Dodaj do ulubionych

nacinanie krocza

27.04.05, 13:22
cześć dziewczyny! opiszcie czy bolało was nacinanie krocza bo dla mnie to był
największy ból porodowy. bez żadnego znieczulenia. nawet nie przypuszczałam
że tak to będę czuła raczej byłam nastawiona na to że nacinanie to pestka i
nie boli a jednak okazało się inaczej. planuję drugie dziecko i poradźcie mi
czy może znieczulenie zo coś w tej sprawie pomoże bo drugi raz tego nie
wytrzymam tym bardziej że mam w tym miejscu teraz zrosty i nacinanie pewnie
będzie dotkliwsze. pozdrawiam. piszcie
Obserwuj wątek
    • 3porzeczki Re: nacinanie krocza 27.04.05, 13:34
      Nacinanie bolało? To musiało być arcyźle wykonane, normalnie nacina się podczas
      skurczu i absolutnie nic nie czujesz. Może masz na myśli szycie? To boli
      faktycznie, ja też najgorzej to szycie wspominam. Ja nie miałam Zzo ale
      słyszałam, że nie boli także przy szyciu, zresztą to zależy od dawki, różnie
      dziewczyny komentują ale raczej na +. Może nie będzie potrzeby nacinać drugi
      raz? Ja też się tego obawiam, zwłaszcza, że mam bliznę, nie jest tak jak
      dawniej, poza tym mam wrażenie, że zbyt ciasno mnie zszyli, koszmar z tymi
      nacięciami
      • gosi24 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 13:39
        ja rodziłam na oksytocynie ale skurcze parte nie były dla mnie tak bolesne żeby
        przesłoniły mi ból nacięcia. a szycie to swoją drogą jest arcynieziemskim
        przeżyciem. podobno niektóre kobiety są do szycia usypiane i budzą się już
        poskładane. ja nie miałam tego szczęścia.
        • anaik242 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 14:12
          ja rowniez rodzilam na oksytocynie i bole parte nie byly bolesne , jezeli jest
          ciecie wykonane prawidlowo i podczas skurczu to sie nie czuje bolu. ja czulam
          ze mnie polozna naciela ale nie bylo to bolesne. za to szycie ze znieczuleniem
          miejscowym ale mimo to straszne przezycie.pozdrawiam
      • asia9946 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 20:46
        ja nacinania nie czulam, same bole parte tak mnie zszokowaly,ze moglabym byc
        nacinana bez konca,a szycie? wogole nie bolalo,za to teraz (miesiac po porodzie)
        wszystko mnie boli,nie moge dlugo chodzic,siedze na misce i na dodatek wdal sie
        stan zapalny,ale zyje smile
        pozrawiam Joasia
        • monia1973 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 21:24
          Asiu, ja też byłam nacinana miesiąc temu i jakieś 2 tyg. temu, na szwie
          pojawiły mi się 2 małe zbiorniczki z ropą. Jeden pękł i zaraz obok ukazała się
          w ciele na szwie nitka, którą wyciągnęłam pensetą, a drugi zbiorniczek zaczął
          się wchłaniać do ciała. A jak wygląda Twój stan zapalny? Pytam, bo gin.
          stwierdził, że na razie nic się u mnie złego nie dzieje. To co ma mi odpaść
          krocze, żeby zaczął działać?
          pozdrawiam
          Monia
    • ma.pi Re: nacinanie krocza 27.04.05, 14:24
      Ja bylam nacinana przy dwoch porodach. Naciecia nie czulam przy zadnym, a przy
      pierwszym bylam nacieta w dwoch miejscach, przy drugim porodzie rodzilam z
      oksytycyna. Szycia tez nie czulam, bo lekarz przed znieczulil miejscowo.


      Pozdr.
      • gosi24 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 14:35
        a kiedy chodziłam do szkoły rodzenia jedna z przyszłych mam panicznie bała się
        nacinania i błagała żeby w trakcie położna dała jej znieczulenie. wtedy
        myślałam sobie o niej panikara jakaś dziwna nie boi się porodu tylko nacinania?
        to jak ona przetrzyma skurcze? a jednak i mi się to trafiło że wszystko czułam
        a jestem osobą odporną na ból. do dziś wspomnienie tego co czułam w trakcie
        nacięcia przyprawia mnie o ciarki na skórze ale jak widzę jestem chyba w
        znacznej mniejszości. dzięki za odpowiedzi.
    • isia_50 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:07
      Nacinanie krocza położna nawet nie wiem kiedy zrobiła. Dopiero po porodzie
      dowiedziałam się, że teraz będą mnie szyli, bo miałam cięte krocze. Szycie w
      znieczuleniu miejscowym też mnie nie bolało, ale dziecko w tym czasie już
      wróciło z ważenia i ssało cycusia, więc nawet nie zwracałam uwagi kiedy mnie
      zszyli, poczułam jak zalali mi wszystko jodyną, wtedy zaczęło mnie szczypać.
      Chyba istotne jest też na jaką szerokość tną. U mnie skończyło się na 7 szwach.
      • gosi24 Re: nacinanie krocza 28.04.05, 16:58
        mnie szyli przez pół godziny na skórze miałam 4 szwy ale w środku
        kilkadziesiąt. nawet szyjkę miałam pękniętą obustronnie i zszywaną. leżałam pół
        godziny i myślałam że ten koszmar nigdy się nie skończy a położna wrzeszczała
        żebym się nie ruszała bo mi igłę zostawi i na rentgen będę jechać. na ten czas
        wysłali mojego męża do koncika noworodka żeby zaopiekował się dzidzią i nie
        mógł interweniować w ich rzeźnickie metody.
    • koleandra Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:23
      Nie bolało mnie ani nacinanie ani szycie.
      • promyczek25 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:27
        czesc,
        ja rodzilam przy zzo wiec ani szycie ani nacinanie nie bolalo, nawet dobrze nie
        czulam skurczy partych, a trwalyone 7 min i synek juz byla na swiecie,
        natomiast po porodzie dyskomfort wiadomo jest bo jakby nie bylo to rana,
        szycie, szwy...

        dziewczyny polecam zzo --naprawde warto, wprawdzie w polsce trzeba czasem sie o
        nie "starac" ale naprawde warto. ja rodzilam w usa, 2 miesiace temu a tutaj zzo
        jest "na porzadku dziennym"

        pozdrawiam

        daga i maksym 18luty 2005--juz ma 10 tygodni
    • mzn1 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:36
      hmm ja rodzilam juz 2 dzieci i... nie czulam nacinania. robili je w szczycie
      skurczu na znieczuleniu miejscowym i powiem ci szczerze, ze maz mi powiedzial
      kiedy i ze wlasnie tak to wygladalo bo ja nawet tego nie czulam. Moze poprostu
      ppros o znieczulenie miejscowe. Warto chyba podzielic sie z polozna obawa o
      nacinaniu wtedy powinna bardziej sie przylozyc i zwrocic uwage by tym razem nic
      nie bolalo. Zycze pomyslnosci i zapraszam na moje forum o porodzie - ten temat
      tez jest tam poruszany.
    • grochalcia Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:39
      Wiesz co, dla mnie nacinanie zanowu bylo najprzyjemniejsza chwila podczas
      porodu, naprawde...bo moje dziecko uparcie nie chcialo sie urodzic, zwijalam sie
      z bolu przez 5 godzin a kiedy cieli nawet nie poczulam. Czuje teraz, bo rana sie
      goi)))
    • mika_p Re: nacinanie krocza 27.04.05, 15:54
      Nie dosc, ze nie bolało, to nic nie czułam - ani przy I, ani przy II porodzie,
      bez znieczulenia.
    • quuzka Re: nacinanie krocza 27.04.05, 17:47
      Nie czułam nacinania, bo odbyło się to podczas skurczu. Pamiętam, że pytałam
      położną o to czy będzie nacinała i okazało się , że już to zrobiła...Szycie
      przy znieczuleniu miejscowym - czułam, ale nie zastanawiałam się nad tym, bo
      miałam w ramionach synka i byłam bardzo szczęśliwa!
      • andaba Re: nacinanie krocza 27.04.05, 20:58
        Raz byłam nacinana - kompletnie nie bolało.
      • baarbara Re: nacinanie krocza 28.04.05, 20:05
        Mnie nic nie bolało, a przy szyciu lekarz mi kawały opowiadał, ale to było 8
        lat temu. Teraz jestem w 40 tyg. i mam coraz większego pietra. Fakt, jak juz
        byłam w domu, to troche mnie bolało i chodziłam jak kaczka, ale po 2 tyg. byl
        spokoj, a szwy same wyszły. Pozdrawiam cieplutko wwszystkie przyszle i obecne
        mamusie wink
    • agusik25 Re: nacinanie krocza 27.04.05, 22:13
      Nie bolało mnie ani nacinanie, ani szycie.
    • smagliszka Re: nacinanie krocza 27.04.05, 22:34
      Bolało jak nie wiem co. Pamiętem że widzę jak położna bierze nożyczki. No i
      mówię (A raczej krzyczę) "Teraz nie bo nie mam skurczu, niech pani na skurcz
      poczeka!!!" A ona na to "A co ty tam wiedzieć możesz!!!"
      No i zaczęła mnie kroić... KOSZMAR!!!

      -------------------------------------
      pozdrawiam,
      mama Natalii Estery 16.05.03
      e-mail: natalisek@wp.pl
      • gosi24 Re: nacinanie krocza 28.04.05, 16:47
        chociaż jedna a już zaczynałam wierzyć że chyba mi się uroiło że mnie coś
        bolało. ja miałam to samo co to by musiał być za skurcz żeby dać się na żywca
        pokroić i nic nie poczuć tym bardziej że się wie że położna to zaraz zrobi i
        człowiek tylko czeka aż się zacznie. i co sądzisz o następnym nacinaniu
        porodowym? bo ja zastanawiam się nad cesarką. pozdrawiam.
      • kapcius Re: nacinanie krocza 28.04.05, 17:14
        o Boziu smagliszka toż to prawdziwy horror!!! jej jak trafie na taka położona sadystke to chyba prędzej z tamtąd uciekne niz urodze...
        • smagliszka Re: nacinanie krocza 28.04.05, 19:16
          No, naprawdę koszmar sad
          Może trudno w to uwierzyc ale śni mi się to po nocach do dzisiaj sad
          Ale cały poród był niefajny, przez to że na oksy. No i położna sadystka nie
          tylko w kwestii nacinania sad Ale nieważne.
          Następnym razem cesarka, albo nie będzie nastepnego razu. Tak postanowiłam i
          tego się będę trzymać. smile
          pozdrawiam cieplutko!
        • gosi24 Re: nacinanie krocza 29.04.05, 08:47
          to pocieszę cię jeszcze że zapłaciłam za jej stałą obecność przy mnie i opiekę
          aż 600 zł. co ty na to? pozdrawiam
          • magda742 do gosi 24 29.04.05, 11:16
            a w jakim szpitalu rodziłaś? troche sie przerazilam, bo oplata o ktorej mowisz
            rowna sie ze szpitalem, w ktorym ja chce rodzic, jak chcesz odpisz na priva
          • smagliszka Re: nacinanie krocza 30.04.05, 16:04
            Ufff... Ja zapłaciłam tylko 100 wink
            Jakbym dała więcej to chyba bym zarządała zwrotu smile
    • miss_california123 Re: nacinanie krocza 28.04.05, 16:53
      Ja zobaczyłam że biora nożyczki, więc już wiedziałam co się święci. Koleżanka
      mówiła mi że robią to w szczycie skurczu i nic sie nie czuje. Wyczekałam więc
      na skurcz i powiedziałam, że własnie czuje skurcz, na co lekarz powiedział
      żebym parła. Parłam z całych sił i wtedy poczułam szarpnięcie, ale żadnego
      bólu. Mąż widział więcej i powiedział że lekarz z położna dali sobie znak
      skinieniem głowy zeby przecianć. Mnie z kolei przeraziło, że chcieli mnie
      łyżeczkowac na żywca, bo nie urodziłam całego łożyska. Narobiłam rabanu i
      poprosiłam znieczulenie. Dzięki temu nie czułam też szycia na szczescie.
    • lillika Re: nacinanie krocza 29.04.05, 12:27
      Dziewczyny, jak czytam niektóre wypowiedzi, to się zastanawiam czym różni się -
      hmmm lekarz(?) szyjący pół godziny na żywca szyjkę od dr. Mengele. Dlaczego
      takich rzeźników nie zaskarżacie. Przecież takich jak Wy jest wiecej. Dlaczego
      pozwalacie na takie faszystowskie praktyki? To jasne, że na sali porodowej
      Wasze zdanie jest ignorowane. Ale czemu potem nic nie robicie. Przecież to się
      właściwie nadaje do prokuratury! I jeszcze płacić położnej 600zł za
      pseudoopiekę??? To przecież ta położna powinna zapłacić za fizyczne znęcanie.
      Przecież nic się nie zmieni jeśli same nie będziecie walczyć z patologią!
      • anulka59 Re: nacinanie krocza 30.04.05, 17:14
        Nie rodzilam ale mialam praktyki na porodowce wiec nie raz widzialam reakcje
        poloznych w roznych sytuacjach i to co mnie przeraza to fakt ze polozne
        odbierajac dyplom skladaja przysiege(troche podobna do tej lekarskiej) gdzie
        obiecuja nie szkodzic a rzeczywistosc jest niestety inna!Nie dasz koperty to
        nie licz na dobre traktowanie-jestes kims kto zawraca jej glowe.Nie tylko
        polozne ale pielegniarki tez potrafia byc okropne. Ja kiedys w poradni K gdy
        polozylam sie do badania od asystujacej lekarzowi pielegniarki uslyszalam"ale
        masz ochydnie owlosione krocze"i co mam zrobic?Jestem w ciazy i panicznie sie
        boje porodu jak rowniez tego ze gdyby zaszla koniecznosc pobytu w szpitalu to
        strach przed taka ocena mojego krocza spowoduje ze nie pojde i strace
        KRUSZYNKE
        • j04nn4 do anulka59 30.04.05, 17:26
          Po prostu musiałaś trafić na debili, ja leżałam na gin na początku ciązy
          plamiłam co prawda do szpitala polazłam ogolona ale przez czas leżenia nie w
          głowie mi bylo golenie a bylam badana co 3 dni pozniej juz mialam szope a nikt
          mi nic nie mowił prawde mówiąc jakbym usłyszała takie coś to osoba z której ust
          padly takie słowa dostała by odemnie niezle zje..... mam niewyparzona gębę a
          tym bardziej jak ktoś mnie obraża ty nie poszłąs tam robic sesje zdjęciową
          tylko zbadac sie, pozatym mam 3 koleżanki ktore rodziły w przeciągu 2 lat dwie
          nie opłaciły położnej i byly zadowolone po porodzie połozne przychodziły i
          pytały jak sie czuje jedna opłaciła i tyle jej wyszło ze rodziła 18 godzin
          nawet oxytocyny jej nie podali na przyspieszenie nic przeciwbólowego pozatym
          cala w kroku popekała. W momencie gdy dostała wylewu w oczach jej połozna
          powiedziała byśmy zrobili cesarke ale jak juz tyle sie nameczylaś to wytrzymasz
          dodam ze zapłaciła 500 zl a i jeszcze jedna to po przyjezdzie wetkneła poloznej
          na dyzuże 300 zl i mówi ze była zadowolona ja napewno nie bede płaciła ale mam
          zamiar wziasc ze soba troszke slodyczy i kawe i wreczyc im tzn moja mama
          podczas porodu to tez w jakis sposob łapówka ale płaciłą ni bede szkoda mi
          pieniążków pozdrawiam asia i 31 tyg brzusio
          • anulka59 Re do j04nn4 30.04.05, 20:55
            Dzieki wtedy poprostu nie bylam w stanie nic powiedziec ale gdy w grudniu 2004
            moj gin dawal mi skierowanie do szpitala na badanie droznosci jajowodow nie
            zgodzilam sie na obecnosc pielegniarki przy badaniu mnie przez ordynatora ktory
            bada przy przyjeciu i na USG przez pochwe wykonywane przez nieznanego mi gin
            tez sie nie zgodzilam.Teraz poprostu wiem ze musze walczyc o swoje Jesli chodzi
            o "lapowke" to tez myslalam o czyms takim a nie o pieniadzach a poza tym mam
            teraz wspanialego gin (ANIOL NIE CZLOWIEK)pomogl mi zajsc w ciaze a teraz ja
            prowadzi i wiem ze na niego przy porodzie moge liczyc a przy nim takie cos jak
            mnie spotkalo jest niedopuszczalne.Pozdrawiam i zycze ci szczesliwych 9tygodni
            z twoim brzusio Ania i 11tyg brzusio
            • gosi24 Re: Re do j04nn4 04.05.05, 18:54
              planujemy z mężem 2 ciążę i zasięgałam porad dziewczyn które rodziły 1 dziecko
              naturalnie a 2 przez cesarkę i wszystkie te których pytałam cesarkę wspominają
              lepiej. z pewnością mniejszy uraz psychiczny. już teraz wiem że 2 dziecko
              urodzę przez cesarkę. i wiecie co? od tego momentu w którym to postanowiłam nie
              boję się już ciąży i porodu a i o dziecko jestem jakoś dziwnie spokojniejsza
              wiem że chociaż przy porodzie mi go nie uszkodzą. rana jak rana kiedyś się
              zagoi a rana na psychice po ostatnim porodzie siłami natury pozostała mi do
              dzisiaj czyli już 2 lata a to będzie ciężej zagoić. pozatym obiecałam sobie że
              już nikt mi nigdy nie pokroi krocza. blizna po tym jest bardzo nieprzyjemna i
              wrażliwa na dotyk nawet podczas mycia. tak już chyba zostanie. od chwili kiedy
              powiedziałam mężowi o cesarce on też jest spokojniejszy o moją ciążę. w końcu
              dla niego to też był stres patrzeć jak cierpię. pozdrawiam.
    • madi30 Re: nacinanie krocza 04.05.05, 21:32
      ja rodziłam na zzo, nie czułam cięcia (ale je słyszałam) podczas zszywania
      dostałam jeszcze super dawkę znieczulenia miejscowego, no nie bylo to
      najprzyjemniejsze, ale biorąc pod uwagę, że poród przeszedł całkowicie
      bezbolesnie, to w końcu cos tam musiałam poczuć smile
      • gabi67 Re: nacinanie krocza 05.05.05, 09:07
        Ja rodziłam dwa razy więc moge powiedzieć że naprade nie czuje się tego
        nacięcia.Wkonywane jest ono przy największym skurczu i czuje się tylko
        ciepło.Ja miałam znieczulenia miejscowe,pierwsze dziecku ważyło 4500 zapóżno
        zostałam nacięta i efektem tego założono mi 23 szwy.natomiast drgi dzidzius
        ważył 3900 jeden szew.teraz czekamy na trzecią dzidziesmileA i jeszcze jedno szwy
        są rozpuszczalne i i prawie wcale nie pozostawiają śladu.
        Pozdrawiam Gabismile
    • lenifer Re: nacinanie krocza 05.05.05, 09:52
      Szkoda że należę do mniejszości. Mnie nacinanie bolało okrutnie. Szycie też
      było straszne a do tego lekarz miał takie poczucie humoru że odczułam jego
      żarty jako kpiny w moim kierunku. Teraz jestem drugi raz w ciąży i tak się boję
      że chyba zwariuję... Chcę żeby tym razem był przy mnie mąż żeby miał ich kto w
      razie czego opierdzielić. W łapę dawać nie mam najmniejszego zamiaru (tak jak i
      za pierwszym razem). Mam nadzieję że ten poród będę lepiej wspominać smile
      Pozdrawiam. Lena
    • atlantis75 Re: nacinanie krocza 05.05.05, 10:40
      Mnie nie bolało. Miałam znieczulenie. Obowiązkiem lekarza jest wykonywać zabiegi
      tak, by pacjent jak najmniej cierpiał. Przy nacięciu muszą wyeliminować ból, to nic
      trudnego, wystarczy znieczulić. Na drugi raz domagaj się głośno. Masz do tego
      prawo! Jak jedno znieczulenie nie zadziała, żądaj drugiego. Aż do skutku, aż nie
      bedzie Cię boleć. Nacinanie to nie pestka. To spora rana cięta w miejscu, które
      dodatkowo jest zmaltretowane porodem. Sprawnie zrobione nie pozostawia
      zrostów. Gosia, walcz o to, co Ci się po prostu należy. Powodzenia!
      • misialski do Atlantis 05.05.05, 12:40
        Hejsmile
        Mam pytanie. O ile sie nie myle kiedys pisałas w jakims wątku o maści
        nagietkowej do masazu krocza przed porodem. Rozumiem ze to nie wystarczyło i
        byłaś nacięta. Jak duze było Twoje maleństwo skoro Cie nacinali?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka