Dodaj do ulubionych

Trzy fazy porodu

19.09.06, 14:46
Bylo fantastycznie... Rozplakalem sie z radosci, kiedy sie skonczylo i oboje z
Dagmara od razu zapomnielismy o Jej bólu i wczesniejszym strachu. Cudownie
jest byc razem, we trójke. A poród umacnia relacje miedzy cala trójka.
Obserwuj wątek
    • mag-ia Trzy fazy porodu 19.09.06, 14:59
      Niesamowity opis, bardzo szczegółowy i obrazowy. Czytałam arytkuł ze łzami
      radości w oczach, zapomniałam gdzie jestem - wszystkimi myślami byłam na sali
      porodowej i rodziłam moje kochane dziecko.
      • ishel ten "pierwszy raz" a artykuly 20.09.06, 11:20
        Czytając artykuł rzeczywiście można się rozpłakać, zwłaszcza po przeżytym
        porodzie w jednej z bydgoskich placówek... Pierwsze co położna powiedziała na
        porodówce to: "Niech się kładzie." (dokładnie w ten sposób!) Na moją uwagę, że
        jednak wolałabym "rozchodzić" skurcze, zripostowała "A ja bym wołała być w
        Paryżu." Dodam, że na sali porodowej byłam sama jedna, więc mogłam sobie
        pozwolić na "fanaberie" tego typu. Potem było tylko gorzej - położna była jak z
        jakiegoś horroru, przez cztery godziny przyszła do mnie 2 razy, chyba tylko po
        to, by wygłaszać obraźliwe uwagi. Płakałam, dobrze, że był przy mnie mój mąż,
        który po drugiej wizycie położnej wyszedł za nią i... w każdym razie nie
        wróciła, przyszła inna, na widok której kamień spadł mi z serca - dosłownie smile.
        A potem w ciągu 15 minut urodził się mój synek smile - podczas gdy pierwsza
        położna uparcie twierdziła że "z takim rozwarciem to ty za tydzień nie
        urodzisz".
        Wszystko odbyło się w charakterystyczny dla polskich szpitali sposób: porodówka
        i stare łóżko porodowe, nacięcie krocza, oksytocyna, poród, szycie i na salę
        poporodową. Bogu dzięki, że dziecka nie było przy mnie tylko przez 2 godziny.
        Naczytałam się w czasie ciązy artykułów tego typu. Płakałam ze szczęścia,
        wyobrażając sobie na ich podstawie swój poród. Artykuły tak pięknie
        przedstawiają - spacery, ciepła kąpiel, jakieś piłki, worki, drabinki,
        natryski... Tylko nasza rzeczywistość wygląda inaczej i w większości naszych
        szpitali rodzącą pierwszy raz może spotkać ogromne rozczarowanie - wieloosobowe
        obskurne sale porodowe, ze starym sprzetem i przedpotopowym wyposażeniem.
        Dziewczyny! Zanim wybierzecie szpital - idzcie do niego, obejrzyjcie sale
        porodową, poporodową a przede wszystkim pogadajcie z tymi kobietami, które tam
        leżą - one powiedża wam najwięcej. Po obejrzeniu w szpitalu wspaniałych sal z
        ww piłkami i wannami dowiedzcie się, czy któraś z rodzących z nich korzystała
        (i za jaką opłatą) bo może się okazać, że wspaniałe, jednoosobowe, kolorowe,
        utelewizornione, wyposażone w standardzie biznes-klasy sale do porodów
        rodzinnych są tylko na pokaz...
        Dla mnie akcja Rodzieć po ludzku" odbywa się chyba na innej planecie...
        • bognas27 Re: ten "pierwszy raz" a artykuly 20.09.06, 11:46
          kurcze no to rzeczywiscie akcja rodzic po ludzku jest bez sensu..
          wyrazy współczucia a powiedz mi kochana czy rodziłaś w szpitalu miejskim na
          szpitalnej w bydgoszczy? bo i ja zamierzam tam rodzic z 6 tyg a całkiem mocno
          mnie przestraszyłaś i chyba jednak wynajme połozną ....
          pozdrawiam
          • ishel Re: ten "pierwszy raz" a artykuly 20.09.06, 11:56
            w bizielu. kumpela rodzila na szpitalnej (placili za osobna sale) i bardzo
            sobie chwalila. Pozdrawiam i zycze powodzenia oraz aniolów w białych kitlach smile
            • bognas27 Re: ten "pierwszy raz" a artykuly 20.09.06, 12:07
              dzieki za odpowiedz smile uspokoiłaś mnie troche, choć wiem dobrze, ze i w szptalu
              na szpitalnej tez bywa rózniesmile pozdrawiam
    • drevni.kocur Re: koszmar 19.09.06, 15:33
      to wszystko przeraża mnie do tego stopnia, że chyba sobie daruję macierzyństwo
      • veroy Re: koszmar 19.09.06, 19:21
        wszystko jest dla ludzi. zawsze można mieć cesarke na życzenie, ale jak sobie
        przypomne jak mnie cięli na wyrostek robaczkowy i te dni w szpitalu kiedy nie
        mozna było wstac z łóżka do ubikacji ,to myśle że rozerwanie od pasa w dół,
        połóg i inne obrzydliwości związane z naturalnym porodem to jednak o niebo
        lepsze.
        • drevni.kocur Re: koszmar 20.09.06, 10:58
          dlaczego natura jest taka okrutna???? sad((((
          a to był tylko opis porodu BEZ komplikacji
          szkoda mi mojego ciała, nie chcę sama siebie dręczyć
          nie wiem, czy kiedykolwiek zdobędę się na to, by sobie coś takiego zrobić
          • ishel Re: koszmar 20.09.06, 11:28
            Zapomnisz o całym bólu i strachu jak tylko poczujesz nowonarodzone dziecko przy
            swojej piersi smile
            Nie pamiętam bólu towarzyszącego skórczom - pamiętam tylko okropną jedzowata
            położna i obskurną salę porodową i to te czynniki sprawiały, że w trakcie
            porodu czułam się fatalnie (choc ból wynosił na orbitę smile )
            Po części to moja wina nieprzyjemnych wrażeń - mogłam wcześniej jechać do
            szpitali (w mieście mam trzy), porozmawiać, dowiedzieć sięsokładnie co wolno a
            czego nie.
            Drugi raz wybiorę mądrze, zapłacę, jesli bedzie trzeba, chocby za mozliwosc
            pochodzenia. Bo pomimo wszystkiego chcę drugi raz poczuć radosc, jaka daje
            malutkie, kwilace dziecko, po omacku szukające drogi do piersi...
    • kuusamo Re: Trzy fazy porodu 19.09.06, 23:10
      bleeee uncertain
    • bigajka Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 12:05
      wiecie co,ja tez się boję teraz
      • effi23 Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 12:27
        Wydaje mi sie ze takie artykuly rozczulaja kobiety, ktore juz rodzily. Te
        majce "to wzniosle przezycie" dopiero przed soba boja sie tych
        skurczow ,parcia, nacinania, zszywania i wielogodzinnego cierpienia...sad po
        takim artykule to cesarka chodzi po glowiesmile)
    • maggo77 Trzy fazy porodu 20.09.06, 12:52
      Ohyda. Obrzydlistwo. Pominawszy nawet komplikacje. Brrrr... Paskustwo.
      Masochistkom zycze powodzenia. Na szczescie jest adopcja i mozna pominac te
      tortury na wlasne zyczenie.
      • lili92 Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 18:31
        Nie jestem jeszcze matka, ale mam zamiar nia zostac i kiedy czytam tego typu
        reakcje to naprawde zal mi ludzi takich jak ty. Naprawde uwazasz ze
        macierzynstwo = ohyda, masochizm i tortury na wlasne zyczenie? Jezeli tak to
        wspolczuje.
        • maggo77 Re: Trzy fazy porodu 21.09.06, 09:57
          Skoro nie jestes jeszcze matka, to skad wiesz, rodzenie jest takie wspaniale?
          Daj znac jak juz urodzisz, podziel sie wrazeniami. Nie wiem kto jest bardziej
          godny wspolczucia, ja czy ty. Nie zauwazylas pewnie, ze wspomnialam cos o
          adopcji a to tez jest macierzynstwo. A taka droge NA SZCZESCIE mozna wybrac na
          wlasne zyczenie i absolutnie nikt nie jest w stanie ani mnie ani nikogo innego
          ani zmusic, ani namowic, ani zmanipulowac przez falszywe "wyrazy wspolczucia"
          do rodzenia dzieci. To jest moje zdanie i nie musisz sie ze nim zgadzac.
          • delfina77 Re: Trzy fazy porodu 21.09.06, 19:18
            Napisałaś: "Ohyda. Obrzydlistwo. Pominawszy nawet komplikacje. Brrrr... Paskustwo.
            Masochistkom zycze powodzenia. Na szczescie jest adopcja i mozna pominac te
            tortury na wlasne zyczenie" - to miała być mądra, tolerancyjna wypowiedź na
            poziomie? Zastanów się nad sobą dziewczyno i lepiej nie adoptuj z takim
            podejściem żadnych dzieci, to dopiero musi być ohyda i obrzydliwstwo przewijać
            pieluchy i brudzić się przy dzieciach. Życie to nie bajka
            • maggo77 Re: Trzy fazy porodu 26.09.06, 10:05
              Nie zrozumialas mnie zupelnie. Dla mnie taka sama albo i wieksza wartosc ma
              adoptowanie dziecka i danie mu milosci jak urodzenie go. Branie sobie na glowe
              jego urodzenia jest dla mnie zbednym cierpieniem, ktorego moge uniknac i
              unikne. Dawanie milosci w poczuciu krzywdy, frustracji jest zadaniem
              niemozliwym albo takim, ktorym jedynie swieci moga sie parac. Ja sie za swieta
              nie uwazam, ale jesli ty tak, to wolna droga. A moze dla ciebie to nie jest
              cierpienie a czysta radosc zycia - tego tez nie neguje, choc dla mnie jest.
              Jesli chodzi o przewijanie, ulewanie, placze nocne to nie, nie jest to ZBEDNE.
              I tak sie sklada, ze nie da sie tego pominac. Nie jestem dzieciozerca, ale z
              drugiej strony nie jaram sie wizja posiadania gromadki pulchnych kedzierzawych
              bobasow. Opiekowalam sie dziecmi kolezanek i wiem co to znaczy, wiec nie
              zarzucaj mi tego czego nie wiesz i czego nie dowiedzialas sie ode mnie (ciekawe
              skad przyszlo ci do glowy ze brzydze sie dzieciecych kup). Jedyne co chcialam
              zakomunikowac przez swoj post to to, ze mnie nie jara ciaza i rodzenie,
              przeciwnie brzydze sie ich do nieprzytomnosci i poniewaz moge stanowic o sobie
              to nie bede sobie tego koszmaru fundowac. Jak ktos ma ochote - prosze bardzo.
              Natomiast nie ma to zadnego zwiazku z moim podejsciem do dzieci i ich
              posiadania, jak mowilam, sa inne sposoby i nie tobie wywijac macierzynskimi
              sztandarami i stanowic czy mam adoptowac czy nie. Klaniam.
              • mrowka75 Re: Trzy fazy porodu 30.04.07, 17:19
                maggo77 napisała:
                > Opiekowalam sie dziecmi kolezanek i wiem co to znaczy,
                <

                G..no wiesz
                I Poziom masz nadzwyczaj wysoki. Tak mniej więcej na jakieś 15 lat. Fuj,
                ohyda...
    • ataglu Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 15:25
      takie artykuły rzeczywiście przyprawiają mnie o łzy, zwłaszcza że rodziłam parę
      miesięcy temu w niemałym mieście. Nie było worka sako, ani osobnej sali do
      porodu rodzinnego (o czym trąbi strona internetowa szpitala). Była za to
      niemiła położna, poród na leżąco,w uroczym boksie i przy jękach innych
      rodzących, brak możliwości otrzymania choćby łyka wody, nacinanie krocza nawet
      bez poinfrmowania mnie o tym ( a podobno powinni zapytać) i tekst "niech pani
      nie krzyczy, bo nie ma powodu". Identycznie rodziła moja mama 30 lat temu.To
      tyle na temat akcji "rodzić po ludzku"
    • sacreble Trzy fazy porodu 20.09.06, 16:00
      "Kiedy po porodzie kobieta widzi, słyszy i dotyka dziecko, w jej organizmie
      wydzielają się hormony, które ułatwiają podjęcie roli matki. Fala endorfiny
      powoduje, że znika ból i zmęczenie (czasem trzeba poczekać na ten efekt
      kilkanaście minut), a na ich miejsce pojawia się euforia i poczucie spełnienia.
      Endorfina pod wpływem obecności mamy wydziela się także u malucha."

      tia.... endorfin do dzis nie poczułam. Spelnienie??? Euforia????? Kto to pisał?
      Ja miałam 2 lata deprechy. Ciaza i porod i cała reszta popsuły mi zdrowie. Bol
      pamietac bede do konca zycia - koszmar!!! Gadka ze jak zobaczysz dziecko to
      zapomnisz o bolu to bujda bardzo poprawnie politycznie. Przeciez macierzynstwo
      jest takie cacy! Poród to najlepszy srodek antykoncepcyjny - nigdy wiecej nie
      rodzic.
      A jak ktos by chciał sie tu połakomic o moj portet psychologiczny to mu szyki
      popsuje: dziecko kocham ale nie znosze głupkowatej paplaniny pt. cud
      macierzynstwa.
      • selene-p Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 18:18
        Ja rodzilam synka 2 lata temu, teraz za 3 tygodnie mam urodzic drugiego...
        Chodzilam na szkole rodzenia, gdzie w podobny sposob przedstawiano porod. A
        tymczasem...rodzialm po terminie (dlaczego nikt nie opisuje takiego przypadku -
        i jak wtedy sie zachowywac i co sie bedzie dzialo - przeciez wiele kobiet
        rodzacych zwlaszcza po raz 1 konczy na "patologii"), spedziwszy w swietnym
        warszawskim szpitalu promujacym akcje "rodzic po ludzku" upojna SAMOTNA noc na
        skurczach co 2 minuty bez rozwarcia i dowiedziawszy sie ze jestem histeryczka,
        bo nie chce sie polozyc spac. Co prawda rano wreszcie "cos sie zaczelo dziac" -
        przyjechal maz i dalej potoczylo sie normalnie - czyli juz na porodowce i razem.
        Depresja pol roku...
        A jednak zdecydowalam sie na drugie dziecko smile Bolu juz nie pamietam dzis i
        zamierzam kategorycznie optowac za zostaniem meza, nawet jesli bede znowu na
        patologii i znowu beda mi porod wywolywac... Ale to sie wie dopiero za drugim
        razem - dlatego uwazam, ze powinno sie wiecej mowic na temat takich przypadkow
        jak porod indukowany po terminie zanim ktos przezyje taki szok jak ja...
    • o90 obecnosc meza podczas 20.09.06, 18:54
      wobec wszystkich negatywnych postow - relacji coraz bardziej sklaniam sie do
      tego ze obecnosc meza jest niezbedna podczas rodzenia potomka
      chocby po to zeby opie..c polozne.
      noz sie otwiera w kieszeni ze taka swolocz pracuje na porodowkach

      oczywiscie sa tez polozne z prawdziwego zdarzenia
    • anna2008 Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 19:04
      Bardzo piekny artykul.Mozna sie wzruszyc.
      Szkoda tylko ze w rzeczywistosci rzecz wyglada zupelnie inaczej. Pierwsze
      dziecko rodzilam dwa lata temu i naprawde daleko temu opisowi do polskiej
      szpitalnej rzeczywistosci. A szkoda.
    • langolier_maximus Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 19:30
      przepraszam z gory jesli kogos uraze...ale musze to napisac...tego typu teksty
      sa tak ckliwe, tendencyjne i pelne glukozy (bo juz nawet nie slodyczy)
      ze...czuje sie zaslodzona na tydzien.sorry ja w tym nic pieknego nie widze.i
      pisze to bedac kobieta dorosla,wyksztalcona (w razie gdyby ktos mi zarzucal
      prymitywizm ited), mezatka, ktora za rok planuje dziecko.chce miec 2 dzieci ale
      ciaze uwazam za okres meczacy, nudny,oszpecajacy a porod za zwykla
      fizjologie.Wkurza mnie ta cala moda na podniecanie sie porodem, karmienie
      piersia i ten caly "trynd" ;->
      No tak juz mam...tak samo jak na meza nie mowie mezus na dzieci dzidzi i nie
      podniecalam sie wizja wlasnego slubu od dziecinstwa.Mam kolezanke ktora jest
      matka.Podziela moje zdanie,a corke kocha i jest swietna matka.wiem,ze zaraz na
      moja glowe spadna nieliche baty.Trudno.
      • elve Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 23:51
        cóż, więc sama przyznajesz, że piszesz teraz o rzeczach, o których nie masz
        pojęcia. ciekawe co powiesz za dwa lata, kiedy potomek już będzie.
        ja miałam szczęście rodzić w szpitalach, w których akcja rodzić po ludzku dała
        wymierne efekty, i porody pamiętam jako coś niesłychanie bolesnego ale i
        niewyobrażalnie wzruszającego. u mnie potworny ból został za grubą, szklaną
        ścianą. ciało go nie pamięta, nie chce pamiętać.
        planuję jeszcze mieć dzieci, ale rodzenie chyba - dla odmiany - w znieczuleniu.
        miałam nadzieję, że tylko za pierwszym razem tak boli, ale jednak nie smile
        • daszy1 Re: Trzy fazy porodu 21.09.06, 09:56
          Ja jestem mama dwojki dzieci. Pierwszy porod pamietam ze byl bolesny, dostalam znieczulenie i to byla
          pomylka. Znieczulenie spowodowalo tylko ze bylam "leniwa" i absolutnie nie chcialam wyprzec dziecka
          (pamietam dwie poloznie skaczace na moj brzuch zeby wychnac moje dziecko). Drugi razem nie chcialam
          miec zadnego znieczulenia, dostalam jedynie maske z tlenem. Skurcze czeste, krotkie i absolutnie nie
          bolesne dostalam o godzinie 17-stej. O 19-stej bylam przyjeta na porodowke a o 20-stej trzymalam
          moja corke w ramionach smile. Nie wiem dlaczego ale podczas calego porodu bylam bardzo spokojna i
          rozluzniona i to jest chyba recepta na szybki i "bezbolesny" porod smile
    • malvia Trzy fazy porodu 20.09.06, 20:08
      stududiowalam poloznictwo i jest mi szkoda 3 lat. ja naprawde sie wstydze za te
      polozne ktore pracuja na poloznictwie i ginekologii. slyszalam takie texty jak
      piszecie codziennie,sluchalam komentarzy o rodzacych. studiowalam w bialymstoku
      i i bylam we wszystkich placowkach polozniczych-prywatnych tez. nigdzie nie
      zdecydowalabym sie na porod! nigdzie nie ma poszanowania dla porodu i praw
      rodzacej. akcja rodzic po ludzku to abstrakcja. jesli liczyc na plozna i
      lekarza to lepiej rodzic w polu jak dawniej.moze bedzie przyjemniej.
    • sarna73 Re: Trzy fazy porodu 20.09.06, 20:27
      no tak konradzie, ty faktycznie pewnie szybko zapomniales o jej bólu ...
    • maka771 Trzy fazy porodu 20.09.06, 23:47
      Mój mąż również towarzyszył mi przy porodzie i to prawda , że rodzinny poród
      umacnia relacje między małżonkami.Jestem już 3 miesiace po porodzie i z
      przyjemnością przeczytałam ten artykuł.Szkoda, że taki artykuł nie powstał
      zanim urodziłam. Być może poród byłby mniej bolesny, gdybym rodziła na siedząco
      a nie należąco. Mam tylko żal do lekarza za to , że zbyt szybko zabrał mi malca
      z objęć, nawet nie zdążyłam go pocałować i spojrzeć mu w oczka. Został
      dosłownie rzucony mi na klatkę piersiową na kilka sekund i to wszystko. Poród
      był bolesny, ale to niesamowite przeżycie.
    • aricia1 Trzy fazy porodu 21.09.06, 10:14
      Piękna wizja, ktoś ładnie ubrał w słowa ten cały "cyrk"! Urodziłam już dwie
      córeczki, teraz czekam na synka, który ma pojawić sie w lutym. Mam do
      dyspozycji tylko jeden lokalny szpital (na dojazdy do innych oddalonych o
      dziesiąt kilometrów po prostu nie mam pieniędzy). Za pierwszym razem doznałam
      wielkiego rozczarowania, po pierwsze jedyna sala do porodów rodzinnych była
      zajęta, rodziłam w przechodniaku-magazynku pomiędzy zbiorową salą porodową, a
      salką do porodu rodzinnego, łóżko porodowe ledwie się tam zmieściło. Przez
      przeszkloną ścianę mogłam do woli obserwować personel medyczny knsumujący
      ciasteczka, kanapki, popijajacy kawusię. Słowo "pierwiastka" nabrało dla mnie
      ochydnego znaczenia.Lekarz położnik zjawił się raz. Nie raczył mi nic wyjasnić,
      nie odpowiedział na moje pytania, potraktował mnie jak powietrze. Za to przez
      ciasny zakamarek przetoczyło się stado stażystów - zainteresowanych nawet
      kolorem moich włosów.Za obecność męża zapłaciliśmy, przecież to poród rodzinny!
      (później doczytałam się że prawo pacjęta pozwala na bezpłatną obecność nawet
      dwóch osób przy rodzacej, oprócz położnej, ale w chwili danej tego nie
      wiedziałam)Położna okazała sie niekoniecznie aniołem, ale fachowcem w swojej
      dziedzinie, praktycznie to ona poprowadziła cały poród i mnie przez te trudy.
      Nie obrażała mnie, tylko podpowiadała co robić. Niestety nikt mi nie proponował
      możliwości rodzenia w innej pozycji, chodzenia, czy też rozluźniającego
      prysznica. Przy drugim porodzie, z wieksza wiedzą, udało się załapać na salę
      porodów rodzinnych. Wystrój i możliwości bez porównania, wanna z bąbelkami
      niestety tylko na pokaz bo: "żadna położna nie została przeszkolona do tego
      typu opieki" Była cicha muzyka i prysznic i cherbatka, kilka ćwiczeń, no i
      mogłam chodzić. Spotakałam się z tą samą położną, wiedziałam, że to fachowiec.
      Niestety lekarz położnik nie zjawił się wcale, raz pokazała się pani pediatra,
      to znowu położna okazała się największa pomocą. Obecność męża dała mi siły żeby
      przetrwać oba porody. Ktoś mógłby zapytać czemu zdecydowałam się na kolejne
      dzieci i kolejne porody! - bo to co czuje się do dziecka warte jest
      największego poświęcenia. Mimo to może następny artykuł nawiązując do tematu
      poruszyłby kwestie praw pacjęta, ich dostępności i przede wszystkim
      przestrzegania.Bo nawet znając całe prawo rodząca kobieta tak naprawdę zdana
      jest na łaskę lekarzy, pielęgniarek i położnych.
    • nola9 Trzy fazy porodu 28.10.06, 15:09
      ja sie najbardziej boje tego lyzeczkowania jamy macicy, przeciez to brzmi jak
      najgorszy koszmar, moze ktos cos powie na ten temat wiecej? nie wyobrazam sobie
      tego, mnie nawet boli zwykle badanie ginekologiczne!
      • jodi28 Re: Trzy fazy porodu 30.04.07, 16:22
        porod kojarzy mi sie z ciaglym czekaniem na skurcze i bolem. coreczka urodzila
        sie 9 dni po terminie. pamietam ta nerwowke i wyczekiwanie pierwszych "objawow"
        porodu. zdecydowalismy z mezem, ze nadszedl czas aby pojechac do szpitala. w
        szpitalu przyjeli mnie, jakbym przeszkodzila w piciu kawy. czekalam na
        szpitalnej lawce na dalsze instrukcje. po ok 40 min pielegniarka wskazala mi
        lazienke i oznajmila, ze mam sie przebrac w swoja koszule itp. pierwszy widok-
        szok! lazienka zakrwawiona jakby tam kogos mordowali! przestraszona wrocilam na
        korytarz, a potem udalam sie do sali. ciagle nie mialam skurczy. na drugi
        dzien, po 5 godzinach chodzenia po korytarzu (kazali mi chodzic, zeby pojawily
        sie skurcze), zmeczeniu, lewatywie i ciaglym obawom "dopadlam" lekarza i
        prosilam o przyspieszenie porodu. udalo sie. dostalam kroplowke, podlaczyli
        mnie pod KTG. zaczely sie skurcze. szczesliwa czekalam na nieznane. bardzo
        pomogl mi maz, masowal mi kregoslup, pomagal skakac na pilce, gdy brakowalo mi
        sil. porod oczywiscie w pozycji lezacej. cala akcja porodowa trwala 2 godziny i
        20 minut. nacieli mnie 2 razy. potworny bol, ktorego nie da sie zapomniec.
        pamietam ten cudowny moment, kiedy zobaczylam pierwszy raz moja coreczke.
        plakalam. lezala na moich piersiach taka malutka. maz przecinal pepowine. ale
        to jeszcze nie byl koniec, niestety. "szycie" trwalo 1 godzine! niby dostalam
        zastrzyk znieczulajacy, ale podobno sie nie rozeszlo, bo bylam zbyt spieta.
        koszmarny bol. nie moglam siedziec przez ponad 2 tygodnie (mialam zszywany
        posladek!).musze przyznac, ze trafilam na sympatyczny personel (lekarz, polozna
        itp), masowali mi kregoslup, zartowali ze mna i mezem w czasie porodusmile
        teraz coreczka ma 13 miesiecy. ja jestem w 6 tygodniu ciazy. mam nadzieje, ze
        kolejny porod rowniez bedzie krotki. dodam, ze mieszkam teraz w anglii i troche
        sie obawiam angielskiej sluzby zdrowia. czas pokaze. zycze powodzenia wszystkim
        przyszlym mamom smile), jadwiga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka