Dodaj do ulubionych

by wilk był syty i owca cała...

29.10.08, 08:17
witam,
mam pewien problem "przedszkolny" i od wczoraj łamię głowę, jak go
rozwiązać, by nikogo nie urazić i żeby nie "nakrywać córki kloszem",
a jednocześnie nie uczyć niewłaściwych zachowań
problem polega na tym, że córka (prawie 5 lat) jest w przedszkolu w
grupie integracyjnej
jest dzieckiem bardzo wrażliwym i delikatnym i jak to pani
nauczycielka określiła "z tego wymierającego wink gatunku dzieci
grzecznych"
problem polega na tym, że już drugi raz wróciła z przedszkola
z "paką" (dosłownie) wyrwanych włosów, która wypadła przy
przeczesywaniu w domu po przedszkolu sad Córka nie potrafi się
bronić, bo nie była tego uczona, a nia potrafi tym bardziej, że robi
to jej dziewczynka upośledzona. Córka już trzeci rok chodzi do tego
przedszkola i zawsze miała tłumaczone, że dzieciom niepołnosprawym
pomaga się, dba się o nie itp sad i teraz nie wiem co robić, bo
panie rozkładają ręce tłumacząc się, że nie są w stanie upilnować
wszystkich niepełnosprawnych dzieci każdego z osobna. Nie chcę, żeby
moje dziecko skończyło przedszkole łyse, bo jej włosy do
najgrubszych nie należą, ale nie chcę też uczyć córki : "zrób jej
tak samo to przestanie". Po pierwszym incydencie pouczyłam ją, żeby
nie siadała tyłem do klasy, żeby zwracała uwagę na tą dziewczynkę
gdzie w danej chwili jest i działało to do wczoraj, kiedy to
zapomniało się córce usiaść przy oknie sad
dziewczynka ta ciągnęła za włosy wszystkie dzieci, ale inne dzieci
nie mają oporów w "oddawaniu" i tu mam problem: nauczyć ją bicia
czy jest jakiś inny sposób na rozwiązanie tego problemu?
pozdrawiam
mila
Obserwuj wątek
    • kotbehemot6 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:23
      Momencik co to znazcy zeby kogoś nie urazic??? Miej to w nosie i stań w obronie
      córki!!!!!! Jak przedszkolanki nie potrafią sobie poradzić z dziecmi to sa
      niewydolne. Pogadaj z rodzicami. Nie widze powodu zeby z dzieci
      niepełnosprawnych robic święte krowy którym wszystko wolno. Hola hola, pewnych
      rzeczy sie nie robi i pełnosprawnośc czy niepełnosprawnośc nie ma tu nic do
      rzeczy. Zrobiłabym raczej powazna aferę.
    • kotbehemot6 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:25
      I dodam dzieći sa zbyt małe by bezposrednio sie zwracac do nich z tym probleme.
      Porozmawiałbym z przedszkolankami, kierownikem czy tam dyrektorem i oczywiście
      rodzicami. dzieci trzeba uczyć reguł zachowywania sie w grupie- ale czy zasad
      ząb za ząb jest dobra??? Myślę,ze rodzicom trzeba uświadmic fakt ,że ich dzieci
      zachowuja sie agresywnie, i to od rodziców ma wyjść inicjatywa zwrócenia dziecku
      uwagi. Przedszkolanki-moze jakas kara za takie zachowania?????
      • kropkacom Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:32
        Nie rozumiem tego tłumaczenia że panie nie dają rady upilnować dzieci. W końcu
        po to oddaje się dziecko do przedszkola a nie samopas na podwórko żeby było
        upilnowane.
      • mruwa9 kotbehemot, 29.10.08, 08:33
        mowa o dziecku specjalnej troski. Tu rozmowa z rodzicami czy
        dzieckiem nie musi dac zadnego efektu, a proces wychowawczy bywa
        znacznie trudnejszy (przy znacznie mniejszych efektach), niz w
        przypadku dzieci pelnosprawnych. To tak,, jakbys od roczniaka
        wymagala sprawnego poslugiwania sie nozem i widelcem przy stole w
        restauracji.
        • kotbehemot6 Re: kotbehemot, 29.10.08, 08:37
          czy to oznacza,ze dziecku niepełnosprawnemu nie wpaja sie reguł zachowania w
          grupie????? Chyba nie na tym to polega. Gdzie sa przedszkolanki??? Czy inne
          dzieci maja cierpieć??????
          • mruwa9 Re: kotbehemot, 29.10.08, 08:39
            oczywiscie, ze sie wpaja..ale z roznym efektem, czasem dziecko
            pojmie, czasem nie, a czazsem pojmie po baaardzo dlugiej
            (wieloletniej) pracy opiekunow i terapeutow. A tu problem ma byc
            rozwiazany teraz, natychmiast, a nie za 10 lat. Dlatego podpinam sie
            pod Twoje pytanie: gdzie sa przedszkolanki?
      • milanad Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:36
        problem w tym, że rodzice tego dziecka też rozkładają ręce i nie
        potrafią sobie poradzić z agresją córki tłumacząc, że ona już taka
        jest złośliwa. Nie wiem, czy tu ma jekieś znaczenie, że dzieko to
        jest adoptowane i może z tego powodu są właśnie bezkrytyczni wobec
        niej?
        nie chcę być rodzicem, który mówi nauczycielom co mają robić i nie
        uczę córki bicia
        • maxxt Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:50
          postawa rodzicow karygodna. gdybym chciala byc zlosliwa ....ale nie bede.smile
          milanad- kategorycznie DOMAGAC sie od przedszkola rozwiazania problemu. bo to
          ICH problem ( i wierze ze to faktycznie PROBLEM). i jednakowo sa zobowiazani do
          udzielania opieki i pomocy zarowno dziecku niepelnosprawnemu ale takze i twej
          corce.
    • mruwa9 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:30
      a, przepraszam, gdzie jest personel w tym czasie?
      Jak rozumiem, w grupie integracyjnej powinno byc mneij dzieci i
      wiecj doroslych, m.in. asystent osobisty niepelnosprawnego dziecka?
      Czy inna dorosla osoba oddelegowana do szczegolnej opieki nad
      dzieckiem specjalnej troski?
      To przedszkole nei wywiazuje sie ze swoich obowiazkow i tu powinnas
      przede wszystkim uderzyc. Dziecko niepelnosprawne (zwlaszcza
      przedszkolne) ma prawo nie czuc i nie wiedziec, co wolno,a czego
      nie wolno, i tu ani kij, ani marchewka nie musza pomoc, ale od tego
      sa dorosli opiekunowie w grupie, aby , wiedzac o zachowaniu i
      obyczajach szczegolnego podopiecznego, wyprzedzac jego dzialania i
      zapobiegac im. W grupie ZAWSZE powinien jeden z doroslych
      (nauczycieli, opiekunow) byc "oddelegowany" do opieki nad takim
      dzieckiem, personalnie odpowiedzialny za owe dziecko i tego IMHO
      powinniscie, rodzice innych dzieci, wymagac od przedszkola.
    • maxxt Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:35
      ja na razie- w przeciwienstwie do przedmowczyni- wielkiej afery bym nie robila.
      natomiast grzecznie ale stanowczo powiedzialbym pani ze nie zycze sobie aby moje
      dziecko mialo wyrywane włosy. przez kogokolwiek. i tego -niestety musi
      dopilnowac pani- bo takie m.in. jej zadanie. równolegle poinstruowalabym córke
      dokladnie co robic kiedy ktos natretnie czyni jej cos niemilego- GLOSNE
      domaganie sie od sprawcy aby czynnosc została zaniechana, GLOSNA prosba do pani
      aby zainterweniowala, czy wreszcie uczynienie "oprawc" tego samego (czesto bron
      najskuteczniejsza).dopiero gdy tego typu zabiegi nie przyniosa efektu-
      przystapilabym do "afery".
      a to niepelnosprawne dziecko? jakiego rodzaju ta niepelnosprawnosc?
      intelektualna? wyrywanie wlosow pojawilo sie ot tak nagle? tylko twoja córka
      jest poszkodowana?
