Dodaj do ulubionych

podsłuchane słowa pewnego taty...

02.07.09, 15:22
Czytałam na tym forum o mamie, która podłamała samoocenę dziecka...
Chciałam tylko podzielic się z Wami tym, co zaobserwowałam niedawno na placu zabaw.
Na ławeczce siedzi pan, ojciec dziecka, a przy nim stoi, właściwie wtulając się w jego nogi, śliczna córeczka, jakieś prawie 3 latka. Ja biegnę za moją 1,5 roczną córcią na zjeżdżalnię, asystuję jej przy wspinaniu się "ruchomym mostem", pohylnią, schodkami, przypominam by usiadła na górze zjeżdżalni, łapię na dole, biję brawo za samodzielnośc i odwagę. (ona już taka ruchliwa z natury i z naśladowania starszego brata smile )
Pan marudzi do swego dziecka teksty w stylu: "no idź się bawic! Zobacz dzieci sie bawią a ty nie. Mała dzidzia wchodzi na zjeżdżalnię, a ty się boisz. Zobacz jak ona dzielnie wchodzi, a ty nie chcesz. Idż sie bawic, bo jak nie to będziemy musieli jechac do domu. Dziecko sie wspina a ty tu siedzisz. Chyba boisz się dzieci, nie nauczona jesteś kontaktów z dziecmi. Idziesz czy nie? Idź, zobacz małe dzieci sie bawią." itp Po kilku minutach pan stwierdził "no dobra, nie chcesz się bawic to jedziemy do domu" I pojechali.

Pan był młody (około 30), na oko zdrowy i sprawny.

Przykro mi było słuchac tego pana i patrzec na jego śliczną i smutną córeczkę.
Obserwuj wątek
    • k1234561 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 04.07.09, 08:55
      Też by mi było smutno na to patrzeć.Ale kiedyś się wtrąciłam i
      powiedziałam coś w stylu,że dziecko jest jeszcze malutkie a te
      zjeżdżalnie taaakie wielkie i może by tata pokazał córci co i
      jak,ale jak tata "zamordował" mnie spojrzeniem,to mi się
      odechciało.Później juz jak moja córka miała ok,5-6 lat,sama
      podbiegła do takiego wtulnego w znudzonego tatę,dziadka,wujka
      dzieciaczka i starała się zachęcić do zabawy,wtedy podeszłam i ja i
      coś tam dyplomatycznie zasugerowałam,że dzieciaczek jest malutki na
      samodzielne zabawy,ale w takim razie pobawimy się w trójkę
      (ja,córcia i dzieciaczek)O dziwo pan wtedy dołączał szybko,jak
      wyczaił o co w tym biega,popatrzył co ja robię z dzieckiem.Tak więc
      chyba to ewidentny brak doświadczenia.
    • mama303 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 04.07.09, 09:14
      ga-ti napisała:

      To pewnie był tzw. niedzielny tatuś wink. Też nieraz obserwuje takie
      obrazki. Wystarczyłoby pewnie jakby tatus poczekał bez głupich
      tekstów zawstydzajacych dziaciaki i by sie przemogło.
    • lilka69 ga-ti 04.07.09, 20:28
      przyznaje ojciec byl malo opiekunczy ale z drugiej strony zadziwia mnie twoje
      podejscie- to kto sie na tym placu zabaw glownie bawi -ty czy twoja "corcia"?
      skoro taka ruchliwa to ze wszytskim o czym piszesz powinna dac sobie rade sama
      bez twojego systemu motywacyjnego.
      • elan-o100 Re: ga-ti 06.07.09, 12:54
        lilka69, co Ty wypisujesz? Dziecko autorki ma 1,5 roku. To chyba
        naturalne i...odpowiedzialne, ze asystuje mu przy zabawach na placu
        zabaw....
        Ja mojego zwierconego niespelna 2-latka nie puszczam samego, wole
        byc w poblizu bo pomysly ma dosc niebezpieczne.
        • easyblue Re: ga-ti 07.07.09, 18:10
          Moje 6-letnie też mam na oku. Raz, by sobie nie zrobiła krzywdy, dwa, by nie
          skrzywdziła innego dziecka /mała wyobraźnia dziecka/. Inną rzeczą jest, że robi
          co chce - ja tylko z dalsza obserwuję i staram się nie ingerowaćsmile
          • xher skoro tak, to dajcie radę, co robić? 08.07.09, 14:35
            moj synek ma ponad 2,5 roku. Gdy tylko widzi inne dzieci na placu zabaw, nie
            idzie, albo "wisi" u moich kolan. Gdy nie ma dzieci, mały bawi się bardzo
            ładnie. To trwa juz ponad 6 mies. I co robić w takiej sytuacji? Nic nie
            pomaga. nie chce bawić się z dziećmi u nas w domu, u innych też nie. Wszystkie
            inne dzieci zabierają mu zabawki, a on nie potrafi zawalczyć o swoje. nie jestem
            "niedzielną" mamusią. Nie pracuję, synek jest stale ze mną.
            • morekac Re: skoro tak, to dajcie radę, co robić? 09.07.09, 01:04
              To może naucz go najpierw, że nie zawsze musi dawać swoje zabawki i
              może po prostu powiedzieć "nie". Gdzieś tu był jakiś artykuł o
              asertywności...
            • green_land Re: skoro tak, to dajcie radę, co robić? 09.07.09, 12:32
              Bądź cierpliwa, tłumacz. Możliwe, ze robisz jakis mały błąd, który skutkuje
              takim zachowaniem dziecka. Ale nie chce przez to powiedzieć zę to Twoja winasmile
              Ot, po prostu mógł się nałożyć charakter dziecka na Twoje metody wychowawcze.
              Spróbuj przeanalizować swoje zachowanie względem niego /a może i innych/ i
              poszukać jakiejś wskazówki. Może ma mało samodzielności? Może za bardzo go
              wyręczasz, więc teraz czuje sie niepewnie i czeka na Twoje działanie? A może
              zbyt często słyszy, ze powinien to czy tamto, albo za duzo mu zakazujesz? Trudno
              mi podpowiedziećsmile
              Poza tym, skoro mały ma 2,5 roku jest jeszcze małym chłopczykiem, i moze jest na
              takim etapie rozwoju, że zwyczajnie nie ma ochoty bawić się z całą hordą innych
              dzieciaków? Wspieraj go, nie zmuszaj do zabaw z innymi dziećmi, jak wyraźnie
              tego nie chce, nie porównuj, ze inne dzieci to już to i tamto. Na pewno znajdzie
              się rozwiazaniesmile
              • spicy_orange Re: skoro tak, to dajcie radę, co robić? 12.04.10, 00:04
                green_land napisała:

                > Bądź cierpliwa, tłumacz. Możliwe, ze robisz jakis mały błąd, który skutkuje
                > takim zachowaniem dziecka. Ale nie chce przez to powiedzieć zę to Twoja winasmile
                > Ot, po prostu mógł się nałożyć charakter dziecka na Twoje metody wychowawcze.
                > Spróbuj przeanalizować swoje zachowanie względem niego /a może i innych/ i
                > poszukać jakiejś wskazówki. Może ma mało samodzielności? Może za bardzo go
                > wyręczasz, więc teraz czuje sie niepewnie i czeka na Twoje działanie? A może
                > zbyt często słyszy, ze powinien to czy tamto, albo za duzo mu zakazujesz? Trudn
                > o
                > mi podpowiedziećsmile


                Ja miałam tak odkąd pamiętam - jak szliśmy na sanki to zawsze w miejsce gdzie
                nikogo nie było, na zjeżdżalnię jak była pusta, na huśtawki, kiedy nikt się nie
                huśtał. Wystarczyło 1 dziecko i już się zapierałam nogami i rękami. W
                przedszkolu na placu zabaw mi obecność innych dzieci nie przeszkadzała ale kiedy
                szłam się bawić (po przedszkolu lub w dni wolne) z rodzicami to nie tolerowałam
                nikogo obcego w tym samym miejscu i czasie. Z wiekiem mi to przeszło - po
                przeprowadzce z domu jednorodzinnego do blokowiska (wiek wczesnoszkolny) stałam
                się bardzo towarzyska - gdzie się dzieciaki zebrały tam i mnie nie mogło
                zabraknąć. Tak, że ja bym tego nie tępiła, ani nie próbowała zmieniać tylko
                przeczekała - taka uroda ot co.
            • alienor Re: skoro tak, to dajcie radę, co robić? 11.06.10, 14:30
              Nie mam w tym względzie doświadczenia, ale w jakiejś książce o
              wychowywaniu maluchów czytałam, że dziecku trzeba pokazać jak to
              robić, tzn. jak reagować, kiedy inne dzieci mu zabierają zabawki. A
              tutaj bajki-zasypianki.pl/niesmialosc-u-dzieci jest świetna
              bajka dla dziecka, które jest niesmiałe i boi się włączyć do zabawy
              z innymi dziećmi. Możesz maluszkowi opowiadać, może jak kilka razy
              posłucha i przetrawi to spróbuje. Cze4go Wam obojgu zyczę.
    • easyblue Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 07.07.09, 18:07
      > Pan był młody (około 30), na oko zdrowy i sprawny.
      Może i zdrowy, ale na pewno nie dorósł do wychowania dzieckasad
    • e-emma-e Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 08.07.09, 20:37
      Ten pan chyba po prostu nie umiał zająć się dzieckiem. To jednak
      dość częsty obrazek. Może miał za zadanie "popilnować" dziecko, no
      to popilnował... wink Do głowy mu może nawet nie przyszło, że można
      uczestniczyć w zabawie dziecka, angażować się w to, asystować...
      Trzeba mu było to podpowiedzieć smile
      • ga-ti Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 09.07.09, 21:32
        e-emma-e napisała:

        > Trzeba mu było to podpowiedzieć smile

        No właśnie, żałuję, że tego nie zrobiłam. Choc może dostało by mi się za "wtrącanie", ale pewnie powinnam była zareagowac.
        • e-emma-e Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 09.07.09, 22:04
          ga-ti napisała:

          > No właśnie, żałuję, że tego nie zrobiłam. Choc może dostało by mi
          się za "wtrąc
          > anie", ale pewnie powinnam była zareagowac.

          Zależy, jak wtrąciłabyś się wink Choć, wiem, wiem, niektórzy nie życzą
          sobie nawet życzliwego wtrącania się wink

          Ja myślałam bardziej o wciągnięciu tej dziewczynki we wspólną zabawę
          z Twoim dzieckiem i "podstępne", ale dyskretne wciągnięcie jej ojca
          we wspólną zabawę.
          • oczko426 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 17.04.10, 16:29
            Ja nie lubię wtrącania się ani życzliwego ani żadnego.
            Ludzie nadgorliwi na placu zabaw są męczący.Wtrącanie rozumiem,ale w
            ekstremalnych sytuacjach (gdy rodzic np.nie reaguje,gdy dziecko
            tłucze inne dzieci).Poza tym trzeba każdemu pozwolić spędzać czas
            jak chce.
            Dziecko się nie bawi,to znaczy,że nie chce.To nie znaczy,że
            obserwowanie innych dzieci,siedzenie na ławeczce jest marnowaniem
            czasu.Moje dziecko nie chce czasem w ogóle się bawić w nic.Bardzo
            delikatnie zachęcam,a tu nagle wjeżdża mi ze swoim autorytetem obca
            mamusia lub babcia i mówi:"A mnie dasz rączkę?Ze mną pójdziesz?"
            No i pozamiatane.Ja chciałam dać dziecku swobodę,a obca osoba
            zdecydowała za mnie.
            Moje dziecko zwykle w zaskoczeniu daje rączkę i idzie.Ale przecież
            nie o to chodzi.To nie konkrety są najważniejsze.To co między
            wierszami też.Ogólnie nie lubię wtrącania się i sama się innym nie
            wcianam ani nie podważam ich autorytetu przy dziecku.
            Tak samo jest jak dzieciak wrzeszczy,bo chce coś wymusić.Daję czas
            na ochłonięcie,a tu jakaś nadgorliwa babcia lub mamusia:Czemu Ty
            płaczesz maleństwo?Co się stało?itd.Czasem na ręce biorą.Robią z
            matki potwora i psują jej szyki.
            Dobrymi intencjami jest piekło usłane,a nadgorliwość gorsza od
            faszyzmu;-(
    • camel_3d pewnie mama go zmusila.. 12.04.10, 08:55
      zeby z corka poszedl na plac zabaw ..i nie mial kompletnie ppojecia co robicsmile
      albo mial tak wielka ochote na lazenie pposrod mam i dzieci... smile))

      faktycznie kiszka...
    • black_edith Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 09:16
      > Zobacz dzieci sie bawią a ty nie.
      > Mała dzidzia wchodzi na zjeżdżalnię, a ty się boisz.

      ja takie teksty słyszę na placach zabaw bez przerwy. I to
      niekoniecznie z ust "niedzielnych tatusiów". Najczęściej autorkami
      takich tekstów są babcie i starsze panie opiekujące się dziećmi sad .
      Rzadko zdarza mi się słyszeć rodziców zawstydzających w ten sposób
      malucha, ale prawie wszystkie babcie i opiekunki w starszym wieku,
      które widuję na placu zabaw, mówią do dzieci w ten sposób. Choć
      trzeba przyznać, że nie siedzą na ławce, tylko asystują/towarzyszą
      dzieciom, z tym swoim nieustannym krytykanckim, ostrzegawczym,
      strofującym gderaniem
      • yula Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 13:55
        a ja pamiętam scenę z placu zabaw. Aktorzy pani z córeczka i dziadek z
        wnuczkiem. Dzieci wzrostowo, sprawnościowo podobni, chłopczyk miał z 1,5
        roku(spytałam). Dziewczynka próbuje gdzieś sie wspiąć to mama ją ciągle sciąga-
        za wysoko, spadniesz itp. Natomiast dziadek tylko pilnuje wnuczka mimo że ten
        właził na zjeżdżalnię chyba dwumetrową i nawet zachęcał smile Ale asekurował,
        pilnował. Ja też jak mój torpeda gdzieś włazi to mówię trzymaj sie mocno, postaw
        dobrze nogę i tyle, chyba ode mnie nie słyszeli na placu zabaw tekstu "nie wolno
        bo spadniesz" tongue_out
      • nangaparbat3 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 22:19
        Zawstydzanie jest jedną z technik "wychowawczych" bardzo u nas popularnych.
        wedlug mnie nie mniej szkodliwa niz bicie.
    • jola_ep Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 09:37
      Moje pierwsze dziecko biegało po placu zabaw, nawiązywało kontakty towarzyskie
      itd. itp.
      Drugie początkowo też. Ale gdzieś tak w wieku 3 lat zaczął mój chłopak uciekać z
      piaskownicy, gdy tylko pojawił się tam inne dziecko (szczególnie dziewczynka wink
      ), nie wchodził na zjeżdżalnię - jeśli tam też były dzieci itd. itp.
      (szczególnie jak było gwarno) A ja byłam momentami wręcz zdesperowana: nauczona
      przy starszej, że naturalne jest latanie po placu zabaw, a nie siedzenie przy
      mamie...
      Z czasem mu to przeszło.

      I pewnie jakaś mama też sobie pomyślała co nieco o tej głupiej, co nawet
      zachęcić dziecka do zabawy nie potrafi wink

      Pozdrawiam
      Jola
      • alfa36 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 12:35
        Bo faceci są z reguly leniwi....sad
      • nangaparbat3 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 12.04.10, 22:20
        Jola, tu chyba nie tyle chodzi o nieumiejetnosc zachecenia, co o zawstydzanie,
        wiec tak naprawdę - ponizanie.
        • jola_ep Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 14.04.10, 19:02
          >nie tyle chodzi o nieumiejetnosc zachecenia, co o zawstydzanie,
          > wiec tak naprawdę - ponizanie

          Do tak oczywistej rzeczy się nie odnoszę smile
          Mam jednak wrażenie, że chodziło też o to, że tata nie latał z dzieckiem po placu. A to akurat może wynikać z różnych przyczyn. Choćby z braku wprawy w obchodzeniu się z małym dzieckiem (bo na codzień np. mało czasu spędzają razem). Albo z wybujałych (choć może obiektywnie naturalnych) oczekiwań taty zderzonych z rzeczywistą osobowością dziecka. To ostatnie akurat rozumiem, bo sama momentami niemal desperowałam i może coś głupiego mi się wymknęło. Szczególnie jak przypominałam sobie, że trzeba będzie posłać kiedyś młodego do przedszkola.

          Pozdrawiam
          Jola
      • alienor Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 11.06.10, 14:39
        Jedno mnie ciekawi, jak tak czytam podobne posty. Czy próbujecie
        wyciągnąć z dziecka, co się stało, kiedy w widoczny sposób nagle
        zmienia się jego zachowanie, szczególnie w kierunku unikania
        sytuacji, których początkowo nie unikało? Bo mogła byc jakaś
        sytuacja, z która dziecko nie umiało sobie poradzić i teraz boi się,
        że to się może powtórzyć i warto to z maluchem przerobić.
        Niekoniecznie starać sie to z powrotem zmienic, ale przynajmniej dać
        dziecku mozliwość porozmawiania o tym, albo odreagowania związanych
        z tym emocji w inny sposób.
    • anula56 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 14.04.10, 10:59
      Sugerujecie, ze w takiej sytuacji ojciec powinien dziecko zachecac do zabawy,
      najchetniej samemu sie w nia angazujac, a przeciez mogl zwyczajnie z corka
      posiedziec na lawce, popatrzec na inne dzieci, porozmawiac. Mogl tez spytac, czy
      moze mala wolalaby pospacerowac zamiast byc na placu, isc na lody itp. Przykre,
      ze ojciec w ogole nie potrafil sie odnalezc w sytuacji. Mam tez wrazenie, ze
      dorosli czesto wywieraja na dzieci zbyt duza presje na placach zabaw -
      intenstywnie namawiaja do zabawy, sa halasliwi, dzieci wydaja sie tym jeszcze
      bardziej zawstydzone. Niekotrzy dyryguja - teraz hustawka, teraz drabinka itp. I
      te wieczne okrzyki - uwazaj, bo sie wybrudzisz - hihihihi.
      • truscaveczka Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 16.04.10, 10:59
        Anula, masz rację. Ale ile matek też zadałoby takie pytania? Z moich
        obserwacji wynika, ze niewiele. Powiem więcej - słyszę takie teksty
        "Na jaki spacer? Chciałaś na plac zabaw to się baw!"
      • oczko426 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 17.04.10, 14:50
        Zgadzam się z Tobą.Dziecku trzeba dać trochę swobody-niech robi to
        co chce.Ja moje dziecko zachęcam czasem,ale jak widzę,że na nic nie
        ma ochoty,to jej daję spokój.Zauważyłam,że ona potrzebuje czasu,żeby
        się oswoić.
        Męczą mnie takie babcie,które nie dają spokoju ani swoim
        podopiecznym ani innym dziecom-biegają z dzieckiem za każdym innym
        dzieckiem i każą się przywitać itd.,dyrygują jak małpką w
        cyrku.Powiedz to,zrób tamto,teraz to,teraz już co innego.Narzucają
        dziecku swoje tempo,nie dają mu być sobą i poprzyglądać się
        światu,oswoić z nim.
    • mimamai Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 14.04.10, 20:32
      Widziałam kiedyś podobną sytuację: babcia / opiekunka wciąż
      komenderowała na oko ponad dwuletnim chłopcem, odciągała go na bok,
      żeby biegające dzieci nie daj Boże na niego nie wpadły,
      powtarzała "uważaj" itp. Biedny chłopiec stał z nią z boku, trzymał
      jakąś zabawkę, wyglądał na zagubionego. A ona do niego : No,
      Mareczku, baw się!Baw się!
      Smutne, że czasem rodzice/ opiekunowie nie potrafią pomóc dziecku, a
      nawet mu szkodzą .
      A trochę zabawniej -tekst jakiegoś dziadka chyba zasłyszany na placu
      zabaw
      "Nie warto tu z nim przychodzić, pełno tu piasku"smile
      • anula56 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 16.04.10, 10:15
        Z dziwnych zjawisk zaobserwowanych na placu zabaw:
        - babcia/opiekunka zabraniajaca dziecku (okolo 2,5 letniemu) bawic sie piaskiem
        - twierdzila, ze maluch ma obsesje na punkcie piasku
        - matka karmila dziecko (ok.3 letnie) kanapka, bujajac je rownoczesnie na hustawce
        - czesanie dziecka na hustawcebig_grin
        - ganianie z jedzeniem za dzieckim po placu zabaw
        - nastolatki na placu zabaw uwieszone na przyzadach dla maluchow z telefonami
        przy uszach, w makijazach i bardzo doroslych stylizacjachwink - taki niby dorosle
        a jednak wciaz dzieci...
    • aurita Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 16.04.10, 20:09
      a ja osobiscie nie znosze doroslych wchodzacych na zabawki przeznaczone dla
      dzieci. Skoro dziecko samo nie zjedzie ze zjezdzalni tzn ze jest nie dostosowana
      do wieku dziecka i moze trzeba sobie odpuscic?

      Moje dziecko bylo juz deptane przez takie nadgorliwe mamusie poniewaz zazwyczaj
      tylko ich potomstwo sie liczy: reszta to po trupach.

    • ada828 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 17.04.10, 00:29
      A gdyby dziewczynka nie była "śliczna", to ojcu brak zabaw (z brzydkim
      dzieckiem) byłby wybaczony?
    • oczko426 Re: podsłuchane słowa pewnego taty... 17.04.10, 14:37
      Tatuś chyba z problemami emocjonalnymi własnymisuspicious
      Nie umie sobie poradzić z własnym zakłopotaniem,to się odgrywa na
      dziecku.Pewnie go żona zmusiła do wyjścia z dzieckiem na dwór,a on
      tego nie lubi.Znam takich.Poza tym nie ma z dzieckiem więzi.Gdyby
      miał,to umiałby współodczuwać z córką.Przejąłby się jej
      lękiem,zakłopotaniem,wycofaniem.Starałby się jej pomóc to
      przezwyciężyć itd.
      Tacy tatusiowie (ale znam też takie matki) niszczą samoocenę
      dziecka.Te dzieci stają się smutne,wycofane,dzikie.
      Kochający rodzic powinien wspótowarzyszyć dziecku w jego
      trudnościach,a nie odcinać się i niejako podklejać do dzieci,które
      nie mają trudności.
      Tacy rodzice myślą,że w ten sposób dziecko zmotywują.Ale się mylą,a
      nie dają sobie przetłumaczyć,żeby tego nie robili.Tylko miłość i
      akcepatcja dodaje skrzydeł.Porównywanie i upokarzanie je podcina.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka