kiniox
24.02.11, 15:19
Dziewczyny, nie siedzę często na forum i nie śledzę wszystkich wątków, więc nie wiem, czy nie odkryję tu Ameryki, ale jeśli tak, to jakoś to przeżyję. Piszę, bo ostatnio wpadło mi w oczy kilka dyskusji na forum o tym, czy poród boli, jak bardzo boli, czy brać znieczulenie etc. Spotkałam się z wypowiedziami w stylu "nie biorą znieczulenia i się potem dziwią, że boli", albo z bardzo kategorycznymi sądami, że "nie ma mowy o porodzie bez znieczulenia, bo nie pozwolę, żeby mnie tak bolało". Żeby była jasność - jestem wielką zwolenniczką znieczuleń dla tych, które tego chcą i potrzebują. Sama dostałam jedno, chociaż niestety dość późno, tak niechcący wyszło. Ale do rzeczy. Z przejrzanych przeze mnie wątków nie wynikało jasno, czy kobiety, które jeszcze nie rodziły, mają w ogóle świadomość, że poród boli jeszcze zanim w ogóle można dostać znieczulenie? Tzn. oczywiście są kobiety, które w ogóle nie zauważają porodu do czasu, kiedy rozwarcie osiąga magiczne 4cm (podobno bezpieczna granica dla znieczulenia, żeby nie ryzykować powstrzymania akcji porodowej). Jednak bardzo wiele kobiet boli jeszcze wcześniej, przed osiągnięciem takiego rozwarcia, a postępy są powolne i czasem mijają godziny w bólu, zanim można dostać znieczulenie. Chodzi mi o to, żeby się przygotować psychicznie na to, że poród siłami natury będzie zapewne bolał bez względu na to, czy się w końcu znieczulenie weźmie, czy też nie, tylko nie da się przewidzieć, jak bardzo i jak długo będzie nas bolało. Nie mam na celu wywołania w nikim strachu, tylko wydaje mi się, że lepiej mieć tego świadomość, niż iść do porodu z przekonaniem, że będzie bezboleśnie "bo przecież wezmę znieczulenie", a potem się zdziwić. Myślę, że przez takie zaskoczenie poród może pójść o wiele gorzej, niżby mógł. Mam nadzieję, że komuś się jednak ta informacja przyda.