Dodaj do ulubionych

do brzuchatych mam za kierownicą!

09.05.06, 16:57
Dziewczyny jestem w 36 tyg, a ciagle prowadze samochod. Czuje sie dobrze i
jakos nie wyobrazam sobie przesiasc sie w autobus, ale czy to bezpiecze??
Do ktorego tyg. prowadzilyscie auto?
Obserwuj wątek
    • kingaolsz Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:00
      Do samego konca ciazy smile napewno nie jest bardziej niebezpieczne niz jezdzenie
      w ogole.
      No, ale jak zaczniesz miec skorcze porodowe to sobie odpusc wink))))))

      Kinga
    • mamadwojki3 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:04
      W jednej i drugiej ciąży do samego końca! A jak mi się zdarzyło jechać
      autobusem, to (mimo 8-mego miesiąca ciąży) nigdy nie miałam miejsca, żeby
      usiąść...
      Nie przejmuj się niczym, tylko zapinaj pasy!
    • edyta.23 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:06

      ja dziś zaczęłam 37 tydzień i cały czas jeżdżęsmile
      o wiele bardziej umęczyłabym się w autobusie stojąc (bo wiadomo z ludźmi różnie
      to bywa), pomijając, że od domu do najbliższego przystanku mam 20 minut drogi.
      Brzucha nie mam dużego, więc prowadzenie samochodu to dla mnie sam relaks
      • martulka79 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:09
        Tez mi sie dobrze jezdzi, ale po miescie nie zapinam pasow, bo jakos mnie
        uwieraja. Jak jade dalej, to owszem, ale wtedy jestem tylko pasazerem.
        • kasiagarcia Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 13:19
          Martulka, nie żebym sie czepiała ale nie zapinanie pasów po mieście nie jest
          chyba dobrym pomysłem. Dobrze ułożone nie bedą cie uwierać a jak w trakcie
          stłuczki wyrżniesz brzuszkiem o kierownice to nie będzie to dobre rozwiazanie.
          K.
    • anmarii Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:13
      kochana ciaza to nie choroba, ja tez juz jestem na koncowce 38tydz. i jezdze.
      jesli brzuszek ci nie przeszkadza to do samego kona autem napewno to lepsze dla
      ciebie i dzidzi,niz autobus, no i nasze kochane spoleczenstwo, ktore
      przewrociloby sie o Twoj brzuszek ale kazdy udaje ze niewidzi, wiec o miejscu
      siedzacym w komunikacji niema co marzyc.
      pozdrawiam cieplutko
    • eleanorrigby Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:25
      W poprzednich ciązach jeździłam do samego końca,teraz jestem w 32 tygodniu i od
      kilku dni miewam zawroty głowy!Boję się prowadzić,a z drugiej strony mieszkam
      pod miastem,bez auta czuję się jak bez ręki!Jeśli jednak nie miewasz podobnych
      dolegliwości,to póki mieścisz się za kierownicą możesz śmiało prowadzić
    • patrywi Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:30
      ja urodziłam 8 dni po terminie a dzień przed porodem jeszcze sama zawiozłam się
      na ktg, tak więc niczym się nie przejmuj. Na pewno bezpieczniej jest siedzieć
      wygodnie w samochodzie niż obijać się w autobusie.
      • top123 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 15:32
        Witam. Ja przenosilam ciaze 10 dni. Wkoncu lekarka dala mi skierowanie na
        wywolanie. Dzien przed jezdzilam do sklepu, kosmetyczki na depilacje nog.
        Dodam, ze mialam bardzo duzy brzuch (corcia prawie 5 kilo). Lubie jezdzic
        samochodem i nie zrezygnowalam z tego do konca ciazy.
    • iskierka261 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 17:57
      zaczynam 39 tc, i jeszcze się mieszczę za kierownicąsmile,zamierzam jeżdzić do
      samego końca.Mój gin. powiedział że kobiety mają świetną intuicję i sama będę
      wiedziała kiedy żle się czuję i nie należy jeździć mi samej.
      pozdr
    • robin2510 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 20:45
      do 9 m-ca ale jeżdziłam po moim mieście. 30 sierpnia 2005r jechałam do mojego
      kolegi na urodziny a Kinga urodziła się 14 września 2005r. Czułam się dobrze.
      • ankapo30-tce Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 21:12
        W poprzedniej ciązy jeździałm do końca ciąży, teraz jestem w 36 tc i tez
        prowadzę. Czuję się świetnie, mieszcze się za kierownica, zapinam pasy i w
        drogę.
    • anyamama Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 22:07
      Jestem w 34 tygodniu ciazy i de facto dopiero ostatnio sie rozkrecilam i
      zaczelam jezdzic codziennie(na mysl o jezdzie zatloczonym tramwajem robi mi sie
      slabo). i jezdzic zamierzam az do koncasmile
    • gaba36 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 22:25
      Do samego końca i to codziennie po kilka godzin. Tylko od 30 tygodnia fotel
      coraz bardziej rozkładałamsmile
    • koralik27 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 22:27
      ja na ostatnia wizyte do gina - a bylo to juz po terminie - pojechalam sama wink

      pzdr,
      koralik
    • dorianne.gray Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 09.05.06, 22:33
      O jak miło to czytać smile
      Jestem w 28tc. i dość dużo jeżdżę - cieszę się, że nie muszę liczyć na
      życzliwość ludzi w autobusach! wink
      Mam nadzieję tak sobie jeździć do końca ciąży (jeśli mój niemąż nie zrobi w
      końcu prawka to pewnie na poród też się sama zawiozę winkwinkwink )
      • latouche Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 00:08
        o, dorianne, u nas tak samo - mąż nie ma prawka, i ja jestem rodzinnym kierowcą smile
        Do końca ciąży jeździłam cały czas, nawet dwa tygodnie przed porodem
        pojechaliśmy na święta do mamy (100 km od Krakowa). Zawiozłam się na ktg dzień
        przed porodem,i do porodu też bym się sama zawiozła, gdyby nie to, że to było w
        styczniu, w środku nocy i samochód okropnie zamarznięty, a u mnie skurcze już co
        10 minut.
        Właściwie to w mojej opinii zdecydowanie gorzej się jeździ po porodzie - jeżeli
        ma się szwy w kroku - niż w ciąży smile
    • gonia28b Zapinać pas!!! 10.05.06, 01:13
      No to ja Was chyba wszystkie pobiję wink)

      3 dni po terminie sama pojechałam do szpitala na KTG i zostałam już rodzić.
      Zadzwoniłam tylko po męża, że zostaję i przywiózł go mój Tato.

      Pasa zapinam zawsze. Nawet gdy jechałam do szpitala, zapięłam go.
      Przeżyłam już kiedyś dachowanie - sama prowadziłam - od cięższych obrażeń
      uratował mnie zapięty pas
    • elmika Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 08:47
      Witajcie,
      W poprzedniej ciąży prowadziłam do samego końca, teraz też planuję.
      Oczywiście w pasach.
      Po porodzie (sn, byłam nacinana) pierwszy raz 4 dni po porodzie - mąż został z
      nakarmioną córką, a ja śmignęłam na zakupy smile
      Pozdrowionka
    • patyk78 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 08:59
      a jak wygląda sprawa z egzaminem na prawo jazdy, aktualnie jestem w 27 tygodniu
      ciazy, kurs na prawko ukończyłam w zeszłym roku ale niestety egzamin oblałam
      trzy razy, chciałabym przed urodzeniem dziecka zdać wkońcu ten nieszczesny
      egzamin, ale zastanawiam sie czy cięzarne sa dopuszczane do egzaminów, może
      ktos ma informacje na ten temat?
      • misspigy Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 09:02
        ja też jeżdże - obecnie 31 tc - ale czasami miewam taki dzień, że za nic nie
        wsiąd ę za kierownicę... czuję sie zmęczona i mam zawroty głowy. ale z reguły
        jest spoko. wczoraj pojechałąm z moim dwulatkiem (15 kg "żywca" na wieś - kiedy
        wróciliśmy zasnął i musiałąm go jeszcze tachać do domu... potem dostałam
        pakudny skurcz i musiałam plackiem 2 h leżeć!
        • donkaczka no to ja chyba jestem biję rekordy :) 10.05.06, 09:34
          tez jestem rodzinnym kierowcą i codziennie robię jakieś 150 kilometrów - do
          szkoły, po męża do pracy itp
          w święta jechaliśmy do Polski i tylko ja prowadziłam i trasę warszawa-frankfurt
          zrobiłam w niecałe 11 godzin
          o dziwo nic mnie nie bolało, nie sikałam co chwilę jak się obawiałam, tylko fakt
          że kupiłam sobie taki odciągacz do pasów dla ciążówek, żeby mnie brzuch nie cisnął
          no i samochód okazał się bardzo wygodny - naciągnęłam męża na gwiazdkę, bo
          zawsze marzyłam o rodzinnym volvo i okazał się wart wydanej kasy - pakowny, nie
          za duży, mało pali i te 11 godzin nic nam w kość nie dało - poszliśmy wieczorem
          do knajpy i do kina jeszcze smile

          jade znów do Polski za tydzień, ciekawe jak tym razem będzie, bo brzuch mi przez
          miesiąc urósł nieco

          aha co do niezapinania pasów - włosy mi się jeżą i to nie z powodu ciąży jestem
          taka ostrożna
          nawet przy niedużej prędkości można się z braku pasów baaardzo poobijać - ja po
          karambolu w korku, będąc w pasach miałam potłuczone kolana, pewnie gdyby nie
          pasy wypadłabym przez szybę

          mało tego - jestem terrorystką i zmuszam wszystkich do zapinania pasów w
          samochodzie - jak kogoś podrzucam na mieście to odpuszczam, ale w trasę - mowy
          nie ma
          nieprzypieta pasami osoba jest zagrożeniem dla mnie i pozostałych - w razie
          wypadku wazy tyle, że może ZABIĆ inną osobę pasami przypiętą
          nie wspominając, że siedząca z tyłu niezapieta babcia może nieźle w razie
          stłuczki poobijać malucha grzecznie zapiętego w foteliku

          i o ile mam luźne podejście do szkodliwego trybu życia wink o tyle w samochodzie
          rządzę niepodzielnie, nie mam zaufania do innych kierowców i wolę być zbyt
          ostrożna niż zbyt ufna

          pozdrawiam wszystkie zmotoryzowane mamuśki smile
          PS tylko na motocykl już od dawna się nie mieszczę smile
          • misspigy święte słowa!! 10.05.06, 11:27
            w kwestii zapinania pasów!!

            W czasopiśmie Motor pisano kiedyś, że bardzo dużo wypadków zdarza się w
            promieniu 2 km od domu - wiec jezeli komus wydaje sie ze jazda w miescie bez
            pasow jest bezpieczniejsza, to sie grubo myli!!

            Mam kolegę, który kiedyś opowiadał mi, że jego kuzyn zginął na torach, bo był
            przypięty pasami i nie zdążył w porę uciec z auta... A kilka dni później ten
            sam kolega opowiadał, jak testował nowe auto - jadąc ... bagatela 230 km/h z
            ciężarną żoną !!!
      • dorak8 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 13:14
        No witaj patyk78! JA też w 27 tc i właśnie jestem w połowie kursu. Nie ma
        żadnych przeciwskazań do zdawania egzaminu. Moja instruktorka opowiadała, że
        ostatnio jej uczannica zdawała wgzamian dwa tygodnie przed terminem.
        Egzaminatorzy ponoć boją się kobiet w ciąży i im zaliczają egzamin.
        Warto na wszelki wypadek mieć zaświadczenie og gina, że wszystko w porządku.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki za egzamin!!!
    • kakuba Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 12:38
      mam 9 dni do planowanego terminu porodu i nadal prowadzę samochód, zawsze z
      zapiętymi pasami
      fakt, że tylko na krótkie wyjazdy (lekarz, najbliższy sklep itd), na dłuższe
      wyjazdy boje się jechać sama, ale to tak samo jak na długi spacer - też sie np.
      sama do lasu nie wybieram wink

      miałam jednak kilka takich dni, ze byłam nieprzytomnie roztargniona i
      rozkojarzona, lekarz mówił, ze to moze sie pod koniec cieży zdarzać, kumpela
      miała to samo... wiec w takie dni nie prowadziłam
      • ggosiek Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 12:58
        Ja jeżdziłam tylko do 6 miesiąca ciąży. Później stałam się bardzo nerwowa za
        kierwnicą i do końca ciązy wolałam być tylko pasażerem.
        • demarta Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 13:24
          łoooo, ja jestem nerwowa właśnie jako pasażer!!! odkąd sama mam prawo jazdy
          boję się jeździć jak prowadzą inni, nawet jakby to był schumacher!!! zaufanie
          za kierownica mam tylko do samej siebie - i to nie 100%, bo przecież zawsze
          moze się zdarzyć ten ułamek sekundy nieuwagi i ........., a jako pasażer zawsze
          czuję się bardziej spięta i podenerwowana. jestem w tej chwili w 39 tc a przez
          całą moją ciąże nie było dnia żebym nie usiadła za kółkiem. lubię jeździć
          samochodem, lubię być niezależna, nie zniosłabym gdyby mój mąż się uparł, że
          będzie mnie odwozić do i z pracy!!! mały brzdąc w brzuchu na tyle stara się
          mnie w życiu ograniczyć (kawa mu nie smakuje, w brzuchu mu za ciasno, więc robi
          ze mnie kolumbrynę), że dokonuję jasnego podziału na rzeczy, na które mu
          pozwalam (ok nie będę pić kawy skoro mnie po niej kopie w szyjkę macicy co
          oznacza, że mu nie służy), i na te których nic nigdy nie zmieni (uwielbiam
          jazdę samochodem, kocham sama prowadzić samochód i ciaza tego nie zmieni).
          Żałuję tylko, że jak nagle odejdą mi wody albo złapią mnie skurcze, to nie będę
          się mogła sama zawieźć do szpitala, no bo przy bolesnym skurczu siedzieć za
          kierownicą to wysoce nierozsądne.... ale mężowi też się nie pozwolę zawieźć, z
          pewnością się tak zestresuje, że tylko głupot na drodze narobi, na bank zamówię
          taksówkę!!!
          • lilla_veneda Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 14:14
            Mój mąż z ogromnym uznaniem i podziwem opowidał o zonie kolegi z pracy, która
            gdy tylko zorientowła się, że zaczęła rodzić zapakowała torbę z rzeczami do
            bagaznika, wsiadła do samochodu i przyjechała po swojego męża do pracy.
            Poczekała aż się zwolnił i najspokojniej w świcie ruszuła do szpitala.
            Zaparkowała, wręczyła męzowi kluczyki i podreptała na porodówkę.
            Nie wiem, czy to rzeczywiście najrozsądniejsze zachowanie, ale widać czuła sie
            na siłach. Jakby miała juz silne skurcze albo sączące wody, to chyba by tak nie
            zrobiła... W kazdym razie ma teraz opinię twardej baby.
            • gaba36 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 15:38
              Dlaczego nie?smile Ja też tak rodziłam, że spokojnie nie tylko się spakowałam,
              wykapałam, pościnałam i zmyłam paznokcie, ale i bym po męża na luzie
              pojechała... A to dlatego, że najpierw mi odeszły wody, bóle zaczęły się 5
              godzin później jak już od 1,5 godziny byłam w szpitalu. Po następnych 4
              godzinach urodziłam i spokojnie mogłam prowadząc wrócić do domusmile
              Pozdrawiam!
    • malinka255 Re: do brzuchatych mam za kierownicą! 10.05.06, 15:35
      Urodziłam dziecko 7 dni po terminie i do samego końca jeździłam;
      malinka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka