Witam wszystkich, jestem tu nowa, mam pytania do bardziej doswiadczonych
pan

USG wykonane dwukrotnie w 10 tygodniu nic nie wykazalo. Tzn za pierwszym
razem lekarz powiedzial ze nie jest dobrze, na ekranie byl widoczny pusty
pecherzyk o srednicy ok 4 cm. Lekarz kazal przyjsc pod koniec tygodnia,
kolejne USG, w trakcie ktorego robil miny pod tytulem "kiepsko to widze", ale
powiedzial ze wydaje mu sie ze widzi zalazek serca. z tym ze to USG bylo
wykonywane tuz przed swietami. Po pierwszym badaniu dostalam wydruk z USG, na
ktorym lekarz opisal sytuacje (puste jajo, abortus ??... nie potrafie
odcyfrowac tych gryzmolow) Po drugim badaniu dopisal tylko date na poprzednim
wydruku. w tym tygodniu znow mam isc na badanie.
Pytania mam takie- czy na prawde cos widzial za drugim badaniem czy tez nie
chcial nam psuc swiat? Bo jak cos widzial to powinien to chyba odnotowac na
tym wydruku? Czy zalazek serca moze wystepowac sam z siebie? Dodam ze za
drugim razem lekarz nie pokazal mi monitora, a ja bylam na tyle skolowana ze
myslec zaczelam dopiero w domu. Od jakis 3-4 tygodni nie ma dodatkowych
ciazowych atrakcji, tzn mdlosci z dnia na dzien przeszly, piersi wrocily do
normalnosci (nie bola, nie sa napiete, zmalaly jakby), od czasu do czasu boli
mnie brzuch, troche dokuczaja jajniki.
Mam moralniaka takze z tego powodu ze dziecka nie planowalismy, i zanim
zrobilam test zdazylam usunac na raz dwa zeby (5-6 tydzien liczac od daty
ostatniej @), porzadnie zaimprezowac i zaliczyc koncert i tak mi sie tlucze
po glowie ze jak bedzie zle (a na to lekarz dawal 90% szans, choc jak
powiedzial cuda sie zdarzaja) to bedzie to przeze mnie.
Pozdrawiam
Zani