      • kotbehemot6 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:41
        źle się wyraziłam, u mnie afera oznacza wyraźnie wyartykułowanie problemu i
        zażądanie rozwiązania problemu. Nie mam na myśłi krzyków, wyzwisk
      • milanad Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:52
        dziewczynka wygląda na porażenie mózgowe, słabo chodzi, nie mówi,
        nie je w przedszkolu, bo nie rozgryza
        córka jest w grupie 5 latków, ale te niepełnosprawne dzieci są
        starsze, chodzą już do przedszkola "ponad normę" czasową, bo szkoły
        dla dzieci specjalnej troski w naszej najbliższej okolicy nie ma i
        dlatego te dzieci "przetrzymuje się" w przedszkolu dłużej
        przedszkolanki są dwie na całą grupę, dzieci 25 w tym 4
        niepełnosprawnych; na większą liczbę opiekunów nie ma szans ze
        względów finansowych sad
        Panie są po studiach specjalistycznych do pracy z takimi dziećmi,
        ale zdaję sobie sprawę, że chodzi tu właśnie o organizację pracy w
        takiej grupie, że jest ich po prostu za mało
        • jowita771 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:58
          Może Twoja córka mogłaby trzymać się z daleka od tej dziewczynki? Skoro
          dziewczynka słabo chodzi, to może córka mogłaby jej skutecznie unikać?
          A poza tematem - mnie nie podobałoby się takie przedszkole "integracyjne".
          Wydaje mi się, że przedszkole Twojej córki jest integracyjne z nazwy, ale
          organizacja raczej do bani. No, ale nazywa się ładnie, pewnie ludzie się na to
          łapią, integracja jest teraz w modzie.
        • mruwa9 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 08:58
          Sorry, ale to w takim razie kwestia wylacznie organizacji pracy..
          kierownictwo przedzkola, dla zapewnienia wlasciwiej opieki
          bezpieczenstwa dzieci albo MUSI zatrudnic ilosc osob personelu
          adekwatna do potrzeb, albo zmniejszyc liczebnosc grup dzieci. Niech
          glowkuje..niech przyjmuje studentow na praktyki? nie wiem, jak to
          mozna rozwiazac, ciezka sytuacja.
    • karambol45 musisz reagować 29.10.08, 09:02
      moich 2 synów chodzilo do grupy integracujnej i zawsze było mniej
      dzieci n iż 25 , a na tyle dzieci to powinny być 4 panie i kropka ,
      druga sprawa : chcesz uczyć córkę tolerancji a robisz coś wręcz
      przeciwnego uczysz ja uległości i zakoduje sobie że zamiast pomagać
      takim osobom to będzie od nich "uciekać" bo będzie pamiętać z
      dzieciństwa szarpanie za włosy, musisz zareagować, rozmwiaj z kadrą
      nauczycielską , powinien być jakis psycholog w takim przedszkolu, i
      nie rób ze swojej córki cielęcia bo jak podrośnie i ktoś plunie na
      nią to co ona zrobi ? spuści głowę ? walcz o nią!
      przepraszam że tak dosadnie ale tak to widzę
      • azile.oli Re: musisz reagować 29.10.08, 09:53
        Ja też uważam,że powinnaś zareagować.To ani Twoja wina, ani Twój
        problem,że w przedszkolu brakuje personelu.Twoja córka powinna czuć
        się w przedszkolu bezpiecznie,a nie patrzeć,czy w pobliżu nie ma
        prześladowczyni.A już tłumaczenie tamtych rodziców,że dziecko jest
        złośliwe po prostu mnie rozwala.To Twoje może być nerwowe,i za
        pociągnięcie za włosy walić tamtą w łeb .Bo nerwowe i już.Co z
        tego,że pełnosprawne.Ja wiem,co znaczy mieć spokojne dziecko,które
        ktoś bezkarnie kopie,bo ono nie odda,wiedząc,że bić nie wolno.No ja
        niestety kazałam oddać,tylko to już było w szkole a nie w
        przedszkolu.Mojego syna kopała dziewczyna,jak najbardziej
        pełnosprawna, za to rozpuszczona.Syn ją kopnął tylko raz,a
        porządnie.Od tego czasu problem sę skończył.Dodam,że w tym wypadku
        kary wymierzane przez wychowawcę ani rozmowy z mamą nie
        skutkowały.Tu jest trochę inny problem,bo dziecko
        niepełnosprawne,ale dla Twojej córki to właściwie bez różnicy,bo i
        tak włosy ma wyrwane.Rozmowa z przedszkolanką to podstawa.Niech
        zwraca baczną uwagę na tamtą dziewczynę,niech trzyma ją najdalej od
        Twojej córki.Przedszkole odpowiada za bezpieczeństwo twojego
        dziecka.A Ty ze swojej strony naucz ją,że jednak musi się
        bronić,najpierw słownie,przez zgłoszenie pani,jeśli ta jest akurat
        zajęta i nie zwraca na to uwagi(tak, tak,grzeczne i spokojne dziecko
        wypowie skargę cichym głosikiem)niech po prostu wrzaśnie na całą
        salę,że dzieje jej się krzywda,gdy i wtedy nie ma reakcji,niech
        odda.To nie jest tak,że niepełnosprawne dziecko jest bezkarne.Jeśli
        przebywa w placówce oświatowej to pewne podstawowe normy też je
        obowiązują.Tego powinien pilnować nauczyciel,ale jeśli personelu
        jest za mało,to radzę poruszyć sprawę na zebraniu.
        • guderianka Re: musisz reagować 29.10.08, 10:04
          Rozumiem,że porażenie mózgowe u tej dziewczynki to wyłącznie kwestia
          problemów z narządami ruchu? Umysłowo rozwija się dobrze?
          W jakich sytuacjach dochodzi do epizodów wyrywania włosów wiesz coś?
          na pewno ta dziewczynka nie goni za twoja córką by zrobić jej
          krzywdę. Czy to się dzieje podczas zabawy czy tez dziecko celowo
          wyrywa włosy twojej córce?

          Jeśli celowo-to takie zachowania są w zasadzie typowe/nie budzące
          zdziwienia u dzieci z adhd lub upośledzonych intelektualnie. A jeśli
          tamta dziewczynka taka nie jest-to może to byc efekt wychowania..

          Wydaje mi się,że integracja nie polega na pobłazliwości. Twoje
          dziecko nie może uczyć się,że niepełnosprawnym należy ustępować,
          puszczać wszystko płazem i na wszystko pozwalać. Czy Twoja córka
          reaguje jakoś na te akcje?Sygnalizuje że ją boli, trzyma tamtą
          dziewczynkę za rękę, głośno mówi : NIE rób tak? Obawiam się,że
          mowieniem jej żeby trzymała się z daleka i NIE REAGOWAŁA sprawisz,
          że mała kompeltnie przestanie być asertywna a do niepełnosprawnych
          będzie miała nabożny stosunek zamiast normalnego

          Pogadałabym z paniami-czy inne dzieci również są tak" atakowane" czy
          tylko twoje dziecko. Jeśli twoje -nalezy dojść do przyczyn a panie
          powinny przyłożyć sie i baczniej obserwować co sie dzieje,jeśli
          wszystkie dzieci są "atakowane" (w co wątpię ) nalezy zastanowić się
          skąd taka agresja (bo tak należy to nazwać ) u tego dziecka i co z
          tym można zrobić
          • milanad Re: musisz reagować 29.10.08, 12:09
            z dziewczynką tą nie ma większego kontaktu, nie mówi i nie znam
            niestety tak dobrze tego dziecka, by umiec ocenić czy rozumie co
            robi;
            porusza się mało sprawnie, ale na tyle, by przemieszczać się po
            klasie. Gonić nie goni, przynajmniej tyle wiem od córki, ale kiedy
            tylko potrafi dosięgnąć któreś z dzieci,to szarpie i dzieje się to w
            różnych momentach zajęć; Z tego co opowiada to potrafi szarpać nawet
            te dziewczynki z krótkimi włosami i chłopców tak więc raczej nie
            odbieram tego, że atakuje TYLKO moje dziecko. Nie atakuje dzieci
            inaczej jak tylko szarpiąc za te włosy.
            uczyłam córkę głośno krzyczeć jak dzieje jej się krzywda
            argumentując to tym, że wtedy pani usłyszy i pomoże, a nawet że
            Julka wystraszy się i puści, pokazywałam jak ma przytrzymac rękę
            więc to nie tak, że nie próbowałam uczyć córy radzenia sobie w
            kłopotach wink Córeczka tłumaczy się, że była tyłem i nie potrafiła
            jej złapać za rękę; przyznaję, że zezłościłam się trochę na córkę,
            że nie powiedziała mi o włosach jeszcze w przedszkolu, kiedy ją
            odbierałam, bo mogłabym zareagować od razu
            pracuję w systemie co drugi dzień po 12h, więc okazję do
            porozmawiania z wychowawczynią będę miała jutro (nie chcę tego typu
            spraw załatwiać przez Babcię) i dlatego chciałam poznać wasze
            opinie, by się dobrze przygotować do rozmowy i nie pominąć żadnego
            aspektu sprawy
            jest to dla mnie trudne, bo nie chcę robić z dziecka "ślimoka",
            który wymaga szczególnej ochrony tylko dlatego, że jest pozytywnie
            nastwiona do wszystkich bez wyjątku i nie potrafi zawalczyć o siebie
            przychodzi dumna, bo przy rozmowach mnóstwo dzieci z grupy wymienia
            ją jako najlepszą kolezankę (to wiem od pań i od niej samej) ale
            myslę, że to z tego powodu, że nie bije i nie wydziera zabawek
            to już chyba taki typ wink
            pozdrawiam
            • guderianka Re: musisz reagować 29.10.08, 13:08
              1.Złe podejscie- ona nie jest "ślimokiem". Ona po prostu jest dobra-
              tylko szkoda że przez to cierpi. Gdy będzie starsza będzie miała do
              czynienia z podobnymi sytuacjami, w których będzie zmuszona się
              bronić
              2. Koniecznie musisz poruszyć temat na szerszym forum, zobaczyć jak
              widzą sytuacje inni rodzice, jaki pomysł mają nauczycielki i dyrekcja
    • avvg Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 11:00
      Ciekawe, kiedy szefostwo przedszkola zda sobie sprawę, że taki model
      nic wspólnego z integracją nie ma... Integracja ma nauczyć ludzi
      sprawnych i mniej sprawnych współżycia na harmonijnych zasadach, a
      tutaj są na to małe szanse - Twoja córka nauczy się, że osoba
      niepełnosprawna może ją bezkarnie dręczyć, a ta niepełnosprawna
      dziewczynka nauczy się, że można robić krzywdę innym dzieciom i nie
      ponosić za to konsekwencji. Ciekawe, jak w przyszłości będą
      harmonijnie ze sobą koegzystować poza przedszkolem...
      • ipola Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 13:39
        Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, z tym, że nie chodziło o przemoc fizyczną,
        tylko psychiczną, tak, tak, w przedszkolu. Jedna z dziewczynek (której rodzice
        akurat się rozwodzili) dosłownie terroryzowała moją córkę, a ona nie potrafiła
        sobie z tym poradzić, nie chciała chodzić do przedszkola. Powiedziałam o całej
        sytuacji przedszkolance, ta zbagatelizowała sprawę, mówiąc, że nic takiego nie
        zaobserwowała. Po jakimś czasie jeszcze jedna dziewczynka zgłosiła podobny
        problem i wtedy razem z jej mamą znów udałyśmy się do przedszkolanki i
        zażądałyśmy reakcji oraz tego, by podczas zajęć ograniczyć do minimum kontakt z
        tą dziewczynką i porozmawiać o całej sprawie z matką dziewczynki. Chyba taka
        rozmowa się odbyła, bo mama tej dziewczynki przestała odpowiadać na moje "dzień
        dobry". Ale sytuacja po jakimś czasie się unormowała. Nie pozwól, by twoje
        dziecko stało się ofiarą, za żadne skarby nie pozwól.
      • mruwa9 Re: by wilk był syty i owca cała... 29.10.08, 22:48
        1. Corka autorki ma prawo chodzic do przedszkola i czuc sie w nim
        dobrze i bezpiecznie.
        2.Niepelnosprawna dziewczynka, opisywana w watku ma prawo chodzic do
        przedszkola i czuc sie w nim dobrze i bezpiecznie.

        3. Rola doroslych (personelu) jest takie zorganizowanie opieki nad
        dziecmi, aby pogodzic punkt 1 z punktem 2. Czyli to, o czym
        pisalam: zwiekszenie liczby personelu (zatrudnienie asystenta osoby
        niepelnosprawnej), albo zmniejszenie liczebnosci grup, aby przy
        istniejacej liczbie personelu zapewnic dzieciom nalezyta opieke. I
        tego nalezy sie domagac od przedszkola.

        Niektore dzieci specjalnej troski nigdy nie beda w stanie
        samodzielnie funkcjonowac w spoleczenstwie i cale zycie beda
        uzaleznione od calodobowej opieki innych osob, wiec argument o
        harmonijnej egzystencji w spoleczenstwie jest srednio trafiony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka