malabru
30.04.09, 11:06
Wyobraź sobie, że Bobby ma około 7 lat. Po szkole lubi bawić się z kolegami na
boisku szkolnym. Wie, że ma być w domu około 17.45, ale czasem o tym zapomina.
Wczoraj się spóźnił. Mama była na niego taka zła, że dzisiaj spytał kolegę,
która jest godzina. Nie chce, żeby mama znowu na niego krzyczała. Kolega mówi
mu, że jest szósta. Bobby natychmiast przerywa zabawę i biegnie do domu. Wpada
bez tchu i od razu zaczyna tłumaczyć mamie, że pamiętał o tym, by zapytać,
któa jest godzina, a kiedy okazało się, że jest tak późno, biegł całą drogę do
domu.
Pierwsza odpowiedź matki:
"Mam dosyć twoich tłumaczeń! Wiem teraz, że nie można ci ufać. Tym razem
zostaniesz ukarany. W przyszłym tygodniu codziennie po szkole będziesz
siedział w domu. I nie myśl, że będziesz bez przerwy oglądał telewizję. Powiem
opiekunce, żeby nie pozwalała ci oglądać telewizji wtedy, kiedy nie ma mnie w
domu. Możesz iść prosto do swojego pokoju, bo jest już po obiedzie. Może to
cię wreszcie czegoś nauczy!"
Co Bobby mógłby sobie pomyśleć?
Druga odpowiedź matki:
"Ojej, jesteś cały spocony! Zaraz wytrę ci twarz. Obiecaj mi, że nigdy więcej
się nie spóźnisz. Jestem przez ciebie kłębkiem nerwów. Idź teraz umyć ręce,
pospiesz się, proszę, bo obiad stygnie. Och, mamusia ci go odgrzeje."
Co Bobby mógłby sobie pomyśleć?
Trzecia odpowiedź matki:
"Mówisz mi, że się starałeś i to mnie cieszy, ale nadal się martwię. Nie chcę
już więcej zamartwiać się z tego powodu. Oczekuję, że kiedy powiesz: Będę w
domu o 17.45, to dotrzymasz słowa. Już jedliśmy. Nie ma więcej kurczaka, ale
jeśli chcesz, możesz sobie zrobić kanapkę."
Co Bobby mógłby sobie pomyśleć?