd.staraliśmy się jakoś jej pomóc,a to wniedzielę z
      jej starsza córka szlismy na 1,5 godziny do parku, a to dziadkowie na zmianę
      zajmowali się dziećmi,choć niechętnie.Ale żal było patrzeć jak się biedulka
      męczy.Kładła się zawsze spac o 19 bo spała z 2 dzieci,a mąż przez prawie dobre
      3 lata spał w pokoju sam.Przeżyli.Dziś Ania ma 7 lat ,Mikołaj 5.Dzieci same
      się soba zajmą,zostaną same w domu ,gdy szwagierka wychodzi na krótkie
      zakupy , no i szwagierka też odzyskała siły witalne gdy zaczęła pracować,a
      stało się to 2 lata temu.Acha, no idzieci chodziły do żłobka,gdy miały 2 lata,
      a pózniej do przedszkola oczywiście.No i tez pamiętam takie sytuacje gdy
      szwagierka będąc pod prysznicem miała towarzystwo dwójki malców.No, bo
      najpierw kąpała się ona, a potem kąpała dzieci,żeby pózniej się z nimi położyć
      juz do łózka.Też przeszła swoje,ale żyją obydwoje.Ona i jej mąż,który
      bynajmniej za wiele jej nie pomagał,zawsze miał w zanadrzu jakąś wymówkę,a to
      musi cos napisać, a to ktoś przyjechał z klientów itp.Tak więc pocieszaj się
      tym,że dzieci rosną i z kazdy rokiem bedzie lepiej.Trzeba tylko czasami
      zacisnąc zęby i powtarzać sobie ,że to tylko dzieci i one z tego wszystkiego
      wyrosną.Pozdrawiam Cię! Anika
    • evee1 Re: Chyba zwariuję! 07.10.03, 18:02
      Ach, witaj z klubie. U mnie to samo, z tym, ze dzieci sa juz starsze
      (6 i 8 lat) i to samo. Gardlo juz sobie zdarlam od prosb i wrzaskow.
      Podjudzanie i tluczenie sie jest na porzadku dziennym i pewnie tak
      bedzie zawsze, ale dzieci sie bardzo kochaja. Byl juz watek na ten temat
      i mamy nastolatkow pisaly, ze jest to samo.
      Jak jade samochodem zem bez dzieci, to nigdy nie wlaczam radia, zeby
      sobie posluchac ciszy....
      Nie staraj sie byc idealna matka. Wystarczy byc wystarczajaco
      dobra smile).
    • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 07.10.03, 18:50
      Witajcie kobitki! Właśnie włączyłam komputer i cóz widze? Tyle ciepłych słów!
      Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak mnie poratowałyscie! Miło przeczytac, ze
      jeszcze nie jestem taką najgorszą matką (naprawdę się staram) i że moje dzieci
      to też nie jakieś wybryki natury. Może rzeczywiscie za 2 lata będzie troche
      lepiej. Moja starsza córeczka całe szczęscie śpi sama w oddzielnym pokoju,
      młodsza ze mną w drugim, mąż sam niestety na kanapie. Juz myslałam, ze nikt nie
      ma takich problemów jak ja, bo wydawało mi sie, ze wkoło widzę tylko same
      grzeczne dzieciaczki i uśmiechnięte mamy. Ale w koncu do mnie tez czasami
      zagląda słoneczko... i też sie uśmiecham.
      Kupiłam dzisiaj sobie herbatke z melisy, może dobrze mi zrobi.
      Jeszcze raz wielkie dzieki, cieszę się, że tu napisałam!
      Mama Oleńki i Inusi.
      • natalii11 Re: Chyba zwariuję! 09.10.03, 11:16
        Hej Agusiu i wszystkie inne matki. Oczywiście też nie mam lepiej, mam trójkę
        dzieci , z dużą różnicą wieku 11 lat, 4 lata, 9 m-cy, prawdziwym sprawdzianem
        były wakacje , cała trójka w domu przez 24 godziny a ja z nimi , no oczywiście
        jest mąż , który przychodzi wieczorem. Ale do rzeczy , kiedy dopadł mnie
        kompletny brak sił , stwierdziłam , że nie muszę przecież ich tak ciągle
        wychowywać tzn. mówić co wolno a czego nie , czytać książeczki, układać puzzle,
        gotować obiadki, podawać deserki itp. Przestałam być super mamą i żoną , nie
        było posprzątane trudno , dzieci rozrabiały też trudno, przecież to tylko
        dzieci muszą coś robić a że ciągle łażą za mną to znaczy ,że mnie kochają .
        Może pozwól im na więcej , niech rozrabiają a ty spokojnie obejrzyj film ,
        przeczytaj gazetę. Mój mąż mówi że woli bałagan, brak obiadu itp. niż
        zdenerwowaną żonę . Odpuść wszystkim a będzie Ci lżej. Powodzenia.
    • anmala Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 11:54
      Witam.
      Nie będę rozpoczynać nowego wątku, dodam coś. Ja mam tylko jedno dziecko 2,5 i
      mam dosyć. JA JUZ ZWARIOWAŁAM. Moja mała jak zobaczy że skrzywiłam się to pyta
      czemu się wkurzam.sad(( Mam takie wyrzuty sumienia,że czasami mam ochotę tylko
      wyć i walić głową w mur. Dzisiaj rano tak wyła po obudzeniu,że zastanawiałam
      się kiedy sąsiedzi wezwą policję. Moje nerwy są na wyczerpaniu, nic nie pomaga.
      Ostatnio ciągle wrzeszczę i ją szantażuję byle czym, tylko żeby coś zrobiła,
      łącznie z tym że ją zostawie i sobie pójdę.Najgorszy jest wieczór, kiedy po 12
      czy 13 godzinach brykania, zamiast położyć się spać postanawia w łóżku budować
      sobie domek i buszuje pod kołdrą. A mój mąż wraca bardzo późno, bo mają jakąś
      produkcję itp.... W tygodniu jestem z nią całe dnie sama, moi rodzice pracują a
      teściowie są chorzy. A mi przychodzą takie dziwne rzeczy do głowy........
      • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 12:23
        anmala napisała:

        > Witam.
        > Nie będę rozpoczynać nowego wątku, dodam coś. Ja mam tylko jedno dziecko 2,5
        i
        > mam dosyć. JA JUZ ZWARIOWAŁAM. Moja mała jak zobaczy że skrzywiłam się to
        pyta
        >
        > czemu się wkurzam.sad(( Mam takie wyrzuty sumienia,że czasami mam ochotę tylko
        > wyć i walić głową w mur. Dzisiaj rano tak wyła po obudzeniu,że zastanawiałam
        > się kiedy sąsiedzi wezwą policję. Moje nerwy są na wyczerpaniu, nic nie
        pomaga.
        >
        > Ostatnio ciągle wrzeszczę i ją szantażuję byle czym, tylko żeby coś zrobiła,
        > łącznie z tym że ją zostawie i sobie pójdę.Najgorszy jest wieczór, kiedy po
        12
        > czy 13 godzinach brykania, zamiast położyć się spać postanawia w łóżku
        budować
        > sobie domek i buszuje pod kołdrą. A mój mąż wraca bardzo późno, bo mają jakąś
        > produkcję itp.... W tygodniu jestem z nią całe dnie sama, moi rodzice pracują
        a
        >
        > teściowie są chorzy. A mi przychodzą takie dziwne rzeczy do głowy........

        Cóz Ci powiem Anmalo, trzymaj się, jesteś po prostu silna - uwierz w to!
        Pamietaj nie jestes sama! Pociesz sie tym, ze nie tylko Ty tak masz (jezeli to
        jakies pocieszenie), ale razem zawsze łatwiej. Odrzuc głupie pomysły, mi też
        czasami takie przychodzą do głowy. Wiem jednak, że moze chociaż nie jestem
        idealną matką (a chyba do takiej dążyłam - i tu mój błąd)jestem im potrzebna i
        moje dzieci ponad wszystko mnie kochają. Kochac dziecko, które jest grzeczne i
        posłuszne jest łatwo, ale kochać takiego łobuza i próbować wychować go na
        dobrego człowieka - myśle, że to jest dopiero sztuka. Niełatwo jest byc matką,
        ale niestety nie uczą tego w szkole. Miłość macieżyńska jest po prostu w nas.
        Chyba żadna kochąjac matka nie chce źle dla swojego dziecka! Tylko gdzie się
        podziała ta cierpliwość? Czasami mam wrażenie, że kiedy Pan Bóg ją rozdawał,
        ja w tym czasie stałam w kolejce po dzieci i mi już po prostu jej nie
        starczyłosad Anmalo, wierzę, że przetrwamy te chwile załamaniasmile
        No, uśmiechnij się chociaz trochę. Wiesz, mi już dzisiaj, naprawde pomogło mi
        to forum.
        Pozdrawiam. Mama Oleńki i Inusi.
        • anmala Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 14:00
          Dzisiaj się nawet uśmiechałam, chwilowo nie mam siły się złościć (przy pomocy
          kija od szczotki buja lampę na suficiesmile)) Trzepnie ją prąd czy urwie się lampa?
          Acha jeszcze do tego chodzi i pluje - dziewczynka 2 lata i 5 m-cy.....
          Tak się zastanawiam w kolejce za czym ja stałam jak rozdawali cierpliwość chyba
          wiem za cholerycznym charakterem. Kocham Olę bardzo i kiedyś chciałabym mieć
          drugie dziecko, tylko czy ja to zniosę, a jak znowu będę miała depresję......
          Tylko nie wysyłajcie mnie do psychologa, w nich nie wierzę, prędzej pójde do
          psychiatry ale jeszcze chyba nie dzisiaj.
          Ania z Olą (buja sie teraz na klamce od drzwi w łazience)
      • aga173 Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 13:21
        Agusia 029 i inne dziewczyny.Ja myslałam że tylko u mnie takie dziwne rzeczy
        sie dzieją.Czasami mam ochote uciec z domu!!!!Kocham moich synków bardzo ale
        czasami nie wyrabiam.Na szczęście mąż mi pomaga a od stycznia idę do pracy.U
        nas różnica wieku też wynosi"oczko" Pozdrawiam

        www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=621&w=7725471
    • caillou Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 16:34
      Miód na moje serce... bo ja mam to samo...albo i "lepiej": różnica wieku
      między moimi chłopcami-18 miesięcy (jeden ma teraz niecałe 4 a drugi trochę
      ponad 2 lata)a za około miesiąc przybędzie trzeci.
      Są dni, kiedy totalnie wysiadam psychicznie, dobija mnie wizja rowrzeszczanej
      trójki bo z dwójką sobie nie radzę.Oczywiście są cudowne dni, spokojne, pełne
      uśmiechu ale przychodzą momenty, ze najmniejsza głupota mnie doprowadza do
      furii i zaczynam wrzeszczeć, aż mi wstyd... Mam wrażenie, że "objawy" się
      zaostrzają wraz ze zbliżającym się terminem porodu. Ja się stresuję
      rozstaniem, tym, jak dzieci zniosą "nowego" no i jak to dalej będzie, oni to
      chyba czują. Tylko, że ja marzę teraz o spokoju, ciszy. A zamiast tego krzyki,
      złośliwości, dokuczanie, w efekcie czego nawet usiąść sobie spokojnie nie mogę
      bo średnio co minute muszę interweniować...
      Najbardziej w tym wszystkim dobija mnie chbya to, ze młodszy synek jest
      strasznie do mnie przywiązany: potrafi wyć pod drzwiami łazienki, kiedy ja się
      myję, rano nie pozwoli się nikomu innemu nim zająć (wstaje o 6), muszę mu
      towarzyszyć przy zasypianiu itp. Generalnie w jego przypadku jestem
      niezastąpiona sad
      Starszy synek miał iść w tym roku do przedszkola, ale zmieniliśmy plany kiedy
      okazało się że rodzinka się powiększy: choroby byłyby non stop, co dla
      niemowlaka niezbyt wskazane, młodszy nie miałby towarzysza zabaw ( z którym
      jest od urodzenia) i pewnie wisiałby mi na nodze od rana do nocy...
      Może za rok pomyślę o jakiejś pracy... zobaczymy. Na razie ratuje się myslą,
      że choć od czasu do czasu będę mogła liczyć na przyjazd mojej mamy, która
      niedawno przeszła na emeryturę no a na codzień w drobnych sprawach typu zakupy
      czy sprzątanko na sąsiadko-opiekunkę, która mi pomaga odkąd jestem w ciąży.
      Pozdrawiam wszystkie nerwowe mamusie rozbrykanych maluchów smile i cieszę się, że
      nie jestem sama z moją "przypadłością" wink
      • aronka1 Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 19:40
        Wiem, że dla Was to jest potworny problem, ale przyznam się, że bardzo miło mi
        czytać takie rzeczy! Sorry! Po prostu to trochę pocieszające, bo ja też tak
        mam. sad((
        Natalia w grudniu skończy 3 lata. Jest chyba coraz gorzej. Ryk o wszystko.
        Niszczenie wszystkiego, co jest pod ręką. Rzucanie czym popadnie we mnie, w
        tatę. Nie chce jeść, za to na topie jest guma do żucia, tik-taki, lizaki.
        Ograniczam jej to maksymalnie, ale dochodzi do tego, że muszę iść na ugodę,
        kiedy chcę jej wcisnąć coś konkretnego do jedzenia.
        No i pocieszę Was, drę się potwornie. sad(( Teraz właśnie kończę kurować
        anginę ropną, ale gardło boli mnie dalej. Od wrzeszczenia na dziecko...
        Łudziłam się, że w tym wieku dzieciom już trochę przechodzi. Niestety, raczej
        się nie zapowiada... Czy to już tak zostanie do ukichanej śmierci?...sad(((
        I Wam i sobie życzę cierpliwości i wytrwałości. Chociaż już zapomniałam, co to
        jest... Buuuu!......
    • andje Re: Chyba zwariuję! 08.10.03, 23:39
      Jestem mamą 15 miesiecznej Safiyki.Czytam wasze listy i z przerażeniem
      stwierdzan,że może być jeszcze gorzej(a ja tak się łudziłam,że jeszce tyko
      parę miesięcy i będzie dobrze).Kocham moje dziecko,jest dla mnie wszystkim co
      mam na ziemi,ale od jakiegoś czasu brakuje mi cierpliwości.Wszystkie moje
      uwagi typu"nie grzeb w koszu na śmieci","nie wstawaj na krześle","nie bij
      mnie"itp,itd są ignorowane.Moja córeczka jest bardzo mądrą dziewczynką i
      bardzo dużo rozumie,ale niektórych rzeczy nie przyjmuje do
      wiadomości.Wcześniej bez problemu siadałam,brałam ją na kolana i tłumaczyłam-
      rozumiała czy nie,niemiało to znaczenia,cierpliwie kilkanaście razy
      powtarzałam jej to samo.Dziś siebie nie poznaję,każde nawet najmniejsze
      przewinienie doprowadza mnie do furii.Czasem tak się złoszczę,że wychodzę na
      chwilę z pokoju,liczę do 50 i wracam.Postanowiłam sobię,że nie będę stosować
      kar fizycznych podczas wychowywania dziecka i boję się,że pewnego dnia mogę
      nie wytrzymac.
      Myślę,że jest to syndrom niepracującej mamy.24h na dobę spędzamy z naszymi
      dziecmi,ja nie zawsze mogę liczyć na pomoc męża.Po prostu jestem
      zmęczona.Nasza sytuacja finansowa pozwala mi na pozostanie w domu .Takie
      miałam plany będąc w ciąży,że pierwsze 3 lata spędzę w domu poświęcając cały
      swój czas i energię ukochanemu maleństwu.Od Trzech tygodni rozpaczliwie szukam
      pracy bo wiem,że tak będzie lepiej dla mnie a przede wszystkim dla mojej
      córeczki.
      Strasznie się rozgadałam,coż kończę.
      Cierpliwości,cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości nam wszystkim życzę!!!
    • ani_st Re: Chyba zwariuję! 09.10.03, 12:57
      Dziewczynki kochane, dziekuje!!! Za to ze szczerze piszecie co czujecie, teraz
      wiem ze nie jestem sama. Mam wspanialego syna ktory w grudniu skonczy 2 lata.
      Jest madrym chlopcem, swietnie sie rozwija, nie choruje. Ale za to jest
      diablem wcielonym!!! I jak czytam Wasze posty to serce mi sie sciska, bo
      myslalam ze z tego "bandytyzmu" niedlugo juz wyrosnie, ale tu zanosi sie ze
      bedzie jeszcze gorzej. Caly dzien mam w domu piski, wrzaski, rozwalanie
      wszystkiego co tylko znajdzie sie pod reka. Wszystkie bardziej wartosciowe
      przedmioty pochowane sa w szafkach pozamykanych na klucz ale... Obecnie jego
      ulubionym zajceiem jest hustanie sie na klamkach u drzwi, trzaskanie drzwiami
      wszelkimi ze az uszy puchna...itd itp. Na cale szczescie jeszcze nie urzadza
      mi histerii w sklepie, bo przewaznie nic z niego nie chce. A moje gardlo? Jets
      juz zdarte od darcia sie po nim, nieraz wrzeszce do tego stopnia, ze rycze
      pozniej ze wstydu i bezsilnosci. Nie pomaga ani prosba ani grosba. Nie mam
      zadnego sposobu na wyegzekwowanie czego kolwiek bo jak maly sie uprze to
      koniec.
      Ale i tak bardzo go kocham i nie wyobrazam sobie bez niego zycioa
      Pozdrawiam was dziewczyny i wasze skolatane nerwy
      Anita
      p.s. moj maz zaczyna cos pobakiwac o jakim drugim potomku......eh
      • monika.od.werki Re: Chyba zwariuję! 09.10.03, 16:22
        Drogie Dziewczyny,
        siadlam wlasnie do komputera coby odreagowac, bo mnie moja Mala zupelnie
        wykonczyla... a tu, prosze, watek dokladnie na moja skolatana psychike..
        smile
        Weronika skonczyla rok dwa tygodnie temu, moze dopierosmile, biorac pod uwage
        wiek Waszych pociech...ale jest trudna od samego poczatku. No i ja sie chyba
        ludzilam, ze bedzie lepiej... i pod tym wzgledem razczej mnie nie
        pocieszylysciewink, ale czuje nowe sily w sobie przede wszystkim widzac, ze nie
        jestem jedyna tracaca cierpliwosc mama, ze.. tak juz czasem jakos po prostu
        musi byc..
        wink
        DZieki Wam wiec za szczerosc, za podzielenie sie. Werka tez jest przekochanym
        dzieckiem, jak sie smieje, jak sie ladnie sama bawi.. Jest naprawde urocza!
        Ale sa momenty.. same wiecie jakiewink. Juz sie staram nastawic psychicznie na
        te oslawione '2 latka'smile i.. wydaje mi sie, ze chyba nie przezyjesmile. A
        najgorsze (smile?), ze myslimy o powiekszeniu rodziny, i to wlasciwie juz, jak
        sie dasmile... no i... pozostaje mi sie juz chyba tylko modlic sie i wierzyc,
        ze... ze wystarczajace sily beda mi dane..
        smile
        dzieki raz jeszcze i trzymajcie sie cieplutko
        Monika

        Mieszkamy chwilowo w Anglii i na pomoc Rodzinki liczyc za bardzo nie mamy co..
        W ogole, troche mi samotnie.. Dzieki, ze jestescie!
        • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 10.10.03, 14:33
          A oto sprawczynie całego zamieszania.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=8434138
          Ps. Odkad zaczelam odwiedzac forum i czytac wasze listy zaczęłam mniej krzyczeć
          i wiecej sie uśmiecham, naprawde!
          Mama Oleńki i Inusi
        • mk.tarch Re: Chyba zwariuję! 10.01.04, 19:55
          Do Moniki od Werki

          A tu sie ucieszylam.Bo mamy podobna sytuacje.Ja z kolei mieszkam w
          USA i moj lobuz ma 2 i pol roku.Ja tez nie mam co liczyc na pomoc rodziny
          i spedzam z moim dzieckiem 24 godz. na dobe.Jestem juz potwornie
          zmeczona i dzisiaj urywam sie do kina na jakies trzy godzinki.Nie moge
          sie doczekac.
          Jak chcesz to napisz do mnie na adres mk.tarch@gazeta.pl
          Monika od Oskarka
    • justyna_dabrowska Re: Chyba zwariuję! 10.10.03, 16:44
      Radziłabym skorzystać z pomocy psychologicznej lub konsultacji u doradcy
      rodzinnegosmile

      Trzymam kciuki

      Justyna Dąbrowska
      • ani_st Re: Chyba zwariuję! 10.10.03, 17:47
        Ale kto ma skorzystac z pomocy psychologa, my czy nasze dzieci?smile))))
        Anita
        • mumin_ek Re: Chyba zwariuję! 28.12.03, 17:45
          Redakcja Dziecka...
      • agusia029 Re: Chyba zwariuję!-do P. Justyny Dąbrowskiej 10.10.03, 18:03
        Naprawdę Pani Justyno, pani tak to widzi? Tylko psycholog?
        Niestety, przykro mi ale mieszkam w za małym miescie, abym mogła pójść do
        psychologa, u nas jeszcze jest to troche dziwnie postrzegane (wstydze sie - co
        tu kryć). Poza tym wiem, że musiałabym sie przed taką osobą tłumaczyć w 4 oczy,
        a ona dawałaby mi cudowne rady, jak to wiecej uwagi poświęcać dziecku i jak
        należy z nim rozmawiać. Wszedzie o tym czytam, nawet na łamach "Dziecka". Tylko
        nikt nie mówi, ze czasami po prostu już nie mozna wytrzymać i ze to jest
        naturalne. Że jeżeli wywrzeszczysz sie, to nie jestes skreslona! Że wszyscy
        wkoło jakoś sobie radzą, a tylko Ty jesteś jakąś wyrodną matką. Aż w końcu nie
        radzisz sobie z tym, bo masz za duże poczucie winy. Przecież każdy ma chwile
        słabości i czasami juz po prostu nie wytrzymuje.
        Nie wierzę, że pani nigdy nie krzyknęła na swoje dziecko, ani mu nie dala
        klapsa. No chyba, że jest pani uosobieniem cierpliwosci, w przeciwieństwie do
        mnie. Zaraz trzeba biec do psychologa?
        Dla mnie wspaniałym lekarstwem są właśnie te listy, które są w tym załączniku,
        listy od dziewczyn, które mają te same problemy co ja. Teraz dopiero widzę, że
        nie jestem az taka okropna, jak siebie widzę, je to czasnmi jest naturalny
        ludzki objaw. Nie pochwalam tego. Ale widze, ze ani ja ani moje dzieci nie są z
        kosmosu, ze inne też takie sa. Teraz łatwiej mi zrozumiec moje dzieci. Odkąd
        wypowiedziałam się szczerze na forum i dostałam równie szczere listy - coś się
        zmieniło. Zaczęlam wierzyć w siebie, ze jeszcze nie wszystko stracone. Zaczelam
        sie wiecej uśmiechac i przestałam krzyczeć. Nie wiem ile z tym wytrzymam, na
        razie mi z tym dobrzesmile Kiedy będe miała chwile załamania po prostu znowu do
        was zajrzę.
        Czy w zwiazku z tym naprawdę konieczna jest wizyta u psychologa, czy ona
        rozwiązałaby moje wszystkie problemy? - przeciez to nie cudotwórca, więc może
        forum jednak wystarczy? Co pani o tym mysli?
        Pozdrawiam. Mama Oleńki i Inusi.
        • agusia029 Re: Chyba zwariuję!-do P. Justyny Dąbrowskiej 10.10.03, 18:06
          A może rzeczywiście źle zrozumiałam i to dzieci mają odwiedzić psychologa?
          Mama Oleńki i Inusi.
          • agusia029 Re: Chyba zwariuję!-psycholog - co wy na to??????? 10.10.03, 18:13
            Dziewczyny odpiszcie proszę co myslicie o tym psychologu. Już było tak dobrze,
            uwierzyłam w siebie. I teraz ten psycholog - znowu mam doła. Cyba predzej
            wyladuje u psychiatrysad((((
            Mama Oleńki i Inusi
            • ani_st Re: Chyba zwariuję!-psycholog - co wy na to?????? 10.10.03, 18:34
              Powiem szczerze ze mnie ta wypowiedz zdziwila. Coz moge powiedziec - jestem w
              szoku. Moje samopoczucie tez sie poprawilo po Waszych wypowiedziach a tu nagle
              Pani Justyna swoim stwierdzeniem sprowadzila mnie do parteru... oj nie ladnie
              Anita
              • agata_edziecko Re: Chyba zwariuję!-psycholog - co wy na to?????? 11.10.03, 16:14
                A ja nie rozumiem, czemu "nieładnie".
                Widocznie jeszcze w społeczeństwie pokutuje przeświadczenie, że do psychologa
                wysyła się ... psycholi. Że taka rada to może oznaczać tylko jedno - jesteś
                chora psyvchicznie, idź się leczyć. A przecież do psychologa idzie się po
                pomoc, po radę, aby porozmawiać o tym, co nas trapi, z czym sobie nie możemy
                poradzić. A takie właśnie tematy są poruszane w tym wątku. Jeśli tutaj dwie
                osoby powiedziały, że mają głupie myśli (można się tylko domyślać jakie), to
                chyba sprawa jest poważna. Tu nie chodzi, mam wrażenie, tylko o to, aby się
                nawzajem upewnić, że każda z nas krzyczy na dzieci i nie ma w tym nic złego.
                Autorka wątku wyraźnie prosiła o pomoc, o radę, jak ma sobie radzić z
                rozbrykanymi dziećmi, ale także jak sobie radzić ze sobą, ze swoimi uczuciami.
                Myślę, że wyprawa do psychologa może tu pomóc, pod warunkiem, że wybierze się
                właściwą osobę. Ja raz wybrałam źle, a potem już dobrze. Różnica była
                kolosalna, a korzyści odniesione z drugiej wizyty nie do przecenienia. W moim
                przypadku nawet uważam, że powinnam powtarzać te wizyty co jakiś czas.
                Zresztą, co my innego robimy czytając co miesiąc Dziecko czy inne miesięczniki,
                albo książki o wychowaniu dzieci. Najczęściej korzystamy z rad psychologów
                dziecięcych, bo oni bardzo często pisują w tychże. Różnica polega tylko na tym,
                że trzeba by się spotkać ze specjalistą sam na sam i że jego czas i fachowość
                będzie tylko dla nas. Ale to chyba tylko dobrze.
                Pozdrawiam
                agata
            • mumin_ek Re: Chyba zwariuję!-psycholog - co wy na to?????? 28.12.03, 17:52
              Daj spokoj - przeciez Redakcja ma jakas umowe z Laboratorium Psychoedukacji i
              chce im klientow napedzicwink

              Jestes normalna mama - i tak bardzo cierpliwa, ze wytrzymujesz z dwoma
              brykajacymi szkrabami. Przeciez Dziecko to od jakiegos czasu taka dolujaca
              gazeta radzaca na kazdy problem psychologa. A przeciez wystarczy sie wyzalic,
              wygadac i nabiera sie dystansu do problemu.

              Jesli umiesz nazwac swoj problem, smutek, troske, to sobie z nim poradzisz.
              Skonczmy z amerykanskim mitem, ze trzeba byc wiecznie usmiechnietym i
              bezproblemowym.

              Redakcja szuka materialow do artykulu o wrednych zloszczacych sie na swoje
              dzieci matkach i pewnie stad ta rada. KAZDY Z NAS MA PRAWO DO ZLOSCI I
              FRUSTRACJI, a wychowanie dzieci nie zajeciem bezstresowym.

              Uszy do gory - dasz sobie rade, a jak chcesz sie wygadac, pisz. No i ja tez
              dolaczam do tego klubu, choc pracuje i moje Slonko ma dopiero 14 m-cy. Tez
              potrafi mi dac w kosc. Ale wprowadzilam zasade, ze ja tez jestem czlowiekiem i
              mam prawo do chwili dla siebie. Ja czytam, on sie bawi. Chocby 2 minuty, ale
              nie ustepuje. On biega za mna, nie odwrotnie. Tez powinnam isc do psychologa ;-
              ) Bylam na szkole rodzenia, jestem do bolu normalna - sluze certyfikatem wink
        • mader1 Re: Chyba zwariuję!-do P. Justyny Dąbrowskiej 10.10.03, 21:45
          Nie jestem pania Justyna ... ale jestem mama od 13,5 roku, mam troje dzieci i
          widzialam niejedna mame a takze sluchalam ich zwierzen.Nie ma mamy, ktora nie
          krzyknelaby na dziecko! Mysle, ze p. Justynie chodzilo o co innego - zebysmy tu
          nawzaajem sie popierajac nie nakrecily sie i nie uznaly, ze na dzieci nalezy
          krzyczec i to normalne.Bo normalne jest, ze mama jest czlowiekiem i ze dziecko,
          jak przesadzi, moze sie spodziewac niezbyt przyjemnej dla siebie reakcji W
          koncu przygotowujemy je do zycia a w zyciu tak jest. Ale... trzeba sie starac
          za kazdym razem inaczej. Za kazdym razem probowac bez krzyku.
          Dziewczyny - to normalne, ze jak siedzimy w lazience, to one beda pukaly do
          drzwi. To duzy dyskomfort, bo trudno wtedy zrobic za przeproszeniem kupe, ale
          tak juz jest. To jest wlasciwie komiczne - zaa kazdym razem mowie" nie "i za
          kazdym razem u maluchow to norma.I to normalne, ze jak zobaczysz Krasnala
          wlazacego na stol, krzykniesz, bo to jest taak niebezpieczne, ze musi sie
          przestraszyc troche.
          A na psychologow trzeba troche uwazac - nie moze byc byle jaki. W moim
          przypadku na 3 psychologow, z ktorymi sie spotkalam w moim zyciu mamy - dwoch
          dalo wielka plame smile
          Z praktycznych porad - moje dzieciaki na ogol wariowaly z nudow - trzeba wtedy
          jedno i drugie zagonic do jakiejs pracy - jedno maluje, a z drugim czytasz
          ksiazeczke itd, itp. Trzeba od czasu do czasu robic im wyprawy - z plecaczkami
          w jakies miejsce, nawet zwykle ale niezwykle przedstawione. Ja mieszkam w duzym
          miescie, wiec to mogl byc nowy park, wystawa, muzeum, jakis cmentarz czy
          kosciol.Mama niekoniecznie musi isc do pracy, by sie oderwac od dzieci - to
          moze byc areobic lub inne niezbyt platne regularne zajecie. To nawet moze byc
          czytelnia raz na tydzien , jak ktos lubi czytac (w ciszy)smile Albo bieganie z
          kolezanka. To moze byc jakis odczyt, czy udzial we wspolnocie w kosciele smile Aby
          tylko przekonac kogos do popilnowania dzieciakow przez godzine smile)) co w moim
          przypadku nie jest latwesmile Mam duzo pomyslow smile wiec zyjesmile i musze wam
          powiedziec, ze chociaz uchodze za cierpliwa mame, niestety tez potrafie krzyknac
          (ryknac).
          • agusia029 Re: Chyba zwariuję!-do mader 1 11.10.03, 08:37
            Mader 1 przeczytałam Twój list, dziekuje ci za odpowiedź. Rozumiem, ze mogło to
            tak wygladać, ze się "nakręcamy". Ja jednak odbierałam to trochę inaczej, a
            własciwie dużo inaczej. Dla mnie czyjas wypowiedź,że on tez tak ma,była dowodem
            na to , ze moje dzieci są tylko dziećmi i to całkiem normalnymi.
            Do psychologa nie pójde - podejrzewam, ze tylko by mnie zdołował, no i skąd
            miałabym wiedziec, ze on jest "dobry"?
            Mama Oleńki i Inusi.
            • mader1 Re: Chyba zwariuję!-do mader 1 11.10.03, 11:04
              Uwazam, ze to co mama moze zrobic dla dzieci, to sie starac... A ty sie
              starasz.Mamy. ktore naprawde dzieciaki doluja, nie maja najczesciej wyrzutow
              sumienia, ani sie nad tym nie zastanawiaja smileWszystko bedzie dobrze smile
              Pozdrowienia
          • liza10 Re: Chyba zwariuję!-do P. Justyny Dąbrowskiej 11.10.03, 15:28
            Witam mamusie. A ja bym chciała skorzystać z pomocy psychologa
            ponieważ czasami tak bardzo przestaję panować nad sobą, że aż boję
            się że zrobię dziecku krzywdę. Oczywiście nic takiego nie miało
            miejsca ale jestem bez jakiejkolwiek pomocy, mąż wraca bardzo późno,
            moi rodzice to rodzina tzw. patologiczna a teściowie daleko. Moje
            dzieciątko ma niecałe pięć miesięcy a ja czasami już nie daję rady.
            Zresztą pisałam o tym niedawno na forum.
            Miałabym prośbę, skoro korzystałaś z rad trzech psychologów może
            doradzisz mi jak rozpoznać dobrego?
            Jeśli chcesz napisz na priva : marga28@wp.pl
            Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź.
            • mader1 Re: Chyba zwariuję!-do P. Justyny Dąbrowskiej 11.10.03, 16:55
              Nie mam zadnej recepty na rozpoznawanie dobrego psychologa smile Ci ktorzy mnie
              zawiedli , wydawali sie calkiem sympatyczni i dobrzy, tylko okazalo sie, ze
              niestety cos omineli ( jeden nie rozpoznal dysfunkcji, mimo iz zostawialam z
              nim dziecko 4 razy po godzinie - za co zreszta placilam).Popytaj o kogos
              konkretnego w Twoim miescie, kogos kto juz pomogl... czyje rady okazaly sie
              pomocne, naprawde madre.Dobry psycholog nie tylko powie pare banalow, ktore
              mozna przeczytac w kazdej gazecie , ale podpowie konkretne rozwiazania, otworzy
              cie na nowe pomysly, powie cos, co ustawi ci sytuaacje w nowym swietle - jak
              zobaczylam takiego psychologa w akcji, musze powiedziec, ze zaniemowilam z
              wrazenia smile
      • mumin_ek Re: Chyba zwariuję! 28.12.03, 17:43
        Na przyklad pani Milskiej-Wrzosinskiej? Gratuluje pomyslu i napedzania jej
        pacjentek. Przeciez ta za przeproszeniem pani psycholog od siedmiu bolesci juz
        sie wypowiedziala w Dziecku (Nie ma jak matka) co mysli o pracujacych matkach,
        jej teksty o zdradzie tez sa znane. Czy inni psycholodzy polecani przez
        Redakcje tez sa tej masci? Czy kazdy kto chce sie wyzalic od razu sie
        kwalifikuje do psychologa? A moze psycholog ma w naszym spoleczenstwie zastapic
        przyjazn?

        A tak na marginesie, slabo mi od porad psychologicznych zamieszczanych w
        Dziecku - pasuja do idealnego swiata, ale ten nasz jest cokolwiek inny.

        Aha ja tez mam ochote krzyczec, jak moje Szczescie ma gorszy dzien i nie
        uwazam, ze sie kwalifikuje na terapie. Wygadam sie wtedy mezowi lub mamie i
        uswiadamiam sobie, ze on i tak za szybko rosnie...

        Pozdrawiam,
        niespelniajaca Dzieckowych norm wzorowego macierzynstwa
        sfrustrowana pochlaniajaca nas psychoanaliza i porada terapii na kazdy problem
        na dodatek pracujaca
        Kasia znana rowniez jako mama Muminka

        PS To teraz Szanowna Redakcja moze mnie zlinczowac wink
        PPS Zmiencie psychologow w Dziecku, bo do ich durnych pomyslow na zycie i rad
        juz nie mam sily (nie tylko ja - watek o 'slynnym' popisie p. Milskiej-
        Wrzosinskiej na tym forum i na innych rowniez).
    • kerstink Re: Chyba zwariuję! 11.10.03, 13:49
      Mam podobna sytuacje, bo 4 1/2 letniego syna i 17 mies. corke. Starszy coraz
      gorzej sie slucha, mlodsza ma coraz ciekawsze pomysly - chyba taki wiek.
      Wytrzymam, bo pracuje w swoim zawodzie, a kociol mam po poludniami do wieczora.

      Gdzies tu na edziecko w jakims wywiadzie czytalam, ze dzisiejsze matki w domu z
      dzieckiem sa strasznie samotne. Potwierdza mi to moje odczucia, ktore mialam
      bedac na urlopie macierzynskim i wychowawczym. Wychodzilam na spacery,
      spotykalam sie z innymi matkami, a jednak. Uwazam, ze wlasnie to jest jeden z
      powodow braku cierpliwosci, bo wszystko na tej jednej glowie bez wiekszej
      mozliwosci oderwania sie.

      Kerstin
    • kadyga Re: Chyba zwariuję! 16.10.03, 12:10
      Aguś, głowa do góry! Nie jesteś sama z tymi problemami.
      Miło, że jest to forum, chociażby właśnie dlatego, że można powiedzieć o swoim
      problemie i dowiedzieć się, że Twoje (nasze) problemy nie są czymś dziwacznym,
      innym, ale, że inni też się z nimi borykają. Czasem dają rady, a czasem tylko
      piszą, że u nich podobnie... i to wystarcza. Już sam fakt, że "to" się zdarza
      wyciaga nas z otchłani zwątpienia, że nic się nie da zrobić, że jesteśmy złymi
      matkami, że nie nadajemy się do tego, że u wszystkich innych jest OK tylko u
      nas kaszana. Oczywiście nie możemy na tym poprzestać: że to się zdarza i koniec,
      trzeba się starać zmieniać to, co jest nie tak, trzeba próbować i myślę, że
      każda z nas to robi. Czasem jednak brakuje sił, cierpliwości i wcale nie
      oznacza to, że trzeba biec do psychologa. Pewnie fajnie byłoby porozmawiać z
      kimś mądrym, kto w wyważony sposób przeanalizuje to co się u nas dzieje i da
      wskazówki jak postępować, ale takich trudno spotkać, o czym zresztą piszą moje
      poprzedniczki. Może więc nie koniecznie trzeba biec do psychologa, może
      wystarczy pogadać z innymi - podpowiedzieć sobie ciekawą lekturę, podzielić się
      doświadczeniami, powspierać się wzajemnie. Tak sądzę.
      Nie bierz więc sobie tak do serca rady Pani Redaktor! Pewnie i rada
      dobra, ale odjechana trochę od realiów, szczególnie małomiasteczkowego życia.
      Aguś, życzę Ci dużo wytrwałości, ale znajdź troszkę czasu dla siebie, jak
      możesz wyślij dzieci na chwilkę do dziadków (nie wiem jakie masz
      możliwości,wyślij na spacer z mężem, odreaguj. "Dobrej matki" nie mierzy się
      tym, że siedzi się z dziećmi 24 godziny na dobę. Są kobiety, które to
      uwielbiają (ale i dzieci są różne), ale są i takie, które dla normalnego,
      zdrowego funkcjonowania muszą się troszkę od tego oderwać. I nie znaczy to, że
      te drugie są gorsze. W żadnym wypadku, i nie daj sobie tego wmówić. Jesteś
      normalną kobietą, cudowną matką, której czasem brak cierpliwośći. Ale starasz
      się, zdajesz sobie sprawę, że coś jest nie tak i próbujesz coś z tym zrobić. I
      to już bardzo dużo znaczy.

      Jeśli ja mogłabym coś doradzać (bo generalnie nie czuję się na siłach mówić
      komuś co powinien zrobić)to tylko jedno, postaraj się nie krzyczeć. Ha! wiem,
      że wywołało to uśmiech na Twojej twarzy, bo to właśnie trudne jest, ale sróbuj.
      Postanów sobie, że przez najbliższy tydzień, nie podniesiesz głosu na
      dziewczynki. Myślę, że one to zauważą, może nie od razu, ale zauważą i może
      spowoduje to jakąś zmianę w zachowaniu. No i nie będzie to powodowało kolejnych
      Twoich flustracji, że znów się na nie wydarłaś. Krzyk rodzi bunt! Coś w tym
      jest.
      Trzymaj się!
      Pozdrawiamsmile

      Aaa i jeszcze jedno, Aguś, nasze dzieci są takie jak my. My mamy odpowiedni
      temperamencik, to nie wymagajmy, żeby nasze dzieci były inne.smile

      Katarzyna mama Franka
      • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 16.10.03, 14:44
        Dzieki, ale od 3 dni jest lepiej. kupiłam sobie ksiązke "Jak mówic, zeby dzieci
        słuchały..." Polecam, to naprawde działa!!!!!!!!!!!!!smile))))))))))))Nie wiem czy
        jest super, ale działa, a to najważniejsze!
        Mama Oleńki i Inusui
    • wilga_kasia Re: Chyba zwariuję! 17.10.03, 14:09
      O, Agusia, ja też właśnie przeczytałam tę książkę smile.
      Mam w domu trzylatkę i 4 miesięcznego brzdąca. I postanowiłam coś zmienić w
      naszym życiu smile Do tej pory myślałam, że "to" (czyli męczące nas zachowanie
      córeczki) przejdzie samo, ale teraz tak sobie myślę, że jedno przejdzie, drugie
      przyjdzie i może nadszedł moment, by bardziej całościowo spojrzeć na wychowanie
      dziecka. Książka dała mi wiele do myślenia. Ja biegam za moją córką po
      domu "Jagódko, ubierz się, załóż kapcie, poczekaj, daj jedną nóżkę, nie, drugą,
      Jagódka, wróć do mnie, trzeba założyć kapcie, jest zimno... itd." To jest bez
      sensu. Zorientowałam się, że wszystko za nią robię, ubieram, karmię, sprzątam
      kurtkę rzuconą w przedpokoju, buty zostawione w łazience, zabawki. A gdy wyrywa
      mi się i woła, że chce sama - to oczywiście pozwalam, ale czuję się urażona, że
      mnie odpycha i krzyczy, zamiast spokojnie mi to powiedzieć. Doszłam do wniosku,
      że działam idiotycznie. Do tego mam tzw. miękkie serce i wyciąganie
      konsekwencji prawie nigdy mi się nie udaje (zabieram kubek po czym go oddaję,
      gdy mała płacze i obiecuje , że to ostatni raz). Tyle myśli mi się nagromadziło
      po przeczytaniu tej książki... Agusia, jak będziesz miała jakieś drobne
      sukcesy smile, to napisz. Dziewczyny, może byśmy się wspierały pisząc, co dobrego
      udało nam się osiągnąć w kontaktach z dziećmi?
    • justyna_dabrowska Re: Chyba zwariuję! 27.12.03, 20:41
      Droga Agusiu,
      Przepraszam, ze odzywam sie po takiej przerwie ale nawal pracy nie zawsze
      pozwala mi zagladac tu tak czesto jakbym chciala.
      Nie chcialam Cie dotknac swoja rada doyczaćą wizyty u psychologa. Po pierwsze
      sama jestem psychologiem i głęboko wierzę w sens pomocy psychologicznej.
      Wielokrotnie widziałam (czasami bywałam sprawcą tego...) jak jedna dwie wizyty,
      rozmowy pomagają zmienic perspektywę a co za tym idzie - swoje zachowanie.
      Sama również wielokrotnie korzystałam z pomocy psychologa - tego wymagało moje
      szkolenie zawodowe (każdy terapeuta powinien przejść przez swoja terapię) i
      dlatego z przekonaniem namawiam innych, zagubionych do szukania takiej pomocy.
      Nie dlatego, że uważam, ze "potrzebujesz pasychiatry" tylko dlatego, ze
      niepotrzebnie sie męczysz.

      I jeszcze jedno - dobrego psychologa rozpoznajemy między innymi po tym, że
      pracuje w renomowanym ośrodku a nie sam w gabinecie z tabliczką "terapia", że
      albo ma certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego albo dokument
      stwierdzający odbycie szkoleń w tym zawodzie.

      Pozdrawiam serdecznie

      Justyna Dąbrowska, psycholog

      PS Owszem, zdarzało mi sie kiedys krzyczec na dzieci i nauczyłam się że - jesli
      zaczynam krzyczeć to oznacza, ze natychmiast potrzebuje pomocy. Żeby mnie ktoś
      przy dzieciach zastapił, wymienił. Że mam dość bycia dyspozycyjną.
      • mumin_ek Re: Chyba zwariuję! 28.12.03, 18:01
        Ple-ple-plewink
        To nie sa nasze realia tylko wyimaginowany swiat. Nie zawsze mozna zostawic
        dziecko i gnac do psychologa - takie wizyty z reguly nic nie daja, a
        uzalezniaja (nawet te u certyfikowanych psychologow), bo zaczynamy uwazac, ze
        nie damy sobie sami rady ze swoim zyciem.
        Rozumiem, ze sa pomocne w sytuacjach podbramkowych, ale chyba nie wtedy gdy
        ktos chce sie po prostu wyzalic?
        Nie wszystkie mieszkamy w duzych miastach, nie zawsze mamy czas na prysznic, a
        co dopiero na wizyty w poradni...

        Ech, wnerwiajace sa te porady Redakcji... Bez urazy, ale powinna zejsc na
        ziemie, gdzie trzeba zarabiac, utrzymac prace, dbac o dziecko, meza, rodzine,
        dom, psa, kota itp.
        • dru.ga Re: Chyba zwariuję! 03.01.04, 20:32
          Niestety zgadzam się z opinia ,że psycholog nic nie poradzi na to ,że całymi
          dniami jesteśmy z dziećmi same, bo męzowie pracują, babcie pracują , albo
          mieszkają daleko- bo cóż łatwo powiedzieć,że "miałam dość bycia dyspozycyjną"
          skoro zwyczajnie MUSIMY być dyspozycyjne w stosunku do dzieci - bo nie ma nas
          kto zastąpić.I co mi z rady psychologa ,że mam zaspokajać także własne
          potrzeby , skoro nie ma na to ani czasu ani kasy a jak jest jedno i drugie to
          zwyczajnie się pada o 20 i zasypia razem z dzieciakami,żeby sie wyspać na
          następny dzień i przypadkowo któregoś nie zatłuc ze zmęczeniawink))I ja sie
          wcale nie boję żadnego nakręcania ,że można na dzieci krzyczeć,że mamy ochotę
          włąśnie zlać nasze dziecko jak po raz setny robi to czego mu surowo
          zabraniamy - bo do chęci do jej realizacji jest jeszcze pewna droga. Co mi
          przypomina tekst mojej kumpeli/mamy sympatycznej dwójeczki urwisów/,która jak
          mnie kiedyś spotkała na spacerze to sie mnie pyta ile jest teraz lat za
          dzieciobójstwo, bo ona woli odsiedzieć.To był oczywiście żart , może
          nienajwyższych lotów, ale właśnie świadomość,że w pewnym sensie inne mamy mają
          jeszcze cięzej/gorzej była dla mnie żródłem pocieszenia i bodźcem do poprawy
          swoich zachowań/ bo skoro one dają rady z 2,3 dzieci to przeciez ja musze dać
          rady z jednąsmile))/I pocieszę mamy kilkumiesięczniaków,że jednak moja córcia
          stała się fajniejsza i jakaś taka do dogadania odkąd skończyła 2 lata, i już
          nie ma takich odjazdów ze złością i wymuszaniem jak kiedyś.Ale teraz nie
          pamiętam która z nas zaczęła byc lepsza dla drugiejsmile)) Pozdrawiam wszystkie
          bezcierpliwe mamuśki i myślę,że te które naprawdę czują ,że potrzebują porady
          psychologa już do niego dawno sie udały - a reszta chce sie poprostu wyżalić i
          jest ok.
    • wiolontela Re: Chyba zwariuję! 03.01.04, 21:10
      Agusia, słonko, ja tez nie jestem cierpliwa. Ba, jestem totalnym chjolerykiem
      i masa rzeczy doprowadza mnie do obłedu. Najbardziej dziewczynki (5,5 roku i
      2,3 latka)rozbrykane, spiewajace, kłócace sie i marudzace. Jeszcze niedwano
      darłam sie prawie non stop. Teraz po prostu, brzydko mówiac, olałam. A niech
      sie biją, byle sie tylko nie pozabijały. Interweniuje tylko wtedy kiedy
      naprawde musze. I robie to na tyle stanowczo, ze zazwyczaj słuchaja. Juz sie
      nauczyły, ze jak matka cos powie takim a nire innym tonem to tzreba to zrobic
      bo inaczej moze byc niewesoło. Nie, nie bije ich. Jesli moje polecenie nie
      zostanie wykonane (najczesciej dotycza one ich bezpieczenstwa, sprzatania po
      sobie, itp.) dostaja jakas tam kare. Młodsza najczesciej idzie do kąta.
      Wypłacze sie tam, pełna zalu, a potem przybiega, przeprasza, i robi o co
      prosiłam. Mimo, ze taka mała juz wie czego robic nie powinna, np. bic siostry.
      Poza tym czesto wymyslam im jakies pasjonujace zbawy - lepienie z ciastoliny
      czy masy solnej, malowanie farbami, rysowanie. Cos spokojnego, przy czym
      trzeba sie skupic. Czesto ze mna "gotuja", znaczy wyciagaja garnki z szafek i
      wsypuja tam co popadnie (maja juz swoje maki, cukry, sól - wszystko kompletnie
      wymieszane i brudne, ze szok). Ja mam wtedy chwile wytchnienia i błogiego
      spokoju. Jak zaczynaja sie przy wspólnej zabawie kłocic - zabieram zabawki a
      dzieci rozsyłam po pokojach. Po paru minutach lamentu najczesciej jest spokój
      i znów zgodnie sie bawia.

      Aga, daj sobie troche luzu. Nie tłumacz non stop bo to tylko odwrotny skutek
      przynosi. Lepiej usiasc wieczorem i przeanalizowac wspólnie cały dzien niz po
      kazdym przewinieniu urzadzac pogadanki. Jednym uchem im wpadnie a drugim
      wyleci. Dzieciom trzeba krótko acz tresciwie. Na długie rozmowy i tłumaczenia
      musi byc dobra chwila, one spokojne, ty zrelaksowana. Wtedy to moze jakos
      dotrze do tych małych móżdzków. Wiem z autopsji.

      I pamietaj, kiedy tylko mozesz WYCHODŹ Z DOMU. Chocby na chwile. takie małe
      sam na sam iwecej daje niz niejeden podrecznik i wizyty u psychologów.

      Pozdrawiam i spokoju zycze

      Wiola (mama Kingusi - 5,5, Kamilki - 2,3 i malenstwa, ktoremu jakos nie
      spieszy sie na swiat)
      • mumin_ek Re: Chyba zwariuję! 04.01.04, 14:18
        I to sa swiete slowa smile Chyle czola. My tez mamy swoje prawa, a wsrod nich
        prawo do wyzalenia.

        Mumin i Muminek (14 m-cy)
        • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 06.01.04, 19:26
          Co widzę, wątek wrócił-dziekuje wszystkim, co wzięli głos w dyskusji.
          Ja już jestem uleczona!!! Wtedy miałam doła i musiałam sie komus wyżalicsmile i
          było mi lepiej, coraz lepiej dopóki nie usłyszalam o tym nieszczęsnym
          psychologu. Nie odbierałam tych naszych wyzaleń jako nakręcania (jak ktos
          zauwazył)tylko jako wygadanie sie. Mi to pomaga. W dodatku zobaczyłam, ze nie
          jestem taka najgorsza i to też dodało mi otuchysmile
          Bardzo pomocna okazała sie ksiażka o której wspominałam, a która teraz lezy
          gdzies w kącie, bo zauwazyłam, że ja to całe gadanie mam po prostu w sercu,
          tylko czasami trzeba sie zatrzymac, wysłuchać, a ja pędziałam, chciałam szybko
          i dobrze. Teraz zrozumialam, że sie tak nie da. Doszłam do takiego wniosku
          dzieki Wam, mojemu kochanemu mężowi (jeszcze wiekszemu nerwusowismile, moim
          kochanym łobuziakom, no i chyba sobie (chociaz to nieskromnie zabrzmi, ale
          chyba przede wszystkim sobiesmile.
          A psycholog, jak każdy szuka pracy,... ale ja mu nie dam zarobićtongue_out

          Pozdrawiam wszystkie niecierpliwe i cierpliwe emamy oraz ich pociechy, które
          czasami porzadnie dają w kość, ale które są takie kochane...
          • magda0 Re: Chyba zwariuję! 08.01.04, 23:49
            a mnie psycholog pomogl, bo nie zawsze wystarczy wygadanie, to rowniez bardzo
            pomaga i dlatego tu na forum zagladam czasami pisze o swoichproblemach czasami
            czytam o problemach innych podobnych do moich i to pomaga, a jak juz nie moge
            dac rady ze wszystkim to wlasnie psychoog pomaga zrobilismy z mezem wiele
            bledow wychowawczych i gdyby nie fachowa pomoc pewnie ciagle sadzilibysmy ze to
            nie nasza wina. Pozdrawiam, Magda. Co nie znaczy rowniez ze uwazama ze wszyscy
            powinni korzystac z pomocy psychologa.
          • mader1 Re: Chyba zwariuję! 09.01.04, 00:19
            Agusiu, bardzo sie ciesze, ze nie zarobismile Dzieci beda mialy nowa
            zabawke smile Milo cie znow czytac i to tak optymistycznie.
    • mamagonia Re: Chyba zwariuję! 09.01.04, 12:38
      Właśnie.Cierpliwość - cnota najwyższa.
      Ale tak serio - pozdrawiam wszystkich rodziców na tym poście.
      Wreszcie coś o nas i do nas !!
      Może się przedstawię.Gosia - młoda mamuśka dwóch chłopczyków w wieku 2,5 roku
      i 10 m-cy.W moim przypadku jest troszkę inaczej: pracuję i studiuję , a od
      poniedziałku do piątku dziećmi zajmuje się nasza super opiekunka Asia.
      I co?
      Gdy wracam do domku jestem tak stęskniona za szkrabami,że zazwyczaj wszystkie
      wybryki ,które potem mają miejsce - traktuję roztropnie i spokojnie.Bynajmniej
      staram się bardzo(...)
      Mąż,który ma dar szybkiego usypiania młodszego malca pomaga mi dzielnie,choć i
      tak nieczęsto mogę liczyć na niego gdyż wciąż praca i praca.No ale kredyt
      trzeba spłacać , prawda? A manna nam z nieba nie spadnie...
      Taka mała porada dla mamy Oleńki i Inusi:
      zrób coś, cokolwiek dla siebie.Jak masz trochę grosza to może przedszkole?Może
      jakaś opiekunka na parę godzinek w jakiś dzień tygodnia? Może pomoc
      przyjaciółki.A może jakiś mały grafik z mężem - abyś mogła wyjść z domu choć
      na dwie-trzy godzinki?
      To naprawdę dużo daje.Niesamowicie dużo.Mówię tu o energii i wewnętrznym
      naładowaniu baterii.
      Każda z nas ma lepszy dzień i gorszy, ale mając ogólną świadomość że mamy
      super dzieciaki - częściej warto się uśmiechnąć.
      Przeżyjemy!
      Pozdrawiam i jak ktoś ma ochotę napisać to proszę :
      bonbonsMG@poczta.fm
      Gonia
      • agusia029 Re: Chyba zwariuję! 10.01.04, 09:19
        Tak, takie wyjście z domu na 2 godzinki bardzo pomaga. Jak sobie
        przewietrze "łepetynę", to od razu jest lepiej i moge śmiało wkraczać do
        rozwrzeszczanego domu (dziewczynki zawsze radosnie i głosno mnie witaja,
        podczas kiedy wymiety maż snuje sie po kątach).
        Ostatnio byłam nawet z koleżanką z dawnych lat w knajpce na kawie. Super! To mi
        naprawde duzo dało. Tak wiec robie tez i cos dla siebiesmile

        Oleńka idzie do przedszkola dopiero we wrzesniu. Ja na całe szczescie mam
        ostatnio trochę wiecej prac zleconych - wtedy zamykam sie w innym pokoju, a maż
        lub moja mama pilnują dzieci. Nie chcę jednak by mama pilnowała dzieci wtedy
        kiedy ja jestem w domu, bo ona najchętniej zamknęłaby je w jednym pokoju i
        czytała im ksiązeczki. Ich krzyk ją przeraża. A one sie szybko nudza, chcą
        biegac i jest problem. Poza tym ona też ma swoje sprawy, wiec nie chcę jej
        wykorzystywać.
        Za 2 godzinki wybieram się z mężem i dziewczynkami na sanki. Lecę więc ugotować
        zupę - bedzie jak znalazł po powrociesmile
        • lukasia1 Re: Chyba zwariuję! 19.01.04, 11:58
          Witam ! Przeczytałam cały wątek po wydrukowaniu( bo na online brak czasu smile) i
          chciałam Wam wszystkim baaaardzo podziękować - że jesteście.
          Jestem mamą Oli ( 26 mies.) i Martusi (jutro 6 mies.)i Wasze listy to miód na
          moje serce. Cieszę się ze jesteście, bo ja tak jak wiele z Was myślałam że
          tylko ja nie radzę sobie z moimi dziećmi, że moje dzieci są wyjątkowo nie do
          opanowania itd, itp.
          Co do psychologa - myślałam o tym, ale.... Ja chyba też z tych, którym
          wystarczy kilka słów od Was, od mam które są w takiej samej sytuacji.
          Naprawdę wiele Waszych listów opisujących co się u Was dzieje - to tak jak sama
          bym to napisała wink)) I naprawdę mi lżej,że nie jestem jakimś dziwolągiem,
          który nie radzi sobie z własnymi dziećmi.
          Jeszcze raz dziękuje.
          A może byśmy założyły sobie jakiś wątek Po tytułem "mamy, które czasem tracą
          cierpliwość, ale jak pogadają z innymi mamami to im lepiej smile)"
          Pozdrawiam Was i Wasze urwisy cieplutko
          Asia z Olą i Martą
Pełna wersja