Dodaj do ulubionych

odmowa zwolnienia

19.07.05, 20:57
Wkeljam swoją wypowiedź, którą zawarłam już w innym wątku, innej, ale myślę
że powinnam zacząć nowy temt, bo zależy mi na odpowiedzi.
Dziewczyny, a mi lekarka nie dała zwolnienia, mimo że się źle czuję!!! Jestem
w
16 tc. Boli mnie kręgosłup, mam "toaletowe" problemy. A pracę mam intensywną
i meczącą i albo przy komputerze albo przyjmowanie delegacji z zagranicy
(czyli
wieczory). W dodatku nie mam w ciągu dnia przerwy na jedzenie. Lekarka
stwierdziła, że nie ma obiektywnego powodu do zwolnienia. Czy mogła tak
zrobić
(dodam, że prywatna)? Wydaje mi się, że uważała, że wymyślam. Jutro idę do
przychodni publicznej, nie wiem czy móić prawdę, czy udawać jakąs poważną
dolegliwość.
pomóżcie
Obserwuj wątek
    • grandet odmowa zwolnienia 19.07.05, 20:59
      Przykituj troche, ze jest Ci zle, ze masz meczaca prace. Troche podkoloryzuj,
      jezeli trzeba bedzie.
    • amwaw Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 21:16
      Wiesz- moja praca częściowo jest też przy komputerze, dodatkowo pracuje ze
      zwierzętami i nie mam kiedy przez równe 6h usiąść( dosłownie) i uwierz, że w
      późniejszym etapie ciąży jest jeszcze ciężej niż w 16tc. Nie uważam jednak,
      żeby "toaletowe problemy" czy ból kręgosłupa były wskazaniem do zwolnienia, bo
      oznaczałoby to, że należy siedzieć do końca ciąży na zwolnieniu. Tak samo
      uwarza mój lekarz.W końcu- jak chcesz możesz iść na bezpłatny, a na zwolnieniu
      bierze się pieniądze od pracodawcy- przy takim podejściu nic dziwnego, że
      pracodawcy patrzą krzywo na zachodzenie przez kobiety w ciąże, jeżeli wymagają
      one zwolnienia bo częściej chodzą siusiu. Lekarka jak najbardziej mogła to
      zrobić- do zwolnienia musisz być chora, mieć jakieś nieprawidłowości( np
      odklejające się łożysko, skracająca szyjka), albo pracę np wysiłkową(np
      noszenie ciężarów)- ciąża to nie choroba( nie z pkt-u widzenia zusu
      przynajmniej).
      Zaraz się posypią na mnie pewnie gromy- ale sorry- takie jest moje zdanie i
      uważam, że naciąganie na zwolnienie jest nie fair- choćby względem innych
      ciężarówek.
      Pozdrawiam
      • phantomka Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 21:33
        Hej, po czesci zgadzam sie z amwaw, ze ciaza sama w sobie nie jest wskazaniem
        do zwolnienia. Ja jestem dopiero w 20 tc. miewam codziennie dolegliwosci
        spowodowane chodzeniem, staniem w pracy, dojazdami do niej. Dodam, ze mialabym
        swietny powod do zwolnienia (przebyte zapalenie zakrzepowe zyl), ale nie chce
        decydowac sie na zwolnienie, bo uwazam, ze to siedzenie w domu jeszcze nam
        bokiem wyjdzie i bedziemy tesknic za dniami, kiedy moglysmy wyrwac sie na te 8
        godzin pracysmile.
    • oliviaa Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 21:25
      Najlepiej zmien lekarza, ja od 4 miesiaca jestem na zwolnieniu i moj ginekolog
      wogole nie mia problemu z ich wystawianiem.Teraz jestem w 29 tyg i nadal jestem
      na zwolnieniu, leze i odpoczywam smilepozdrawiam
      • marika00 Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 21:43
        Hej ja jestem w 26 tygodniu i nadal nie dostałam zwolnienia, mimo tego, ze
        bardzo bolał mnie kręgosłup i głowa, przez pierwsze trzy miesiące byłam na
        antybiotykach ze względu na zapalenie oskrzeli, pierwsza ciąza - poronienie.
        Ale mój lekarz nie widzi podstaw aby dac zwolnienie. Uważam, że nie ma
        sprawiedliwości. Niektóre cięzarne czują się dobrze i mają zwolnienie od
        początku a niektóre muszą się męczyć i pracować. Dzięki Bogu mam swoją
        działalność i jeżeli nie chcę to nie idę do pracy ale płacenie zusu - ok 800 zł
        miesięcznie mnie dobija, A mogłabym nie płacić i od nich dostać. No cóż co
        zrobić.
        • nela12 Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 22:26
          witamsmileniektorzy lekarze poprostu boja sie kontroli-ja bylam na takiej w zus,i
          lekarz orzecznik powiedzial ze stres,czy zmeczenie w pracy to nie powod do
          zwolnienia!zus wysyla pismo do lekarza prowadzacego,ten musi wszystko napisac
          od samego poczatku ciazy,badania,wyniki,leki ktore bralysmy itd!i wtedy
          musialby klamac w takim orzeczeniu(a tego mu nie wolno)i jak zus dostaje takie
          pisemko i uwarza ze L4 sie nie nalezy,poprostu odmawia wyplaty zasilku!i
          dlatego nie kazdy lekarz tak chetnie daje zwolnienia-ja poszlam dopiero w 26tc-
          choc mam prace ciezka(dzwiganie)przez to mam teraz krotka szyjke(1,5)i
          rozwarcie na 2cm!a to dopiero 29tc-tez chcialam wczesniej zeby wypoczac,mysle
          ze kobiecie sie to w ciazy nalezy-no ale niestety...........pozdrawiam
          • ankas70 zmieńcie lekarza 20.07.05, 00:05
            W pierwszej ciąży zwolnienie miałam w ostatnim miesiacu drugą całą
            przepracowałam ale mój lekarz cały czas pytał mnie czy nie chce zwolnienia -
            chodziłam prywatnie. Nie było z tym w ogóle problemu. I myślę że dobrzy lekarze
            nie boja się kontroli. Jeśli faktycznie źle sie czujecie zmieńcie dziewczyny
            lakarza
    • app7 Re: odmowa zwolnienia 19.07.05, 23:35
      Dziewczyny po się męczycie nie wspominając już o tym,że pracując,kiedy nie
      czujecie się dobrze możecie zaszkodzić maleństwu!!!Zadbajcie o siebie i o Wasze
      dzidziusie!Ciąża nie trwa wiecznie i to wyjątkowy czas,więc moim zdaniem nie
      powinno problemów z dawniem zwolnień ciążarnym,bo ta fizjologia smile potrafi dać
      się mamom we znaki smile!Gdzie Wasza zaradność,rozpuście wici i popytajcie o
      lekarzy którzy bez problemu wystwiają zwolnienia w ciąży i do dzieła!!!
      Odpoczywajcie i delektujcie się ciążą!!!Ja jestem na zwoln. od 8 tyg.ciąży i
      moja gin.nie robi żadnych problemów i systematycznie przedłuża zwolnienia,a
      moje maleństwo ma wypoczętą i zrelaksowana mamę!!! Miałam bardzo intensywną i
      pochłaniającą pracę i w dodatku należę do osób bardzo aktywnych,ale bardzo mnie
      ciaszy fakt,że teraz spokijnie mogę się skupić na ciąży!Do dzieła
      dziewczyny,walczcie o swoje!!!Chyba nie brakuje Wam zaradności,znajdzcie
      gin.,któremu powiecie wprost o co chodzi,tym bardziej gdy nie czujecie się
      dobrze i macie wyczerpującą pracę!Trzymam za Was kciuki!Pa!

      P.S.Mam w nosie wszystkie mogące się pojawić na takie podejście głosy oburzenia!
      To wyjatkowy czas dla każdej oczekującej mamusi i należy go dobrze
      wykorzystać!!!I niech mi nikt nie próbuje mówić o wyłudzeniach ,bo to moim
      zdaniem żadne wyłudzenie!!!
    • hanka45 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 07:09
      Ja mam podobną prace i nie było zadnego problemu ze zwolnieniem. Moze ta
      lekarka miala wczesniej jakies nieprzyjemnosci z tego powodu i teraz sie boi
      dawac zwolnienia. Idz do kogos innego.
      • pimpek_sadelko Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 08:58
        hanka45 napisała:

        > Ja mam podobną prace i nie było zadnego problemu ze zwolnieniem. Moze ta
        > lekarka miala wczesniej jakies nieprzyjemnosci z tego powodu i teraz sie boi
        > dawac zwolnienia. Idz do kogos innego.
        albo jest uczciwa i zdrowych na l4 nie posyla. sa tacy medycy, moze Wam ciezko
        w uczciwosc uwierzyc...
        • hanka45 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 09:30
          Pimpek, ja znam uczciwych lekarzy. Ale chyba nie rozmawiamy tu o uczciwych,
          tylko o takich, ktorzy bagatelizują problem kobiet eksploatowanych w pracy bez
          względu na ich odmienny stan. Jestem calkowicie przeciwko oszukiwaniu i kiedy
          dowiaduje sie do czego posuwają sie niektóre dziewczyny (fikcyjne zatrudnienia
          etc) i idą na zwolnienie, to włos mi sie jerzy. Nie bede ukrywać, ze sie ciesze
          ze moj uczciwy lekarz nie zbagatelizowal moich bóli i posłał na zwolnienie.
          Pozdrawiam
          • dazzle hania 20.07.05, 09:35
            ale to nie lekarz jest od oceniania warunków pracy i stopnia przestrzegania
            przepisów przez pracodawcę, tylko PIP!!
            lekarz może tylko ocenić, czy pacjentka ma wskazania do zwolnienia z powodów
            ZDROWOTNYCH - rozdzielmy to, proszę! lekarz jest od zdrowia, PIP jest od
            przepisów i niech się sobie w kompetencje nie mieszają, bo się zrobi naprawdę
            wielki bałagan, a tego nam w tym kraju więcej nie trzeba.
        • hanka45 Re:wszystko zalezy od pracy 20.07.05, 09:42

          Nie rozumiem, dlaczego niektore z Was tak sie oburzają. Przeciez żadna z nas
          nie zna specyfiki pracy innych. Niektóre nie mają szczęścia do wyrozumiałych i
          cywilizowanych szefów/szefowych. Boją się walczyc o swoje co wcale nie oznacza,
          że są nieporadne życiowo, tylko że zwyczajnie chcą mieć gdzie wracac po
          macierzyńskim. Dla mnie pójscie na zwolnienie nie było łatwa decyzją. Sama o
          nie nie prosiłam. Nie siedze w domu tak długo jak niektóre z Was. Ale nie
          rozumiem frustracji z powodu siedzenia w domu dla dobra Waszych dzieci.To jakis
          absurd.
          lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
          • pimpek_sadelko Re:wszystko zalezy od pracy 20.07.05, 09:44
            mozna siedziec w domu 9 miesiecy i byc sfrustrowanym. wierz mi... ja juz rzygam
            tym, co wcale nie znaczy, ze nie dbam o zdrowie dziecka albo na tym mi nie
            zalezy. miec dosc, byc sfrustrowanym to jedno a wypelnianie zalecen lekarskich
            to drugie.
          • hanka45 Re:PIP??? 20.07.05, 09:47

            Hehe, Dazzle, dla mnie osobiście PIP kojarzy sie z jakąś bliżej
            niezydentyfikowaną instytucją widmosmile Czy Wy naprawde nie wiecie w jakich
            warunkach pracują kobiety np. w marketach? Jak myslicie, jak często PIP
            kontroluje markety? A jesli juz kontroluje, to jakie są tego efekty??
            Powtarzam-jestem przeciwna naciąganiu i oszukiwaniu. Ale proszę pamiętajcie, że
            nie każda z nas pracuje 8 godzin przy biureczku.

            lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
            • pimpek_sadelko Re:PIP??? 20.07.05, 09:48
              rozmawiajmy o tym co mamy. czy ktoras z tych co pisza w tym watku pracuje w
              hipermarkecie i szef nie chce jej dac lzejszej pracy?
              zejdzmy na ziemie, do faktow, bo w orbite zamiast discovery polecimy.....
              • hanka45 Re:PIP??? 20.07.05, 09:58

                Ok, nie ja pracuje w hipermarkecie. Ale mój pracodawca wymagał ode mnie
                siedzenia w pracy po 10, 12 godzin. Przychodzenia do pracy w weekendy. Kidy juz
                byłam na skraju wyczerpania z ostrym bólem brzucha koleżanka prosto z pracy
                odwiozła mnie do lekarza. Myślicie, że mój szef zapytał mnie o zdrowie? Czy
                zadzwonił chociaż raz, czy pytał ludzi jak się czuję? Ani razu. Dostaję gęsiej
                skórki jak o nim piszę, więc już nie piszę.

                lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
            • dazzle Re:PIP??? 20.07.05, 10:42
              wiesz, ja wiem, że PIP istnieje, działa i może nieźle zaleźć pracodawcy za
              skórę - oglądam to niejako z drugiej strony... i wierz mi, że odpowiednie
              działanie uruchamia cały łańcuch reakcji, po którym pracodawca naprawdę nie ma
              ochoty łamać żadnych przepisów, nawet najbardziej absurdalnych, nawet takich,
              które mogłyby dotyczyć długości zużywanych przez pracowników porcji papieru
              toaletowego...
              • hanka45 Re:do dazzle 20.07.05, 10:59
                To bardzo pocieszające, co piszesz, ale widocznie dotyczy to niewielu firm.
                Chcialabym Ci wierzyc na slowo, ale mam za soba kilka lat pracy w 3 firmach i
                naoglądałam się juz tylu dowodów łamania praw pracowniczych, że trudno mi
                uwierzyć, że pracodawcy boją sie PIP-u, Sanepid-u, Urzędu Skarbowego czy
                jeszcze innych podobnych instytucji, skoro bez skrupulów łamią przepsy.
                Szkoda sie denerwować.
                lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
    • malgosia_30 Re:zwolnienia tak !!! ja Wam cos powiem 20.07.05, 08:21
      jest to moja 3 ciaza pierwsza cala pracowlam, 2 stracilam w 2mies, tak wiec te
      pielegnowalam od samego poczatku - ale b.chcialam pracowac aby uniknac nudy i
      dlugiej przerwy w pracy. Roslam sobie za biurkiem do 8-go mies. Szef kolezanki
      rodzina namawiali masz obrzeki nog ledwo chodzisz boli cie podbrzusze plamienia
      idz na zwolnienie - tak bylo akle ja niechcialam az w koncu stwierdzilam ze od
      32/33 chyba juz moge odechnac -dostalam zwolnieniena dwa tyg. bez problemu-
      >potem na mies. kiedy teraz jestem w 39 martwie sie bezruchami spinaniem macicy
      i innymi przepowiadajacymi, chodze na KTG lekarze ze szpiala stwierdzili ze
      moja ciaza nie jest wskazaniem do zwolnienia-hm wrocilam do prowadzacego i
      dostalam do dn. porodu.Niby nic ale fochy i ton glosu w jakim o tym zostalam
      poinformowana ze nie dostane zwolnienia-czulam sie jak oszustka, Niemalze
      brakowalo a uslyszalambym co to za fanaberie jak tak to prosze wziac
      macierzynski a ja nie chce-mam wybor Pierwsze przenosilam 16 dni to co jak sie
      powtorzy bede 1mies. macierz. na minusie o nie to leekka przesada.ale
      odechcialo mi sie juz wizyt badan i innych perdol zwizanych z porodem chce
      urodzic juz i zajac sie dzieckiem - UFFF no to sie pozalilam
    • pimpek_sadelko o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 08:40
      piszecie, ze musicie dzwigac lub robic inne uciazliwe dla ciazy rzeczy a lekarz
      nie daje l4.
      to pracodawca musi wam zmienic prace na taka, jaka mozna w tym stanie wykonywac!
      nie reagujecie?
      za chiny ludowe nikt by mnie w ciazy do dzwigania nie zmusil! to sprzeczne z
      kodeksem pracy, z bhp..... albo przesadzacie, albo w ogole jestescie nieporadne
      zyciowo/nieswiadome swoich praw w pracy.... za to macie falszywe pojecie o tym
      co powinien badz nie lekarz.
      wolalbym cala ciaze pracowac i nie musiec byc na l4, bo de facto w kazdym dniu
      balam sie czy ciaza bedzie dalej.... naprawde jesli nie dzieje sie nic zlego to
      na l4 sie nie chodzi. zlitujcie sie kobiety. potem pracodawcy nie chca
      przyjmowac kobiet.... myslcie o swojej przyszlosci... a takze byc moze o
      przyszlosci waszych corek.
      • nela12 Re: o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 08:52
        hejsmileposzlam na zwolnienie dopiero jak musialam!teraz mysle ze wolalabym
        pracowac a nie...myslec o kazdym dniu ze to cud ze dzidzius moze jeszcze byc w
        brzuszku,uwazac na kazdym kroku,martwic sie o kazde twardniecie macicy itd,czy
        szyjka sie dalej nie rozwiera!jestem w 29tc-i wiem ze kazdy dzien jest bardzio
        wazny dla mojej dzidzi-wiem tez ze to przyczyna tego ze na poczatku ciazy
        musialam dzwigac!(niestety wiem jakie sa przepisy-ale nie kazdy pracodawca chce
        o tym wiedziec)a czulam sie bardzo dobrze i nic mi nie dolegalo,do czasu!jezeli
        macie okazje idzcie na zwolnienie-ja gdybym wiedziala do czego to doprowadzi
        nawet bym sie zwolnila,fakt nudzi mi sie w domu,musze duzo lezec,a tu trzylatek
        rozbrykanysmileale jezeli nie macie ciezkiej pracy,i dobrze sie czujecie to
        pracujcie-przecierz to wasza sprawa,a nikt nikogo nie osadza-kobiety w ciazy sa
        teraz raz,dwa razy w zyciusmile-pozdrawiam
      • gagunia Re: o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 08:54
        Pimpek ma racje. Nie rozumiem kobiet siadzacych w domu w ciazy. Ciaza to nie
        choroba, a wszystkie hurtem leca po zwolnienia. To lenistwo nazwyklejsze.
        Pracowalam przez 8 miesiecy ciazy jako nauczyciel i wcale nie bylo tak lekko.
        Robilam staz, mialam wychowawstwo i nadgodziny (na wlasne zyczenie). Pracy bylo
        sporo i nie mialam czasu myslec o glupotach. Zwolnienie dal mi lekarz na caly
        czerwiec, kiedy pojawilo sie rozwarcie. Ale i tak przygotowalam w domu testy
        egzaminacyjne, pytania do obrony prac dyplomowych itp. Dzieciaki wpadly do mnie
        cos popisac na kompie na zaliczenie. Cala ciaza przebiegla szybko i bez komplikacji.

        Gdybym siedziala w domu pewnie bylabym marudna, znudzaca babą z 20kg nadwaga.
        • pimpek_sadelko Re: o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 08:56
          ja juz sfiksowalam iedzac /lezac w chalupie. gdyby ktorejs z tych kobiet
          przyszlo siedziec w domu tak jak mi nie w ramach "odpoczynku" to moze by sie
          stuknely w glowke. obawa o ciaze, o zycie malucha to zaden odpoczynek!
        • pampuszka06 Re: o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 09:06
          Witajcie dziewczyny,
          ciąża to bardzo indywidualna sprawa każdej kobiety.
          Jedne czują się idealnie i są w stanie góry przenosić,
          inne czują się po prostu nadzwyczajnie źle.
          Uwazam,że każda kobieta która ma złe samopoczucie w ciąży
          ma prawo do odpoczynku.
          Jakby nie było jest to ogromna burza hormonów,
          dlatego dziewczyny,jeśli czujecie się źle po prostu zmieńcie lekarza i
          poproście o zwolnienie.
          I tak po porodzie czeka nas wszystkie mnóstwo pracy i energii do
          spalenia,dlatego teraz możemy spokojnie sobie odpoczywać.

          A osobiście znam kobietki,które nie patrząc na nic pracowały by po 15 godzin
          dziennie. Ale ludzie gdzie tu jest wtedy czas i pora na higieniczny tryb życia,
          prawidłowe odżywianie itp.
          Moim zdaniem jest to bardzo niepoważne i egoistyczne postępowanie przyszłej
          matki.
          Pozdrawiam
          • dazzle 54 i pół miesiąca zwolnienia 20.07.05, 09:16
            to ja się dziwię, że KAŻDA przyszła matka nie bierze zwolnienia jeszcze przed
            zajściem w ciążę - aby się odstresować, przygotować organizm, dotlenić się,
            odżywić. a potem w ciązy - znowu- aby się nie stresować, odżywiać, dotleniać...
            potem macierzyński, 3 lata wychowawczego, bo przecież malucha się samego nie
            zostawi, trzeba dłuuuuugo karmić piersią dla dobra dziecka i własnego, no i to
            są przecież najważniejsze etapy rozwoju malucha... na oko to daje 54 i pół
            miesiąca zwolnienia z pracy - liczę tylko pół roku przed poczęciem. no a w
            końcu zdarzyć się może, że w trakcie tego... zajdziemy w ciążę po raz drugi -
            różnica wieku między dziećmi nie powinna być za duża, prawda? no to doliczmy
            ciepła ręką jeszcze chociaż połowę z tych 54 miesięcy...

            a potem się okazuje, że pracodawca nieludzki, że nie chce z powrotem do pracy,
            że młode kobiety są dyskryminowane i niechętnie przyjmowane do pracy - świat
            jest niesprawiedliwy, prawda?
          • gagunia Re: o czyms chyba nie wiecie! 20.07.05, 09:25
            Masz racje - kazda ciaza to indywidualna sprawa. Tylko niezmiernie rzadko sie
            zdarza, zeby zle samooczucie trwalo przez cala ciaze. Od 6 do 12 tygodnia
            zasypialam w pracy na stojaco jakies 2 godziny przed jej koncem. Ale nie
            uwazalam, zeby to bylo wskazanie do zwolnienia. Tak sobie organizowalam prace
            zeby w tym czasie miec wiecej luzu. A do pracoholikow zdecydowanie nie naleze.

            W ostatnim czasie kilka moich kolezanek bylo lub jest w ciazy i czesc z nich
            ledwo zobaczyla 2 kreski juz liczyla od kiedy pojdzie na zwolnienie. Moim
            zdaniem to nie jest normalne. Ciaza wymaga bardziej higienicznego trybu zycia,
            ale nie pracujemy w hutach i kamieniolomach! Wszystko mozna zorganizowac przy
            odrobinie dobrej woli.
    • a_pynia Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 09:39
      Czasem, jest właśnie tak, że ktoś naciąga lekarza na zwolnienia, a potem
      cierpią inni. Są przypadki, ze kobieta idzie na zwolnienie już od początku
      ciąży i takim współczuję. To musi być straszne. Ja byłam na zwolnieniu przez 3
      tygodnie w 5 miesiącu (miałam mało wód), a potem poszłam na L4 3 tygodnie przed
      terminem - bałam się już jeździć samochodem (25 km do pracy).
      Teraz postanowiłam, że nie będę taka głupia - jeżeli się będę gorzej czuła, to
      pójdę na L4 na tydzień - dwa, żeby odpoczywać. Pewnie odpowiecie, że od tego
      jest urlop. Niestety w dzisiejszych czasach trzeba kombinować, żeby jak
      najwięcej urlopu zostało już po urodzeniu maluszka... a nie każdego stać na
      urlop wychowawczy...
      • malgosia_30 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 09:54
        Dokladnie tak - nie kazdego stac na szastanie urlopem wypoczynkowym
        ja tez boje sie dojezdzac do pracy brzuch za kierownica nie jest komfortem w
        prowadzeniu. Wszystko rozumiem ze zwolnienie na cala ciaze i nie dla kazdego
        ale mina lekarza kiedy prosze o zwolnienie w 39 tc. rozwalila mnie calkowicie
        Pytam czy uwaza pan ze powinnam wrocic do pracy na 2 tyg. przed porodem -kiedy
        to wszystko zapielam na ostatni guzik, Wprowadzialm nowa osobe na zastepstwo i
        moge sie spokojnie przygotowac do porodu dac kregoslupowi odpoczac i dziecku
        poruszac swobodnie a nie pod biurkiem.
        Rozkosznie mowi "nie"! Moze pani urodzic albo wziac urlop macierzynski.
        Mysle sobie "wlacze guzik-porod dzisiaj" albo walne mu, i trzasne drzwiami?
        .......wrrrrrr......ta mina ten ton glosu ....i karta ktora wreczal mi do reki
        jakby chcial powiedziec nie mamy o czym rozmawiac.....wszystko mozna
        wytlumaczyc...ale nie tak !!!!
        • naturella Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 10:38
          Wiecie, ja miałam zamiar iść na zwolnienie od samego początku. Pracuję w mojej
          firmie już trzy lata i do momentu zajścia w ciążę użerałam się z toksyczną
          szefową, która wymagała pracy po 12 godzin dziennie, wydzwaniała i ściągała
          mnie do pracy w weekendy, czasem dzwoniła do mnie w tygodniu np. o 22. Mój
          rekord to 20 godzin pracy na dobę, po czym 4 godziny snu i znów 12 godzin. Do
          tego motała ile wlezie, komplikowała, rozgrzebywała różne sprawy i nie
          kończyła. Czytałyście "Diabeł ubiera się u Prady"? - to własnie moja praca, z
          tym, że nie byłam jej asystentką, ale samodzielnym specjalistą. Któregoś
          wieczoru, kiedy mój mąż czekał na mnie w domu, a ja kiblowałam na organizowanej
          przez nas imprezie służbowej, nogi mnie bolały po 8 godzinach w pracy i 8 na
          stojąco na imprezie, a szefowa stale coś ode mnie chciała, stwierdziłam, że to
          jest dobry moment na zajście w ciążę i pójście na zwolnienie od samego
          początku. Dziecko chcieliśmy mieć, ale bez zwolnienia chyba bym tej ciąży nie
          donosiła. No i udało się za pierwszym razem...t yle, że zanim zrobiłam test, to
          szefowa się zwolniła. Moim szefem został młody chłopak. Teraz jestem w końcówce
          5 miesiąca i nadal pracuję, bo to zupełnie inna bajka - jest super. Bez stresu,
          bez siedzenia po godzinach, bez imprez - po prostu normalna, bezstresowa i
          przyjemna praca. A na zwolenienie pójdę w 7 albo 8 miesiącu dopiero - po prostu
          już nie muszę. Ale nie dziwię się dziewczynom, które siedzą na zwolnieniach
          mimo, że nie ma ku temu wskazań lekarskich - nie tylko fizyczna praca może
          umęczyćsad
      • sylwuniaw Re: odmowa zwolnienia 14.11.05, 14:11
        Hej. Ja pracuję w szkole. Ogólnie jest ok. dzieciaki w miarę spokojne, nie narzekam. W ciągu miesiąca złapało mnie już drugie przeziębinie i obawiam się,że na mleczku, miodzie i soczku się nie skończy. generalnie ciąża przebiega bez zarzutu, ale z takim przeziebieniem chodzić do pracy to zabójstwo. Któraś dziewczyna pisała, że przecież nie czujemy się źle przez całą ciążę. I racja, so lepsze i gorsze dni.w mojej pracy nie mogę sobie "pstrykać" zwolnienaimi. Ten tydzień na zwolnienie, za trzy tygodnie następny. Rozmawiałam z dyrektoką,która powiedziała,że wolałaby abym poszła już na stałe zwolnienie do końca ciąży, to wtedy ona może kogoś zatrudnić na zastępstwo. a tak to wszyscy tracą, a najwięcej biedne dzieciaki.
        I jescze jedno, nie rozumiemem dziewczyn, które zanudziłyby się na śmierć nie chodząc do pracy. Nie macie żadnych zaintersowań? Innych obowiązków? Ja się jescze nigdy "w domu" nie nudziłam.
    • agata.s1 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 10:59
      popieram koleżanki, które dostrzegły, że nie każda z nas ma pracę za biurkiem i
      wyrozumiałego szefa. Po co iść na zolnienie lekarskie jak się już poroniło?
      Trzeba zrobić wszystko aby do poronienia lub przedwczesnego porodu niedopuścić.
      To, że wsród nas osoby aktywne i mnie sprawne to noramalne, prawda?. Jesteśmy
      różne i dlatego każda z nas trochę inaczej swoją ciąże przeżywa. Słuchajcie
      swojego organizmu i wychodźcie naprzeciw jego potrzebom. Ja mam to szczęście,
      że mam super szefa i lekką pracę więc nie muszę brać zolnień. Dodatkowo jestem
      osobą aktywną więc obawaim się, że siedzenie w domu doprowadziłoby mnie do
      szału. Jednakże to, że ja ze zwolnień korzystam w bardzo ograniczony sposób
      (raz w miesiącu tydzień) nie uprawnia mnie do krytykowania innych kobiet, które
      ze zwolnień korzystają częściej. Dbajcie o siebie i nie dajcie sobie wmówić, że
      jesteście oszustkami bo dbacie o zdrowie waszych dzieci. Kiedyś moja
      przyjaciółka niezwykle ambitna i inteligentna kobieta - jedna z tych co całą
      ciąże bez zwolnień - powiedziała, że z perspektywy czasu ocenia, że nie było
      warto. Czas, który mogła poświęcić na dbanie o siebie, czytanie literatury na
      temat wychowywania dzieci itp. poświęciła na zarabianie kasy, robienie kariery
      i wyobraźcie sobie, że żałuje bo uważa, że straciła coś bardzo ważnego. Ja
      korzystam z doświadczeń innych ludzi i nie zamierzam takiego błędu popełnić. Na
      karierę przyjdzie też czas. I wystarczy sobie policzyć jak długo jesteśmy
      aktywni zawodowo i jak niewiele lat w porównaniu do tego musimy poświęcić na
      bycie z dzieckiem w domu. Nawet jeśli nie możemy sobie na to pozwolić fifansowo
      starajmy się spędzać z naszymi maluszkami jak najwięcej czasu bo nowe ubranko,
      zabawka czy większe mieszkanie nie wynagrodzi mu brak naszej obecności. To samo
      się tyczy ciąży. Wsłuchujmy się w nasze brzuchy, kontemplujmy, ćwiczmy, dobrze
      się odżywiajmy a nasze dziecko nam to wynagrodzi.
      Pozdrawiam.
      aga
      • pimpek_sadelko odnosnie poronien 20.07.05, 11:03
        zadnej ciazy nie poronilam przez prace. stracilam 4 ciaze.jestem na l4 nie
        przez moja prace,tylko ze wzgledu na inne zdrowotne czynniki.
        gdyby nie none pracowalabym po 4 stratach.
        trzeba rozroznic rzeczywiste przyczyny poronien od pecha czy innych rzeczy!
        • amwaw Re: Popieram 20.07.05, 11:15
          1 poronienie- nie przez pracę. Jeżeli masz krwawienia na początku ciąży chyba
          nikt nie dyskutuje nad zasadnością takiego zwolnienia. Ale siedzenie przed
          kompem przez kilka h dziennie w pracy raczej nie spowoduje poronienia, tym
          bardziej, że w domu nie powoduje. W przeciwnym wypadku jeżeli tak lekki wysiłek
          fizyczny mógłby spowodować poronienie- nasz gatunek by nie przetrwał.Nie
          dorabiajmy teorii to faktów.
          Pozdr
        • hanka45 Re: odnosnie poronien 20.07.05, 11:24
          pimpek_sadelko napisała:

          > zadnej ciazy nie poronilam przez prace. stracilam 4 ciaze.jestem na l4 nie
          > przez moja prace,tylko ze wzgledu na inne zdrowotne czynniki.
          > gdyby nie none pracowalabym po 4 stratach.
          > trzeba rozroznic rzeczywiste przyczyny poronien od pecha czy innych rzeczy!

          No wlasnie...Wiem, że przyczyn poronienia jest wiele. Ale przeciez lekarz po
          stwierdzeniu zagrozenia poronieniem lub porodem przedwczesnym nie przepisuje
          progesteronu i no-spy i nie mowi "smaruj do pracy", tylko każe prowadzic
          oszczędny tryb życia lub nawet leżec. Wiec tak czy inaczej musi wypisać to
          nieszczęsne L4. Natomiast dziewczyny, które idą na zwolnienie bez wyraznego
          powodu, po prostu są przemęczone lub boją się o swoje ciąże i wolą dmuchać na
          zimne. Tak mi się wydaje.
          • sunrise3 Re: odnosnie poronien 20.07.05, 11:43
            Zgadzam sie z Toba. Ja na przyklad nie mam plamien, nic sie nie dzieje
            podejrzanego jesli chodzi o mozliwosc poronienia. Co prawda mam leczona
            niedoczynnosc i przeciwciala przeciwtarczycowe (na ktore wedlug mojego lekarza
            trzeba uwazac), biore duphaston ale ogolnie czuje sie dobrze. Poprzednia ciaze
            stracilam i teraz bardzo sie boje. I teraz ja chcialabym sie wyzalic. Moja
            praca jest bardzo stresujaca i glowne haslo mojej szefowej i szefa to "po
            trupach do celu", liczy sie tylko osiagniecie celu, nie wazne jakim kosztem. A
            poniewaz ja jestem na samym dole tego ogniwa wiadomo, ze mnostwo rzeczy spada
            na mnie. Jak cos ktos zawali to i tak na mnie, bo nie dopilnowalam, opierdziel
            za darmo i tak wkoloko. Teraz na przyklad jestem na urlopie a i tak pracuje bo
            moj szef powiedzial, ze musze miec wszystko skonczone zanim pojde na urlop. Na
            moim stanowisku jest to niemozliwe, zawsze jest mnostwo spraw do zalatwienia.
            Siedze oczywiscie po godzinach, ostatnio do 19.00 i 20.00 oraz w weekend. Nikt
            i tak tego nie docenia a jak sie nie wyrabiam z praca to mowia, ze jestem
            niezorganizowana. Chodze nakrecona i poddenerwowana i to na pewno nie jest
            pozytywne dla mojej malej fasolki. Moj maz jest szczesliwy kiedy jestem w domu
            bo w koncu widzi usmiech na mojej twarzy, nie jestem spieta i zdenerwowana.
            Dwoch lekarzy (znanych i dlatego nie wymienie nazwisk) powiedzialo mi, ze na
            poczatku nastepnej ciazy pierwsze 2/3 miesiace mam siedziec na zwolnieniu (m.in
            w zwiazku z doswiadczeniami w poprzedniej ciazy).
            Pracuje w biurze, w ktorym jest ok 40 pracownikow i klimatyzacja. Kaszla,
            kichaja, smarkaja i nikogo nie interesuje ze ktoras dziewczyna w ciazy. Nie
            pojda na zwolnienie bo "pracocholicy" ale innych zarazaja. Mnie tak zarazili w
            zeszlym roku.
            Dlatego zaraz po urlopie chce isc na zwolnienie i wrocic do pracy jak skonczy
            sie 3 miesiac.
            Troszke sie wyzalilam ...
            Pozdrawiam
          • dazzle Re: odnosnie poronien 20.07.05, 11:44
            jesteś idealistką, hania, bo sama po prostu nie naciągasz na zwolnienie - więc
            wierzysz w ludzkie dobre intencje.

            niestety, z moich obserwacji w pracy wynika, że każda z trzech zaciążonych w
            zeszłym roku wraz ze mną koleżanek skorzystała z tej sytuacji, aby się, prosto
            mówiąc, pobyczyć za pieniądze. jedna nie mogła znieść swojej bezpośredniej
            przełożonej, więc, cytując ją samą "wycięła jej numer i zaszła", no i jak tylko
            dostała zaświadczenie (a "wredny" lekarz zechciał je wystawić dopiero po 12
            tc!! bezczelny!) to natychmiast poszła na zwolnienie i tyleśmy ją widzieli.
            druga zaczęła mieć kłopoty "toaletowe" i uznała, że ona nie może pracować
            efektywnie, jak jej się tak ciągle chce siusiu, a w ogóle to jest senna i
            robita i... w 14 tc poszła na zwolnienie. wróciła na chwilę 4 tygodnie później,
            ale stwierdziła, że już "wypadła z obiegu", a poza tym ma kłopoty ze wstaniem
            rano (pracujemy od 9.00) i nie będzie chodzić do pracy. no i nie chodzi.
            trzecia powiedziała, że się czuje od dawna wypalona w tej pracy i woli się
            poświęcić macierzyństwu i w 13 tc poszła na zwolnienie.

            ja jestem ta czwarta i pewnie wysiedzę w pracy do końca 37-38 tygodnia, bo moje
            spojenie łonowe i biodra na więcej nie pozwolą.
            aha - przyznaję się bez bicia - byłam 33 dni na zwolnieniu,bo zaczęłam mieć
            przedwczesne skurcze i musiałam brać Fenoterol. Lek wyciszył skurcze i, choć
            biorę go do końca tego tygodnia, od dwóch miesięcy znowu pracuję...ale ja
            chciałam pracować. to mój wybór. poczucie obowiązku. głupota, jak pewnie powie
            niejedna. ale moja mała rozwija się ok, a mnie kontakt z ludźmi motywuje do
            wstania, dbania o siebie, nie obżerania się, spacerowania,czytania i
            wszystkiego tego, czego mi się po prostu nie chciało jak sobie "odpoczywałam" w
            domu.

            to tyle w kwestii uczciwości.
            pozdrawiam
            dazzle
            • hanka45 Re: odnosnie poronien 20.07.05, 12:06

              Mowisz,ze to idealizm, inni nazywaja to zwyczajną głupotą wink Rozumiem, że
              wkurza Cie przebiegłość kolezanek z biura ("wykrece numer i zajde"
              hmm...gratuluję sposobów na wykrecanie numerów.) Pocieszam sie tym, ze moze
              takich bab nie jest wiele. Ja przynajmniej nie mam z takimi bezposredniego
              kontaktusmile Wrocilabym chetnie do pracy,gdybym byla pewna, ze beda respektowane
              moje prawa. No i gdyby lekarz sie nie sprzeciwial. A wszystkim pracującym
              mamuśkom ślę głeboki ukłon.
              lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
          • pimpek_sadelko Re: odnosnie poronien 20.07.05, 12:42
            no-spa i progesteron nie podtrzymuja ciazy.... nie wiem skad te rewelacje.
            gdyby tak bylo, to nnie byloby poroniensmile
            ech...a szkoda!
            no a jesli jest zagrozenie poronieniem to kazdy lekarz wypisze l4. zmienilismy
            temat znowu.
            • hanka45 Re: odnosnie poronien 20.07.05, 13:10

              Ale sie czepiasz Pimpek!

              Swoja droga...progesteron nie podtrzymuje ciąży??? Ha! A ja caly czas myślalam,
              ze tak!

              lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
              • pimpek_sadelko Re: odnosnie poronien 20.07.05, 13:11
                hanka45 napisała:

                >
                > Ale sie czepiasz Pimpek!
                >
                > Swoja droga...progesteron nie podtrzymuje ciąży??? Ha! A ja caly czas
                myślalam,
                >
                > ze tak!
                ja kiedys tezsmile
                > lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
      • phantomka Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 11:11
        Na pewno jest duzo racji w tym, ze nie kazda praca jest przyjemna w ciazy. No i
        niestety nie jest tak latwo egzekwowac prawa pracownice, kiedy stoi przed nami
        widmo zwolnienia - tego nie zmieni zadne namawianie do postawienia sie i
        zglaszania sprawy do PIP-u, bo rzeczywistosc w kazdym zakatku naszego kraju
        jest nieco inna. Ja mam w pracy bajkowa atmosfere, wrecz juz bokiem wychodzi mi
        ta dbalosc o mnie i moje zdrowie, ale gdybym miala inna ekipe w pracy to
        mogloby nie byc tak wesolo.
    • mrowka75 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 11:46
      A ja się cieszę, że mój gin nie robi problemu ze zwolnieniem lekarskim.
      próbowałam pracować - 3 razy po zwolnieniu wracałam, ale zdarzały się ciągle
      plamienia bez uchwytnej przyczyny ze wskazaniem na nisko schodzące łożysko. USG
      za każdym razem nie stwierdzało żadnych odchylemn. "Uczciwy do bólu" lekarz
      mógłby stwierdzić, że moge pracować, ale sam mnie namawiał do zwolnienia,
      jeszcze zanim cokolwiek się zaczęło dziać. Inny ginekolog w ogóle nie robi z
      kwestii plamień problemu (w normalnej fizjologicznej ciązy tez się zdarzają i
      nie trzeba panikować) nie mniej jednak lepiej jest dmuchac na zimne i ciesze
      się, że mój ginekolog też widzi taką potrzebę, chcoiaż wszystkie badania
      potwierdzają raczej dobry stan ciąży. Charakter mojej pracy rzeczywiście może
      nie sprzyja wygodzie i zdrowiu w ciąży (200 km dziennie samochodem - 1000
      tygodniowo 4000 miesięcznie), ale nie jest wyszczególniony w przepisach, że
      należałoby mnie przenieść na inne stanowisko pracy. Więc pozostaje tylko
      zwolnienie, z którego teraz korzystam w pełni, chociaż naprawdę chciałam
      pracować, bo lubię swoją pracę. Odpoczywam , zajmuję się moim 5-latkiem i
      czekam na rozwiązanie.
      Pozdrawiam

      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20711;30/st/20051126/k/56bd/preg.png
      • mrowka75 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 11:57
        Acha i jeszcze dodam to bardzo popularne stwierdzenie, ale myślę, ze adekwatne
        do tej sytuacji. Wszystkie dziewzyny pracujące w tym również ja płacimy
        olbrzymie składki na ZUS, pracodawca też odpala swoją działkę, a ciąża zdarza
        się raz na jakiś czas przez kilka miesięcy, potem wracamy do pracy i dalej
        płacimy te same składki. Ja uważam, że już sobie opłaciłam możliwośc siedzenia
        na zasiłku chorobowym z dużą nawiązką, a w kraju w którym coraz mniej dzieci
        się rodzi powinno się raczej ułatwiać niż utrudniać kobiecie przejście przez
        ciążę i wczesne macierzyństwo.
        Pierwszą ciążę pracowałam i też było dobrze, ale bardzo dobrze się czułam (poza
        tym inny charakter pracy - była siedząca).
        nie dajmy się zwariować - placimy podatki i ZUS więc czasem możemy również my z
        tego skorzystać nie tylko bezrobotni emeryci renciści i rolnicy (oczywiście z
        całym szacunkiem)
        • pimpek_sadelko Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 12:45
          skladki placisz na wypadek CHOROBY,nie na wypadek ciazy zdrowejsmile
    • beti1970 sejm by się uśmiał 20.07.05, 12:46
      ze skrupułów niektórych dziewczyn które piszą że L4 to naciaganie zusu, siedzą
      sobie panowie posłowie gdzieś (tylko nie sali sejmowej) i wypoczywają, dietka
      leci (nie taka mała jak nasze zasiłki chorobowe) i mają w nosie że naciagają
      budżet. a wy raz na parę lat jak jesteście w ciąży to macie skrupuły że
      naciagacie budżet będąc na L4? ja pracuję zawodowo od 1994 roku i przez te 11
      lat prawie wogóle nie chorowałam - może by się z miesiąc uzbierał i teraz jak
      jestem w ciąży to cały czas jestem na L4 i dobrze mi z tym. niech też trochę
      skorzystam z tego miodu który wszyscy wyżerają bez skrupułów. znam osobiście
      tylku zdrowych rencistów - jakoś snu im z powiek nie spędza fakt że mogą
      pracować. a my będąc w ciąży przyczyniamy się przynajmniej do rozwoju tego
      kraju. uważam że pomoc dla kobiet w ciąży i tak jest mizerna, te badania po pół
      roku L4 - komisje ... Też miałam wezwanie na taką komisję po pół roku - i nie
      pojechałam, przez telefon powiedziałam pani w zusie że po pół roku ciąży chyba
      nie jestem mniej ciężarna niż przez pierwsze pół roku i żeby mi dali spokój - a
      jak chcą się ze mną zobaczyć - zapraszam niech sobie pooglądają mnie w domu, i
      dali mi przedłużenie zaocznie i spokój. lekarz też chciał mi dać L4 tylko do 10
      lipca (termin na 22) a potem żebym korzystała z macierzyńskiego, a ja mu na to -
      czemu mam być stratna dwa tygodnie (i tak macierzyński jest groteskowo krótki -
      czy po 3 miesiącach dziecko jest samodzielne?) i dał mi L4 do 20 lipca, myślę
      że niektóre z was zbyt wiele od siebie wymagają. ja osobiście uważam że jak
      ktoś mi coś daje to trzeba brać. bo i tak lekko w tym kraju nie jest. płacę
      składki przez 10 lat to dlaczego mam z tego nie skorzystać. Jak ubezpieczycie
      auto w AC i wam je ukradną to też nie będziecie dochodzić odszkodowania - bo
      was stać akurat w tym momencie na kupno następnego? to taka sama sytuacja -
      ubezpieczenie polega na tym że płacę po to aby później korzystać z opłaconych
      składek.
      • pimpek_sadelko Re: sejm by się uśmiał 20.07.05, 12:49
        wiesz beti... nie porownuj wszystkich do sejmu, bo moim zdaniem to mega obrazasmile
        ja z tymi ZLODZIEJAMI nie mam nic wspolnego!smile
        jesli mam sie ma kims wzorowac lub patrzec na jego zdanie to na pewno nie beda
        to politycy.
      • dazzle Re: sejm by się uśmiał 20.07.05, 13:01
        a dlaczego mam równać do najgorszych?
        ja sobie jednak stawiam pewną poprzeczkę i uważam, że pewne standardy moralne
        mnie obowiązują.
        na łatwiznę pójść łatwo - bo mi się należy, bo jak dają to biorę... od pasera
        też można kupować... tylko co z tego?
        • beti1970 Re: sejm by się uśmiał 20.07.05, 13:17
          ale ja się porównuję do najgorszych i nie jestem niemoralna, i nie idę na
          łatwiznę - korzystam z tego co mi się nalezy uczciwie i od paserów nie kupuję i
          nie kradnę. i nie poszłam do pracy na lewo na miesiąc - aby tylko dostać
          świadczenia, tylko zasuwam już 11 lat i płacę uczciwie składki i wykazuję moje
          dochody całe i płacę podatki więc o co wam chodzi? nie robię na czarno , na
          szaro itp. mam 35 lat i nie mam juz takiej pary jak dwudziestoparolatka. tez
          sobie chcę sapnąć. to że jestem na L4 to znaczy że jestem niemoralna? -
          przecież lekarz mi je dał - sama sobie nie napisałam. dał widocznie bo
          stwierdził że tak trzeba, a ja podważać autorytetu lekarza nie mogę. smile
          • dazzle Re: sejm by się uśmiał 20.07.05, 13:20
            no to skoro nie masz sobie nic do zarzucenia - to nie ma o czym dyskutowac i
            już.
            a jeśli zwolnienie dostałaś zasadnie i nie kombinujesz - to w ogóle anioł nie
            człowiek.
            co tu gadać...
    • gloria2 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 17:23
      Generalnie moja praca polega na siedzeniu przed biurkiem i komputerem i nie
      jest ona dla mnie wyczerpująca. Jednak czasem muszę przenieść projektor
      multimedialny albo flipchart w inne miejsce, a to już ma swoją wagę. Gdy
      poinformowałam swoją szefową, że nie chcę tego dźwigać, to ona stwierdziła
      krótko, że skoro przychodzę do pracy to jestem zdolna do pracy i jest wszystko
      ok. i nic mi nie grozi. (dodam, że sama jest matką 2 dzieci).
      Dziewczyny, w takiej sytuacji czasami nawet nie warto dyskutować, bo tylko się
      pokłócicie z przełożonymi i zrobi się straszny kwas i stres. Jeśli przełożeni
      nic sobie nie robią z faktu ciąży pracownika, a ten ma możliwość zwolnienia L4,
      to ja sugeruję L4.
      Naprawdę coraz mniej jest szefów, którzy rozumieją swoje pracownice. Dla nich
      najważniejsza jest praca i wynik a nie zdrowie podwładnej. O tym już musicie
      myśleć same.
      • izzunia Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 18:13
        ja dodam od siebie... tez mam prace przed kompem, nawet juz teraz zakupow
        firmowych nie dzwigam, bo przywoza mi do biura, nawet kompa czy drukarki nie
        przesune, ale po 5 godzinach pracy, wydawaloby sie lekkiej, jestem wypruta, po
        siedniu mam ochote polozyc sie, zasnac i sie nie obudzic. ale jeszcze ciagne.
        niby to dopiero 26 tydzien, a ja juz mam dosc, a co dopiero pozniejsad
        • monismonis Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 19:38
          A ja w ogóle nie rozumiem waszych wypowiedzi??!! przecież to wybór każdej z nas
          czy woli pracowac czy siedzieć w domu, no oczywiscie oprócz tych które sa
          zmuszone lezeć! Ja jestem na zwolnieniu od 3 miesiaca i nawet przez chwilke nie
          poczułam wyżutów sumienia, że niby kogos oszukuje? to dla mnie śmieszne!!! niby
          kogo?? specjalnych wskazań nie mam poprostu nie mam zamiaru sie przemęczać źle
          sie czuje i tyle!! a Czy inni nas nie oszukuja wszystko nam zabierajac:
          skrócony macierzyński, becikowe itp. Może u mnie jest inna sytuacja bo nawet
          moja szefowa kazała mi isć na zwolnienie a nie sie meczyć w pracy! ale niewolno
          na kogoś naskakiwać tylko dlatego że woli sobie siedzieć na zwolnieniu! A może
          wy poprostu zazdrościcie??
          Pozdrawiam!
          • gloria2 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 21:03
            To też nie do końca tak. Ja gdybym myślała o swojej szefowej to bym już
            siedziała na zwolnieniu. Problem w tym, że pracuję razem w pokoju z koleżanką.
            Obie jesteśmy zawalone robotą. Tak naprawdę zadań przybywa, bo w firmie
            redukcja etatów i stawia się na zwiększanie efektywności pracowników tych, co
            zostają. Gdybym poszła na zwolnienie, wszystko, co robię do tej pory ja,
            robiłaby oprócz swojej pracy moja koleżanka. Wiem, że siedziałaby do 21.00, aby
            się uporać z pilnymi sprawami. A ona ma też dom i rodzinę. Sama jest delikatna
            i nikomu się nie postawi. To jest też tak, że nie chcę jej pakować w ten
            problem. Ja też za ok. 6 miesięcy będę matką i nie chciałabym siedzieć
            niewiadomo ile w pracy, bo np. moja świeżo zaciążona koleżanka nie chce się
            przemęczać i stresować. Dopóki mogę to ciągnę. Jak będzie dalej? Czas pokaże.
      • majan2 Re: odmowa zwolnienia 20.07.05, 21:57
        Zgadzam, sie, ze ciaza to specjalny czas, a pracodwacy nie specajklanie
        interesuja sie stanem zdrowia fizycznego ani psychicznego swoch prcowników. Ja
        bylam juz 2 razy na zwolnieniu w czasie ciazy (25TC) ze wzgledu na stres i zle
        podejscie mojej szefowej do mojej ciazy. Chce popracowac jeszcze z kilka
        tygodni, ale czesto sie zatsanawiam czy jednak nie robie krzywyd dziecku tym,
        ze nie zawsze mam czas na pelen posilek i stesuje sie wieloma rzeczami w pracy.
        I uwazam, ze chodzenie na zwolnienie w ciazy nie jest naciaganiem ZUSu, ale z
        druegiej strony warto pamietac, ze ciaza zwykle to nie chorobasmile
        • denay Prawnie... 21.07.05, 01:31
          republika.pl/prawo_pracy/art.47.htm
          Pomijajac juz sam dylemat siedziec w robocie/isc na zwolnienie orz rynek pracy
          w Polsce dodaje:
          Kodeks Pracy to nie stos makulatury, chociaz postronnym moze sie tak wydawac.
          To prawo obowiazujace w Polsce. Poza tym obowiazuja juz w Polsce dyrektywy UE,
          na ktore mozna sie powolywac w sadach.
          Panstwowa Inspekcja Pracy i sady pracy nie sa "stworami" z kosmosu tylko
          instytucjami, ktore maja chronic pracownika, ale:
          -pracownik SAM musi do tych instytucji sie zglosic
          -to nie pracownik ma udowodnic wine pracodawcy tylko pracodawca swoja
          niewinnosc (im wiecej papieru i swiadkow tym lepiej)
          -pracodawca NIE MA PRAWA zwolnic kobiety w ciazy ani bedacej na urlopie
          macierzynskim. Jesli zdarzy sie, ze po powrocie pracodawca kladzie przed
          pracownica "zmiane warunkow stosunku pracy" albo "wypowiedzenie za
          porozumieniem stron" i jest sie pewna (i, najlepiej, ma sie COS na swoje
          poparcie), ze wynika to z ciazy i dziecka a nie z innych powodow to papieru nie
          podpisywac a gnac do PIP.
          -pracodawca NIE MA PRAWA zmuszac kobiety w ciazy to lamania przepisow o
          ochronie kobiet w ciazy typu: dzwiganie czy praca po godzinach. Reszta jw.
          -Postepowanie w sadach pracy i PIP jest BEZPLATNE!!!

          A teraz od siebie... Dziewczyny jesli nie zaczniecie walczyc o swoje prawa to
          nadal niektorzy beda mysleli, ze PIP i sady to fantomy. Im wiecej spraw, im
          wiecej sie krzyczy o jakims problemie tym szybciej bedzie sie zmienialo
          podejscie. Pracodawcy, generalnie, nie boja sie kobiet w ciazy tylko kobiet w
          ciazy idacych na kilkumiesieczne zwolnienia bez medycznego uzasadnienia.
          Sa przepisy, ktore mozna wykorzystywac z korzyscia dla siebie - mowie o
          przestrzeganiu warunkow pracy. zreszta... w wiekszosci krajow
          zachodnioeuropejskich czy w USA nagminnie "straszy" sie pracodawcow
          prawnikami smile
          Mozecie mowic, ze tam jest inaczej, ale... prawo jest?? JEST i to calkiem
          przyzwoicie chroniace kobiete w ciazy, wiec dlaczego jedyna "bronia" jest
          chodzenie na L4 i forumowy chor narzekania na niewdziecznych szefow???

          Zeby nie bylo:
          - ZUS uwazam za chora instytucje, ale to niczego nie usprawiedliwia
          - Urzedy Skarbowe wycwanily sie straszliwie i teraz naprawde ciezko jest z nimi
          i z policja skarbowa, wiec prywatni trzesa portkami
          - jakby ktoras stala juz pod sciana i zdecydowala sie na PIP to moge
          ewentualnie sluzyc pomoca tudziez namiarami na pania, ktora swego czasu
          prowadzila sprawy z zakresu PrawaPracy (zaznaczam - ona jest juz "platna")

          Pozdrawiam
          D.
          • justin301 Re: Prawnie... 21.07.05, 09:12
            Oczywiście, przepisy są bardzo dobre ale jak to zwykle przepisy sobie a życie
            sobie, może ktoś spróbuje nasłać na swojego pracodawcę PIP w czasie kiedy
            pozostaje z tym pracodawcą w stosunku pracy - mam taką znajomą, pracodawca ją
            psychicznie wykończyl. Takie rzeczy robi się już po zakończeniu stosunku pracy.
            Chyba że ma się ciepłą posadkę państwową - o to chyba można szaleć ale ja
            takiej nigdy nie mialam. Pamiętam jak zmienial sie czas pracy i po 2 miesiacach
            od wejścia w życie nowych przepisów zwróciliśmy uwagę, że czas pracy jest
            krótszy o 1 godzinę. po jakimś czasie rzeczywiście skrócona nam czas pracy ale
            jak kolega zapytał o te nadgodziny to szef nam wszystkim odpisał po prostu,
            żebyśmy nie podskakiwali i cieszyli się, że mamy pracę. Nie wyobrażam sobie
            osoby w ciąży, która postawiłaby się pracodawcy i nasłała na niego np. PIP i
            jeszcze dala radę do tej pracy przychodzić - wtedy to już tylko L4.
            U mnie w pracy ciąża nie zwalnia pracownicy z żadnych obowiązków - czasem jak
            ma się dyżur a wypada to dość często to pracuje się po 10 godzin no a jak się
            nie podoba to ...wiadomo.
            Jeżeli chodzi o PIP to oczywiście bardzo pozyteczna instytucja, która jest
            bardzo pomocna i dobrze, że istnieje. A tak swoją drogą nie życzę nikomu
            awantur z pracodawcą dotyczących przestrzegania przepisów prawa pracy,
            szczegolnie w ciąży, bo jak się późnij wróci po macierzyńskim to czasem nawet
            krzesla nie ma i komputera ( moja koleżanka tak miała ) - oczywiscie jest to
            mobbing i można z tego powodu rozwiązać stosunek pracy i otrzymać
            odszkodowanie - a wynosi ono tyle co minimalna pensja - adekwatne bardzo, można
            z tego pewnie z 2 tygodnie przeżyć. No a sprawa z prawa pracy to trwa w
            Warszawie nawet 2 lata - właśnie wygralam takową ( dla osoby z mojej rodziny ).
            No cóż odbiegłam od tematu ale przepisy przepisami a życie życiem. Wystarczy
            poczytac niektóre przepisy konsytucji tez nam fajne rzeczy zapewniają.
            • pimpek_sadelko Re: Prawnie... 21.07.05, 09:34
              wszystkie jak jeden maz pisza, ze pracodawcy sie nie podskakuje bo zwolni lub
              zgnebi psychicznie. jednoczesnie idziecie na czesto podajac powod: zle warunki
              psychiczne, zolza szefowa, zlosliwy szef itd.... naprawde myslicie, ze jak
              wrocicie po ciazy to bedzie ok? naprawde sadzicie, ze dla takich "osobowosci"
              nie jest dolaniem oliwy do ognia?
              dla mnie wyglada to inaczej: zolza bedzie gorsza zaolza, po powrocie po ciazy
              nie stanie sie aniolem!
              poza tym naprawde nie trzeba ( a przynajmniej mozna probowac) nie klocic sie z
              pracodawca, tylko wytyczyc swoje granice. jestem w ciazy? to jasne jak slonce,
              ze nie zostane po godzinach ( gwarantuje mi to kodeks pracy), to pewne, ze nie
              bede dzwigac i zapieprzac fizycznie.
              rozumiem, ze mozemy miec inne zdanie w tych kwestiach, ale nie rozumiem, ze
              w "obrone" bierzecie durne szefostwo a jedziecie po uczciwych ginach jak na
              lysych kobylach. zli, bo zdrowym nie daja . fakt.... bardzo zli, debile i w
              ogole chorzy umyslowo. to ich wina, ze macie takie szefostwo, to oni musza
              zbawiac swiat i to oni musza zapewnic wam dobre warunki na ciaze. wasi
              pracodawcy za to moga sobie robic co im sie zywnie podoba.
              przepraszam, ale dla mnie to traca glupota.

              mój Kajtek!
              • monismonis Re: Prawnie... 21.07.05, 09:49
                wiecie ja zauwazyłam że szefowie nie boja sie tak kobiet w ciąży, a tego co
                bedzie jak sie dziecko urodzi! czy kobieta pójdzie na wychowawczy, że trzeba
                bedzie zatrudnić nową osobę i od nowa ja szkolić, że zaczna sie zwolnienia
                lekarskie na chore dziecko i chyba tych zwolnień boja sie najbadziej! moja
                znajoma 2 lata temu szukała pracy i pierwszym pytaniem jakie padało było " czy
                ma pani dzieci?" No a że ma ona 2 to bardzo trudno było jej znalejść prace.
                Teraz są inne przepisy i na rozmowie nie można sie pytać o takie rzeczy ale
                fakt pozostaje faktem! nIe chodzi tylko o zwolnienia w ciązy tylko o to co
                bedzie później. U mnie w pracy dziewczyna miała umowe do porodu nie poszła
                nawet na jedzen dzień zwolnienia chociaz bradzo źle sie czuła pracowała do
                porodu, ale i tak rozwiazali z nia umowę zaraz po porodzie, więc nie wiem czy
                warto było! Pozdrawiam!
              • hanka45 Re: Prawnie... 21.07.05, 09:50
                Pimpek, to dlaczego wielu ginów proponuje zwolnienie w ciązy? Znam
                dziewczyny,ktore bez powodow zdrowotnych poszly na L4, bo lekarz im
                zaproponowal. Czy to znaczy, że ci lekarze są nieuczciwi? Wlasciwie jaki maja w
                tym interes?

                lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                • pimpek_sadelko Re: Prawnie... 21.07.05, 09:52
                  hanka45 napisała:

                  > Pimpek, to dlaczego wielu ginów proponuje zwolnienie w ciązy? Znam
                  > dziewczyny,ktore bez powodow zdrowotnych poszly na L4, bo lekarz im
                  > zaproponowal. Czy to znaczy, że ci lekarze są nieuczciwi? Wlasciwie jaki maja
                  w
                  >
                  > tym interes?
                  zapytaj sie ich. czy ja jestem ginem? trudno mi za kogos sie wypowiadac.
                  nie wiem tez dlaczego proponuja. chyba nie sadzisz, ze jestem tak durna, zeby
                  zaocznie ich osadzac?

                  > lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                  • hanka45 Re: Prawnie... 21.07.05, 10:14

                    Nie, nie myśle. I też nie chce nikogo zaocznie osądzać! Chce tylko zrozumieć,
                    dlaczego lekarze Z REGUŁY nie robią zadnych problemów z wypisaniem L4, wręcz je
                    proponują. Bo moim zdaniem oni wiedzą, jak wygląda sytuacja kobiet pracujących.
                    Stąd moje retoryczne pytanie o ich interes w wypisywaniu zwolnień (w domyśle-
                    żaden). Eee, temat rzeka.

                    lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                  • hanka45 Re: Prawnie... 21.07.05, 10:18

                    Poza tym...wczoraj sama napisalas, że UCZCIWI lekarze zdrowych na zwolnienie
                    nie posylają. No więc wywnioskowalam, że wg Ciebie nieuczciwi posyłają wink).

                    lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                    • pimpek_sadelko Re: Prawnie... 21.07.05, 10:20
                      hanka45 napisała:

                      >
                      > Poza tym...wczoraj sama napisalas, że UCZCIWI lekarze zdrowych na zwolnienie
                      > nie posylają. No więc wywnioskowalam, że wg Ciebie nieuczciwi posyłają wink).
                      czepiasz sie sloweksmile
                      czasami mozna "zdrowego"wyslac na kilka dni ( 4-5) bo np. ma depresje zwiazana
                      z przykrym przzyciem ( np. umiera ktos bliski, cos runelo komus poteznie na leb
                      w zyciu i sobie nie radzi).
                      to raz a dwa.... nie napisalam nigdzie, ze wszyscy lekarze sa uczciwismile
                      > lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                      • hanka45 Re: Prawnie... 21.07.05, 10:25

                        No, to juz by była spora przesada...smile

                        lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
                    • dazzle ej, baby,baby 21.07.05, 10:22
                      nie przekręcajcie swoich wypowiedzi, proszę...
                      uczciwy - to taki, co nie posyła na zwolnienie bez wskazań medycznych
                      jestem przekonana, że o to Pimpkowi chodziło
                      już się tak nie łapta za słowa
                      a temat rzeka, swoją drogą...
                      • hanka45 Re: ej, baby,baby 21.07.05, 10:31

                        Ok, obiecuje sie juz nie czepiaćsmile)) Ale problem polega na tym, ze
                        prawdopodobnie każda z nas opiera się na swoich prywatnych doświadczeniach z
                        lekarzami. Wiec dojście do wspólnego wniosku jest mało prawdopodobne...niestety.

                        lilypie.com/days/060101/4/0/1/+10[/img][/link][/center]
    • olga50 Re: odmowa zwolnienia 21.07.05, 12:23
      Mogła to zrobic, jeśli nie widziała przeciwskazań do wykonywania pracy. Ja
      bedac w ciaży pracowałam do 6m., a prace mialam cieżką , fizyczna. Czesto
      kończyłam ok. 1 w nocy. Dopiero w 6m lekarz dał mi z łaska zwolnienie , bo
      miałam silna anemię hgb8,3.Gdy wyniki podskoczyły mi do ok. hgb 10 to chciał
      mnie znowu wysłać do pracy, ale przemyślał sprawe i zdecydował że lepiej bedzie
      jak bede na zwolnieniu. Ja nie nalegałam na zwolnienie, Myśle, ze jesli lekarz
      chce cie poslać do pracy to widocznie możesz pracować, bo ciaża to przeciez nie
      choroba,a tymbardziej ciaża bez zagrozenia.
    • dodadada Re: odmowa zwolnienia 21.07.05, 14:30
      dziewczyny czytając niektóre wypowiedzi aż zamarłam z przerażenia - do jakch
      lekarzy wy chodzicie. ja nie mogłam opędzić się od nalegań lekarki bym poszła
      na zwolnienie. Później żałowałam swoich oporów bo może jakbym więcej
      wypoczywała a nie zasuwała jak małay parowóz to nie musiałabym się położyć
      dołóżka na ostatnie 3 miesiące. Pozdrowienia i zmienić lekarza. Dorota
      • linearka Re: odmowa zwolnienia 14.11.05, 14:56
        Miałam nie zabierać głosu, ale mnie w końcu poniosło. Zawsze będą problemy na
        lini szef-pracownik! Piszecie jak straszni są szefowie, jak wykorzystują itp.
        ale w drugą stronę też to działa (i to nawet częściej). Jestem teraz w 33tc i
        nikt mnie nie pyta jak się czuję i czy może mi za ciężko, jestem pracodawcą, i
        jakoś mojej pracownicy to nie przeszkadazło w "wyrolowaniu" mnie w zeszły
        czwartek!!! Efekt, siedzę od 8 rano przy kopim i czytam tony CV, potem będę się
        umawiać na rozmowy i cały najbliższy tydzień pod hasłem REKRUTACJA!!!! Potem
        szkolenie nowego pracownika itp... kto się mnie zapyta czy mam na to siłę!!!
        NIKT! JA MUSZĘ bo inaczej nie zarabiam-proste! Osoby, które są na zwolnieniu
        TYLKO ze względu na "widzimisię" biorą grzecznie pensyjkę co m-c prawda? Bez
        komentarza! Uczciwość wobec wszystkich wokół naprawdę nic nie kosztuje...
        pomyślcie czasem o tym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka