Dodaj do ulubionych

Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka?

07.04.09, 17:56
Poradźcie, proszę, jak utuczyć 15-miesięcznego 3-centylowca, który
ostatnio spadł jeszcze niżej sad Wiem, że lać dużo oleju rzepakowego
lub oliwy. Czy kujawski jest ok, czy powinien być nierafinowany?
Skąd taki wziąć? I co jeszcze podawać? Mały zasadniczo jest wybredny
i humorzasty, je niezbyt dużo i nie wszystko. Chętniej drugie dania
niż zupki.
Obserwuj wątek
    • mamavinca Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 09:52
      Dobrze jest laczyc kaszki z owocami(tluszcze +cukry). Kaloryczne sa
      banany, migdaly. dawaj mu zolty ser, zwlaszcza parmezan (ja scieram
      do zupki-bagaty w wapn i b. kaloryczny a przy tym fajny smakowo.)
      • a.g.r.e.s.t Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 13:03
        Dzięki smile
      • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 13:21
        popieram wypowiedź powyżej..dodałabym jeszcze duzo gotowanych
        warzyw..gotowanych w małej ilosci wody by stracić jak najmniej
        witamin (resztę ewentualnie zagęścić tworząc sosik) warzywa polewać
        masłem (jeżeli dziecko nie ma skazy, choć ewentualnie mozna
        spróbować sklarować je czyli pozbyć sie po wytopieniu przez
        odszumowanie i filtrowanie wszelkich resztek mleka), dzieki czemu
        bedzie kaloryczne, smaczne i z dodatkiem witamin, ponadto dla dzieci
        do 3-ego roku zycia jest to tłuszcz najbardziej polecany, bo ma
        wpływ na budowanie tkanki nerwowej, mózgu. Warzywa z kasza i
        mięskiem będą smacznym drugim daniem, mozna tez je podawać z
        makaronami na ciepło na kolację..część warzyw zmiksowac na miazgę
        doprawić tworząc sosik, reszte w kawałeczkach wymieszać z makaronem
        i sosem, posypać tartym żółtym serem lub wkruszyć twaróg..makarony,
        kluski, pierozki, placuszki tez są bardzo kaloryczne a mozna je
        łączyć z składnikami zarówno na pikantnie jak i na słodko, polewać
        lub podawać z gęstym jogurtem zamiast smietany odpowiednio
        doprawionym co ułatwi trawienie i sprawi, ze dziecko zje wiekszą
        porcję..do ziemniaczków, warzyw, suchych mies mozna podawać jogurt
        naturalny lub kefir z ziołamo a'la biały chłodniczek
    • mami7 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 11:00
      nie rozumiem po co chcesz tuczyc dziecko?
      pytanie dlaczego dziecko spada na siatce centylowej? pediatra zlecił tuczenie
      dziecka? przeciez to nie centyle się licza, ale zdrowie dziecka.
      syn jest zdrowy?
      • a.g.r.e.s.t Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 13:02
        Mam taki przykaz od gastroenterologa. Synek zawsze był drobny, ale
        trzymał 3. centyl. Teraz spadł poniżej. Siatki rzeczywiście nie mają
        sensu, jeśli chcemy porównywać maluchy z innymi dziećmi, ale są
        użyteczne, by obserwować rozwój danego dziecka w czasie - powinien
        być harmonijny.
        Czy synek jest zdrowy - nie wiadomo. Diagnozuje go już endokrynolog,
        gastroenterolog, poradnia chorób metabolicznych, wkrótce kardiolog.
        Mam jednak głęboką nadzieję, że spadek w siatce to rezultat zimowej
        anginy i rotawirusa z nawrotem, po których jeszcze przez kilka
        tygodni miał fatalny apetyt. Na razie mamy zaleconą dietę
        wysokokaloryczną.
        • mami7 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 14:48
          nie pakuj w dziecko cukru jak radził ktoś wyżej. białko, węglowodany to
          podstawa, ale nie cukier.

