to mój początek - 6 tc. Wczoraj powiedzieliśmy rodzicom męża, braciom,
siostrom i paru znajomym. Wszyscy bardzo gratulowali, sie cieszyli itd. zero
negatywów.Dziś powiedziałam mojej mamie (mieszkam z nią i z mężem). się
cieszy że zostanie babcią, ale cos to bardzo przysłania: otóż ja nie pracuję.
Od skończenia szkoły nie mogę znaleźć pracy (to już ponad rok!). I teraz
będzie utrudniona jeszcze bardziej sprawa, jeżeli nie wykluczona nawet.
Bardzo się boi, że będzie bardzo ciężko. Teraz juz trochę ochłonęła ale widzę
że jeszcze nie za bardzo przestała o tym myśleć. My mieliśmy się wyprowadzić,
ale teraz mówi że nie damy rady opłacać mieszkania, utrzymać siebie i jeszcze
dziecko... Ja to bym bardzo chciała sie wyprowadzić, mieszkać skromniutko,
ale tylko z mężem i dzidziusiem. Z mamą nie jest źle (nie jest konfliktowa)
ale tak jakoś nie czuję sie do konca wolna. Myślę że jakbysmy znalezli cos
taniutkiego to bysmy dali rade, a przynajmniej byłoby spokojniej, frywolniej
i wolniej. Troche mi sie przejęło od niej i bardzo zaczęłam się przejmować i
zastanawiać czy ona nie ma racji.. cały czas teraz becze i boje sie ze ten
klimat moze sie utrzymac dłużej. musi byc dobrze, wiem to, ale czuję sie jak
darmozjad a teraz jeszcze bedzie musiala pomagac nam w utrzymywaniu dziecka..
Chcę się wyprowadzic, ale nie wiem jak finansowo sobie poradzimy. Mamy
narazie we dwójkę ok 1600/m-c. Może coś by sie dało pomyśleć.. kurcze, ale
sie rozgadałam.. musiałam sie wygadać. Dzięki, że Wam mogę

Już mi troszke
lepiej. A może jakąś pracą w domu bym sie zainteresowała? znacie moze jakąś
taką pracę w domu gdzie mozna naprawde zarobic. Nie wiele, ale zawsze cos...?