Gość: wiesia
IP: 195.116.213.*
28.02.02, 16:05
Napiszę coś bardzo banalnego,co jak się wczoraj wieczorem okazało wcale tak banalne nie jest. Otóż mały Miś poszedł do kapieli, a tata razem z nim jako nadzór. Po chili usłyszałamdochądzące z łazienki dziecięce okrzyki zachwytu i zadziwienia. Hałas byl taki, że weszłam i zobaczyłam...tatę Misia z kubeczkiem z odrobiną mydła w płynie i rurką ,puszczającego bańki mydlane ku NIESAMOWITEJ uciesze dziecka. Nie pamiętam moich pierwszych reakcji na bańki mydlane , ale to wczorajsze to było COŚ. Każde wydobycie się bańki było witane entuzjastycznymi okrzykami, potem pełne napięcia śledzenie jej lotu i wreszcie emocje z powodu jej rozpryskiwania się.