Ciekawi mnie, czy podajecie lekarzowi rzeczywisty termin ostatniej
miesiączki. Ja, pomna doświadczeń z poprzedniej ciąży, kiedy to za każdym
razem musiałam tłumaczyć lekarzom i położnym, że mam dłuuugie, nawet 60 -
dniowe cykle a maluch począł się w 39/40 dniu cyklu, postanowiłam, że tym
razem postąpie inaczej. Wtedy termin z OM wycodził na 25.08, ja, znając datę
owulacji wyliczyłam sobie na 20.09 a usg, niestety, kiepskiej jakości mówiło
o 15 - 30.09. No i synek urodził sie zgodnie z moimi przewidywaniami - 20.09.
Obecnie zaciążyłam w 22 dc. (datę owulacji znam dzięci obserwowaniu objawów:
temp., śluzu i szyjki). Odjęłam od tego 14 dni a różnicę dodałam do
rzeczywistego terminu OM. W ten sposób wyszła mi data OM oczekiwana przez
ginekologów. Gdy poszłam na usg, tym razem na bardzo dobrym sprzęcie, okazało
się, że wiek maleństwa zgadza się co do dnia z tym podawanym przeze mnie z
oficjalnej OM

W końcu wszyscy są zadowoleni.
A jak jest w Waszym przypadku?
Czy staracie się zawsze dokładnie podawać ten termin?
Pozdrawiam.
Jana