Dodaj do ulubionych

Papierosy+nastolatek

05.03.09, 12:03
Witam
Piszę pierwszy raz na forum, tyle tu mądrych mam, może któraś z Was
ma podobny problem. Syn ma 15 lat. Już rok temu zauważyłam, ze
popala papierosy. Była pouczająca rozmowa, drastyczne przykłady raka
płuc w rodzinie, obietnice, ze nie będzie i deklaracja ze rozumie
problem.
Ostatnio problem powrócił - tyle ze w szkole. Pali w szkole,
podejrzewam, ze nie tylko w szkole. Na ten zapach jestem bardzo
wyczulona, bo sama nie palę. Oczywiscie wszystkiemu zaprzecza, ale
fakty są inne.
Wiem, że to taki wiek, ze mnóstwo jego rówiesników robi to samo, ale
boję się, że może się uzależnić. Jak mu pomóc?
Obserwuj wątek
    • d.o.s.i.a Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 14:01
      Nic nie zrobisz. W tym wieku grupa rowiesnicza ma wiekszy autorytet
      niz rodzice. Popalanie jest manifestacja "doroslosci". Im bardziej
      bedzies demonizowac temat, tym wiekszy opor wzbudzisz i tym wieksza
      identyfikacje z grupa. Z doswiadczenia wiem, ze najlepszy sposob to
      taki, ktory stosowala moja mama wobec mnie, czyli delikatne
      zrzedzenie ("no i znowu palilas, oj dziecko, dziecko"), ale bez
      krzykow, szlabanow, przeszukiwan itp. Z palenia wyroslam, ale z
      perspektywy czasu doceniam, jesli moge sie tak wyrazic, spoleczno-
      towarzyskie skutki tego niecnego procederu wink
      • megasceptyk Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 17:37
        Pokazać mu zęby palaczy,
        pokazać ile kosztuje wybielanie,
        pokazać ile kosztują perfumy dla eleganckiego mężczyzny
        i powiedzieć, że straci wydolnosc na długie dystanse w łóżku.

        No i palą dziś tylko dresiarze i biedota
        bo są głupi
        i dają się jak barany zniewolić
        koncernom tytoniowym.
      • andrzejto1 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 18:19
        d.o.s.i.a napisała:

        > Nic nie zrobisz. W tym wieku grupa rowiesnicza ma wiekszy autorytet
        > niz rodzice. Popalanie jest manifestacja "doroslosci". Im bardziej
        > bedzies demonizowac temat, tym wiekszy opor wzbudzisz i tym wieksza
        > identyfikacje z grupa. Z doswiadczenia wiem, ze najlepszy sposob to
        > taki, ktory stosowala moja mama wobec mnie, czyli delikatne
        > zrzedzenie ("no i znowu palilas, oj dziecko, dziecko"), ale bez
        > krzykow, szlabanow, przeszukiwan itp. Z palenia wyroslam, ale z
        > perspektywy czasu doceniam, jesli moge sie tak wyrazic, spoleczno-
        > towarzyskie skutki tego niecnego procederu wink

        Trili srili. Ja też zacząłem palić w okolicach 15 lat. Dorosłem do rzucenia palenia. 2 tygodnie przed 40 urodzinami.
        Kup paczkę najgorszych fajek, i niech wypali w twojej obecności wszystko, Niech pali dotąd, aż będzie żygał dalej niż będzie widział. Wyrobisz mu odruch pawłowa. Będzie miał wstręt do fajek...
        • pan_i_wladca_mx Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 15:36
          andrzejto1 napisał:


          > Kup paczkę najgorszych fajek, i niech wypali w twojej obecności wszystko, Niech
          > pali dotąd, aż będzie żygał dalej niż będzie widział. Wyrobisz mu odruch pawło
          > wa. Będzie miał wstręt do fajek...
          >

          o wlasnie! podrzuc mu jakis syf, obiecuje ze sie porzyga
        • laracroft82 Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 20:23
          > Trili srili. Ja też zacząłem palić w okolicach 15 lat. Dorosłem do
          rzucenia pal
          > enia. 2 tygodnie przed 40 urodzinami.
          > Kup paczkę najgorszych fajek, i niech wypali w twojej obecności
          wszystko, Niech
          > pali dotąd, aż będzie żygał dalej niż będzie widział. Wyrobisz mu
          odruch pawło
          > wa. Będzie miał wstręt do fajek...
          >

          hahaha przypomniała mi sie pewna historia sprzed dobrych kilku lat,
          kiedy razem z kolezanka z liceum kurzyłysmy i to porzadnie..pewnego
          pieknego dnia dziadek kolezanki, pod którego była opieka, nakrywajac
          kolezanke na popalaniu, zakupił paczke jakis strasznie niedobrych
          fajek i kazał jej wypalic jeden za drugim... od tamtej pory nie
          wzieła papierosa do ust...ja tez zrozumiałam ze to zabójstwo i
          dzisiaj az mnie odrzuca od papierosów, pomimo ze takiej drastycznej
          metody na mnie nie pzreprowadzono :]
        • viking2 Re: Papierosy+nastolatek 10.03.09, 00:11
          andrzejto1 napisał:
          > Kup paczkę najgorszych fajek, i niech wypali w twojej obecności wszystko, Niech
          > pali dotąd, aż będzie żygał dalej niż będzie widział

          Tobie tez tak zrobili? I az do 40-ki tych szlugow starczylo?
    • alabama8 Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 14:03
      A za co kupuje te papierosy? Teraz nie są tanie. Albo z
      kieszonkowego, albo ci podprowadza kasę. Uciąć kieszonkowe, rano
      dawać kanapki - nie ma kasy - nie ma fajek.
    • wsb123 Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 14:32
      kup 2 paczki mocnych i niech spali wszystkie naraz jeden od drugiego
      potem jak juz sie porzyga niech dalej pali potem do szpitala na
      odtrucie dziala w 100% przynajmniej na jakis czas u mnie zadzialalo
      metoda drastyczna ale skuteczna
      nie umrze od tego
      • verdana Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 15:02
        Nie polecam odbierania wszystkich pieniedzy - masz teraz dziecko,
        ktore pali, bedziesz miała dziecko, ktore bedzie palić i kraść, bo
        pieniądze nastolatkowi sa naprawdę czasem niezbędne. Drastyczna
        kuracja czasem skutkuje, czasem nie, a moja matka po wypaleniu
        takich własnie dwoch paczek w ciągu godziny (z nerów) zniszczyla
        sobie blonę śluzową na zawsze - meczy się z tym już 30 lat. Chyba
        nie o to chodzi.
        • wsb123 Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 15:41
          widac slabowala na zdrowiu smile
          albo tez drugie wyjscie machnac reka i czestowac
          wy bedziecie cool starymi
          a w koncu jego gupota i jego zdrowie
          on sie truje nie wy
          ja potrzebowalem 14 lat zeby do tego dojsc smile i nie pale od poltora
          roku
        • majowa05 Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 15:46
          Skąd ma na papierosy? Po pierwsze kieszonkowe, ale tak jak mówi
          Verdana - lepiej zeby miał niz zeby kradł.A poza tym nawet jak nie
          ma, to są koledzy, którzy częstują. Metody dwóch paczek na raz nie
          zastosuję - byłam świadkiem takiego palenia u mojego brata.....nie
          poskutkowało.
          Zastosowałam mały szantaż, nie wiem czy dobrze zrobiłam.
          Powiedziłam, ze jesli bedzie palił, to kłopoty bedzie miała osoba,
          która mu te papierosy sprzedaje. Zrobie taką awanturę,ze mnie
          popamieta! Widzę, ze go to ruszyło. Prosił żebym nie robiła afery i
          ze nie będzie więcej. Zobaczymy...
          • verdana Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 17:27
            Dobre dziecko, znaczy...
        • pancwynar papierosy>kradzież>Polactwo? 09.03.09, 10:20
          > [...] bedziesz miała dziecko, ktore bedzie palić i kraść, bo
          > pieniądze nastolatkowi sa naprawdę czasem niezbędne[...]

          ??
          niezbędne? chyba, że ma na utrzymaniu swoje dziecko, rodzinę...
          w innym wypadku daruj sobie tę "niezbędność";
          a gadanie, że jak nie dostanie kieszonkowego to zacznie kraść...
          nosz ..wa; chyba bym smarkowi nogi z d.. powyrywał, gdyby zaczął
          podprowadzać kasę...
          cudowny model przyczynowo-skutkowy:
          pieniądze są "niezbędne" więc "kradniemy".. no, ale znaczna część
          społeczeństwa chyba po wyjściu z wieku cielęcego nadal kultywuje
          owe "wartości"...
          co do meritum - nie wypowiadam się; nie paliłem, w domu rodzinnym
          nie palono; do dziewczyn palących mam awersję (mimo, że nawet kiedyś
          z jedną palącą spotykałem się - co ta miłość robi z człowiekiem?smile)
          • verdana Re: papierosy>kradzież>Polactwo? 09.03.09, 22:10
            oczywiscie, ze pieniądze sa nastolatkowi niezbedne - chyba
            zapomniałeś, jak sam byles nastolatkiem. Nastolatek, ktory nie ma
            grosza, aby kupic w szkole cos do picia, ani iść nigdzie z kolegami,
            bo brakuje na bilet - jest uzalezniony od rodziców w wieku, gdy
            powinien się od nich uniezalezniać. Pozbawienie kasy na czas
            nieokreslony w tym wieku to 100% uzaleznienie od kmamusi i tatusia,
            ponizajace zebranie o pieniądze na czasopismo i lody - jak
            pieciolatek. Nie mozna nic sobie kupic, nic zrobic nie zpytawszy
            rodzicieli o zdanie. Jesli z nastolatka bez grosza przy duszy, ktory
            nie ma mozliwosci podjecia żadnej samodzielnej decyzji nie wyrosnie
            d... wołowa, albo bandyta, to naprawde bede sie bardzo dziwiła.
            • pancwynar Re: papierosy>kradzież>Polactwo? 10.03.09, 09:59
              30. minęła na tyle niedawno, że objawy demencji starczej jeszcze
              mnie nie dotyczą. Tym samym co nieco z czasów młodości jeszcze
              pamiętam. M.in. to, że wychowałem się w domu, gdzie nie przelewało
              się i o tzw. własnych pieniądzach mogłem zapomnieć... chyba, że na
              nie zapracowałem. Czy to pomagając rodzicom młodszym będąc
              (dobniutkie sumy), czy pracując w wakacje lub/i w wolnym czasie. To
              jest nauka szacunku do pieniądza, rozsądnego gospodarowania nim etc.
              Nie mam dzieci, ale jesli kiedykolwiek się pojawią będę starał się
              wychowywać je podobnie (niezależnie od mojego przyszłego statusu
              materialnego), a Twojej argumentacji (nastolatek bez grosza
              = 'wołowina' lub bandyta) nie kupuję, gdyż dla mnie jest pozbawiona
              sensu. Choćby na własnym przykładzie.
              ps.
              nastolatek niewiele rózni się umysłowością od pięciolatkasmile
              ps.2
              a odp. rodzica za nastolatka i jego czyny (co za tym idzie kontrola,
              nakazy, zakazy) też jest dla niego (nastolatka) poniżająca?
          • viking2 Re: papierosy>kradzież>Polactwo? 10.03.09, 00:15
            pancwynar napisał:
            > nosz ..wa; chyba bym smarkowi nogi z d.. powyrywał, gdyby zaczął
            > podprowadzać kasę...

            I tyle bys ugral, ze wszechwiedzaca Unia w postaci "obroncow dobra rodziny"
            wzielaby Cie za d..e. W najgorszym razie poszedlbys do pudla, a w najlepszym
            wyslaliby Cie na "konsultacje o przemocy w rodzinie" i zabronili podchodzic do
            gnojka na blizej niz 100 m...
            Ale co, jestesmy postepowi, czy nie?
      • angazetka Re: Papierosy+nastolatek 06.03.09, 01:11
        > metoda drastyczna ale skuteczna

        Metoda prymitywna i okrutna.
      • wilk132 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 13:36
        Wlaśnie to samo mialem zaproponować, dziala w 100% tylko musi stanąć
        nad nim ktoś kto zmusi go do wypalenia calych dwóch paczek jeden po
        drugim inaczej wszystko na nic.
        • locke_lamora Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 14:22
          Gratuluję, nie ma to jak niszczyć psychę i zdrowie swojego własnego dziecka. Nie
          wiem jak niepoukładane trzeba mieć pod kopułą, by specjalnie i na siłę kogoś
          truć. I proszę bez argumentów, że on sam się truje, jest różnica między
          dawkowanie a przedawkowaniem. Tak samo człowiek będzie rzygał po zjedzeniu 4
          kilo zdrowych jabłek uncertain
        • pomysl.po.wypiciu fantastyczny pomysl 08.03.09, 20:52
          a lekarz odtruwajacy dziecko powinien od razu zadzwonic po prokuratora
      • jacek226315 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 15:50
        wsb 123 ma racje.Moja babcia kiedy zlapala swego 0smioletniego
        syna/mego wuja/ na papierosie kazala mu wypalic dwie paczki Mazurow
        jeden po drugim,tak go zatrula,iz do konca zycia nie mogl na
        papierosa palic
      • kir32 Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 09:36
        metoda dwie paczki papierosów była stosowana przez mojego WF-istę z ta
        modyfikacja że na konic kazał wypić litr surowego mleka. Delikwent rzygał i sam
        się troche odtruwał. Było to dość skuteczne przynajmniej na jakiś czas człowiek
        nie wziął fajki do ust bo miał odruch wymiotny
        Tyle że to wojna z własnym dzieckiem

        Gderanie nie pomoże. Albo uda ci się dogadać z własnym dzieckiem i jednak mu
        wytłumaczysz że palenie nie dodaje mu męskości i dorosłości ale pozbawia też
        zdrowia, no i kosztuje niemało

        Albo wojna. Z tego co się zorientowałem to w ostateczności możesz zniszczyć jego
        autorytet wśród rówieśników. Najpierw mu powiedz że jak będzie palić dalej to
        będziesz go traktować jak gó...arza po czym jak wyczujesz papierosy następnego
        dnia przyjdz do szkoły w czasie lekcji przeproś nauczyciela że musisz do syna bo
        "zapomniał śniadania" i daj mu kanapę. Wścieknie się ale może coś zrozumie.
        Tylko że sytuacja musi być jasna zanim zrobisz taka akcję
    • semi-dolce Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 18:54
      Nic nie poradzisz. Nie dasz pieniędzy - zdobędzie inaczej. Straszenie chorobami
      itd na palaczy nie działa niestety.
    • scher Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 20:04
      Przepraszam, ale czyście wszystkie powariowały? Jak to jak nie dostanie, to
      będzie kradł??! Czyżbyście naprawdę były gotowe usprawiedliwić w ten sposób
      kradzież??? W głowie mi się nie mieści.
      • semi-dolce Re: Papierosy+nastolatek 05.03.09, 20:22
        Usprawiedliwić to złe słowo. Nie, to nie usprawiedliwia kradzieży. Niemniej taki
        scenariusz jest bardzo prawdopodobny.
        • scher Re: Papierosy+nastolatek 06.03.09, 07:35
          Jasne, nie odmawiajmy niczego dziecku, nie wyciągajmy konsekwencji, bo jeszcze się zdenerwuje i kogoś ugodzi nożem!
          • majowa05 Re: Papierosy+nastolatek 06.03.09, 08:18
            Scher, więc co? jakies propozycje?
            • yoko0202 Re: Papierosy+nastolatek 06.03.09, 08:33
              zaczęłam palić w wieku lat 16 - tak naprawdę, rodzice nie mieli na
              to żadnego wpływu, niestety
              potem przestałam na chwilę, jakiś czas później znowu zaczęłam
              moja nastoletnia córka też popala - szczerze, to nie bardzo widzę
              sposób, żeby temu zapobiec. Widzę, że podbiera mi fajki, więc je
              chowam. Powiedziałam wyraźnie, że nie podoba mi się to, i tak
              naprawdę to tyle jeżeli chodzi o działania prewencyjne - przecież
              większość czasu i tak jest poza domem, więc jak będzie chciała
              zapalić to zapali. Straszenie rakiem płuc chyba raczej niewiele
              daje, ludzie dorośli naokoło palą i nic sobie ewidentnie nie robią z
              napisów na paczkach fajek, więc jak sprawić żeby nastolatek się
              przejął?smile
              Jak odetniesz od kasy, to i tak coś wymyśli, pomysłowe to nasze
              potomstwo jest i tyle. Natomiast jest szansa, że jak zobaczy, że
              większość tygodniówki idzie mu na fajki i na nic innego już nie
              starcza, to trochę się ogarnie.
              • sikorka68 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 19:26
                Może faktycznie za dużo pieniędzy dostaje. Owszem rówieśnicy będą częstować, ale
                nie wiecznie.
          • jacek226315 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 15:54
            scher napisał:

            > Jasne, nie odmawiajmy niczego dziecku, nie wyciągajmy
            konsekwencji, bo jeszcze
            > się zdenerwuje i kogoś ugodzi nożem!
            >
            Wlasnie,zrobmy wg.modelu amerykanskiego.Kiedy corka chce zabic
            ojca ,nie bron jej bo jak sie zdenerwuje to zabije matke
            • karolina2976 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 22:37
              Ja bym zrobiła jeszcze inaczej. Nie gotowałabym obiadów albo nie
              kupowałabym nowych ciuchów, bo bym powiedziała, że nas nie stac bo
              kasa idzie na papierosy.
    • alabama8 Re: Papierosy+nastolatek 06.03.09, 08:48
      To mu przedstaw kalkulację kosztów. Teraz paczka kosztuje jakieś 7
      zeta. Jak się wciągnie w palenie to będzie wypalać 1 paczkę na 2
      dni. To daje 100 zeta miesięcznie na same fajki. Oszczędzając tą
      kasę przez 2 - 3 miesiące kupi sobie odjazdową bluzę adidasa, fajne
      dżiny albo cyfrówkę.
      Potem zacznij przedstawiać to w dłuższej perspektywie - a co byś
      kupił po pół roku (600 zł) a po roku (1200) ... używany skuter ...
      eee ...no faktycznie
      • zz26 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 14:35
        "To mu przedstaw kalkulację kosztów. Teraz paczka kosztuje jakieś 7
        > zeta. Jak się wciągnie w palenie to będzie wypalać 1 paczkę na 2
        > dni. To daje 100 zeta miesięcznie "

        to jest najgłupszego ja słyszałem jeśli ktoś wydaje na fajki i nagle przestaje
        to tych pieniędzy nie zaoszczędzi to wyda na coś innego czipsy batonu cole taki
        argument nigdy nie przemawia
    • tarzan3ltd Re: Papierosy+nastolatek 07.03.09, 13:30
      Zabranie kieszonkowego nie rozwiąrze problemu. Twuj syn zacznie
      zdobywać pieniądze w inny sposób.I możeszsz stracić jego
      zaufanie.15lat to trudny wiek.Trzeba rozmawiać oszkodliwości
      palenia, tłumaczyć i tłumaczyć.Może rozmowa z kimś innym z rodziny
      coś da
      • hbk Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 13:16
        Czytajac wasze porady, na[rawde zastanawiam sie, czy swiat jest dziwny. Nie
        mozesz mu zabierac kieszonkowego, bo zacznie krasc, ciekawe zdanie. Jednak
        nieprawdziwe, bo roznica miedzy moze zaczac krasc, a zacznie krasc jest
        gigantyczna. Widze jednak, ze wiekszosc probuje byc cool starymi i miec z
        dziecmi "dobry kontakt", to chyba bezstresowe wychowanie sie nazywa i jak dziala
        to juz chyba czesc Polakow wie (ta czesc co miala przyjemnosc pracowac w Anglii
        [nie, zeby odrazu londyn byl miastem demonem, ale jednak widac, ze cos z ta
        mlodzieza nie tak]). Co do metody nei wypali 2 paczki fajek naraz, to jest ona
        czesciowo skuteczna, czy prymitywna, no coz przynajmnie jest duza szansa
        oduczenia palenia (moj brat i moja kuzynka do teraz dziekuja swoim rodzica za
        nia). CO do odebrania kieszonkowego, tez ma jakas skutecznosc (nie martwcie sie
        duza czesc kolegow tez mysli i w koncu zrozumieja, ze czlowieka, ktory nie ma
        fajek nie ma sensu nimi czestowac, bo i nigdy nie odda). Reasumujac, nie mozesz
        tylko wzruszyc ramionami i powiedziec, ze to zle i nadal pozwalac mu kupowac
        papierosy. Napewno sa jakiejs skuteczniejsze metody, a problemu naprawde nie
        mozna bagatelizowac i zrzucac na trudny wiek, w koncu to samo przejdzie.
        • bloopsar Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 14:15
          > Czytajac wasze porady, na[rawde zastanawiam sie, czy swiat jest
          > dziwny. Nie
          > mozesz mu zabierac kieszonkowego, bo zacznie krasc, ciekawe zdanie.

          Tez sie nad tym zastanawiam. Ludzie, jak wy wychowujecie swoje dzieci skoro w
          ogole bierzecie pod uwage taka mozliwosc ze wasze dziecko zacznie krasc! A moze
          zabije kogos zeby go obrabowac, bo mu zabraliscie kieszonkowe?? Wasze dzieci
          maja w ogole wpojone jakies zasady?
    • perotin Powtarzać, że śmierdzi mu z ust 08.03.09, 13:15
      Powtarzać, że śmierdzi mu z ust. Może to podziała bardziej niż rak.
      • dannyig Re: Powtarzać, że śmierdzi mu z ust 08.03.09, 13:52
        Sam mam 16 lat. Papierosa nigdy w zyciu nie zapalilem. Gdy mialem jakies 12 lat,
        mama zaproponowala mi, zebym zapalil, bo lepiej, zebym palil w domu niz pod
        plotem. I miala racje - chociaz nie zamierzam palic nigdy, to uwazam to
        podejscie za najbardziej rozsadne. Czlowiek w takim wieku potrafi juz chociaz
        czesciowo byc odpowiedzialny za swoje czyny, a gdy chce cos zrobic to i tak to
        zrobi. Zreszta, nie wiem w czym problem - to zycie Twojego syna i tylko jego wybor.
        • locke_lamora Re: Powtarzać, że śmierdzi mu z ust 08.03.09, 14:28
          Może masz 16 lat, ale to co napisałeś jest chyba najbardziej dojrzałe ze
          wszystkich. Najśmieszniejsze jest to, że jestem pewny, że większość
          zabierających tutaj głos wcale nie była świętymi za młodu, a teraz na siłę chcą
          by takimi ich dzieci były.
          Jak ktoś będzie chciał palić zawsze mu się uda, jak ktoś będzie chciał żreć
          szkodliwe rzeczy z fast foodów też - jak nie teraz to jak skończył 18 lat lub
          się usamodzielni. Próba bycia kloszem dla swego dziecka jest naiwną wiarą, że
          można do chronić wszystkimi przed niebezpieczeństwami świata. A nie dość, że to
          się nigdy nie udaje, to jeszcze budzi niechęć, gdyż każdy chce samemu się uczyć,
          często na własnych błędach. Cudze błędy niczego nie uczą.
          • avvg Re: Powtarzać, że śmierdzi mu z ust 08.03.09, 15:22
            Ja pamiętam, jak kiedyś, będąc w dolnym przedzialne lat nastu, byliśmy
            u babci, palaczki namiętnej i nałogowej. Brat poprosił "Daj pociągnąć
            papierosa" - i babcia dała, a jakże. Kiedy zobaczyłam jego reakcję
            (zmiana koloru twarzy na zielony, później na fioletowy, jakiś dziwny
            grymas, ślinotok, łzawienie, a potem bieg do kibla), odechciało mi się
            palić aż do studiów.
          • bmms To tragedia jest, rodzice!! 08.03.09, 15:33
            Taki sposób rozumowania jest w Polsce rozpowszechniony i duża część Polaków
            uważa że to słuszne,np. że lekarze muszą odpowiednio zarabiać, bo inaczej będą
            brali łapówki,nie występowanie korupcji wśród sędziów, policjantów i polityków
            gwarantują tylko odpowiednio wysokie uposażenia. Tak, że strategia: lepiej nie
            kontrolować wydatków dziecka, nie obcinać kieszonkowego, bo zacznie kraść pasuje
            do takiego polskiego sposobu myślenia. Ja jeszcze słyszałam wersję: lepiej niech
            pali niż ma ćpać. Potem była wersja: lepiej niech pali skręty niż ma brać twarde
            narkotyki.
            Nie ma zależności przyczynowo-skutkowej między: pali, kradnie, ćpa marychę, ćpa
            coś gorszego". Może palić i kraść. Może palić i nie kraść. Palenie nie
            zabezpiecza też przed braniem.
            Poza tym proszę sobie uświadomić, że palą o wiele częściej dzieci z rodzin
            paląco-pijących, niedopilnowane a mające nieograniczony dostęp do papierosów.
            Czy nie przeraża was fakt, że wasze dziecko szuka takiego towarzystwa. Że wasze
            dziecko podpiera się potem waszym autorytetem, przyłapane w szkole, na paleniu w
            toalecie (łee). Matka wie, rzuca nauczycielowi.
            A poza tym, w pierwszych tygodniach palenia nie jest jeszcze uzależnione
            fizycznie od palenia. Gdy tak się stanie, szanse że przestanie kiedykolwiek
            maleją znacznie.
      • sikorka68 Re: Powtarzać, że śmierdzi mu z ust 08.03.09, 20:09
        perotin napisał:

        > Powtarzać, że śmierdzi mu z ust. Może to podziała bardziej niż rak.

        Zacznie jeść Tik-taki.
    • cezar85 zabierz go na odzial onkologii 08.03.09, 14:35
      pelen jest palaczy,ktorym sie wydawalo,ze ich rak
      nie dopadnie

    • filipinska.zaraza.prezydenta Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 14:59
      Polecam to samo co już padło na tym forum - kazać mu palić jednego za drugim -
      aż się porzyga, a nastąpi to zapewne szybko. Drastyczne, ale baaaaardzo skuteczne.
      Prośbą i groźbą niczego nie zdziałasz.
    • kodem_pl Czy Ty lub jego Tata palicie? 08.03.09, 15:10
      Pytanie z tytulu jest bardzo wazne.

      A generalnie chyba najlepszym sposobem bedzie ciagle zrzedzenie, ze smierdzi mu
      z ust, ze ciuchy smierdza, podsmiewanie sie, ze kondycja juz nie ta jak wchodzi
      po schodach itp.

      Ja generalnei nei rozumiem palaczy. Smierdzi to gorzej jak psie gwno, niszczy
      zdrowie, kosztuje sporo, a ludzie dalej swoje... I co to daje w zamian?
      Odprezenie? Medytowac zacznijciewink

    • avvg Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 15:31
      Mamą co prawda nie jestem, ale swoje w życiu wypaliłam... Uświadom
      synowi, jak jest fajnie dostawać zadyszki przy wchodzeniu na trzecie
      piętro. Jak jest fajnie iść na siłownię i już w trakcie rozgrzewki
      na rowerku się zasapać, a potem nie być w stanie poprawiać swoich
      wyników na maszynach, bo nie ma jak dostarczać mięśniom tlenu -
      serducho i płucka jakoś nie chcą słuchać ambicjismile Że o dłuższych
      wycieczkach rowerowych nie wspomnę.
      No i zapytaj go, jak się będzie czuł na najbliższym egzaminie, kiedy
      by on nie był, w sytuacji, w której musi się na maksa skoncentrować,
      a tu on zadania odciąga go myśl o papierosie. To był mój główny
      powód rzucenia palenia. Jak większość palaczy, jestem przekonana, że
      MNIE rak nie dosięgniesmile
      • majowa05 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 16:56
        avvg napisał:

        >> No i zapytaj go, jak się będzie czuł na najbliższym egzaminie,
        kiedy
        > by on nie był, w sytuacji, w której musi się na maksa
        skoncentrować,
        > a tu on zadania odciąga go myśl o papierosie.

        No własnie - juz w kwietniu egzamin na zakończenie gimnazjumsmile)
    • grogreg Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 08.03.09, 16:25
      ..... tatuś i któryś z wujków (tatuś może nie wystarczyć - młodzież jest teraz
      taka wyrośnięta) zaprasza delikwenta do pokoju. Zamykają się z nim. Wyciągają
      sztangę papierosów (20 paczek) i układ jest taki - Możesz wyjść, ale dopiero gdy
      wypalisz te 400 fajek.
      Gó...arz pewnie porzyga się przy drugiej paczce, ale nie wolno się wtedy
      poddawać. Trzecia musi wejść.
      Oczywiście dziecię się zatruje i będzie chory przez tydzień, ale jego organizm
      będzie na długie lata to pamięta i sama myśl o papierosie wywróci mu żołądek na
      drugą stronę.
      • majowa05 Re: Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 08.03.09, 16:54
        Padło pytanie czy rodzice palą: nie palą, choć mama w liceum
        próbowała palić - przeszło samo.
        dziękuję za wszystkie wpisy-biorę sobie do serca wszystko co
        piszecie, choc nie ze wszystkim sie zgadzam (metoda obrzydzenia
        przez przymus wypalenia dwóch paczek). Póki co obrzydzam słownie
        typu brzydko ci pachnie z ust......Co do jednego macie rację - nie
        zrobię z syna potencjalnego złodzieja, nie obcinam kieszonkowego. Z
        torebki na 100 % tez mi nie podbiera. PRZECZEKAM, ale absolutnie nie
        ignoruję!
        • bloopsar Re: Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 08.03.09, 19:12
          > Co do jednego macie rację - nie
          > zrobię z syna potencjalnego złodzieja, nie obcinam kieszonkowego

          Takie masz niskie mniemanie o synu? Obetniesz mu kieszonkowe i buch! od razu
          zaczyna krasc? Tak go wychowalas? Nie nauczylas go jak zla rzecza jest kradziez?
          • majowa05 Re: Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 09.03.09, 08:44
            nie zrozumiałaś (-łeś)bloopsar!
            Własnie dlatego, ze go znam, własnie dlatego, ze dobrze o nim
            mysle...ech..czytaj ze zrozumieniem.
        • sikorka68 Re: Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 08.03.09, 20:06
          A czy czasem powinno być tak, że nieletnim papierosów się nie sprzedaje?
          Nie jest to przestrzegane. Dzieciaki mają łatwy dostęp.
          • grogreg Re: Jeśli w grę wchodzi przemoc....... 10.03.09, 10:02
            Wyobrażasz sobie weryfikację wieku przez automat z fajkami?
            Oczywiście sprzedaż alkoholu i tytoniu nieletnim powinna być karana z pełną
            surowością.
            Ale zdecydowanego działania rodziców nic nie zastąpi.
    • wj_2000 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 17:54
      Nie odważę się udzielać rad, ale mogę podzielić się swymi doświadczeniami. Gdy
      miałem około 11 lat, moi niektórzy koledzy zaczęli "podpalać". Zaczynali od
      niedopałków wyrzuconych niedbale przez dorosłych. Zaczynałem się przymierzać by
      do nich dołączyć, gdy trafiła mi się okazja specjalna. Właśnie moja mama zaczęła
      papierosa, gdy młodszy brat zrobił sobie jakąś krzywdę i trzeba było z nim
      lecieć na pogotowie. Zostałem w domu sam, a na brzegu popielniczki dymił
      napoczęty papieros.
      Wypaliłem go do końca.
      Nie trzeba 2 paczek, by efekt u nieprzyzwyczajonego był spektakularny! Po tym
      jednym rzygałem jak kot!

      I przez kolejne lata - może 4, może 5, byłem w "naszej paczce" jedynym
      niepalącym. Z prostego powodu. Mdliło mnie.

      Po tych kilku latach, NIESTETY, przełamałem naturalny wstręt do papierosów i
      zacząłem - jak WSZYSCY dookoła - palić. Przypadło to na ostatnią klasę w liceum
      i studia w innym mieście. Rodzice nie byli więc w to zupełnie zaangażowani. Na
      początku, gdy jako 17latek przyjeżdżałem ze stolicy do domu, nie paliłem
      ostentacyjnie, bo czułem, że to coś niewłaściwego, co musiało by postawić
      rodziców w sytuacji zajęcia stanowiska. Wolałem im tego oszczędzić.
      Paliłem przez ĆWIERĆ wieku. Od pewnego momentu była u mnie świadomość
      ABSURDALNOŚCI ulegania owemu nałogowi. Próby limitowania wypalanych papierosów
      nie udawały się.
      W pewnym momencie, po paru dniach libacji u odwiedzanej rodziny, w trakcie
      powrotu samochodem do domu, po zapalenie za kierownicą kolejnego papierosa
      zacząłem odczuwać zawroty głowy i mdłości. Skończyło się tym, że będąca świeżo
      po zrobieniu prawa jazdy (antytalent samochodowy) musiała usiąść za kierownicę i
      z prędkością ok 20km/h dowiozła nas do domu.
      Nie mogłem iść samodzielnie, tak kręciło mi się w głowie. Myśl o papierosie
      prowokowała torsje. Nie paliłem więc z powodów oczywistych. Po 2 -3 dniach
      zacząłem czuć się lepiej, wstawać z łóżka. Myśl o papierosie przestała być
      wstrętna. W tym momencie naszła mnie refleksja. Nie paliłem 3 dni i nie umarłem!
      To po cholerę mam zacząć truć się na nowo!
      Koledze, który mnie akurat odwiedził wręczyłem świeżo napoczęty podczas owej
      podróży samochodem karton "Carmenów" i od tej pory (a było to 30 lat temu) nie
      zapaliłem ani razu.
      Moje dzieci miały w tamtym czasie 12 i 10 lat. Może to rzucenie wywarło na nie
      jakiś pozytywny wpływ - nie wiem. Ale żadne z nich nie paliło i nie pali do
      dzisiaj, choć mają już 43 i 40 lat.
      Najstarszy wnuczek ma lat 14 i - jak na razie - nie pali. Poczułbym od razu.
      Jak ja nie lubię mieć stale racji!
      • verdana Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 20:13
        O naiwności ludzka.
        Nastolatek, ktory pali będzie palił, aż zmądrzeje. Trzeba mu
        tłumaczyć (ale nie truć, nastolatek lubi robic na zlość), pokazywać,
        ze moze zachorowac - ale nie straszyć za bardzo, badania wykazuja,
        ze ludzie straszeni zbyt mocno ignoruja cały przekaz. Mozna nawet,
        choc zwykle jestem temu przeciwna dać nagrodę za niepalenie. Metoda
        Korczaka - zakladamy się z dzieckiem, ze nie wypali nastepnego dnia
        żadnego papierosa - jesli mu się uda, dostanie pozwolenie na coś
        drobnego - późniejsze pójscie spac, godzinke dłużej gry na
        komputerze - zalezy od domowych obyczajów. I tak kilka kolejnych
        dni.
        Nastepny zaklad jest juz o tydzień - nie uda mu się - trudno, nie
        zrzędzimy, nie karzemy, tylko o ile chce - zakladamy się jeszcze
        raz. I tez dajemy małą nagrodę. Potem można się założyć na miesiąc.
        Korczakowi udawało sie wyleczyć w ten sposób wielu nastolatkow z ich
        wad.
        A co do kradziezy - jest takie bardzo madre zdanie "I nie wóź nas na
        pokuszenie" - nastolatek pozbawiony jakichkolwiek pieniędzy na czas
        nieokreslony - do doroslosci chyba? nie moze nigdzie iść z kolegami,
        nie może sobie w szkole kuoić napoju, choćby po wf-ie chciało mu się
        pić, nie moze kupić czasopisma, ktore zbiera od lat. Jest to idealna
        metoda, aby zaczął podbierać mamie pieniądze. Sami zdemoralizujemy
        dziecko.
        A co do tego, ze dobre dzieci nie kradną - hmmm. Co roku pytam moich
        studentow w wieku między 19 a 50 - kto z panstwa w dzieciństwie i
        mlodosci coś ukradł? Prosze sobie przypomnieć. I co widzę - niemal
        całą salę głupio sie usmiechajaca, dorosłych ludzi czerwonych jak
        piwonia, oczy wbite w podłogę albo sufit. Niemal 100% trafień.
        • bloopsar Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 22:13
          > Co roku pytam moich
          > studentow w wieku między 19 a 50 - kto z panstwa w dzieciństwie i
          > mlodosci coś ukradł? (...) Niemal 100% trafień.

          Ciekawe co to za kryminogenny kierunek wink
          A tak serio: jest roznica miedzy "cos ukrasc" w dziecinstwie (tu pewnie wielu
          przypomina sie zabranie lopatki innemu dzieciakowi w piaskownicy) a "krasc
          (wielokrotnie) pieniadze" w wieku nastoletnim (kiedy powinno sie juz doskonale
          wiedziec jak bardzo jest to zle). Klania sie wychowanie.
          Swoja droga: ty, droga Verdano, jestes/bylas mama nastolatkow (nie pamietam
          dokladnie ile lat maja twoje dzieci). Poza tym, z czestej lektury twoich
          wypowiedzi na forum, mam obraz ciebie jako osoby nie surowo, ale za to,
          powiedzmy, "moralnie wlasciwie" wychowujacej swoje dzieci. W sensie, one same
          wiedza co jest dobre a co zle i niejako same, bez nadzoru, stosuja ten podzial w
          codziennym zyciu, dokonujac wlasciwych wyborow. A wiec czy sadzisz, ze twoje
          dzieci w wieku nastoletnim posunelyby sie do kradziezy, gdybys obciela im
          kieszonkowe z powodu wydawania pieniedzy na papierosy? Wiadomo, najpierw bys
          porozmawiala, po partnersku probowala problem rozwiazac etc. Ale, gdybys jednak
          zdecydowala sie na ten krok (wiem, ty bys tak nie zrobila, ale chodzi mi o
          sytuacje czysto teoretyczna, na potrzeby dyskusji), to naprawde sadzisz ze twoje
          dzieci zaczelyby krasc? Nie sadzisz, ze wychowalas je inaczej? Jakos tak mam
          poczucie, ze rodzice powinni byc pewni takich spraw, pewni ze nawet pod wplywem
          rowiesnikow i sytuacji ich dzieci nie posuna sie do zlamania pewnych
          podstawowych zasad. Wiem, ze dla mnie kradziez bylaby czyms nie do pomyslenia.
          Zasluga rodzicow. Dlatego tak dziwia mnie wypowiedzi w tym watku, gdzie szybko
          przechodzi sie do kradziezy, jakby to byla taka drobna sprawa, jak pozniejszy
          powrot do domu czy zdjecie czapki po zejsciu matce z oczu.
          • verdana Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 23:07
            Nie zaczęłyby kraść w sklepach, ale dopuszczam mysl, ze zaczęłyby
            podbierać rodzicom pieniądze. Mimo bardzo "moralnego" wychowania,
            rozmów, dyskusji i niewatpliwie wlasciwej postawy moralnej. Bo
            pozbawiajac nastolatka pieniędzy wywoluje się w nim ogromne poczucie
            krzywdy, uniemożliwia normalne funkcjonowanie - praktycznie jest
            zamknięty w domu - nie pójdzie z kolegami do kina, nie pójdzie na
            urodziny kolezanki, bo nie ma kasy na prezent, nie kupi matce
            kwiatka na urodziny, nie da siostrze prezentu pod choinkę. To może
            uczynic złodzieja ze świetego.
            Nie nalezy doprowadzać wlasnych dzieci do ostatecznosci.
            Kradziez to nie jest "drobna" sprawa - dlatego nie nalezy stosować
            metod wychowawczych, ktore moga doprowadzić do demoralizacji
            własnego dziecka.
            • wieczna-gosia Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 08:31
              nie ma takich regul, ktorych nie mozna zlamac. Szczegolnie w wypadku nastplatka,
              ktory w koncu nie jest uksztaltowanym spizowym posagiem, tylko caly czas
              ksztaltujaca sie osobowoscia. Poza tym jedno male slowko motywacja- jaka
              motywacje w wytrwaniu ma nastolatek, ktory cala sytuacje traktuje jako
              niesprawiedliwa i nadmierna obsesje?
            • okrent9 Re: Papierosy+nastolatek 10.03.09, 15:44
              Co prawda nie mam palących dzieci, ale zajrzałam do tego wątku w
              związku ze śmiercią profesora Religi i jego apelem do palaczy, by
              rzucali. Chciałam założycielce zasugerować podsunięcie synowi tego
              wywiadu z profesorem Religą.

              Odpowiadam na post verdany, ponieważ nie zgadzam się z jej teorią,
              że dziecko "pozbawione" pieniędzy może zacząć "podbierać" rodzicom.
              Wychowałam się w skromnych warunkach, nigdy nie dostawałam
              regularnego kieszonkowego (od czasu do czasu drobne, jeśli rodzicom
              akurat zostały w portfelu, w wieku nastoletnim również gotówka jako
              prezent urodzinowy czy z innej okazji, ale nigdy nie były to duże
              sumy), a ewentualne potrzeby w rodzaju zakup prezentu dla koleżanki
              na urodziny przedstawiałam rodzicom i starali się wtedy wysupłać
              odpowiednią kwotę. Nie wyobrażam sobie, bym mogła "podebrać"
              rodzicom cokolwiek z portfela, nawet gdybym bardzo chciała pójść na
              urodziny do koleżanki czy ze znajomymi do kina, a rodzice z jakichś
              powodów odmówiliby mi w tej sytuacji finansowego wsparcia. Nigdy nie
              słyszałam, żeby moi rodzice "podbierali" swoim pracodawcom czy swoim
              rodzicom. Nigdy nie słyszałam w domu słów usprawiedliwiających takie
              zachowania.

              Mam pasierba w wieku prawie 18 lat, który również prawie nie ma
              własnej gotówki (z różnych skomplikowanych względów, m.in.
              rozdzielnych zobowiązań finansowych wobec niego jego rozwiedzionych
              rodziców). W sytuacji, kiedy chciałby na coś wydać pieniądze,
              których nie był w stanie sobie uskładać z prezentów albo kasy którą
              dostaje np. na szkolny lunch, przedstawia swoją potrzebę rodzicom.
              Dotąd nauka zabierała mu właściwie cały wolny czas, jednak w
              najbliższe wakacje zamierza podjąć pracę. O pieniądze ani nie
              żebrze, ani ich nie podkrada. Potrafi żyć w ramach finansów, które
              są mu dostępne.

              I dzieje się to w USA, ojczyźnie konsumpcjonizmu, zdawałoby się.

              Tak więc naprawdę wydaje mi się, że wielu rodziców w tym wątku
              wykazuje nieuzasadniony brak zaufania w skutki własnej pracy
              wychowawczej. Jeśli dziecko jest w zasadzie "dobrze prowadzone" i
              wpajano mu od małego pewne zasady, nie sądzę, by nagle z powodu
              braku pieniędzy na papierosy, które pod wpływem mody/namowy
              rówieśników dopiero zaczął palić, i od których pewnie jeszcze nie
              jest uzależniony, posunął się do kradzieży. Kiedy
              przeczytałam: "wiem, że moje dziecko nie zaczęłoby kraść w sklepać,
              ale dopuszczam myśl, że podbierze nam, rodzicom", pomyślałam, że w
              takim razie rodzice są przekonani że wpoili co prawda swojemu
              dziecku szacunek dla prawa, ale szacunku dla nich samych, ich
              własności, oraz szacunku dla własnej relacji z rodzicami już nie. To
              bardzo smutne.

              Pamiętam z dzieciństwa jedno jedyne dopuszczalne usprawiedliwienie
              kradzieży: kradzież z głodu. I to nie: "z głodu, ponieważ nie
              chciało mi się w domu przygotować kanapki, a resztę kieszonkowego
              wydałem na paczkę papierosów", ale "z głodu, bo nie jadłem od dwóch
              dni, a jestem w miejscu, gdzie nie ma ludzi których mogłbym poprosić
              o kromkę chleba".

              Brak pieniędzy na bilet do kina nie czyni z normalnego nastolatka
              złodzieja.
              • verdana Re: Papierosy+nastolatek 10.03.09, 16:41
                Ale czyni osobe wykluczona z towarzystwa kolegów, uzalezniona od
                rodziców. Zresztą "drobne sumy" to sa jednak jakies pieniadze. Młody
                człowiek bez grosza moze i nie bedzie palic, ale takze nie będzie
                wychodził z kolegami, nie bedzie sobie kupował ksiązki czy gazety -
                bo jak ma nie dostawac pieniędzy, to na nic...- jesli to jest ten
                ideał wychowawczy, to ja dziękuję.
      • michaelrym Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 20:32
        Kazdy wyrabia sobie poglady w oparciu o swoje wlasne doswiadczenie.
        Wiec zanim zabiore glos w tej sprawie, moze wyjasnie skad mam takie
        przekonania a nie inne.

        Zaczalem palic w wieku 13 lat i nigdy, na przestrzeni nastepnych
        prawie 40, tego nie zalowalem. Bardzo lubie tyton - smak, zapach, to
        jak na mnie dziala (nigdy tez nie bylo mi niedobrze po papierosie).
        Kiedy mialem 4 lata chodzilem jak pies na przyjeciach rodzinnych za
        wujkiem, ktory palil fajke. Pamietam ze spytalem sie go o skutki -
        rodzice w ramach walki z moim paleniem praktycznie codziennie
        straszyli mnie konsekwencjami. Wujek powiedzial mi tak: 'Starosc
        jest zupelnie do bani. Tak, czuje sie zle, ale koledzy ktorzy nigdy
        nie palili czesto czuja sie jeszcze gorzej.'

        Starania moich rodzicow - oboje niepalacy, i bardzo zacieci - nie
        daly nic poza kilkuletnia wojna podczas ktorej bylem pare razy
        wyrzucany z domu, i ktora obie strony kosztowala bardzo wiele
        nerwow. Pale do dzisiaj, bardzo to lubie, i nigdy nie rzuce - to
        palenie rzuci mnie, ktoregos pieknego dnia. Mam gdzies to stale
        trzesienie sie nad zdrowiem, ten beznadziejny, upadlajacy strach
        przed smiercia i choroba ktory zmienia ludzi w belkoczacych
        idiotow. Jak powiedzial Oscar Wilde, nie mam zamiaru marnowac swoich
        dni na wysilki, zeby zwiekszyc ich ilosc. I tak jak Schopenhauer,
        jestem zadziwiony tym, jak wiele ludzi marzy o tym zeby dozyc poznej
        starosci, czyli (jak napisal) okresu, w ktorym czlowiek kazdego
        ranka mysli: Dzis jest zle, jutro bedzie jeszcze gorzej; az w koncu
        nadejdzie ten dzien najgorszy ze wszystkich

        Przekroczylem 50tke, wiec wiem o czym mowie - chociaz jestem w
        znacznie lepszej formie niz wielu moich rowiesnikow. W oparciu o
        swoje wlasne doswiadczenie wiem, ze palenie nie musi zmieniac
        czlowieka w inwalide. Palac 40 skretow dziennie (nie lubie
        fabrycznych papierosow; kiedy pale je kilka dni, zaczyna sie kaszel,
        drapanie w gardle, itp) bylem w stanie przeplynac 50 metrow pod woda
        (nie probowalem od ponad pieciu lat, stad 'bylem'). Wiec niech mi
        nikt nie opowiada bajek o tym, jak palenie zmienia czlowieka w
        inwalide. Czlowieka w inwalide zmienia przede wszystkim siedzenie na
        czterech literach. Moj najblizszy kumpel - znamy sie ponad 40 lat -
        rzucil palenie dla zdrowia. Utyl, co zdarza sie calkiem czesto, i
        obecnie jest po 8 operacjach kregoslupa. Ja moge pojsc na basen i
        skoczyc na glowe z 10 metrow, on moze sobie o tym tylko pomarzyc.
        Tak, jak poprzedniego dnia wypale za duzo - najczesciej podczas
        imprezy - to nastepnego czuje to w gardle i w plucach. Wystarczy
        mniej palic pare dni (bez zadnego przymusu, po 'przepaleniu' nie ma
        sie takiej ochoty na dymka) i wszystko wraca do normy. Tym niemniej
        jestem przygotowany na to, ze lada dzien uslysze: rak, i wiecie co,
        nie mam zamiaru sie leczyc. Widzialem jak to wyglada, to nie dla
        mnie. A widzialem, bo niedawno umarla moja mama - na raka. Byla
        najzdrowsza osoba jaka znalem. Chirurg powiedzial, ze miala organizm
        kobiety mlodszej o 20 lat. Tak dbala o zdrowie, o diete, o ruch! No
        coz. Jak dawniej mowilismy, palacy fajke umieraja na raka wargi,
        palacy papierosy - na raka pluc, a niepalacy - na zwyklego raka.

        Nigdy nie mialem zadnych watpliwoci o tym, ze palenie skroci mi
        zycvie i ze czulbym sie, fizycznie, jeszcze lepiej gdybym w ogole
        nie palil (psychicznie pewnie nie. Palenie ma na mnie bardzo dobry
        wplyw pod tym wzgledem). Ale lubie palic i tyle. Wole zyc krocej
        jako palacz niz dlugo jako jeden z tych mamlacych, chuchajacych na
        siebie staruchow. Z tego co wiem, podobnie mysli wiekszosc
        nastolatkow, i argumenty zdrowotne malo ich przekonuja.

        Dawniej jeszcze robily na mnie wrazenie dwa argumenty. Pierwszy: ale
        pomysl o innych ludziach! Ale gdybysmy tak naprawde mysleli o innych
        ludziach, nie mielibysmy dzisiaj tych idiotycznych napisow na
        paczkach typu 'palenie skraca zycie'(na dokladke jest to nieprawda:
        palenie MOZE, ale nie MUSI, skrocic zycie. To co zabija ludzi, to
        zycie. Kazdy z nas, nawet ten najzdrowszy, w koncu zostanie zabity
        przez wlasne zycie). Zamiast tego mielibysmy wszedzie plakaty: badz
        milszy dla innych. Zabojca numer jeden jest stres i jego
        konsekwencje (w tym takze zwiekszone palenie, objadanie sie), zas
        najwiekszym zrodlem stresu sa inni ludzie.

        Argumentow typu 'twoje palenie kosztuje spoleczenstwo' nie ma co
        komentowac, obecnie chyba juz kazdy wie ze to palacze doplacaja do
        niepalacych. Niepalacy dluzej zyja i w zwiazku z tym dluzej choruja,
        ich choroby kosztuja dokladnie tyle samo co choroby palacych, zas
        nie placa dzien w dzien dodatkowego, wysokiego podatku, tak jak
        palacze. W obliczu kryzysu emerytalnego, niewykluczone ze za jakis
        czas rzad bedzie nagradzal emerytow medalami za palenie badz
        jakakolwiek inna aktywnosc ktora moze skrocic im zycie.

        Jesli twoj syn jest chociaz w 10 procentach tak zagorzalym palaczem
        jak ja, wszelka walka z nim doprowadzi tylko do zlych stosunkow.
        Wiec osobiscie radzilbym, zeby wykorzystac te sytuacje do czego
        iinego: nauczenia go, ze wszystko co w zyciu robimy ma swoje
        konsekwencje. To bardzo wazna prawda, wszyscy sie z nia zgadzaja,
        prawie nikt nie wyciaga z niej zadnych wnioskow. Jesli twoj syn ja
        naprawde zrozumie wczesnie, da mu to wielkie korzysci.

        W moim przekonaniu, obecnie wiekszosc mlodych ludzi zaczyna palic
        wlasnie dlatego ze dorosli tak przed tym strasza. Kiedy mlody
        czlowiek po raz pierwszy czuje, ze ma wlasne poglady i opinie, malo
        go obchodza opinie innych ludzi, niewazne czy madre czy nie.
        Najczesciej wiaze sie to z odrzuceniem systemu wartosci 'starych',
        wiec wszystkie twoje argumenty beda niewiele znaczyly. Kazdy musi
        sam wsadzic leb w g..no zeby zobaczyc jak to wyglada.

        O rany, ale sie rozpisalem, i to przewaznie nie na temat,
        przepraszam. Ide na papierosa.
        • wj_2000 Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 07:14
          Tak to przekonująco napisałeś, że w trakcie czytania, na sekundę, naszła mnie
          wątpliwość, czy aby źle nie zrobiłem, rzucając palenie prawie 30 lat temu, po
          ćwierćwieczu palenia. A paliłem dużo. Niekiedy nawet rozpoczynałem w ciągu doby
          trzecią paczkę. A były to Carmeny albo Extra Mocne.
          Ale NIE, po stokroć nie. Pamiętam tamten okres "rekonwalescencji". Najpierw
          zauważyłem, że zamiast 3 przystanków robię tylko 1 przy wchodzeniu na 4-te
          piętro (gdy winda stała, co często się zdazrzało), potem wcale, potem prawie
          wbiegałem, a potem to wbiegałem nawet gdy winda była czynna!
          Pamiętam jak powracały zapachy, a przede wszystkim smaki rozmaitych potraw!
          Niebłahy wpływ na dobre samopoczucie miała świadomość, że przestałem być
          niewolnikiem nałogu. Wspominam jako upokarzające grzebanie w koszu na śmieci do
          którego wcześniej wyrzuciłem zawartość popielniczki, nie przewidując, że o
          2-giej w nocy skończą się papierosy, a nieskończona jeszcze będzie praca
          konieczna do wykonania na jutro. Pamiętam do bieganie na dworzec w nocy! Co tu
          dużo mówić!
          A co do przyjemności - wolę wieczorem napić się czegoś dobrego. A za dnia żuję
          gumę. I pachnie ode mnie tą gumą zamiast śmierdzieć. Dla niepalacza zapach
          palacza jest przykry!
      • ew_81290 Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 20:34
        jeżeli Twój syn jest chociaż trochę uparty, nie "cyka" się Was (rodziców), ma swoje zdanie, itd. to myślę, że na nic zdadzą się rozmowy, pokazywanie jakichkolwiek skutków, jakie niesie ze sobą palenie.
        oczywiście może się uzależnić i wtedy będzie palił to świństwo do końca życia, ale niekoniecznie. bardzo dobrze ukazuje to mój przypadek wink był taki czas, przez który paliłam i żadne gadanie rodziców nie miało na to wpływu. w ogóle nie zwracałam uwagi na takie "marudzenie", przecież "co ich to interesuje, moje zdrowie", a tym bardziej "na złość mamie nie założę czapki i odmrożę sobie uszy" wink
        teraz nie palę, nawet na imprezach. doszłam do wniosku, że jednak papieroski mi nie smakują. wtedy paliłam tylko ze znajomymi, z czasem na szczęście w niektórych przypadkach to mija.
    • wieslawawie Re: Papierosy+nastolatek 08.03.09, 21:08
      Ja tez na studiach probowalam papierosow,moj Ojciec powiedyial tak
      *studiowalam poza domem wiec rodzice dawali na utrzzmanie*
      moge palic jezeli na nie zarobie a on tylko na utrzymanie a jak
      zarobilam to mi bzlo szkoda na papierosy wolalam wydac na ciuchy
    • nowak11 To sprawa dla ojca, a nie dla mamusi 08.03.09, 21:23
      Dla wielu nastolatków mamusie nie są żadnymi autorytetami - nie grają na
      komputerach, nie znają się na piłce, nie oglądają porno i źle prowadzą
      samochodywink. Mój syn też próbował popalać... Krótka i dosadna rozmowa (byłem
      naprawdę bardzo nieprzyjemny) i po sprawie...
      • very.martini Re: To sprawa dla ojca, a nie dla mamusi 08.03.09, 22:48
        A co oznacza "nieprzyjemna" w Twoim wykonaniu?
        Tak pytam, z ciekawości.

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
      • okrent9 nastolatków mamusie 10.03.09, 16:03
        nowak11 napisał:

        "Dla wielu nastolatków mamusie nie są żadnymi autorytetami - nie
        grają na
        > komputerach, nie znają się na piłce, nie oglądają porno i źle
        prowadzą
        > samochodywink."

        To się już, mam nadzieję, nawet na polskiej wsi zmienia?

        No a ten argument z oglądaniem porno - tongue_out
    • pos3gacz Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 00:37
      majowa05 napisała:

      > Witam
      > Piszę pierwszy raz na forum, tyle tu mądrych mam, może któraś z
      Was
      > ma podobny problem. Syn ma 15 lat. Już rok temu zauważyłam, ze
      > popala papierosy. Była pouczająca rozmowa, drastyczne przykłady
      raka
      > płuc w rodzinie, obietnice, ze nie będzie i deklaracja ze rozumie
      > problem.
      > Ostatnio problem powrócił - tyle ze w szkole. Pali w szkole,
      > podejrzewam, ze nie tylko w szkole. Na ten zapach jestem bardzo
      > wyczulona, bo sama nie palę. Oczywiscie wszystkiemu zaprzecza, ale
      > fakty są inne.
      > Wiem, że to taki wiek, ze mnóstwo jego rówiesników robi to samo,
      ale
      > boję się, że może się uzależnić. Jak mu pomóc?
      --------------------------------------
      Pomożesz mu w jeden sposób.
      Pozwól mu palić i kup mu paczkę papierosów.
      Posadź go przy stole, podaj popielniczkę i każ palić papierosa
      za papierosem, tyle ile będzie mógł wypalić, aż się zrobi
      zielony. Możesz mieć później łazienkę do sprzątania, albo najlepiej
      każ posprzątać po sobie delikwentowi.

      Jest drugi sposób, ale bardziej perfidny. Do tego potrzebny jest
      włos z końskiego ogona, aby umiejętnie spreparować papierosa.
      Wystarczy przeciągnąć przez papieros ów włos, tylko trochę krótszy,
      o około 20 mm i uciąć równo z ustnikiem.
      Popali chwilę i jak się zaciągnie palonym włosem, to następnym razem
      wątpię, aby próbował palić.
      Tak oduczył palenia mojego kolegę jego ojciec. A było to lat prawie
      50 temu.
      Spróbować nie szkodzi, a może poskutkuje. Życzę powodzenia.
      Niepalący.
      • gladi3 Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 04:58
        mysle choc ojcem nie jestem!! ze zrobilbym szlaban w domu na kompa i
        neta,mlodzi w tym wieku strasznie lubia grac w gierki,zabralbym
        dobra komorke i dal gowniana,zacznie krasc,moze nie jak ma
        poukladane w glowie
        • wieczna-gosia Re: Papierosy+nastolatek 09.03.09, 08:41
          najlepiej go zakuc w kajdany bo pali. Ja rozumiem dlaczego dyktatorzy do wladzy
          dochadza i dlaczego n nielu krajach surowe kary za blache przewiny sa
          powszechnie akceptowane.

          Ja nie pale, maz pali. Ja zawsze dzieciom powtarzalam ze palenie papierosow i
          picie alkoholu dopoki rosna jest po prostu szkodliwe dla ich organizmow, wlasnie
          z tego wzgledu ze rosna, ja jestem przyrodnik. Pozniej z pomoca przyszli mi
          trenerzy- sami nie pala, palisz na wyjazdach, zgrupowaniach itd- wylatujesz
          ewentualnie jestes zawieszony, jak to nie recydywa. Najstarsza wiem ze
          sprobowala palic, ale chyba kilka lat systematycznego sugestywnego trucia smile-
          jeszcze przed wiekiem nastoletnim smile stworzylo w iej bariere psychiczna.
          • bogiemslawiena Re 09.03.09, 08:55
            A na mnie metoda wypalenia dwóch paczek fajek jeden po drugim nie
            zadziałała i niestety palę do tej pory. Wydaje mi się, że gdyby moi
            rodzice tak strasznie nie walczyli z moim popalaniem, pewnie długo
            bym tego wątku nie ciągnęła i teraz nie byłabym nałogowcem. Wszak w
            LO miałam niepalących znajomych...
            A dzieci mojego małżona mogły palić w domu, nikt ich za to nie
            ścigał i co zabawne - same przestały palić smile
            • majowa05 Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 09.03.09, 10:58
              "Gdybym miał taką wiedzę na temat palenia, jaką mam teraz,
              prawdopodobnie nigdy nie zacząłbym palić. Zwracam się też z apelem
              do palaczy: starajcie się rzucić palenie! - mówił w wywiadzie
              dla "Dużego Formatu" prof. Zbigniew Religa.

              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6358451,Religa__Starajcie_sie_rzucic_palenie.html
              • verdana Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 09.03.09, 18:38
                16-latka nie przestraszy wizja śmierci w wieku 71 lat. raczej
                zacheci - przeciez mozna zyc tak dłuuuugo.
                • majowa05 Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 10.03.09, 08:28
                  link skierowałm do wszystkich palących, młodego nie zamierzałam
                  straszyć.
                  • filaretka Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 10.03.09, 09:57
                    Za mojego młodu - rodzice próbowali wszystkiego - prośbą, groźbą,
                    odbieraniem kieszonkowego, straszeniem itd.

                    Papierosy paliłam od 14 r.ż
                    - za darmo - bo częstowali znajomi
                    - za półdarmo - bo robiąc je samemu z tytoniu i bibułek wychodzą
                    bardzo tanio
                    - tajnie - bo od czego są szczoteczki do zębów, gumy, perfumy, mycie
                    rąk i smarowanie palców cytryną
                    - codziennie i tak "skutecznie" że moi rodzice byli przekonani że
                    nie palę, a szło po pół paczki dziennie jak nic.

                    Metoda z wypaleniem dwóch paczek - moze nie podziałać. Ile razy
                    nastolatki po alkoholu wymiotują a i tak potem piją?

                    Za to - jest to moze perfidne i podstępne - ale myślę, że dla
                    chłopaka w tym wielu liczyłaby się opinia ładnej dziewczyny, która
                    bardzo by mu się spodobała - a od której usłyszałby że śmierdzi
                    fajkami. Jak potrafisz zorganizować taką szopkę dzięki uprzejmości
                    jakiejś urokliwej panienki - może przestanie.

                    Ja po 4 latach palenia jak usłyszałam od fajnego chłopaka, ze
                    śmierdze papierosami - rzuciłam w mig i było to największę
                    upokorzenie jakie mnie w życiu spotkało. Straszenie rakiem i
                    wszystkim innym nie przyniosło takiego skutku a ja szybko zaczęłam
                    być dumna z "niepalenia".
                    • majowa05 Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 10.03.09, 11:04
                      > Za to - jest to moze perfidne i podstępne - ale myślę, że dla
                      > chłopaka w tym wielu liczyłaby się opinia ładnej dziewczyny, która
                      > bardzo by mu się spodobała - a od której usłyszałby że śmierdzi
                      > fajkami. Jak potrafisz zorganizować taką szopkę dzięki uprzejmości
                      > jakiejś urokliwej panienki - może przestanie.
                      >
                      smile)fajny pomysł
                      • benjaminblimchen Re: dzisiejsze wydanie Gazety: 10.03.09, 18:08
                        a ja wam powiem na własnym przykładzie,że jak ktoś chce to i tak bedzie palił i tak. nic nie pomoże...
                        tak jest ze mną zacząłem palić w wieku 15 lat - z kuplami bo wszyscy palili to dlaczego miałbym nie spróbować ja! popaliłem jakiś 2 miesiące rodzice się wtedy gapneli... ale sobie g..no s ich gadania robilem... po tych dwóch miesiącach rzuciłem to bo stweirdziłem że to nie dla mnie... później na nowo zacząłem palic już w liceum jakieś 17-18 lat i pale do dzisiaj - mam 24 lata... przez te sześć lat gadania starych ze to złe....niedobre i tak pale na początku bo lubiłem a teraz bo musze sad nie dostarcza mi to już rzadnej przyjemności ale się pali bo co robić? jak sam do tego dorosne do rzucze
    • mcrafal Re: Papierosy+nastolatek 11.03.09, 10:13
      Skoro
      1. czuje chce,
      2. stać go i
      3. wydaje mu się, że korzyści przewyższają koszty
      ... to nie ma siły uncertain

      Zastanawia mnie co jest konieczne, żeby się przestawić. Na 2 raczej nie ma się
      wpływu mimo, że papierosy coraz droższe...

      Jak stracić chęci albo poczuć że nie warto?
      • greeks Złoić dupsko..?n/t 12.03.09, 14:18
    • sojuz1 Zaproponuj mu marychę 12.03.09, 21:45
      Tylko zioło się liczy a nie jakieś tam papierosy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka