Dodaj do ulubionych

Na placu zabaw

23.07.09, 21:55
Hej...co myslicie o takiej sytuacji

plac zabaw

moj starszak bawiacy się z kolegą o rok mlodszym...
on zabiera mu 4 autka wadera, robi z nich pociag itd i nie dopuszcza
Mateusza do zabawy
moj dizec robi się smutny, chce zabrac itd
do akcji wlacza się mama/siostra i po prostu zabierają te zabawki i
oddaja mu, nie zwazając na ryki, placz, tarzanie się po piachu w
ramach rozpaczy....

i co ?

mam biernie obserwowac? reagowac w druga strone "daj mu się
pobawic"itd
wspolpraca tu nei wchodzi w rachube
Obserwuj wątek
    • mbkow Re: Na placu zabaw 23.07.09, 23:54
      nie jestem pewna, kto komu zabiera i kto sie na koniec tarza wink
      w sytuacjach konfliktowych kieruje sie zasada z serii ksiazeczek o Kamyczku: wlasciciel zabawki decyduje, czy chce sie nia dzielic, czy nie smile
      • dziska23 Re: Na placu zabaw 24.07.09, 13:46
        co to za książka o której piszesz?
        • mbkow Re: Na placu zabaw 24.07.09, 14:42
          to link do wyzej wspomnianego Kamyczka
          www.gandalf.com.pl/b/kamyczek-to-moje/
          wszedzie mozna je kupic, sa bardzo popularne
          i sa super! mnostwo rad, wskazowek, pokazywanie normalnych reakcji rodzicow (kamyczek placze i mama jest juz tym zmeczona)... same gorace tematy - dziecko u lekarza, na zakupach, w teatrze, dziecko na 'nie'... polecam smile moje dzieci uwielbiaja.
    • moyyra Re: Na placu zabaw 24.07.09, 08:15
      zabiera zabawke opiekun tego chlopca,

      tez mi sie wydaje, ze Mateusz sam powinien decydowac czy chce mu
      pozyczyc zabawke czy nie...

      tym bardziej, ze jest chetny do wspolnej zabawy a nie sobiepanstwa
    • jowitaiczterykoty Re: Na placu zabaw 25.07.09, 09:33
      ja generalnie nie ingeruję dopóki się nie biją. A w takich sytuacjach tłumaczę,
      że fajnie sobie pożyczać zabawki i się wymieniać. Lilka ładnie dzieli się
      zabawkami na placu zabaw i lubi bawić się w grupie.
      Z drugiej strony są dzieci, które rzadko bawią się w grupie i nie mają jakiś
      podstaw zachowań społecznych. Może opiekun obawiał się, że jak nie zabierze
      teraz to potem w ogóle będzie masakra. Może bał się, że uderzy Twojego synka jak
      on będzie chciał swoje autka?
      Piszę tak z własnego doświadczenia, bo podobny problem miałam w rodzinie. Moja
      siostra ze swoją córeczką mieszka w środku lasu i Hania generalnie bawi się
      sama, bo innych dzieci tam nie ma. No i jak przyjeżdżamy do nich, to Lilka jest
      poszkodowana bo Hania bije ją za wszystko. Moja siostra reagowała właśnie tak
      asekuracyjnie, że zabierała Hani, dawała Lilce, żeby nie było afery. Długo
      tłumaczyłam, że one (obie po dwa latka i kilka miesięcy) muszą nauczyć się same
      dogadywać.
      Może jak spotkasz ich jeszcze na placu zabaw to spróbuj zorganizować wspólną
      zabawę? Może niech chłopiec weźmie autka, a Ty z synem zbudujcie ulice, tunele i
      garaże w piasku? Myślę, że opiekun chłopca po subtelnej akcji zakumał by, że
      dzielenie się jest ok smile
      Powodzenia smile
      • mamcia2synow Re: Na placu zabaw 25.07.09, 13:50
        Ja bym juz siedziala w tej piaskownicy i razem sie bawilasmileI oczywiscie
        namawiala tamtego opiekuna do tego samego.
        • doros1 Re: Na placu zabaw 25.07.09, 21:46
          Generalnie zasada jet taka " twoja zabawka i Ty decydujesz kto i kiedy ma się
          nią bawić " ALE gdy synowie bawią się z młodszym dzieckiem od siebie tłumaczę
          im ,że jest to jeszcze malutkie dziecko , które nie potrafi się dzielić, lubi
          mieć wszystko dla siebie, że taki wiek ,etap w rozwoju ,że też taki był kiedyś i
          byłoby miło gdyby w tej sytuacji jako straszy i.. ( to mówię na ucho:mądrzejszy
          i bardziej rozgarnięty ustąpił maluchowi.Jeśli chodzi o 4,5 latka to jestem z
          niego często dumna. Po 2,5 latku nie oczekuję zbyt wiele wink,jeśli zabawka jest
          jego i nie chce się dzielić ( a prawie zawsze nie chce) to zabieramy( czasem on
          sam brutalnie wyrwie, czasem opiekun, zdarzało się ,że sama byłam zmuszona
          odbierać zabawkę innemu dziecku...na zasadzie wymiany. Tego też uczę dzieci....
          WYMIANY.Czasem wymiana działa ,czasem nie i jest płacz i tarzanie się
          ....przykra sytuacja ale w sumie to problem opiekuna.... no cóż powtórzę się
          -życie jest brutalne.Moim dzieciom tez wyrywano zabawki(nie należące do nich),
          płakały chwilę ale ja próbowałam je zainteresować czymś innym wtedy.. nie było
          jakiegoś wielkiego dramatu. Rozumiem ,że szkoda ci tego dziecka ale nic nie
          poradzisz ,że ma jakiegoś niewydolnego opiekuna.
    • moyyra Re: Na placu zabaw 25.07.09, 23:44
      dla scislosci to nie pierwszy raz taka sytuacja,

      Jurek bo o nim mowa- bierze zabawki mojego synka i się bawi z nimi
      sam....
      moje dziecię chce się z nim bawic + zabawkami, ktore przyniosł
      ten zas zabiera i idzie gdzie indziej
      czyli zero wspolpracy podczas zabawy

      na uwagę opiekuna Jurek nie reaguje-robi swoje,
      Mateusz robi się smutny, patrzy/chce zabrac swoje zabawki, bo w
      koncu przeciez je przyniosl, aby się abwic nimi jaknie sam to z
      kims,

      opiekun po kolejnej uwadze po prostu zabiera zbawki Jurkowi i oddaje
      mojemu synowi,w akompaniamencie ryku ze strony J,

      moje uwagi typu-bawcie się razem, /słów typu daj mu się pobawic
      zabawkami, gdy M nic nie ma uwazam za niestosowne/

      generalnie to nie wtracam się...

      zauwazylam, ze jest taki schemat:

      rodzic wyrywa zabawke dziecku
      te zas wyje
      drugi rodzic dziecku robi wymowki/daj mu zabawke, nie widzisz, ze
      placze za nimi itd


      i dzieki za wpisy, są bardzo pomocne
      • mbkow Re: Na placu zabaw 26.07.09, 00:17
        zawsze siedzialam z chlopakami w piaskownicy, no chyba, ze byla znana ekipa. zupelnie nie jestem przekonana do idei 'nie wtracania sie'. jak jakis kolega bawil sie autem synka, a ten bardzo chcial go odzyskac (jego prosby nie skutkowaly) szlam i dokonywalam zamian na cos innego, mowilam: 'pobawiles sie autkiem Stasia, ale on sie stesknil itp.'... dzieci nie byly szczesliwe, jasne, ale nie plakaly i oddawaly... zbieralam sie na ta szalona odwage, zeby zabrac 3latkowi autko mojego synka na oczach jego mamy lub babci wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka