Dodaj do ulubionych

prezenty od zakochanej babci

16.12.03, 15:10
Moja coreczka ma prawie dwa latka. Jest ukochana wnusia babci (mojej
tesciowej), ktora oszalala na jej punkcie. Pomyslicie sobie,ze to swietnie.
Pewnie, ze tak,ale czasami jest to bardzo meczace. Przy kazdej wizycie
(przynajmniej raz w tygodniu), babcia przynosi prezent. Zazwyczaj jest to
jakas kolejna drobna nie potrzebna zabawka, ktora po dziesieciu minutach
laduje na stosie innych rownie zbednych przedmiotow.
Prosilam juz tesciowa, zeby nie kupowala prezentow za kazdym razem jak nas
odwiedza, ale to nie skutkuje. Efekt jest taki,ze moje dziecko nie czeka na
babcie, tylko na to co ona przyniesie, prezentow nie docenia, bo ma juz tyle
zabawek,ze wcale sie nimi nie bawi i jak juz jest jakas uroczystosc to wcale
sie z nich nie cieszy. Pomijam juz fakt ze po calym domu wlaja sie misie ,
samochodziki i inne duperele, ktorych znikniecia nikt by nie zauwazyl.
Podejrzewam, ze przyjdzie taki dzien, kiedy corka bedzie starsza i babcia
przyjdzie bez prezentu, ze bedzie wielkie rozczarowanie. Co jeszcze gorsze w
tym wszystkim nasze mlodsze dziecko nic nie dostaje, bo babcia mowi, ze
wszystko bedzie mial po siostrzyczce. Na razie on na szczescie tego nie
rozumie, ale juz niedlugo.
Ciekawa jestem jaka jest wasza opinia na ten temat? czy wlczyc z babcia, czy
pozwolic jej na to?
Obserwuj wątek
    • gugusiaczek Re: prezenty od zakochanej babci 16.12.03, 15:35
      Ja chyba bym powaznie porozmawiala z tesciowa(ew,moze maz,bo to jego mama i
      bedzie chyba mniej niezrecznie)ja mialam ten sam problem i dopiero wlasnie
      rozmowa poskutkowala.
      Kiedy tak syn dostawal przy kazdej okazji prezent,to juz po jakims czasie
      czekam na podarek a nie na babcie(nawet sie nie wital tylko szperal po
      torbie).Zabawki jakie dostawal byly czesto kiepskiej jakosci i szybko wedrowaly
      w kat lub zepsute do kosza.W koncu po rozmowie ustalilismy z tesciowa ze
      prezenty kupujemy tylko na specjalne okazje lub w nagrode za cos,zeby wiedzial
      ze na nia zasluzyl a nie bez szczegolnej okazji.Teraz kiedy mam dwoje dzieci
      oboje dostaja prezent lub zadne(taki bez specjalnej okazji)
      Pozdrawiam
      • agatka_s Re: prezenty od zakochanej babci 16.12.03, 16:33
        No dziadkowie to ogólnie taki gatunek co to cały czas niepedagogicznie sie
        zachowuje. Mój syn wraca od dziadków rozpuszczony, zatuczony (słodycze i inne
        chipsy), naoglądany telewizora, nagrany w piłkę (ja mu w domu nie pozwalam
        grać, a dziadkowie mają duży dom i pozwalają...). Mój tata robi wszystko
        totalnie na opak, jak ja mówię...No i cóż ja mogę poradzić ? Nic.

        Po 9 latach walki z wiatrakami dałam sobie spokój, i od pewnego czasu udaję,
        że tego wszystkiego nie widzę. Dziecko kwitnie, wraca najszczęśliwsze pod
        słońcem od dziadków, dziadkowie już nie wiedzą co maja zrobić z tego szczęścia
        ze tak bezkarnie mogą wnuka rozpieszczać, a ja też się wyluzowałam i
        przestałam się przejmować. Jakiś większych negatywnych skutków wychowawczych
        narazie nie zanotowałam...
    • mamaestery Re: prezenty od zakochanej babci 16.12.03, 22:09
      no to chyba moja tesciowa ma zupelnie inne -odwrotne podejscie do sprawy,bo
      mimo ze corcia jest jej jedyna wnuczka,ma juz 2,5 roku to babcia nic malej nie
      ofiarowuje(nie liczac corci urodzin..a wiec dwa razy!),ani swieta ani mikolajki
      nie robia na niej wrazeniasad szkoda bo malutka ma praktycznie tylko nas (mnie i
      meza)i to juz nawet nie kwestia tych prezentow ale braku zainteresowania
      wnuczka..jezeli my nie pojedziemy ona nie zadzwoni co u malutkiej slychacsad(
      wiec tak sobie mysle ze nie powinnas wybrzydzac...naucz dziecko (korzystajac z
      okazji ze masz tyle zabawek) dzielenia sie z innymi,nawet jezeli jest za mala
      to przeciez pluszaki sie nie scieraja,a zawsze mozna je dac na jakas akcje
      mikolajkowa...
      pozdrawiam serdeczniesmile
    • judytak Re: prezenty od zakochanej babci 18.12.03, 08:56
      to tak jak moja mama
      z tą różnicą, że ona przywozi wszystkim dzieciom po równo
      a od kiedy ciotka została matką chrzestną najmłodszego, to ona też zaczyna ;o)

      i zabawki, i ubrania, właściwie to mnie już zaczyna denerwować, że nie mogę
      dzieciom ubrania kupować, takie, jakie mi sie podobają, bo już nie wchodzą do
      szafy...

      pewnie że mówiłam parę razy, żeby nie, ale i tak wiem, że to i tak nie przynosi
      żadnych efektów, dziadki kupują prezenty i już

      a dzieci owszem grzebią w torbie, ale to wcale się nie przekłada na to, żeby
      lubiły tylko prezenty, a babci nie, prezenty oglądają przez dziesięć minut,
      potem bawią się z dziadkami

      a co do walających się wszędzie misów i samochodzików, to ja raz na jakiś czas
      zbieram je w wielką torbę i chowam głęboko, po paru miesięcy przejrzę, kilka
      oddaję z powrotem dziecku (wielka radość), resztę w zależności od walorów do
      śmieci lub na jakąś zbiórkę dla biednych

      pozdrawiam
      Judyta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka