Dodaj do ulubionych

Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestroga

02.07.08, 17:04
Witajcie dziewczyny dzisiaj rano moja koleżanka poroniła opowiem wam
troszke...

To druga jej ciąża od poczatku miała problemy serduszko nie biło aż
w koncu radośc zaczelo bic tydzień temu w środe zrobiła szczęśliwa
jeszcze roczną imprezke urodzinowa swojej córci i ogłosiła rodzinie
że jest w ciązy radośc itd...a wczoraj dzwoni do mnie i mówi że
troszke krwawi i czy ma jechac do szpitala ja jej że natychmiast
niech jedzie dla pewności że nic nie jest z dzidzią i żeby była
spokojniejsza jak nic sie nie dzieje poważnego ale..nie posłuchała
rano mi pisze smsa bo na rozmowe nie miała siły poszła zmienic
podpaske i zobaczyła jak wylatuje z niej dzieciatko była 3miesiącu
ciąży pojechała do szpitala i tak dzidzi już nie było. Cała jej
radośc trwała zaledwie tydzień dokładnie odkiedy serduszko zaczeło
bic dzieciątka to była środa tydzień temu a teraz niestety przestało
w te środe.Teraz sobie wypomina i myśli a coby było jakbym pojechała
jednak wczoraj? Czy dzidzia by może żyła? i wiele innych pytań ale
już niestety zapuźnosad

Także dziewczyny pisze to żeby przekazac niektórym przyszłym mamą że
jakiekolwiek krwawienie w ciaży oznacza że coś się dzieje nie
koniecznie najgorszego ale coś i nie zwlekajcie aby takie historie
jak ta sie nie powtarzały gnajcie odrazu na ip lub swojego gina , ja
jak krwawiłam w ciąży lekaż mi powiedział to samo że zawsze cos jest
nie tak jak plami się bądz krwawi ja zareagowałam odrazu natychmiast
w 5 minut byłam w szpitalu i dzisiaj mam śliczną 7,5 miesiączną
dziewczynke...Zdaża się że krwawienie kończy się poronieniem ale nie
każde są leki zaszczyki itp podtrzymujące ciąże także lepiej nie
zwlekac i nie ryzykowac utraty czegoś bardzo cennego.. Pozdrawaim
wszystkie przyszłe mamusie i życze udanego zakończeniasmile)))
Obserwuj wątek
    • alicja0000 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:04
      nie panimaju! Była w 3 miesiącu ciąży i dopiero zaczęło bić serduszko? Jak
      serduszko zaczyna bić to zarodek ma zaledwie kilka milimentrów i z pewnością nie
      odróżniłaby go na zakrwawionej podpasce. To z pewnością nie był trzeci miesiąc
      aczkolwiek bardzo współczuję w tej sytuacji, poronienia w tak wczesnej ciąży
      bardzo często się zdarzają.
      • korlewna Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:18
        chciałam napisac dokładnie to samo, co Alicja0000...
        • eli81 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:22
          słuchajcie, wydaje mi się, że po prostu zabrakło przecinków w odpowiednich
          miejscach, wystarczy sobie "dostawić" i tekst ma sens.

          A dzieciątka szkoda i to bardzo...bardzo
          • dorianne.gray Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:31
            Ej, no przecież dalej w poście powtarza, że serce zaczęło bić
            tydzień temu. Kupy się nie trzyma ta historia.
            • eli81 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 19:26
              to może tak - po wstawieniu znaków interpunkcyjnych:
              "To druga jej ciąża od poczatku miała problemy serduszko nie biło aż
              w koncu radośc zaczelo bic. Tydzień temu w środe zrobiła szczęśliwa
              jeszcze roczną imprezke urodzinowa swojej córci i ogłosiła rodzinie
              że jest w ciązy radośc itd (...) Rano mi pisze smsa bo na rozmowe nie miała siły
              poszła zmienic podpaske i zobaczyła jak wylatuje z niej dzieciatko. Była
              3miesiącu ciąży, pojechała do szpitala i tak dzidzi już nie było. "
              • dorianne.gray Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 00:25
                A to przeczytałaś? I bez interpunkcji (swoją drogą jak można pisać
                bez kropek i przecinków ?...) przekaz jest jasny:

                "Cała jej
                radośc trwała zaledwie tydzień dokładnie odkiedy serduszko zaczeło
                bic dzieciątka to była środa tydzień temu a teraz niestety przestało
                w te środe."
            • usia-1984 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 21:18
              Wiem to dziwne a może sie o tydzień pomyliłam ale tak było chodziła
              co tydzień do lekarza bo nie widział bijącego serduszka i na
              ostatniej wizycie wkońcu zaczeło bic a był to jej 11tc no właśnie
              serducho zabiło chociaż lekarz stwierdził że to już raczej nie
              możliwe i po tygodniu 12tc( to chyba 3 miesiąc)poroniła . Zgadzam
              się że czasem ciąży nie da się utrzymac nawet lekami ale tutaj
              głównie chodziło mi o to żeby sobie dziewczyny nie lekceważyły
              żadnych krwawieeń i plamień.Pozdrawiam
    • dagaam Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:08
      Z krwawieniem w ciąży jest różnie, wiadomo żadnego nie można bagatelizować, z tym oczywiście się zgadzam!Ale nie zawsze lekarze są w stanie pomóc. Jeżeli ciąża ma się nie utrzymać, nic i nikt jej nie uchroni. U mnie zapewne ciąża sama uległaby poronieniu , gdyby nie zastała farmakologicznie utrzymana. A tak miałam poronienie zatrzymane, a ciąża obumarła. Nic nie można było zrobić.Widzisz nie zawsze leki są w stanie zapobiec stracie ciąży. U mnie leki tylko przedłużyły nieuchronne poronienie. Ciąża nie żyła, ale była sztucznie utrzymywana.Wszystko ma dwie strony medalu! Lekarz powiedział, to może trochę smutne, lecz niestety prawdziwe: jeżeli ciąża jest zdrowa nic i nikt jej nie przeszkodzi, a jeżeli coś jest nie tak to chyba lepiej by natura sama zdecydowała. Wiadomo nie można szufladkować - każdy przypadek jest inny. Może u Twojej koleżanki też lekarze by nic nie mogli poradzić, zwłaszcza skoro organizm sam wydalił ciążę.Widocznie coś było nie tak!
      • hanalui Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 02.07.08, 18:21
        dagaam napisała:
        > U mnie zapewne ciąża sama ul
        > egłaby poronieniu , gdyby nie zastała farmakologicznie utrzymana.
        A tak miałam
        > poronienie zatrzymane, a ciąża obumarła. Nic nie można było
        zrobić.Widzisz nie
        > zawsze leki są w stanie zapobiec stracie ciąży. U mnie leki tylko
        przedłużyły n
        > ieuchronne poronienie. Ciąża nie żyła, ale była sztucznie
        utrzymywana.Wszystko
        > ma dwie strony medalu! Lekarz powiedział, to może trochę smutne,
        lecz niestety
        > prawdziwe: jeżeli ciąża jest zdrowa nic i nikt jej nie
        przeszkodzi, a jeżeli co
        > ś jest nie tak to chyba lepiej by natura sama zdecydowała.

        Za ta nature to mozesz tu byc jedynie zlinczowana. Niestety do wielu
        nie dociera ze czasem naprawde nie pomoze swiety boze i trucie
        tabletkami jest niepotrzebne a co nawyzej przedluza sie nimi stan
        bycia w ciazy ktorej nie ma. DO tego dochodzi caly zestaw
        dolegliwosci ciazowych, nadzieji itd.
        Znam tez kilka takich wypadkow...sztucznego utrzymywania. Kolezanki
        po 3 miesiacach byly zdruzgotane i mysle ze latwiej byloby im sie
        pozbierac niz po 5-7 tygodniach
    • variuss Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 08:53
      Współczuję! Najgorsze się jednak zaczyna, jak sie juz powie rodzinie
      a potem nastąpi tragedia.
      Też bedę powtarzać do upadłego, żeby się nie bawić samodzielnie w
      lekarza (mimo, że to takie "polskie"), konsultowac wszelkie
      nietypowe sytuacje i nie zażywać samemu leków, witaminek ( tak, tak -
      witaminek - niektóre w nadmiarze powodują wady płodu) itp.
      • anulka59 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 08:57
        Ja również współczuję ale mimo znaków interpunkcyjnych i tak jakoś mi tu nie
        pasuje-serduszko dużo wcześniej zaczyna bić a nie w 3miesiącu może to był sam
        początek ciąży i koleżanka pośpieszyła się z wiadomością o ciąży?
    • lilith76 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 09:38
      usia, współczuję koleżance. Też straciłam dziecko - ono umarło, a ciało przez kilka tygodni produkowało jakąś tam ilość hormonów ciążowych.
      Z twoich wypowiedzi wynika, że prawdopodobnie ciąża od początka rozwijała się wolno, słabo i trzeba się było liczyć z takim jej końcem sad
      W większości przypadków, jeśli coś jest nie tak, to krwawienie w ciąży jest oznaką końca, którego nie da się zatrzymać. Trzeba to oczywiście konsultować i działać od razu.
      ALE OSTATNIĄ RZECZĄ JAKĄ WOLNO ROBIĆ KOBIECIE KTÓRA STRACIŁA DZIECKO TO MÓWIĆ ŻE MOŻE DAŁOBY SIĘ JE URATOWAĆ. Ona wystarczająco się gryzie, szarpie, wypłakuje, doszukuje swoich win. Tak więc wspieraj koleżankę i nigdy nie sugeruj, że czegoś zaniedbała.

      Ja akurat należę do tej drobnej grupy po-roniących, która przyjęła argument wad genetycznych, selekcji natury. Moje dziecko nie było gorsze. Zapłodnienie to loteria, wystarczy jeden drobny błąd i "Projekt Człowiek" nie może funkcjonować. Rzadko to widać, ale wg statystyk do 30% ciąż jest ronionych w I trymestrze.
      • magd.a84 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 11:00
        Masz racją. Ja też poronołam 4 tygodnie temu. W moim przypadku było,
        tak, że od początku ciąży było coś nie tak, co tygodniowe usg nie
        dawały nadziei, cały czas nie można było zobaczyć zarodka. Prawde
        mówiąc byłam przygotowana na to, że w którymś momencie zacznę
        krwawić. Tym bardziej, że na ostatnim usg lekarz zauważył, że
        wszystko zaczyna się zmniejszać a nie rozwijać.

        Tłumaczę sobie to tak jak ty, ze to natura tak zadecydowała.
        Najgorsza jest jednak myśl, że teraz byłby to już 3 miesiąc...

        Nie mogę się doczekać jak bedziemy mogli spróbować drugi raz, mam
        nadzieją, ze wszystko będzie w porządku wink

        Pozdrawiam
        • kamelia04.08.2007 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 11:07
          z kolei u mnie w rodzinie był taki przypadek: kwas foliowy brany
          przed ciążą, potem ciąża i dobre wyniki ciaży, przy kolejnym badaniu
          okazało sie, ze ciąża sie nie rozwija od 2 tyg. - poronienie było w
          mniej wiecej 3 m-cu.

          Po roku urodziła sie fajna dziewczynka.

          Wniosek - co ma wisiec nie utonie.
      • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 11:14
        Często czytam o tym, jak wiele ciąż jest ronionych bez wiedzy
        kobiety, albo w ogóle w pierwszym trymestrze. Jest to zwykle
        podawane w charakterze pociechy. Zastanawia mnie jednak JAK ma mnie
        to pocieszyć? Że innym też się zdarzyło nieszczęście? Mnie coś
        takiego nie pociesza. Jedyną pociechą, jaką można z czegoś takiego
        wyciągnąć jest fakt, że może poronienie nie oznacza jakiejś mojej
        choroby, skoro jest raczej częste w przyrodzie. Ale to wszystko. Być
        może z zewnątrz wygląda to tak, że wyleciało ze mnie trochę komórek.
        JA uważam, że straciłam MOJE dziecko i nie jest to myśl, z którą
        łatwo mi żyć. Dlatego ja będę ratować moje ciąże za wszelką cenę
        (oby nie było takiej potrzeby), bez względu na poglądy tych, którzy
        uważają, że "osłabiam geny", "jak ma się urodzić, to się
        urodzi", "natura robi swoje", albo wyrażają inne podobne opinie.
        Wiem, że wiele z Was to przeszło i pogodziło się z tym z godnym
        podziwu spokojem ducha. To dobrze, ale we mnie tego spokoju ducha
        nie ma. I zgadzam się w stu procentach, że choćby sugerowanie
        kobiecie, że w jakikolwiek sposób przyczyniła się do niechcianego
        poronienia, jest po prostu nieludzkie. Przepraszam, że trochę nie na
        temat.
        • lilith76 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 12:16
          Straciłaś kiedyś dziecko?

          edyną pociechą, jaką można z czegoś takiego
          > wyciągnąć jest fakt, że może poronienie nie oznacza jakiejś mojej
          > choroby, skoro jest raczej częste w przyrodzie

          I o to chodzi! Myślisz, że to pierd, który choć w 10% nie układa zbolałych myśli?!
          Mnie pocieszało, że jest cała rzesza kobiet, które przeżyły to samo, że nie jestem jakiś odpadem, który nawet dziecka nie potrafi urodzić, frajerką, która jako jedyna odpadła z wyścigu na najbardziej udany płód, zawaliła prosty, banalny egzamin, który zazwyczaj przechodzi się z gwizdnięciem, ot tak sobie.


          Dlatego ja będę ratować moje ciąże za wszelką cenę
          > (oby nie było takiej potrzeby), bez względu na poglądy tych, którzy
          > uważają, że "osłabiam geny", "jak ma się urodzić, to się
          > urodzi", "natura robi swoje", albo wyrażają inne podobne opinie.

          Ale to nic nie da. W 99.99% przypadków nie wiesz, że coś jest nie tak. Jak zamierzasz ratować????? Podawaniem hormonów, które tylko opóźnią proces poronienia. Hormony pomagają na linii matka-dziecko, ale jeśli z dzieckiem coś jest nie tak to nic nie da? Będziesz robić operację genetyczną na 8 milimetrowym dziecku??????????????????
          Jak, k... miałam ratowac moje dziecko, skoro w piątek serce biło, w sobotę już nie????????????? Zrobić mu defibrylację?
          Na stronie o poronieniu jest pewien artykuł. Pewien ginekolog zrobił badania genetyczne kilku wcześnie poronionych dzieci - okazało się, że miały wady o których medycyna nie ma pojęcia, tzn że nigdy taka osoba nie urodziła się, tzn że nigdy taka osoba nie byłaby zdolna do samodzielnego życia poza ciałem matki. To już nie osłabianie genów, to fantastyka.
          Moje ukochane dziecko odeszło mając 8 milimetrów i wiem, że dzięki temu ma spokojne, wygodne życie gdzieś indziej, bo tu czekałby je ból i cierpienie.


          Wybacz, moje bardzo emocjonalne podejście, ale ty jeszcze wierzysz, ze jako człowiek MOŻESZ WSZYSTKO. Ja poznałam smak bezsilności.
          • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 12:20
            Nie, nie wierzę. Też znam ten smak. Tym bardziej zrobię wszystko, co
            w mojej mocy, aby zminimalizować prawdopodobieństwo powtórzenia się
            takiej historii. Nawet jeśli mogę mało. I znam historie, które takie
            podejście usprawiedliwiają. Chociaż zasadniczo oczywiście masz rację.
            Natomiast co do kwestii "pierdu". Tak, dla mnie to pierd w
            kontekście straty. Niespecjalnie mnie osobiście pocieszyło.
            • ewa-krystyna Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 13:11
              pirolina napisała:
              Tym bardziej zrobię wszystko, co
              > w mojej mocy, aby zminimalizować prawdopodobieństwo powtórzenia się
              > takiej historii. Nawet jeśli mogę mało.


              prawda jest taka,ze niestety zaduzo zrobic nie mozesz,najczesciej jedynie
              przedluzasz nieuniknione co w efekcie boli jeszcze bardziej...
              • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 14:58
                Na samym początku ciąży pewnie nie. Ale np. moja lekarka twierdzi,
                że wiele kobiet roni dzisiaj (a właściwie raczej ma trudności z
                zagnieżdżeniem) przez zbyt wysoki poziom prolaktyny, który w dużym
                uproszczeniu wynika także ze stresu. Na to można wziąć środki
                farmakologiczne, a to już coś. Są też przypadki, którym pomaga
                leżenie plackiem. Również jednej z moich lekarek dziecko po prostu
                wypadło. Na szczęście własciwie na stole operacyjnym, więc
                zastosowano metodę "leżenia plackiem z nogami w górze", a jak się
                cofnęło, to zaszyli (tu mała uwaga dla pewnej forumki, która chodzi
                po forum i łapie za słowa - tę historię FAKTYCZNIE znam tylko z
                opowieści). Nie chodzi mi o jakieś duże sprawy. Chodzi mi właśnie o
                to COKOLWIEK. Wychodząc z założenia, że nie warto nic robić, bo jak
                ma być to będzie, po co leżeć? Po co brać lekarstwa? Sama spotkałam
                się z zarzutami, że straciłam dziecko, bo za dużo pracuję, jestem
                zestresowana i ogólnie powinnam prowadzić inny tryb życia. Być może
                to prawda. Ale uważam, że robienie takich "niewinnych" uwag,
                podyktowanych oczywiście troską, jest w gruncie rzeczy niegodziwe.
                • hanalui Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 15:47
                  pirolina napisała:
                  > Również jednej z moich lekarek dziecko po prostu
                  > wypadło. Na szczęście własciwie na stole operacyjnym, więc
                  > zastosowano metodę "leżenia plackiem z nogami w górze", a jak się
                  > cofnęło, to zaszyli (tu mała uwaga dla pewnej forumki, która
                  chodzi
                  > po forum i łapie za słowa - tę historię FAKTYCZNIE znam tylko z
                  > opowieści).

                  Totez moze wyjasnij taze ciekawa historie ...co wypadalo? Dziecko
                  przy porodzie, zaplodniona komorka? I co robila na stole
                  operacyjnym? I tak lekarze w strumieniu krwi widzieli te 4-5-8 mm?
                  Golym okiem? I co tej biednej kobiecie zaszyli? zaplodniona komorke,
                  szyjke macicy czy co bo, taka ta opowiesc ciekawa big_grin. Rada bym
                  uslyszec jej ciag dalszy i
                  wyjasnienia big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                  • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:12
                    Kobieta z misją smile Czytaj jednak uważniej. Czy podałam gdzieś wiek
                    ciąży? Gdzie napisałam, ze wypadła komórka? Wypadł płód, nie w
                    początkowej fazie ciąży i nie na stół operacyjny, tylko do kanału
                    rodnego. Ja jednak nazywam płód dzieckiem, bo takie mam poglądy, że
                    jest to dziecko. Na stole operacyjnym była w celu przeprowadzenia
                    prostego zabiegu. Szczęśliwy zbieg okoliczności. Owszem, szyjkę jej
                    zaszyli. Ciesze się, że mogę Ci dostarczyć tyle radości.
                    • hanalui Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:23
                      pirolina napisała:

                      > Kobieta z misją smile Czytaj jednak uważniej. Czy podałam gdzieś
                      wiek
                      > ciąży? Gdzie napisałam, ze wypadła komórka? Wypadł płód, nie w
                      > początkowej fazie ciąży i nie na stół operacyjny, tylko do kanału
                      > rodnego. Ja jednak nazywam płód dzieckiem, bo takie mam poglądy,
                      że
                      > jest to dziecko. Na stole operacyjnym była w celu przeprowadzenia
                      > prostego zabiegu. Szczęśliwy zbieg okoliczności. Owszem, szyjkę
                      jej
                      > zaszyli. Ciesze się, że mogę Ci dostarczyć tyle radości.

                      Nie bede komentowac tej radosnej historii...jak dla mnie srednio
                      trzyma sie kupy podobnie jak inne twoje historie. Nie ma to jak
                      zycie historiami zaszlyszanymi big_grin
                      • memphis90 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:40
                        Może niech Pirolina poda nazwę tego środka, gdzie dokonuje się cudów? Tysiące
                        kobiet z przedwcześnie pęknietymi błonami, porodami przedwczesnymi i
                        poronieniami zapłacą każde pieniądze, żeby im wcisnęli i zaszyli... Takich
                        wspaniałych specjalistów trzeba koniecznie wypromować w Polsce i na swiecie!
                        • lilith76 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:58
                          Pewnie chodziło o słabą, rozwierającą się szyjkę macicy, a dziecko nie wypadło, czy nie wsunęło się w kanał rodny, ale na pewno zagrożone było. Nie każdy potrafi fachowymi terminami przekazać historię.
                          Koleżanka z innego forum tak straciła w II trymestrze dziecko - lekarz, mimo badań usg, nie zauważył coraz słabszej szyjki, potem poszło szybko.
                          • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 17:33
                            To prawda. Nie znam się na fachowej terminologii. Oczywiście,
                            słowo "wypadło" zwykle kojarzy się ludziom z "wypadło z wielkim
                            hukiem", co oczywiście nie miało miejsca. Przykro mi, że
                            nieumiejętność fachowego wytłumaczenia problemu spowodowała tę
                            absurdalną dyskusję, która i tak nie była sednem pdyskutowanego
                            roblemu. Błona nie pękła, dziecko nie walnęło o stół. Doprawdy, są
                            ludzie, którzy żyją po to, żeby atakować. Szanujemy ich.
                        • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 17:57
                          Doceniam Twoją ironię i żałuję, że nie jestem w stanie zaspokoić
                          Twojej ciekawości. Również byłabym szczęśliwa, znając adres ośrodka,
                          w którym dokonują cudów. Może dzisiaj nie siedziałabym na tym forum.
                          Prawdą jest, że jak ktoś chce, to przyczepi się do wszystkiego,
                          odkręci koto ogonem i zrobi idiotę z interlokutora. A ja w oczywisty
                          sposób dałam dobry pretekst dość nonszalancko operując słowem. Na
                          moje usprawiedliwienie mam tylko to, że wydawało mi się to zupełnie
                          pobocznym wątkiem, a istotą mojego przekazu było - ciąża rządzi się
                          swoimi prawami, owszem, ale warto zrobić wszystko, co w naszej mocy,
                          aby jej pomóc przetrwać. Zwłaszcza, że tak mało jest w naszej mocy.
                          Warto to zrobić także po to, aby nie mieć pretensji do samej siebie,
                          że gdzieś się popełniło błąd. Chciałam też jakby mimochodem
                          podzielić się bólem, z którym mimo upływu czasu sobie nie radzę, a
                          widzę, że innym przychodzi to łatwiej. Wybrałam forum, bo nie czuję
                          się na siłach rozmawiać o tym z kimkolwiek w realu. Sądziłam, że
                          wyrzucenie tego z siebie pomoże. Myliłam się. Jak widać, dobre
                          intencje zawsze zostaną w taki czy inny sposób ukrane. O czym na
                          przyszłość postaram się nie zapominać. Pozdrawiam Was wszystkie.
                          • kaixa Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 21:42
                            Pirolina, mysle, ze madrze piszesz.
                            Wspolczuje Ci bardzo bolu zwiazanego ze strata dziecka i trzymam za Ciebie kciuki!
                            Serdeczne pozdrowienia!
                            • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 21:58
                              Dziękuję. Też Cię pozdrawiam smile
                              W gruncie rzeczy dobrze się stało, że tak się niezręcznie wyraziłam o dziecku,
                              które "wypadło", bo widzę, że dostarcza to ogólnie wiele radości. A ponieważ
                              historia pochodzi od ginekolożki, która opowiedziała mi własne doświadczenia, to
                              jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby się wtedy śmiać. Jak widać, wczorajsze łzy
                              mogą oznaczać dzisiejszy śmiech. I dobrze smile
                              • hanalui Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 22:34
                                pirolina napisała:
                                > W gruncie rzeczy dobrze się stało, że tak się niezręcznie
                                wyraziłam o dziecku,
                                > które "wypadło", bo widzę, że dostarcza to ogólnie wiele radości.
                                A ponieważ
                                > historia pochodzi od ginekolożki, która opowiedziała mi własne
                                doświadczenia, t
                                > o
                                > jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby się wtedy śmiać.

                                Serio...ginekolozka ci taka bajke sprzedala o wypadajacych
                                dzieciach surprised, lezeniu z nogami do gory i zszywaniu surprised surprised surprised?
                                Wiesz, bylabym w stanie zrozumiec kogos kto nie potrafi fachowo sie
                                wyrazic (jak sugerowala to jedna z dziewczyn), ale nie jestem w
                                stanie uwierzyc ze ktos wyksztalcony, z fachowa terminologia
                                medyczna opowiada takie glupoty. No chyba ze fakty byly zupelnie
                                inne a ty je zwyczajnie przekrecilas, udramatyzowalas i
                                podkoloryzowalas jak juz pewnie w niejednej tutaj opowiadanej przez
                                ciebie historii, zaslysanej od znajomych, szwagierek, kolezanek czy
                                jeszcze nie wiadomo kogo tam jeszcze big_grin
                                Ty naprawde masz bujna wyobraznie dziewczyno big_grin big_grin big_grin
                                Moze na przyszlosc opowiadaj jedynie o faktach ktre zdarzyly sie
                                tobie... smile...tylko wowczas juz pewnei nie bedzie tak dramatycznie i
                                widowiskowo big_grin. I pamietaj gdzie i co mowisz...bo zawsze ktos ci
                                moze wygrebac ze sie kupy twoje historie nie trzymaja smile
                                • pirolina Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 22:44
                                  Tak, prosze pani. Dobrze, proszę pani. To już teraz, jak wiem, co mi wolno, a
                                  czego nie, to czuję się przywołana do porządku, proszę pani. Dobrze, że mam
                                  kogoś, kto mnie zawsze w razie potrzeby ustawi do pionu, podpowie, co się
                                  wydarzyło naprawdę, a co tylko mi się przyśniło i ogólnie będzie stanowił
                                  wyrocznię w moim życiu.
                • memphis90 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:38
                  Ale np. moja lekarka twierdzi,
                  > że wiele kobiet roni dzisiaj (a właściwie raczej ma trudności z
                  > zagnieżdżeniem) przez zbyt wysoki poziom prolaktyny, który w dużym
                  > uproszczeniu wynika także ze stresu. Na to można wziąć środki
                  > farmakologiczne, a to już coś.
                  Może i tak. Ale przepisywana na każdą bolączkę luteina naprawdę nie pomaga
                  utrzymać ciąży.

                  ównież jednej z moich lekarek dziecko po prostu
                  > wypadło. Na szczęście własciwie na stole operacyjnym, więc
                  > zastosowano metodę "leżenia plackiem z nogami w górze", a jak się
                  > cofnęło, to zaszyli
                  No, to akurat musiała być przenośnia... Jak dziecko wypadnie z macicy, to nijak
                  nie można wcisnąć go z powrotem, a tym bardziej zaszywać w worku owodniowym...
                • alicja0000 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 21:04
                  hahaha w życiu nie słyszałam większych bzdet, uśmiałam się -dzięki za poprawę
                  humoru. "Również jednej z moich lekarek dziecko po prostu
                  > wypadło. Na szczęście własciwie na stole operacyjnym, więc
                  > zastosowano metodę "leżenia plackiem z nogami w górze", a jak się
                  > cofnęło, to zaszyli " hahahaa
                  • alicja0000 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 21:05
                    memphis90 to oczywiście nie do Ciebie, po prostu nie umiem wklejać posta pod
                    postem którym bym chciała... smile
      • ewa-krystyna Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 13:13
        lilith76 napisała:
        ALE OSTATNIĄ RZECZĄ JAKĄ WOLNO ROBIĆ KOBIECIE KTÓRA STRACIŁA DZIECKO TO MÓWIĆ Ż
        > E MOŻE DAŁOBY SIĘ JE URATOWAĆ. Ona wystarczająco się gryzie, szarpie, wypłakuje
        > , doszukuje swoich win. Tak więc wspieraj koleżankę i nigdy nie sugeruj, że cze
        > goś zaniedbała.


        swiete slowa....
        >
        • landri83 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 14:49
          Jestem teraz w 35 tc i mam nadzieje dotrwac szczesliwie do konca, choc nie jest to latwa ciaza. Jednak, kiedy na poczatku ok. 5-8 tc mialam intensywne plamienia i krwawienia, to... trzymalam kciuki za to, zeby jesli mam poronic, to zeby to sie stalo jak najszybciej. Bo racje moim zdaniem maja te dziewczyny, ktore pisza, ze to natura, z ktora trzeba sie pogodzic, a z czasem jest coraz trudniej. A z ta wiara w szpitale i lekarzy to jest tak, ze naprawde gucio mozna zrobic. Ja wiedzac, ze w szpitalu nie dadza mi ani jednego leku wiecej, a jedynie bede miala gratis usg i beta hcg co chwila (zeby sprawdzic czy ciaza sie rozwija) swiadomie zrezygnowalam z "przyjemnosci" lezenia w szpitalu, tylko zaaplikowalam to sobie sama konsultujac sie tylko z lekarzem ambuilatoryjnie. Bo tak naprawde te dzialania to bylo tylko podgladanie czy natura poradzila sobie i zachowala ciaze, czy nie.

          Jest masa czynnikow, na ktore mamy wplyw - palenie, dieta itp, pozniej nasza uwaznosc tez moze pomoc, kiedy juz cos mozna poradzic. Ale czy tego chcemy czy nie nasi dziadkowie beda umierac ze starosci, a duza rzesza kobiet bedzie ronic - i to niezaleznie od ilosci dostepnych w aptece kolorowych pigulek.
          • ewa-krystyna Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 15:05
            Landri82... jest dokladnie jak piszesz... naszym problemem dzis jest to,ze o
            ciazy dowiadujemy sie niemalze natychmiast,kiedy jeszcze nasze matki pewnosc
            moglly miec dopiero najczesciej ok 3 miesiaca,kiedy to wiekszosc slabych ciaz
            sama sie ronila i maloktora kobieta o tym wiedziala...
        • ursz-ulka Uważajcie na słowa pocieszenia i na tatusia 29.08.08, 09:17
          Dokładnie - można wpaść w deprechę po tych słowach. NIE OBWINIAJCIE
          NIKOGO! U mnie każde pocieszenia wywołują płacz. Przecież to jest
          tragedia, wielka strata. Miałam dziecko i koniec. Nadzieje, plany,
          marzenia, obrazy - wszystko zniknęło.
          Najgorsza rzecz na świecie.
          Dlatego jak chcecie pocieszać swoje koleżanki po poronieniu,
          uważajcie na słowa. Czasem lepiej przytulić i nic nie mówić. Ktoś
          kto miał małego pod sercem a potem został z pustym brzuchem nie jest
          w stanie przez jakiś czas normalnie funkcjonować. Zrozumie to ta,
          która ma to za sobą. Nikt inny nie. TO JEST NIE DO OPISANIA.
          I jeszcze jedno - DENERWUJE MNIE U ZNAJOMYCH I RODZINY, ŻE
          KONCENTRUJĄ SIE NA MNIE, powszechna nieuwaga dla niedoszłych
          tatusiów. Oni też stracili dziecko. Zdarza się, że rodzina o tym
          zapomina i koncentruje sie na niedoszłej mamie, a przeciez RODZICÓW
          BYŁO DWÓCH.
    • kamelia04.08.2007 Re: Poroniła-czy mogła temu zapobiec? predzej 03.07.08, 10:41
      by zawróciła patykiem Wisłę, niż uratowała tę beznadziejną ciażę
      • mad-25 Re: Poroniła-czy mogła temu zapobiec? predzej 03.07.08, 11:34
        Jestem tego zdania że czasami natura wybiera za Nas. Ja pierszą
        ciążę donosiłam , mimo iż prawie do 5 m.c. wymiotowałam, miałam
        dziwne uczucie że coś dziecku się stanie , przecież prawie nic nie
        jadłam , zero witamin bo prawie wszystko zwracałam, syn zdrów jak
        ryba za parę miesięcy skończy 4 lata. Druga ciążą mimio iż baardzo
        ale to bardzo zbałam o siebie coś od początku było nie tak ,
        przestała się rozwijać lekarz kazał przyjść za tydzień , a ja w tym
        czasie poroniłam - był 7 t.c. sad(((
        • kasiac23 Re: Poroniła-czy mogła temu zapobiec? predzej 03.07.08, 15:16
          ja rowniez zaczelam krwawic w 9tc lecz dzieki Bogu, lezeniu plackiem i braniu
          hormonow wszystko jest poki co wporzadku jestem teraz w 14tc i jest ok. Jednak
          bedac w szpitalu i gdy zaczelam ponownie krwawic poszlam do lekarki ktora
          powiedziala mi ze nic nie mozna wiecej zrobic a w naturze bywa tak ze niestety
          jest wiecej poronien niz porodow. bylam wsciekla za te slowa ze tak mozna
          powiedziec juz spanikowanej kobiecie.....
          • lilith76 Re: Poroniła-czy mogła temu zapobiec? predzej 03.07.08, 15:40
            Jednak
            > bedac w szpitalu i gdy zaczelam ponownie krwawic poszlam do lekarki ktora
            > powiedziala mi ze nic nie mozna wiecej zrobic a w naturze bywa tak ze niestety
            > jest wiecej poronien niz porodow.

            Okropne słowa, to prawda. Z ciążą będzie, co będzie, ale kobieta musi czuć, że zrobiła co się da i lekarz powinien jej w tym pomóc.
            • pirolina Re: Poroniła-czy mogła temu zapobiec? predzej 03.07.08, 16:13
              Właśnie o to mi chodziło i przykro mi, że tak Cię zdenerwowałam w
              jednym z postów powyżej. Pozdrawiam.
    • memphis90 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 16:31
      Wczesna ciąża rządzi się swoimi prawami- jak jest coś nie tak z zarodkiem, to
      ulegnie poronieniu niezależnie od tego, czy kobieta pojedzie sobie na narty czy
      będzie leżeć plackiem w szpitalu. Te tajemnicze "zaszczyki" to zwykły
      progesteron, skuteczny tylko w jednym przypadku- niewydolności ciałka żółtego. W
      zasadzie chyba tylko w Polsce przepisuje się go jako placebo w każdej zagrożonej
      ciąży. Na początku ciąży przeszłam przez to samo- plamienie, luteina doustnie,
      leżenie i czekanie- albo się uda, albo nie. U mnie akurat się udało, aczkolwiek
      tabletki nie miały z tym nic wspólnego- plamienie pochodziło z nadżerki.
      • karolinaaaa000 Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 17:05
        Moja ciąża obumarła według sekcji w 10 tygodniu łyżeczkowanie miałam w 13.
        Trafiłam do szpitala w 13 tygodniu ciąży z plamieniem. Wtedy jeszcze nie miałam
        pojęcia że mogę stracić malucha. Myślałam że to takie ciążowe plamienie które
        minie. Trafiłam na usg. I tam mi lekarz powiedział że moja ciąża jest obumarła
        tonem jakby mi mucha w pokoju zdechła. Ja rozumiem że to dla nich jest
        codziennością ale dla mnie nie było. To było moje pierwsze dziecko a nie
        tysięczne tak jak w jego przypadku (chociaż dla kobiety w ciąży moim zdaniem
        nieistotne jest które to jest jej dziecko... to zawsze boli tak samo jeśli nie
        bardziej) i mam do niego do tej pory straszny żal że nie potrafił albo nie
        chciał tego uszanować. Jak wpadłam w histerie to rzucił że 90 % pierwszych ciąż
        kończy się właśnie w ten sposób. Niesamowicie podniósł mnie na duchu. Na
        szczęście później zajmowali się mną ludzie którzy posiadali zarówno rozum jak i
        serce. To było rok temu pod koniec lipca. Teraz jestem w 38 tygodniu ciąży smile
        Nieplanowanej, w którą zaszłam biorąc regularnie tabletki antykoncepcyjne. Jak
        się później okazało już po zajściu w ciążę miałam dwa razy okres. Okres nie
        plamienie. A mój synek niedługo będzie ze mną smile Ja również przychylam się do
        opinii że ciąża rządzi się swoimi prawami. Siostra mojego faceta właśnie miała
        łyżeczkowanie w 11 tygodniu ciąży (licząc od ostaniej miesiączki). Poszła do
        ginekologa w 7 tygodniu przepisał jej leki podtrzymujące ciążę i dawał do
        zrozumienia że on dużych szans na rozwój ciąży nie widzi. Dwa tygodnie po tej
        wizycie poszła na usg. Biło serduszko w 9 tygodniu. W 11 okazało się że ciąża
        obumarła. I jak tu wierzyć w to że jesteśmy w stanie cokolwiek zrobić.

        Ps. Pamiętaj żebyś nigdy nie mówiła swojej koleżance że mogła zrobić coś więcej.
        Ona teraz na pewno zarzuca sobie że to jej wina a zadaniem każdego do kogo się
        zwróci jest uświadomienie jej że tak miało być a ona nic nie mogła zrobić. Moim
        zdaniem to jest Twój obowiązek nawet jeśli myślałabyś inaczej.
        • ewa-krystyna Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 20:16
          karolinaaaa000 napisała:
          Jak
          > się później okazało już po zajściu w ciążę miałam dwa razy okres. Okres nie
          > plamienie
          wybacz,ale to na pewno nie byly okresy,tylko krwawienia... okres podczas ciazy
          jest po prostu niemozliwy...
          • karolinaaaa000 Re: ewa-krystyna 03.07.08, 21:50
            Masz rację źle się wyraziłam uncertain Chodziło mi po prostu o to że nie miałam żadnych
            podstaw żeby myśleć że jest to plamienie bo po pierwsze trwało kilka dni i krew
            była "żywa", nie brązowa ani różowa i absolutnie nie w małych ilościach. Za
            pomyłkę słowną przepraszam.
    • dragica Re: Poroniła - czy mogła temu zapobiec? przestrog 03.07.08, 19:19
      Dwa lata temu poronilam ciaze w 12tc. Od 5tc do 11tc lezalam w
      szpitalu na podtrzymaniu ciazy, dostawalam progesteron i nic.Nie
      udalo sie.Plamien, boli do samego poronienia nie mialam. Poronienia
      w wiekszosci przypadkow nie mozna,niestety, uniknac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka