08.07.05, 17:53
Mieszkam z mezem u Tesciowej.I mam do bani.Od Nas bierze o wiele za duzo na
zycie.Wtraca sie do dziecka.Zaczela jej dawac jakies rzeczy,interesowac sie
Nim jak mama,podczas gdy mnie traktuje jak kopciucha-nawet nie chciala mnie
zameldowac.Dziecko zamelduje,ale mnie-nie.Oczywiscie nie zgadzam sie zeby
matkowala mojej coreczce bo to ja zawsze bede jej mamą.Z nerwow mozliwy jest
u mnie wczesny porod-biore dwa lekarstwa-Isoptin i Fenoterol zebym urodzila w
pore.Teraz interesuje sie moja renta.O ja biedna.Ktoras ma tak jak ja.sad
Obserwuj wątek
    • niuta3 Re: tesciowa 08.07.05, 18:25
      Już mi cię szkoda, ja też mieszkam z teściową, ale nie mam powodu do narzekania.Jak możesz tam wytrzymać ja to chyba wyprowadziła bym się . Rozmawiałaś o tym z mężem, powinniście razem rozwiązac ten problem . W takich warunkach powinien jakoś zareagować. Tu przeciesz nie chodzi tylko o ciebie, ale i o bobaska. Pozdrawiam i mam nadzieje że jakoś temu zaradzicie.

      <center><p style="background:white;"><font face="verdana,arial,sans-serif" size="1" color="black">baby Grabarow</font><br /> src="lilypie.com/days/051215/3/7/1/+1" alt="Lilypie Baby Ticker" border="0" /></a></p></center>
      • pimpek_sadelko masz meza, co on na to? 09.07.05, 13:05
        jest ubezwlasnowolniony czy jak? biedak nie moze zachowac sie jak mezczyzna i
        bronic zony?
        za kogo wyszlas?
    • patoga Re: tesciowa 08.07.05, 19:25
      Współczuje Ci bardzo. Ja z moim partnerem teżmieszkamy z jego mamą. Nie mam
      takich problemów jak ty, bo nie muszę płacić jej za nic, ale jest cholernie
      nadopiekuńcza (traktuje nas jak maleńkie dzieci) i to też jest powodem do
      nerwów. Jak tylko włazi do pokoju dostaję skurczy. Ja tak samo jak ty jestem na
      Fenoterolu, mam nadzieje że uda nam się dotrwać do samego końca.
      Musicie razem z mężem z nią porozmawiać, choć wiem że to nie łatwe bo moja to
      wpuszcza wszystko jednym uchem i odrazu drugim wypuszcza...
      Jak najdłużej trzymajcie się 2w1.
    • sierpniowka Re: tesciowa 08.07.05, 19:34
      a moja przysyla mms-ami s w o j e wlasnorecznie robione zdjecia (aparatem
      komorkowym). zdjecia przedstawiaja tesciowa na plazy. w bikini.
      wink
      jak nie urok to tesciowa smile
      tesciowa w bikini oczywiscie smile
      a ja w 34tc...
      z perspektywa urlopu na porodowce smile
      trzymajcie sie smile
    • aga.79 Re: tesciowa 08.07.05, 20:12
      Skoro tak Wam dokucza i dużo kasy chce, to może poszukacie sobie stancji. Zawsze
      to lepsze niż ciągłe nerwy.
      Ja bym z moją teściową miesiąca pod jednym dachem nie wytrzymała
      Aga 38tc
      • annam21 Re: tesciowa 08.07.05, 20:26
        rozumiem bol,a z tym osobnym mieszkaniem to fajny pomysl ale napewno nie latwy
        do zrealizowania.szczere wyrazy wspolczucia,nie mieszkam z tesciowa ale tez mi
        daje popalic, teraz jestem w 11tc a ona nic nie wie.jak poronilam,mialam
        depresje a ona dzwonilazeby mi powiedziec ze ona bardzo chciala miec tego
        wnuszka, puzniej jak chcialm zeby zronbil mezus badania powiedzial mu "po co
        przeciez ty jestes zdrowy"i nie zrobil.A po moim nie oplaknych 2 poronieniach ,
        dzwoni i mowi,zsarzyla sie wieelka tragedia ktos tam z rodziny poronil,nawet
        nie sluchalam rozwylam sie, ja mialm 2 tragedie,ale widocznie nie az tak
        wielkie dla niej,aj z tesciowymi to najlepiej w niedziele raz w miesiacu!
    • beti1970 Re: tesciowa 09.07.05, 01:15
      też mieszkałam rok z teściami, aczkolwiek mój terror nazywał się teść. teściowa
      była zaj... babka, ale niestety on ją wykończył, psychicznie. umarła po 3
      latach od mojego ślubu - na własne życzenie (uciekła ze szpitala przed operacją
      ratującą życie - wpis na żądanie). TEŚĆ niestety żyje po dziś, ale po 10 latach
      od mojego ślubu odeszłam od męża bo mimo naszej wyprowadzki do własnego
      zbudowanego tylko za naszą kasę domu (odległość 15 km) - teść i tak był u nas
      codziennie, zostawał na noc itp. prosiłam męża aby go trochę od nas
      odseparował, groziłam i nic (to mój tata, on jest sam itp.)więc powiedziałam
      mężowi że albo jest synem albo mężem, nie wziął moich słów na serio - więc od
      niego odeszłam, i mu powiedziałam na odchodne - śpij z tatusiem i trzymajcie
      się za dupki w nocy.
    • beti1970 teraz 09.07.05, 01:26
      teraz jestem cztery lata z hakiem z nowym facetem - konkubinat (jestem w 38
      tydz.ciąży)- i trzy miesiące temu wprowadziliśmy się do naszego domu (formalnie
      jego domu) i mieszkamy 30 metrów od jego rodziców. teściowa nr 2 jest OK, a
      teść nr 2 - też beznadziejny (taka moja chyba dola). ale na szczęście z
      rodzicami mojego faceta mieszkają brat mojego, siostra i jej mąż. siostra i jej
      mąż są młodzi (ja mam 35lat) i ona też jest w ciąży (7mc), i na szczęście teść
      ma się nad kim pastwić - żona, dzieci i zięć, zresztą on się boi mnie i mojego
      faceta, i mamy spokój. nowa teściowa też czasem startowała do mnie z jakimiś
      tezami - ale dała se spokój - zawsze jej mówię że też jestem stara i mam
      życiową praktykę bycia żoną i matką (mam 2 synów z 1 małż. 15 i 12 lat)i wiem
      co robię i wypad. ale jak sobie wspomnę ten pierwszy rok z poprz.małżeństwa z
      teściami u nich na ich łasce to aż mi się nad samą sobą beczeć chce - tak wtedy
      dostałam w d....- to był najgorszy rok z mojego dotychczasowego życia. i tylko
      jedno Ci powiem: WYPROWADZAJCIE SIĘ JAK NAJPRĘDZEJ - NAWET NA 25 METROWĄ
      KAWALERKĘ, WYNAJMIJCIE LUB KUPCIE SOBIE MIESZKANIE, BO INACZEJ ROZWALI SIĘ WASZ
      ZWIĄZEK I TYLE, !!!!
    • isia_50 Re: tesciowa 09.07.05, 10:01
      Jeśli jest tak jak piszesz i w dodatku płacisz teściowej poszukajcie czegoś do
      wynajęcia. Ja wychodzę z założenia: choćby najmniejsze, ale osobno. Ja na
      teściową nie narzekam (choć jak każdy ma zalety i wady), ale mieszkamy osobno,
      gdybyśmy mieszkały razem to nie wiadomo co by to było...
    • michalina761 Re: tesciowa 09.07.05, 10:50
      Pantero, współczuję Ci. Choćbym miała nia dojadać, to nigdy nie zamieszkałabym
      ze swoją teściową. Wynajmujemy mieszkanie, mimo że wiele nas to kosztuje. W
      zamian za to mamy spokój. Przez wszystkie lata udawała że mnie lubi, a jak
      zaszłam w ciążę, to bańka pękła i okazało się, że mnie nie lubi, nie akceptuje
      ani mnie całej, ani niektórych moich zachowań. A na mojego Malucha mówi bachor.
      Mój Mąż był ślepy i przez lata nie wierzył, jak uświadamiałam Go, że ona waży
      moje słowa i sprawia, że bardzo źle się przy niej czuję. Twierdził wtedy, że
      ona mnie kocha. Jestem wrażliwą osobą i nie dam się nabrać.
      Teraz to ona ma problem, bo chciała się pogodzić, a ja nie chcę jej widzieć,
      ani męczyć się w jej towarzystwie. Nie będę się godzić, bo ja się z nią nie
      kłóciłam. Wszystkie te raniące słowa padły zaocznie. Ona cierpi, bo rzadko
      widzi syna, którego kocha edypowską miłością.
      Zrobiła mi jeszcze jedno świństwo, o którym już nie będę się rozpisywać. A
      jako, że miałam dokąd, to się wyprowadziałam od Męża, bo on nie widział
      podłożonej świni. Wróciłam jak miałam pewność, że zrozumiał moją sytuację.

      Pantero, czy nie możecie sobie pozwolić na usamodzielnienie?
      Pozdrawiam serdecznie wszystkie Synowe.
    • beti1970 a my? powiedzcie dziewczyny - 09.07.05, 10:53
      czy my też będziemy takie wredne?
    • beti1970 ? 09.07.05, 10:56
      wydaje mi się że im człowiek dłużej mieszka z taką wredną osobą i dostaje w
      d... to później tak samo się wyżywa po swich synowych czy zięciach, jakoś to
      sobie chce skompensować i powtarza się cała sytuacja w przyszłości. dlatego
      myślę że trzeba kończyć błedne koło i starać się mieszkać od razu osobno.
    • gosia_grabosia Re: tesciowa 09.07.05, 11:17
      Współczuję Ci. My mieszkamy odzielnie i nie wyobrażam sobie mieszkania razem z
      teśiową czy moimi rodzicami.

      Co do zameldowania - to nie wiem, czy nie wolałabym córci zameldować tam gdzie
      sama jestem zmeldowana, a nie u teściowej.

      A co twój mąż na taka sytuację? Może powinien poważnie porozmawiać ze swoją
      mamą??
    • saskiaplus1 Re: tesciowa 09.07.05, 11:40
      Wszystkie dziewczyny, które narzekają tu na teściowe - dajcie kopa w tyłek
      Waszym mężom/konkubentom, co oni robią, żeby poprawić sytuację? W końcu to ich
      mamy komplikują Wam życie, a oni nic? Zamiast narzekać, porozmawiajcie z nimi
      poważnie, co to za mężczyźni, że nie umieją zadbać o dobro rodziny? A może same
      im matkujecie (a na nadopiekuńczość teściowych narzekacie) i nawet nie
      bierzecie ich pod uwagę przy rozwiązywaniu problemów?
    • kamea78 Re: tesciowa 09.07.05, 12:18
      Moja ma chyba nawroty klimakterium. Ma takie dni, że jest nie do wytrzymania, a
      później przyłazi i gdera, że nie siedzimy u niej. Już widzę, jak będzie dziecko
      na świecie. Moja matka nigdy nie weszła do nas bez pukania, jej piękna
      nietaktowna rodzinka (z małymi wyjątkami) włazi jak do obory, a ona twierdzi,
      ze "oni jeszcze sie nie przyzwyczaili do nowej sytuacji" (ROK !!!!!! OD ŚLUBU).
      Sytuacja po naszym ślubie tak się skomplikowała, że nie mamy jak dotad szansy
      na samodzielne mieszkanie. Doskonale Cię rozumiem. Czasami wydaje mi się, ze ja
      jestem tylko do donoszenia ciąży, a resztą zajmie się SPECJALISTKA.
      • annam21 Re: tesciowa 09.07.05, 12:25
        moj maz toleruja swoja mame, zna ja, i w sumie poprostu olewa,jak mnie ona
        wkurzy to mnie uspokaja,i zawsze mowi" spokojnie"wpusc jednym a wypusc drugim,
        kiedys ciagle wylam i wkurzalam sie na nia,a teraz juz mniej,olalam to.Z moim
        dzieckiem zostawac nie bedzie,bo jest nie odpowiedzialna i to moj maz wie,ale
        coz...ja z nia niemieszkam...moge sobie pogadac.Odkladam suchawke,albo mowie do
        meza" jedzmy juz do domu" i mam spokuj,on nas za czesto nie odwiedza bo nie ma
        jak,zawsze musimy po nia jechac,a ze moj maz tez lubi srednio odwiedziny,to
        jezdzimy po nia 2,3 razy w roku i luz.Za to moj mezulek z moja mama to sie tak
        dogaduja,ze czasem mam ochote oboje zabic jak na mnie gadaja,ale chociaz sie
        lubia!podrawiam
        p.s,to jakie my bedziemy zalezy od nas,ja raczej zolza nie jestem.Zreszta jak
        sie dostaje w dupe od tesciow to sie pamieta dlugo... i niechce sie byc taka!
    • beti1970 Teściowa na 102? 09.07.05, 12:53
      sto metrów od domu, dwa metry pod ziemią. (sorki jak kogoś uraziłam) smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka