Moje drogie
Od 2 tygodni, jak niektore wiedza

, mieszkam w Anglii. I jestem zmuszona
sie kompletnie poprzestawiac. Z zarciem i jego cenami. Warzywa, owoce i mieso
sa bardzo drogie, na to idzie duzo z budzetu. Jak robie obiady to raczej
mieso jakies, staram sie jakas sorowke wysmyczyc. Maz czesto pracuje cale
dnie i w pracy ma pelne wyzywienie, bulke zje jak przyjdzie przed 22.00. Ale
to co, ja mam tez bulke jesc, bo sama siedze? No to cos tam pichce. Czesto
robie miecho dla nas, zostawiam jakis kawalek dla siebie na drugi dzien.
Jakos leci. Tu jest duzo gotowizny do mikrofali, ale mnie to nie kreci,
dajcie spokoj, co to za zarcie. Raz w tygodniu mozna, ale...
Ale duzo kasy ucieka i chyba zaczne kombinowac, dawajcie wiec pomysly co by
sie najesc a nie wydac zbyt wiele. Dodam, ze zup nie robie, bo nie mamy
jeszcze takiego garnka wiekszego

Makaron z jajkiem?
Nalesniki?
Co tam jeszcze macie na takie "popchnij biede"?