Dodaj do ulubionych

Naciecie krocza nie boli

26.11.04, 18:40
Kochane dziewczynki musze was uspokoic z tym nacieciem krocza,jestem teraz w
drugiej ciazy i uwierzcie mi ze naciecie krocza nic a nic nie boli. Sama
jestem taka panikara ze ho ho, a jednak porod jest wyczerpujacy na tyle jak
rowniez parcie ze naprawde nie ma czym sie przejmowac. Lekarz nacina wtedy
jak czujesz bol party w tym wszytkim nie slyszalam jeszcze przypadku aby
jakakolwiek kobiete bolalo naciecie. Gwarantuje wam nie w stu a w 1000% iz
kompletnie tego naciecia nie poczujecie.Nie ma takiej mozliwosci gdyz on robi
to w momencie szczytowego bolu partego. Mowi wam abyscie powiedzialy kiedy
nastapi bol party i w tym momencie nacina , trwa to sekunde i po na cieciu
przychodzi ulga dzidzia szybciutko sie rodzi.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • abiela Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 18:49
      Ok w czasie parcia nie boli, a jak jest po porodzie?
      • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 18:59
        Powiem tak, po porodzie no troszke ciagna szwy, i do momentu sciagnienia szwow
        czuje sie troszke jak ciagna aczkolwiek nie jest to jakis bol bardziej
        nieprzyjemne jest bol brzucha kiedy macica wraca do swoich rozmiarow. Wiadomo
        ze po takich wysilkach rozne dolegliwosci sa .Nacieciem akurat najmniej sie
        martwie. Moj pierwszy porod z bulami trwal 12 godz natomiast samo parcie ok 3
        godz. Lekarz bardzo chcial nie nacinac mnie i bardzo zle poniewaz majac waskie
        biodra i bedac szczupla jak na 9 miesiac trudno bylo mi urodzic synka 3100g jak
        na mnie duzego. Gdyby nacial mnie wczesnie wszytko trwalo by krocej . A tak
        nacial po trzech godzinach trudu i maly mial juz pepowine na szyjce a po
        nacieciu wyskoczyl jak z procy. Dlatego naprawde nie polecam tak wzbraniac sie
        od tego , no chyba ze ktos chce dluzej sie mordowac. Poza tym bez naciecia
        mozna pod wplywem wysilku i tak popekac i to bardzo nieladnie w kilku
        miejscach i co? to tez wiaze sie potem ze szwami itd.Zszycie tez nie boli
    • tyagata Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 19:10
      Otoz wlasnie, ze naciecie boli i to cholernie!
      Owszem w samym momencie nacinania nic raczej sie czuje, gdyz lekarz
      tnie tkanki zdretwiale.
      Ale caly cyrk zaczyna sie po nacieicu. Cyzli samo szycie rany ja np.
      czulam i to ostro. Pozniej glownie ciagniecie rany, pieczenie i bol dlugo nie
      dawaly mi normalnie funkcjonowac i daltego radze wszystkim, ktorzy moga tego
      uniknac, by sie starali.
      ps. lizaxo naucz sie przy okazji ortografii!!!!
      • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 19:18
        No kochana nie badz impertynentka akurat znam ortografie doskonale napisalam
        bulu zamiast bolu hahahahah kazdemu sie zdarza nawet pani inzynier a poprostu
        wazniejszy bym dla mnie temat niz poprawienie bledu ktory spowoduje skasowasnie
        calego wyrazu gdyz szwankuje mi klawiatura. Ha ha ha . Poza tym wracajac do
        tematu to wiesz jak korzystalas ze szpitala i uslug skarbie jakiegos
        prymitywnego lekarza czy szpitala to nie dziwie sie ze zszycie cie bolalo . Ja
        znam tysiac przypadkow ze ani naciecie ani zszycie nie boli. Tym bardziej kotku
        iz zszycie moze odbyc sie ze znieczuleniem i ja tak mialam. A to ze po porodzie
        towarzyszy jakies pieczenie czy ciagniecie w kroku to takie uroki.
        Najwazniejsze dla matki jest wtedy dziecko i nie mysli sie o takich
        dolegliwosciach.Poza tym lepiej widze wzgledem ciebie popekac nierownomiernie.
        Bo tak sie zdarza czesto jak nie odbywa sie naciecie. No coz kazdy ma swoje
        zdanie.Pozdrawiam i radze przy nastepnym porodzie ruszyc glowka przed
        zszywaniem . Logiczne myslenie zwykle pomaga w wywalczeniu swoich praw.
      • ciaczek Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 19:19
        Ja też słyszałam opinię moich 2 koleżanek, które twierdziły, że szycie bolało
        najbardziej z całego porodu i poród to przy tym bułka z masłem.
        A jeżeli ktoś ma wątpliwości jak to wygląda, to niech obejrzy filmik z porodu
        (linki na forum)jednen z nich przedstawia rodzacą na leżąco kobietę i jak jej
        rutyniarsko przecinają krocze. Obejrzelismy z mężem filmik i to nas naprawdę
        poruszyło.
        • moofka Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 19:37
          przed porodem najbardziej bałam sie tego naciecia właśnie
          nie wyobrazałam sobie jak mozna na zywca przecinac nozyczkami ciało w tak
          wrazliwym miejscu
          no ale to nie było najgorsze
          czy nie boli?
          pewnie ze boli
          tylko, ze ja bylam juz tak powtornie obolała po 20 godzinach skurczy, ze nie
          była to zadna większa bólu dawka , tyle ze cos nowego zabolało
          najbardziej bolesne były "dobroczynne" masaze szyjki (teraz nigdy bym sie na
          nie nie zgodziła, wtedy wierzyłam połoznej ze faktycznie cos pomagają, za to
          powinni sadzac do więzienia)
          szycie, w znieczuleniu
          nic przyjemnego, cieszyłam sie ze juz po wszystkim, dało sie wyzyc
          no ten moment jak na całe poranione krocze chlusnał spirytusem smile
          ale zaraz przeszło

          ja własciwie pisze, bo chciałam zapytac gdzie te linki do filmików
          tez bym chciała zobaczyc``

          • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 19:43
            No i wlasnie tak jak moofka napisala wszytko z porodem zwiazane nie jest niczym
            przyjemnym .Porod to indywidualna sprawa kazdej kobiety jedna boli porod druga
            bole przed porodem inna boli zszycie i wszytko jest mozliwe. Dlatego nalezy
            pamietac ze nie kazda z nas musi przezywac cos tak samo jak druga. Poza tym na
            logike skoro juz jestesmy wyczerpane i obalale porodem to jak zszycie czy inne
            dolegliwosci po nim moga byc gorsze od porodu. Cale krocze jest wrecz
            odretwiale dlatego te nieprzyjemne odczucia zwiazane ze zszyciem nie sa takie
            tragiczne a tym bardziej bolesne.Kazda cieszy sie ze juz jest po wszytkim
            • imbirka Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:05
              Wiele kobiet opowiada, że nacięcie krocza je bolało. Bolesne były równierz po
              tym nacięciu powiklania. Więc, z całym szcunkiem dla twojego doswiadczenia, nie
              opowiadaj, że "nacięcie krocza nie boli" - Ciebie nie bolało.
              Są kobiety, dla których cały poród to był naprawdę pryszcz w porównaniu do
              dolegliwości, jakie przyniosło ze sobą nacięcie krocza.
          • kaska11973 Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 21:39
            Hej ,z mojego doswiadczenia a przeszlam juz dwa porody to wolalam gdy podczas
            pierwszego porodu mnie rozcieli, co prawde mowiac dowiedzialam sie od meza po
            wszystkim jak zapytalam czy bylam rozcieta wiec jednym slowem uwazam ze to
            nieboli .A szycie tez mialam bezbolesne,chodz slyszalam ze to zalezy poprostu
            od znieczulenia i lekarza,widac milam szczescie Teraz przy drugim porodzie moja
            polozna stwierdzila ze jak juz bylam pierwszy raz rozcinana to teraz sprubjuemy
            bez naciecia urodzic .I to bylo duzo gorsze ,masowanie szyjki to cis okropnego
            ale polozna byla bardzo dobra, bo nawet lekarka byla zdziwiona ze niebylo nawet
            najlzejszego pekniecia .A bol po porodzie byl moze mniejszy ale niewiem czy az
            tak duzo mniejszy .Wiec dziewczyny naprawde niebojcie sie tego nacinynia bo po
            takim wysilku jak porod to sie niemysli o nacieciu.A po tym wszystkim poprostu
            bedziecie mialy tyle energi ,no przynajmniej ja mialam i tak bedziecie
            szczesliwe ze szybko zapomnicie o bolu jakimkolwiek
            Zycze bezbolesnych porodow
            Mama Patricka i Olivi
    • elgosia Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:19
      Pozwole sobie dodać swoje trzy grosze, jako że byłam nacięta i mimo to
      nastąpiło bardzo poważne pekniecie. Krótko mówiąc miałam połączenie miedzy
      układem pokarmowym a rozrodczym. A ciecie bolało. To był moment i myslałam, że
      to od porodu, ale mąż mi powiedział, że to było właśnie cięcie. Szycie bolało
      jak diabli mimo znieczulenia, zwłaszcza podczas zakładania szwów w pochwie i
      odbycie. Potem to było jeszcze gorzej. Nie mogłam siedzieć ani się załatwiać.
      Bolało i szczypało jakieś dwa tygodnie. Do dziś czasem mnie boli, bo nie zrosło
      mi sie wszystko do końca. I właśnie tego cięcia - pęknięcia boje się
      najbardziej przy drugim porodzie.
      Z jednej strony nie chciałabym cięcia, ale jeszcze bardziej boje sie
      ewentualnego pęknięcia. Z drugiej strony jednak są szczęściary, które unikaja
      jednego i drugiego. No i pechowcy, jak ja.
      • imbirka do elgosi 26.11.04, 20:24
        Bardzo mi przykro, że miałaś tak trudne przeżycia. Czy mogę spytać, w jakiej
        pozycji rodziłaś, i czy miałas przyspieszany poród oksy?
      • max161 Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:29
        Witam! I ja mam już pierwsze doświadczenia za sobą...Mnie również nacięcie nie
        bolało - poczułam tylko dotyk i prawdę mówiąc byłam bardzo zaskoczona że nic
        nie bolało!!! Byłam nastawiona na jakieś okropności a tu nic.. Potem oczywiście
        nie było wesoło - cóż tkanki muszą mieć czas aby się zagoić, a w tym czasie
        pójście do toalety, i jakiekolwiek poruszanie się bolało. Czułam to jeszcze
        przez kilka tygodni, ale w końcu to też mam za sobą. Teraz spodziewam się nowej
        istotki i chyba bardziej boję się bólu na początku karmienia, kiedy głodomorek
        maltretuje brodawki, niż porodu hihi...P.S.Mam dobrą radę zasłyszaną od
        położnej na robienie siusiu po nacięciu - wystarczy siusiać pod prysznicem,
        przynajmniej przez 1-2 dni,ciepła woda łagodzi pieczenie, no i nie trzeba
        siadać...
      • iwonula Re: Naciecie krocza nie boli 03.12.04, 19:20
        cześć
        Elgosiu ja rodziłm 2 miesiące temu i mimo nacięcia pękło mi krocze łącznie z
        odbytem ( pęknięcie III stopnia)niby wsystko już się zagoiło, ale boję się
        jakiś komplikacji, powikłań. współżyć jeszcze nie próbowałam. piszesz,że do
        dzisiaj cię boli bo nie zrosło ci się wszystko do końca. co masz na myśli? ja
        boję się powikłań ze strony odbytu. nastraszyły mnie położne
        • imbirka do iwonuli 03.12.04, 21:17
          iwonula napisała:

          > cześć
          > Elgosiu ja rodziłm 2 miesiące temu i mimo nacięcia pękło mi krocze łącznie z
          > odbytem ( pęknięcie III stopnia)niby wsystko już się zagoiło, ale boję się
          > jakiś komplikacji, powikłań. współżyć jeszcze nie próbowałam. piszesz,że do
          > dzisiaj cię boli bo nie zrosło ci się wszystko do końca. co masz na myśli? ja
          > boję się powikłań ze strony odbytu. nastraszyły mnie położne
          Rozważałaś skargę na osoby przyjmujące poród? Takie pęknięcie po nacięciu to
          bardzo poważne obrażenie, no i dowód kiepskich umiejętności położniczych. Nie
          musisz iść z tym od razu do sądu, ale napisać do ordynatora możesz, i może
          warto.
          • iwonula Re: do Imbirki 04.12.04, 14:46
            dzięki za odpowiedź.
            ordynator o tym wie, teraz to mi na tym już nie zależy,na oddziale wszyscy mi
            mówili, że to sie zdarza, dziecko utknęło barkiem i pękłam. "najlepsze" jest
            to, że pierwsze dziecko urodziłam bez nacinania z tym, że ważyło 3 kg, a drugie
            ważyło już 4 kg, a ja podobno nie mam fizycznych warunków na takie duze dzieci.
            teraz to tylko martwię się o ewentualne powikłania, a skarga nic nie zmieni
            pozdrawiam
            • imbirka Re: do Imbirki 04.12.04, 14:54
              No tak, jesli dziecko utknęło barkiem to już jest trudna sytuacja położnicza.
              Mam nadzieję, ze wszystko się dobrze zagoi. Pozdrawiam
              Imb.
              iwonula napisała:

              > dzięki za odpowiedź.
              > ordynator o tym wie, teraz to mi na tym już nie zależy,na oddziale wszyscy mi
              > mówili, że to sie zdarza, dziecko utknęło barkiem i pękłam. "najlepsze" jest
              > to, że pierwsze dziecko urodziłam bez nacinania z tym, że ważyło 3 kg, a
              drugie
              >
              > ważyło już 4 kg, a ja podobno nie mam fizycznych warunków na takie duze
              dzieci.
              >
              > teraz to tylko martwię się o ewentualne powikłania, a skarga nic nie zmieni
              > pozdrawiam
    • elgosia Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:26
      Rodziłam w pozycji półleżącej. Poród wspomagany oksytocyną.
      • imbirka dziękuję n/t 26.11.04, 20:27

        • gioja Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:48
          Cześć. urodziłam w sierpniu (w MSWiA). Położna robiła wszystko, co się dało,
          żeby mnie nie nacinać, jednak maleństwo okazało się nie takie maleńkie i nie
          mogło się wydostać. Gdyby mnie nie nacięli poród trwałby dłużej i dziecku
          groziłoby niedotlenienie. Zanim położna dokonała nacięcia (w stronę uda)
          najpierw zrobiła mi zastrzyk znieczulający, więc mnie nie bolało (szycie też
          nie). Potem? - kilka godzin po porodzie już chodziłam po korytarzu, chociaż
          oczywiście obolała byłam. Koleżanka, która rodziła w październiku na Karowej
          opowiadała, że tam jedna dziewczyna, której nie nacięli, popękała tak, że
          zszywali ją przez dwie godziny. Uwierzcie, że znacznie łatwiej jest zszyć jedno
          równe cięcie niż kilka poszarpanych pęknięć.
          Pozdrawiam. Myślcie pozytywnie.
          • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:54
            No i dzieki niektorym z was za logiczne wypowiedzi zamiast sianie niepotzrebnej
            paniki
    • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 20:52
      Ojejku totez powiedzialam iz to sprawa indywidualna imbirko wiec nie sugeruj
      ze cos plote mnie i bardzo wiele moich kolezanek nie bolalo wiec inaczej nie
      moge mowic ale jak powiedzialam u kazdej kobiety jest inaczej.Ponadto nie ma
      sensu straszyc innych dziewczyn. Poniewaz pierworodki nie wiedza jak to jest a
      nie jest powiedziane ze ich bedzie bolalo.Nie odradzajcie tez nacinania bo
      zdania na ten temat sa podzielone . Kazda z nich niech wyczyta ale sama
      zadecyduje a takie horrory dzialaja tylko na podswiadomosc.Mnie nic nie bolalo
      i wiele z nich tez nie musi , poza tym gorsze konsekwencje moga tez poniesc jak
      popekaja.Ja napisala po to aby pocieszyc a tu widze celem niektorych jest
      sianie paniki.Imbirko zastanow sie
    • meggi76xo Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 21:00
      mnie rowniez nie bolalo ani naciecie ani zszycie. no zszycie ciutke szczypalo
      przez chwilke , poza tym zanim mnie nacieli popekalo. Potem moje krocze bylo
      jak sito. Mogli naciac mnie wczesniej.Buziaki
    • mama.tosi Re: Naciecie krocza nie boli 26.11.04, 21:25
      zazdroszczę wszystkim, ktrych nacięcie nie bolało. poród to dla mnie
      był "pikuś", natomiast nacięcie bolało jak diabli. przy nacięciu, jedyny raz
      podczas całego porodu, wrzasnęłam jak opętana. nie wiedziałam co się dzieje.
      nie bolało prawie w ogóle a tu nagle coś tak oropnego! przestałam przeć i w
      ogóle chciałam uciekać. szycie też mnie bolało i to bardzo pomimo podwójnej
      dawki znieczulenia. czułam jak igła mi się wbija w ciało i przechodzi ciągnąc
      za sobą nitkę. gojenie się rany też nie należało do najprzyjemniejszych
      doświadczeń, tym bardziej, że wdało się zakażenie. rozumiem, że nacięcie było
      konieczne (główka Tośki zaczęła się juz cofać zamiast wyłaźić), ale to nie
      zmienia faktu, że dla mnie była to jakaś maksymalna oropność.
    • nejmlez Re: Naciecie krocza nie boli 28.11.04, 20:12
      droga lizaxo, to ze ciebei i twoich kolezanek nie bolalo nie znaczy ze tak jest
      u wszystkich, nie dawaj nikomu gearancji i nie pisz nic na pewno, bo nie masz
      monopolu na racje.
      dla mnie naciecie to byl horror, caly porod znosilam w miare ok, ale przy
      nacieciu rozdarlam sie na pol szpitala, potem bylam w takim szoku ze krzyczalam
      caly czas, nie moglam przec, czulam kazde ciecie tych paskudnych nozyc, potem
      mimo znieczulenia czulam igle, nitke, wiazanie supelkow... przez poltora
      tygodnia nie moglam usiasc nawet na jedny polgebku wink przez pierwsze piec dni
      wylam z bolu, do ubikacji wychodzilam zgieta w pol, chwilami na czworakach. a
      ponoc rana goila sie idealnie. piszesz ze w pierszych dniach to dziecko jest
      najwazniejsze i mama skupia sie na zajmowaniu sie nim. ja niestaty nie moglam
      sie tym cieszyc, przenoszenie na przewijak to byla dorga przez meke, balam sie
      malutka podniesc, karmic moglam tylko na prawym boku. bordawki mi popekaly, ale
      ten bol to nic w porownaniu zkroczem. porod w porownaniu do nastepnych kilku dni
      wspominam jkaos czysta przyjemnosc. woalabym piec razy przezywac bole porodowe
      niz raz naciecie krocza z jegokonsekwencjami.
      nie pisz wiec nic na 1000% i ze troche piecze, tylko ciesz sie ze akurat mialas
      tyle szczescia

      nameless.witaj.net
      • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 28.11.04, 20:17
        No wiesz ja tak napisalam majac na uwadze wlasne innych doswiadczenia, z tego
        co wiem wiekszosc kobiet nie czuje naciecia to ewenementy kiedy boli. Ponadtto
        pisalam i czytaj uwaznie ze u kazdego to indywidualna sprawa jednych boli
        ciecie innych porod jeszcze innych bole z krzyza itp.Watek ten byl napisany w
        celu pocieszenia i niestresowania tych ktore jeszcze nie rodzily.Tym bardziej
        iz warto brac pod uwage opinie wiekszosci a nie mniejszosci
      • milenaj9 Re: Naciecie krocza nie boli 28.11.04, 21:40

        • pysiadlo Re: Naciecie krocza nie boli 28.11.04, 22:09
          Oj boli, boli!! przynajmniej tak było w moim przypadku. Samo nacięcie to
          jeszcze nic ale szycie.. to dopiero koszmar!!! Pomimo trzymanego przeze mnie
          dzieciątka w objęciach to czułam każdy dotyk igły, przewlekanie nici itp.
          trwało to pół godziny i sam poród przy tym to pikuś. Najgorsze jest dopiero
          potem jak zaczyna się to wszystko goić, człowiek chciałby zająć się swoim
          maleństwem, przytulić, nacieszyć a ledwo może się ruszyć- makabra!! Kolejna
          gehhena to rozpoczecie współżycia - gorzej niż przy pierwszym razie i przez
          klika pierwszych zbliżeń (a nawet kilkanascie) czujesz ból tak jaby Ci się szwy
          naciągały. Oczywiście każy powie że czas robi swoje ale gdyby nie naciecie to
          poród byłby naprawdę wspaniały!
          • jeny11 Re: Naciecie krocza nie boli 28.11.04, 22:15
            Mnie nic nie bolalo ani naciecie bo bylo robione w bolu ani tez zszycie. Tak
            bardzo sie cieszylam koncem porodu ze nawet zartowalam podczas zszywania. Nie
            mam pojecia od czego to zalezne u kazdej jest inaczej aczkolwiek znam mase
            kbiet ktore powierdzaja ze ani naciecie ani tez szycie nie boli.orsze sa bole
            z krzyza przed akcja porodowa jesli ktos je ma, bbo oczywiscie nie kazy ma
            bole.Jestem za nacinaniem i uwazam ze " nie taki diabel straszny jak go maluja"
    • monika_oli Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 09:30
      Ja też nie czułam kiedy położna nacinała krocze. Że tak się stało domyśliłam
      się dopiero w momencie kiedy lekarz zabierał się do zszywania. Tak właściwie to
      chyba dobrze że położna nacieła krocze bo jest dość prawdopodobne że pękło by
      samo tak jak popękała szyjka macicy. Czułam niektóre ukłucia igły przy szyciu,
      ale lekarz zrobił to naprawdę wspaniale i już na drugi dzień siedziałam i
      chodziłam praktycznie normalnie.
    • mama75 Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 10:29
      ojej - ja pierwszy raz bede rodzic latem 2005. Jak to czytam to odechciewa mi
      sie wogole macierzynstwa. Czy nie lepiej wtedy zdecydowac sie na ciecie
      cesarskie?
      • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 10:31
        o i to sa skutki straszenia pierworodek.Niedecyduj siena cesarke pamietaj ze u
        kazdego przebiega to inaczej wcale nie musi ciebolec mnie rowniez nie bolalo
        • mama75 Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 10:33
          no wlasnie smile czyli jesli wybiore jakis renomowany szpital, to jest szansa ze
          obejdzie sie bez takich horrorow? Mimo wszystko zapytam jeszcze o ta cesarke,
          czy mozna zastrzec na samym poczatku, ze tylko cesarka i nic wiecej? Czy to
          jest tylko decyzja lekarza?
          • nejmlez Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 13:13
            oj z ta cesarka to jeszcze gorzej... widzialam na oddziale kobiety po cesarce,
            biedactwa wygladaly jeszcze gorzej, a jelsi juz chodzily to praktycznie po
            scianach - nie mowiac juz o tym ze jeszcze dluzej nie mogly zajmowac sie
            dzieckiem, bo taka dziura w brzuchu sie dlugo goi... moze faktycznei z nacieciem
            nie bedzie u ciebie tak zle, glowa do gory smile nie wiem, moze to zalezy od
            unerwienia, albo od fachowosci osoby nacinajacej i szyjacej
            • sabcia7 dla dzidzi zniose wszystko 29.11.04, 13:34
              mam termin na 8 marca.to moja pierwsza ciaza.tez najbardziej boje sie ciecia.
              az wlos deba staje po tym co tu piszą niektore z was ale ja nastawiam sie na
              porod pozytywnie i jestem zdania ze co ma byc to bedzie.a niech mnie tną.dla
              swojego malenstwa jestem gotowa na WSZYSTKO! mam 26 lat i wiekszosc moich
              kolezanek jest juz mamami{i zadna z nich nawet nie poczula ciecia}.sluchajac
              ich opini wnioskuje ze porod mozna przejsc nawet bez jednego piskniecia a te co
              krzyczą to zwykle panikary. dziekuje wszystkim mamom ktore potrafią podbudowac
              nas pierworodki i goraco pozdrawiam
              • milenaj9 Re: dla dzidzi zniose wszystko 29.11.04, 16:53
                sabcia7 napisała:

                > mam termin na 8 marca.to moja pierwsza ciaza.tez najbardziej boje sie ciecia.
                > az wlos deba staje po tym co tu piszą niektore z was ale ja nastawiam sie na
                > porod pozytywnie i jestem zdania ze co ma byc to bedzie.a niech mnie tną.dla
                > swojego malenstwa jestem gotowa na WSZYSTKO! mam 26 lat i wiekszosc moich
                > kolezanek jest juz mamami{i zadna z nich nawet nie poczula ciecia}.sluchajac
                > ich opini wnioskuje ze porod mozna przejsc nawet bez jednego piskniecia a te
                co
                >
                > krzyczą to zwykle panikary. dziekuje wszystkim mamom ktore potrafią
                podbudowac
                >
                > nas pierworodki i goraco pozdrawiam
                • aleksandrynka Re: dla dzidzi zniose wszystko 30.11.04, 18:18
                  nie, nie jestem panikarą, a przy parciu pokrzyczałam trochę i bardzo mi to
                  pomogło. Więcej szacunku... Bo poczułam sie dotknięta, chociaż pewnie nie
                  powinnam się przejmować takimi tekstami na forum.
      • irka_1000 Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 15:26
        Amen! Miedzy innymi dlatego zdecydowałam się na cc.

        mama75 napisała:

        > ojej - ja pierwszy raz bede rodzic latem 2005. Jak to czytam to odechciewa mi
        > sie wogole macierzynstwa. Czy nie lepiej wtedy zdecydowac sie na ciecie
        > cesarskie?
    • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 12:36
      Zastrzec? niewiem. Wiem , ze takie sprawy uzgadnia sie z lekarzem i on zapewne
      bedzie ci odradzal. Naprawde nie przejmuj sie tymi negatywnymi opiniami wcale
      nie musibyc tak u ciebie jak u tych co wielki horror z tego robia. No moze
      akurat tak mialy ale pamietaj bardzo wiele kobiet nie boli tak nacinanie jak
      w/w.Poza tym znam kobiety ktore jak porownaja porod naturalny i cesarke
      twierdza iz po cesarce czuje sie tragiczne gorzej niz po zwyklym porodzie i do
      tego szew na brzuszku. Przemysl to i przedyskutuj z lekarzem. Ja w pierwszej
      ciazy nasluchalam sie roznych horrorow o porodzie stad moze sie lekko
      uodpornilam i stwierdzilam ze nie musze miac tak jak wiele innych. Oczywiscie
      nie bylo rozowo ale naciecia nie czulam. dobry lekarz wie iz naciecie wykonuje
      sie w szczycie bolu robi to chociazby po to aby kobieta tego tak nie czula.
      Zdarzaja sie tez prymitywy co tna jak popadnie i stad towarzyszy temu bol.
      Pogadaj o tym poprostu ze swoim lekarzem. Pozdrawiam
      • sabcia7 Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 13:39
        szczegolnie gorąco pozdrawiam lizaxo. dziekuje. jestes kochana
    • mama_radka Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 14:04
      Jestem z tych kobietek, które mialy nacinanie krocza. i tak. nacinanie krocza
      wcale mnienie bolało, i nie wiedzialabym kiedy zostałam nacięta gdyby nie
      położna, która mnie poinformowała, ze mnie nacina i dobrze zrobiła, ze mnie
      nacięla, ale o tym zaraz. Szywanie też mnie nie bolało, dostałam znieczulenie.
      Więc to wszystko zalezy od fachowości personelu medycznego. Częmu myślę, że
      dobrze się stało z kilku powodów, miałam nadciśnienie i obrzeki, prawie
      zatrucie ciążowe, a w tm przypadku pęknięcie jest w 100% gwarantowane, a na
      dodatek dzidzia była duża 4300, więc..... A i tak troszkę mi popękało,
      troszeczkę, ale byłoby gorzej gdybym nie miała tego nacięcia. Później nie było
      tak źle, chodziłam, siadalam, nawet byłam na zakupach po wyjściu ze szpitala w
      hipermarkecie, z susianiem można sobie poradzić - pod prysznicem, z kupka -
      przez kilka dni pomagałam sobie - czopki, też nie było źle. Jedyne o co trzeba
      dbać too higienę tamtego miejsca. I jedyny dzień był straszny, ale tylko jeden,
      kiedy tak sciągnęły mnieszwy, ze nie mogłam się schylić, ale był to moment,
      wiec tyle można przezyć.
      Któraś z przedmówczyń, mówi, żejak ktoś krzyczy na porodówce to panikara itp.,
      otóż nie bo każdy poród jest inny, każdą inaczej boli, każda inaczej wytrzymuje
      ból, każda inaczej reaguje, ja się przyznaję, tak krzyczałam, ale tnz. ze jest
      panikarą, tylko to mi pomagało....
      Pozdrawiam
    • mamaeu Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 14:28
      No cóż!Nacięcię krocza..tak jak cały poród to sprawa indywidualna. Wiele na to
      się składa...wybór szpitala, położnej,lekarza. czy rodzimy same czy z bliską
      osobą, w jakiej pozycji, atmosferze i można tak wymieniać bez końca. Ja zbyt
      dużego szczęścia nie miałam. Szpital (cieszący się od lat dobrą opinią) do dziś
      jak go widzę przypomina mi się tylko jedno. Dlatego wiem jak bardzo ważne jest
      dopilnowanie wszystkiego i przemyślenie. Sabina nie masz racji że panikary
      tylko krzyczą. Masz to jeszcze przed sobą, więc nie wysuwaj takich
      wniosków...to wszystko zależy od progu bólu kobiety. Ja wiedziałam,że kiepsko
      znoszę ból, w karcie miałam napisane ZNIECZULENIE. Mój poród trwał 2 dni-
      dokładnie, znieczulenia nie dostałam. Szczegółów nie opisuję, nawiążę tylko do
      tematu. Oprócz naciętego krocza dziecko mnie "rozerwało" Niuni mojej
      zaklinowała się rączka,więc na siłę ją wyciągnęli. Nacięcie bardzo bolało, ale
      to urozmaicenie bólusmile już po tylu godzinach męki...ja na dokładkę
      byłam "czyszczona" UWAGA! Kobiety, jeżeli usłyszycie hasło, "Czyścimy Panią
      teraz czy później" dopytajcie dokładnie i same nie podejmujcie decyzji.
      Trafiłam na rzeźnika- lekarza (kobietę). Cały zabieg bez
      znieczulenia...HORROR+szybkie zszybie również "na żywca". Przecież poród to
      taka piękna i ważna chwila. Także kobiety nie sugerujcie się naszymi opisami,
      każdej z Was organizm inaczej może zareagować na ból. Jeżeli nie będzie
      komplikacji to faktycznienacięcie może tak badzo nie boleć, tylko poczuć
      chwilowe Chrobotnięcie. Trzymam za Was kciuki przyszłe mamy, wszystko da się
      przeżyć, Wasz maluch odłaci Wam miłością za wszystko. Pozdrawiam
      • kashunda Re: Naciecie krocza nie boli 01.12.04, 04:19
        Droga mamaeu moj porod przebigal podobnie ,na szczescie ze znieczuleniem.Mala
        wazyla 4 kg, zaklinowala sie raczka ,parlam bez skutku gdy lekaz zdecydowal sie
        ciac krocze,na moje szczescie bo inaczej pewnie bym popekala ze ho ho.Samo
        ciecie i szycie nie bolalo tak jak wspmniane przez ciebie czyszczenie.U mnie
        zostal kawalek lozyska,mialam ostry krwotok wiec czyscili mnie na porodowce to
        byl bol,szok !
        nie do wytrzymania.Moja mama byla przy porodzie,omalo nie zemdlala gdy lekarz
        ciachal moje krocze.
    • mama.miski Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 16:19
      Nie zgadzam się. Mnie bolało, wszystko czułam, a szycie to był koszmar. Podczas
      porodu nie pisnęłam z bólu, zaczęłam krzyczeć z bólu dopiero poczas szycia. Mój
      mąż siedział za parawanem i to było również dla niego straszne. Poza tym lekarz
      tylko szyje, NACINA POŁOŻNA a ona nie jest lekarzemsmile

      pozdrawiam wszystkie ciężarówki i życzę gorąco nienacinania.
    • bogada Re: Naciecie krocza nie boli - ale nie w tym rzecz 29.11.04, 16:27
      może i nie boli - zależy w jakim momencie się natnie. Chodzi jeszcze o inną sprawę, że załóżą w to miejsce szwy, a szycie to juz boli i nie mów, że nie. Ciąg dalszy tego zdarzenia - ciągnący szew (ale to przejściowe) a potem (jak już niejedna na tym forum pisała) częsty ból przez długie lata, odczuwa się to podczas stosunku; czasem jest tak zaszyte że na zawsze zostaje zgrubienie. Jednym słowem bardzo duże prawdopodobieństwo rozpaprania pipki do końca życia !! o i w tym sęk!!!!!!
      • lizaxo do bogada 29.11.04, 18:51
        Kochana powtarzam jeszcze raz zaprzestancie tych horrorow.Pierwszy raz slysze o
        takich ewenementach iz "cale zycie cipka sie papra" hahahahahahah wspolczuje ci
        skoro tak cie zalatwili naprawde ale uwierz to kwestia doboru odpowiedniego
        lekarza wtedy on powinien zajac sie tak wszytkim aby bylo ok.Poza tym rowniez
        pierwsze slysze cos takiego iz boli podczas stosunku jak juz jestes niewiem
        ile po porodzie. Naprawde pomyslcie o tych ktore jeszcze nie rodzily . Wpajacie
        im te farmazony. Przciez tu chodzi o pocieszanie dodawanie otuchy a nie
        zastraszanie.Poza tym mialam operacje usuwania torbiela i to gorsze niz porod a
        juz tym bardziej naciecie i zszycie to pestka
        • isabela_1974 Re: do bogada 29.11.04, 19:31
          Nie wiem dlaczego lizaxotak uparcie kwestionujesz doświadczenia innych, które
          są odmienne od Twoich. Tu nie chodzi o straszenie, ale o pewne doświadczenia,
          które mamy. Ja rodziłam pierwsze dziecko 8 lat temu. Nacięcie było bolesne,
          zszywanie jeszcze bardziej i potem przez WIELE miesięcy odczuwałam dyskomfort,
          szczególnie przy stosunku. Dlatego tym razem zrobię wszystko, aby nacięcia
          uniknąć. Poza tym nie każdy - a nawet powiedziałabym mało kto - ma wpływ na to,
          jaki lekarz będzie przy porodzie i jak się on tobą zajmie. I raczej można się
          spodziewać gorszego, niż lepszego.
          Na koniec wreszcie - po co nawet pierworódkom nieprawdziwe i jednostronne acz
          optymistyczne informacje? Może mając przegląd różnych sytuacji będą w stanie
          podjąć lepszą decyzję, np. poszukają położnej która rutynowego nacinania nie
          stosuje? Przeginanie w każdą stronę jest bez sensu.
        • watermelon01 ale tak tez bywa...:(( 29.11.04, 20:59
          lizaxo napisała:

          > Kochana powtarzam jeszcze raz zaprzestancie tych horrorow.Pierwszy raz slysze
          >o takich ewenementach iz "cale zycie cipka sie papra" hahahahahahah wspolczuje
          >ci skoro tak cie zalatwili naprawde ale uwierz to kwestia doboru odpowiedniego
          >lekarza wtedy on powinien zajac sie tak wszytkim aby bylo ok.Poza tym rowniez
          >pierwsze slysze cos takiego iz boli podczas stosunku jak juz jestes niewiem
          >ile po porodzie.

          lizaxo, wiem, ze masz dobre checi - nie straszyc pierworodek; ale to, co
          opowiadasz (nie mowiac juz w jaki sposob - dosc agresywny moim zdaniem)
          zupelnie sie nie zgadza z moim doswiadczeniem.
          Od razu powiem: nacinanie mnie nic a nic nie bolalo (nawet nie wiedzialam, ze
          zostalo zrobione), szycie tez zupelnie bezbolesne. bylo potrzebne: ja drobna,
          dziecko duze i do tego kleszcze. inaczej po prostu nie dalo rady. Ale:
          juz nastepnego dnia bolalo okropnie - i bolalo bardzo dlugo - no ale przy nowym
          dzidziusiu to nie ma wiekszego znaczenia, co innego wtedy w glowie (np. nawal,
          ktory tez nie jest przyjemny). w skali bolu (u mnie) od 1 do 10, przez ok. 4
          dni bylo 8, potem (po zdjeciu zewn. szewkow) ze 2 tygodnie 5-6 (nie moglam
          siedziec normalnie, tylko "poldupkiem", albo opierajac sie raczej o dolna czesc
          plecow); nastepne miesiace (sic!) 1-2.
          o higiene dbalam jak oglupiala (tantum rosa, siusianie TYLKO pod prysznicem,
          mycie za kazdym razem, suszenie, przymoczki z rivanolu itede), a i tak blizna
          sie babrala, powstala ziarnina.
          Z powodu tych problemow przelozylismy "pierwszy raz" na 4 mies. po porodzie -
          bolalo! ostroznosc, zele - nie wiele pomagalo - miesiacami! oczywiscie, z
          czasem bylo coraz lepiej, ale nigdy zupelnie dobrze. nadal bolalo (no, ale bez
          przesady, nie zeby krzyczec "aj!", po prostu jak dotkniecie swiezej rany) po
          prostu jak sie blizny dotykalo - np. przy myciu.

          na poczatku pazdziernika (13,5 mies. po porodzie) zdecydowalam sie, za namowa
          mojego gina, na operacje "plastyczna" - wyciecie tej sporej, twardej i bolacej
          tkanki. zabieg w znieczuleniu zupelnym (wiec wtedy to na pewno nie bolalo), ale
          potem - 5 dni bolu w stopniu 10!! nawet sie nie moglam przewrocic z boku na
          bok, serio.
          Teraz blizna goi sie bez problemow typu bakterie itp., ale nadal miejsce jest
          bolesne w dotyku i twarde. blizna - mniejsza, ale wyczuwalna. sexu nie probuje
          w ogole.

          reasumujac:
          -to juz drugi raz slyszysz, ze "cale zycie cipka sie papra" (a to "hahaha" nie
          jest dla mnie mile, biorac pod uwage moje doswiadczenia - np. wizyty u gina raz
          na tydzien przez 2 miesiace);
          -zaden lekarz mnie "tak nie zalatwil", a moj prowadzacy to fachowiec "z gornej
          polki", believe me;
          -no i drugi raz slyszysz, ze moze bolec podczas stosunku "nie wiem ile po
          porodzie". Dwa glosy - to juz chyba mozesz wziac pod uwage, ze ISTNIEJE taka
          mozliwosc, ze kogos moze bolec i bardzo, i dlugo.
          Naprawde nie chce nikogo straszyc ani zniechecac. Sama, mimo swoich
          doswiadczen, bardzo pragne miec jeszcze dziecko (jesli da rade, nawet nie
          jedno!), wszystko jest przeciez do przezycia. Bardzo mnie jednak irytuje Twoja
          zacieklosc i upor.
          pozdrawiam
          • lenifer Re: ale tak tez bywa...:(( 01.12.04, 20:13
            ja się pod tym podpisuję obiema rękami!

            Pozdrawiam smile lena
            • watermelon01 Re: ale tak tez bywa...:(( 01.12.04, 21:50
              lenifer napisała:

              > ja się pod tym podpisuję obiema rękami!
              >
              > Pozdrawiam smile lena

              hej,
              nie do konca wiem pod czym sie podpisujesz - czy zaliczasz sie do "grona
              pocietych-bolacych"? - no to szczerze, naprawde przykro mi to slyszec, kazda
              pewnie by chciala, zeby taka "niszowa grupa" nie istniala... lacze sie w
              boluwink))
              a jesli pod moimi postulatami dot. kultury wypowiedzi, wysluchania drugiej
              strony - szczegolnie, jesli sa to rzeczowe argumenty, no i w koncu
              zaakceptowania odmiennosci doswiadczen (bo nie chodzi o odmiennosc zdan, nie
              mozna miec zdania co do tego, czy "naciecie boli czy nie", bo to generalizacja,
              a nie opis indywidualnego doswiadczenia) to slyszec to jest mi niezmiernie
              przyjemniewink
              mialam sie juz nie wtracac w dyskusje, ale mam nadzieje, ze nie zlamie
              obetnicy "nie dowalania" lizaxo.

              po ochlonieciu z emocji wydaje mi sie, ze lizaxo przede wszystkim niefortunnie
              zatytuowala swoj post: "naciecie krocza nie boli" sugeruje pewna generalizacje,
              po prostu - prawo. jakby post byl zatytulowany "sluchajcie, naciecie krocza
              moze nie bolec!", to pewnie bym wcale tego posta nie otwierala -
              pomyslalabym "OK, fajnie, ze inne tak maja" i sie nie wtracala. To tak, jakby
              mowic, ze "brzuch przed porodem sie obniza" i te mamy, ktorym sie nie obnizyl w
              najlepszym wypadku traktowac jak "ewenementy", ulamki procent, a w najgorszym
              posadzac o straszenie mam in spe, ze jak sie nie obnizy to zle (ja mialam cala
              ciaze usadowiony nisko brzuszek i nie doswiadczylam "obnizenia").
              pozdrawiam serdecznie.
              • lenifer Re: ale tak tez bywa...:(( 07.12.04, 14:21
                Napisałma tak ponieważ w zupełności podzielam twój tok myślenia smile
                Pozdrawiam Lena
                • watermelon01 dzieki... 07.12.04, 17:58
                  milo wiedziec, ze nie jest sie w swoich pogladach osamotnionymsmile
        • kuleczek Re: do bogada 08.12.04, 00:21
          Jestem czesciowo za lizaxo. Dziewczyny powinnysmy zrobic liste szpitali i
          nazwisk poloznych, ktore chronia krocze podczas porodu. Rozsiewac te wiadomosci
          i wtedy konowaly nie beda mialy co robic i straca prace lub beda zmoszeni sie
          doksztalcic. Wazna jest pozycja w czasie porodu. Jesli dziecko "wychodzi"
          podczas kleczenia lub w pozycji kucznej kiedy nacisk na krocze jest rownomierny
          to rzadko dochodzi do pekniec i rzadko sie tnie. Jesli kobieta lezy w pozycji
          pollezacej wtedy caly nacisk i ciezar spoczywa na tych okolicach krocza, ktore
          sasiaduja z odbytem-dlatego tam wystepuja pekniecia. Zauwazcie, ze rzadko peka
          sie w innych miejscach krocza. A wiec wniosek jest taki, ze MUSIMY WALCZYC O
          NAJWYGODNIEJSZA POZYCJE PODCZAS PARCIA, NIE DAJMY SIE KLASC NA LOZKU,
          PROTESTUJMY. Wybierzmy szpital, w ktorym pozycja do parcia jest dowolna. To, ze
          kaza nam lezec podczas porodu-2 fazy-to tylko dla ich wygody-jesli porod
          przebiega dobrze to nie ma potrzeby tkwic na plecach. Pozycja pionowa jest
          wg.mnie lepsza - dziala wtedy dodatkowo sila grawitacji na glowke i cale
          dziecko a nie na nasze krocze w okolicach odbytu. Pozdrawiam wszystkie z Was. I
          te, ktorych bolalo-wam wspolczuje , i tych ktore porod i ciecie wspominaja
          lepiej.
      • aniagarsztka Re: Naciecie krocza nie boli - ale nie w tym rzec 10.12.04, 14:30
        Uśmiałam się z tego Twojego "rozpaprania pipki". JA właśnie bedę rodzić po raz
        drugi. Za pierwszym razem mnie nacięto, ale jeszcze popękała mi szyjka więc
        szycie trwało godzinę. Nie pamiętam bólu przy nacieciu i szyciu jako coś
        bolesnego, więc powinnam być pewnie zwolenniczką nacinania. Ale nie jestem,
        gdyż:
        Zauważyłyście jak wysokie są łóżka na poporodówce. Za każdym razem jak musiałam
        z niego zejść, gramoliłam się jak jakiś robak, przy czym odczuwałam ból. Nie
        powiem, że ten ból był jakiś bardzo uciążliwy, ale był nieprzyjemny i jestem za
        tym, że jeśli można nacięcia uniknąć to trzeba to zrobić. Wkurza mnie też to,
        że nikt mnie nie zapytał czy zgadzam się na nacięcie, tylko ciach i już. To do
        holerki jest moje ciało. Byc może i tak bym się zgodziła, ale zapytać można
        było. Tyle opwieści na szkole rodzenia było na ten temat, a tu w realnym
        świecie zaprzeczenie. A muszę zwrócić uwagę, że szkoła rodzenia była przy tym
        samym szpitalu, w którym rodziłam.
        Nie jestem pewna, czy konieczna było to nacięcie, chociaż i tak miałam szycie
        na szyjce więc pewnie nie powinno mi to robić różnicy.
        Szpital mógłby zrobić choć jedno: obniżyć łóżka poporodowe.
        Aha i jeszcze jedno, po zszyciu nigdy nie można być pewnym że jest tak jak było
        przedtem. Ja mam wrażenie, że zszyli mnie ciaśniej.
        Moje motto:
        Jeśli nie ma zagrożenia dla matki ani dziecka, NIE CIĄĆ!.
        Ania 40tdz.
    • magda.law1 Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 17:12
      Nacięcie krocza boli i to bardzo, położna zrobiła mi to wybierając zły moment
      czyli nie był to szczyt bólu. Szycie boli bardzo mimo znieczulenia miejscowego.
      Zdjęcie szwów -spoko. Po zdjęciu szwów człowiek od razu lepiej sie czuje.9 m-
      cy po porodzie czasem czuję, że coś "tam" mnie trochę boli.

      pozdrawiam
      M
    • lizaxo Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 18:54
    • lizaxo a ja jestem panikara 29.11.04, 18:56
      wiec ja jestem panikara numer jeden znajac siebie skoro ja tak mowie napewno
      nie jest z tym wszytkim tak najgorzej. Zreszta same sie przekonacie
      najwazniejsze porozmawiac o tym ze swoim lekarzem jesli bedzie przy porodzie
      wystarczy przypomniec o nacinaniu w szczycie bolu skoro tak panicznie niektore
      sie boja.
    • biedrona1 Re: Naciecie krocza nie boli 29.11.04, 22:06
      Nie wiem dlaczego tutaj trwają spory pomiędzy tymi których nacięci bolało a
      tymi które nie. Myślę, że temat jest potrzebny i powinno się uświadamiać
      kobiety, że mogą tego uniknąć. Nie rozumiem kobiet, które tak agitują
      przeciwko "nie nacinaniu" chyba z zazdrości, że one nie miały wyboru a teraz są
      szansę uniknięcia tego. A powinny wszystkie kobiety sanąc po jednej stronie i
      dyskusja powinna iść torem nie czy nacinać czy nie a raczej jak tego uniknąć
      jeśli się da. Po co być okaleczonym. Skoro na świecie nie robi się tego
      rutynowo. Jesli nie moyna inaczej to trudno zdrowie dziecka najwazniejsze ale
      jak sie okazuje wiele kobiet moze tego uniknac. W afrce tez przez wiele la
      kobiety myslaly ze musza dla zdrowia byc okaleczane. Brak jest madrych
      poloznzch ktre natna tylko wtedy gdy to niezbedne
      • linuss1 Re: Naciecie krocza nie boli 30.11.04, 08:58
        Biedrona trafilas w sedno!
        Tutaj doszlo do wyksztalcenia sie dwoch obozow: za nacinaniem i przeciw.

        A w sumie chodzi o to zeby dziewczyny wiedzialy, ze zabieg ten jest wiekszosci z
        nich niepotrzebny. O czym swiadcza statystyki np. angielskie, holenderskie,
        austriackie, amerykanskie i kanadyjskie:
        tu ciekawe strony /niektore po angielsku/ z wynikami badan na ten temat:

        www.rodzicpoludzku.pl/opieka/wyniki_ankiety.html
        www.rodzicpoludzku.pl/dyskusja/dyskusja_2.html

        Obstetric Myths Versus Research Realities:
        www.efn.org/~djz/birth/obmyth/epis.html

        Wolfson Institute of Health Service Centre for Midwifery Practice
        www.wolfson.tvu.ac.uk/cmp/onetoonesummary.html

        Benefits and risks of episiotomy: A review of the English-language literature
        since 1980:
        falcao.best.vwh.net/format/woolley.html

        dodam jeszcze bardzo interesujacy artykul kanadyjskiej poloznej:
        kobieta.gazeta.pl/edziecko/1,54921,2273038.html
        i zeby nie nudzic na tym skoncze wyliczanke, ale tekstow takich jest duzo wiecej
        w sieci).
        Cale zamieszanie dotyczy naduzywania epizjotomi oraz tego,z e niestety w naszych
        szpitalach nie informuja dziewczyn, ze np. biora w dlon nozyce i bedzie ciach!
        A kazda z nas, zgodnie z karta praw pacjenta, ma prawo to wiedziec i ma tez
        prawo wyrazic zyczenie, ze nie chce nacinania, chyba, ze nacieice jest konieczne
        z wskazan medycznych. Ale to inna sprawa, z ktora nikt tu nie dyskutowal.

        No i pocieszajace jest to, ze jednak cos sie zmienia. Ja np. trafilam na
        polozna, ktorej nie oplacilam wczesniej - dziecko urodzilo sie odrobine szybciej
        niz sie spodziewalam. I moje zyczenie zostalo uwzglednione. Malo tego, kobieta
        bardzo mi pomogla!
        Okazalo sie,z e sama jest zwolenniczka jak najmniejszej medykalizacji porodu i
        sama uwaza ciecie bez potrzeby za okaleczanie!
        Ale, jak powiedziala, z mitami trudno walczyc, a pacjentki zwyczajnie malo
        wiedza i nie domagaja sie respektowania swoich praw.
        Stad caly pomysl na ten watek.
        Mial on zmuszac do refleksji i propagowac mniej rutynowy sposob patrzenia na to,
        w jaki sposob rodziny nasze dzieci.
        I ciesze sie, jesli zawarte tu wiadomosci komus pomogly lub pomoga. Bo wbrew
        pozorom krocze to bardzo wazna czesc ciala kobiety.
        ps.
        polecam tez watki na temat tego:
        jak przygotowac krocze do porodu
        oraz artykul z grudniowego numeru Dziecka na ten temat.

        pozdrawiam,
        linussowa (korzystam z logu meza, ktory nadal na wyjezdzie)


    • aleksandrynka Re: Naciecie krocza nie boli 30.11.04, 12:21
      tak, oczywiście, nacięcie krocza nie boli. Ale boli później, ja nie mogłam sie
      ruszać, przez 10 dni nie wstawałam z łóżka, nie mogłam zrobić kroku, podróż do
      kibelka to była prawdziwa udręka, szłam zgieta w pół jak staruszka, przy byle
      prychnięciu wyłam z bólu i klęłam na cały świat. A ogólnie dość wytrzymała
      jestem na ból, sprawdziłam nie raz.
      Tak więc nacięcie nie boli... Rana OWSZEM!
    • jeny11 lizaxo jestes kochana 30.11.04, 18:35
      bardzo dziekuje ci za stworzenie u mnie pozytywnego myslenia a prawa swoje i
      tak znalam na temat nacinania. Jednak w pelni zgadzam sie z toba. Trzymaj sie
      cieplutko liza
    • schaapje oj jestes kochana :) 01.12.04, 09:16
      zgadzam sie, ze jestes - ze swoim odmiennym zdaniem tworzysz w przyrodzie
      rownowage smile

      Wiesz, z powodu zatwardzialosci i uporu tych wszystkich przeciw nacinaniu (a
      przede wszystkim dzieki pani i panu linuss) zaczyna sie we mnie rodzic taki
      wewnetrzny sprzeciw, ze az chce mi sie powiedziec 'a ja nie dosc, ze dam sie
      naciac, to jeszcze przyniose ze soba wlasne nozyczki i bede sie tego
      domagac!!!'. Bardzo nie lubie, jak sie mnie do czegos zmusza. I nawet jesli
      intencja autorow byla inna, ja cala te kampanie anty-nacieciowa odbieram jako
      narzucanie mi czyjegos punktu widzenia (co jest paranoja o tyle, ze ja rowniez
      NIE CHCE byc nacinana)... pozostaje miec nadzieje, ze te osoby, ktore juz
      urodzily w koncu znikna z tego forum i znowu zamieni sie ono w miejsce, gdzie
      kazdy moze powiedziec co chce i nie zostanie za to zlinczowany... trzymaj sie i
      w zadnym przypadku nie podejmuj decyzji w stylu 'to ja juz nic nie mowie, bo
      mnie znowu zaszczekaja' - takie glosy sa tu rowniez potrzebne!!!
      • misialski Re: oj jestes kochana :) 01.12.04, 09:26
        o rany, ale dyskusja. Dziewczyny. Linuss i Linussowa czy inni przeciwnicy
        nacinania do niczego Was nie zmuszają, nie narzucają własnego zdania. Daja nam
        wiedze a jakie mamy poglady to juz nasza sprawa indywidualna. Nie czytajcie
        wątków które Was denerwują. Ja tez nudze sie wieloma poruszanymi tematami wg
        mnie głupimi, ale skoro dla innych są wazne to bardzo dobrze niech takie wątki
        istnieją. Kazda z nas ma inne zmartwienia i innych porad szuka - uszanujcie to.
        • schaapje Re: no i wdaje sie w polemike... 01.12.04, 09:38
          i wzajemnie - wlasnie tego sie tu domagamy... uszanowania i tolarancji dla
          odmiennego zdania... niezaleznie od tego, czy jest ono za, czy przeciw...
      • biedrona1 Re: oj jestes kochana :) 01.12.04, 10:35
        Ale nikt ci nie broni przynieść własnych nożyczek a jeżeli ten zabieg sprawia
        ci taką przyjemność to możesz go powtarzać regulalnie co miesiąć. Przepraszam
        jeśli cię obrazilam, ale złości mnie to, że nie czytaćie uważnie linusa i jego
        żony oraz innych. A mam wrażenie, że ataki są jednak z waszej strony, oni
        jedynie podają rzeczowe argumenty.
        • schaapje Re: Biedrona 01.12.04, 10:56
          nie obrazilas mnie - za duzo w zyciu przeszlam, zeby tak latwo bylo mnie
          obrazic.. smile

          ale fakt, ze o tym wspomnialas oznacza, ze mialas taka intencje... a to juz
          swiadczy tylko o Tobie...

          pozdrawiam smile
          • biedrona1 Re: Biedrona 01.12.04, 21:15
            Nie absolutnie nie miałam zamiaru cię urazić.A to, że dyskusja jest taka
            burzliwa świadczy, że jest potrzebna, skro wszystkie tak czynnie uczestniczymy
            znaczy, że temat jest ważny dla nas wszystkich, bez względu na poglądy.
            Wszystkim nam przecież chodzi o to żeby "rodzić po ludzku". Życzę udanego
            porodu bez nacięcia lub z szybko i sprawnie gojącą się raną, jak woliszsmile
    • meggi76xo do schaapje..popieram 01.12.04, 09:24
      to sie dostalo od niektorych liziexo, popieram to co powiedzialas warto aby
      mowila i aby inni uszanowali jej poglady bo z tego co widze ona sznuje poglady
      innych i nie widze w jej wyowiedziach rzadnego narzucania czy atakowania
      przeciwniczek o czym swiadczy glowny post Lizy, calkiem obiektywny jak dla mnie
    • konwalia9 Re: Naciecie krocza nie boli 01.12.04, 22:14
      Pomijając merytoryczną dyskusję "za" czy "przeciw" nacinaniu chcę napisać o
      moim doświadczeniu. Mnie nacięcie krocza nie bolało (nawet nie wiem, w którym
      było momencie)- zostałam nacięta wyłącznie z takiego powodu, że synek rodził
      się "barkiem" o czym zostałam poinformowana i udzieliłam zgody. Szycia
      kompletnie nie czułam, podczas gdy lekarz zakładał szwy ja żartowałam sobie z
      nim i personelem. Nie rodziłam prywatnie a w państwowym szpitalu- widocznie
      wiele (a może wszystko) zależy od profesjonalizmu personelu. Jestem zdziwiona,
      że tak wiele dziewczyn wspomina nacięcie jako tak ogromny ból. Z tego co wiem
      jeśli nacięcie wykonane jest w szczytowej fazie skurczu, absolutnie nie ma
      możliwośći by coś poczuć.
      • le_lutki Re: Naciecie krocza nie boli 07.12.04, 14:42
        Dokladnie tak - fachowo zrobione naciecie i fachowo zalozone szwy nie bola i
        nie ma zadnych dolegliwosci z tym zwiazanych. Ja nie poczulam naciecia (choc
        ZZo juz prawie przeszlo zupelnie, czulam nieco zszywanie - z tego samego
        powodu). W dodatku lekarz nacial mnie tak, aby w razie czego ominac zwieracze.
        Siadac moglam od razu tego samego dnia. Po tygodniu wszystko bylo pieknie
        wygojone, szwy sie wchlonely i w ogole nie bylo zadnego problemu. Jedyny
        problem, jaki widze, to niedokwalifikowany albo leniwy personel, ktory partaczy
        robote. Problemow z seksem, siusianiem i innymi potrzebami fizjologicznymi nie
        mialam, z wyjatkiem pierwszych dni kiedy czulam opor (i to wylacznie
        psychiczny) przed wyproznianiem - dlatego w klinice dostalam buteleczke oleju
        nie wiem juz z czego, ktorego lyzeczke bralam przy posilku, aby ulatwic sobie
        zadanie. Po dwu dniach juz go nie potrzebowalam. Blokada psychiczna minela.
        Rehabilitacje miesni krocza zrobilam nie ze wzgledu na naciecie tylko ze
        wzgledu na naciagniecie przy porodzie - jest to zalecane kazdej kobiecie zeby
        uniknac problemow w okresie menopauzy (trzymanie moczu, opadanie macicy itp).
        Pozdrawiam i zycze znalezienia kompetentnego personelu.
        • watermelon01 Re: Naciecie krocza nie boli 10.12.04, 12:52
          le_lutki,
          moj przyklad nieco podwazy Twoja teze o zaleznosci "problemy po nacieciu" -
          "niedouczony personel". Co prawda, moj lekarz nie cial mnie ani nie zszywal
          przy porodzie - tylko jego zastepca, ale to tez b. dobry lekarz:
          jestem "pacjentka szefa" i wszyscy sie wtedy trzesli zeby czegos nie popsuc
          przy mnie, bo by im sie dostalo. Ale mialam problemy (juz wczesniej pisalam
          jakie, nie bede sie powtarzac). Po roku z obkladem "moj lekarz" - bardzo znany,
          z gornej polki, nie ma mowy o niedouczeniu i partactwie - "poprawial" mi ta
          blizne (w skrocie, zabieg wygladal podobnie, po prostu wycieto zmieniona tkanke
          i zszyto ponownie). To bylo 2 miesiace temu, goi sie lepiej, ale nadal boli
          przy dotykaniu.
          Bylam dzisiaj rano na kolejnej wizycie kontrolnej i pytalam dlaczego sie tak
          dzieje. W moim przypadku to ma zwiazek ze sklonnoscia mojego organizmu -
          wszystkie blizny goja mi sie dlugo (nawet te po ukaszeniu komara - widac je
          nawet 2 miesiace). Wszystkie zabiegi jakie zostaly przeprowadzone na moim ciele
          zostaly wykonane prawidlowo, fachowo - "wina" lezy po stronie mojego organizmu.
          pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka