agar_w
16.03.05, 18:32
Jest tyle mam, których dzieci nie chcą jeść. Mój "problem" jest wręcz
odwrotny. Mój synek ma 10 miesięcy i potrafi naprawdę dużo zjeść. Z jednej
strony nie chcę mu ograniczać jedzenia z drugiej nie chcę aby był z niego
tłuścioszek. Czy to normalne żeby dziecko miało aż takie potrzeby? Na
śniadanie potrafi zjeść dużą porcję kaszy (210 ml wody + 4 duże łyżki kaszki
mleczno-ryżowej) a za chwilę gdy ja jem swój posiłek Maciek domaga się
krzykiem kolejnej porcji jedzenia. Tym razem z mojego talerza. Tak samo jest
podczas innych posiłków. Jego obiad to ok 320 ml. Kolacja równie duża. Nie
możemy z mężem spokojnie zjeść bo nasze dziecko zachowuje się jak by było
głodzone. Ostatnio na kolację Maciuś jadł dużą kaszę a potem krzykiem domagał
się więcej. I dostał: plasterek wędliny, dwie kromki chleba (duże). Nic nie
mogę zjeść w ciągu dnia bez podzielenia się z moim dzieckiem. Sama już nie
wiem. Przesadzam? Dla mam, których dzieci nie chcą jeść pewnie tak. Co mam
robić? Dawać mu tyle jedzenia ile chce? Ograniczać? Co o tym sądzicie?
Pozdrawiam
Agnieszka