W niedzielę po południu o własnych siłach (choć z pomocą troskliwego
personelu medycznego i mojego wspaniałego męża) bez znieczulenia urodziłam
Wiktora

))). Czuję się świetnie, choć siadanie ciągle boli

. Myślę, że
urodzę następne dzieci - wychodzi na to, że poród to wprawdzie niezły
wysiłek, ale traumy żadnej mi nie zostawił. Wszystkim przyszłym mamom życzę
takich samych dobrych wspomnień ze szpitala i zdrowych dzieci.