          najzdrowsza jest oliwa z oliwek extra virgin, ale dzieci potrzebują tez dobrego
          masła (które moim zdaniem wzbogaca tez smak wielu potraw).
          większosc dzieci lubi makaron, bardzo fajny jest z mielonym mięsem sosem
          pomidorowym i parmezanem (polecam dodawać po troszku do wszystkich potraw).
          mozesz gotować gęste zzupy oparte na wrzywach z kaszami, pulpetami. to tez
          raczej dzieci lubią.
          do zup mozna dodawac zółtko.
          wprawadz dziecku ryby, siemię lniane, kasze.
          podawaj owoce i warzywa.

          wirus rota to paskudztwo. długo sie ztego wychodzi. bedzie dobrez.
          jesli nie pdoajesz dołaczyłabym do diety dziecka dobre probiotyki.
          dobrze na apetyt działa i generalnie dosc zdrowy jest tran, ale przy takiej
          pogodzie juz nie polecam.



          • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 14:57
            nie sadzę, zeby dziewczyna wyzej wspominajac o cukrze miała na myśli
            krystaliczny dodawany do potraw..cukry i to w duzej ilosci występuja
            w owocach i warzywach, sa łatwoprzyswajalne i kaloryczne..wbrew
            pozorom warzywa, szczególnie gotowane np w postaci zup
            jub "jarzynki" są bardzo tuczące, co mi uswiadomił lekarz i dietetyk
            z całym stadkiem literek przed nazwiskiem. Podobnie rzecz sie ma z
            owocami..dlatego zaleca się ograniczanie soków przecierowych u
            niemowląt do 150 ml dziennie..ze wzgledu na dużą zawartość
            naturalnych cukrów
            • mami7 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 09.04.09, 07:49
              cytat:
              Dobrze jest laczyc kaszki z owocami(tluszcze +cukry)

              ja to interpretuję jednoznacznie. wszystkie kaszki dla dzieci sa słodzone cukrem.

              • mamavinca mami7 09.04.09, 09:12
                > cytat:
                > Dobrze jest laczyc kaszki z owocami(tluszcze +cukry)
                >
                > ja to interpretuję jednoznacznie. wszystkie kaszki dla dzieci sa
                słodzone cukre
                > m.
                >

                Moze w Polsce wszystkie kaszki sa slodzone cukrem-nie wiem! mieszkam
                w UK i tutaj w zadnej kaszce nie ma cukru. Piszac (tluszcze + cukry)
                mam na mysli tluszcz zawarty w mleku i cukier zawarty w owocach-
                fruktoza a nie zaden cukier krystaliczny!!!!
                • mami7 Re: mami7 10.04.09, 07:17
                  wszystkie kaszki dla niemowląt Nestle, Bobovita zawieraja cukier-biały.
                  do tego są obrzydliwie wręcz słodkie.

                  wybacz, ale nie mam obowiązku domyślać się, ze mieszkasz w UK wink
                  • mamavinca Re: mami7 10.04.09, 08:52
                    Wybacz ale sposob w jaki napisalam wydal mi sie bardzo
                    oczywisty...Babcia47 jakos sie domyslila ze chodzi o cukier w
                    owocach...
                    • mami7 Re: mami7 10.04.09, 11:50
                      mamavinca napisała:

                      > Wybacz ale sposob w jaki napisalam wydal mi sie bardzo
                      > oczywisty...Babcia47 jakos sie domyslila ze chodzi o cukier w
                      > owocach...

                      domysliły się, ze mieszkasz w UK?

                      zauważ też, ze ja nie odniosłam ie konkretnie do Twojego postu.


                      • babcia47 Re: mami7 10.04.09, 21:55
                        ja akurat nie daję "gotowców a te które gotuję zawieraja tylko
                        cukier pochodzący z owoców, podobnie kisielki z owocami, które
                        czasem sa wręcz przesłodzone, mimo, ze koło cukru rafinowanego nawet
                        nie stały..wystarczy dodac b. słodka gruszkę
                  • karro80 Re: mami7 10.04.09, 10:00
                    A guzik, bo nie wszystkiewink (choćby bobowity pyszne sniadanko, czy
                    nestle bifidus, bezcukrowe ma też humana i hipp, w zasacie trochę
                    tego jest jak poszukać)
                    • mami7 Re: mami7 10.04.09, 12:00
                      karro80 napisała:

                      > A guzik, bo nie wszystkiewink (choćby bobowity pyszne sniadanko, czy
                      > nestle bifidus, bezcukrowe ma też humana i hipp, w zasacie trochę
                      > tego jest jak poszukać)

                      wyrosłam z etapu kaszek. wtedy kiedy mnie interesowały miały wszystkie cukier i
                      na szczęście moje dziecko nie chciało tego za nić jeść (wtedy mnie to martwiło wink.
                      zdecydowanie zdrowsza jest jednak kasza z owocami wink


                      • karro80 Re: mami7 10.04.09, 12:06
                        e chyba były niektóre, chyba, że twój dzieć starszy niz dwa lata(bo
                        wczesniej to nie wiem)
                        Kasza z owocami dobra rzecz, ale rano nie ma opcji żebym gotowała,
                        bo śpioch jestem i po najmniejszej lini oporu. A dziecko mam
                        specyficzne, że tak rzeknę i rano kaszka gotowa się sprawdza
                        najlepiejsmile


                        https://www.suwaczek.pl/cache/74bd49aa87.png
                        • mami7 do karro80 10.04.09, 12:22
                          starsze mam dziecko (blisko 8 lat). nie było kaszek, mlek bezcukrowych. owocki
                          sporadycznie bez cukru, Hippa jak na lekarstwo.

                          co do kaszy. mąż wstaje najwcześniej i stawia kaszę wink)))
                          od jakiegos czasu jadamy wszyscy kasze, owsianke, zboza na sniadanie (z owocami,
                          orzechami, pestkami) i juz inaczej sobie nie wyobrazam.

                          ale przyznaje, przestawic sie było trudno, tymbardziej że kiedys zwykle
                          wystarczało mi na sniadanie małe latte wink

                          • karro80 Re: do karro80 10.04.09, 12:33
                            Dobrze masz. Moj wstaje tez wcześniej, ale zazwyczaj wybiega z domu
                            w pośpiechu i o kaszy można pomarzyć.
                            Ja z kolei od dziecka mleka nie lubię, czasem musli z jogurtem (mała
                            też je choć troszkę inne, jeszcze nie wszystko umie łykać - takie
                            pozostałosci wcześniactwa), ale dla niej to już 2 śniadanie jestwink
                            • mami7 Re: do karro80 10.04.09, 12:50
                              ja nie piłam od urodzenia mleka (podobno był to wtedy spory kłopot-mam duzo
                              wiecej lat niz 2 wink)). teraz czasami pijam kawę z mlekiem, ale takim uht (to
                              juz nie przypomina tego białego płynu, którym starano się bezskutecznie mnie poić).

                              ale zeby juz nie zasmiecac autorce watku, tą miła dyskusją i idiotycznymi
                              przepychankami słownymi, kończę, zycząc wszystkim Wesołych i Zdrowych Świąt!
    • karro80 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 17:48
      Bardzo fajny jest olej lniany, praktycznie bez smaku, tylko gotowac
      nie można, bo traci właściwości. Używać możesz całej gamy
      olejów:winogronowego, sojowego. Najlepiej nierafinowane.
      Jeśli będziesz dodawać owoce do kaszek, jogurtów, łyche pomiędz
      posiłkami to ruszy przemiana materii(sprawdzone na wielu
      wczesniakach z dobrym skutkiemwink).
      Dodawaj zmielone ziarna słonecznika lub dyni do zup, jogurtów.
      Napisz jak i co je to coś się pogłówkujesmile
      Jakie przerwy między posiłkami.
      • karro80 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 17:59
        I jeszcze link coby Babcia47 nie musiała znów elaboratu pisaćwink

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=579&w=93240657
        • a.g.r.e.s.t Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 20:54
          Dzięki stokrotne za wszystkie rady smile))

