chimba 06.02.06, 11:42 Podaję link z forum e-mama, dotyczy czy ratować wcześniaki - jestem ciekawa co my ciężarówki o tym myślimy? forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=36207290 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
chimba Re: Czy ratować? 06.02.06, 11:43 Ja już niby tam odpowiedziałam, ale moze ktoś nie zauważy mojej odpowiedzi - ja jestem za tym aby ratować wcześniaki - no chyba, ze naprawdę jest to stan agonalny. Odpowiedz Link Zgłoś
nikusia79 Re: Czy ratować? 06.02.06, 12:03 Pytanie bardzo trune. Zgadzam się z tym, ze wszystko zależy od stanu danego dziecka. A kto ma prawo decydować, ktróe dziecko warto ratować, a które nie? Jesli zrobimy granice np 22tc, to dziecko jeden dzień starsze ma prawo żyć, a jeden dzień młodsze nie ma? Ja bym chciała, żeby moje dziecko za wszelką cenę żyło, ale nie chciałabym, zeby cierpiało przez klika tygodni, potem zmarło lub całe życie cierpiało Z radością witam każdy kolejny dzień, bo to zwiększa szanse na zycie i zdrowie mojego maleństwa. Juz konczymy 32 tydzieńDziecko waży okolo 2 kg Odpowiedz Link Zgłoś
gosia_1985 Re: Czy ratować? 06.02.06, 12:14 Oczywiście że ratować, za wszelką cenę- przecież to także człowiek... Cóż za pytanie, cóż za naród... Odpowiedz Link Zgłoś
kasia2705 Re: Czy ratować? 06.02.06, 14:18 A ja sie nie zgodze. Nie za wszelka cene. Nie za cene uposledzenia przez reszte zycia. Rozumiem jednak, ze to niezwykle zawila sprawa i w paru zdaniach niemozliwa jest odpowiedz na takie pytanie. Tak wiec obysmy wszystkie w zdrowiu donosily nasze malenstwa do szczesliwego rozwiazania! Odpowiedz Link Zgłoś
ania_114 Re: Czy ratować? 06.02.06, 14:53 Oczywiscie ze ratowac!!!!! Moj braciszek urodzil sie w 26 tyg wazyl 0,980kg a teraz ma 9 lat jest calkiem zdrowym i szczesliwym dzieckiem a lekarze tez nie wiedzieli czy go ratowac!!!!!! To by bylo morderstwo!!!!! Oczywiscie ze gdy tylko jest cien szansy to zawsze trzeba probowac!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
majatusia Re: Czy ratować? 07.02.06, 08:35 Przez wiele lat pracowałam z dziećmi niepełnosprawymi. Spotkałam dzieci, która jak rodziły sie jako wcześniaki - i które według lekarskich przewidywań miały być "roślinkami".... teraz część tych "roślinek" normalnie pokończyła studia, robi doktoraty. Znam też dzieci mcono niepełnosprawne, które urodziły sie śliczne zdrowe i rumiane a są takie bo będać przedszkolakiem poszły z tata do lasu na grzyby i ugryzł je kleszcz (zapalenia opon mózgowych z cieżkimi powikłaniami) .... albo takie kóre bedąc niemowlęciem zachorowały na zapelenia ucha i na skutek powikłań po tym mimo swoich 16 lat umysłowo nadal jest na poziomie niemowlaka. Nikt z nas nie jest Bogiem... Lekarze to też ludzie więc też nie są w stanie przewidziec wszytkiego. Dzieci z dużych "perypetii" potrafią wyjść bez szwanku ... u innych drobna sprawa (jak ukoszenie kleszcza) kończy się tragicznie. Jeśli mamy nieratować wcześniaków bo grozi tym dziecko "będzi cierpieć przez całe życje" (jak to któraś z was napisła) ... to może nie ratujmy też dzieci pogrzyionych przez kelszcze..bo to też przecież tym grozi..nie ratujmy dzieci kóre złapały grypę ... bo to też grozi powikłaniami....I tak wogóel to wróćmy do epokisredniowiecza gdzie przeżywalnosć dzieci wahałą sie w granicach 30% Odpowiedz Link Zgłoś
matylda.fm Re: Czy ratować? 07.02.06, 08:53 Punkt widzenia zalezy od punktu siedzienia. Widziałam dzieci wyratowane na siłę w 25, 26tc.Żyją ale nie widzą, nie słyszą i nigdy nie będą sprawne intelektualnie. Gdy na to patrzę , stwierdzam że czasem lepiej odpuścić. ale z drugiej strony, sama jestem teraz w 22tc i myślę że chwytałabym się każdej szansy uratowania dziecka gdyby tfu tfu odpukac taka sytuacja dotyczyła mnie. Kiedyś widziałam taką sytuację. Kobieta straciła bliźnięta (żyły kilka lat ale miały bardzo poważną chorobę genetyczną, nie do wyleczenia) potem miała ciąże pozamaciczną i 2 wczesne poronienia.W następnej ciazy została przyjęta do szpitala z rozpocznającym się porodem przedwczesnym w 24tc. Dziecko wykazywało wielka wolę życia, starało się jak mogło. Niestety nie udało się go uratować mimo starań. Przypuszczam że gdyby to było pierwsze dziecko tej pary i rodzice byliby młodsi lekarze mniej by walczyli- ta walka nie jest w końcu bezbolesna i nieuciążliwa dla dziecka a szanse na przeżycie były naprawde niewielkie i do tego prawie pewne było, że mały będzie upośledzony. Tyle że tym rodzicom było naprawde wszystko jedno czy dziecko będzie upośledzone umysłowo, czy będzie widzieć słyszeć itd. Oni po tylu porażkach po prostu bardzo chcieli mieć dziecko, niezależnie jakie. Tak więc jak już pisałam punkt widzenia zależy od zainteresowanego. Odpowiedz Link Zgłoś
karina66 Re: Czy ratować? 07.02.06, 09:13 bardzo trudne pytanie.Chyba zależy to od stanu dziecka po urodzeniu.Tu nie ma złotego środka.Jak będziemu ratować to napewno zadamy cierpienia maleństwu bez gwarancji na jego przeżycie.natomiast nie ratując skazujemy na śmierć dzieci,którym mogłoby się uadać i byłyby zdrowe. Chyba nie ma mądrego na taki dylemat.Pozostaje tylko nadzieja,ze nigdy się w takiej sytuacji nie znajdziemy. Karina i Dzidziulek Odpowiedz Link Zgłoś
maga202 Re: Czy ratować? 07.02.06, 09:44 Możemy sobie dywagowac na rózne sposoby, skłania się bardziej do tak lub do nie ale wszytkie te rozważaniw wezmą w łeb jeżeli to będzie masze dziecko. Na pewno będziemy chcieli je ratowac bo zawsze jest jakaś nadzieja że będzie zdrowe. Odpowiedz Link Zgłoś