Wracam do pracy 3 grudnia i Maciuś będzie miał skończone dokładnie 7 miesięcy. Maciuś w tej chwili żywi się głównie moim mlekiem, ale na szczęście bardzo lubi zupki (baaardzo szeroko otwiera buzię), całkiem też deserki owocowe. W sumie zjada tego teraz około 1,5 słoiczka. Kaszek mu nie daję, bo nie udało mi się znaleźć takiej bez cukru

, a nie chciałabym dawać jeszcze małemu cukru - wystarczy, że ma mamę uzależnioną od słodyczy

. Dodatkowo Maciuś jest niesamowicie ruchliwy, już raczkuje (ostatnio nauczył się do przodu), sam siada, istne żywe srebro....niestety na chwilę nie można go spuścić z oczu

. Mam pytanie do mam, które już przez to przeszły – jak wygląda dieta maluszka podczas mojej nieobecności –. przykładowo rano mleko i jak wrócę z pracy (pewnie niestety koło 18.00), ale co dalej? Chodzi mi harmonogram – np. 11.00 kaszka, później o 14.00 zupka, a później o soczek itd. I czy odciągacie mleko w pracy, żeby dać maluchowi następnego dnia, czy dla takiego malucha wystarczy rano, po pracy, wieczorem i w nocy (ostatnio niestety kilka razy, ale to chyba zęby...) i nie ma potrzeby odciągania dodatkowo. I jak jest z kaszkami, czy może istnieją takie bez cukru, a może można samemu przygotować?Serdecznie pozdrawiamy

, szczególnie mamy które też wracają do pracy

Asia i Maciuś