          Mały jest ciągle na piersi, rano ssie, więc śniadanie dostaje
          dopiero około 9 (budzi się przed ósmą) - kaszkę z owocami (wcześniej
          dawałam na wodzie, zwykły kleik ryżowy, teraz za radą gastrologa na
          mleku). Nieraz zjada tylko parę łyżek sad
          Potem spacer i około południa zupa, moja lub słoiczkowa. Gotuję
          na mięsie (pierś kurczaka lub indyka), dodaję włoszczyznę, warzywa z
          mrożonek i ziemniaki lub kaszę jaglaną albo jęczmięnną. No i oliwa
          lub masło. I jakieś koperki suszone. Ale on i tak często stanowczo
          odmawia. Słoiczkowej też nigdy nie zjadł na raz więcej niż 190g.

          Potem zasypia, najczęśiej przy piersi i między 14 a 16, zależnie od
          tego, ile pośpi, dostaje drugie danie: ziemniaki, makaron, kaszę
          lub ryż + mięso, np. z zupy, lub rybę + warzywa z mrożonki: hitem są
          brokuły, ujdzie fasolka szparagowa. Na ogół to drugie danie je
          chętnie, lubi gmerać w nim widelczykiem, ale też chyba dlatego, że
          połowę można rozrzucić po kuchni. Czasem je też makaron z sosem
          pomidorowym.
          Kiedy szczęśliwie dobrniemy do tego momentu dnia, pozwalam na
          przekąski: chrupki, chlebek ryżowy, kawałek bułeczki czy chleba.
          Koło 17-18 porcja owoców: banan lub jabłko, lub słoiczek (rzadko
          zjada cały mały słoiczek), nieraz z jogurtem.

          I na kolację znów kasza z owocami, bo nie mam pomysłu, żeby jedną
          zastąpić czymś innym, coby mój synek chciał jeść.

          A między tym wszystkim posysa sobie raz na jakiś czas pierś, chociaż
          staram się to teraz ograniczać. Ale na dobranoc obowiązkowo.
          Placki fascynowały go do momentu, kiedy zauważył, że wolno je jeść.
          Naleśniki odpadają. Wszelkie kluseczki, kopytka też. Wypluwa.
          Wyłącznie z tej branży makaron spaghetti. Ciężko z jajkami. Samego
          nie tknie, w żadnej postaci, zupy z żółtkiem tez często nie chce.

          Co do oleju, to gastrolog mówił, że rzepakowy tłoczony na zimno jest
          dla małego dziecka nawet lepszy niż oliwa. I żeby lać tłuszczu tyle,
          ile mały będzie w stanie zjeść.

          A przemianę materii ma w porządku, nawet kilka dziennie się zdarza.

          Jeszcze raz dzięki za rady i za zainteresowanie.
          • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 21:06
            > Koło 17-18 porcja owoców: banan lub jabłko, lub słoiczek (rzadko
            > zjada cały mały słoiczek), nieraz z jogurtem.
            a próbowałaś kisielek z owocami lub budyń owocowy lub kakaowy z
            żółtkiem..w sumie przez dodatek skrobi ziemniaczanej są bardziej
            kaloryczne a z kisielkiem lepiej "wchodzą" owoce, mozna go polać
            słodką śmietanką (odrobinkę i tylko dla tuczacego się malucha) lub
            tłustrzym jogurtem , w budyniu zółtko jest praktycznie
            niewyczuwalne, dodaje sie oprócz skrobi łżke maki pszennej
            (dodatkowe kalorie) i do budyniu, jeżeli jest o smaku naturalnym,
            waniliowym (z naturalna wanilią) lub owocowym mozna jako sosu dla
            koloru i smaku polać nieco rozcieńczonym deserkiem ze słoiczka o
            zdecydowanym kwaskowym smaku np. leśnym, malinowym, jagodowym
            • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 21:21
              ps. do ziemniaczka nieodmiennie polecam kefirek..nabierać na
              łyzeczkę ciepłego puree (podeptany ziemniaczek z masłem i odrobina
              mleka, ewentualnie z ziołami) i lekko je moczyc w kefirku..wchodzi
              jak złoto..po jakimś czasie również inne warzywa, suche mięska..mój
              wnuk z kefirkiem zje wszystko na pikantnie..i szczerze mówiąc ja
              też..przy tym kefir to nie tylko białko ale i enzymy ułatwiajace
              trawienie..ma kwaskowaty smak, jest w nim cos takiego, że mój wnuk z
              nim mógłby zjeść każdą ilość czegokolwiek, naturalny jogurt działa
              podobnie ale raczej do potraw słodkich..nawet do jajecznicy dodaje
              odrobine kefiru, wtedy zawsze pozostanie wilgotna..dla dorosłych
              dodaje łyzke kwasnej śmietany..jajka na słodko np. na śniadanie
              mozna podac w formie omletu: białko ubić na sztywno, żółtko tylko
              rozmieszać dodac do białka ostrożnie mieszając, dodać łyżkę
              mąki..podać z konfiturą, obgotowanymi w małej ilosci soku owocami i
              gęstym jogurtem lub dla "tuczniczka" tą śmietaną..tłustą i gęstą a
              do tego kwaskowatąsmile)
          • mami7 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 09.04.09, 08:04
            a jajecznicy, omletu nie zje?
            wiesz co, ja po problemach ze swoim dziekciem jedno wiem, zawsze jest powód tego
            dlaczego dziecko nie chce jesc. tyczy sie to tez konkretnych potraw, czy składników.
            nie chce mleka, zastanowiłam się dlaczego. nie podawałam, nie naciskałam, nie
            przemycałam.

            czy w tym komplecie lekarzy masz tez alergologa?
            czy gastrolog sugerował przebadanie dziecka pod kątem nietolerancji pokarmowej?
            (nam sugerował).
            u tych wszystkich specjalistów było wszystko ok?

            acha, skoro karmisz piersia, to dziecko zawsze ma wybór wink)) (wiadomo co lepsze)
            nie jest to powód, zeby przestawać, wręcz przeciwnie. jednak trzeba pamiętac, ze
            pokarm matki jest nabardziej przez dzieci lubiany.

            • a.g.r.e.s.t Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 14.04.09, 16:11
              Chyba to jednak nie jest tak, że mały nie chce jakichś konkretnych
              produktów. Czasem jajko w zupie mu nie przeszkadza, o ile jest
              drobno roztarte. Makaron też jest na ogół ok. Tyle że najczęściej, z
              jajkiem czy bez jajka, nie chce więcej niż parę łyżek. Jajecznica,
              omlet nie wchodza w grę. Wypluwa natychmiast i traci humor.
              Do alergologa nikt nas nie wysyłał, żadnych wyraźnych oznak nie
              było, gastro, jak pisałam, zlecił badania w kierunku nietolerancji
              glutenu.
              U endokrynologa było ok. Choroby metaboliczne - badania w toku.
              Gastro - pierwotny problem, z którym nas tam skierowano, też jest ok
              i prawdopodobnie pożegnano by się z nami, gdyby nie to, że mały nie
              urósł.
              Z tym pokarmem mamy to prawda, ale ja przestałam już w dzień
              pozwalać na ssanie, żeby nie pogarszać apetytu. Niestety ze słabym
              skutkiem.
          • karro80 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 09.04.09, 09:07
            Hm, moja rano też ma kiepski apetyt, bo ok 5 zjadała mleko, teraz
            przestawiłam na kaszkę.(mleczna, pełnoziarnista z łyżeczką oleju
            lnianego)
            A na drugie śniadanie (teraz u nas ok 9 czasem 10)hitem jest
            jajecznica z pomidorami posypana tartym, żółtym serem - to zje w
            całości-może z pomidorami by jadł?, a co drugi dzień musli z
            jogurtem lub serkiem (jogurt kozi albo krowi,banan, zmielone pestki
            słonecznika, łycha kaszki pełnoziarnistej, miód)

            Jak podajesz owoce to możesz dodawać do nich albo jogurtu, albo
            miarkę mleka modyfikowanego(to jest rada od dietetyka, więc
            spokojniesmile)
            Z kefirkiem, co Babcia47 radzi wypróbuj koniecznie. Bardzo fajnie
            działa.

            Możesz dawać łychę owoców(naprawdę łyżeczkę) po piersi rannej. Po
            paru dnich powinna zwiększyc się ilość spożywanego śniadania.(możesz
            podawać śniadanie troszkę później, ale żeby sobie pór innych
            posiłków nie pokićkać, ja tak robię jak widzę, że nie glodna)

            Mięso możesz zmienić na udko, bo ma więcej żelaza niż pierś i
            przynajmniej u nas lepiej wchodzi. Mała lubi też miesko ze
            skrzydełek -jest bardzo delikatne.

            A na makaron z sosem pomidorowym można zetrzeć ser żółty - dużo
            wapnia, białko i kaloryczny.

            Ja na kolację gotuję mannę(na krowim, ale mozna też mannę ugotowac i
            dać modyfikowane) podprawiam masłem i albo bananem, albo żółtkiem
            (tylko mała uwielbia jajka)
        • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 08.04.09, 20:55
          spokojnie! smile sama zalecam masełko, które jako nosnik smaku m.onnymi
          wpływa na większą kaloryczność, warzywka, ziemniorki, chlebek lepiej
          smakuje i do tego jest zalecane do 3-go roku..olej lniany jest też
          super, tylko trzeba kupować ze sprawdzonego źródła (nie w markecie,
          lepiej w aptece) bo na skutek złego przechowywania szybko traci
          swoje właściwiści..a w głównych potrawach mozna przemycić tyyyle
          kalorii, ze starczy z naddatkiem..dobrze by przewód pokarmowy troche
          po nich odpoczął a błonnik zawarty w owocach też przy okazji wzmaga
          perystaltykę i łaknienie
    • a.g.r.e.s.t Jestem podłamana :((( 14.04.09, 16:20
      Ostatnio cały dzień, całe święta, spędzamy pod hasłem: zje coś, czy
      nie. I słabo jest. Kefirku nie chciał. Możliwie najlepiej wchodzą
      ziemniaki i brokuły, przemycam z nimi mięso ile się da. Wczoraj
      zjadł sporo drugiego dania, ale zupy z kaszą i oliwą po prostu nie
      tknął. Dziś zupy ani trochę, drugiego ze trzy widelczyki (nie było
      brokułów). Nieco lepiej jest z kaszką ryżową na mleku i owocami.
      Fajne macie pomysły, ale on po prostu nie je. Nie wiem, co mam
      robić. Sporo spacerujemy, ale nawet po długim śnie na powoetrzu mały
      za bardzo nie glodnieje. Tzn interesuje się obiadem, przez 2 minuty
      pakuje sobie do paszczy makaron, ja podtykam mu resztę, ale zaraz
      chęć mija, usta się zaciskają. Jestem zestresowana tym wszystkim i
      bezradna.
      • karro80 Re: Jestem podłamana :((( 14.04.09, 18:32
        A troszkę wydłużyć przerwy między posiłkami? Moja nie jada za
        często, a kiedyś to w ogóle poniżej 4 godzin między nie jadła nic,
        za to po 4 całą porcję.
        Brokuły kurka mało kalorii mają, choć moja też uwielbia.
        To trzeba paść tym co je. Do tej kaszki łychę oleju, może jakieś
        ziarna słonecznika pomielić, żeby wartościowsze było.

        A fantomaltu lekarz nie przepisał? Dziewczyny z wcześniaków chwalą
        sobie. Myśmy alurat nie stosowali, bo mała ładnie je, tyle, że mało
        przybiera.
        • karro80 Re: Jestem podłamana :((( 14.04.09, 18:34
          A w kaszce trochę serka może przemycić? Takiego z duzą zawartością
          białka(bieluch np). Białko rusza wzrost.
      • babcia47 Re: Jestem podłamana :((( 15.04.09, 13:29
        jak lubi brokuły, to zrób mu makaron o ciekawym kształcie (u nas
        były świderki by lepiej sos się trzymał ale może być jakis inny) do
        makaronu zrobiłam sos na bazie zmiksowanych ugotowanych na parze
        warzywek z kefirem, rozdrobnionymi "pieńkami" brokuła, posiekanymi w
        drobną kostke by zachowały słodkawy smak, "kwiat" podzielony na
        drobne rózyczki zachowałam w całości, dodałam troche soku z cytryny
        i czosnek (to opcjonalnie), natke pietruszki do sosiku..wymieszałam
        makaron z rózyczkami brokuła i sosem, posypałam startym zółtym serem
        i podgrzałam w mikrofali by ser się lekko stopił..kaloryczne
        i "brokułowe"..wnuk zjadł chetnie jako danie kolacyjne..u nas smak
        brokuła był dodatkowo, u Ciebie moze dominować a samych rózyczek
        brokuła być wizualnie tyle samo lub więcej niż makaronu i
        dodatków..dla koloru mozesz dodać marchewkę pokrojona w kostke..mój
        wnuk chętnie zjada wszystko co "czerwone" (marchewka, dynia, burak)
        lub w towarzystwie czerwonego..i ja podobnie jak karro bym wydłuzyła
        przerwy miedzy posiłkami..a potem pozostawiła jak najwiecej
        inicjatywy małemu przy jedzeniu..sama powinnaś zazyc jakis srodek
        uspokajający smile), bo dzieci bardzo wyczuwaja niepokój rodzica przy
        jedzeniu i swego rodzaju presję "na jedzenie"..i wtedy najczęściej
        odmawiają..i oczywiście żadnych przekąsek między posiłkami, bo nic
        tak skutecznie nie zabija łaknienia u niejadków, którym wystarczy
        okruszek by się najeść
      • babcia47 Re: Jestem podłamana :((( 16.04.09, 19:29
        www.gotowanie.wkl.pl/przepis31787.html
        spróbuj tych placuszków..co prawda jest w nich cukier ale do ciasta
        mozna go nie uzywac, jezeli jabłko jest słodkie, za to ten dodany do
        posypki jest wazny, bo chrupie..wiele dzieci je chętnie takie
        placuszki (dorosli też), bo bardziej przypominają deser niż zwykłe
        jedzenie..a mozna przemycić jajko, tłuszcz i mąkę o jabłku juz nie
        wspomnę..równie dobre sa tez na zimno, wiec nie szkodzi gdy dziecko
        długo je abo mozna wziąść je na spacer lub plac zabaw w ramach
        podwieczorku..ja się nimi ratowałam przy synu-niejadku..przepis
        wymyslony własnie specjalnie dla niego..i działał
    • karro80 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 14.04.09, 18:41
      i jeszcze link

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=79457318&a=79562371
      tylko uważaj, bo mama tego niejadka teraz ją odchudzawink
      • mami7 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 14.04.09, 21:49
        ja nie pozwalałam synowi podjadać. albo zjadał obiad, albo czekał do następnego
        posiłku.
        a kotleta próbowałaś (np. z indyka)? z reguły dzieci uwielbiaja i mozna dac do
        łapki.

    • a.g.r.e.s.t Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 27.04.09, 15:44
      Przestałam zaglądać tu, żeby wyluzować i nie stresować siebie i
      dziecka, ale ciężko jest. Mały zasadniczo szybko nudzi sie nawet
      tym, co kiedyś lubił. Parę tygodni temu na widok jabłka czy banana
      wyrywał się i potem oprawiał owoc w upojeniu całkiem skutecznie,
      teraz dwa razy poślamie i głównie bada, jak miąższ rozmazuje się na
      stole.
      Mięsko już nawet pod sosikiem czy w zupie wyczuwa i odmawia, albo
      jesli przez zagapienie wpuścił wroga za bramę ust, natychmiast
      wypluwa. Miksowanie nie pomaga - fuj. Klopsik ok - dwa kęski. Kiedyś
      łączyłam mu ten sosik z ziemniakami czy ryżem, tworząc na talerzu
      pakę - tak samo: dwa widelczyki i do widzenia.
      Próbuję go karmić przy TV, przy oglądaniu książeczek, zajmując go
      jakimiś przedmiotami - nie zaniedbuje zaciskania buzi.
      Najgorzej z tym mięsem. Samą zupę na wywarze z jakimiś drobnymi
      kluseczkami jeszcze zje.
      Babciu droga, racuszki z jabłkiem zrobiłam, Zjadł pół jednego.
      Może do jakiegoś jeszcze lekarza się zwrócić? Bo podłamamna jestem
      jeszcze bardziej.

      • babcia47 Re: Dieta wysokokaloryczna - czyli jaka? 27.04.09, 17:02
        jeżeli tak sie zaparł na to mięcho to mu nie wciskaj, zrób zupkę lub
        placuszki z dodatkiem warzyw strączkowych(fasolka szparagowa,
        groszek, soczewica, cieciorka) a dostanie białko w tej postaci.
        Rozumiem, ze jesteś zaniepokojona "niejadkostwem" młodego, ze
        względu na centyle ale może Twój niepokój jest tutaj dodatkową
        przeszkodą, czuje się pod presją.. nie wspominając juz o zabawianiu,
        wciskaniu jadła(kalorycznego) zanim młody nawet poczuje głód..nastaw
        sie może że mimo tego trzeciego centyla w sumie dziecku krzywda sie
        nie dzieje, jest normalnym dzieckim, radosnym więc gdy przyjdzie
        czas zacznie sam dopominac sie o jedzenie..tym bardziej, ze pisałaś
        gdzieś wyżej, ze niektóre produkty je chetnie dokad nie zauwazy że
        są "zabronione"..moze tu juz działa nie tyle niechęć do jedzenia ile
        włąśnie kwestie psychiczne, wyczuwanie, ze Tobie na tym tak baaardzo
        zależy..może jeżeli odpuscisz sobie i jemu, pozwolisz mu jeść tyle
        ile chce przy danym posiłku, nie będziesz nalegać "cudować"
        zabawiając jedzenie stanioe sie dla niego mniej stresujące i zacznie
        jeść..wiem, ze to się tak łatwo pisze..mojego niejadka(też lekarz
        ciagle mi go kazał tuczyć) przestawiłam na system jedzenia ile
        chciał ale z odpowiednimi przerwami miedzy posiłkami, bez ich
        przyspieszania, gdy wczesniej zgłodniał, bez podjadania miedzy
        posiłakmi, jedynie z nieograniczonym dostepem do przegotowanej
        wody..i w dwa tygodnie tak mi sie "rozjadł", ze przez nastepne
        blisko 18 lat nie mogłam nastarczyć..zawsze był szczupły i takim
        pozostał do dziś, choć ma już własnego syna..ale te ilości, które
        potrafi pochłonąć sprawiają, ze lepiej go ubierać, a i tu ma wysokie
        wymagania..
        • a.g.r.e.s.t Mam nadzieję, ze nie zapeszę, ale jest ciut lepiej 14.05.09, 20:02
          Dzięki, droga Babciu47, dzieki dziewczyny.
          Wyluzowałam rzeczywiście ostatniio, jak Babcia radziła. Na zasadzie -
          trudno, robię co mogę, nie je, to nic na to nie poradzę, jest pod
          opieką lekarzy. No i jest lepiej. To znaczy, nie zaczął jeść mięsa
          kilogramami, ale rzadziej odmawia kategorycznie czegokolwiek,
          całkiem chętnie znowu pojada drugie dania, większość zupek łaskawie
          przyjmuje, choć nadal w niewielkich ilościach. Nawet mięso jako
          takie zdarzyło mu się parę razy przełknąć. No i przybrał trochę i
          podrósł ze 2 cm przezten miesiąc z kawałkiem. Nie spodziewałam się,
          że będę tak wariować na punkcie jedzenia dziecka, ale życie nieraz
          zaskakuje...
          Śliniaki poszły precz, bo się źle kojarzą. Niestety często jemy poza
          kuchnią czy krzesełkiem, na podłodze, na sofie. Trudno. Przynajmniej
          nie jest nudno. No i nie wpycham na siłę.
          I teraz nie przejmuję się, ze zjadł tylko jeden placuszek z
          jabłkiem, tylko cieszę się, ze ten jeden mu smakował.
          Dzieki jeszcze raz smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka