Czesc...
Niestety ja tez podzielilam los patuni i nie tylko...
W poniedzialek bylam na USG kontrolnym - byl to koniec 11 tygdonia...
myslalam, ze jest wszystko dobrze
okazalo sie jednak, ze rozwoj dzidzi zatrzymal sie na 6 tygodniu
- wtedy akurat konczylam branie antybiotyku - sumamed-u

, ktory zapisala mi
moja madra lekarka....(mowilam jej ze moge byc w ciazy) i zapewne to
spowodowalo to wszystko...
Zalecono badanie kontrolne za tydzien, ale we wtorek zaczelo sie mocne
krwawienie i skontaktowalam sie z moim ginekologiem, ktory w tym wszystkim
wsparl mnie bardziej niz na to oczekiwalam...
Pojechalam do szpitala... kolejne USG potwierdzilo brak tetna plodu...
chcieli powtorzyc badanie za 3 dni, ale w nocy poronilam...
Nastepnego dnia rano moj lekarz przyszedl do mnie - pocieszyl i powiedzial ze
w ciagu dnia bede miala zabieg.....
Bylo bardzo ciezko... bardzo sie balam, poza tym nie moglam opanowac drzenia
calego ciala... znieczulenie podzialalo tylko polowicznie...
o 12 bylam juz po wszystkim
Teraz probuje sie pozbierac po tym wszystkim... mam wielki zal do mojej
lekarki... mogla sie przeciez skonsultowac z innym lekarzem... moze teraz
moja dzidzia rozwijalaby sie dobrze, a ja nie musialabym przejsc przez to
wszystko...
POradzcie co zrobic, zeby zapomniec, zeby sie pozbierac, zeby spowrotem
nabrac checi do zycia... puki co wszystko mnie denerwuje... nic mi sie nie
chce... wszystko jest mi obojetne...
Pozdrawiam, Agnes