ggosiek
18.03.05, 09:34
Zawsze wypowiadałam się na tym forum dość obiektywnie więc i teraz wypowiem
sie w miarę rozsądnie ale i jednoczęśnie się wyżalę.
Przy wszelkich dyskusjach na temat zwolnień lekarskich wypowiadałam się, że
ciąża to nie choroba i jeśli ktoś jest na zwolnieniu lekarskim tylko dlatego
że jest w ciaży to działa nie fair. Zawsze byłam uczciwa (chyba nawet za
bardzo) i naiwna dlatego jak głupia od początku ciaży wstawałam 0 4,30 rano
aby zdążyć do pracy oddalonej o 60 km i aby nie zniszczyć firmy swoim
odejściem . Szefowi powiedziałam że będę chciała odejśc w II połowie czerwca
miesiać przed urodzeniem i że chcę wypełniać swoje obowiążki i nie
zamamierzam iść na wychowawczy tylko od razu wrócić do pracy (wiadomo psada
pieniążki itp.) Wszystko było ok. ale miarka się przebrała naprawdę. Mam
dosyć ciąłych pretensji do mnie o wszystko, ciągłych dogryzek żony szefa na
temat mojego wyglądu wcinania siew moje życie prywatne. Myśłałam że wszystko
przeżyję i przynajmniej miesiąc kwiecień aby odejść z czystą kartoteką z
firmy, ale nie zamierzam tego wszystkiego tak sobie olewać. Od ponad 3
tygodni wracam do domu z bólem podbrzusza i ciągle płaczę. Kłóce się z mężem
o zwolnienie, on chce abym poszła już od pocżatku kwietnia a ja dopiero
gdzieś od 20 kwietnia, bo tego nie zrobiłam i tego bo trzeba rozliczyć jedną
i drugą firmę do podatku. On twierdzi żebym sobie to wszystko olała bo to nie
ja jestem właścicielem i to oni w momencie kiedy sie dowiedzieli że jestem w
ciąży powinni w ciagu następnego miesiaća zorganizować jakąś osobę do pomocy
(a dowiedzieli sie już w grudniu). JA mu tłumaczyłam że nie mogę ich tak
zostawić bo obowiazkują mnie pewne terminy. I wiecie co leję na to przy
następnej wizycie poprosze o zwolnienie lekarskie, bo jestem w 21 tygodniu
ciaży i za każdym razem gdy przychodzę do pracy modlę się aby nie strzelił im
głupi pomysł i abym nie miała zadnego bólu podbrzusza. Wiecie co usłyszałam 2
dni temu od swojego szefa, że jak będę chciała odejść na zwolnienie to mam go
zawiadomić o tym wcześniej bo muszą zorganizować za mnie zastępstwo, a ja mu
powiedziałam że to zastępstwo już dawno powinno być a to czy pójdę na
zwolnienie zalezy też od opinii lekarza, bo teraz jestem jak bomba zegarowa,
która nie wiadomo kiedy wybuchnie, zawsze cos może sie przytrafić. NIepoważni
ludzie.
Mam nadzieję że ktoś mnie zrozumiał, wiem ze napisałam chaotycznie, ale
musiałam sie komuś wyżalić bo to co sie u mnie dzieje to prawdziwa tragedia.