Dodaj do ulubionych

Precedensowy proces o wpisy na forum

    • Gość: Kłodawa Re: Nadal Pan kłamie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.09, 06:07
      Stanach już byłoby dawno po procesie i za grożenie śmiercią
      dostałby rok jak nic.
      Niestety polskie sądownictwo jest na szarym końcu Europy.
      • slawek_wieczorek Re: Nadal Pan kłamie 31.03.09, 23:48
        Gość portalu: Kłodawa napisał(a):

        > Stanach już byłoby dawno po procesie i za grożenie śmiercią
        > dostałby rok jak nic.
        > Niestety polskie sądownictwo jest na szarym końcu Europy.

        Fritzla austriacki sąd skazał w ciągu 4 dni. Prawomocny wyrok w
        sprawie masakry w Kopalni "Wujek" w Katowicach zapadł po 13 latach
        od momentu rozpoczęcia przewodu sądowego, zaś winnych zbrodni na
        Wybrzeżu w 1970 r. do dziś nie ukarano mimo, że za rok minie 40 lat
        (sic!) od tragicznych wydarzeń.

        • Gość: nicelus Re: Nadal Pan kłamie IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.09, 11:26
          może polska sprawiedliwość jest tak powolna, żeby wszyscy zapomnieli o co
          chodziło i nikogo nie bulwersował wyrok, bo często wyroki są co najmniej dziwne?



          • Gość: nicelus Re: Nadal Pan kłamie IP: *.dip.t-dialin.net 01.04.09, 11:56
            akurat znalazłem coś na ten temat:

            www.wprost.pl/ar/157300/Polska-mafia-sadowa/

          • slawek_wieczorek Re: Nadal Pan kłamie 06.04.09, 00:00
            Gość portalu: nicelus napisał(a):

            > często wyroki są co najmniej dziwne

            Pierwszą (i przez wiele lat jedyną) osobą skazaną w aferze Funduszu
            Obsługi Zagranicznego nie był jakiś komunistyczny malwersant tylko
            redaktor Andrzej Krasnowolski, który... na łamach
            tygodnika "Spotkania" opisał przestępczy mechanizm!


    • Gość: Darek Re: Darkowi i Januszowi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.09, 14:10
      Korporacjonizm okazał się być dla Ryszarda silniejszy od uczuć
      rodzinnych i przyzwoitości.
    • Gość: Darek Korporacja zadziałała IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.09, 13:14
      Zakonnik minimalnie skazany za śmiertelny wypadek po pijanemu. A
      jego przełożeni chcieli, żeby odbył karę w jakimś zakonie o
      zaostrzonym rygorze. 2 osoby zabite, a zakonnicy jakby się nic nie
      stało. Typowa korporacja. Brrrr.
      Tamten synalek wykorzystywał ohydnie wizerunek pani Rachlewiczowej,
      a jej syn przeszedł nad tym obojętnie. Ba, nawet zgodził się zostać
      jego świadkiem w sądzie. Zgroza! MO zawsze było blisko SB. Nawet w
      przypadku dzieci ta bliskość jest teraz zauważalna. Korporacja
      mundurowa pokoleniowa.
      • ryszardr11 Koniec 27.04.09, 15:51
        Darek zarzuca mi korporacyjność i brak uczuć rodzinnych. Janusz z kolei
        sugeruje, że jestem znajomym duckbustera, i że tenże duckbuster zasłaniał się
        moją matką. Ten sam Janusz pisze, że on i jego rodzina sie odwrócili ode mnie. Z
        tego ostatniego powodu wcale mi nie jest przykro, bo żaden z Januszów których
        znam tego nie uczynił. A więc albo Janusz to nie Janusz, albo jest to dla mnie
        zupełnie obcy człowiek, który w dodatku (tak jak ów Darek) nie ma odwagi spotkać
        się ze mną oko w oko i porozmawiać. Woli chować swą twarz za ekranem komputera.
        Z kolei Wieczorek nazywa mnie kłamcą. I choć to on kłamie, a także sam daje się
        okłamywać przez "przyjaciół" to przynajmniej robi to z otwartą przyłbicą. Nie
        można mu więc zarzucić tchórzostwa.
        Darek i Janusz twierdzą, że duckbuster zasłaniał się moja mamą. Ciekawe, żaden z
        nich nie zwrócił uwagi, że to nie Krzysztof Sz. o tym mówił tylko niejaki
        Marosz, który jest tak samo wiarygodny jak Wieczorek. I to właśnie Wieczorek
        twierdzi, że Krzysztof Sz. był z moją mamą bardzo związany.
        Cyt:
        "Odniosłem wrażenie, że jest duckbusterem - mówił Marosz. Sz. unikał
        jednoznacznej odpowiedzi, odsyłając do dyskusji na forach internetowych. Marosz
        zeznał, że Krzysztof Sz. zareagował szczególnie nerwowo, gdy rozmowa zeszła na
        temat pielęgniarki, której nazwisko Wieczorek zamieścił na swojej liście. - Gdy
        ta pani zmarła, duckbuster napisał na forum, że dostanę w ryja od niego i jego
        kolegów, właśnie za śmierć pielęgniarki. To dowodzi, że duckbuster, tak jak
        Krzysztof Sz., był bardzo z tą pielęgniarką związany - udowadniał Wieczorek."
        Kto więc mówi o mojej mamie? Marosz - kumpel Wieczorka i sam Wieczorek. To ci
        dwaj panowie twierdzą, że mówił o niej Krzysztof Sz., którego w ogóle nie znam.
        Widziałem go tylko na zdjęciach w gazecie, a rozmawialiśmy telefonicznie dwa
        razy. Nic mi też nie wiadomo o jakichkolwiek kontaktach mojej mamy z rodziną Sz.
        Miałem być świadkiem w tej sprawie, ale ostatecznie nie zostałem powołany. To,
        że adwokat coś tam mówił w Sądzie, to że pani sędzia ponoć (tak twierdzi
        Wieczorek) wywołała moje nazwisko o niczym nie świadczy. Ja nie dostałem żadnego
        wezwania, a więc nie zostałem powołany na świadka. I Wieczorek, jeśli zna prawo,
        wie o tym doskonale. A więc to nie ja kłamię a właśnie on. Pamiętacie jak
        Wieczorek oburzał się na to, że dostał grzywnę za nie stawienie się w Sądzie?
        Pamiętacie jak oburzał się na wysokość grzywny dla Krzysztofa Sz.? Czy taki
        człowiek popuściłby mi, że nie stawiłem się na sali na wezwanie Sądu? Jak go
        znam, to napisałby petycję do samego ministra sprawiedliwości, że nie zostałem
        ukarany grzywną.
        Darek i Janusz piszą, że bronię Krzysztofa sz. a ten zasłaniał się moją mamą.
        Ale to nie Krzysztof Sz. oczernił moją mamę i choć przeprosiły za to osoby,
        które naprawdę były represjonowane, on do dziś nie przyznał się do tego, że
        wyrządził jej krzywdę. Gdyby Wieczorek nie umieścił jej danych na swojej liście
        "osób szczególnie zasłużonych w zwalczaniu opozycji" nie byłoby żadnej sprawy.
        Kiedy dane mojej mamy zniknęły z jego listy on rozpoczął nagonkę na mnie i na
        innych członków mojej rodziny. I choć obaj moi dziadkowie walczyli w legionach
        Piłsudskiego, jeden zginął w Berezweczu (najprawdopodobniej bo ślad po nim
        zaginął w 1939 r.), drugi walczył w AK i był dowódcą oddziału partyzanckiego za
        co moja mamę wyrzucono z Akademii Medycznej. I choć starsza siostra mojej mamy
        też walczyła w AK, a ojciec ze swoim bratem i moją babcią zostali przez sowietów
        wywiezieni na Syberię to Wieczorek znalazł jedynie to, że kuzyn mojego ojca był
        "prominentnym działaczem PZPR" czyli sekretarzem komitetu gminnego!!! Na swój
        sposób podziwiam Wieczorka bo ja nigdy bym do tego nie dotarł. Wujek miał inne
        nazwisko, a z Różanek wyprowadził się ok. 10-15 lat temu. Z jednej strony podziw
        dla Wieczorka za to, że dotarł do tych faktów, a z drugiej świadczy to o obsesji
        tego osobnika na tle mojej osoby.
        Czy zatem Wieczorek walczy z SB-kami czy ze mną? Ja nie miałem nic wspólnego z
        tymi służbami, nie byłem żadnym TW czy kimś podobnym. Dlaczego więc mnie atakował?
        Chcesz wiedzieć Darku i Januszu co bym powiedział w Sądzie gdybym tam się
        pojawił? Przyjdź i zapytaj. Powiem.
        I to już definitywny koniec. Piszcie sobie co chcecie i kiedy chcecie. Dla mnie
        temat Wieczorka, jego kłamstw i obsesji jest zamknięty.
        • Gość: Janusz Re: Koniec IP: 91.206.108.* 12.05.09, 18:26
          Jesteś chory z nienawiści. Nie musimy się przecież znać osobiście.
          Sporo osób czyta to forum. I ja ze swoją rodziną wierzyłem, że
          walczysz o matkę. Ale jak zgodziłeś się zostać świadkiem tego
          Krzysztofa to nam ręce opadły. Powinieneś go pognać gdzie pieprz
          rośnie, jak się do ciebie zgłosił. A ty zgodziłeś się mu świadkować.
          Odnalazłem ten artykuł, który cytowałeś. Przecież ten Krzysztof jak
          się rejestrował na forum podszył się pod nazwisko tego Porwicha z
          Solidarności. I ty zgodziłeś się być świadkiem? Taki syn z ciebie? I
          twoją mamą się zasłaniał i Porwichem. Napisz jak wyglądała rozmowa
          jak Krzysztof się do ciebie zgłosił. Zadzwonił czy co? Błagał,
          prosił? Grunt mu się palił i uznał, że mu pomożesz tym swoim
          bełkotem. Nie podoba mi się to co zrobiłeś.
          • slawek_wieczorek Re: Koniec 21.05.09, 00:52
            Gość portalu: Janusz napisał(a):

            > Ale jak zgodziłeś się zostać świadkiem tego
            > Krzysztofa to nam ręce opadły. Powinieneś go pognać gdzie pieprz
            > rośnie, jak się do ciebie zgłosił. A ty zgodziłeś się mu
            > świadkować.

            Było zupełnie odwrotnie. To Pan Ryszard zadzwonił do Edwarda Sz.,
            ojca Krzysztofa, że chce być świadkiem w jego sprawie.

        • slawek_wieczorek Proszę przeprosić rodzinę Zbanyszków 16.09.09, 01:45
          Był Pan do głębi przejęty losem kamerzysty z Milicji Obywatelskiej,
          filmującym bestialsko tłumioną demonstrację oraz sekretarek ze
          Służby Bezpieczeństwa, których dane ujawniłem. Było to dla Pana
          wystarczającym powodem, by nazwać mnie "padalcem" lub "szmatą".
          Ale, zgłaszając się na świadka w rozprawie, wykonał Pan telefon do
          majora SB Edwarda Sz., ojca Krzysztofa, próbując znaleźć nań
          namiary. I o co tyle krzyku było? Czy bez dokładnych danych,
          zawartych w "Liście", trafiłby Pan do Krzysztofa? Jako osoba, która
          swymi wpisami zdradza, że zna treść wszystkich wypowiedzi w
          towarzyszących mej działalności wątkach, wie Pan, że w 1994 r. w
          telefonicznej rozmowie Edward Sz. zagroził Mariuszowi Zbanyszkowi
          śmiercią (artykuł w tygodniku "Gazeta Polska" i osobista wypowiedź
          Mariusza). Jak Pana wrażliwość, człowieka chylącego się nad
          sekretarkami z SB, ma się do chęci niesienia pomocy "oficerowi" SB,
          który w "Wolnej Polsce" młodemu człowiekowi groził śmiercią?
          Wiedział Pan o tym, a mimo to palce Panu nie zadrżały, gdy wykręcał
          numer do straszącego zbrodnią? Więc teraz ja dopowiem. Był to czas
          telefonów stacjonarnych. Mariusz zamieszkiwał z mamą, babcią i
          nastoletnią siostrą. Kobiety musiały wysłuchiwać chamskich pogróżek
          Edwarda Sz. Teraz już Pan o tym wie, więc pora przeprosić rodzinę
          Zbanyszków.
          Gdy Pana i Krzysztofa Sz. na przedostatniej rozprawie wywołał Sąd,
          adwokat tego drugiego stwierdził: "Ryszard R. przebywa w szpitalu, a
          Krzysztof Sz. jest w sanatorium". Przeraziłem się, że tragiczny los
          umierających funkcjonariuszy (czytałem już na Forum, że
          jestem "wampirem", a warunkiem koniecznym do śmierci esbeka jest
          umieszczenie go na "Liście Wieczorka" - naturalną oni nie umierają),
          przeszedł również na ich jakże udane potomstwo. Moje obawy okazały
          się płonne, gdy półtorej godziny po rozprawie Krzysztofa Sz.
          ujrzałem, gdy szedł jak najbardziej zdrów ul. Chrobrego po
          przeciwnej stronie torowiska. Przynajmniej jedna esbecka pociecha
          tryskała kondycją. Dostrzegł mnie, grubiańsko się roześmiał, rzucił
          stek wyzwisk w moją stronę, po czym zaszył się w najbliższej bramie.
          Jako, że w owym dniu nie ogłaszano rejsu awionetki z kurortu do
          Gorzowa, a teleporter wciąż leży w marzeniach telewizyjnych
          scenarzystów, o całym incydencie poinformowałem telefonicznie
          redaktorów Piotra Żytnickiego i Zbigniewa Bodnara oraz mojego
          adwokata - mecenasa Macieja Łuczyńskiego. Zadzwoniłem również pod
          bezpłatny numer 997. Po wyczerpującym wstępie prosiłem o przysłanie
          radiowozu, by Krzysztofa Sz. wylegitymować i wykazać, że wbrew
          twierdzeniom swego adwokata, nie przebywa jednak w sanatorium.
          Dyżurny cierpliwie mnie wysłuchał, po czym stwierdził, że patrolu
          nie przyśle, "bo to jest sprawa sądu, a nie policji". Jednak dowód w
          sprawie pozostał (rozmowy takie są nagrywane), a Krzysztof Sz.
          przechadzał się po terenie objętym policyjnym monitoringiem.
          Upokorzył kuzynkę żony, szydził ze swego zmarłego kolegi. Pan rzucił
          na szalę swój nadwątlony autorytet, by zgłosić się na jego świadka.
          A on zrobił unik. Na końcu zadrwił z Pana...
          • Gość: Juras Re: Proszę przeprosić rodzinę Zbanyszków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.09, 11:11
            Daj spokój Wieczorek z tymi UB-eckimi synalkami. Nie są ciebie
            warci. Jeden wart drugiego.
          • slawek_wieczorek Re: Proszę przeprosić rodzinę Zbanyszków 23.09.09, 01:02
            Ciągle czekam, Panie ryszardr11, aż przeprosi Pan rodzinę Mariusza.
            Na Forum porównywałem już esbeków do upowców. Ci ostatni z zapałem w
            bestialski sposób mordowali bezbronne polskie, ormiańskie, czeskie,
            żydowskie kobiety i dzieci, unikając otwartej walki z Armią Krajową.
            Major Edward Sz. groził śmiercią, liczącemu ledwie dwie dekady
            publicyście, w obecności dziecka i staruszki...
            A Pan do niego zadzwonił, by przyjść w sukurs jego synowi, który
            zagroził mi pobiciem...


            • Gość: **** Re: Proszę przeprosić rodzinę p. Ryszarda IP: 87.118.104.* 23.09.09, 08:51
              A adminom proponuje zamknąć temat. Bo to sie robi chore.Raz że nie na temat dwa
              proszę zaproponowac jakiegos dobrego lekarza S.W.
              • Gość: nicelus Re: Proszę przeprosić rodzinę p. Ryszarda IP: *.dip.t-dialin.net 23.09.09, 22:21
                **** napisał:

                > ... proponuje zamknąć ...

                zamykanie, to twoje zboczenie zawodowe?

          • slawek_wieczorek Re: Proszę przeprosić rodzinę Zbanyszków 30.09.09, 00:19
            Zimą 2007 r. nękał mnie Pan esemesami o treści: "Ciesz się. Moja
            mama zaczęła umierać. To przez ciebie kłamco."
            Skąd u Pana wzięło się wówczas przekonanie, że śmierć młodszej
            chorążej Milicji Obywatelskiej, ba, śmierć jakiegokolwiek człowieka,
            miałaby sprawiać mi radość? To przecież major SB Edward Sz.,
            zapewniając Mariusza Zbanyszka, iż "skończy w Warcie jak ten
            Popiełuszko", dał wyraz swej sadystycznej satysfakcji. A Pan
            nawiązał z nim po latach towarzyski kontakt, uznając, że jego
            synowi, którego prokuratura ścigała z urzędu, dzieje się krzywda.

    • slawek_wieczorek Re: Admini przecież to jest chore !!!!!!!!!!!!! 30.09.09, 22:36
      Ale to przecież Pan ryszardr11 dobrowolnie zgłosił się na świadka w
      procesie, w którym oskarżonym z urzędu był syn esbeka.
      Wiedział, że sprawę relacjonują dwa lokalne dzienniki, jeden
      tygodnik, jedna rozgłośnia radiowa oraz jeden ogólnopolski tygodnik
      i trzy portale internetowe. A więc musiał liczyć się z tym, że jego
      nazwisko może zostać przywołane, więcej - może być cytowany.
    • slawek_wieczorek Proszę przeprosić rodzinę Pani Małgorzaty 07.10.09, 02:43
      "Gdy prokuratura ustaliła miejsce dokonywania wpisów zawierających
      treści karalne, wydała polecenie przeszukania mieszkania i
      zabezpieczenia znajdującego się w nim komputera. W lokalu przebywała
      wówczas właścicielka, pani Małgorzata, z pięcioletnim synkiem. Do
      dziś nie może otrząsnąć się po rewizji. Nie wiedziała o całej
      sprawie. Od pewnego czasu Krzysztof Sz., mąż kuzynki, zajmował się
      jej synkiem, gdy była w pracy. Pod jej nieobecność i bez jej wiedzy
      korzystał z komputera i posługując się personaliami Jarosława
      Porwicha groził Wieczorkowi z forum internetowego "GW".

      Kobieta jest rozgoryczona. Czuje się poszkodowana. O Krzysztofie Sz.
      nie chce się wypowiadać. – Nawet mnie nie przeprosił za to, co
      przeżyłam. Za to wszystko, co zgotował mnie i mojej rodzinie – mówi.
      Gdy dowiedziała się o postępowaniu krewnego, namawiała go, by
      przeprosił osobę, której groził. Nie zgodził się, za to próbował
      nakłonić panią Małgorzatę, by zeznała, że to nie on, lecz właśnie
      jego zmarły znajomy używał jej komputera. Pani Małgorzata
      kategorycznie odmówiła. – Uważam, że to absolutnie niedopuszczalne
      obciążać niewinną, do tego nieżyjącą już osobę – oburza się."


      http://wiadomosci.onet.pl/1429798,1292,1,kioskart.html


      Ten fragment artykułu nie oddaje całości dramatu, jaki Krzysztof Sz.
      zgotował Pani Małgorzacie i jej rodzinie. Jako pokrzywdzony wniosłem
      o zapoznanie się z aktami sprawy. Lektura była wstrząsająca. Ciężko
      pracująca na swój byt rodzina (małżonek zarobkujący w Anglii)
      doświadczona ustawicznymi policyjnymi rewizjami. Wstyd przed
      sąsiadami. Osaczona Pani Małgorzata, próbująca znaleźć pomoc u
      siostry. I Krzysztof Sz., do którego zadzwoniła Pani Małgorzata, po
      spostrzeżeniu siostry, że jego nazwisko jest zbieżne z tym
      na "Liście", szyderczo śmiejący się: "Nie żaden <duskbuster>, tylko
      <dakbaster>. Tak to się wymawia! A w ogóle jesteś w domu? Dobra!
      Wsiadam w najbliższy autobus. Już jestem. Słuchaj! Zeznaj, że tych
      wpisów dokonał z twojego komputera mój kolega, który zmarł 2
      tygodnie temu."
      Pani Małgorzata zachowała się godnie, jak w przytocznym artykule. Od
      dyrekcji przedszkola uzyskała, dołączone do akt sprawy
      zaświadczenie, iż Krzysztof Sz. odbierał z placówki jej synka. A Pan
      zgłosił się na jego świadka. Świadka obrony. A więc uznał, że jego
      postępowanie jest wolne od skazy...



      • ryszardr11 Re: Proszę przeprosić... 07.10.09, 10:44
        Przepraszam wszystkie osoby poszkodowane przez SB-ków, ZOMO-wców itp. za to co
        oni zrobili, za to co ja zrobiłem i za to czego nie zrobiłem.
        Teraz oczekuję przeprosin od Wieczorka za to co zrobił mojej mamie.
        • ryszardr11 Re: Proszę przeprosić... 07.10.09, 10:47
          Jeśli jednak Wieczorek zechce mnie przeprosić nie musi tego robić publicznie.
          Wystarczy, że zrobi to osobiście.
        • Gość: OK Re: Proszę przeprosić... IP: 188.125.235.* 07.10.09, 19:15
          Wreszcie zachowales sié w porzádku. Tylko sié zastanawiam czy te
          przeprosiny sá szczere czy to tylko ironia przez ciebie przemawia. Z
          kumplami dociekalem dlaczego temu synowi UB-ka chciales pomóc. Skoro
          stac cie na skruche to wynika z tego, ze chyba jestes cholerykiem i
          dlatego robisz w pospiechu cos co naraza cie potem na smiesznosc.
          Ale to ze przeprosiles to ladny gest. Jak przeczytalem co ten
          synalek zgotowal tej pani Gosi to az mná zatrzéslo. Ale dobrze ze za
          ten pochopny krok przeprosiles. I dziwiá mnie glosy jakiegos
          adwokata, który staje w obronie synalka. Co to za kancelaria? Wstydu
          tam nie majá czy co?
    • wieczyslaw124 Precedensowy proces o wpisy na forum 07.10.09, 07:06
      To oni jeszcze mają czelność zabierać głos.Mają szczęście.Gruba
      krecha Mazowieckiego ich utatowała.Pod ziemię winni się zapaść.Tyle
      krz\ywd narobili.Mają jeszcze czelność podnosić głos.Wstyd
      • Gość: Juras Re: Precedensowy proces o wpisy na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.09, 11:28
        Najgorsze jest to, że ta czelność przeszła na syna.
        • Gość: nicelus Re: Precedensowy proces o wpisy na forum IP: *.dip.t-dialin.net 07.10.09, 21:49
          Juras napisał:

          > Najgorsze jest to, że ta czelność przeszła na syna.

          niedaleko padło jabłko od jabłoni.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka