Dodaj do ulubionych

Bijący dwulatek...

12.08.09, 17:35
Witam.Mój synek ma 2lata i 3 miesiące.Od około dwóch miesięcy mam
problem,bo maluch z grzecznego pogodnego dziecka stał się niezłym
urwisem.Najgorsze jest to ,ze bije ,głównie mnie,ale potrafi też na
placu zabaw uderzyć inne dziecko!!!tłumaczę,że nie można tak
robić,że jest mi bardzo przykro, nawet udawałam że płaczę- nie
pomaga.Próbowałam kar -zabranie zabawek,siadanie w kącie na żółwiku-
jeszcze gorzej,wydaje mi się nawet ,że po tym "żółwiku"agresja
jeszcze się nasiliła.Dodam jeszcze,że przy mężu zachowuje się dużo
lepiej i kiedy nawet próbuje machnąć w jego kierunku rączką to
wystarczy jedno ostre słowo męża i jest spokój.Jestem przeciwnikiem
klapsów ,ale dzis nie wytrzymałam ,ale tez bez rezultatu.Czuję sie
fatalnie więcej klapsów nie będzie,ale co dalej????Proszę o
praktyczne rady ,jak reagować w sytuacji kiedy maluch próbuje mnie
uderzyć,jak wyciszyć to zachowanie?dodam jescze,że syn chyba też już
jest przewrażliwiony na tym pukcie,bo nawet kiedy usłyszy samo
słowo "bicie" /kiedy np komuś o tym opowiadam/ od razu zaczyna
machać ręką...A zaczęło się chyba od tego,że już dość dawno temu syn
udezrał się główką w scianę,a ja bezmyslnie podeszłam do tej sciany
i mówię " a ty , a ty niedobra ściano " i uderzłam w nią ręką...Czy
to może być przyczyna dzisiejszych problemów? Oprócz dzisiejszego
klapsa nigdy go nie uderzyłam...Skąd to bicie????Bardzo proszę
oradę,bo czuję sie coraz bardziej bezsilna...
Obserwuj wątek
    • circa.about Re: Bijący dwulatek... 12.08.09, 18:04
      A czy synek mówi??
      Czytając Twój opis jakbym swojego widziała, ale sprzed kilku tygodni.
      Nawet byłam z Młodym u psychologa, bo podobnie jak Ty czułam się bezsilna. To
      właśnie psycholog mi wyjaśniła, ze ta agresja to najprawdopodobniej efekt
      frustracji spowodowanej niemożnością komunikowania się ze swiatem. U na akurat
      okazało się to prawdą, bo sytuacja zaczęła się poprawiać w momencie gdy zaczął
      wypowiadać pojedyncze słowa.
      Poza tym na mojego działa stawianie do kąta (na 2 minuty) aż do skutku, czyli do
      momentu kiedy przyjdzie i przeprosi (zrobi "cacy" i się przytuli). Na początku
      potrafił i 5 razy pod rząd w tym kącie stać bo wciąż machał łapami i krzyczał- w
      tej chwili stoi w kącie sporadycznie, czasami zamachnie się na nas ręką, ale
      wystarczy sam karcący wzrok by odpuścił i się przytulił.
      • bombom76 Re: Bijący dwulatek... 12.08.09, 19:41
        Faktycznie,może to związek z mówieniem.Synek jeszcze mało
        mówi,pojedyncze słowa,za to dużo tylko w sobie znanym
        jezyku.Najczęściej domyslam sie o co mu chodzi,ale zdarza się ,że
        nie i wtedy się złości.Wzięłam sobie juz nawet skierowanie do
        logopedy,żeby podpowiedziała mi jakie ewentualnie wykonywać
        ćwiczenia przyspieszające rozwój mowy.
        • circa.about Re: Bijący dwulatek... 12.08.09, 20:11
          To ja Ci mogę podpowiedziećsmile
          Dmuchanie papierków po stole (albo styropianu, kawałków waty), chłeptanie mleka
          ze spodeczka jak kotek albo wylizywanie nutelli, jedzenie gum rozpuszczalnych
          albo ciągnących krówek (o ile dajesz słodycze), picie przez słomkę (ja daję np
          jogurt pitny żeby ciężej szło), dmuchanie przez słomkę do kubka z płynem (jakie
          fajne bąble!), liczenie zębów językiem, próby zrobienia tzw. rurki z języka -
          jednym słowem wszystko, co moze wzmocnić język i mięśnie policzków.
          To tyle co ja robię smile
          • bombom76 Re: Bijący dwulatek... 12.08.09, 22:35
            Dzięki.W takim razie my od jutra też zaczynamy ćwiczenia.Byliście
            też u logopedy?
            • circa.about Re: Bijący dwulatek... 13.08.09, 08:02
              Trudno to nazwać chodzeniem, bo wizyty były strasznie rzadko.
              W mojej mieścinie niestety żadna pani logopeda nie przyjmuje prywatnie,
              wszystkie wizyty odbywają się państwowo. Dzieci z problemami jest tak dużo, ze
              udawało nam się chodzić seriami - np. 4 razy co 2 tygodnie, potem 2-3 miesiące
              przerwy i znowu kilka razy.
              Podobno od września ma być lepiej, bo startuje unijny program "wczesne
              wspomaganie", do którego Młody się zakwalifikował i zajęcia mają być raz w
              tygodniu po 2 godziny (logopeda, psycholog i elementy integracji sensorycznej).
              Młody został określony przez psychologa jako "osobowość opozycyjno-buntownicza"
              (to on!), ma lekkie opóźnienie psycho-fizyczne w porównaniu do innych 2-latków,
              więc podobno to będą idealne dla niego zajęcia.
              Chodzę z nim po poradni psychologiczno-pedagogicznej - czyli podlegającej
              kuratorium oświaty a nie nfz-owi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka