Gość: KamilaS.
IP: *.*
07.11.02, 19:51
Jestem w ciąży, niestety to już trzeci raz. Mam już dwóch synów (11 i 4 lata) i tak miało już pozostać. Nie chcieliśmy trzeciego dziecka (po pierwsze ze względu na sytuacje materialną naszej rodziny). Kiedy nie zachodziłam w ciąże z drugim dzieckiem, byłam bardzo nieszczęśliwa, po kilku latach starań ta chwila wreszcie nastąpiła. Byliśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, jeszcze długo przed porodem wszystko było dla dziecka przygotowane i zapięte na ostatni guzik. Bardzo pragnęłam dziewczynki, urodził się śliczny jak aniołek chłopczyk i pozostał nim do dzisiaj.Niedawno znów zaszłam w ciąże, było to dla nas wielkim zaskoczeniem i okropnym problemem. I tak oto moje życie bardzo się skomplikowało. Obecnie to już 26 tydzień życia mojego dziecka, kopie coraz mocniej. Każda matka na moim miejscu byłaby bardzo szczęśliwa. Czasem zastanawiam się dlaczego nie potrafię się cieszyć, przecież powinnam być już doświadczoną mamą. Jednak teraz wszystkiego się boję, nawet porodu, myślałam, że będzie możliwy dla mnie poród przez cesarskie cięcie na życzenie, ale to zbyt kosztowne.Obawiam się, że po trzecim porodzie siłami natury będę już do niczego tzn. już po drugim odczuwam pewne dolegliwości np. popuszczanie moczu podczas kaszlu czy kichania, jest to dla mnie bardzo nieprzyjemne, mam dopiero 33 lata; także moja szyjka macicy jest podobno po dwóch porodach w opłakanym stanie, teraz mam nawet założony szew. Uważam też, że z trójką dzieci nie dam sobie rady, zaraz po urlopie macierzyńskim będę musiała iść do pracy. Mąż stara się pomagać, ale pracuje, na dodatek rozpoczął studia (płatne!), boję się, że będzie musiał je przerwać z powodu naszych problemów finansowych, później dojdzie do naszych rachunków przedszkole i żłobek, nawet teraz pomagają nam rodzice. Boję się myśleć o tym, co czeka mnie po porodzie, jestem przerażona. Czasem myślę nawet o adopcji, ale wiem , że mąż się nie zgodzi. Najgorsze jest to, że wcale nie kocham mojego najmłodszego dziecka. Moich synków pokochałam natychmiast, kiedy tylko dowiedziałam się, że są pod moim sercem. Czy starczy mi cierpliwości i siły, aby dobrze wychować troje dzieci. Wydaje mi się, że nawet teraz nie jestem idealną mamą i czasem emocje biorą górę; jeśli moje dzieci mają być nieszczęśliwe, to chyba lepiej ich nie mieć. Nie wiem dlaczego, ale teraz widzę wszystko w czarnych barwach, a problemy tylko się nawarstwiają. Zadaję sobie pytanie dlaczego mnie to spotkało, przecież na to nie zasługuję a jest tyle kobiet, które oddałyby wiele, żeby mieć dzieci, a ja swoje dziecko ciągle odrzucam. Myślę, że moich rozterek nikt nie rozumie, wszyscy powtarzają, że jakoś to będzie. Ale ja nie chcę tego „jakoś”, chcę zapewnić moim dzieciom przyszłość, a w dzisiejszych czasach to takie trudne. Nie rozumiem jak, będąc już matką nie kocham tego budzącego się we mnie życia, dlaczego to dla mnie za trudne, dlaczego będąc w tak zaawansowanej ciąży, ciągle odrzucam tego dzidziusia. Czasem chciałabym zasnąć, a obudzić się już bez mojego rosnącego brzucha. Drogie mamy, zupełnie nie mogę poradzić sobie z tą niechcianą ciążą, czasem mam dni, kiedy zamykam się w sobie i nic mnie wtedy nie obchodzi, wszystko w około denerwuje. Czy będę potrafiła ułożyć sobie życie na nowo? Przecież nikt nie umarł, tylko ma się urodzić nowe życie, powinnam być szczęśliwa, a jednak….Wiem, że nikt nie jest bez problemów, są kobiety w gorszej sytuacji od mojej, ale czy można się tym pocieszać? Chciałabym kochać troje moich dzieci, ale boję się, że do tego najmłodszego będę miała zawsze jakiś żal, że nie pokocham je tak mocno, jak na to zasługuje; a może wtedy będę mniej kochać moich synów? Dlaczego czasami zadręczam się takimi myślami? Wiem, że na pewno „jakoś to będzie”. Niestety to mi nie wystarcza, bo chcę wychować szczęśliwe dzieci. Niedawno przeczytałam piękny artykuł pt. „Druga strona życia”, tam mama po stracie swojego trzeciego dziecka bardzo cierpi i jest to naturalne, ja także współczuje tej mamie ale jednocześnie zastanawiam się, czy ja także byłabym nieszczęśliwa po stracie swojego również trzeciego dziecka? To okropne. Czy ja w ogóle potrafię kochać, może jestem tylko egoistką? Czasem wydaje mi się, że nie powinnam mieć dzieci. Myślę tylko o sobie. Dlaczego Bóg nie obdarza tym szczęściem takich kobiet, które na to zasługują? PS. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich mam i przyszłych mam. Oby zawsze świeciło Wam słońce i dopisywała radość z nowego życia