bree31
19.12.05, 18:49
miałam problem ze sprzedawca ktory odrzucił moja reklamacje i pomyslałam
sobie, że ogłaszająca się jako przyjazna człowiekowi-klientowi federacja -
pomoże mi i udzieli cennych wskazówek. najpierw więc tam zadzwoniłam;
odebrala Pani z wadą wymowy i mało co zrozumiałam z tego, co do mnie mówiła,
ponadto była wyraźnie zniecierpliwiona i tylko czekała, jakby się mnie
pozbyć, czułam sie jak natretna mucha.
W koncu pojechałam tam osobiście i juz na początku pani z federacji wyszła na
korytarz i na dzien dobry, wzrokiem jakby mnie chciała zabić-zmierzyła z góry
na dół . W końcu wydusiła z siebie pytanie: w jakiej sprawie??. Łaskawie
pozwoliła mi wejść a poźniej to był normalnie cyrk. Prawie nie dała mi dojśc
do słowa, przekręcała fakty które jej podawałam a kiedy w końcu zamilkła i
wtedy ja spróbowałam jej wytłumaczyc w czym rzecz-mentorskim tonem mi
przerwała ze słowami: prosze mi nie przerywac. Dodam do tego spojrzenie
delikatnie mówiąc bardzo nieprzyjemne. czułam się jak przestepca a nie jak
osoba poszkodowana. Więcej z porad FK nie skorzystam, juz kilka razy miałam
przyjemnośc współpracy z inspekcja handlowa i odbywało sie to na zupełnie
innym poziomie i w miłej atmosferze. czowiek czuł, że chcą mu pomóc,
wszelkimi sposobami i wspólnie szukając wyjścia z sytuacji. A w
federacji...szkoda gadać.
jestem rozczarowana.