Dodaj do ulubionych

nacinanie krocza-czy takie konieczne?

13.06.07, 18:39
witam niedługo mam rodzić. mam juz skierowanie na cesarkę ale to mój wybór jak
będę rodzić. pierwszy poród zakończył się cesarką a teraz chciałabym rodzić
siłami natury ale przeraża mnie te nacinanie krocza. czy mogę sobie zażyczyć w
szpitalu przy porodzie aby nie nacinać mi krocza?
Obserwuj wątek
    • ajfla Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 18:46
      Nie wiem czy można sobie zażyczyć, ale może porozmawiaj, żeby w miarę możliwości uniknąć. Dużo
      lepsze nacięcie niż rozerwanie, szybciej się goi. Ja też się tego bałam, ale naprawdę nie ma czego.
      Poczułam tylko jak przykładają mi cieple coś. Pomimo nacięcia troszkę mnie rozerwało, bo córcia
      wyciągnęła rączkę do góry. Nawet nie chcę myśleć co by było jakby mnie wcześniej nie nacięli...
      Pozdrawoam!!! Powodzenia
    • yola13 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 18:48
      pytasz sie o nacinanie krocza, a mowisz ze masz skierowanie na cesarke, nic nie
      rozumiem, z jakich powodow masz skierowanie na cesarke?
    • elica.s Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 18:48
      Czy możesz sobie zażyczyć to nie wiem. Natomiast, uwierz, że nacinanie krocza
      nic a nic nie boli. Wykonuje się je w największej fazie skurczu i nic nie
      czujesz, a lepsze to niż rozerwanie krocza podczas porodu.
      Pozdrawiam
      • uczula Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 19:32
        samo naciecie pewnie ze nie, tylko pozniej owo naciecie trzeba zszyc.
        Iles tam szwow wewnetrznych ( bo przeciez lekarz tnie jak leci - miesnie tez) i
        iles tam szow zewnetrznych.
        Najlepiej to by bylo gdyby czlowiek nie popekal i nie byl ciety.
        Ale chyba to sie zdarza bardzo rzadko.
        a masz doswiadczenia w "rozerwaniu krocza"? - ja nie. Mam natomiast
        doswiadczenie w nacinaniu - i powiem jedno, napewno nie chce byc cieta drugi
        raz.
        • miacasa Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 20:26
          chyba nie ma jednoznacnej odpowiedzi, niestety miałam doświadczenie w rozrywaniu
          i nie mogę napisać, że nawet nie poczujesz, przykra sprawa.....
          przy drugim porodzie pokornie zgodziłam się na nacięcie ale w końcu było cc więc
          porównania obu typów ran nie mam...
          jestem zdania, że trzeba do sprawy podejść indywidualnie, uwzględnić warunki
          anatomiczne matki, wielkość dziecka, przebieg porodu... a także umiejętności
          położnej w tzw. ochronie krocza i jeśli położna przyzna się do braków w tym
          zakresie - wybrać nacięcie
        • elica.s Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:02
          Z dwojga złego lepsze nacięte niż popękane krocze. I nie przesadzajmy, da się
          to przeżyć całkiem dobrze. Szycie robi się w znieczuleniu, więc mało co
          czujesz, zresztą jesteś tak wymęczona porodem i szczęśliwa że już masz to za
          sobą i dziecko jest z Tobą, że niewiele Cię obchodzi szycie krocza. A po kilku
          dniach zdjęcie szwów i przechodzisz nad tym do porządku dziennego.
          • ma.pi Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 19:21
            elica.s napisała:

            > Z dwojga złego lepsze nacięte niż popękane krocze.

            A ja uwazam na odwrot. Rodzilam 3 razy. 2 razy bylam nacieta raz nie i wtedy
            popekalam. Po nacinaniu przez dluzszy czas nie moglam siedziec, wstawac, ruszac
            sie bez bolu. Po peknieciu, mimo, ze mialam tez zalozone szwy nic mnie nie
            bolalo.

            Pozdr.
      • imbirka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 19:48
        elica.s napisała:

        > Czy możesz sobie zażyczyć to nie wiem. Natomiast, uwierz, że nacinanie krocza
        > nic a nic nie boli.
        Tak jak wszystkie inne zabiegi, nacięcie powinno być wykonane tylko za zgodą
        rodzącej. A problemem jest nie tyle ból przy nacięciu, tylko liczne i zupełnie
        niepotrzebne powikłania, jakie nacięcie może mieć, dużo rzadsze przy naturalnym
        pęknięciu.
        • michola1 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 12:52
          Jest to moja trzecia ciąża. Przy pierwszym porodzie byłam nacięta i czułam to
          jak również szycie niestetysad Przy pierwszym też nacięta, ale nic nie czułam,
          podobnie zszycie i w miarę szybko doszłam do siebie. Teraz BOJĘ się porodu sn,
          bo mam bolesne żylaki krocza. Jeden lekarz postraszył mnie, że może dojść do
          krwotoku podczas porodu i nacięciasad(( A jeśli nie natną to boję się popękania.
          Inny lekarz stwierdził, że nie widzi problemu, że może przy trzecim nie trzeba
          będzie nacinać, a jeśli tak to zrobią to umiejętnie. Zastanawiałam się czy nie
          lepsza byłaby cesarka, choć ja wolę sn.
        • elica.s Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:08
          imbirka napisała:

          > A problemem jest nie tyle ból przy nacięciu, tylko liczne i zupełnie
          > niepotrzebne powikłania, jakie nacięcie może mieć, dużo rzadsze przy
          naturalnym
          > pęknięciu.

          Skoro tak liczne to może wymienisz choć kilka, bo operujesz ogólnikami..
          I dlaczego, skoro powoduje tyle powikłań i komplikacji, lekarze wolą jednak
          nacinać? Jakieś medyczne przesłanki ku temu chyba istnieją..
          • ewa-krystyna Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:13
            elica.s napisała:

            > imbirka napisała:
            >
            > > A problemem jest nie tyle ból przy nacięciu, tylko liczne i zupełnie
            > > niepotrzebne powikłania, jakie nacięcie może mieć, dużo rzadsze przy
            > naturalnym
            > > pęknięciu.
            >
            > Skoro tak liczne to może wymienisz choć kilka, bo operujesz ogólnikami..
            > I dlaczego, skoro powoduje tyle powikłań i komplikacji, lekarze wolą jednak
            > nacinać? Jakieś medyczne przesłanki ku temu chyba istnieją..
            >
            >
            lekarze wola nacinac,bo jest to szybsze i pozniej latwiej im sie szyje.... a
            przy probacz ochrony krocza musza jednak wlozyc troche wysilku....
            • elica.s Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:18
              ewa-krystyna napisała:

              > lekarze wola nacinac,bo jest to szybsze i pozniej latwiej im sie szyje.... a
              > przy probacz ochrony krocza musza jednak wlozyc troche wysilku....

              nie wydaje mi się..
              polecam przeczytać:
              samozdrowie.interia.pl/kobiece/abc_kobiecosci/news?inf=100023334
              i wyciągnąć wnioski.
              Oczywiście decyzja należy do rodzącej. Ja na pewno pozwolę na nacięcie.
              • ewa-krystyna Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:22
                elica.s napisała:

                > ewa-krystyna napisała:
                >
                > > lekarze wola nacinac,bo jest to szybsze i pozniej latwiej im sie szyje...
                > . a
                > > przy probacz ochrony krocza musza jednak wlozyc troche wysilku....
                >
                > nie wydaje mi się..
                > polecam przeczytać:
                > <a
                href="samozdrowie.interia.pl/kobiece/abc_kobiecosci/news?inf=100023334"
                target="_blank">samozdrowie.interia.pl/kobiece/abc_kobiecosci/news?inf=100023334</a>
                > i wyciągnąć wnioski.
                > Oczywiście decyzja należy do rodzącej. Ja na pewno pozwolę na nacięcie.
                >
                wstawie jeszcze raz:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10810025
              • ewa-krystyna Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 13:22
                i oczywiscie wybor nalezy do rodzacej...
          • elza78 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 13:36
            elica swego czasu byla na forum wielka dyskusja na temat nacinania, oczywiscie
            jesli rodzi sie w "polskich warunkach normalnych" lezac na wznak lub conajyzej
            w pozycji polsiedzacej to naciecie jest sprawa nieunikniona u pierwiastki i
            prawie pewna u wielorodki...
            powiklania - nozyczki nie widza jak tna a tna jak leci nawet i wieksze naczynia
            krwionosne co grozi duz autrata krwi, tkanka ktor apeka sama peka w tych
            miejscach w ktorych nie ma takiego ryzyka krwotoku
            rzadko kiedy naciecie jest 1 i 2 stopnia czesto konczy sie na 3 i 4 czasem peka
            na zasadzie dalszego rozerwania
            pekniecia przy prawidlowo prowadzonym porodzie sn moga obejmowac sama tylko
            sluzowke, lub moze ich ogole nie byc...
            dziwne dla mnei jest to, ze np wiekszosc placowek wojewodzkich i klinicznych
            szczyci sie procentem epizjotomi wykonywanych u pierwiastek w wysokosci okolo
            97% kiedy np szpital w pucku potrafi te naciecia ograniczyc do okolo 50%
            rodzacych - czy w pucku (nie obrazajac pucka - malej miescinie) i okolicach sa
            inne kobiety i inne maja krocza?? nie poprostu jest dobry ordynator i lekarze
            wraz z poloznymi ktorzy wykonuja swoja prace biorac pod uwage dobro rodzacej i
            to aby porod byl przezyciem ktore nei pozostawi traumy na cale zycie, ale w
            pucku mozna rodzic w wodzie na krzeselku lub w dowolnie wybranej pozycji
            dogodnej dla rodzacej nei dla lekarza - polozne przeszkolone sa w ochronie
            krocza i wierz mi lepiej rodzic bez naciecia niz potem miesiac siedziec na
            kolku z groszkiem styropianowym "bo panu doktorowi sie do domu spieszylo"...
            • donkaczka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 13:52
              no a niemki czy brytyjki to maja krocza z gumy za to, bo nie nacina sie prawie
              wcale..
              • elza78 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 18:27
                moz elekarzom i poloznym sie tak nei spieszy wink
                moze potrafia odebrac porod w pozycji wertykalnej
                moze maja wiecej serca dla pacjentek i traktuja je po ludzku smile
                u nas od wejscia na porodowke jestes bezwolna maszynka do rodzenia smile
              • elza78 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 18:29
                a i jeszcze bo wiesz u nas jst czasme taka "swiadomosc" ze baby same prosza o
                naciecie "bo pekna az do odbytu" smile stala spiewka w szkolach rodzenia smile
    • marta.bartosik Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 20:41
      w szpitalu gdzie rodziłam zanim nacieli mi krocze musiałam wyrazić na to
      zgode,więc przypuszczam że jeśli zaznaczysz że tego nie chcesz to napewno
      uszanują twoją decyzje.Jednak osobiście radziła bym ci zgodzić się na
      nacięcie.Robią to podczas skurczu i nawet tego nie poczujesz.A jeśli cię nie
      natną grozi to popękaniem a to podobno boli gorzej.Ja bardziej bałam sie potem
      szycia, ale również zrobili to pod znieczuleniem i nie bolało aż tak bardzo.
    • moninios Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 21:38
      Przede wszystkim zależy to od przebiegu porodu - znam osoby które obyły się bez
      nacięcia i bez pęknięcia - ale to zawsze wymaga współpracy rodzącej z położną,
      no i jest zależne od elastyczności rodzącejsmile - Ja powstrzymywałam parcie kiedy
      mi położna kazała, no i prawie udałoby się, bo główka wyszła bez problemu, ale
      niestety moje dziecię było duże (4,150g) no i barkiem mnie przyhaczyło i pękłam.
      Pęknięcie to zawsze ruletka, mi się udało bo było nie duże, dobrze zszyte i już
      3 dni po nie odczuwałam go, ładnie się zagoiło i do tego od samego początku nie
      miałam żadnych problemów z siadaniem smile... Czytałam że pęknięcia są bardziej
      naturalne i lepiej się goją ... pod warunkiem że nie są za duże smile - czyli
      ruletka ...
    • moninios Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 21:40
      A, dodam też że nie czułam jak pękałam, a i szycie nie bolałosmile
    • andrzejkowo Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 22:22
      W Polsce tak. W cywilizowanych krajach spoza Trzeciego Świata nie. W
      Ciemnogrodzie położonym w Centrum Europy ten proceder nadal jest stosowany uczą,
      że jest niezbędny przyszłą kadrę i obowiązkowo opowiadają bajki jakie to
      niebezpieczne nie nacinać i jak bardzo można popękać.

    • oli77 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 13.06.07, 22:35
      Ja uważam, że nacięcie nie jest żadnym problemem, ale to co później trzeba z tym
      zrobić to u mnie po drugim porodzie był koszmar. Szycie i gojenie było gorsze od
      samego porodu. Miałam znieczulenie do szycia ale to chyba wcale nie podziałało.
      Czułam wszystko, szarpanie świeżej rany. Potem 2 tyg leżałam, bo każda próba
      poruszania sie cisnęła mi łzy z oczu. Na pośladku wielki siniak jakby mnie
      skopali... Nikomu nie życzę takich przeżyć. Ciekawe, że po pierwszym porodzie
      nie było z szyciem i gojeniem żadnego problemu.
    • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 10:00
      Nacięcie krocza jest uzasadnione, jeżeli z powodu zagrożenia dla dziecka lub
      matki poród siłami natury trzeba szybko ukończyć i potrzebna jest pomoc z
      zewnątrz. Ten zabieg daje lekarzowi lub położnej większe pole do ingerencji i
      temu służy. Zgodnie z zasadami sztuki powinno być traktowane jako komplikacja
      przy porodzie.
      Nacięcie krocza nie chroni przed pęknięciem, a zwiększa ryzyko dalszego
      poważnego uszkodzenia krocza, zwłaszcza jeśli parcie odbywa się na leżąco.
      Przy porodach naturalnych fachowa pomoc położnej polega m.in. na ochronie
      krocza. Najczęściej w takiej sytuacji nie dochodzi do żadnego uszkodzenia krocza
      lub są to pęknięcia I stopnia (czyli pęknięcia śluzówki).
    • annajam Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 10:43
      Ja mialam prywatna polozna...powiedzialam , ze nie chce miec nacinanego krocza,
      no i NIE MIALAM.
    • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 12:16
      100 razy jest lepsze kontrolowane nacięcie niż niekontrolowane pęknięcie
      (wyobraź sobie jaka siłą musisz działać, żeby rozerwać tkankę! brrrr!!! a nie
      liczyłabym na poród bez pęknięcia). Nacięcia nie czułam, szycie było
      nieprzyjemne. Rana szybciutko sie zagoiła i zero skutków ubocznych, także nigdy
      nie zabroniłabym lekarzom nacięcia.
      • ewa-krystyna Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 12:25
        proponuje lekture :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=10810025

        w krajach Europy Zachodniej, USA i Kanadzie naciecia sie nie wykonuje rutynowo,
        chyba ze na wyrazne zyczenie pacjentki... w przeprowadzonych badaniach
        udowodniono,ze naciecie wiecej szkodzi jak tak na prawde pomaga jesli jest
        stosowane rutynowo... jest tylko kilka zalecen do jego stosowania jak np,:
        potrzeba uzycia kleszczy czy proznociagu...
        • imbirka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 16:48
          Tutaj także ciekawa lektura:
          www.rodzicpoludzku.pl/pliki/Naciecie_krocza_koniecznosc_czy_rutyna.pdf
        • basiak6 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 17:27
          A ja nawet przy kleszczach nie mialam naciecia (rodzilam w UK), mialam
          naderwanie II stopnia, wg lekarza i tak mniejsze niz gdyby mnie nacial, nie
          czulam bolu krocza w ogole po porodzie, bo rana i miesien naderwany lepiej sie
          goi niz naciety.
        • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 22:01
          No prawdę mówiąc, spora część opinii "nienaciętych" jakoś mnie nie przekonuje:

          "Mały przy wychodzeniu mnie lekko pokiereszował, potrzebne więc były szwy,"

          "I...popękałam tak, że przez 3 miesiące siedzenie było dla mnie bardzo nieprzyjemne"
          itp jest wiele... a większość pozytywnych pochodzi od kobiet, które rodziły bez
          nacięcia ale za co najmniej drugim razem.

          Oczywiście każdy decyduje za siebie, ale nie bardzo rozumiem, po co ten upór
          maniaka, żeby rodzić bez nacięcia. Moja siostra też tak rodziła za pierwszym
          razem i jak lekarz zobaczył jej ranę po pęknięciu, to zbladł. Także wszystkim,
          które rodzą pierwszy raz polecam nacięcie. Nacięcie wykonywane jest teraz tak,
          aby jak najmniej bolało, a jak najbardziej ułatwiało poród. Po porodzie, po
          kilku godzinach, w miarę normalnie się poruszałam (jak to po porodzie), karmiłam
          małą od początku siedząc (i też jakoś nie cierpiałam przy tym katuszy),po kilku
          dniach krocze właściwie już nie bolało,szybko się zagoiło, więc na prawdę nie ma
          co demonizować. Trudno mi sobie wyobrazić nawet najmniejsze pęknięcie!To
          rozerwanie żywej tkanki siłą! To dopiero koszmar! A nacięcie jest wykonywane
          ostrym narzędziem i w znieczuleniu miejscowym (zawsze podają).
          • sabka22 Naciecie w znieczuleniu?pierwsze słysze! 15.06.07, 13:13
            Ja nie miałam zadnego znieczulenia kobieto!Nacinają w fazie skurczu dlatego nie
            boli a nie dzieki znieczuleniu!chyba ze o czyms nie wiem?
            • ikabg Re: Naciecie w znieczuleniu?pierwsze słysze! 15.06.07, 13:55
              No ja nie wiem kobieto, ale tak nam położna na szkole rodzenia mówiła. Zresztą
              skoro i tak nie czuć, wiec może i znieczulenie nie jest potrzebne. A oto jeszcze
              jedna historia o nienacinanej nieprzygotowanej, którą opowiedziała mi koleżanka
              w mailu, ostrzegam drastyczne:
              "moja kolezanka tak pekla-do odbutu ze zakazenia dostala, prawie
              sie przejechala na tamten swiat, teraz sluchaj,ma przetoke,musi sobie
              sznureczkami sciagac dziure pomeidzy sromem a odbytem-odbyt
              zaszyty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wina lekarzy bo ja zakazili,a do tego
              nie chcieli wierzyc ze ja brzuch potem bolal i gdyby nie jej mama to....
              ma miec teraz rekonstruowany odbyt.....dziecko ma chyba juz ze 2 latka
              prawie....ona u psychiatry,nie wiadomo czy bedzie mogla nmiec wiecej dzieci,a
              jezelifizycznie tak, to czy to psychicznie zniesie...."
              • fionka07 Re: Naciecie w znieczuleniu?pierwsze słysze! 15.06.07, 14:05
                Wiesz, przykro to naprawdę czytać. Niestety doświadczenie uczy, że takie
                powikłania nie są zwykle wynikem braku nacięcia, a karygodnych zaniedbań przy
                prowdzeniu porodu.
              • andrzejkowo do: Ikabg 15.06.07, 20:14
                To bardzo interesujące co opowiadają położne na szkołach rodzenia w Polsce.
                Naprawdę. Czy do niektórych kobiet w naszym kraju nie dociera jeden prosty fakt:
                Szwedki i Brytyjki NIE SĄ INACZEJ NIŻ POLKI ZBUDOWANE. A tam nikt nie chlasta
                rutynowo pierworódek i nie robi sobie większego dojścia dla swojej wygody. Gdyby
                te pęknięcia którymi nas w kraju straszą były prawdą to brytyjska służba zdrowia
                nie wypłaciłaby się. Tyle by mieli rozpraw sądowych z powodu nie nacinania i
                narażenia na uszkodzenie ciała.
                Eh, niektórych naprawdę nie przekona nic. "Pani Położna tak powiedziała to Pani
                Położna wie lepiej." Skutki propagandy PRL pokutują czy co? Każdy kit można nam
                wcisnąć.
                • ikabg Re: do: Ikabg 15.06.07, 20:33
                  Niestety (lub stety, bo tak też znowu nie taki miód jeśli chodzi o opiekę
                  okołoporodową w szpitalach państwowych)nie rodzimy za granicą, tylko w Polsce i
                  nie ma co do tego wątpliwości...
      • imbirka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 16:53
        Spróbuj rozerwać nienaciętą tkaninę - trzeba naprawdę dużej siły. A potem natnij
        jej brzeg i mocno napnij - co się dzieje? - rwie się. Tak samo może porwać się
        nacięte krocze, zwłaszcza w pozycji leżącej, gdy główka naciska przede wszystkim
        na okolice odbytu. Większość poważnych pęknięć III i IV stopnia jest następstwem
        nacięcia krocza.
        Świetnie, ze u Ciebie obyło się bez takich komplikacji, ale to jeszcze nie dowód
        na to, aby nacinać jak leci.
        • imbirka to było do ikabg 14.06.07, 16:54
          • sierpniowa_mama07 Re: załamka 14.06.07, 19:24
            rodzę sobie rodzę, pozycja standardowa na leżąco mnie czeka, i dziecko nie może
            wyjść główką, bo krocze się nie rozciąga bardziej. to lekarz musi naciąć, żeby
            mi sie dziecko nie poddusiło, to tylko facet mógł wymysleć poród taka drogą,
            jkby nie mozna było inaczej. Eh
        • daniem Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 19:27
          W 100% popieram.
          Nie ma żadnych przesłanek medycznych do stosowania epizjotomi(naciecia)
          Przy ochronie krocza bardzo ważna jest pozycja rodzenia. Najgorsza jest na
          plecach wtedy prawie napewno sie peknie. Do ochrony krocza są pozycje
          zpionizowane lub w naszych szpitalach bardzo popularne półsiedzące
          (ale koniecznie stopy ponożej pośladków) lub kolankowo boczna.
          Prawdą jest że naciecie nie chroni przed peknieciem. Co do gojenia sie rany to
          pękniecie goi sie szybciej od naciecia ( peką sie w najsłabszych tkankach)
          tylko jest jeden warunek lekarz musi dobrze zszyć. Lekarzowi nacięcie zszywa
          sie prościej bo tkanki równo są naciete i równe. Jest dużo artykółow na ten
          temat i warto poczytać. Na zachodzie już z tego zrezygnowali.
          Jedna rada masz prawo odmówić naciecia ( prawa pacjenta) ale wtedy też wybieraj
          pozycje do porodu zpionizowaną.
          Ps najgorsze jest to że kobiecie ktorej zależało na ochronie krocza podczas
          porodu zazwyczaj już ja to nie interesuje (ból) i chce jak najszybciej żeby to
          sie skończyło a personel to wykorzystuje
    • aniak790207 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 19:34
      to zalezy od polozenia babelka.Mnie nie roscinali
      • sierpniowa_mama07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 19:47
        jakie to ułożenie? chyba raczej najlepiej dla nas jak Maleństwo bez wybryków,
        machania rączkami czy zahaczaniem wyjdzie sobie hehe Chyba na dziś mam dość.
        Mała się wierci, brzuch mam napięty do granic mozliwości i na dodatek boli z
        jednej strony jak cholercia. Nie mam ukohanego przy boku jeszcze przez dwa dni,
        porażka.
        • agata288 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 20:57
          nacinanie krocza nie jest konieczne ale pomocne -chyba ze wolisz zeby pękło?
          przy bolach porodowych to mały pikussmile
          • donkaczka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 14.06.07, 22:13
            o matko, teamt katowany ileśset razy, wydawaloby sie ze ciemnogrod w koncu
            zniknie, ale gdzie tam

            dopoki kobiety beda przyklaskiwac nacinaniu, godzic sie na ta bzdurna praktyke,
            stosowana w polsce i grecji w takim nasileniu, to beda chlastac BO IM JEST
            SZYBCIEJ, a czas w polskich szpitalach to kwestia wazna, wiec sie podaje
            oksytocyne wszystkim rodzacym, nacina, wypycha dziecko z brzucha

            ciekawe ze wystarczy odre przekroczyc i jakos nie nacinaja, kobiety nie pekaja,
            no ale tu polozna to wysokowalifikowane zajecie, a nie cos pomiedzy salowa a
            pielegniarka


            nie bylam nacieta, polozna z zalozenia chronila krocze,co polegalo glownie na
            mowieniu przyj/zatrzymaj, nie peklam a porod mialam dlugi, trudny a mala duza
            glowke ktora sie zatarla w kanale rodnym, bo byla przenoszona


            rodzilam w duzym szpitalu, na moje pytanie o naciecia, polozna powiedziala ze
            nacinali jedna kobiete w ubieglym roku
            kolezanka miala proznociag zakladany i tez jej nie nacieli i nie popekala

            wiec opanujcie sie z ta beztroska co do chlastania tylkow poloznicom, bo jest to
            zabieg zbedny a grozi komplikacjami, zwlaszcza ze robiony jest rutynowo a czesto
            byle jak i byle jak szyty

            nie raz dzieczyny opisywaly horrory po nacieciach, a nie spotkalam ANI RAZU
            historii rodzcej, ktora popekala przy ochronie krocza i miala z tego powodu
            komplikacje
            za to zwolenniczki nacinania opowiadaja historie o kuzynce szwagierki sasiadki z
            ulicy obok, co popekala po samo gardlo...
            • acanto masz 100% racji, donkaczko 15.06.07, 09:01
              nacinanie to barbarzyństwo!!! i do póki kobiety same będą broniły nacinania,
              dopóty położne będą nas nacinać!
              dziewczyny! wcale nie jest prawdą, że nacięcie jest o wiele lepsze niż
              pęknięcie, jeżeli już się pęka to tylko powierzchownie i taka rana o wiele
              szybciej się goi niż cięcie przez wszystkie tkanki ostrym skalpelem

              w czasie pierwszego porodu byłam nicinana, a wspomninie rany i szwów po
              nacięciu to dla mnie największy koszmar, goiłam się bardzo długo i bardzo
              boleśnie, do dzisiaj zresztą blizna ta mnie boli.
              mój ginekolog twierdzi, że nacinanie jest w 99% przypadków zbędne, prowadzi w
              przyszłości do powikłań, a robi sie tak w polsce z przyzwyczajenia, bo tak
              łatwiej położnym,
              na pewno teraz nie dam się pociąć tym rzeźnikom!
              • polpotworek Re: masz 100% racji, donkaczko 15.06.07, 12:11
                Rozumiem oba stanowiska ale nie raz przekonbalam sie ze natura jest tak
                doskonala ze nie powinnismy jej poczuczac ale jej pomagać. Uważam wiecze
                niestety naciecie krocza niepotrzebnie wykonuje sie rutynowo- ale nie znaczy to
                ze nie ma przypadków gdy trzeba tak pomóc bo są oczywiscie. Jednak gdyby zawsze
                mialo by być to konieczne to natura obdarzylaby nas wiekszym kroczem prawda?
                • donkaczka Re: masz 100% racji, donkaczko 15.06.07, 12:58
                  mm natura powiadasz
                  kobiety rodza od hmm tysiecy? miionow? lat
                  krocza ncina sie od 100? 150?
                  w ramach rozwoju nauki pojawialy sie ciekawe pomysly na usprawnianie natury,
                  niektore przyjmowaly sie i niestety funkcjonuja do dzis, choc nic dobrego nie
                  przynosza
                  lobotomia na przyklad, leczenie wibratorem histerii u kobiet smile

                  byl i taki pomysl by kobiete wylaczac z porodu, nawiedzeni lekarzye dazyli do
                  calowitej medykalizacji porodu

                  mysle ze krocza mamy w sam raz, porzadnych poloznych za to by sie przydalo, ale
                  wiele naturalnej medycznej wiedzy wyginelo, bo babki byly palone na stosach, za
                  znieczulanie ziolami, za wiedze ktorej sie bano
                  dobrze ze medycyna idzie do przodu, w trudnych przypadkach rodza sie zdrowe
                  dzieci tam, gdzie kiedys rodzac umarlaby wraz z dzieckiem

                  szkoda tylko, ze medycyna pcha sie tez tam, gdzie natura sobie bardzo dobrze radzi
                  • sabka22 Miałam nacinane krocze i wiecej nie skorzystam! 15.06.07, 13:09
                    To bzdury co niektore tu wypisujecie!Nie prawdą jest ze naciecie szybciej sie
                    goji od pekniecia,a to dlatego ze popekasz w najsłabszym miejscu a natną cie
                    jak leci czyli miesnie itd.Fakt naciecie nie boli wogole ale za to jak potem
                    długo dochodzisz do siebie!Ja np.dochodziłam miesiac,koszmar ani usiąsc ani
                    chodzic!I do tego 13 szwow...a kolezanka co lezała ze mną w sali pekła sama i
                    miała az 2 szwy!i na drugi dzien sobie chodziła siedziała dosłownie nowka!
                    Wiec nie piszcie jak nie wiecie,a juz tymbardziej ze naciecie jest lebsze od
                    pekniecia...Pozatym naciecia mozesz smiało odmowic,jesli połozna nie zapyta czy
                    sie zgadzasz na naciecie to sama jej powiedz ze nie chcesz ciecia i ona nie ma
                    prawa go zrobic.
                  • ikabg Re: masz 100% racji, donkaczko 16.06.07, 08:48
                    Od jakichś 2 pokoleń mamy sie tak do natury jak komin fabryczny do czystego
                    powietrzasmile. Kiedyś cesarka to była rzadkość teraz już nie jest i nie tylko
                    dlatego, że kobiety mają takie "widzi mi się", tylko dlatego, że w ten sposób
                    ratuje sie setki niemowląt. trzeba sie pogodzić z faktem, że nasze organizmy są
                    coraz słabsze...
                    • ewa-krystyna Re: masz 100% racji, donkaczko 16.06.07, 11:41
                      ikabg napisała:

                      > Od jakichś 2 pokoleń mamy sie tak do natury jak komin fabryczny do czystego
                      > powietrzasmile. Kiedyś cesarka to była rzadkość teraz już nie jest i nie tylko
                      > dlatego, że kobiety mają takie "widzi mi się", tylko dlatego, że w ten sposób
                      > ratuje sie setki niemowląt. trzeba sie pogodzić z faktem, że nasze organizmy są
                      > coraz słabsze...


                      a nie zauwazylas w te 2 pokolonia wstecz ile kobiet umieralo przy porodzie?
                      teraz nie tyle cesarke sie wykonuje,bo jestesmy slabsze,co nauka poszla ciut do
                      przodu i ratuje wiecej zyc.... poza tym cesarka ma na celu nie tylko uratowanie
                      zycia ale i utrzymanie zdrowia zarowno matki jak i dziecka... a ze czesc jest
                      wykonywana na zyczenie,coz w tym zlego? jesli jestes tak bardzo za psn i
                      nacinaniem krocza to je miej i daj innym zyc...
                      na prawde zastanow sie czasami co piszesz...
    • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 14:03
      Ponieważ swego czasu zgłebiałam temat przytoczę wnioski, które nasuwają się po
      przewertowaniu dostępnej literatury:

      Nacięcie krocza (epizjotomia) nie chroni przed jego pęknięciem w trakcie parcia.
      Faktem jest natomiast, że poważne uszkodzenia krocza (>=3 stopnia) nie zdarzają
      się praktycznie bez uprzedniego nacięcia.

      Uszkodzenie krocza >=3 stopnia, nawet poprawnie zeszyte, może być przyczyną
      przewlekłych problemów: bólu przy stosunku, nietrzymania gazów i kału,
      wytworzenia się szczeliny pochwowo-odbytniczej.

      Kobieta, która nie ma wykonanej epizjotomii najczęściej doświadcza niewielkiego
      rozdarcia śluzówki pochwy, a rzadko, w gorszym wypadku, uszkodzenia nie
      większego niż to, które powstaje podczas nacięcia.

      Epizjotomia nie chroni przed rozluźnieniem mięśni dna miednicy (mięśni Kegla), a
      w związku z tym nie zapobiega nie trzymaniu moczu. Dobry skutek mają natomiast
      regularne ćwiczenia tej grupy mięśni.

      Epizjotomia nie jest prostsza do naprawienia niż pęknięcie krocza.

      Epizjotomia nie goi się lepiej niż pęknięcie krocza.

      Epizjotomia nie jest mniej bolesna niż pęknięcie.

      Epizjotomia nie chroni przed urazami okołoporodowymi i uszkodzeniami
      wewnątrzczaszkowymi u dziecka.

      Epizjotomia zwiększa utratę krwi.

      Jak każda procedura chirurgiczna, epizjotomia zwiększa ryzyko infekcji.

      Najważniejszym czynnikiem, który determinuje ew. uszkodzenie krocza lub jego
      brak przy porodzie jest technika, umiejętności i doświadczenie położnej.

      Techniki, które wykazano, że mają znaczenie w obniżaniu ilości uszkodzeń krocza
      podczas porodu: masaż krocza w trakcie ciąży, ochrona krocza przy porodzie,
      rodzenie główki powoli, przygięcie główki, wytaczanie barków jeden za drugim,
      wykonywanie porodów zabiegowych bez nacięcia. Nie ma jeszcze danych na temat
      masażu krocza w trakcie porodu i stosowania ciepłych kompresów.

      Jeśli jesteś czymś zainteresowana podam referencje.
      • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 17:46

        "Łola Boga"!!

        >Faktem jest natomiast, że poważne uszkodzenia krocza (>=3 stopnia) nie zdarzają
        > się praktycznie bez uprzedniego nacięcia.
        -----Jakoś znam kilka przypadków poważnego uszkodzenia krocza właśnie bez
        nacięcia, a nie znam takiego przypadku po nacięciu.

        >Epizjotomia nie jest prostsza do naprawienia niż pęknięcie krocza.
        ------Akurat....

        > Epizjotomia nie goi się lepiej niż pęknięcie krocza.
        -----Aha...Pewnie nie ma to jak rana szarpana...

        >Epizjotomia nie chroni przed urazami okołoporodowymi i uszkodzeniami
        > wewnątrzczaszkowymi u dziecka.
        ------Jassne lepiej napierać główka dziecka tak długo, aż skóra pęknie...

        >Jak każda procedura chirurgiczna, epizjotomia zwiększa ryzyko infekcji.
        -----Każda rana zwiększa ryzyko infekcji. Pęknięcie też.

        > Najważniejszym czynnikiem, który determinuje ew. uszkodzenie krocza lub jego
        > brak przy porodzie jest technika, umiejętności i doświadczenie położnej.

        -------Czyli jeśli rodzisz w polskim szpitalu,jest to twój pierwszy poród, ze
        standardowa opieką okołoporodową i tylko naczytałaś się opinii, jak te
        przytoczone, na temat nacięcia i pęknięcia i masz tylko nadzieję, że nie
        pękniesz (bo tylko ona ci pozostaje nawet jak się PORZĄDNIE przygotowywałaś do
        porodu), to nie ryzykuj, oszczędź sobie stresu i daj się naciąć.
        • elza78 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 18:33
          smile
          polozna mozna dobra znalezc i wynajac do porodu wlasna...
          ile babek lekarzy wynajmuje za gruba kase a wystarczy dobra doswiadczona
          polozna ktora umie ochronic krocze...
        • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 18:49
          > >Faktem jest natomiast, że poważne uszkodzenia krocza (>=3 stopnia) nie
          > zdarzają
          > > się praktycznie bez uprzedniego nacięcia.
          > -----Jakoś znam kilka przypadków poważnego uszkodzenia krocza właśnie bez
          > nacięcia, a nie znam takiego przypadku po nacięciu.
          W ogóle mało wiesz na ten temat smile

          > >Epizjotomia nie jest prostsza do naprawienia niż pęknięcie krocza.
          > ------Akurat....
          Jak wyżej. Poczytaj trochę.

          > > Epizjotomia nie goi się lepiej niż pęknięcie krocza.
          > -----Aha...Pewnie nie ma to jak rana szarpana...
          Sprawdź najpierw co to jest rana szarpana, a potem komentuj smile

          > >Epizjotomia nie chroni przed urazami okołoporodowymi i uszkodzeniami
          > > wewnątrzczaszkowymi u dziecka.
          > ------Jassne lepiej napierać główka dziecka tak długo, aż skóra pęknie...
          Nie na temat.

          > >Jak każda procedura chirurgiczna, epizjotomia zwiększa ryzyko infekcji.
          > -----Każda rana zwiększa ryzyko infekcji. Pęknięcie też.
          Duże uszkodzenia (a do tych zalicza się rana po nacięciu krocza) niosą większe
          ryzyko poważnych infekcji.

          > > Najważniejszym czynnikiem, który determinuje ew. uszkodzenie krocza lub j
          > ego
          > > brak przy porodzie jest technika, umiejętności i doświadczenie położnej.
          >
          > -------Czyli jeśli rodzisz w polskim szpitalu,jest to twój pierwszy poród, ze
          > standardowa opieką okołoporodową i tylko naczytałaś się opinii, jak te
          > przytoczone, na temat nacięcia i pęknięcia i masz tylko nadzieję, że nie
          > pękniesz (bo tylko ona ci pozostaje nawet jak się PORZĄDNIE przygotowywałaś do
          > porodu), to nie ryzykuj, oszczędź sobie stresu i daj się naciąć.
          Nie wątpie, że jesteś niekłopotliwą pacjentką smile







          • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 19:17
            A jestem, jestemsmilenie szukam dziury w całym, kieruje sie zdrowym rozsądkiem i
            dobrze na tym wychodzęsmileNiestety przytoczone przez Ciebie argumenty w większości
            nie brzmią logicznie, mniemam, że są wytworem swego rodzaju "ciężarnych
            feministek"smile
            Nadal twierdzę, że w polskich warunkach nie poddanie się nacięciu przy pierwszym
            porodzie, bez dodatkowej pomocy położnej, to stwarzanie sobie dodatkowego ryzyka.
            Ale jak tez już pisałam, każdy wie, co dla niego dobre, wolna wola. Pozdrawiam!
            • donkaczka Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 20:00
              dzizas dziewczyno skad Ty sie urwalas

              a daj sobie ciac co chcesz skoro to czyni Cie szczesliwa, ale nie pisz o braku
              logiki tam gdzie sa rzeczowe argumenty, ktore odbijasz jak pileczke wzruszeniem
              ramion, nie majac zadnego pojecia o czym piszesz...

              ciezarne feministki, taaak.. cudne okreslenie, mialo pewnie byc obrazliwe?
              niestety nie jest
              jestem ciezarna i czuje sie feministka, tylko zupelnie nie widze zwiazku z
              tematem, chyba ze mianem feministki usilujesz obrazic kazda myslaca i decydujaca
              o sobie kobiete
              • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 20:30
                Ja nie mogę....ale hormony szlejąsmile toż napisałam, że każdy decyduje o sobie: ja
                się daję nacinać, ty możesz się nie dawać. "Ciężarne feministki"- to miało być
                raczej zabawne niż obraźliwe, więc się nie denerwuj. Poza tym lubię wdawać się w
                dyskusje z osobami,które bezkrytycznie przytaczają jakieś naukowe opinie i ślepo
                w nie wierzą, bo wydaje im się, że jak już w nie uwierzą, to zaczarują
                rzeczywistość i wszystko będzie jak w bajce. Założę się, że istnieją także
                naukowe opinie, które twierdzą, że nacięcie, to po prostu cudowny wynalazek
                medyny,dlatego trzeba się kierować własnym rozsądkiem i tu wracamy do punktu
                wyjścia: każdy decyduje o sobie, ale żeby zrobić to jak najlepiej, trzeba
                rozważyć wiele możliwości i dopuscić do siebie wątpliwości co do każdej z nichsmile
                • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 15.06.07, 22:45
                  >Poza tym lubię wdawać się w dyskusje z osobami,które bezkrytycznie przytaczają
                  jakieś naukowe opinie i ślepo w nie wierzą<

                  Nie schlebiaj sobie. Dyskusję prowadzą osoby, które posiadają wiedzę na
                  konkretny temat. Ty wypisujesz banialuki i zachowujesz się jak typowy forumowy
                  troll.

                  >Założę się, że istnieją także naukowe opinie, które twierdzą, że nacięcie, to
                  po prostu cudowny wynalazek medyny,dlatego trzeba się kierować własnym
                  rozsądkiem i tu wracamy do punktu wyjścia<

                  I owszem, polecam lekturę. Podpowiem, że najlepiej cofnąć się do roku 1920,
                  kiedy powstały te "wielkopomne dzieła".



                  • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 10:50
                    > Nie schlebiaj sobie. Dyskusję prowadzą osoby, które posiadają wiedzę na
                    > konkretny temat. Ty wypisujesz banialuki i zachowujesz się jak typowy forumowy
                    > troll.

                    Ta wypowiedź równie dobrze może się tyczyć Ciebie moja drogasmile No chyba, że
                    jesteś lekarzem ginekologiem-położnikiem z 10-cio letnim doświadczeniem przy
                    porodach, no wtedy to co innego!smile(ale i wtedy miałabym prawo do własnego
                    zdania). W innym wypadku Twoja wiedza obawiam się jest tyle warta co moja. No i
                    ja chociaż rozważam argumenty strony przeciwnej (zawsze podkreślam, że każdy ma
                    własny rozum i decyduje za siebie), a Ty zdaje się w ogóle...

                    Aaa tak: "forumowy troll", to każdy, kto ma inne zdanie niż Twoje.
                    Ciekawe, ciekawe...

                    No i zauważ, że nie atakuje (pierwsza) osoby piszącej post, a tylko argumenty,
                    których używa... tak jest bardziej "kultularnie"...
                    Tak więc i nad tym pomyśl...
                    • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 12:42
                      Tak, jestem lekarzem.

                      Oczywiście, że każdy ma prawo do swojej opinii. Ty natomiast napisałaś mało
                      przemyślany i pozbawiony argumentów komentarz do mojego postu i stąd ta wymiana
                      zdań (daleka zresztą od dyskusji).

                      Współczesna medycyna opiera się na danych naukowych i dlatego efekty naszego
                      działania są nieporównywalnie lepsze niż te sprzed lat 20 np. Daleka jestem od
                      bezkrytycznego przytaczania czegokolwiek.

                      Przemyślenia zostawiam Tobie.
                      Pzdr.
                      • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 13:49
                        Ale nie ginekologiem?smilehę?

                        No już dopsze, dopsze.

                        Już ostatnie słowa na ten temat ode mnie. Otóż argumenty, które przytoczyłaś, są
                        rodem ze strony fundacji Rodzić Po Ludzku i na prawdę niektóre z nich powinny
                        Cię zastanowić jako lekarza. Takie stwierdzenie jak: Epizjotomia nie jest
                        prostsza do naprawienia niż pęknięcie krocza (jak pękniecie jest spore, to
                        wątpię); Epizjotomia nie jest mniej bolesna niż pęknięcie (ale i nie bardziej, o
                        ile rzeczywiście nie mniej); Epizjotomia nie chroni przed urazami
                        okołoporodowymi i uszkodzeniami wewnątrzczaszkowymi u dziecka (a pęknięcie niby
                        chroni);Jak każda procedura chirurgiczna, epizjotomia zwiększa ryzyko
                        infekcji(jak każda rana, w tym także pęknięcie)itd. Te argumenty są po prostu
                        kiepskie...
                        Mocnym argumentem byłoby to, gdyby udowodniono, że pęknięcie pomaga rodzącej i
                        dziecku. A skoro tego nie udowodniono, to nie ma zbyt wielkiej różnicy czy
                        pękniesz, czy cię natną (choć nacięcie siłą rzeczy ułatwia poród- nie musisz
                        napierać tak długo aż pękniesz), rana jest raną, a tych "niepękających kobiet"
                        jest niewiele (nie jest tajemnicą, że tkanka łączna kobiet jest w coraz gorszym
                        stanie, rozstępy nawet u nastolatek)
                        I jeszcze raz powtórzę, jeśli kobieta rodzi w polskim szpitalu, w standardowych
                        warunkach, nie przygotowywała się PORZĄDNIE do rodzenia bez nacięcia (choć i po
                        tym nie ma gwarancji), to na prawdę nie ma sie co przed nim bronić, to na prawdę
                        najmniej ważny element porodu i najmniej istotne zmartwienie...


                        • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 14:20
                          Jestem lekarzem w trakcie specjalizacji, więc daruj już sobie kpiarskie riposty.

                          Nie rozumiesz podstawowej kwestii, tzn. fachowo poprowadzony poród siłami natury
                          wiąże się z minimalnym ryzykiem pęknięcia krocza. Wszystko oczywiście zależy od
                          sytuacji, ale nie o wyjątkach mówimy.

                          Myślisz się zakładając, że nacięcie krocza jest dobrem najwyższym w trakcie
                          porodu i ochroni Cię przed ew. powikłaniami.

                          Samo w sobie jest brutalnym i niefizjologicznym zabiegiem do którego wskazania
                          należy dobrze rozważyć.

                          W Polsce są zarówno dobrzy lekarze jak i dobre położne, więc niesprawiedliwie
                          oceniasz wszytko jedną miarą. Masz wybór tak jak każda inna kobieta co do
                          miejsca porodu.

                          Ja ze swojej strony chciałam przekazać współczesny pogląd na zagadnienie
                          nacięcia krocza. Argumenty, które przytoczyłam są wynikiem pracy mnóstwa ludzi i
                          myślę, że zagalopowałaś się w swojej ocenie. Zwłaszcza, że naprawdę niewiele
                          masz fachowej wiedzy na ten temat.

                          Pzdr.
                          • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 15:11

                            Nie chce mi się, już wymieniać zdań z Tobą ale jednak muszęsmile

                            > Jestem lekarzem w trakcie specjalizacji, więc daruj już sobie kpiarskie riposty
                            -----chciałaś posłużyć się półprawdą (pisałam o położniku z wieloletnim
                            doświadczeniem)....

                            > Myślisz się zakładając, że nacięcie krocza jest dobrem najwyższym w trakcie
                            > porodu i ochroni Cię przed ew. powikłaniami.
                            -------A gdzie ja tak napisałam???? Przed powikłaniami nie chroni ani nacięcie
                            ani pęknięcie, różnie bywa.Zawsze powtarzam, że to kwestia wyboru.

                            > W Polsce są zarówno dobrzy lekarze jak i dobre położne, więc niesprawiedliwie
                            > oceniasz wszytko jedną miarą. Masz wybór tak jak każda inna kobieta co do
                            > miejsca porodu.
                            -------Uważam ,że przy moim porodzie asystowali dobrzy lekarze i położne, mimo,
                            że zostałam nacięta. W jednym z największych szpitali w Trójmieście (prawie 3000
                            porodów rocznie) nacięcie jest standardem. Założę się, że większość kobiet,
                            które tam rodzą nie ma zbytnich możliwości wyboru, są także najprawdopodobniej
                            nieprzygotowane do porodu bez nacięcia, podobnie zresztą jak tamtejsi lekarze i
                            polożne.

                            > Nie rozumiesz podstawowej kwestii, tzn. fachowo poprowadzony poród siłami natur
                            > y
                            > wiąże się z minimalnym ryzykiem pęknięcia krocza. Wszystko oczywiście zależy od
                            > sytuacji, ale nie o wyjątkach mówimy.
                            ------Ależ ja to doskonale rozumiem! ale patrz powyższy wątek


                            > Argumenty, które przytoczyłam są wynikiem pracy mnóstwa ludzi

                            ------Argumenty, które przytaczałaś, wymagały co najwyżej zebrania danych
                            statystycznych i to często subiektywnych: co panią bardziej bolało, nacięcie czy
                            pęknięcie-wiadomo, że każdy odczuwa inaczej, że rany goja się w różnym tempie,że
                            jedni wolą zszywać pęknięcia, inni rozcięcia-tych u nas w kraju jest więcej...

                            No dobra, tym razem już kończę i niech historia nas osądziwink)

                            Pozdrawiam
                            i bez urazy
                            • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 21:10
                              > > Jestem lekarzem w trakcie specjalizacji, więc daruj już sobie kpiarskie riposty
                              > -----chciałaś posłużyć się półprawdą (pisałam o położniku z wieloletnim
                              > doświadczeniem)....
                              Ależ Ty jesteś zadufana w sobie. Położnik z wieloletnim doświadczeniem nie
                              pokusiłby się nawet o wymianę zdań z taką ignorantką.

                              > > Myślisz się zakładając, że nacięcie krocza jest dobrem najwyższym w trakcie
                              porodu i ochroni Cię przed ew. powikłaniami.
                              > -------A gdzie ja tak napisałam????
                              Napisałaś tutaj:
                              A oto jeszcze jedna historia o nienacinanej nieprzygotowanej, którą opowiedziała
                              mi koleżanka w mailu, ostrzegam drastyczne:
                              "moja kolezanka tak pekla-do odbutu ze zakazenia dostala, prawie
                              sie przejechala na tamten swiat, teraz sluchaj,ma przetoke,musi sobie
                              sznureczkami sciagac dziure pomeidzy sromem a odbytem-odbyt
                              zaszyty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wina lekarzy bo ja zakazili,a do tego
                              nie chcieli wierzyc ze ja brzuch potem bolal i gdyby nie jej mama to....
                              ma miec teraz rekonstruowany odbyt.....dziecko ma chyba juz ze 2 latka
                              prawie....ona u psychiatry,nie wiadomo czy bedzie mogla nmiec wiecej dzieci,a
                              jezelifizycznie tak, to czy to psychicznie zniesie...."

                              > > Argumenty, które przytoczyłam są wynikiem pracy mnóstwa ludzi
                              >------Argumenty, które przytaczałaś, wymagały co najwyżej zebrania danych
                              > statystycznych i to często subiektywnych: co panią bardziej bolało, nacięcie
                              czy pęknięcie-wiadomo, że każdy odczuwa inaczej, że rany goja się w różnym
                              tempie,że jedni wolą zszywać pęknięcia, inni rozcięcia-tych u nas w kraju jest
                              więcej...
                              Na temat pracy naukowej (w tym oceny punktów końcowych)i analizy statystycznej
                              danych również niewiele wiesz, więc przestań się dalej kompromitować.

                              Oczywiście, że bez urazy.
                              Pzdr.
                              • fionka07 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 16.06.07, 21:24
                                Z mojej strony to wszystko w kwestii wymiany zdań z Tobą na ten temat.
                                Pzdr.
                              • ikabg Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 17.06.07, 07:28
                                No tak rzeczywiście mogłybyśmy tak dyskutować do....smiletym bardziej, że obie
                                jesteśmy zawziętesmile
                                Ale nie ma po co sie męczyć, bo każda ma swoje racjesmile

                                > Ależ Ty jesteś zadufana w sobie. Położnik z wieloletnim doświadczeniem nie
                                > pokusiłby się nawet o wymianę zdań z taką ignorantką.
                                No to by źle świadczyło o tym położnikusmileBo jako doświadczony, mądry człowiek
                                powinien pomagać zrozumieć pewne sprawy przeciętnej "Kowalskiej", która ma prawo
                                nie wiedzieć, no ale rzeczywiście sporo mamy takich "życzliwych" lekarzy w krajusmile

                                Przytoczona przeze mnie smutna historia, miała tylko pokazać, że nie wszystkie
                                pęknięcia są malutkie i łatwe do zszycia...

                                Na temat pracy naukowej (w tym oceny punktów końcowych)i analizy statystycznej
                                > danych również niewiele wiesz, więc przestań się dalej kompromitować.
                                Tak sie składa, że jestem biologiem molekularnym, więc o pracy naukowej trochę
                                wiem i jeśli chodzi o większość (oczywiście nie wszystkie) polskich prac
                                naukowych mających miejsce w pomniejszych i powiększych instytutach, to możesz
                                mi wierzyć- sztuka dla sztuki, głównie ze względów finansowych, bo naukowców
                                mamy świetnych.
                                A jeśli chodzi o dane statystyczne dotyczące porodów, to w Polsce te też kuleją,
                                a na pewno w kwestii co lepsze: nacięcie czy pęknięcie.

                                Oczywiście bez urazysmile
                                Pozdrawiam!
            • elza78 w tym co piszesz jest troche racji 16.06.07, 00:25
              bo porod z ochrona krocza powinien byc odpowiednio prowadzony i trzeba to
              umiec, a trafic na porodowke z ulicy na pierwsza lepsza polozna i upieranie sie
              przy nienacinaniu niestety niesie ryzyko w warunkach jakie panuja przy porodzie
              w polsce (rodzenie "pod gorke"), w takiej sytuacji upieranie sie przy swoim to
              prawie 100% ryzyko pekniecia...
              ale przed porodem jest czas aby wybrac sobie szpital i odpowiednia polozna
              ktora ten porod poprowadzi w taki sposob aby naciecia uniknac...
              • donkaczka Re: w tym co piszesz jest troche racji 16.06.07, 00:39
                elza, ale za niechecia do nacinania idzie zazwyczaj poszukiwanie dobrej poloznej
                i "zabezpieczanie" aktywnego porodu
                pewnie ze samo zadanie nie naciecia nic nie da, ale okazuje sie ze sporo
                poloznych potrafi chronic krocze, tylko zwyczaje szpitalne sa inne

                w tej sytuacji raczej nalezy propagowac postawe zachecajaca do decydowania o
                przebiegu porodu: niezgadzaniu sie na niepotrzebne naciecie, poszukaniu dobrej
                polzonej, masazu krocza przed porodem, a nie poddanie sie bezsensownemu okaleczeniu
                jesli nasze pokolenie nie powalczy to nasze corki tez beda bez sensu nacinane

                zreszta nacinanie to tylko element polskiej porodowki: oksytocyna dla kazdej,
                slabo dostepne zzo, podmiotowosc rodzacej
                calosc trzeba zmienic, a to potrwa, tylko zaczac trzeba od malych rzeczy, ale za
                to w kupie sila

                a dopoki kobiety beda sie zgadzaly na zmienianie porodu w koszmar, proceder
                trwal bedzie
                • elza78 Re: w tym co piszesz jest troche racji 16.06.07, 08:04
                  dokladnie, to co piszesz, ale babce przychodzacej z ulicy na porodowke i
                  upierajacej sie przy neinacinaniu bez wiedzy na jaka polozna trafi raczej bym
                  ten upor odradzila bo to sie moze zle skonczyc wink
                  tak czy inaczej - warto zadbac o to aby nie byc nacieta rutynowo bo po co
                  pozwalac sie okaleczac
        • donkaczka ikabg 15.06.07, 19:52
          a te drastyczne przypadki to znasz z opowiesci mailowych kolezanek tylko?
          jakos dziwnie sie sklada, ze na forum sa przerozne dziewczyny, ze wszystkimi
          niemal mozliwymi doswiadczeniami dotyczacymi porodu i macierzynstwa i o ile moge
          odnalezc osobiste opisy zle nacietych i zle zszytych, ale nie moge znalezc ani
          jednej bezposredniej relacji od laski ktora zdecydowala sie rodzic przy ochronie
          krocza i koszmarnie popekala

          bo to ze pekaja przy porodzie laski polozone na wznak i zostawione na laske losu
          bo sie polozna zagapi albo nie natnie bo rodzaca nie chce to zlosliwosc nie regula


          wiec nie pisz o historiach wyczytanych w mailu czy zaslyszanych od sasiadki
          szwagierki kuzynki pani z kiosku ok??


          rodzilam pierwsze dziecko i nie pekla mi nawet sluzowka, siedzialam na tylku po
          pol godzinie jak mi sie w glowie przestalo krecic
          • ikabg Re: ikabg 15.06.07, 20:05
            O, cóż za agresja!smile
            Żeby cię trochę ostudzić, to przypominam, że pisałam także o mojej siostrze,
            choć relacje koleżanek są jak najbardziej wiarygodne.


            > bo to ze pekaja przy porodzie laski polozone na wznak i zostawione na laske los
            > u
            > bo sie polozna zagapi albo nie natnie bo rodzaca nie chce to zlosliwosc nie regula

            hello! tak sie właśnie rodzi w publicznych szpitalach, w zdecydowanej ich
            większości....

            • ewa-krystyna Re: ikabg 16.06.07, 00:16
              ikabg napisała:

              > O, cóż za agresja!smile
              > Żeby cię trochę ostudzić, to przypominam, że pisałam także o mojej siostrze,
              > choć relacje koleżanek są jak najbardziej wiarygodne.
              >
              >
              > > bo to ze pekaja przy porodzie laski polozone na wznak i zostawione na las
              > ke los
              > > u
              > > bo sie polozna zagapi albo nie natnie bo rodzaca nie chce to zlosliwosc n
              > ie regula
              >
              > hello! tak sie właśnie rodzi w publicznych szpitalach, w zdecydowanej ich
              > większości....
              >

              to moze by tak cos zmienic i zaczac zadac innych warunkow rodzenia? samo sie nie
              zmieni jesli nikt o to nie bedzie walczyl....
              a swoja droga,to majac podobnie myslace Polki nie dziwota,ze ciagle nic sie nie
              zmienia..... a co dziwne to przeciez szpitale sa tak przeciwne znieczuleniom (
              wynika z mojej lektury o porodach),bo niby bez jest lepiej i naturalnie,a tu z
              drugiej strony taka "high technic" ( to mialo byc bardzo ironicznie) i tna i
              szyja,zamiast pozwolic naturalnie..... ciezko pojac......
              • ikabg Re: ikabg 16.06.07, 07:21
                No ale mamy przecież też Polki inaczej myślące niż ja, widocznie siła przebicia
                jest maławink
                Po prostu, nie tak łatwo zmienić systemowe postępowanie.
                Ale nawet jakby było inaczej i nacinanie nie byłoby standardem, to słowo daję,
                że bym o nie poprosiła. Pęknięcie też trzeba szyć i słowo daję nikt mnie nie
                przekona, że łatwiej zszyć rozerwaną tkankę niż tą przeciętą ostrym narzędziem!
                (To tak jakby twierdzić, że lepsza będzie amputacja przez urwanie
                kończyny!smile...). Ale!smile jak mówiłam, kwestia wyboru.
                A znieczulenie to już inna bajka! Tu z kolei nie dała bym sobie wbić igły w
                kręgosłup (ok, jego okolicę)! Już ja widziałam, tę igiełkę!smile
                Nacięcie to taki kompromis z naturą. Zresztą wydaje mi się, że za jakieś 2-3
                pokolenia organizmy kobiet będą już na tyle mało odporne, że poród sn
                przejdzie do historii (oczywiście będzie o niego walkawink), a zapanuje era cesareksmile.
                • kora_111 Re: ikabg 16.06.07, 15:56
                  ikabg napisała:
                  > Nacięcie to taki kompromis z naturą. Zresztą wydaje mi się, że za jakieś 2-3
                  > pokolenia organizmy kobiet będą już na tyle mało odporne, że poród sn
                  > przejdzie do historii (oczywiście będzie o niego walkawink), a zapanuje era
                  cesar
                  > eksmile.

                  hehesmile
                  A ja myślę, iż ludzkość pójdzie jeszcze dalej.
                  Podobno w Japonii naukowcy pracują już nad sztuczną macica...smile
                  • 34ol Re: ikabg 16.06.07, 16:48
                    Wracając do tematu- kiedy rodziłam pierwsze dziecko, uprzedziłam położną, że
                    wolałabym uniknąć nacięcia. Wolałabym, jeśli to będzie możliwe, jeśli zdrowie
                    dziecka nie będzie zagrożone. Odpowiedziała, że raczej będzie musiała naciąć
                    (to był I okres porodu). W czasie II okresu patrzyła, jak się posuwa sprawa,
                    nie przypominam sobie, żeby robiła coś z kroczem. Owszem, mówiła "przyj, nie
                    przyj" i powiedziała, że prę całkiem o.k., a lekarzowi powiedziała, że "tu jest
                    wszystko twarde i trzeba naciąć" i ustalili w którym miejscu. Chodziłam do
                    szkoły rodzenia, ale nikt nam nie mówił jak przygotować krocze. Ćwiczyłam
                    mięśnie Kegla tyle, ile wydawało mi się, że wystarczy. A dziecko było średniej
                    wielkości- 3200g, obwód głowy 32cm. Chciałam uniknąć nacięcia, bo bałam się
                    uszkodzenia ciała- samo wyobrażenie jak główka rozpiera nacięcie (pokazali nam
                    film w szkole rodzenia)powodowało, że stres rósł. II okres trwał 10 minut i był
                    bardzo bolesny w środku. Usłyszałam szczęk narzędzi, zdążyłam pomyśleć, że to
                    teraz i poczułam nacięcie. Nie bolało ale adrenaliny mi dowaliło. Nie wiem, jak
                    z szyciem bo byłam w narkozie (po czyszczeniu macicy). Na kontroli lekarz mi
                    powiedział, że chyba nie współpracowałam, bo nacięcie jest głębokie.
                    Szczęśliwie szybko się goiło. Kiedy 6 lat później temat powrócił w kolejnej
                    ciąży, zauważyłam, że czuję to miejsce- blizny prawie nie widać ale lęk
                    pozostał. Tym razem umówiłam się z położną na poród- tak, żeby kobita wiedziała
                    o mnie coś więcej, niż tylko, że właśnie rodzę sn. Drugie dziecko miało być
                    duże- w 37t.c. szacowano wagę 3700g. Faktycznie II okres trwał długo, wydawało
                    mi się, że skurcze parte są mało efektywne. Tym razem przechodzenie główki nie
                    było bolesne- jedynie taki dziwny dyskomfort ("jajko strusia albo co..."). Ale
                    przy każdym skurczu położna rozpychała ręką pochwę i po 50 minutach główka się
                    wysunęła. Ból rozciągnięcia był koszmarny- wydawało mi się, że zaraz pęknie coś
                    z przodu. Ale okazało się, że mam jedno małe pęknięcie, prawie na zewnątrz,
                    wymagające 2 szwów. A dziecko miało 38cm w obwodzie główki i 4150 wagi.
                    I jeszcze trochę historii: moja mama rodziła pierwsze dziecko 53 lata temu.
                    Miała trudności z wypchnięciem go, bo bracik duży, a położna poszła spać.
                    Urodził się więc bez nacięć, w pozycji spionizowanej bo na ubikacji. Potem
                    jeszcze dwójka mojego rodzeństwa też przyszła na świat bez episjotomii. 34 lata
                    temu, kiedy mama rodziła mnie, położna chciała nacinać ale mama ją uprzedziła,
                    że nigdy jej to nie było potrzebne. Miała wtedy 40 lat, więc mogłaby tu być
                    kwestia wieku, ale też nie była nacięta- i do końca życia lat nie miała
                    problemów z popuszczaniem moczu czy wypadaniem macicy.
                    Chciałabym- tak jak niektóre kobiety- umieć nie przejmować się nacięciem: np.
                    moja szefowa mówi, że "tyłek i tak się zagoi". Fakt- rana dawno się zagoiła,
                    blizna nie dokucza, dziecko urodziło się zdrowe... Ale odbieram episjotomię
                    jako uszkodzenie ciała w miejscu, które jest intymne i delikatne, i nawet jeśli
                    było to absolutnie konieczne, nie umiem wymazać z pamięci śladu po tym.
    • marta343 Re: nacinanie krocza-czy takie konieczne? 17.06.07, 11:05
      Miałam nacięte krocze mimo, ze rozwarcie było na tzw 10cm. Chyba robia
      to "profilaktycznie" Nie czułam samego nacięcia. Ale zszywanie i gojenie -
      tragedia. Czułąm każde ukłucie i przeciągnięcie nici. Rana bardzo żle się
      goiła, dostało się zakażenie, nie mogłam chodzic siedzieć przez dwa tygonie.
      Dla mnie poród to nic starsznego w porónaniu z zszywaniem i potem męczarnią aż
      się nie wygoi. Dlatego jesli miałabym mieć drugie dziecko to chcę za wszelką
      cenę uniknąć nacięcia, choć jestem 2,5 roku po porodzie na wspomnienie o tym
      mam gęsią skórkę i nie mogę zdecydować się na drugie dziecko
      • aanna6 Re: zalezy od jego elastycznosci 17.06.07, 14:13
        ja przy 1 dziecku bylam nacinana i pekla mi szyjka (4008) przy 2
        (3600) nie bylam nacinana mialam lekkie otarcie na 1 szew . a
        dziewczyna ktura ze mna lezala po porodzie 1 dziecko ani nie nacinana
        niepekla krocze bez obrazen , wiec wszystko zalezy od
        elastycznosci ,wielkosci dziecka i doswiadczenia poloznej , mozesz sobie
        zaszczec ze niechcesz miec naciecia chyba ze bedzie inne wskazanie
        • agava00 Re: zalezy od jego elastycznosci 18.06.07, 12:25

          przy drugim dziecku (4210) z jednej strony bylam cieta z drugiej peklam (plus
          pekniecia szyjki) i jakos nie zauwazylam roznicy w gojeniu
          nawet tak bardzo mnie to wszystko nie bolalo
          nie moglam sie doczekac kiedy minie te 6 tygodni pologu, zeby legalnie isc na
          aerobik

          7 lat temu lezala ze mna dziewczyna, ktora ani nie pekla a ni jej nie nacieto
          jej piate dziecko (i to spore) wyszlo bez dodatkowego rozlewu krwi
          ---------
    • elza78 tak mnie naszlo z argumentami o rozerwaniu 20.06.07, 10:40
      ciekawym jest fakt ze przy tlumaczeniu koniecznosci naciecia krocza wszyscy
      zwolennicy krzycza glosno "bo jak sie rozerwie to to bardziej, trudniej szyc i
      gorzej sie goi"
      z drugiej strony mamy metode ciecia cesarskiego - nowatorska/ nienowatorska (bo
      ma juz kilka lat) ktora wszyscy chca byc cieci bo jest mniej bolesna szybciej
      sie goi szybciej mozna wydobyc dziecko i tak dalej, to metoda misgav ladach -
      polega wlasnie na ROZRYWNIU tkanek....
      wiec jak to jest z jednej strony rozerwanie goi sie gorzej i jest bolesne z
      drugiej klada ci do glowy ze jest na odwrot smile
      • ania.bort Re: tak mnie naszlo z argumentami o rozerwaniu 29.06.07, 15:29
        a ja myślałam że w dzisiejszych czasach ludzie są światli i nie wierzą ślepo w
        to co "pan doktor" mówi... Smutne

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka