Dodaj do ulubionych

Ile dać położnej ???

18.07.05, 00:45
Dziewczyny mam położną która może być ze mną przy porodzie ale nie wiem ile
jej dać? Czy 150 zł będzie ok? Poradzcie. Termin miałam na 17.07 więc nie mam
zbyt wiele czasu aby się zastanawiać
Obserwuj wątek
    • nicol.lublin Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:07
      ja to trochę nie rozumiem po co jej chcesz dawać pieniądze?
      • gabi67 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:11
        Jej obowiazkim jest byc przy porodzie i nie musisz nic jej dawac!!!!
    • w1paula Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:11
      Ja też mam "zamówioną" położną, która przez cały czas porodu będzie wyłącznie
      do mojej dyspozycji. Nie będzie biegała po kilku salach. Ona sama wyznaczyła
      cenę 400 zł.
      Mama Aniołka i 31tc Hubcia
      • oska82 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 13:20
        Drogie te wasze położne , i tak czytając te wasze wypowiedzi myślę sobie że ja
        chyba wcale nie pójdę rodzić , bo nie mam ani położnej opłaconej ani tym
        bardziej lekarza, nawet nie wiem czy to chłopiec czy dziewczynka bo lekarz mi
        powiedzial żebym przyszła prywatnie jak chce się dowiedzieć takich szczegółów.
        Nigdy nie zapłace jakiejś starej babie żeby troche mniej na mnie krzyczała!
        Dziewczyny bądźcie troche twardsze, poród to nie koniec świata!Pozdrawiam!!!
    • gabi67 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:13
      I co myslisz ze jak jej zaplacilas 400 zł to nie bedzie mogla opuscic salismile))
      Przywiaz ja najlepiej do łózka ,a to ze jej zaplaciłaś czyli dałaś jej łapówke
      jest karalne!!!! Masz sie czym chwalic naprawde!!!
      • ewela12 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:31
        Ja tez jestem tego zdania,ze nie powinno sie placic poloznym,bo czy ona ma niby
        sprawic ze bedzie ci latwiej rodzic i bedziesz odczowala mniejszy bol-watpie.
      • w1paula Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:33
        Tak, wiem że mnie nie opóści. Będzie ze mną od chwili przyjęcia do szpitala aż
        do momentu zwiezienia z maluszkiem do sali. Wiem to na 100% bo moje koleżanki
        też z nią rodziły i tak właśnie było. A to nie jest łapówka bo ona będzie dla
        mnie poza dyżurem. A jeżeli akurat poród wypadnie podczas jej dyżuru to
        przychodzi za nią inna koleżanka. U nas w szpitalu jest to normalne, dyrekcja o
        wszystkim wie. A do łóżka nie mogę jej przywiązać bo jak odbierze poród.
        Mam Aniołka i 31tc Hubcia
    • dazzle Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:35
      w szpitalu św. Zofii w Warszawie można podpisać indywidualną umowę z położną,
      która to umowa gwarantuje obecność tej właśnie położnej przy porodzie danej
      pacjentki, wszystko jest legalne, oficjalne, a cennik znany. i taka usługa
      kosztuje 1500 (słownie: tysiąc pięćset) złotych.

      więc nie wiem, co Ci powiedzieć - 150 w tzw. łapę to - w obliczu takiej kwoty-
      jakoś mało, a z drugiej strony - rzeczywiście - nie rozumiem, po co masz dawać
      łapówkę skoro położna pracuje w szpitalu i do jej obowiązków należy bycie przy
      rodzącej. Jeśli chcesz sobie zafundować indywidualną opiekę na czas całego
      porodu, to po prostu może zapytaj, czy taka usługa istnieje i ile kosztuje.
      Najgorsze są półśrodki i prowizorka. Zawsze po nich zostaje niesmak.
      • gabi67 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 09:39
        Z tym sie zgodze masz racje jesli jest to usługa pfesjonalna to tak, bo jakas
        czes idzie do kasy szpitalnej,a nie tylko do kieszeni połoznejsmile
    • beti1970 kto nie smaruje, nie jedzie ? 18.07.05, 10:30
      Dziewczyny!

      problem przez Was poruszony jest conajmniej złożony. Wnioskuję z postów tych
      dziewczyn oburzonych - twierdzących że to jest obowiązek położnej i że nie
      trzeba za nic płacic bo to jej praca - że dziewczyny które tak twierdzą jeszcze
      nie rodziły, nie były w takiej sytuacji. Jak człowiek jest młody i bez
      doświadczenia na własnej skórze jak się to wszystko odbywa - jest pełen ideałów
      i z pryncypialnym podejściem do tematu: to jest kogoś obowiązek i za to mu
      płacą pensję i ma pracować jak należy. niestety życie pokazuje że jest zupełnie
      inaczej, no oczywiście zdarzają się wyjątki: osoby zupełnie nie poddatne na
      jakiekolwiek formy przekupstwa czy inne "zapomogi" - ale to chyba nie 100% osób.

      Prawda jest taka że w większości uspołecznionych jednostek gospodarczych typu
      policja, urzędy, służba zdrowia i inne - korupcja jest w Polsce i tyle. I nie
      ma się o co spierać że takich zjawisk nie ma. Bo mówienie że wszyscy ci ludzie
      pracujący w tych jednostkach są uczciwi i "nie biorą" jest fantazją. TV
      oglądamy wszyscy i wszyscy wiemy jak jest.

      Pierwsze dziecko rodziłam tak na żywioł , nie dałam ani grosza nikomu bo nawet
      nie miałam i nie przyszło mi to do głowy, efekt: przypadkowi lekarze, położne -
      zmieniający się na dyżurach w ciągu mojego porodu, bardzo ciężkiego, 13
      godzinnego, zakończonego urodzeniem syna w zamartwicy z 2 pkt.Apgara - (na
      szczęście wszystko jest z nim OK.), byłam nacięta bez powodu, nic to nie dało,
      szycie na 14 szwów zbyt mocne, po paru dniach mi zdejmowali kilka szwów bo
      byłam za bardzo "zaszyta", naruszono mi kość ogonową poprzez zgięcie mnie za
      bardzo przy partych itd.

      Drugie dziecko - rodząc dałam kasę lekarzowi, położnej - wszystko wyglądało
      inaczej - poród 2,5 godziny, syn 10 pkt.apgar, dało się mi ulżyć - dostałam
      zastrzyk przeciwbólowy, obyło się bez cięcia (mimo że był syn cięższy od
      pierwszego o ponad kilogram), po porodzie nawet chodziła połozna i chciała mnie
      umyć itp. ale czułam się świetnie i nie potrzebowałam aż takiej opieki.

      Chodzę prywatnie do endokrynologa (tarczyca) - badanie trwa pół godziny a
      lekarz ogląda mnie jak przysłowiowe "zgnite jajo" , badanie jest tak dokładne i
      wnikliwe że aż dziwne (za każdym razem mam robione USG tarczycy - bo mam guzki,
      badanie obejmuje także poziom hormonów z krwi i inne badania z krwi, wszystko
      jest sprawdzone i ogólnie widać że lekarz jest mną zainteresowany, zna mnie
      osobiście , pamięta jak się nazywam, wie co mi dolega - nie jestem dla niego
      kolejnym anonimowym przypadkiem tylko człowiekiem.

      Moja teściowa która nie uznaje leczenia prywatnego, dawania kasy lekarzom i
      innych tego typu zachowań była ostatnio po 8 mcach czekania u endokrynologa na
      tzw.kasę chorych. Pan doktor popatrzył na nią i po 2 minutach stwierdził że
      jest OK i żeby się zgłosiła za rok. Nie badał jej w ogóle! nie zlecił żadnych
      badań (USG tarczycy, hormony). Na jej uwagę że może by zlecił jej oznaczenie
      poziomu hormonów z krwi stwierdził że to niepotrzebne w jej wieku. Kazał jej
      przyjść za rok, przepisał leki bez badania i po 5 minutach skończył wizytę.

      Obecnie jestem w ciąży i 22 lipca mam termin, leczę się prywatnie u mojego gina
      i jestem z niego zadowolona. Moja szwagierka (córka teściowej) wyznaje takie
      zasady jak jej mama - leczy się w poradni K i już czwarty raz zmieniła lekarza -
      każdy ją traktuje "per noga" , każdy ma ją gdzieś. miała 2 razy robione usg -
      z łaską, na badania wstaje o 5 rano aby być w laboratorium o 6 rano, lekarze
      przy badaniach krzyczą na nią (wiem z obserwacji jej męża - ona się nie przyzna
      bo jej wstyd przede mną - wie że nie pochwalam publicznej służby zdrowia) i tak
      to wygląda.

      Jest to przykre - ale tak jest. Wiadomo że jak człowiek przyjdzie jak to mówią
      z ulicy rodzić, bez znajomości, bez leczenia prywatnego i bez wręczania kasy -
      też urodzi. nikt go ze szpitala nie wyrzuci i nie zostawi samemu sobie - ale....

      na pewno nie będzie tak samo traktowany jak ktoś kto leczy się prywatnie,
      opłaci poród rodzinny ,lekarza czy tez położną. i tyle.


      a już odpowiadając konkretnie na pytanie:
      Myślę że można dać położnej ze dwie stówy (ja mam taki zamiar). pozdrawiam. mam
      nadzieję że nikogo nie uraziłam i admin mnie nie wytnie wink
      • pimpek_sadelko Re: kto nie smaruje, nie jedzie ? 18.07.05, 10:33
        nic nikomu nie dam. jak bede wychodzila ze szpitala to wycaluje wszystkie
        polozne, dam ladne kwiaty albo cos podobnego. podziekuje radosnie lekarzom i
        pojade do domu.
      • dazzle Re: kto nie smaruje, nie jedzie ? 18.07.05, 10:34
        i za dwie stówy będziesz miała fantastyczną opiekę przez cały poród? i ktoś z
        tobą zostanie nawet jeśli będziesz rodzić przez 13 godzin (czego nie życzę i w
        co nie wierzę, bo to Twój trzeci poród - z reguły drugi i dalsze są po prostu
        łatwiejsze)?
        a za 500 co bys miała?
        a za 1000?

        czemu nie podbić stawki?
    • beti1970 wolny kraj 18.07.05, 10:44
      Dziewczyny, ja naprawdę nikogo nie chcę przekonać o swej racji, bo nie w tym
      rzecz - przecież to nie moja sprawa co wy zrobicie i jaka podejmiecie decyzję,
      nie mam na to wpływu i nie mój w tym interes. tylko wyrażam swoją opinię na ten
      temat, wyrażam swoje zdanie na pytanie zawrte w poście autorki wątku i jej na
      pytanie odpowiadam - ale to tylko moje zdanie - nikomu go nie narzucam. szanuję
      wasze zdanie w tej kwestii - zrobicie jak chcecie.

      jedynie opisałam moje doświadczenia życiowe - i ich interpretację - moją
      własną. naprawdę każdy sam musi sobie powiedzieć - czego oczekuje i jak widzi
      dany problem. wy nie płacicie, ja tak - i tyle. każdy ma swoje racje.
      • dazzle Re: wolny kraj 18.07.05, 10:50
        wydaje mi się, że jednak chcesz przekonać do swojej racji - po to podałaś
        przykłady traktowania Ciebie i Twojej teściowej przez oplaconych i
        nieopłaconych lekarzy. To jednak nic złego - człowiek z reguły wdaje się w
        dyskusję po to, żeby przekonać innych, i upewnić siebie, co do słuszności
        swoich wyborów. Ot - ludzka natura, każdy lubi mieć rację.

        Natomiast moje pytanie, zadane może na gorąco i nie do końca zrozumiale, brzmi -
        gdzie i jaki jest limit dawania? Dlaczego dasz "tylko" 200 złotych, skoro za
        500 prawdopodobnie dostałabyś jeszcze lepszą opiekę (to tylko teoretycznie
        rzucone kwoty, a pytanie retoryczne, nie wnikam w Twoje finanse - broń Boże!).
        Rozumiesz mnie? Jeśli zacznie się nakręcać tę spiralę, to i tak zawsze będą Ci
        lepiej traktowani i Ci gorzej traktowani - bo jedna da w łapę 200, ale druga da
        1000 - i koło której będzie się bardziej skakać? A obie płacą...

        Więc pytam - czy 200 złotych wystarczy? Za 13 godzin bycia przy rodzącej? To
        tylko 15 złotych z groszami za godzinę... nie za mało? A może za dużo?
        • beti1970 13 godzin 18.07.05, 11:27
          nie wiem czy akurat 13 godzin. myslę że zdrowy jest pomysł żeby to
          usankcjonować wszędzie - tak jak pisze któraś dziewczyna - że w szpitalu są
          oficjalne stawki itd. to jest zdrowe - każdy wie ile co kosztuje i za co się
          płaci. dobrym rozwiązaniem jest też takie że np.płaci sie jakąś kwotę np.500
          zł. i połowa trafia do położnej a połowa jest cegiełką na szpital.

          a ja bym dała 200 zł. bo uważam że za dniówkę to niezła stawka, ale to moje
          zdanie, ktoś inny może uznać że np. 1500 to niezła stawka a 200 to jałmużna, a
          jeszcze ktoś że 200 złotyc to 1/3 najniższej pensji netto w tym kraju. więc ile
          osób tyle zdań.

          Dziewczyny -
          1.)dałam odpowiedź autorce wątku, wyraziłam w ten sposób moje zdanie i
          odpowiedziałam na pytanie

          2.) wyraziłam swoją opinię - opisując sytuacje które mi się przydarzyły jako
          kontrargumenty do wypowiedzi dziewczyn przede mną - nie traktując tego
          personalnie - tylko zbiorowo

          3.) proszę o nie atakowanie mojego poglądu na tą sprawę, bo ani ja was, ani wy
          mnie nie przekonacie

          4.) poza tym ja już naprawdę "stara baba" jestem i młodzieńcze ideały mi
          wyleciały z głowy już dawno

          5.) zawsze tak było że jedni są lepiej traktowani a drudzy gorzej. wszystkim
          dobrze to było w socjaliźmie, ale wy pewnie tego nie pamiętacie smile
      • w1paula Re: wolny kraj 18.07.05, 11:07
        Zgadzam się z Tobą beti. Rodząc pierwszy raz wszystkie myślimy, że będzie ok, a
        personel stanie na wysokości zadania. No bo przecież to z naszych składek są
        ich pensje. niestety w rzeczywistości to wszystko nie wygląda tak różowo. U nas
        w szpitalu są 4 porodówki, na które przypadają 2 położne. Przy pierwszym
        porodzie miałam "pecha". Było dużo rodzących, których porody najczęściej
        kończyły się cesarkami. Przez 7 godz. mojego porodu położna zajżała do nas 2
        razy a lekarz tylko raz. Dobrze że był ze mną mąż. Siedząc w wannie zrobiło mi
        się słabo i sama nie dałabym rady wyjść z wanny. A przycisk przywoławczy był
        daleko. Do "właściwego" porodu sami wołaliśmy położną, bo czułam że rodzę a jej
        nie było. Musiała wtedy zostawić inną pacjętkę i przybiec do mnie. Na szczęście
        ostatnia faza porodu przebiegła sprawnie. Zostawiła mnie i pobiegła do
        następnej rodzącej. Przez to zabieganie zapomniała dać mi czopka i zastrzyku
        przeciwbólowego (ale w kartę wpisała). Co prawda przeprosiła mnie za to, ale co
        mi po jej przeprosinach...
        Nie daję łapówki, nie zabieram mojej położnej innym rodzącym, położne na
        dyżurze będą miały mniej o jedną rodzącą i więcej czasu dla innych.
        Mama Aniołka i 31tc Hubcia
        • pimpek_sadelko Re: wolny kraj 18.07.05, 11:15
          nie z Twoich skladek na zus placa lekarzom, poloznym. pensje maja z tego co
          wplynie do budzetu a nie z zusu.
          slowem: tak samo oplaca sie nauczyciela, lekarza, strazaka, policjanta ,
          urzednika itd. zadnej lachy nikomu sie nie robi. skonczcie zagloac tymi
          skladkami, bo fakty sa takie, ze "skladki" z KILKU lat ledwie na fizjologiczny
          porod starcza.
          komuna sie skonczyla. postawa roszczeniowa w spoleczenstwie tkwi nadal. nic
          tylko dookola zewszad slychac" nalezy mi sie". nikt juz nie patrzy na to, ze to
          ile dajemy na sluzbe zdrowia na gaziki i strzykawki ledwie starcza. bezplatna
          sluzba zdrowia to fikcja. jednak jesli nie ma legalnych procedur do prywatnych
          ubezpieczen, platnosci za uslugi medyczne ( tu nalezy podziekowac naszym
          kolejnym rzadom, politykom)to musimy kisic sie w tym co mamy.
          patrzec na to, ze przestraszone kobiety daja lapowki itd... cale szczescie, ze
          sa szpitale, w ktorych LEGALNIE mozna wynajc polozna lub lekarza.
          ja nawet gdybym miala taka opcje, ze legalnie moge kogos wynajac to nie
          skorzystalabym. nie licze na super traktowanie, na to, ze ktos bedzie stal
          tylko nade mna, wiem, ze bedzie moglo bolec ( na szczescie u mnie zzo jest juz
          na nfz), ale wiem tez, ze porod fizjologiczny dzieje sie tak naprawde sam i
          jedyne co ktos postronny moze robic to oczka wytrzeszczac, a jak sa komplikacje
          to wiem, ze personel w szpitalu musi sie tym zajac. takie mam stanowisko. nie
          wiem czy je zmienie po pierwszym porodzie.... moze! ale teraz nie majac za soba
          zlych doswiadczen kasy wywalac nie bede a lapowkami brzydze do granic
          mozliwosci.
          • dazzle pimpek 18.07.05, 11:27
            z ust korali mi to wyjęłaś
            ale wiesz - może my do siebie mamy zły stosunek? może za mało o siebie dbamy?
            tak mi to teraz przyszło do głowy, że może naiwna jestem, bo: 1. porodu się nie
            boję - a tyle kobiet umiera ze strachu przed tym wydarzeniem. może ja też
            powinnam? jestem kretynką? 2. wiem, że boli, nie wiem JAK boli, ale ból znam -
            różne jego rodzaje i boję się go jak każdy. tylko wychodzę z założenia, że
            skoro tyle kobiet to przechodzi i ma następne dzieci - to znaczy, że jednak DA
            się znieść. no i biorę pod uwagę zzo. jestem kretynką? bo powinnam umierać ze
            strachu? no i co by to dało? 3. uważam, wierzę, jestem przekonana, że wybrałam
            dobry szpital, gdzie personel zajmie się mną jak trzeba, jak trzeba to wezwie
            lekarza, jak trzeba, to potrzyma za rękę. ale biorąc pod uwagę fizjologię i
            naturalny przebieg porodu - swoje muszę przejść SAMA i nikt mi w tym nie
            pomoże. położna pokaże drogi uśmierzana bólu, może wesprzeć dobrym słowem, ale
            nie urodzi za mnie, ani nie przyspieszy pewnych rzeczy. a stojący nade mną
            lekarz, opłacony, oczywiście, co może? nie natną mnie, jeśli będzie taka
            potrzeba, bo zapłaciłam? no to pęknę. i będzie gorzej. nie zrobią mi cesarki,
            jeśli będzie taka konieczność? nie wierzę. bo musiałabym uwierzyć, że wszyscy
            ludzie są źli, bez serca, że tylko kasa się liczy. no i że nie boją się
            prokuratora tudzież podwyższenia statystyki zgonów. sorry, ale nie zamierzam
            sobie sama robić kuku i zatruwać się takimi myślami. jestem kretynką...?
            • pimpek_sadelko Re: pimpek 18.07.05, 11:37
              normals jestes. ja sie zaczynam powoli bac porodu, ale widac Ty odwazniejsza
              jestessmile)))). ja tak samo mam swiadomosc, ze nikt za mnie nie urodzi, niczego
              nie przyspieszy itd... mam tez swiadomosc, ze na 99% bede nacieta, bo u
              pierworodek najczesciej sie to robi. kicham na to!wierze, ze w szpitalu, ktory
              wybralam pracuja ludzie a nie trole i dobrze wykonuja swoja prace.
              moj maz mowi, ze porod dla niezaangazoanej osoby wstretny, upadlajacy,
              obrzydliwy itd... a jednoczesnie najpiekniejszy i najwiekszy cud jaki
              kiedykolwiek w zyciu widzial. byl przy sporej ilosci porodow i na kazdym na
              finale ryczal ze wzruszenia.
          • w1paula Re: wolny kraj 18.07.05, 11:29
            A niby do budżetu to kasa skąd wpływa? A NFZ daje szpitalowi za poród
            fizjologiczny 1000zł. więc to niej jest kasa z kilku lat opłaty składek. Jedno
            jest pewne: wszystko zależy od szpitala i od ludzi (położnych, lekarza). Życzę
            lekich i szybkich porodów
            Mama Aniołka i 31tc Hubcia
            • pimpek_sadelko Re: wolny kraj 18.07.05, 11:41
              w1paula napisała:

              > A niby do budżetu to kasa skąd wpływa?

              z podatkow miedzy innymi ( ale to tylko czesc budzetu), a Twoje skladki sa w
              zusie. zatem lekarz/polozna z nich pensji nie maja.
              A NFZ daje szpitalowi za poród
              > fizjologiczny 1000zł.
              tak, bo nasz nfz tak "wycenia" te usluge, jej fakltyczny koszt jest duuuzo
              wiekszy. stad szpitale tona w dlugach, bo maja inne koszty i inne wplywy.
              wiesz, ze nfz w ogole nie zajmuje sie wycena pracy lekarza? wg tej instytucji
              personel medyczny pracuje za dziekuje.
              na oddziale mojego meza gastroskopia wg nfz kosztuje o polowe mniej niz
              faktycznie, na innych oddzialach badania, zabiegi podobnie sa"wyceniane". zatem
              jesli chcesz mowic o fikcji: to owszem, porod kosztuje 1000 zlotych wg nfz a
              jesli chcesz znac prawde to zapytaj tych co licza dlugi szpitali.

              • saskiaplus1 Re: wolny kraj 18.07.05, 12:11
                Pimpek, jeśli Twój mąż podziela Twoje poglądy (na łapówki i inne takie), to
                umacniasz moją wiarę w służbę zdrowiasmile. Dzięki - przed porodem taka wiara mi
                się bardzo przydaje, bo też uważam, że w szpitalach w większości pracują
                normalni ludzie, którzy mnie ani mojego dziecka nie uśmiercą jeśli im nie dam w
                łapę. Dlatego się nie boję i na poród czekam ze spokojem, czego i Tobie życzęsmile)
                • pimpek_sadelko Re: wolny kraj 18.07.05, 12:17
                  moj maz probujacych dac lapowki WYWALA z hukiem na korytarz z gabinetu!smile
                  zlatuja sie wtedy wszyscy pacjenci z sal, zeby posluchacbig_grin
    • arorat4 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 11:18
      ja nie dawałam nic, miałam super połozną i były dziewczyny - stażystki na
      połoznictwie,bardzo miłe i uczynne, które zawsze były przy mnie. Jak nie
      połozna to stazystka i na odwrót. A poza tym najwiekszej otuchy dodał mi mój
      mąż, który był z nami cały czas (on tez nic nie dał). Jak wychodziliśmy ze
      szpitala tylko lekarce prowadzącej, która też co jakiś czas przychodziła i w
      ostatniej fazie była cały czas dalismy 100(sto)zł i czekoladki. To chyba
      niewiele, a opieka na prawdę była dobra.
    • beti1970 do pimpka-sadelko 18.07.05, 11:44
      składki na ubezpieczenie zdrowotne - są odprowadzane do zus - a stamtąd do
      budżetu państwa - budżet państwa właśnie składa się między innymi z tych
      składek, następnie składki są poprzez NFZ odprowadzane na rzecz poszczególnych
      jednostek medycznych (szpitale, ośrodki zdrowia itp.). tak więc nasza składka
      na ubezpieczenie zdrowotne w całości refunduje działalność tych jednostek

      moja składka miesięczna zdrowotna przecietnie od kilku lat wynosi około 500-600
      złotych. (jestem księgowym i sama ją naliczam - również sobie - stąd wiem).
      koszt pobytu dziennego w szpitalu - tzw.leżenie w łóżku wynosi około 250 zł. a
      na oddziałach specjalistycznych typu OIOM około 1000 zł. (cenniki są w
      szpitalach)
      jeśli przez 5 ostatnich lat nie leżałam w szpitalu ani dnia, chodzę prywatnie
      do gina, do stomatologa, do pediatry i do endokrynologa, nie chodzę do ośrodka
      zdrowia - wniosek jest prosty - 5 lat razy 12 mcy razy 500 zł. = 30.000 zł.
      wpłaconych składek przeze mnie - a nie wykorzystane ani zł. i co? i nic.
      przecież się nie będę buchać w szpitalu że ktoś ma mnie lepiej traktować bo ja
      odprowadzam składki a nie korzystam. a inna osoba która jest na najniższej
      pensji (850 brutto) i ma składek 100 miesięcznie i chodzi tylko
      do "państwowych" lekarzy i korzysta z takich usług np. 3 razy miesięcznie
      wykorzystuje więcej niż odprowadza składek. trudno !!!

      nasza polemika przybrała zupełnie niewłasciwy kierunek. życie pokaże każdej z
      nas kto ma rację i jak się rzeczy mają.
      • pimpek_sadelko Re: do pimpka-sadelko 18.07.05, 12:19
        zapominasz o jdnej bardzo waznej rzeczy: nie masz indywidualnego konta, na
        ktorym gromadzone sa Twoje skladki, mozesz sobie i 50 lat do lekarza/na badania
        nie chodzic a "przezre" to inny pacjent.
        wracamy do punktu wyjscia?
        o budzet sprzeczac sie nie bede, ekonomistka nie jestem, zatem moglam sie
        walnac. tylko nic to nie zmienia tak naprawde.
        • gabi67 Re: do pimpka-sadelko 18.07.05, 13:20
          Ja rodzic bede trzeci raz i nikomu za nic nie płaciłam i dzieci jak sie
          urodziły maiały po 10 punktów bez dawania w łape.Bzdura totalna ze jak sie
          zapłaci bedzie miało sie super,ja nie komu nic nie płaciłam a ludzie byli tak
          mili i tak pomocni.I jak juz mowiłam jesli atkei podejscie nadal bedzie panowac
          ze trzeba dać w łape to nie dłógo :pozary bedziemy sobie gasic same ,złodzijii
          bedziemy wyłapywać same bedziemy dzieci uczyc bo wszyscy beda czekali na forse!!
          Pozdrawiam Gabi
          Ps.Dla mnie łapówka to jest cos najgorszego co moze być!!!
          • plomyk prywatna opieka 18.07.05, 14:57
            Dziewczyny,
            ja wczoraj podpisalam umowe z polozna. Nie daje pieniedzy pod stolem. Place
            1500pln za usluge ponadstandardowa w panstwowym szpitalu. Moja polozna nie
            bedzie odebrana innym poloznym, poniewaz jesliokaze sie, ze porod moj wypada w
            czasie jej dyzuru to na dyzurze zastepuje ja kolezanka. Tak to sobie szpital
            zorganizowal i pewnei dlatego jest jednym z nielicznych w kraju, ktory nie ma
            strat.
            Dlaczego zdecydowalam sie na prywatna opieke:
            - w warszawie w czasie wakacji jest remontowanych kilka szpitali i pacjentki sa
            odsylane - taka umowa zmniejsza ryzyko odeslania
            - lubie swoja polozna i rodzilam z nia (rowniez w usludze ponadstandardowej
            pierwsze dziecko)
            - nie mam zaufania do sluzby zdrowia z definicji, wiec ktos komu juz raz
            zaufalam zmniejsza moj stres w czasie porodu. Poza tym dla mojej poloznej nie
            jestem osoba, ktorej karte wlasnie ktos przyniosl. Interesowala sie mna cala
            ciaze, odwiedzala na patologii i wiem,ze moge w KAZDEJ chwili do niej zadzwonic
            - lubie czuc sie dobrze zaopiekowana i jestem gotowa za to dodatkowo zaplacic
            Oczywiscie moglabym przeznaczyc te pieniadze na inne rzeczy, ale uwazam,ze moj
            komfort psychiczny w czasie porodu to wazna rzecz i nie zamierzam z niego
            rezygnowac. W szpitalu zaplace jeszcze za sale do porodu z mezem - 800pln, zzo -
            500 pln i jak sie uda sale o podwyzszonym standardzie po porodzie po to, zeby
            moje mlodsze dziecko moglo byc ze mna - 500 za dobe.
            Same mozecie policzyc jaki jest koszt. Dodam tylko, ze jestem ubezpieczona od
            wielu lat, kwota skladek na ubezpieczenie miesieczne to ponad 1000pln...
            Za cala usluge zaplace karta kredytowa po porodzie, oficjalnie w kasie. I
            ciesze sie, ze nie musze dawac nikomu do kieszeni, bo brzydziloby mnie to (ale
            rozumiem desperacje dziewczyn, ktore nie maja mozliwosci oplacenia sobie porodu
            oficjalnie).
            Reasumujac:Niestety uwazam, ze system, ktory funkcjonuje w Polsce zmusza ludzi
            do nieuczciwych zachowan. Co wiecej w innych krajach istnieje tez mozliwosc
            zaciagania kredytow na usluge medyczna. Fikcja jest jak widac to, z emozna
            utrzymac dla wszystkich obywateli w pelni bezplatna sluzbe zdrowia. Nie mam nic
            przeciwko temu, zeby z mojego ubezpieczenia oplacac podstawowe uslugi szpitalne
            i pogotowie. Wkurzajace jest jednak to, ze ponad polowa mojego wynagrodzenia -
            a pracuje ciezko - idzie na to, zeby ktos bral lewe zwolnienie i byl radosnym
            beneficjentem ubezpieczenia.
            pozdrawiam,
            Ania
          • justin301 Re: 18.07.05, 14:58
            Ja nie zamierzam nic nikomu płacić, chętnie umówiłabym sie z jakąś położna ale
            oficjalnie - umowa i pieniądze do kasy szpitala, jednak nie mam w szpitalu,
            który wybralam takiej możliwości. Skończył te hece dyrektor szpitala i mu się
            nie dziwię - panie przychodziły do porodu z własnym personelem i nie wiadomo
            było kto się czym właściwie zajmuje, kto tu podejmuje decyzje itd. Ja po prostu
            skorzystam z zzo, które jest w tym szpitalu bezplatne. Myślę, że dla mnie jest
            ważniejsze to, żeby zmniejszyć ból, móc spokojnie oddychać i jakoś to godnie
            przeżyć. A taka położna no cóż nie urodzi za mnie, nie weźmie tego bólu na
            siebie, postoi i powie jak oddychać - wątpię, że jak będzie mnie okropnie
            boleć, to się zastosuję. w związku z tym wybieram rozwiązanie - znieczulenie i
            tyle. A moja koleżanka zapłaciła położnej za półtorej godziny - bo tyle trwał
            poród 600 zł - chciałabym tyle zarabićsmile) Nie wiem jak mogła wziać tyle kasy,
            mnie by chyba sumienie nie pozwoliło - 100 - 150 zl ale aż tyle. Za te
            pieniądze możnaby coś dla dziecka kupić ( 600 zł ).
    • joanna_poz Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 15:04
      Witam,
      Równo rok temu 18 lipca urodziłam mojego synkasmile
      Poród trwał 11 godzin i opiekowały się ze mną za darmo na zmianę 3 położne.
      Jako ciekawostkę podam że jedną z nich polecano mi na forum "do opłacenia" -
      była bardzo miła i pomocna za darmosmile
      Pozdrawiam przyszłe mamy,
      Joanna
    • gabi67 Re: Ile dać położnej ??? 18.07.05, 15:07
      Wychodzi na to że wcale nie trzeba płacic jakis ogromnych sum aby miec konfortsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka