Dodaj do ulubionych

Mąż w gabinecie.

07.10.08, 10:31
Witajcie.Mam pytanko,czy podczas badania usg towarzyszy Wam w gabinecie
ginekologicznym mąż?Chciałabym aby zobaczyl dzidzie jak się rusza.Czy wypada
zapytac lekarza,czy może być przy mnie mąż?Dziękuję za poradę;0)
Obserwuj wątek
    • tarja30 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:36

      Moj wchodzi ze mna przy kazdej wizycie
      • olgap78 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 15:58
        Eee nie masz co się pytać wchodzicie razem i już każdy lekarz jest do tego
        przyzwyczajony, chyba bardziej zdziwieni są Ci do ktorych weszła byś sama smile
    • kataniera Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:40
      Mój też wchodzi i w czasie wizyt, i w czasie USG. Za pierwszym razem
      lekarz go musiał zachęcić, a teraz od razu pchamy się razem smile Pytaj
      śmiało, lekarz nie odmówi, chyba że kompletnym gburem jest.

      www.suwaczek.pl/cache/5d6a7b7ad5.png" border="0" alt="www.suwaczek.pl/cache/5d6a7b7ad5.png">
    • alicja0000 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:41
      Oczywiście,że wypada zapytać. A mąż był ze mną kilka razy w gabinecie na usg, to
      żaden wstyd-to normalne dla wielu kobiet i lekarzy.
      • klubgogo Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:46
        Mój był ze mną na trzech usg przez powłoki brzuszne. W czasie normalnej wizyty mógłby być, bo pokój do badania ginekologicznego jest wydzielony, ale nie może bo zawsze długo pracuje. W każdym razie widziałam jak zaniemówił, gdy zobaczył bijące serce dziecka.
    • karola2222 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:57
      dziekuję Wam bardzo!
    • puellapulchra Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 10:59
      Normalnie, po prostu wchodź z mężem i tyle. Ja przez pierwsze kilka
      wizyt chodziłam zawsze z mężem, później tylko na USG i nigdy żaden
      lekarz nie protestował, nie wpadłoby mi do głowy pytać lekarza!
      • bbuziaczekk Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 11:17
        Mój ominał jak do tej pory tylko 2 wizyty w gabinecie (ale czekał
        pod gabinetem) nie wszedłze mna na 1 wizyte jak szłam potwierdzic
        ciaze i nie wszedł na drugą wizyte jak zmieniłam lekarza ale na
        nastepnych dwóch wizytach juz byłw gabinecie pomomo tego ze mialam
        jeszcze badanie USG dopochwowe i zwykle ginekologiczne na fotelu bez
        USG wszystko widział itd troche mi było głupio za pierwszym razem ze
        teraz juz luzik smile wiec do konca ciazy (19 tydzien jest teraz)
        bedzie wchodzil ze mna, lekarza tez nie pytałam o zgode czy moze
        wejsc czy nie ale inni wchodzili to my tez smile i nawet dobrze ze
        wchodzi ze mna bo lekarz od razu jest bardziej milszy i skłonny do
        zartów smile
        • joan.n.a.77 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 13:10
          Moj mąż był obecny przy każdym USG i szczerze mówiac zbytnio się o pozwolenie
          nie pytałsmileGdybym się nie upomniała to bym własnego synka na pierwszym USG nie
          widziała, ponieważ panowie dyskutowali,wymieniali uwagismilemiedzy
          sobasmilezapominając, że leże, czekam i chcę też zobaczycsmilesmilePoza tym usłyszalam od
          mojego lekarza, ze nie można zabronić partnerowi byc obecnym przy tego typu
          badaniu. No chyba ze sam nie chce. Mój w każdym bądz razie miał oczy i usta
          szeroko otwartesmile
    • dragica Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 11:25
      Moj byl ze mna na prawie kazdej wizycie u lekarza,moj lekarz ma w
      gabinecie TV,na ktorym widac obraz USG.Badanie gin.odbywa sie w
      drugim pomieszczeniu, wiec nie bylo mi glupio.a w czasie waginalnog
      USG lekarz po prostu gasil mocne swiatlo a malz sie skupial na ntym,
      co widzi na ekranie.
      • anick5791 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 12:59
        Mnie przy waginalnym usg było głupio prosić męża. Czekał przed gabinetem. Chcę
        po ciąży nadal być dla niego sexy wink i niekoniecznie musi mnie oglądać na tym
        idiotycznym fotelu. Ale lekarz zapraszał i jak już będzie można przez brzuch, na
        pewno z tego zaproszenia skorzystamy.
        • kaeira Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 16:00
          anick5791 napisała:
          > niekoniecznie musi mnie oglądać na tym idiotycznym fotelu.

          Hmm, ja miałam takie USG na zwykłej leżance. W tym gabinecie nawet nie było
          fotela ginekologicznego.
        • kala196 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 00:56
          anick5791 napisała:

          > Mnie przy waginalnym usg było głupio prosić męża. Czekał przed gabinetem. Chcę
          po ciąży nadal być dla niego sexy wink

          Jak czytam takie wypowiedzi to własnym oczom nie wierzę!!!Zastanawiam się wtedy
          czy czytam kolorowe pisemko dla nastolatek czy forum kobiet w ciąży.
          Moim zdaniem jeśli ktoś nie toleruje fizjologi,to przepraszam za szczerość,ale
          wydaję mi sie,że taka osoba ma rozumek wielkości małego orzeszka,no i radzę się
          rozstać z kims takim bo jak zachorujesz i bedziesz wymiotowac,robić pod
          siebie,albo po prostu zaleje Cię w czasie okresu to taki facet na ciebie już nie
          spojrzy no i bedzie miał pretekst,żeby Cię zostawić i znaleźć sobie "dmuchaną
          lale|",która nie toleruje tak jak on fizjologii.

          pozdrawiam i przepraszam,za mój powyższy tekst,ale taka jest prawda
          • anick5791 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 01:25
            Pozdrawiam Panią o rozwiniętym mózgu, zabójczym poziomie inteligencji i kultury,
            która ponadto (jak wynika z powyższego posta) lepiej zna mojego męża niż ja.
    • kasacja1 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 13:02
      Mój był ze mną 2 razy i jak zobaczył małą na ekraniku to taki był
      dumny i uśmiechnięty..! Jak to mówią w reklamie: bezcenne. smile No i
      poza tym oboje jednocześnie dzięki wspólnej wizycie usłyszeliśmy, że
      będziemy mieć córkę. smile
      • marrea11 badanie nie zabija bycia sexy 07.10.08, 13:07
        nie rozumiem w jaki sposob badanie moze w kochajacym mezu wywolac
        mniejsze wrazenie seksualnosci u swojej zony, to nie ma nic do
        rzeczy, czy bycie sexy polega tylko na przygotowanym i opracowanym
        technikom przy intymnej atmosferze, argument co najmniej
        niedorzeczny, ale jesli pacjentke to krepuje to jej wola, nie
        uwazam, zeby badanie waginalne pry mezu sprawilo, ze kobieta bedzie
        mniej sexy, a jesli bedzie, to chyba cos tu nie gra. Moj lekarz
        prosil meza gdy bylam na fotelu, na uda kladl mi papoerowy recznik,
        a swiatlo bylo przygaszone, ale gdyby wszedl normalnie bez tych
        intymnosci, na pewno tak samo bylabym dla niego sexy, nie widze
        zadnego zwiazku.
    • kataniera Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 13:06
      U mojego lekarza część z "lotniskiem" jest oddzielona parawanem. A
      jeśli chodzi o USG, mąż siada na krześle za plecami lekarza, więc
      widzi tylko to, co się dzieje na ekranie, czyli nasze maleństwo, bez
      wdawania się w szczegóły fizjologiczne wink)
      • zmyrena Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 13:10
        Mój mąż, jeśli tylko może, towarzyszy mi podczas wizyty. Był bardzo wzruszony,
        kiedy zobaczył nasze wiercące się dziecko, usłyszał bicie serduszka. Lekarz był
        miły i pokazywał mu, gdzie jest ręka, nóżka itd. Takie wspólne wizyty nie są
        czymś dziwnym - widzę, że większość przyszłych mam wchodzi do gabinetu ze swym
        mężczyzną.
    • kaeira Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 13:14
      Oczywiście był ze mną na każdym USG. (Także na każdej innej wizycie zresztą).
      Raz było USG przezpochowowe, myślę, że spokojnie mógł widzieć, co się "tam na
      dole" dzieje, ale sądzę, że interesował go raczej obraz na ekranie. (Ja
      absolutnie nie mam nic przeciwko, jakby co)
      • anick5791 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:09
        Wg mnie kobieta powinna zachować trochę tajemniczości i tyle. A taka rozkraczona
        w jarzeniowym świetle tajemnicza na pewno nie jest. Chyba, że ekshibicjonistka,
        to wtedy może nawet być kręcące big_grin

        Serio: jak lekarz stworzy odpowiednie warunki, to czemu nie pójść razem. Może
        być fajnie. Oczywiście każda sama decyduje.
        • kaeira Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 16:06
          anick5791 napisała:
          > Wg mnie kobieta powinna zachować trochę tajemniczości i tyle. A taka
          rozkraczona w jarzeniowym świetle tajemnicza na pewno nie jest.
          > Chyba, że ekshibicjonistka, to wtedy może nawet być kręcące big_grin

          Na moim USG nie było światła - wręcz przeciwnie, lekarka je przyciemniała, aby
          lepiej widzieć ekran.
          Ja tam nie staram się zachowywać "tajemniczości". To dla mnie sztuczne.
    • nati.82 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:11
      Pytanie zasadnicze: po co wam mąż w gabinecie podczas każdego usg, nie mówiąc
      już o badaniu???
      • krztyna Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:20
        nati.82 napisała:

        > Pytanie zasadnicze: po co wam mąż w gabinecie podczas każdego usg,
        nie mówiąc
        > już o badaniu???

        Na USG potrzebny, bo dziecko też jest Jego więc chce je zobaczyć tak
        samo jak ja. Na badaniu mniej potrzebny, ale że ciąża zagrożona, a
        ja mam mało samozaparcia do oszczędzania się, to on chodzi, zeby
        słuchać co mogę robić a co powinnam i później w domu stara się to
        egzekwować. Ale wszystko sprowadza się do wspólnego mianownika - że
        dziecko jest też Jego i on chce dbac o nie już także w ciąży tak
        samo jak ja.
        ------------
        Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
      • poko-rka Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:23
        Mój mąż jakby mógł,to by wlazł ze mną wszędzie i nawet by sam poród
        odebrał.big_grinPomimo to nadal byłabym dla niego sexi.W końcu wiemy o
        sobie wszystko,więc nie widzę problemu.Był ze mną na każdej wizycie
        z USG,a kiedy zobaczył dzidzie,to aż mu łzy
        kapały...bezcenne...macie racjesmileI nie trzeba się wstydzić pytać
        lekarza.W końcu to wasze wspólne dziecko.
        Do nati.82....a no po to mi mąż,bo bardzo się kochamy i chcemy razem
        uczestniczyć w czymś tak szczególnym jak rozwój naszego maleństwa.
      • kaeira Partner w gabinecie. 07.10.08, 16:02
        nati.82 napisała:
        > Pytanie zasadnicze: po co wam mąż w gabinecie podczas każdego usg, nie mówiąc
        > już o badaniu???

        Na USG? To chyba absolutnie oczywiste: on chce zobaczyć swoje dziecko.

        A podczas zwykłej wizyty dla mnie obecność partnera/ojca dziecka jest po to, aby
        mógł bezpośrednio usłyszeć o kwestiach dotyczących ciąży, ewentualnych
        problemów, zaleceń lekarskich, posłuchać tętna, oraz miał szansę sam rozwiać
        jakieś swoje wątpliwości. (Nie wiem, jak u innych, ale moje wizyty trwały zwykle
        30-45min, i większość z czasu poświęcona była właśnie na rozmowę.) Dla mnie jest
        jasne, że partner bierze pełen (w miarę swoich możliwości wink ) udział w całym
        procesie ciąży i porodu, i kontakty z lekarzami i położnymi są tego częścią.
        (Co do "obecności" przy badania gin, jak pisałam, mnie to w zasadzie nie rusza,
        ale i tak w obu gabinetach fotel do badania był z boku i lekko skryty za parawanem)
        Jeszcze dodam, że mnie obecność partnera uspokajała i - bo zawsze byłam leciutko
        poddenerwowana (na USG jeszcze bardziej).

        Jeszcze polecam inny wątek na ten temat:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=82252727&a=82252727
      • osa551 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 22:08
        > Pytanie zasadnicze: po co wam mąż w gabinecie podczas każdego usg,

        Bo to jego dziecko, ma prawo je zobaczyć. A że go nie czuje w brzuchu - USG to
        dla niego sposobność na poczucie, że jest ojcem.

        A to jakiś problem jest wielki?
        • nati.82 Re: Mąż w gabinecie. 08.10.08, 07:29
          żaden, chciałam znać odpowiedź kobiet w ciąży i tyle, nie dopatrujcie się
          drugiego dna w tym pytaniu, dzięki za odpowiedzi
    • suso Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:19
      mój mąż jest ze mną na każdym usg, nawet przy dopochwowym i nie było
      to krępujące dla żadnej ze stron.
      • karola2222 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:30
        Teraz nie mam już żadnych wątpliwości,dziekuję raz jeszcze.Następna
        wizyta-wchodzimy w trojkę,mąż,dzidzia i ja;0)
    • waldemar.rossztowski Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 14:40
      Oczywiście, że mężczyzna musi być przy badaniu USG. No jakże to inaczej??
    • kamelia04.08.2007 O C Z Y W I Ś C I E - za każdym razem jest ze mną 07.10.08, 14:50
      bez pytania o to lekarza.
      • pamplemousse1 Re: O C Z Y W I Ś C I E - za każdym razem jest ze 07.10.08, 20:32
        myślę, że dzidzi z powietrza się nie wzięło, więc mąż nie powinien być zaskoczony wyglądem żonysmile
        mój był ze mną już na pierwszym USG w 8 tc (oczywiście jeszcze badanie dopochwowe), i dobrze, że był bo uwierzył, że w środku jest na pewno dwójka dzieci a nie jednosmile
    • della.bea Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 20:42
      My zawsze wchodzimy razem.Pomijajac juz to,ze sam chce byc i widziec
      dzidzie,to ja ze swojej strony wole jak jest,bo zawsze wiecej ode
      mnie zapamieta i wyniesie(ja zawsze zakrecona jakas jestem),no i
      ostatnio jak pojawil sie maly problem to zachowal zimna krew i o
      wszystko wypytal lekarza.Mysle,ze to naprawde cenne doswiadczenie
      dla faceta,wiec smialo pytaj lekarza,napewno nie bedzie mial nic
      przeciwkosmilePozdrawiam!smile
    • ann.ia Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 20:51
      Hej. Moj maz byl ze mna zobaczyc malucha. Byl zachwycony! Moj lekrz
      nie stwarzal zadnych problemow,wrecz przeciwnie. polecam. Dla mnie i
      mojego meza bylo to bardzo wazne i cudowne przezycie,tak jak by
      malenstwo bylo juz z nami,oboje moglismy sie cieszyc jego widokiemsmile
    • wiollinkach.pl Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 21:34
      Mój mąż był na każdym USG i tym dopochwowym i tym przez powłoki brzuszne dla
      mnie to żaden problem dla męża też a lekarz nie miał nic przeciwko temu .
      • lubie_gazete Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 22:13
        Oj chetnie bym potowarzyszył przy tym pierwszym.
    • osa551 Re: Mąż w gabinecie. 07.10.08, 22:05
      Podczas USG zawsze.
    • artdesign84 zawsze był ze mna 08.10.08, 00:42
      i bynajmniej nie zepsuło to naszego życia seksualnego - wspólny
      poród również nie zmienił nic...
    • tolagd Re: Mąż w gabinecie. 11.10.08, 20:53
      Oczywiscie, ja nigdy nie bylam sama w gabinecie od kiedy zaszlam w
      ciaze. Zawsze towarzyszy mi moj maz.
      ...pozdrawiam...
    • uccellino Re: Mąż w gabinecie. 11.10.08, 21:04
      > Witajcie.Mam pytanko,czy podczas badania usg towarzyszy Wam w
      gabinecie
      > ginekologicznym mąż?

      Oczywiście, że tak.


      > Czy wypada
      > zapytac lekarza,czy może być przy mnie mąż?

      Ja bym nie pytała, bo to utrwala niezdrowe hierarchiczne relacje
      lekarz-pacjent. Jestes pacjentką i masz prawo wymagać odpowiednich
      standardów, a nie grzecznie pytać, czy wolno. Jak nie zaczniemy
      wymagać od lekarzy, żeby mysleli o sobie jako o usługodawcach,
      którzy muszą trzymac się pewnej jakości, to nikt nam nam tego w
      prezencie nie da.

      Jak chciałam, żeby mąz był przy inseminacji, to nie pytałam, tylko
      oswiadczyłam, że mam takie życzenie. Inna rzecz, jak to się
      skończyło...
    • archeopteryx Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 13:16
      Mój dopiero od czasu kiedy usg jest wykonywane przez brzuch.
      Wcześniej nie chciałam żeby ze mną był, bo czułabym się nieco
      zażenowana. Już samo badanie i leżenie na tym fotelu z rozkraczonymi
      nogami jest dla mnie krępujące, mimo że mój ginekolog jest kobietą,
      więc jeśi mogę uniknąc obecności innych osób to z tego korzystam. I
      nie widzę w tym nic dziwnego, że niektóre kobiety czują się
      skrępowane obecnością męża/partnera przy badaniu ginekologicznym czy
      usg dopochwowym.
      • anick5791 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 13:24
        Wreszcie ktoś ma podobne podejście do mojego smile
        Widać jednak, że jesteśmy w mniejszości.
        A swoją drogą wczoraj nawet pogadałam na ten temat z mężem i oto opinia z
        "drugiej" strony. Oczywiście nie może się doczekać, kiedy zobaczy nasze
        Maleństwo, ale ważniejsze jest dla niego, żebym ja się czuła komfortowo. Jego
        zdaniem oglądanie żony na takim sprzęcie jak fotel ginekologiczny nic do związku
        nie wnosi, a z lekarzem może przecież pogadać po wizycie. Czemu nie jestem
        zaskoczona? wink
        • embeel Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 14:45
          mój nigdy ze mną mnie był - oprócz drugiego i trzeciego usg genetycznego (na
          pierwsze się nie załapał, bo musiał wyjechać w ostatniej chwili, nie ma to nic
          wspólnego z tym, że było 'dowcipne'), ale nawet nie przyszło mi do głowy, aby go
          ciągnąć na każdą wizytę kontrolną.
          Nie dlatego, że chodzę na nie w godzinach, kiedy on jest jeszcze w pracy, bo
          moglibyśmy się zgrać, ale nigdy nie miałam takiej potrzeby. I tak mu potem
          wszystko opowiadam, wie, że mam zaufanie do lekarza, no a książki o przebiegu
          ciąży ( teraz też o opiece nad maluchem, bo to już blisko)leżą koło łóżka, więc
          czasem po nie sięgnie, czasem ja mu coś przeczytam. Natomiast bardzo podobało mu
          się na szkole rodzenia zajęcia teoretyczne, podczas których lekarz robił
          powtórkę z przebiegu ciąży i podawał info dotyczące wszystkich badań, czemu
          służą itd.
          • nati.82 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 14:48
            Już myślałam, że nie ma kobiet, które do lekarza chodzą same. Przywróciłyście mi
            wiarę w to, że ciążą nie trzeba absorbować cały czas mężawink
          • agnie-sia80 Re: Mąż w gabinecie. 13.10.08, 15:49
            moj maz nie chodzi ze mna do ginekologa, byl tylko w pierwszej fazie porodu, a
            Malucha oglada na zdjeciach z Usg...kurcze jacy my jestesmy dziwni...do dentysty
            tez ma ze mna chodzic?
            • marrea11 no to zaczela sie licytacja 13.10.08, 16:09
              wyzszosci wchodzenia nad nie wchodzeniem, ktory maz lepszy, ten czy
              wchodzi czy nie, ktore malzenstwo lepsze....na tym forum jest jak w
              jakiejs marnej przewidywalnej telenoweli,normalnie 'moda na sukces'
              pileczka w te, odbicie w tamta i tak w kolko, a nie mozna znalezc
              zlotego srodka, ze jedni sobie nie wyobrazaja, aby meza nie bylo
              przy tak podstawowej sprawie jak poczecie wlasnego dziecka jak i
              jego rozwoj ( ja do tych naleze) a inne sobie to bardzo wyobrazaja
              a nawet wola, czy ktos jest lepszy, gorszy? Fakt, ze czynnik o
              gubieniu intymnosci i atrakcyjnosci bycia sexi jest jakis poroniony
              jak dla mnie, ale wazne zeby oboje chcieli badz nie chcieli.
              • embeel Re: no to zaczela sie licytacja 13.10.08, 16:22
                hm..a ja uważam, że potrzebne są w tym watku posty dla równowagi własnie - tak,
                są mężczyźni, którzy nie chodzą ze swoimi partnerkami na wizyty kontrolne.
                dla mnie osobiście niechodzenie mojego małżonka nie ma dla mnie nic wspólnego z
                zapobieganiem gubienia intymności.
                Po prostu nie odczuwam takiej potrzeby, żeby ze mną podczas wizyty i badania
                był a inna kobieta być może tak. (co nie ma nic wspólnego z porodem, bo Żaba
                jest zwarta i gotowa, i uczestniczenie jest dla niego tak oczywiste, że nigdy
                sobie nawet nie zadał pytania)
                Nie ma tu mowy o licytacji, choć przyznam, ze jak zaczęłam czytać same posty na
                "tak" a nawet "OCZYWIŚCIE" to się głęboko zastanowiłam, bo właśnie multum
                takich odpowiedzi może sprawić, ze zaraz któraś się zacznie zastanawiać "a czy
                mój nie jest gorszy?" no bo przecież wszyscy inni tacy wspaniali... jak
                pociągniemy temat, to zaraz któraś zapyta : "której mąż płakał przy pierwszym
                usg..?" i co, może zaraz okaże się, ze ten, który nie płakał to gorszy, kurcze,
                potwór jakiś..."a który przecinał pępowinę?" - ach, nie przecinał? no jak to nie
                przecinał, toż to wyrodny partner i ojciec...i tak dalej...smile

                nie dajmy się zwariować...
                • robin2510 Re: a do czego i po co maż ma być w gabinecie ??? 13.10.08, 17:33
                  ja z nim też nie wchodzę gabinetu jak idzie do lekarza. Nie widzę najmniejszego
                  sensu.
                • archeopteryx Re: no to zaczela sie licytacja 13.10.08, 18:30
                  No właśnie, nie chodzi o licytację tylko o przedstawienie poglądów
                  kobiet, które wolą zeby ich partner był na każdym usg czy wręcz
                  badaniu i dlaczego oraz tych, które nie chcą go mieć w takim
                  momencie przy sobie. U mnie też nie w tym rzecz, że obawiałabym się,
                  iż przestanę być dla niego atrakcyjna pod wzgledem seksualnym, wszak
                  nie raz widywał mnie w "gorszych" momentach, chorą, niewyspaną z
                  pryszczem na czole itp. czy słyszał jak wymiotuję (to też nie jest
                  seksowne wink, tylko o MÓJ komfort. A obecność innych osób poza mną i
                  lekarzem w czasie badania ginekologicznego czy usg dopochwowego nie
                  sprzyja mojemu poczuciu komfortu psychicznego.
                  • gos85 Re: no to zaczela sie licytacja 14.10.08, 10:34
                    Na usg w 12 tyg (pochwowym) był ze mną mój partner bo oboje chcieliśmy zobaczyć dzidzie, dzisiaj, na połowkowe też idziemy razem.
                    Do lekarza na wizyty kontrolne chodzę sama. Tak mi pasuje
                    • bbuziaczekk Re: no to zaczela sie licytacja 14.10.08, 10:42
                      Ja mam obecnie 20 tydzien i moj był ze mna juz 2 razy w gabinecie,
                      nie pytałam o zdanie nikogo, inni wchodzili razem to my tez, lekarz
                      od razu jakis milszy byl i chetniejszy do rozmowy, jedno USG mialam
                      dopochwowe - troche mi bylo głupio ale juz nastepnego nie mialam ale
                      byłam badana na fotelu i sprawdzany puls dziecka i tez byłam na pol
                      naga i rozkraczona ale juz mi nie było jakos głupio i teraz na kazda
                      wizyte bedzie tez wchodzil! Niech widzi na czym to wszystko polega!
    • annapa7 Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 12:33
      U nas jest tak, że od kiedy jestem w ciąży to mąż wchodzi ze mną do
      gabinetu na wizyty, ale to TYLKO dlatego, że mam robione usg i on
      też chce zobaczyć synka. Usg dopochwowe nie było ani dla mnie ani
      dla niego problemem czy jakimkolwiek powodem do skrępowania, bo
      skupieni byliśmy na ekranie, a nie na "źródle obrazu" wink

      Na wszelkie pozostałe wizyty ze mną nie chodzi, bo nie widzę takiej
      potrzeby. Ja, jak już któraś z dziewczyn pisała, też nie wchodzę z
      nim na wizyty lekarskie. Obojętnie, czy to choroba, czy kontrola.
      Miejmy jakąś prywatność.
    • moofka Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 13:22
      nie na zadna wizyte ze mna nie wchodzil
      na usg dwa razy, kiedy byla potrzeba powtorzyc jedno badanie dopochwowo
      poprosilam go zeby wyszedl
      chodzilam do gabinetu w ktorymn usg nie bylo i raz widzialam jak moj lekarz
      wyprosil nadgorliwego tatusia ktory wszedl razem z dziewczyna
      i szczerze sie dziwilam po co wlazi
      jakas totalna kontrola i ubezwlasnowolnienie
      a co z tajemnica lekarska?
      nawet przy ginekologicznym badaniu nieletniej nie musi byc opiekuna, a coz
      dopiero doroslej baby
      co kto lubi, dla mnie byloby too nieco upokarzajace ;/
      '
    • ana_dud Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 14:04
      Oczywiście! Lekarz na pewno się zgodzi,a mąż nigdy nie zapomni tej wizyty!!
      • ariella Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 14:38
        na usg zwykle chodzilismy razem, ale nie zawsze. To wolny kraj jest,
        robisz co chcesz, lekarz powinien sie zgodzic. A, i ja za pierwszym
        razem zawsze pyatalam, czy moge z mezem. nie dlatego, zeby uslyszec
        pozwolenie, ale tak z grzecznosci, zeby lekarz poczul sie
        dowartosciowany, zeby zaczac od gatki-szmatki etc. jakos wydaje mi
        sie, ze tak wypada
        pozdr
        • joan.n.a.77 Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 18:12
          na usg wchodzil ze mna, ale na kontrolne wizyty chodze sama.
          • ellana1 Re: Mąż w gabinecie. 14.10.08, 23:08
            Mój mąż chodził ze mną na usg (nie wszystkie) i przy pierwszym
            porodzie też był .
            Ale już nie chodził ze mną na badanie bo nie widziałam takiej
            potrzeby .
            Zeby usłyszec ze szyjka ok i prosze oto skierowanie na badanie moczu
            i krwi ?
            • marrea11 Re: Mąż w gabinecie. 15.10.08, 10:52
              moj lekarz bada mnie bez meza, maz czeka, a potem gdy mamy uslyszec
              bicie serca badz zobaczyc dziecko, ginka prosi meza, ale zawsze na
              moje nogi na te czesc zrodlowa kladzie duzy kawalek papierowego
              recznika, maz wchodzi od tylu, jest wtedy ciemno, intymnosc
              zachowana, nie widze przeciwwskazan, moze niektorzy lekarze cierpia
              na brak wyczucia i maz faktycznie wchodzi na wprost rozkraczonej
              zony, to nawet mnie sie nie podobasmile wiec wszystko zalezy od
              wyczucia, wszytsko sie da, byle wiedziec jak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka