Dodaj do ulubionych

Pitt bull w domu ...

    • aga_bee doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezdzac! 14.07.07, 11:44
      latwo jest wam pisac ze mozna dac rade i pogodzic jedno i drugie, jak jest sie
      milosnikiem psow, jak sie psa ma od szczeniaka, jak sie go chcialo i wybralo,
      wychowalo itd! ale to nie jest jej pies!

      moze rozwiazaniem jest zamieszkanie w domku? pies na dworzu=mniej siersci w
      domu i brak koniecznosci latania na dwor i mniej jego obenosci w domu?

      ja bylam w odwrotej sytuacji, to ja bylam wlascicielka psa zanim poznalam
      mojego faceta i nie bylo mowy (mieszkalismy razem z psem 8 lat, kiedy to psiak
      zdechl ze starosci) zeby pies traktowal jego tak jak mnie. i odwrotnie - pies
      nigdy nie stal sie psem mojego faceta!!! sterty klakow do uprzatniecia, czasem
      wymioty, siersc na ciuchach i wszystkie inne aspekty zycia z psem mi nie
      przeszkadzaly, a mojemu partnerowi tak! opieka nad psem byla dla mnie
      przyjemnoscia a dla mojego faceta zmudnym obowiazkiem!

      i nie piszcie ze pies jak smierdzi to trzeba go wykapac, bo chyba nigdy psa nie
      mialyscie! moj owczarek coli uwielbial siadac w kaluzach, bajorkach itd a jego
      dluga siersc smierdziala calymi dniami - obojetnie czy po wizycie w bajorku czy
      po kapieli w szamponie - wydzielala ten sam dla mnie zapach, dla mojego faceta
      smrod.

      ja sama od malego bylam wychowywana z psami, ale rozumiem ze dla osoby, ktora
      nie lubi zwierzat, mieszkanie z psam moze byc udreka. nie potepiajcie jej bo
      ona nie wziela sobie psa z glupoty, bo jej sie szczeniaczek spodobal, tylko
      przyszla do domu w ktorym byl i wizja niemowlaka i psa moze jej sie nie
      podobac. zwlaszcza ze psem sama sie zajmuje i nie robi tego z przyjemnoscia
      tylko musi.

      ja nie lubie kotow i jakbym musiala mieszkac z kotem to tez bym sie wkurzala
      jak cholerasmile

      paulina rozwaz mozliwosc ulozenia wszystkiego tak zeby psa nie musiec oddawac
      (to tez bedzie ciezka sprawa dla twojego faceta, ktory teraz sie moze godzi na
      to ze wzgledu na dziecko, ale zawsze bedzie mial zal) albo zeby psa dac do np
      jego rodzicow na troche albo osob ktore zna i mieszkaja blisko was. albo
      znalezc kogos do pomocy, kto zajmie sie psem, kiedy ty nie bedziesz miala na to
      sily.
      • rowinki Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 14.07.07, 22:34
        Zgadzam się z poprzedniczką! Ja posiadam psiaka,ale mąż pracuje trochę krócej
        dlatego będzie miał kto z nią wycodzić i się zająć. Może znajdziecie kogoś-
        rodziców (Twoich albo męża),siostre,brata kto będzie mógł zaadoptować psiaka na
        czas kiedy będziesz zmęczona po porodzie i kiedy będziesz poznawała się w nowej
        roli,a jak już będziesz sobie ze wszystkim radziła bez najmnijeszego kłopotu (a
        na pewno tak będzie,jak dojdziesz do siebie wink to może pies wróci do Was z
        powrotem,potem moze się okaze,że Twoje dziecko i pies to najlepsi
        przyjaciele,pozdrawiam i życze zdrówka
        • paulina-w Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 11:33
          Widzicie- to nie jest takie proste - nasi rodzice mają już ponad 50 lat, są za
          słabi na wychodzenie z takim psem, ja rodzeństwa w swoim mieście nie mam, jego
          siostra też nie chce mieć nic wspólnego z tym potworem. Pies jest okropny -co
          znaczy brudzi i śmierdzi? Choć był uczony od małego, że trzeba pokazywać kiedy
          chce się wyjść na dwór ( czasem to robi )to potrafi leżąc na podłodze z nudów
          się zesikać, poza tym, jeśli nie pozwolimy mu na cokolwiek to ze złośi
          wymiotuje w każdym miejscu w domu, czeszę go i kompię, ale mimo to pies
          śmierdzi - taki juz urok psów, gdyby to była suka to pewnie nie dawałaby
          takiego zapachu. Nie obwiniajcie mnie za to, że chcę mieć spokój kiedy
          przyjdzie na świat dziecko - wszystkie obowiązki przy tym psie od kiedy się
          wprowadziłam spadły na mnie, mąż wychodzi rano do pracy, ja musze wyjść z psem,
          muszę po nim sprzątać, czesać go, karmić. tłumaczyć się kiedy pogryzie innego
          pieska, mam naprawdę tego powyżej uszu, kocham zwierzęta, ale moja cierpliwośc
          ma granice. poza tym mieszkamy w małym mieszkaniu w bloku, pies całymi dniami
          leży w swoim koszu, dlatego pomyśleliśmy, że lepiej mu będize w jakimś domu,
          gzie będzie miał miejsce, żeby pobiegać, żeby poszaleć. U nas niestety czasy,
          kiedy chodziłam z nim na kilometrowe spacery się skończyły, bo wybaczcie, ale
          niegdy pies nie będzie na wyższym miejscu niż rodzina. pozdrawiam!
          • yadrall Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 12:36
            Nie bede oceniac Twojej decyzji,ale doradze-wez psa do weterynarza. Ale takiego
            sensownego,co mysli i zna sie troche na psach. Dla mnie sikanie psa gdy lezy to
            ewientny problem z pecherzem! Jak pies jest zlosliwy to sika po katach,ale robi
            to z premedytacja-tu jak rozumiem jest sikanie pod siebie-to juz jest raczej
            choroba. I piszesz jeszcze o smrodzie (domyslam sie,ze ma to cos wspolnego z
            tym,ze to samiec), moze to sa sprawy polaczone? Np. kwestja powiekszonej
            prostaty??? Ale tu tylko weterynarz pomoze.

            Jezeli chodzi o wymiotowanie na zlosc-tu bym tez spytala weterynarza,aczkolwiek
            wiem,ze psy bywaja zlosliwe... Niemniej czy pamietasz kiedy pies byl ostatnio
            odrobaczany? Poza tym jaka diete ma Wasz pies? Moze on cierpi na chroniczna
            niestrawnosc???

            Kwestia zapachu (smrodu)-czy przed ciaza pies tez Ci smierdzial? Ja jak bylam w
            ciazy to mi wszystko smierdzialo (a najbardziej lodowka-i bez znaczenia bylo,ze
            wlasnie wczoraj ja wyszorowalam). Moze to tylko kwestja ciazowego
            przewrazliwienia?

            I na koniec kilka pytan:
            -na jakim etapie ciazy jestes?
            -ile lat ma wasz piesek
            -co maz na oddanie psa?

            Jezeli mozesz to odpowiedz na te pytania, moze cos doradze?
            Pozdrawiam!
            • paulina-w Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 15:54
              Piesek był odrobaczany, ma wszystkie szczepienia, byliśmy z nim u weterynarza ,
              miał robione USG, badania krwi, musiałam zbierać mu mocz do badań - wszystko z
              nim wporządku, je wg diety podanej przez lekarza, co do zapachu to on zawsze
              tak śmierdział, nie jest to kwestia mojego stanu, pies ma 5 lat, mąż sam
              zaproponował żebyśmy go oddali, ponieważ nie poradzę sobie z tym wszystkim,
              naprawdę chciałabym, ale nie mam możliwości. Poza tym jak już pisałam pies się
              męczy - całymi dniami siedzi w swoim koszu, bo ja już nie mogę z nim wychodzić
              na długie spacery - 6 m-c ciąży, mąż nie ma czasu a cała reszta świata się tym
              wcale nie interesuje, moi rodzice nie są na tyle związani z tym psem, żeby
              mogli go wziąć, gdyż nie słuchałby ich wcale, mama męża jest po prostu za stara
              na takiego psa - prawda jest taka, kiedy mąż brał go ze sobą nie przemyślał
              tego dokładnie - rozumiem, że mogłybyście mnie potępiać, gdybym chciała go
              oddać, bo chciałabym sobie wyjechać na wakacje - ale to nie jest problem, są
              hotele dla zwierzą, tu chodzi o dziecko. Rozumiem, że niektórym się to nie
              podoba, ale czasem są sytuacje, z których jest tylko jedno wyjście. Pozdrawiam!
              • mrs.solis Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 16:16
                Ja uwazam,ze jedyna osoba ,ktora zasluguje na potepienie jest maz pauliny.
                Wzial sobie facet psa zeby dodac sobie animuszu lub odwagi.Nie pomyslal tylko o
                tym,ze pies potrzebuje przestrzeni male mieszkanie w bloku tej przestrzeni nie
                zapewnia. NIe pomyslal rowniez,ze pies to nie chomik i bedzie zyl troche dluzej
                niz 2 lata. Nie wiem tez o czym myslal biorac psa wiedzac ,ze pracuje od rana
                do wieczora.
                Wiekszosc ludzi ,ktorzy biora sobie duze psy i mieszkaja w bloku sa pozbawieni
                wyobrazni. Jak ktos lubi zwierzeta to niech kupuje takie ,ktore beda pasowaly
                do warunkow mieszkaniowych. Do bloku niestety uwazam nadaja sie tylko male psy
                kanapowe. One nie potrzebuja dlugich spacerow ani przestrzeni. Reszta psow
                szczegolnie duzych tylko sie meczy,ale z milosnikom psow tego nie da sie
                wytlumaczyc. Jak sie kocha psy a nie ma sie dla nich odpowiednich warunkow,to w
                imie milosci nie powinno sie psa w ogle brac.
                Nie dziwie sie ,ze paulina sie zaczela buntowac i martwic tez byloby mi ciezko
                sobie wyobrazic raczkujace dziecko po zasikanych i obrzyganych dywanach. Poza
                tym ona jeszcze nie wie jak ten pies zareaguje na male dziecko ,a w prasie
                chyba dosc sie naczytalismy o tym jak to czasem sie konczy,wiec skonczcie ja
                potepiac winny jest jej maz nie ona.
                • yadrall Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 16:33
                  No,wlasnie!!!
                  DLatego zadalam tych klka pytan...
                  Jezeli pies jest zdrowy,a Ty w 6 miesiecu ciazy to zaczynam Cie rozumiec... Co
                  wiecej wydaje mi sie,ze Ty masz straszne wyzuty sumienia podejmujac taka
                  decyzje...
                  A tak naprawde jedynym winnym tej sytuacji jest Twoj maz!!! To on
                  nieodpowiedzialnie wzia psa i nie przemyslal co bedzie dalej... Coz zrobicie co
                  uwazacie za stosowne,ale zadbajcie o to by znalezc dobry dom dla pieksa i
                  zadajcie sobie starania by poszukac odpowiedzialnych nowych wlascicieli (moze
                  sprobuj przez zwiazek kynologiczny,albo jakies strony internetowe milosnikow
                  rasy?).
                  jezeli jednak nadal bierzesz pod uwage zostanie psa z wami to porozmawiaj z
                  mezem i WYMUS na nim pomoc przy psie. Niech wstaje wczesniej i wyprowadza go na
                  godzinny spacer przed praca,a wieczorne "odsikanie" psa tez powinno byc jego
                  obowiazkiem.
                  I czy mza MUSI tyle pracowac??? Moze to juz pracoholizm???

                  PS> nie chce bys czula sie atakowana,ale czy Twoj maz bedzie bardziej
                  odpowiedzilany w kwestjii dziecka? Czy tez cala opieka nad dzieckiem zostanie
                  na Twoich barkach? Zacznij juz dzis z mezem o tym rozmawiac!!!
                  • rasmusek Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 17:10
                    szkoda, że Paulina nie opisała dokładnie całej sytuacji na początku. cóż trudno.
                    godny potępienia jest mąż bo nie miał 5 lat kiedy brał psa a dorosły
                    odpowiedzialny facet powinien wiedzieć na co się decyduje.
                    Niestety wielu ludzi bierze duże psy do mieszkań w blokach a potem dziwią się,
                    jeśli coś jest nie tak
                    Paulina przepraszam i współczuję.
                    A czy pies zachowywał się tak zanim zamieszkałaś z mężem czy też zachowuje się
                    tak od momentu Twojej przeprowadzki?
                    Może on jest o Ciebie zazdrosny i nie do końca Cię akceptuje?
                    Współczuję, że z tym wszystkim zostałaś tak naprawdę sama bo z Twoich wypowiedzi
                    wynika, że na męża raczej nie masz co liczyć.
                    A tak na marginesie to kto zajmował się psem jak nie mieszkaliście razem?
                    • paulina-w Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 19:36
                      Pies zachowywał się tak od małego - mąż mieszkał wtedy jeszcze z mamą, dlatego
                      też nie czuł jaki to obowiązek taki pies. Wychodził z nim na spacery, ale całą
                      resztę załatwiała ona. Pracować raczej tyle musi, bo w dzisiejszych czasach -
                      same wiecie jak trudno jest żyć na "jakimś" poziomie. Psa napewno nie oddam w
                      złe ręce - było już u nas dwoje zainteresowanych, ale po sprawdzeniu warunków
                      nie pozwoliliśmy zabrać psa. Pewnie, że gdyby było jakieś inne wyjście to nie
                      decydowalibyśmy się na to,no ale cóż...To naprawdę trudna decyzja - płakaliśmy
                      jak bobry jak miał przyjechac pierwszy facet żeby go zabrać, ale po prostu nie
                      mamy innego wyjścia. Fakt - mąż kiedy go brał miał 24 lata, nie myślał wtedy o
                      tym co będzie dalej, nie potrafił sobie wyobrazić że za kilka lat będzie miał
                      swój dom, rodzinę, że trzeba będzie się zajmować psem. A ja mam serdecznie dośc
                      biegania z workiem po domu i łapania "pawiów " wink pies jest fajny, ale to nie
                      na moje siły. Pozdrawiam!
                      • ewsien79 Paulino! 15.07.07, 20:54
                        Paulino, ja mam owczarka belgijskiego(zmieszanego z niemieckim, więc kawał psa)
                        i trzy koty(miałam 5).Mieszkam w blokach, a wszystkie moje zwierzaki to istosty
                        uratowane przed śmiercią.Nie oddałabym zwierzaka, a raczej porozmawiałabym z
                        mężem.Pewnie, że fajnie żyć na poziomie, ale oprócz pracy istnieje też
                        rodzina.Mój mąż nie wychodził z psem, bo pies był mój, ale w momencie kiedy
                        zaszłam w ciążę i bał się, żebym nie straciła drugiego dziecka wpadł wręcz w
                        szał wychodzenia i dbania o nas.Ja od początku musiałam leżeć, więc wszystko
                        spadło na niego i powiem Ci, że pomogło i mnie i jemu.Ja odetchnęłam, a on
                        wiele zrozumiał.
                        A co obowiązków to u mojej siostry jest podobna sytuacja tylko dwa psy(jeden
                        wielki)i 3 koty i już jest dziecko.Mąż siostry jeździ po całej Polsce, więc
                        ciągle go nie ma.Ale jakoś dała radę od samego początku po porodzie i tak jest
                        do dzisiaj.
                        Natomiast jeżeli mówisz o smrodzie psa to mój poprzedni pies też śmierdział
                        tylko ze starości, sikał leżąc jak miał chorą prostatę, a nawet często
                        wymiotował.
                        Może faktycznie tak jak sugerują dziewczyny najpierw udaj się do weterynarza,
                        bo weterynarz mojego psa wyleczył, zmienił dietę i wszystko było ok.Psu czasami
                        też trzeba zrobić badania krwii, bo może wyjść tak jak u mojego, że ma
                        podniesione próby wątrobowe i dlatego wymiotuje, a nawet śmierdzi u psa czasami
                        choroby i zła dieta objawiają się właśnie smrodem.
                    • mapi9 Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 20:33
                      pitt bul czy amstaf to nie jest duży pies.Mogę się mylić ale pewnie autorka
                      wątku gdyby miała yorka który by śmierdział i wymiotował to też by się
                      zastanawiała czy mu nie zmienić właściciela
                      • mrs.solis Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 20:48
                        Pitbul i amstaf to nie sa psy,ktore nadaja sie do ciasnego mieszkania w bloku i
                        sa zdecydowanie wieksze niz np. yorki.
                        Gdyby miala yorka to nie sadze zeby myslala o oddaniu psa,bo nie widze
                        mozliwosci zeby wychodzenie z takim pieskiem na spacer bylo jakims obciazeniem
                        dla kobiety w ciazy. Pies prawdopodobnie rzyganiem i sikaniem manifestuje swoje
                        niezadowolenie z sytuacji,ktora w tej chwili wyglada ze jest bez wyjscia.
                        Sama nie mialabym ochoty z brzuchem wychodzic z silniejszym od siebie psem w
                        dodatku nie bedac jego pania.
                  • mapi9 Re: doradzcie co zrobic z tym psem zamiast najezd 15.07.07, 20:30


                    PS> nie chce bys czula sie atakowana,ale czy Twoj maz bedzie bardziej
                    odpowiedzilany w kwestjii dziecka? Czy tez cala opieka nad dzieckiem zostanie
                    na Twoich barkach? Zacznij juz dzis z mezem o tym rozmawiac!!!


                    a to już jest przegięcie.Uważasz że mąż pauliny za pięć lat wpadnie na pomysł
                    żeby oddać dziecko bo nie ma kto z nim na plac zabaw wyjść?? Nie zapędzajcie
                    się w osądach.
    • clio_1 Re: Pitt bull w domu ... 15.07.07, 21:02
      Paulina, zrób jak uważasz, a postami na forum się nie przejmuj. Wasze dziecko,
      Wasze życie, Wasza decyzja. Ja bym psa oddała.
      Moi teściowie też mają takiego psa, jak do nich przyjeżdżamy to pies jest
      zamykany. Na samym początku, jak przyjechaliśmy z synkiem do teściów pierwszy
      raz to pies zaczął warczeć i szczekać na dziecko, mimo, że wcześniej daliśmy
      teściom pieluszkę, żeby pies się przyzwyczaił do nowego zapachu (taka była rada
      trenera). Pies jest zamykany i koniec, gdyby to ode mnie zależało to bym go
      oddała. Poza tym nie jest to nieszkodliwy pies - pogryzł poprzednią właścicielkę.
      Popieram Twoją (Waszą) decyzję.
      • paulina-w Re: Pitt bull w domu ... 15.07.07, 22:10
        Przynajmniej niektóre z Was mnie rozumieją .. Dzięki smile
        • ewatylko Re: Pitt bull w domu ... 15.07.07, 23:58
          Popieram Cie, jesli masz watpliwosci czy dasz rade oddaj psa. Dziecko i Ty
          jestescie wazniejsze, jesli masz poczucie ze nie poradzisz sobie to tak
          powinnas zrobic.
        • paulutek Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 17:26
          Nie przejmuj się kobieto tym,co pisze kolezanka lackosta czy podobnymi
          tekstami. To Twoja sprawa co zrobisz z psem bo ja takiej rasie tez bym nie
          ufala i balabym sie,ze sobie nie poradze. Bylam oburzona jak przeczytalam co tu
          niektore osoby pisza,Ty potrzebowalas rady a nie takich słów. Jestem z Tobą,rób
          to co Ci podpowiada wlasny rozum i serce i najwazniejsze-NIE DENERWUJ SIE.Zycze
          Tobie i Twojej dzidzi duzo zdrówka i optymizmu.
    • lackosta5511 do autorki wątku!!! 16.07.07, 00:09
      boisz się ataku psa mam dla Ciebie lepszą historię, wczoraj moja koleżanka
      spacerowała z miesięcznym bobaskiem ok 16.00 i pijaczka wlazła pod koła
      upadająć pociągneła wózek malutki wyturlał się z wózka. Przeszedł już badania
      naszczęscie oprócz strachu,szoku i brudnego ubranka nic mu niej jest.
      Sztajmesiarę zatrzymała policja i odwiozła na izbę. Może przed wyjściem z
      dzidzią alarmuj straż pożarną , policję, kominiarza itd. Bo do urazu może odjść
      na spacerze przy placu zabaw przyjaciel nie skrzywdzi dziecka.I daj znać czy
      oddałaś już stworzenie mam nadziej że nie przemyśl sprawę równie dobrze możesz
      Ty zasłabnąć i upaść z dzieckiem na ręku nie podołać opiece(depresja poporodowa)
      życzę Ci dużo zdrowego rozsądku i więcej pozytywnego myślenia.
      • mrs.solis Re: do autorki wątku!!! 16.07.07, 04:04
        Jezu kobieto zejdz juz z tej dziewczyny. Juz wiemy,ze dla ciebie pies jest
        wazniejszy niz czlowiek,a dla autorki najwazniejsze jest jej dziecko ma do tego
        prawo.
      • m-jak-magi Re: do autorki wątku!!! 17.07.07, 11:48
        a co ma piernik do wiatraka ??
        • siasiunia1 Re: do autorki wątku!!! 17.07.07, 23:40
          no jakto co???na pewno wszystko!! tongue_out a lacosta wlasnie wspieła sie na wyzyny
          empatii i zyczy autorce postu duzo samozaparcia. szkoda ze dalej schodzi z
          dobrej drogi i dalej w zaparte ubliza jej.
    • lackosta5511 forum 16.07.07, 10:59
      takie są prawa forum każdy znas moze wyrażać sowje opinie.dla mnie nie jest
      ważniejszy pies od dziecka tylko argumenty autorki do mnie nie przemawiają
      (pies nie pogryzł dziecka ani człowieka nie atakuje domowników nie jest chory
      na śmiertelną chorobę zagrażajacą dziecku czy komukolwiek)jedyna jego wina to
      to że jest psem i śmierdzi wybacz ale dla mnie to paranoja!!!a autorka watku
      już dziś wie ze będzie żle się czuła że nie da rady nawet nie spróbowała jest w
      6 miesiącu i nie może wyjść na 30 min. na spacer???!!!!!!dla mnie ewidentny
      brak logiki i zdrowego rozsądku!!!
      • kasiapfk Re: forum 16.07.07, 11:12
        lacosta, idź juz sobie z tego wątku, bo ciasnota umysłowa emanująca z Twoich
        postów poraża nawet najbardziej liberalne osoby.

        Paulina, wrzuć na luż i rób jak uważasz smile))))
        Życzę pomyśłnego rozwiązania problemu i bezpiecznej i zdrowej ciąży.
      • siasiunia1 Re: forum 16.07.07, 14:10
        "a autorka watku już dziś wie ze będzie żle się czuła że nie da rady nawet nie
        spróbowała jest w 6 miesiącu i nie może wyjść na 30 min. na spacer???!!!!!!dla
        mnie ewidentny brak logiki i zdrowego rozsądku!!!"

        po pierwsze jak miala próbowac skoro dziecka jeszcze nie ma.
        po drugie w taki upał jak dzisiaj to ja jej sie nie dziwie ze nie moze wyjsc na
        30 minutowy spacer - wlasnie z zdrowego rozsądku. (ja tez nie wyszlabym gdyby
        nie wizyta u lekarza)

        Paulina - trzymaj sie dzielnie, zdrówka w ciąży i zrób jak najbardziej tak jak
        Ci bedzie najlepiej. A jesli jednak oddacie tego psa to zyczę znalezienia
        dobrych wlascicieli. pozdrawiam
    • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 10:50
      Jak wątek był zakładany to nie było trzydziestostopniowych upałów, autorka
      wątku mogła wychodzić śmiało na spacer, poza tym świeże powietzre aktywny tryb
      życia jest wskazany w ciąży (no chyba że są przeciwskazania lekarskie zresztą o
      nich autorka nie wspomina)dla mnie to zwykłe lenistwo i nieodpowiedzialność ale
      jeśli ktoś pisze na forum ze chce oddać psa bo brudzi i śmierdzi to zdaje sobie
      sprawę że poplynie na niego fala krytyki!!!
      • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 11:03
        fala krytyki juz poplynęła w której brałas juz niemaly udzial.
        Potem poplyneła fala wsparcia która jak widac chyba w Tobie wzbudzila jakies
        dziwne instynkty bo znowu zaczęłas krytykowac zresztą uzywając tych samych
        argumentów. Dziewczyna juz wie jakie masz zdanie. Nie musisz go 5 razy
        powtarzac i wymyslac jakies dziwne historyjki.
        a co do upałów i pogody - to w ciąży w każdą pogodę można się źle czuc, moze
        byc duszno, gorąco albo słabo.
        • lolka11 Poza tym... 17.07.07, 11:24
          Mozna miec problemy z miednica i co za tym idzie problemy z chodzeniem....
          Ja w pierwszej ciazy do samego konca bylam w formie, a w tej juz w 5 mies.
          problemy z chodzeniem...

          D.
        • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 14:00
          Pies nie śmierdzi jeśli jest regularnie kąpany i odrobaczony poza tym w domu
          się sprząta nawet jak nie mieszka w pies, a mój piesek waży tyle co twój
          Paulino i naprawdę można sobie dać radę jak tylko się chce. A wy dziewczyny
          chyba minełyscie się z powołaniem świetna grupa wsparacia i adwokatów coś w
          rodzaju 2W1!!!!
          • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 23:45
            pies jak ma chorą skóre to smierdzi. pojdz do mojego bloku i sprobuj przejechac
            sie windą z pewnym uroczym aczkolwiek dosyc chorym basketem. trudno wytrzymac.
            a nie da sie wyleczyc.
            teraz widzę ze jak zaczeto bronić stanowiska pauliny to jad się przelał na inne
            forumki ..
            tylko ze lackosta jak to napisalas - jest to forum i mozna wyrazic swoje
            zdanie. Wiem ze to trudne ze ktos sie z Tobą nie zgadza ale naprawde dyskusja
            polega na wymianie argumentów nie zas na ublizaniu i wymyslaniu epitetów.
            jak chcesz pomoc pieskowi to albo napisz autorce jak mozna sobie poradzic z
            problemem duzego psa i malego dziecka albo poszukaj dobrego domu dla psa.
            ale widac iz Twoja milosc do zwierzat polega na pieniactwie czyli czczym
            gadaniu a nie działaniu... przykre.
      • m-jak-magi Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 11:54
        stuknij ty sie w czolo kobieto bo juz inaczej nie da sie do ciebie pisac.
        wydaje ci sie ze pogoda bedzie zawsze na zawolanie. myslisz ze bedzie targac
        dzieciaka na dwor w 40 stopniowe upaly tylko po to zeby sie pies mogl
        zalatwic ?? to nie maly york ktorego mozna "sprzedac" sasiadowi na pol godziny
        zeby go wyprowadzil. to duzy i silny pies a jesli nie jest wychowany to spacer
        z takim krokodylem + niemowle w wozku to juz masakra.
        wiem bo sama mam amstafaw rodzinie i nie opieram swojej opinii na dyrdymalach a
        na wlasnych doswiadczeniach.
        skoro jestes taka obronczynia psow to pomoz dziewczynie i wez pieska do siebie.


      • paulina-w Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 13:00
        Dziewczyno - weź wyjdź sobie ze słoniem na spacer i niech cie pociągnie,
        spadniesz ze schodów i wtedy dopiero będziesz leniwa! Czasem warto pomyśleć
        zanim się coś napisze albo zrobi! amstaff to nie jamnik !
        • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 13:52
          biedaczka z tej Pauliny ma taką grupę adwokatów i wielbicieli. Pies nie
          śmierdzi jeśli jest regularnie kąpany odrobaczany a mieszkanie sprzątane ale na
          to trzeba mieć chęci a nie wybierać najprostsze a zaraz najgłupsze rozwiązanie.
          • mrs.solis Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 17:34
            lackosta5511 napisała:

            > biedaczka z tej Pauliny ma taką grupę adwokatów i wielbicieli. Pies nie
            > śmierdzi jeśli jest regularnie kąpany odrobaczany a mieszkanie sprzątane ale
            na

            Jak dla mnie nawet mniejszy i czysciejszy pies smierdzi. Ja np. nie znosze
            zapachu zadnego psa i nie probuj mi tu wmawiac,ze one zapachu nie maja.
        • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 13:53
          Aha mój piesek waży mniej więcej tyle co Twój poza tym mieszkam na III piętrze
          i uwierz mi można sobie dać radę jeśli tylko się chce!!!
          • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 16:47
            swietnie to moze byś poradziła w jaki sposób pogodzic w domu duzego psa i małe
            dziecko jak wiesz? moze napisz jakie fortele zastosowac, jak podchodzic etc.
            Pomóż jej i spróbuj przekonac a nie drzesz się na nią i wypisujesz epitety. hm?
          • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 18:58
            lackosta5511 napisała:

            > Aha mój piesek waży mniej więcej tyle co Twój poza tym mieszkam na III
            piętrze
            > i uwierz mi można sobie dać radę jeśli tylko się chce!!!

            trzecie pestka ja na czwartym wink) a to moja sunia morderca 26 kg żywej wagi
            www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/a13d585dd7497e72.html
          • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 23:47
            a jakiej jest rasy?
            • mapi9 Re: a to nie widać że to Amstaf groźny pies? 18.07.07, 01:36
              siasiunia1 napisała:

              > a jakiej jest rasy?


              wink))
              • siasiunia1 Re: a to nie widać że to Amstaf groźny pies? 18.07.07, 09:59
                no jakos kunia nie zalapalam nigdzie zeby to był amstaff ;>
      • emilianatalia Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 13:47
        nie rozumiem w tym wszystkim jednego, gdzie w tej calej sytuacji jest Twoj
        facet. kto wczesniej zajmowal sie psem? ja bardzo kocham zwierzeta i plakac mi
        sie chce na sama mysl, ze ktos potrafi je od tak sobie oddac. przeciez to
        istoty, ktore czuja, tak samo jak ludzie. sama mam dwa koty i jak mnie ktos
        pyta co zrobimy z nimi po narodzinach dziecka, to robi mi sie niedobrze.
        wierze, ze moja coreczka nie bedzie miala na nie alergii i ze obdarza sie
        wzajemna miloscia. psa tez bede miala, ale musze poczekac az wybuduje sie nasz
        dom. uwazam, ze Twoj facet jest czlowiekiem malo odpowiedzialnym. zabral psiaka
        do domu, bo pewnie byl szlicznym szczeniakiem, a teraz jak pies podrosl i
        sprawia wiecej klopotow, najlepiej pozbyc sie problemu, a jak za dwa lata
        dziecko zechce miec pieska, to zabrac nastepnego. ZWIERZETA TO NIE ZABAWKI,
        KTORE MOZNA CISNAC W KAT JAK SIE ZNUDZA!!! pamietaj o tym kobieto. karty lubia
        sie odwracac. powinnas sprobowac, moze uda sie jakos pogodzic te sytuacje.
        zycze Ci zebys nigdy nie miala wyrzutow sumienia...
    • lackosta5511 ... 17.07.07, 12:14
      po pierwsze to pies śmierdzi i brudzi to są argumenty autorki!!!!!!o wyjściu na
      dwór nie wspomina!!!po raz kolejny nie rozumiem ani autorki ani jej adwokatów???
      problem jest w tym że mąż długo pracuje.ok to rozumiem ale zadaje sobie sprawę
      że będzie tachać 10 kg wózek i to tego mąż nie jest potrzebny zaraz po porodzie
      jeśli urodzi naturalnie mniejszy problem gorzej z cesarką.a autorka to moim
      zdaniem patentowany leń,pewnie po miesiacu zacznie szkuać pomocy do domu bo nie
      da sobie rady z naczyniami,obiadem i zakupami.jeśli ktoś jest na
      tyle "genialny"że chce oddać pas bo śmierdzi to niestety ja taką osobę
      krytukje,mogła skonsultowac się z rodziną na forum wystawia się na różne opinie
      i te przychylne i te skrajnie negatywne.
      • m-jak-magi Re: ... 17.07.07, 12:41
        moze i ona patentowany len ale ty mega prostaczka.
      • paulina-w [...] 17.07.07, 13:03
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • lolka11 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 12:20
      No i to jest prawda, ze pies brudzi i smierdzi. Poza tym pelno klakow...ufff....

      D.
      • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 12:22
        i dla Ciebie to konkretny powód żeby pozbawić domu zwierzaka????ciesze się że
        nie mam za znajomych ludzi pokrju Ciebie czy autorki wątku!!!no cóż...
        • lolka11 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 12:27
          Ja tez siesze, ze nie znam ludzi dla ktorych smierdzacy zwierzak jest
          wazniejszy niz dziecko...
    • lackosta5511 do Lolka!!! 17.07.07, 12:31
      Czytaj ze zrozumieniem w jednym ze swoich postów napisałam że pies nie jest
      ważniejszy od dziecka!!!!!!!!Rozumiem że można oddac psa bo jest agresywny, ale
      nie dlatego że śmierdzi dla mnie taki argument świadczy o ograniczeniu
      umysłowym.
      • lolka11 Re: do Lolka!!! 17.07.07, 12:45
        No jak ktos lubi ze smierdzacym psem mieszkac, to ja tez nie widze problemu...
        Ja sobie tego nie wyobrazam....

        D.
        • paulina-w do lackosta 17.07.07, 13:05
          przeczytaj sobie co mam ci do powiedzenia wyżej ( mam nadzieję, że znajdziesz )
      • siasiunia1 Re: do Lolka!!! 17.07.07, 13:26
        moze Ty przeczytaj z zrozumieniem dalszą wypowiedz pauliny.
        o ograniczeniu umysłowym oraz o braku kultury swiadczą tylko i wylącznie Twoje
        ataki na nią.
        • kasiapfk Re: do Lolka!!! 17.07.07, 14:36
          hihhi, wyciapałąm lacostę i smiesznie ise teraz czyta same odpowiedzi do nie...
          to tak OT
          Paulina proponuję to samo i nie będziesz miała problemu z odpowiedziami na
          (podejrzewam) coraz głupsze jej posty.

          Problem z psem jest. To fakt. Pytałaś może w TPZ albo jakimś dobrym schronisku,
          u weterynarzy? Może ktoś z tych miejsc zna ludzi chcących przyjąc zwierzaka i
          mających do tego warunki i chęci.
    • a.stalowa Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 14:39
      Moja droga uwazam,ze tą sprawa powinien zajac sie Twoj maz,mysle ,ze najlepszym
      rozwiazaniem bedzie oddanie psiaka w dobre rece(obydwoje go nie kochacie)-a do
      tego czasu Twoj maz powinien zapewnic ci sprzataczke do pomocy i dog-mena,ktory
      bedzie wychodzil ze zwierzakiem na spacery.I blagam nie decydujcie sie juz
      nigdy wiecej na zadne zwierzaki-one na prawde bardzo sie przywiazujawink
      A ja ...im bardziej poznaje ludzi -tym bardziej kocham zwierzetawink
    • miska77 YYY... 17.07.07, 15:53
      jak czytam takie posty to mi noramalnie k*** rece opadaja, szczeka i cycki !!!
      To maz nie wiedzial jak kupowal psa, ze trzeba sie nim zajmowac, ze pies brudzi
      i jest absorbujacy ?
      Dla mnie osoby, ktore z powodu ciazy chca oddac psa sa nienormalne ! Co bedzie
      potem ??? Co bedzie jak dziecko bedzie plakalo i brudzilo za duzo pampersow ?
      Oddacie je ?
      Pies jest czlonkiem rodziny i tak samo trzeba sie nim opiekowac ! ON tez kocha !!!

      Ja mam w domu dwoje dzieci, 3,5 latka i 9 miesieczniaka do tego 3 suki w tym
      dwie mastifki - wiec duzo wieksze od pitta i 3 koty i jakos sobie radzimy.

      Jak bylam w pierwszej ciazy w domu mielismy tylkjo jedna mastifke i kotke,
      reszta przez calkowity przypadek jest u nas od kilku miesiecy...
      • siasiunia1 Re: YYY... 17.07.07, 16:08
        o rany.
        widocznie mąż nie jest odpowiedzialny - najpierw zrzucił opieke nad psem na
        swoją mame a potem na żonę.
        Nie porównujcie psa do dziecka bo chociaz dla Was taki pies to członek rodziny
        to nie dla wszsytkich jak widac. Szczególnie dla młodej matki której pies
        został wciśnięty poprzez małżeństwo przez rozkosznego męża i która widocznie
        nie darzy tego psa sympatią. Bo to nie jest jej pies.
        Wiec nie rozumiem w imie czego ma zostawic tego psa kiedy sie boi ze nie podoła.
        Chyba lepiej ze chcą oddać psa w dobre ręce i szukają odpowiedniego właściciela
        niz np mieszkac z nim i pies czułby się niekochany i przesuwany z kąta w kąt
        lub zeby mieli uśpić.
        To nie jest nic nienormalnego.
        • miska77 Re: YYY... 17.07.07, 17:00
          ale dziewczyna zaczela sie spotykac z kolezka jak psa juz mial i jak za niego
          wyszla wiedziala, ze pies jest i bedzie z nimi mieszkac...
          a moze myslala, ze po slubie to zamieszkaja sami a psa mamusi zostawi ?
          boze jak niektore baby sa glupie...
          • kasiapfk Re: YYY... 17.07.07, 17:05
            no właśnie być moze tak myślała, ze skoro mamusia się psem opiekuję to JEJ pies
            i zostanie z nia a nie wyprowadzi się z małżonkami.
            Dla mnie głupie są te baby, które nie potrafią wyjść poza własny punkt widzenia.
          • mrs.solis Re: YYY... 17.07.07, 17:45
            Powiem jakie baby sa najglupsze. To mamusie swoich syneczkow. U mnie w bloku
            tez gowniarze poprzynosili do domow pitbule,amstafy itp. Teraz podstarzale
            mamusie chodza na spacerki z tymi bydlakami. Dobrze,ze juz tam nie mieszkam bo
            mialabym stracha minac sie z baba, ktorej panem jest pies. Gdyby taki chcial na
            kogos skoczyc ona nie bylaby w stanie nawet go utrzymac.
            Wiec jak wasi synkowie dorosna to wytlumaczcie im najpierw na czym polega
            odpowiedzialnosc a potem powalajcie im na kupno psa.
          • siasiunia1 Re: YYY... 17.07.07, 20:34
            kobiety mają prawo do obaw w ramach instyktu macierzyńskiego. Zamiast obrazac
            autorkę to poradz jej co moglaby zrobic zeby sobie dac radę z tą sytuacją. Albo
            poczytaj post wolanki ponizej.
          • paulina-w Re: YYY... 17.07.07, 20:43
            Moja droga miska77 - to w takim razie najlepiej zamknąć sie w domu i nie
            wychodzic nigdzie i z nikim, bo jeden facet ma psa, inny ma kota i jeszcze inny
            ma grzybice na jajkach !! "Boże, jakie niektóre beby są głupie ... "
            • siasiunia1 Re: YYY... 17.07.07, 23:50
              widzisz paulina trzeba bylo uwazac w kim sie zakochujesz!! naprawde taki brak
              kontroli nad uczuciami jest karygodny.. tongue_out)))))))) pozdrawiam.
              • paulina-w Re: YYY... 18.07.07, 09:38
                wiesz co siasiunia - chyba wezmę rozwód z mężem, pojdę mieszkać pod most, bo
                piesek był w domu przede mną, myślę, ze takie rozwiązanie byłoby dla koleżanki
                lackosty najlepsze ... a następnym razem znajdę sobie faceta z chomikiem wink))
                Pozdrawiam!!!
            • paulina812 Re: YYY... 18.07.07, 06:29
              Paulina, jak to wszystko czytam, to...Weź oddaj tego psa i przestań się tu
              komukolwiek tłumaczyć, bo nie musisz. Ja uwielbiam zwierzęta, skończyłam
              zootechnikę, ale jestem w stanie zrozumieć, że NIE WSZYSCY ludzie to psiarze i
              kulturalny człowiek jest w stanie po prostu to uszanować. Już się w tym wątku
              wypowiadałam, jak wychodziłam za mąż mój mąż miał już psa, właściwie to był
              pies jego ojca, który pracował za granicą (właściwie nadal pracuje, teraz kupił
              sobie nowego psa, na szczęście na głowie zostawił go swojemu bratu, ale to
              szczegół). W każdym razie jak ta dobermanka zaczęła chorować, miała raka,
              operacje, nie goiło jej się to po operacji, śmierdziało od niej przeogromnie,
              nie szło wytrzymać. Nasz trzyletni wówczas syn miał gorączkę przez trzy
              tygodnie, chodziłam z nim do lekarza, miał robione badania, wyniki dobre a
              gorączka non stop. W końcu pies zamieszkał na stałe na dworze (i dziecku
              gorączka spadła). Była zimna jesień. Teściu miał do nas później wielkie
              pretensje, że pies zdechł, żeśmy go z domu wyrzucili. Dla mnie to nawet nie ma
              tematu do zastanowienia, zdrowie dziecka jest najważniejsze i nawet gdyby to
              był mój ukochany piesek postąpiłabym tak samo.
        • mapi9 Re: YYY... 17.07.07, 19:10
          a wiecie ile młodych matek czuje że nie podoła wychowaniu dziecka? i jeszcze
          jedno autorka postu pisała że męża matka zajmowała się tym psem to czemu jej
          nie dać na jakiś czas?
      • mapi9 Re: do miska77 17.07.07, 19:08
        super zwierzuny
    • wolanka79 Re: Pitt bull w domu ... 17.07.07, 17:51
      hej, współczuję Ci konieczności podjecia takiej decyzji. Ja mam boksera, niby
      łagodna rasa, ale obawy przy pierwszym dziecku miałam takie jak Ty. Dodam
      tylko, że to był "mój" pies, najlepszy przyjaciel... i to mnie przed porodem
      zaczęły chodzić po głowie myśli o problemach pies/dziecko. Nikomu o tym nie
      powiedziałam, było mi wstyd, ze w ogóle mogłam tak pomyśleć... Jak wróciliśmy
      ze szpitala, z małą, sunia bardzo się cieszyła, skakała na mnie i bardzo
      chciała zobaczyć co mąż ma w nosidle. Co chciała powąchać nosidło i zajrzeć,
      mąż podnosił je do góry... wtedy pękłam, kazałam mu położyć małą na podłodze i
      czekałam, sunia powąchała, machnęła ogonem i poszła. Potem jeszcze brałam,
      córcie ze sobą do łazienki, jak się kąpałam, zmieniliśmy klamki na okrągłe, tak
      aby piesio sobie nie poradził z otworzeniem drzwi i jakoś się ułożyło. Co
      prawda sunia nigdy nie zaakceptowała dziecka, tj. nie lubi jak mała próbuje ją
      pogłaskać, nalać wody itp., ogóle nie reaguje na wołanie, próbę zabawy. Dodam,
      że córcia ma już 7 lat, a za dwa tyg. będzie z nami drugi dzidziuś. Nigdy
      jednak na nią nie warknęła, po prostu szła do swojego kojca, a mała była
      nauczona, że to "święte miejsce psa". Mam nadzieję, ze teraz w ogóle nie będzie
      problemów, sunia ma juz 14 lat, całe dnie przeypia i grzecznie człapie za nami,
      nauczyła się nie wchodzić do dziecięcego pokoju...
      Nie żałuję, że została z nami - mogliśmy ją oddać do mojej mamy, bo po ślubie
      zamieniliśmy wspólne mieszkanie na dwie kawalerki. Jeżeli Ty masz jakiekolwiek
      wątpliwości i mieszane uczucia dot. waszego psa radzę nie ryzykować. To
      okrutne, ale instynkt macierzyński jest silniejszy... Ja nie zaryzykowałabym
      zdrowia dziecka. Z naszym pieskiem wszystko się ułożyło, z psem teściów nie -
      tak nie lubił małej, że musiał być zamykany w łazience, nawet nie w innym
      pokoju, bo jeżeli były tam rzeczy małej to je gryzł. Raz udało mu się wpaść do
      pokoju, rzucił się do wózka z zębami, ulżyło mi dopiero jak zdechł...
      naprawdę... nie wierzyłam, że można mieć takie uczucia w stosunku do psa.
      Zastanów się więc dobrze, pogadaj z mężem o swoich obawach i nie rób nic wbrew
      sobie... Pozdrawiam smile
    • lackosta5511 dla zainteresownych 18.07.07, 12:53
      Mam Nowofundlanda!!!!Pies waży troszkę ponad 40 kg musi być czesany regularnie
      mało tego jego ulubionym zajeciem jest ślinienie się!!!i jest to rasa dość
      agresywna jakoś daje sobie z nim i z dzieckiem radę wystarczy dobrze się
      zorganizować!!!Paulina zrobi co zechce ale niech poda konkretny argument,
      zresztą nie byłam jedyną osobą na forum na której decyzja Pauliny była
      żenująca!!dla mnie forum to również miejsce wymiany argumnetów!!!!!
      • siasiunia1 Re: dla zainteresownych 18.07.07, 13:12
        ale Ty nie wymieniasz argumentów tylko krzyczysz i najezdzasz na autorkę.
        Dla niej to ze pies puszcza pawie, brudzi i smierdzi jest argumentem.
        A Ty nic tylko z wykrzyknikami i epitetami powtarzającymi sie zreszta.
        zero dialogu tylko pieniactwo..
      • siasiunia1 Re: dla zainteresownych 18.07.07, 15:22
        "jest to rasa dość agresywna"
        poszukałam w encyklopedii o nowofundlandach:
        "Jest to pies ratowniczy pracujący w wodzie jak również pies zaprzęgowy używany
        do transportu ciężkich ładunków (obecnie wyłącznie sportowo).
        Nowofundland znany jest ze swojej życzliwości, delikatności i łagodności -
        zwłaszcza w stosunku do ludzi; opiekuńczość ich została spopularyzowana m. in.
        w postaci suki- nowofundlandki Nana w powieści Jamesa M. Barrie Piotruś Pan."

        hmm bardzo agresywna rasa... bardzo....

      • m-jak-magi Re: dla zainteresownych 18.07.07, 15:34
        tu sie po prostu osmieszylas piszac ze nowofundland jest agresywnym psem. jesli
        twoj jest to znaczy ze go zle prowadzisz a to juz cie wyklucza z merytorycznrj
        rozmowy
        ja ma amstafa i doprawdy nie zdajesz sobie sprawy jaki ten pies moze byc.
        sama nie jestem zwolenniczka oddawania psa ale nikogo nie mozna zmuszac na
        sile. jesli pies wyczuje ze nie jest akceptowany a cala dotychczasowa uwaga
        skupiona jest na dziecku moze dziecko potraktowac jako rywala. to nie ratlerek
        i klapniecie pyskiem nie konczy sie na zadrasieciu.
        posiadanie psa i dziecka wymaga ogromnego zaagazowania i organizacji pracy -
        autorka watku nie pozostawia watpliwosci ze do tego nie ma checi i ma do tego
        prawo. zadala sobie jednak trud zeby zasiegnac rady.
        mysle ze bez problemu moglaby oddac psa jakiemus karkonoszowi i piesek stalby
        sie bronia w jego rekach.
        chce go oddac w dobre rece i chce to zrobic tak aby psu zaoszczedzic mozliwie
        jak najwiecej stresu.
        doprawdy jesli poza wymadrzaniem sie i obrazaniem autorki nie masz nic do
        powiedznia to zakoncz.
        wymieniac sie argumentami trzeba umiec - ty tej wiedzy nie posiadlas. zajmij
        sie lepiej lagodzeniem swojego nowofundlanda zeby byl typowym przedstawicielem
        swojej rasy a nie agresywnym odszczepiencem.
      • lolka11 Lackosta 18.07.07, 16:02
        ja jakos nie moge znalezdz ani jednego Twojego posta w innym watku, wiec nie
        moge powiedziec czy ty umiesz wymienic argumenty z drugim forumowiczem...czy
        tylko chcesz narzucic swoje zdanie.

        D.
      • rasmusek Re: dla zainteresownych 18.07.07, 17:32
        weź mnie proszę nie rozśmieszaj smile
        nowofunland i rasa dość agresywna - dpbre sobie, są to psy wykorzystywane w
        ratownictwie więc nie ma mowy o agresji. no chyba, że dywany bywają agresywne smile
        sama mam nowofunlanda - sunię - owszem przez rok miała zapalenie skóry i
        śmierdziała przeokropnie, na szczęście w końcu udało się ją wyleczyć i już tak
        nie woni.
        ta rasa mimo obiegowej opini wcale się nie ślini!! tzn. nie ślini się bardziej
        niż inne psy typu np. bokser, wilczur itp.

        dobra rada zanim zaczniesz zmyślać na temat danej rasy to najpierw o niej poczytaj

        oj nie mogę przestać się śmiać nowofunland i agresja - dobre sobie hahahaha
        • rasmusek Re: dla zainteresownych 18.07.07, 20:29
          wiesz nadal mi się śmiać chce odnośnie agresywności wodołazów smile

          a tak serio to jeszcze dwie myśli mi się nasuwają odnośnie Twojej wypowiedzi

          po pierwsze malł ten Twój pies - tylko 40kg - albo jest jeszcze stosunkowo młody
          albo biedak jest niedożywiony i może dlatego jest agresywny

          a po drugie to żal mi tego psa bo to nie jest rasa, która nadaje się do
          mieszkania w bloku - koszmar i mordęga dla tego psa więc nie mów mi, że kochasz
          zwierzęta bo gdyby tak było to nie skazywałabyś tego psa na takie męczarnie.
          Owszem ten pies nie potrzebuje nie wiadomo jakiej przestrzeni, ale jak każdy
          duży pies potrzebuje gdzieś zużyć/spalić swoją energię (chociaż faktem jest, że
          sa to wyjątkowe leniwce), poza tym ten pies musi pływać - ciekawe czy Twój pies
          widział kiedykolwiek wodę - może poza kąpielą w wannie. W ogóle co to za pomysł
          aby tak dużego psa do bloku ciągnąć?

          a jako przykład wielkiej agresji tej rasy to mój pies mieszka z 3 kotami. Jak
          pies dostaje jeść to pierwsze przy misce są koty - sunia w ogóle nie reaguje,
          czeka spokojnie aż koty podjedzą i dopiero rusza do miski - wierz mi agresywny
          pies nie pozwoliłby sobie na coś takiego smile tak samo jak nie pozwoliłby na
          zabieranie sobie jedzenia czy czegokolwiek co trzyma w danym momencie w pysku a
          moja sunia pozwala na to bez najmniejszego problemu. Cóż za agresja nie ma co smile

          Ja po zapoznaniu się z argumentami Pauliny nadal nie jestem za oddaniem psa
          (sama bym się na taki krok nie zdecydowała) ale rozumiem czemu podjęła taką
          decyzję i przestałam ją krytykować.
    • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 18.07.07, 21:24
      Nowofundland bywa agreywny gdy tylko zauważy niebezpieczeństwo wokół swoich
      właścicieli agresja ozancza siłę i jeśli tak dużo poczytałaś to chyba wiesz że
      jest to potężny zwierzak niezwykle wyrozumiały ale hodowca sam nas przestrzegał
      przed pozostawieniem go sam na sam z dzieckiem!!!!Mój niestety bywa agresywny w
      stosunku do innych psiaków i zdaje sobie sprawę że to również kwestia mojego
      wychowania,ale ja nieposzłam na łatwiznę i nie oddałam Gacka tylko zarówno mąz
      jak i ja ponosimy konsekwencje swoich błędów wychowawczych (głównie ja bo to ja
      siedzę w domu więcej)!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • paulina-w Re: Pitt bull w domu ... 18.07.07, 21:52
        Skoro tak dużo wiesz o pieskach to powinnaś wiedzieć też,że : American
        Staffordshire Terrier współcześnie jest psem obronnym lub tez używanym do walk
        przez organizacje przestępcze,jest dynamicznym, odważnym i energicznym
        zwierzęciem, stąd ma on dużą potrzebę ruchu,ma on skłonność do „bójek” ze
        względu na pierwotne przeznaczenie, dlatego też nie wychodze z nim na spacery,
        gdyż groziłoby to pociągnięciem mnie np ze schodów do innego psa, pomyśl - co
        ja miałabym zrobić gdyby rzucił się na jakiegoś zwierzaka? rozdzielić je?
        Przecież ten pies ma siłe tak potworną, że potrafi pociągnąć za sobą setki
        kilogramów ! Nie wyobrażam sobie wyjścia z nim i z malutkim dzieckiem w wózku.
        W domu piesek się męczy, ma mało miejsca do chodzenia, nie wspomnę o tym, że on
        potrzebuje sobie pobiegać, my nie mamy możliwości zabierania go na długie
        spacery. Dlatego - mówię to już chyba 5 raz - szukamy dla niego domu z
        ogródkiem, gdzie miałby dużo miejsca na wygłupy i bieganie, to ogólnie
        wesolutki pies, ale widzimy, że w domu opuszcza go energia, jest smutny. Poza
        tym - Ty swojego psa nie zostawisz sam na sam z dzieckiem - ja swojego też nie,
        a nie będę przecież co 3 minuty zamykała psa w łazience bo będę chciała coś
        podgrzać, umyć ręcę albo pójść siku. To się mija z celem. Chcemy, żeby i piesek
        był szcześliwy i się nie męczył i żeby w domu panował spokój, bo jestem pewna,
        że nie byłoby łatwo przyzwyczaić się temu psu do dziecka. Była u nas znajoma z
        maluszkiem i powiedziałabym, że zachował się dość brzydko, nie sprawdziliśmy co
        zrobi kiedy go puścimy, ale trzymany na smyczy strasznie oblizywał się na widok
        maluszka i delikatnie " powarkiwał" - dziękuję bardzo - ale mimo wszystko, mimo
        wielu naprawdę fajnych momentów z tym pieskiem nie mam zamiaru ryzykować -
        pewnie te argumenty do Ciebie nie przemówią, ale nie o to mi chodzi. Nie będę
        płakać z tego powodu, że powiesz, że jestem umysłowo ograniczona, bo wydaje mi
        się, że instynkt , który się we mnie budzi nie jest chorobą umysłową.
        Pozdrawiam!
        tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20716;33/st/20071029/k/fcf5/preg.png[/img]
        • m-jak-magi potwierdzam 18.07.07, 22:12
          jesli pies od szczeniaka nie jest odpowiednio ukladany w obecnosci innego
          zwierzecia dostaje malpiego rozumu i jest nie do okielznania.
        • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 18.07.07, 22:36
          paulina - ja Ci sie nie dziwie. jakbym zobaczyla ze moj pies który jest z rasy
          agresywnej powarkuje na dziecko to bym sie tez przestraszyla. szczególnie ze
          ten rodzaj psów lubi walczyc o miejsce w stadzie. Widzialam amstafa który byl
          ciągany za uszy przez dzieci, na którym dzieci wisialy a ona nic. swiety pies
          dla dzieci. widzialam równiez amstafa do którego boje sie podejsc nawet na 2
          metry.
          Widze ze decyzje macie podjetą. zycze owocnych poszukiwań w takim razie. i
          powodzenia z maleństwem smile
      • siasiunia1 Re: Pitt bull w domu ... 18.07.07, 22:32
        rany kto Cie interpunkcji uczyl, strasznie trudno sie czyta Twoje posty..
        ale wracajac do tematu:
        "zarówno mąz jak i ja ponosimy konsekwencje swoich błędów wychowawczych głównie
        ja bo to ja siedzę w domu więcej)!!!!!!!!!!!!!!!!!!"
        a paulina boi sie ze konsekwencje poniesie równiez dziecko. szczególnie ze jej
        pies to nie nowofunland tylko agresywna rasa która jak ma wyrobione miejsce w
        stadzie bedzie o nie walczyc. a wlasnie moze zaczac z dzieckiem. Ja sie nie
        dziwie ze chce oddac. szczególnie ze jak czytam starają się o dobre miejsce dla
        psiaka.

        • lackosta5511 Re: Pitt bull w domu ... 18.07.07, 23:21
          To nie tak że nie zostawiam Gacek w domu ma swoje miejsce śpi z nami w sypialni
          ale nie pozwalam na bliskie kontakty pies jest duży ciężki i gdybym np
          zostawiła małego w leżaczku to bałabym się że Gacek łapką go wywróci, więc
          takie sytuacje lubie mieć pod kontrolą.Poza tym jedna z Pań powiedziała że zna
          genialnego amstafa który bawi się z dziećmi,widać Paulino że twój mąż poświęcił
          zbyt mało czasu psu i nie odpowiednio go szkolił ja niestety sama popełniłam
          ten błąd i nie poszłam na tresurę i żałuje tego bo psiak bywa naprawdę
          agresywny w stosunku do innych psów(nigdy nie zaatakował człowieka nawet nie
          spojrzał krzywo) tylko że ja ponoszę odpowiedzialność za zwierzę i jego braki w
          wychowaniu.Nie wspominałaś w swoim pierwszym poście ,że pies bywa agresywny a
          jedynie że śmierdzi i brudzi!!!Nie pochwalam Twojej/Waszej decyzji jestem
          inaczej wychowana mam inne podejście do zwierząt i mimo że przy Gacku jest dużo
          pracy to nie żałuje że jest z nami!Mimo wszystko pozostaje przy swoim zdaniu
          dla mnie to ... na przyszłość zapomnij że na świecie są psy może zdecydujcie
          się na kanarka albo rybki choć niewiem bo kanarkowi sprząta się klatkę a rybką
          akwarium!!!
          • rasmusek Re: Pitt bull w domu ... 19.07.07, 00:17
            już przestań się tłumaczyć i szukać na siłę argumentów.
            nowofunland nie jest agresywny - chociaż nie wiem być może coś mu zrobiliście -
            bo mój jakoś nie jest zainteresowany innymi psami, chociaż fakt, że na te
            najmniejsze patrzy jak na przekąski, ale nie jest wobec nich agresywny.

            największym Waszym błędem poza trzymaniem tak dużego psa w bloku jest to, że
            ograniczasz psu kontakt z dzieckiem - więc wcale się nie zdziwię, jeśli pies
            nagle przestanie akceptować tak małego człowieka w domu.

            możesz mi wierzyć albo nie, że nasz wodołaz bawi się z 3 kotami i jakoś nie robi
            im krzywdy - ma świadomość swojej siły, także i wobec dziecka powinien
            zachowywać się w podobny sposób - chociaż to oczywiście życie pokaże.

            powodzenia życzę
            • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 20.07.07, 20:48
              denerwuje mnie fakt wrzucania wszystkich Amstafów do jednego wora i nazywania
              je rasą agresywną.Psy jak ludzie jeden łagodny drugi agresywny i już.Sąsiad ma
              7 letnią sukę Amstafa,leniwa nie chce biegać.Pogryziona przez jamniczkę.Nie
              potrafiła się obronić.Moja też do rany przyłóż.
              • mapi9 Re: Pitt bull w domu ... 20.07.07, 20:51
                też mamy kota,zwiarzaki razem śpią.A jak się bawią to można boki ze śmiechu
                zrywać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka