Dodaj do ulubionych

Moja trzecia ciąża

IP: *.* 07.11.02, 19:51
Jestem w ciąży, niestety to już trzeci raz. Mam już dwóch synów (11 i 4 lata) i tak miało już pozostać. Nie chcieliśmy trzeciego dziecka (po pierwsze ze względu na sytuacje materialną naszej rodziny). Kiedy nie zachodziłam w ciąże z drugim dzieckiem, byłam bardzo nieszczęśliwa, po kilku latach starań ta chwila wreszcie nastąpiła. Byliśmy wszyscy bardzo szczęśliwi, jeszcze długo przed porodem wszystko było dla dziecka przygotowane i zapięte na ostatni guzik. Bardzo pragnęłam dziewczynki, urodził się śliczny jak aniołek chłopczyk i pozostał nim do dzisiaj.Niedawno znów zaszłam w ciąże, było to dla nas wielkim zaskoczeniem i okropnym problemem. I tak oto moje życie bardzo się skomplikowało. Obecnie to już 26 tydzień życia mojego dziecka, kopie coraz mocniej. Każda matka na moim miejscu byłaby bardzo szczęśliwa. Czasem zastanawiam się dlaczego nie potrafię się cieszyć, przecież powinnam być już doświadczoną mamą. Jednak teraz wszystkiego się boję, nawet porodu, myślałam, że będzie możliwy dla mnie poród przez cesarskie cięcie na życzenie, ale to zbyt kosztowne.Obawiam się, że po trzecim porodzie siłami natury będę już do niczego tzn. już po drugim odczuwam pewne dolegliwości np. popuszczanie moczu podczas kaszlu czy kichania, jest to dla mnie bardzo nieprzyjemne, mam dopiero 33 lata; także moja szyjka macicy jest podobno po dwóch porodach w opłakanym stanie, teraz mam nawet założony szew. Uważam też, że z trójką dzieci nie dam sobie rady, zaraz po urlopie macierzyńskim będę musiała iść do pracy. Mąż stara się pomagać, ale pracuje, na dodatek rozpoczął studia (płatne!), boję się, że będzie musiał je przerwać z powodu naszych problemów finansowych, później dojdzie do naszych rachunków przedszkole i żłobek, nawet teraz pomagają nam rodzice. Boję się myśleć o tym, co czeka mnie po porodzie, jestem przerażona. Czasem myślę nawet o adopcji, ale wiem , że mąż się nie zgodzi. Najgorsze jest to, że wcale nie kocham mojego najmłodszego dziecka. Moich synków pokochałam natychmiast, kiedy tylko dowiedziałam się, że są pod moim sercem. Czy starczy mi cierpliwości i siły, aby dobrze wychować troje dzieci. Wydaje mi się, że nawet teraz nie jestem idealną mamą i czasem emocje biorą górę; jeśli moje dzieci mają być nieszczęśliwe, to chyba lepiej ich nie mieć. Nie wiem dlaczego, ale teraz widzę wszystko w czarnych barwach, a problemy tylko się nawarstwiają. Zadaję sobie pytanie dlaczego mnie to spotkało, przecież na to nie zasługuję a jest tyle kobiet, które oddałyby wiele, żeby mieć dzieci, a ja swoje dziecko ciągle odrzucam. Myślę, że moich rozterek nikt nie rozumie, wszyscy powtarzają, że jakoś to będzie. Ale ja nie chcę tego „jakoś”, chcę zapewnić moim dzieciom przyszłość, a w dzisiejszych czasach to takie trudne. Nie rozumiem jak, będąc już matką nie kocham tego budzącego się we mnie życia, dlaczego to dla mnie za trudne, dlaczego będąc w tak zaawansowanej ciąży, ciągle odrzucam tego dzidziusia. Czasem chciałabym zasnąć, a obudzić się już bez mojego rosnącego brzucha. Drogie mamy, zupełnie nie mogę poradzić sobie z tą niechcianą ciążą, czasem mam dni, kiedy zamykam się w sobie i nic mnie wtedy nie obchodzi, wszystko w około denerwuje. Czy będę potrafiła ułożyć sobie życie na nowo? Przecież nikt nie umarł, tylko ma się urodzić nowe życie, powinnam być szczęśliwa, a jednak….Wiem, że nikt nie jest bez problemów, są kobiety w gorszej sytuacji od mojej, ale czy można się tym pocieszać? Chciałabym kochać troje moich dzieci, ale boję się, że do tego najmłodszego będę miała zawsze jakiś żal, że nie pokocham je tak mocno, jak na to zasługuje; a może wtedy będę mniej kochać moich synów? Dlaczego czasami zadręczam się takimi myślami? Wiem, że na pewno „jakoś to będzie”. Niestety to mi nie wystarcza, bo chcę wychować szczęśliwe dzieci. Niedawno przeczytałam piękny artykuł pt. „Druga strona życia”, tam mama po stracie swojego trzeciego dziecka bardzo cierpi i jest to naturalne, ja także współczuje tej mamie ale jednocześnie zastanawiam się, czy ja także byłabym nieszczęśliwa po stracie swojego również trzeciego dziecka? To okropne. Czy ja w ogóle potrafię kochać, może jestem tylko egoistką? Czasem wydaje mi się, że nie powinnam mieć dzieci. Myślę tylko o sobie. Dlaczego Bóg nie obdarza tym szczęściem takich kobiet, które na to zasługują? PS. Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich mam i przyszłych mam. Oby zawsze świeciło Wam słońce i dopisywała radość z nowego życia
Obserwuj wątek
    • Gość: dyziak Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 20:33
      Nie wiem, co Ci napisać, ale czuję, że coś muszę.... Nie chcę Cie pocieszać "jakoś to będzie..". Nigdy nie jest jakoś! Na pewno nie jesteś złą Matką - w końcu kochasz swoich synków. Pewnie sytuacja Cie przerasta i sądzisz, że jej nie podołasz. Tak też może być.... Pewnie Cię nie zrozumię - sama oczekuję swojego pierwszego maluszka, o którego długo walczyłam, i myślę, że nie można nie pokochać tych kopniaczków, tego bijącego serduszka, ale rozum mi podpowiada, że pewnie są takie sytuacje. Podpowiedź o adopcji, oddaniu jest bzdurną, ale jeśli by miało tak być, że nigdy byś nie pokochała tego maleństwa..? Choć głęboko wierzę, że jak tylko pojawi się na tym świecie zapałasz do niego ogromną miłością. Wszak nie jesteś jej pozbawiona. Można by Ci pewnie prawić kazania na temat antykoncepcji, przewidywania, itd, ale po pierwsze - nie w tym rzecz, po drugie - są "doskonałe środki", które zawodzą.Naprawdę nie wiem, co Ci napisać, moze nie powinnam się odzywać, ale moje wewnętrzne "ja" kazało mi coś napisać. Proszę Cię, trzymaj się jakoś, możesz pisać, dzielić się swoimi przeżyciami (ze mną na priv). I nie będzie jakoś! Będzie albo dobrze (czego Wam życzę) albo źle. Oby nie!dyziak
    • Gość: Zuza Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 21:10
      Witaj.Zawsze chciałam mieć przynajmniej trójkę dzieci. A jednak, kiedy zaszłam w ciążę po raz drugi, parę miesięcy temu, to trudno mi było się ucieszyć. Na szczęście cieszył się mąż. Okropnie bałam się reakcji mojej rodziny, która niestety (poza moją siostrą) nie jest za bardzo "prorodzinna". Żeby pozbyć się tego strachu, powiedzieliśmy im baaardzo szybko. Poźniej jeszcze miałam trochę rozmów z koleżankami, które też są w ciąży - z pierwszym, drugim, trzecim, czwartym... Później okazało się, że mam problemy ze zdrowiem (swoim). No, ale teraz się już wyprostowało, jestem w 17 tygodniu i już zaczęłam się cieszyć. Więc może z czasem Ty też zaczniesz?Moja siostra ma piątkę dzieci. W każdej ciąży przeżywała okropną huśtawkę emocjonalną (mimo że też zawsze chciała mieć duzo dzieci). Nie jest im lekko, zwłaszcza finansowo. Ale ich dzieciaki chodzą do dobrych - chociaż państwowych - szkół, baardzo się kochają i jak patrzę na nie, to myslę sobie, że dadzą sobie radę w życiu. Może nawet lepiej niż niejeden dobrze sytuowany jedynak. Czy wiesz, że większośc miliarderów w Stanach zaczynała od zera? Ci, którzy odziedziczyli fortuny - często je trwonią, nie umieją pracować, bo nigdy nie musieli. Nie wiem, czy Cię jakkolwiek pocieszyłam, ale myślę, że to, co przeżywasz jest jakoś normalne. Cieszę się, że w gruncie rzeczy przyjęłaś to dziecko - przede wszystkim chcesz je urodzić. Myślę, że trudno zapałać entuzjastyczną miłością od pierwszego wejrzenia (albo kopniaka) do - w pewnym sensie - nieproszonego gościa. Ale można go przyjąć najlepiej jak się potrafi.Pozdrawiam i życzę powodzenia.Zuza
      • Gość: kasia.s Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 22:16
        Kochana Kamilko!Napewno pokochasz tego maluszka,który rośnie w Tobie...Zobaczysz,że tak będzie.Być może masz teraz chwilę załamania ale to przeciez kiedyś musi minąć.Postaraj się przynjmniej przyjąć to maleństwo jak najlepiej,przecież ono nie jest zupełnie niczemu winne.Pisz do mnie jak masz ochotę,ja zawsze chętnie z Tobą porozmawiam.Kamilko ja jestem pewna,że jak zobaczysz maluszka to go pokochasz,przechodzisz być może gorsze chwile ale wyjdziesz na prostą.Całuję Ciebie i Toją kochaną trójeczkę.Kasia.
    • Gość: Behemot Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 21:30
      Kama czasem coś co nie cieszy na początku daje największą radość. Tak było w przypadku mojego drugiego dziecka. Po pierwszym dziecku (ciąża z problemami) lekarz mówił mi, że już raczej dać sobie spokój z drugim dzieckiem nawet za 2 lata czarno to widzi, jeśli wcześniej to nie donoszę i grozi mi śmierć, trzeba nie daj Bóg będzie robić "zabieg". Wpadliśmy pół roku po urodzeniu się córki. Wiesz to straszne, ale marzyłam o poronieniu? Nie poroniłam, nie usunęłam, donosiłam i nie umarłam. A teraz mam synka, który jest dla mnie największym skarbem. Mam śliczną córeczkę i ślicznego synka :bounce: Jeśli chodzi o cięcie: jeśli to prawda z Twoją szyjką to są przecież wskazania lekarskie do cesarki. Trzymaj się, będzie dobrze zobaczysz. :hello:
    • Gość: Ewunia Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 22:16
      Kamilko kochana,Tak bardzo bym Cie chciala pocieszyc. Ja tez juz nie jestem pierwszej mlodosci (35 lat prawie), i zycie mnie nauczylo, ze nigdy nie mozna przewidywac, jak bedzie za rok, za kilka lat, jak wszystko sie ulozy, bo zycie nas zaskakuje.Moje pierwsze dziecko tez bylo nieplanowane i wiele dni przeplakalam bedac w ciazy, martwiac sie jak to bedzie, jak sobie poradzimy. Teraz Stefek ma juz 9 lat i patrzac z perspektywy czasu, jestem bardzo szczesliwa, ze urodzil sie kiedy sie urodzil i ze wszystko potoczylo sie tak nie inaczej.Napisz na priv jesli masz ochote pogadac. Jesli moge jakos pomoc, to bardzo bym chciala.Ewa
    • Gość: tulipan Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 07.11.02, 23:42
      Kamilko kochana, nie chcę Cię pocieszać w stylu "jakoś to będzie",bo tu nie chodzi o jakoś tylko o to,żeby było jak najlepiej. Wierzę w to,że wszystko się ułoży, i co najważniejsze ,że pokochasz swojego nowego dzidziusia.ardzo chciałabym Ci pomóc ,jeśli będziesz chciała napisz na priv.Pozdrawiam bardzo gorąco.
    • Gość: glennkon Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 02:39
      Kamila,Po pierwsze zaakceptuj to jak sie czujesz, pzrestan miec wyrzuty sumienia itd. Czujesz to co czujesz i nie ma w tym nic zlego. Poza wszystkim pamietaj ze aktualnie ejstes bąbą hormonalną a hormony tez dzialaja na nasze psyche i mozesz na nie "zwalic" czesc tych uczuc ktore czujesz. ja tez zaszlam w ciaze nie wtedy kiedy chcialam, moja mala ma 7 miesiecy ale kiedy zrobilam test wpadalm w koszmarna depresje , przez 2 tygodnie plakalam prawie non stop moj maz juz chcial mnie zawiezc do szpitala. marzylam o tym zeby poronic, zeby sie cos stalo albo tak jak ty po prostu zasnac i sie obudzic "bez" Kolezanka mnie pocieszala ze jak uslysze tony serca to mi sie odmieni, wiesz z czym mi sie skojarzyly? z pompka w akwarium ktore mial moj brat jako dziecko. no to lekarz mowi jak pani poczuje ruchy a ja? mialam wrazenie ze mam rybe w srodku i w ogle jak mi sie mala kotlowala o raczej mi bylo dziwnie a nie milo i wzruszajaco. I nie cierpialam siebie za to uwazalam ze jestem potworem ze to nieludzkie zeby od pierwszej chwili nie pokochac swojego dziecka. mieszkam w kraju w ktorym aborcja jest legalna jeden telefon i po krzyku, adopcja tez jest mile widzina . a jednak nie moglam i przez 7 miesiecy bo tyle trwala ta ciaza walczylam o jej akceptacje. wyobraz sobie ze rodzcom powiedzielismy jak bylam w 6 miesiacu bo wczesniej nie umialam, chociaz to moje pierwsze dizecko.bylo mi wstyd ze nie potrafie kochac tego dziecka i balam sie ze sie przed mama rozkleje i ona bedzie sie zadreczac ze ma corke potwora. Zupelnie mi nie przyszlo do glowy ze ja tez jestem nieplanowanym dzieckiem (urodzilam sie dokladnie rok i dzien po moim bracie i zapewniam cie ze mama nie planowala ani tak szybko ani chyaba juz w ogole zachodzic w ciaze) i nigdy przez cale zycie nie odczulam ze jestem dzieckiem niechcianym. Twoje uczucia sa jak najbardziej normalne i moim zdaniem im bardziej je oswoisz tym lepiej. nie namawiam cie zebys nie kochala swojego dziecka ale przyznala sama przed soba ze na razie tego nie akceptujesz i cie to przerasta ale bedzie lepiej. I nie martw sie na zapas co bedzie jak sie urodzi, tego nie wie nikt, tylko Pan Bog. jesli jestes wierzaca to zrob awanture Panu Bogu, idz do niego i sobie pokrzycz "jak mogles mi to zrobic" moze ci odpowie, ja zrobilam potezna awanture ale mi ulzylo. A teraz kocham moje malenstwo calym sercem ale pokochalam ja dopiero jak je ze mnie wyjeli po ciezkim porodzie, jak zobaczylam to malenstwo takie slodkie, rozowe i bezbronne. Gotowa bylam zycie za nia oddac i nadal jestem. Ale i teraz czasami przychodza te mysli ze gdyby jej nie bylo to.... ale odpedzam je.Badz dla siebie dobra i zobaczysz ze to przyjdzie. Jest w tobie ta milosc tylko jeszzce sie nie narodzila ale jest inaczej juz nie bylabys w ciazy, daj sobie i jej czas a na pewno sie odnajdziecie.
      • Gość: akacha Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 10.11.02, 00:37
        mi, to co napisałaś - jest CUDOWNE :) pisz więcejakacha
    • Gość: emama Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 07:58
      Kamilko wiem jak Ci ciężko. Moja córeczka też nie była planowana, też zastanowiałam się co by było gdyby... Jednak gdy w drugim miesiącu ciaży zaczęły się krwawe plamienia to walczyłam jak lwica żeby utrzymać ciążę. Jest moja kruszyna i jestem najszczęśliwsza na świecie. Chcieliście mieć córeczkę może to właśnie Ona. Najmłodsze dziecko jest zazwyczaj oczkiem w głowie całej rodziny, na pewno sobie poradzicie. Pozdrawiam. Asik.
    • Gość: trolka Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 08:37
      Cześć, Kamilko. Powtórzę się może za dziewczynami, ale też:po prostu muszę napisać. Na razie nie kochasz tego dziecka.Jesteś wściekła,że mieszka w Tobie- i nawet najlepszy mąż tego do końca nie zrozumie, dla niego dziecko to jednak ktoś bardziej zewnętrzny, a Ty dzielisz się z nim sobą, swoim ciałem i swoją krwią, choć wcale tego nie chcesz. Ale, jest wielką prawdą, o której pisały dziewczyny, że miłość często przychodzi długo, ale zalewa nas wtedy jak fala.Powołujesz się na Boga, więc w Niego wierzysz(ja też), dlatego ośmielę się napisać: nic nie dzieje się bez przyczyny. Ten dzidziuś widocznie miał przyjść na świat.Ja też w jednej sprawie walczę z Bogiem i szamocę się, proszę i jestem zła, że te prośby nie są wysłuchane. Ale usiadłąm kiedyś i wypisałam na kartce co mi dało, że jest jak jest.Naprawdę niemało!A dać mi ta sytuacja może jeszcze więcej. Więc wierzę, że to część Boskiego Planu, i mi łatwiej.Usiądź wygodniej w fotelu, zamknij oczy i wyobraź sobie Waszą rodzinę za 10 lat.Przyglądaj się dokładnie wszystkim członkom Rodziny, ich twarzom, sylwetkom, rysom. I temu dziecku też. I może się okaże, że jest jak ma być. i że płatki sypią się w dół, jak trzeba.Pisz na priva, jak chcesz.Hania
    • Gość: Beata32 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 08:42
      Cześć Kama ...Byłam tylko troszeczkę w podobnej sytuacji. Niespodziewanie zaszłam w 2 ciążę. Nie chciałam jeszcze w tym momencie być w ciąży ze względu na to, że nie czułam, że już odpoczełam po poprzedniej oraz byłam narażona dokładnie w tym czasie na bardzo duży stres w pracy. Jak się zorientowałam, że jednak jestem - przeryczałam ze 2 dni, dlatego, że to się stało, dlatego, że w takim czasie, dlatego, że się nie ucieszyłam tylko zmartwiłam, dlatego, że małemu może coś się stać przez to, że się stresowałam.Teraz to 5 miesiąc - mały (chyba drugi chłopiec) kopie zawzięcie i już dostał przyszłe imię i jakoś się do niego przyzwyczaiłam i liczę, że jak się spotkamy oko w oko - to się dogadamy - ale nie jest to takie radosne oczekiwanie i zagłębianie się w siebie i gadanie do brzuszka jak przy mojej pierwszej ciąży. Nie mówię sobie "jakoś to będzie" - bo nie chcę, żeby było "jakoś", tylko - "będzie dobrze" bo musi być dobrze i coraz bardziej w to wierzę.Wierzę, że pokochasz swojego trzeciego maluszka i cała Twoja rodzina również, chłopcy zapewne będą szaleli za maluchem, a za parę lat nie będziecie sobie mogli wyobrazić że mogłoby go nie być. Pewno teraz to brzmi dla Ciebie abstrakcyjnie, ale mam parę znajomych rodzin, gdzie niespodzianie pojawiło się "to trzecie" - to są naprawdę fantastyczne dzieciaki i Twój napewno też taki będzie.pozdrawiamBeata i 5 miesięczny WiercipiętekAcha i Kama - przy pierwszym porodzie skorzystałam ze znieczulenia zewnątrzoponowego - poród nie był dzięki temu bolesny - naprawdę polecam, potem bardzo dużo ćwiczyłam mięśnie Kegla - obawiałam się tam ;) posypać (pytałam szczerze męża czy czuje różnicę i mówił, że nie - więc to działa, a ćwiczenie mało kłopotliwe)
    • Gość: urszk Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 08:53
      Słonko, sądzę, że na pewno pokochasz swoje dziecko! Na razie jednak widzę, że jesteś w dużej depresji. Jeśli to trwa tak długo, powinnaś skorzystać z porady psychologa. On pomoże Ci uwierzyć w siebie (oni już wiedzą jak)! Nie załamuj się i biegnij szybko do lekarza. Im szybciej pójdziesz, tym wcześniej zaczniesz cieszyć się dzieciątkiem!Życzę Ci tego z całego sercaUlka
    • Gość: Dorcia.T Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 13:13
      Kamilo! Proszę, nie myśl tak! Wierzę, że kiedy zobaczysz to maleństwo, które w sobie nosisz, popatrzysz w jego oczka, zobaczysz te nieporadne ruchy tego niewinnego maleńkiego człowieczka - pokochasz go i ... zechcesz.Wiem, że troski nie znikają natychmiast, ale pomyśl - to przecież nie koniec świata, masz dopiero 33 lata; masz jeszcze przed sobą dużo życia, czas i szansę na szczęśliwe i dobre wychowanie dzieci. Bóg na pewno miał jakiś cel, dając Ci to trzecie dziecko. Nie wiem, może chciał Ci coś uświadomić? Czasami rozwiązania i pomoc przychodzą z zupełnie nieoczekiwanej strony i w nieoczekiwanym czasie... Wiem, że dzisiejszy świat w większości opiera się na pieniądzach, ale czy one tak naprawdę stanowią o szczęściu? Proszę, postaraj się choć troszeczkę nie przejmować, wiem, że to może być dla Ciebie trudne, ale zobaczysz, że jeżeli Ci się to uda - będziesz miała lepszy humor i większy dystans do świata. Jeżeli masz ochotę, to pisz do mnie. Może tak bardziej "pogadamy".Trzymam za Ciebie kciuki i choć wiem, że poprawa nie nadchodzi natychmiast, wierzę, że będzie dobrze :)Dorota
    • Gość: Justyna13 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 15:58
      Droga Kamilo!Wiesz,mimo wszysto, jeśli nawet to dziecko nie jest najbardziej upragnionym w tym momencie, powinnaś jakoś to przyjąć i pogodzić się z tym.Niektórzy mówią, że dziecko to błogosławieństwo! Proszę, pomyśl o tym maluszku, ono na pewno bardzo potrzebuje Twojej miłości i opieki. To jest najważniejsze. Przecież to jest bezbronny maluszek, który nawet teraz czuje, co o nim myślisz i czy go chcesz, czy nie. Na pewno teraz czujesz się zmęczona obowiązkami z dwójką dzieci, no i Twoje zdrowie ..., rozumiem. Ale masz jeszcze męża przy sobie, nie jesteś sama. Może po porodzie inaczej spojrzysz na wszystko. Może to będzie śliczna córeczka! Nie myśl tak jak teraz, bo gdyby były potem jakieś problemy z dzidziusiem /odpukać/-nie darowałabyś sobie tego, że tak myślałaś.Musisz być dzielna i trzymać się.
    • Gość: Monique76 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 19:03
      Wiesz co Kamila, przeczytałam Twój post i od razu przypomniałam sobie historię, któa zdarzyła się w mojej rodzinie... Małżeństwo z dużymi dziećmi (znacznie starszymi niż Twoje bo 16 i 14 letnie dzieci), taka sobie sytuacja finansowa i trzecia ciąża... Nikt z rodziny nie wiedział, że ciocia jest w ciąży - dowiedzieliśmy się dosłownie dwa tygodnie przed terminem (bo ciocia poprosiła o jakieś ubranka po dzieciach mojej siostry)... W tym samym czasie poinformowane zostały te starsze dzieciaki, że będą miały rodzeństwo (powinny były wiedzieć o tym znacznie wcześniej, ale taka była decyzja rodziców - jak sie nie mówi o problemie to go nie ma ;-)) - był to dla nich ogromny szok... Ciocia robiła wszystko, żeby poronić, dźwigała skrzynki z ziemniakimi (mieszkaja na wsi), bardzo ciężko pracowała w polu itp...A teraz najmłodszy dzieciaczek ma dwa latka, jest ulubieńcem całej rodziny, a rodzice, którzy tak bardzo go nie chcieli, kochają go nad życie!!!! I tego własnie Ci życzę!!! I wiem, że dokładnie tak będzie również u Ciebie!!!Pozdr.Monika ps. Sama jestem teraz w ciąży - pierwszej, w zasadzie wyczekanej (bynajmniej przeze mnie)... a również budzącej nieraz niechęć z mojej strony... Okazało się, że mąż bardzo zmienił swój stosunek do mnie od momentu, jak jestem w ciazy.. myślę, że boi się tego co nieznajome, moze jeszcze po postu nie dorósł do ojcostwa.. Często się ostatnio kłócimy, nie zawsze się potrafimy dogadać... i mam wrażenie, że własnie ciąża jest przyczyną. I w takich momentach również żałuję, że brzuszek rośnie, a maluch kopie i rozpycha się... Ale wiem, ze dobre dni jeszcze nadejdą... Jestem tego pewna!
      • Gość: dyziak Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 10.11.02, 18:27
        Monika, będzie dobrze, na pewno. Poruszył mnie Twój post! Uwierz, będzie cudownie. ja tak bardzo czekam na maleństwo. Mamy prawie ten sam termin. Nie wiem, lubię Cię! To głupie, ale posty........dyziak
    • Gość: 06061975 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 08.11.02, 23:34
      Bardzo chciałabym być na Twoim miejscu. Mam 3-letniego synka ale bardzo chcemy mieć drugie dziecko i ... jakoś nie możemy się go doczekać. Straciłam już dwie ciąże i nie wiem co będzie dalej, chociaż się nie poddaję. Wiem, że Ci ciężko ale pomyśl ile jest takich kobiet, jak ja, które rozpaczliwie pragną dziecka a nie mogą go mieć. Może to pomoże Ci spojrzeć na swoją sytuację trochę inaczej? Pozdrawiam Cię serdecznie i pamiętaj: "To, co nas nie zabije-może nas tylko wzmocnić."
    • Gość: Magda72 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 09.11.02, 03:15
      Kiedy okazało się, że noszę pod sercem synka, zdałam sobie sobie sprawę, że go nie chce, nie poradzę sobie i przede wszystkim, że go nie kocham. Tego byłam pewna i gryzłam się tak, jak Ty. On to chyba czuł, bo cały czas chciał odejść. Ale jakoś donosiłam i urodziłam I zrozumiałam i zobaczyłąm,że dostałam wraz z nim nową siłę. Żeby dać mu schronienie. Miłość przyszła wkrótce potem. Kocham go do dzis coraz mocniej. Ty też to zobaczysz, nie bój się. Urodzi sie małe i znajdziesz te siłę w sercu, badż pewna. Najwyrażniej tak miało być. Kiedyś przeczytałąm w mądrej książce, że to dziecko wybiera sobie rodziców i kocha ich jeszcze przed narodzinami. Widocznie ono juz dokonało wyboru i przyniesie coś dobrego ze sobą. Poradzisz sobie, choć rozumiem, że teraz męczy Cię lęk. Będzie jeszcze lepiej!Pozdrawiam!! Kalpa
    • Gość: plaft1 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 09.11.02, 09:42
      Kochane – mam nadzieję, że nie przegnę tym moim postem, ale poruszył mnie do głębi post Kamili. Z początku wcale nie miałam ochoty zabierać głosu, ale żyję tym już troche i ciągle o tym myślę…Kamilo, bardziej lub mniej świadomie zatytułowałaś swój post „Moja trzecia ciąża”, stąd można wysnuć wniosek, że punktem ciężkości jest fakt, iż to jest właśnie trzecia, a nie pierwsza albo czwarta ciąża. Nie wiem, czy nie ulegasz trochę stereotypowi (dosć rozpowszechnionemu w moim otoczeniu), że dwójka dzieci w dzisiejszych czasach, to o jedno za dużo, a trójka, to już w ogóle glupota rodziców! Ja – będąc mniej wiecej w Twoim wieku - mam na razie jedno i gdy czasami dzielę się swoimi przeżyciami z moimi bezdzietnymi koleżankami, z którymi jestem dosyć blisko, to zdarzyło mi się już usłyszeć: „macierzyństwo wali ci na dekiel”. Złapałam się kiedyś nawet na takiej przelotnej myśli, że skoro one tak o mnie myślą, to może lepiej nie będę miała drugiego dziecka, bo już zupełnie będę od nich odstawać? Założę się, że dla Ciebie – Matki dwójki do niedawna dzieci - ta moja myśl to głupota nieprzeciętna. Przecież opinia otoczenia nie powinna zmieniać moich rzeczywistych pragnień. Jeśli moje psiapsiółki chcą być takie, jak są i jest im dobrze i są zadowolone, ze antykoncepcja działa, to super! A ja muszę się zastanowić, czego ja sama naprawdę chcę. Obydwie będąc Matkami na pewno zgodziłybyśmy się ze stwierdzeniem, że te moje bezdzietne koleżanki, które są tego zdania, po prostu nie wiedzą, co tracą przez to, że nie mają choć jednego dziecka. Mogłybyśmy się cały wieczór sprzeczać, która z was jest w smutniejszej sytuacji: Ta, której los nigdy nie pozwoli doświadczyć macierzyństwa, bo sama tego sobie życzy, czy Ty, która będziesz miała trójkę, choć wcale takiego zapotrzebowania nie zgłosiłaś?. Kamilo, a gdyby Twój post zaczynał się od słów: „Moja czwarta ciąża?” – to – jak myślisz - czy brzmiałby identycznie? Czy to by coś zmieniło? A czy w Twoim przypadku nie jest też tak, że myślisz: Mąż studiuje, na to potrzeba pieniędzy. A do tego jeszcze czasu nie będzie miał, a tu przyjdzie na świat dziecko, które zabierze wam i pieniądze, i czas, a lepiej by było gdyby to on spożytkował te pieniądze i ten czas, bo dzięki temu w przyszłości forsy by więcej zarobil i rodzinie by się polepszyło itp. I czujesz się winna, że jesteś w ciąży, że mu tym życie komplikujesz, bo może studia będzie musiał przerwać. I tak to idzie jak po sznureczku: Mąż niezadowolony, Ty winna, dziecko niechciane….No to skąd tę miłość wziąć? A jaką postawę prezentuje Twój mąż? Czy myśli o Waszym najmłodszym tylko w kontekście swoich studiów i w kontekście materialnym, że ciężko będzie? Czy może dostrzegł jakąś pozytywną stronę medalu? Znajdźcie czas, żeby o tym porozmawiać! Nawet jeśli główną myślą, jaka Wam przychodzi do głowy jest to, że materialnie będzie ciężko, to zróbcie sobie nasiadówkę któregoś wieczoru i całkiem na poważnie wyliczcie wszystkie straty, które poniesiecie przez to dziecko, na przykład takie: W najbliższym czasie nie kupisz sobie modnego ciucha, bo brzuchol Ci rośnie; trzecia ciąża obciąży Twój organizm i będziesz się gorzej czuła; za te pieniądze, które wydacie przez pierwszy rok życia dziecka moglibyście pojechać na zagraniczny urlop, ale nie pojedziecie. A potem zastanówcie się, stawiając punkty od jeden do iluś tam, w jakim stopniu żałujecie, że przez przyjście na świat potomka, coś tam się nie stanie. Dzięki temu poznacie nawzajem swoje rzeczywiste nastawienie do sprawy. A może dzięki tej wyliczance po pewnym czasie dojdziesz do wniosku, że ta trzecia ciąża wcale nie obciąży Twojego organizmu aż tak bardzo, jak Ci się początkowo wydawało? Może mąż weźmie urlop dziekański i dzięki temu nie przerwie studiów? Ja bym się nie bała włączyć do tego dzieci. Jeśli tylko zauważyłabym, że one też nie są zadowolone z faktu, że w domu pojawi się następny lokator, dałabym do łapki szminkę i kazałabym narysować na Twoim brzusiu, jak sobie wyobrażają tego potworka, który tam w środku siedzi. Na pewno będą chciały to zrobic! W szkole rodzenia kazali to zrobić ojcom i wiesz, jak się przy tym dobrze bawili? Kobitki zresztą też! Tylko mi nie mów, że tak to można przy pierwszym, bo przy trzecim już nie przystoi! Przynajmniej się trochę pośmiejesz,gdy Cię szminką połaskoczą po brzuniu ;-)Uważam też, że zawsze i w każdym momencie można pośmiać się trochę ze swojej sytuacji. Tym bardziej – jak słusznie zauważyła któraś z mam-przedmówczyń, mówimy o narodzinach a nie o pogrzebie. Zamiast myśleć: W tym wieku jeszcze dziecka mi się zachciewa, można powiedzieć: Znudziło mi się czekanie, kiedy zostanę Babcią i sprawiłam sobie własne! Ja sama i pewnie wszystkie te osoby, który odpisały na Twój post, chętnie by się zwiedziały, ze trochę Ci się polepszyło, więc napisz nam może coś śmiesznego o sobie i Twoim małym Florku-Potworku? Tak na mój chłopski rozum, to Ty tego swojego Florka-Potworka jeszcze dobrze nie „oswoiłaś” a już kochać byś chciała i martwisz się, że te Twoje uczucia do niego nie są takie, jak przy pierwszych dzieciach. No ale jak mogą takie być? Przecież, gdy z premedytacją „pracujesz” nad poczęciem pierwszego dziecka albo nawet któregoś tam, jak to miało miejsce przy Twoim drugim, to w suficie zrobisz dziurę skacząc z radości, gdy test ciążowy Ci wyjdzie, zgadza się?! Potem cała ciąża jest radosna. A czy tak naprawdę kocha się TO dziecko w brzuchu, czy raczej nasze wyobrażenia o nim i czy to nie jest tak, że jest się szczęśliwą raczej z samego faktu, że marzenia się spełniają i też – po trosze – że otoczenie się cieszy: mąż będzie po raz pierwszy ojcem, rodzice dziadkami itp. niż z powodu tylko i wyłącznie lokatora w brzusiu? Powszechnie wiadomo też, że każdy pierwszy raz jest inny niż kolejne, bo nowy, nieznany. A trzeci raz to już rutyną trąci. Niektóre rzeczy w życiu robi się tylko raz, no góra dwa razy, bo na trzeci raz ani chęci, ani ochoty już nie ma. Ale wiesz, z mojego punktu widzenia, to właśnie Twoje przeżycia przy trzecim są bardzo pociągające, bo gdy napisałaś w tytule, że będziesz je miała, ja od razu rzuciłam się na Twój tekst, żeby zobaczyć jak to jest przy trzecim, bo nie wiem, czy sama bym nie chciała. A skoro tak mnie temat interesuje, to chyba raczej skłaniam się ku temu, że bym chciała… Trochę mnie więc Twój post rozczarował, ale jednocześnie taki bliski mi się wydał, bo ja już przed pierwszym dzieckiem pod większością Twoich argumentów na nie mogłabym się podpisać... I wiesz, gdy tak po raz kolejny już czytam sobie to, co napisałaś, to widzę to tak: Dziewczyna - 33 lata, będzie miała trzecie, w tym wieku to ja dopiero drugie może będę miała. Jej mąż studiuje - to fajnie, bo mądry facet, mój też studiuje i bardzo go za to cenię. Studiował, gdy przyszło nasze pierwsze na świat, to i przy drugim sobie poradzimy. Ten jej mąż zły chyba nie jest, skoro twierdzi stanowczo, że adoptować dziecka nie da. Rodzice jej pomogą – dobrze, że na tyle blisko mieszkają, że mogą, bo nasi za daleko od nas i przez to niedowartościowani się czują, że rzadko wnuka widzą i że ich nie potrzebujemy. No z tym popuszczaniem to rozumiem, na jednym wózku jedziemy i wiem, że miłe to nie jest, ale dowiadywałam się u lekarza, który twierdzi, że następna ciąża wcale nie musi tej dolegliwości pogłębić, więc się nie martwię na zapas. A ty niesprawiedliwa jesteś, bo jeśli już chcesz kogoś obwinić za stan Twojego zdrowia, to chyba raczej ci dwaj, co już są na świecie są winni, że organizm Ci się ździebko zużył, ale im w twarz tego nie rzucisz, tylko obwiniasz to trzecie, które - być może - żadnych nowych szkód Ci nie wyrządzi ;-) No i najważniejsze: Może tym razem
      • Gość: monikamoni Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 10.11.02, 04:48
        Post "cudowne" jest napisany do Ciebie Plaft1. Jestes wspaniala kobieta!!!Tak trzymaj.Monika
      • Gość: dyziak Re: Moja trzecia ciąża do ANKI IP: *.* 10.11.02, 18:34
        Anka! Jesteś wielka!!!!!!Marlen (dyziak)
    • Gość: plaft1 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 09.11.02, 09:42
      będzie córeczka????!!!! Też bym tak chciała!!!! To kiedy rozwiązanie? W połowie lutego? Córeczki ślicznej Ci życzę i wszystkiego dobrego! A jak się urodzi, koniecznie daj znać na edziecku! Pozdrawiam wszystkich, którzy dobrnęli do końca ;-)AnkaPSLudzie, czwarta rano, idę spać, bo jutro będę nie do życia!A
    • Gość: DorotaO. Re: Moja trzecia ciąża- moja też. IP: *.* 09.11.02, 10:06
      Kama, nawet nie wiesz, jak dobrze cię rozumiem!!!Mam 29 lat. Mój syn ma 6 lat, a córka 5. Jeszcze nigdy nie pracowałam, nie zdążyłam. Mamy tylko dwa pokoiki. Jestem w 23 tygodniu ciąży. Jak się domyślasz, nie planowałam tego dziecka. Głupia wpadka na 3 dni przed okresem. Znasz to uczucie, gdy okres się spóźnia, prawda. I szok na widok dwóch kresek na teście. I rozpacz, co teraz? Może wyskoczyć z okna? A może uda się poronić? Koszmar. Nienawidzić własnego dziecka. Dobrze to znam, ty też. A w 8 tygodniu zaczęłam krwawić. Okazało się, że muszę leżeć, żeby ratować dziecko. Nienawidziłam go jeszcze bardziej. Zabrało mi najpiękniejsze miesiące tego roku, sierpień i wrzesień. Bałam się poronić, ale tylko dlatego że musiałabym iść do szpitala. Jakoś nic się nie stało, problem minął. W 18 tygodniu zrobiłam badanie na toksoplazmozę. I wynik był zły. Załamałam się, bo wiem co to może oznaczać. I wtedy wszystko się zmieniło. Modliłam się tylko o to, żeby moje dziecko było zdrowe i normalne. Bo może nie widzieć, albo nie słyszeć, albo coś jeszcze gorszego. I wtedy zrozumiałam. Że mogę mieć nawet pięcioro dzieci, byle były zdrowe. Że będę je kochać, byle tylko nic mu się nie stało. Teraz już to wiem, już zaczynam kochać moje dziecko. Następny wynik badania był już dobry, nie ma podstaw do leczenia. Ale nie można wykluczyć, że do zakażenia doszło na samym początku ciąży. I do końca nie będę wiedzieć, czy moje dziecko będzie zdrowe, czy będzie żyło. A lekarka na Usg powiedziała, że to chyba dziewczynka. Widzisz, naprawdę cię rozumiem. Nie będę cię pocieszać, że wszystko będzie dobrze. Sama potrzebuję pocieszenia.Życzę ci tylko zdrowej córki. I sobie też.
      • Gość: anetap Re: Moja trzecia ciąża- moja też. IP: *.* 10.11.02, 10:11
        DOROTO I KAMILONIE WIEM JAK MOŻNA WAS POCIESZYĆ ,JESTEM Z WAMI I MODLĘ SIĘ ABY WASZE MALEŃSTWA URODZIŁY SIĘ ZDROWE . MAMA OLIWKI
    • Gość: Gosia1 Re: Moja trzecia ciąża IP: *.* 09.11.02, 12:18
      Witaj Kamo. Ja również wiem co czujesz. Miałam dokładnie takie same odczucia do własnego brzucha, kiedy zaszłam w ciążę drugą. Byłam rozwódką, miałam córeczkę już całkiem dużą (6 lat). I chyba byłam rozleniwiona cudowną sytuacją mamy dużego dziecka. A tu nagle...Ciążę potraktowałam jako obcą formę życia w moim wnętrzu, jak rozwijający się we mnie pasożyt. Ubóstwiałam córeczkę, i to ja byłam zazdrosna o to wszystko co potem jest udziałem starszych dzieci - brak czasu, totalny rozgardiasz, ogólne zaintersowanie małym "wrzeszczakiem". Do końca ciąży nie pokochałam tej maleńkiej istotki, choć skłamałabym gdybym powiedziała, że nienawidziłam, czy też nie chciałam jej. Bo po pierwszym okresie totalnej niechęci i wręcz myśli o aborcji, po krwawieniach..., zaakceptowałam fakt bycia w ciąży, ba - nawet go baaardzo polubiłam. Ale tylko FAKT BYCIA W CIĄŻY. Podobało mi się to, że mnie wszyscy rozpieszczają (nie miałam tego w pierwszej ciąży), że jestem "chroniona", że właściwie wolno mi "wszystko". Ale kojarzyłam to z ciążą a nie z dzieckiem. Miałam marzenia, że w ciąży (tej 6-miesięcznej) będę chodzić do końca życia...;) Dziecka nadal nie akceptowałam, ba nie myślałam o nim w ogóle. No ale w końcu urodziłam (natura, ech natura...). Synka pokochałam od pierwszego wejrzenia. Powiem więcej - nigdy i nikogo nie kochałam i nie kocham taką miłością, jaką czuję do Krzysia. Może dlatego, że podświadomie mam wyrzuty sumienia? Może dlatego, że Anulka (moje cudo kochane) jest dzieckiem naprawdę książkowym, nie przysparzającym mi większych zmartwień? (oby tak dalej...). Dość, że na punkcie Misia mam istnego fioła. I teraz taka konkluzja. Przyszło mi do głowy, że mylimy uczucie radości i miłości do ciąży, z miłością do dziecka. Z ciąży się cieszymy, jak jest upragniona, to jest to radość niebotyczna, ogromna, miłość nie do wypowiedzenia słowami. Ale po urodzeniu maluszka rodzi się inna jeszcze miłość. Miłość do dziecka, które widzimy, słyszymy (czasem bardzo wyraźnie...), którym się zajmujemy, które dotykamy. Jest to miłość do konkretnej osoby fizycznej, a nie tylko do wyobrażenia, do brzucha, do stanu. Dlatego nie wyrzucaj sobie, że czujesz to co czujesz. Poczekaj i nie skupiaj się na swoich uczuciach. Są jakie są. Przyjmij je do wiadomości, zaakceptuj, jak akceptuje się złamaną rękę. Boli, ale jest i tyle. Po pewnym czasie goi się i już nie boli. Tak jak uczucia - po pewnym czasie oklapną, dziecko się urodzi i po prostu będzie. A wtedy jestem pewna - zobaczysz rączki, buźkę czerwoną, oczka szukające właśnie Ciebie, bezradny odruch Moro, stópki zakończone takimi paluszkami, że dech zapiera - i wtedy kochana, właśnie wtedy porozmawiamy sobie o miłości do dziecka(!). Nie do brzucha, ale do dziecka...Ponad dwa lata temu zaszłam w upragnioną trzecią ciążę. I mimo, iż starałam się o nią kilka miesięcy, moje odczucia z nią związane były zgoła inne od szaleńczej radości. Bo dołączył paniczny lęk, jak sobie poradzimy (kredyt na mieszkanie, zadłużenia, ech, szkoda gadać), ale pomyślałam sobie na wzór Scarlet O`Hara - pomyślę o tym jutro....czyli za 8 miesięcy. Nie dane mi to było. Straciłam je. Szalałam z rozpaczy. I w końcu nie wiem czemu. Może jednak bardziej dlatego, że znowu stało się coś zupełnie poza moją wolą? W każdym bądź razie z perspektywy czasu wiem, że dobrze się stało. Moja psychika jest w opłakanym stanie (chodzi o lęk o dzieci). A stresy mnie wykończyły (chodzi o długi). Choruję. Tak że nigdy nie wiadomo, co dla nas jest lepsze. Przyjmij ten "wyrok" spokojnie, jako coś co zostało Ci zesłane, aby poprawić Twoje życie. Nie wiesz o tym, ale to może być dziecko szczęścia...:bic: Pozdrawiam gorąco Gosia
    • Gość: Baś Re: Moja trzecia ciąża - moja też! I to jaka!! IP: *.* 10.11.02, 00:30
      Cześć!Ja również jestem w ciąży po raz trzeci. Ale jestem - nie chwaląc się wcale - lepsza od Ciebie. Nam udało się wpaść z bliźniakami. :spookie: :spookie: A nasza sytuacja finansowa... Kredyt hipoteczny na mieszkanie dwupokojowe (w pokoju dziewczyn stoi już łóżko piętrowe i drugie nie ma siły, żeby się zmieściło, chyba, że wywalimy wszystkie szafy - raptem dwie, małe), kredyt na samochód (który musimy zmienić, bo w szóstkę się do niego nie zmieścimy), nasze młodsze dziecię ma dopiero półtora roku, a jak maluchy się urodzą nie będzie miało jeszcze dwóch, mnie przedłużono umowę o pracę do dnia porodu, bo firma zwalnia wszystkich po kolei ze względów finansowych i tak dalej... Mogłabym jeszcze trochę powyliczać.Mnie trochę czasu zajęło oswojenie się z myślą o nieplanowanej ciąży, potem wielkie buuumm z bliźniakami, ale teraz jest ok. Osiągnęłam właśnie półmetek teoretycznej ciąży. Byle dzieciaki były zdrowe i donoszone.I powiem Ci, że nie wierzę w to, że nie pokochasz tego dzieciaczka, po prostu nie wierzę. Jak urodzisz i położą Ci takiego glusia na brzuchu... to wszystko weźmie w łeb: i obawy o finanse, o to, że nie będziesz go kochać. To przyjdzie samo, tak jak to było w przypadku Twoich starszych dzieci.I nie zamartwiaj się na zapas wszystkim po kolei. Wszystko będzie dobrze, myśl pozytywnie!! :lol:Pozdrawiam serdecznie :hello:Basia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka