Bylam na usg,ciaza ma 5 tyg. i 3 dni, jest tylko pecherzyk,choc mialam
nadzieje,ze bedzie juz serducho, ale i tak sie nie martwilam. ale kurcze od
tygodnia mialam straszne mdlosci,raz wymiotowalam, a przeczytalam w ksiazce
od kolezanki ze to b. dobrze,bo przy ciaz z mdlosciami raczej nie ma
komplikacji,( czy slyszalzscie cos takiego?),mialam zatwardzenie co tez mi
sie wydalo ok, dwa razy ronilam i w tej ciazy objawy sa inne dlatego sie
cieszylam,ale dzisiaj mdlosc nie sa juz takie silne jak przez ostatni
tydzien, a zauwazlam ze zalatwiam sie jakby na zielono tzn.kupka. No i mialam
chociaz nadzieje,ze to serduch bedzie... taka bzlam spokojna , staram sie
dalej byc, ale kurcze ten czas jest straszny. w sobote ide znowu na usg. mam
takiego lekkiego dola. i kurcze nawet nie mam sie komu pozalic,moj maz nie
dokonca to rozumie-bo dla nie go to "bedzie dobrze,albo bedzie co ma byc,
albo wogole nie na temat" a z innymi to mi sie juz nawet niechce gadac,bo i
tak nie rozumieja-jedna znajoma to nawet zaczela sie do mnie pluc ze ja tylko
o tym mysle,jakby to faktycznie takie dziwne bylo.