Dodaj do ulubionych

Wątek mamy dda

21.01.10, 18:05
witam! Na moją prośbę usunięto mój poprzedni wątek,gdyż pisząc go miałam już
tak wszystkiego dość,że nie zważałam co wypisuję. Oczywiście wszystkie moje
opisane uczucia,były i są prawdziwe,a wszystkie Wasze odpowiedzi są w moim sercu.

Chodzi mi o daty,nazwiska,fakty-których podałam z rozpędu zbyt dużo sad
I było mi to wtedy (na dnie rozpaczy) obojętne,a teraz nie jest.

Wiecie jak odbierany jest temat depresji ciążowej,brania leków w ciąży itp sad

Ja niestety musiałam się leczyć i wiem,że nie było innego wyjścia. Nie jest
super. Jest mi bardzo smutno,źle i przykro- ale jak budzę się w nocy to
leżę,czasem płaczę,a nie jak wcześniej ogromny lęk,panika,strach,ból.

Ogólnie czuję to samo,ale nie tak intensywnie,nie tak rozrywająco.

Leki działają po 2 tygodniach,a to minie w weekend,wiec jest szansa,że poczuje
się jeszcze lepiej.

To dobrze,bo przy braku wsparcia poród zastałby mnie totalnie nieprzygotowaną.
Teraz zmuszam się,ale przynajmniej coś robię. Mam nadzieję,że radość i ochota
jeszcze przyjdą.

Wcześniej było mi wszystko obojętne leżałam pod kołdrą i nie to,że
nie chciałam wstać. Ja nie mogłam,nie byłam w stanie wstać-myślałam tylko o
śmierci.

Boję się przyjścia dziecka na świat-jestem tak wymęczona tym co mnie spotkało.
Boję się,że sobie nie poradzę. Boję się odpowiedzialności.

Jednocześnie czuję jak kopie i jest mi przykro,że to ja jestem jego matką,że
ma tak przechlapane. I żal mi go strasznie sad

Czytałam artykuł o depresji ciążowej-i jakbym czytała o sobie. To mi dodało
trochę otuchy,zrozumiałam,że mój problem dotyczy tez innych kobiet.

Chciałabym nawiązać kontakt z kobieta,która przeszła w ciaży depresję albo
depresję poporodową.

Przepraszam te z Was,które poczuły się urażone tym,że wykasowałam watek-ale
wiedzcie,że nie ważne czy Wasze odpowiedzi tu na forum są czy też nie.
Ważne,że dzięki nim uzyskałam pomoc-że żyję (jako tako,ale zawsze),bo nie wiem
jakby się to skończyło.

Teraz tak rozmyślam sobie i analizuje przyczyny mojego stanu i wiem,ze był to
brak wsparcia,a nawet krytyka rodziny (sytuacja materialna,mieszkaniowa,z
pracą też-ale to wszystko można przełknąć mając wsparcie najbliższych).


Obserwuj wątek
    • bell1977 Re: Wątek mamy dda 21.01.10, 20:54
      Wszystko sie poukłada, zobaczysz. Teraz kiedy bierzesz leki, masz
      świadomośc tego co się z Tobą dzieje i chcesz sobie pomóc i walczysz
      o to... teraz może byc juz tylko lepiej...

      A Twoje dzieciątko ma cudowną mamusię, bardzo odważną i bardzo silną
      wbrew pozorom, może być dumne z Ciebie i szczęśliwe mając taką
      mamę smile
      • reggaemama Re: Wątek mamy dda 21.01.10, 21:13
        Cieszę się,że się odezwałaś i że nastąpiła poprawa samopoczucia.Mam nadzieję,że będzie już tylko lepiej . Pozdrawiam serdecznie!
        • agar2208 Re: Wątek mamy dda 21.01.10, 22:23
          Również cieszę się, że jest u Ciebie poprawasmile
          Nie myśl o depresji poporodowej, bo wcale nie musisz jej miec. Przecież po
          porodzie możesz zacząc przyjmowac już konkretne leki, a dziecko mozna karmic butlą.
          Co do spania, to wiele kobiet w ciąży ma ztym problem. Ja już pod koniec pół
          nocy nie przesypiałam i strasznie mnie to męczyło.
          Trzymam kciuki, a depresja to nie wyrok, tylko choroba, która się leczy.
          Wszystko na pewno sie poukładasmile
          • lukrecja34 Re: Wątek mamy dda 21.01.10, 22:29
            cieszę się,że u ciebie wszystko dobrzesmile martwiłam się dlaczego zniknęłaś-ale
            teraz rozumiem.
            przechodziłam depresję poporodową-jeśli chcesz napisz do mnie na priva.
            pozdr.
            • agnes_nyc Re: Wątek mamy dda 21.01.10, 23:34
              Jestes silna kobieta
              sory ze wczesniej sie nie udzielama w twoim watku lecz uwaznie go sledzilam i
              podziwiam Cie

              Twoja dzidzia bedzie dumna z takiej mamy

              trzymam kciuki
    • ognista998 Re: Wątek mamy dda 22.01.10, 20:24
      nie masz łatwo, ale ja życzę ci mimo wszystko dużo siły i radości....może teraz
      trudno ją znaleźć, ale wszyscy tutaj cię wspierają i dobrze ci życzą...wiele
      jest osób leczących się w ciąży...myślę że będziesz wspaniałą matką mimo że tak
      cierpisz
    • easyblue Re: Wątek mamy dda 22.01.10, 20:55
      Nie przepraszaj - nie masz za cosmile Miałaś prawo do usuniecia go i
      skorzystałaś z tego. Ja też niechętnie bym wracała do podobnych
      swoich zwierzeńsmile
      Cieszę się, zę coś się zmienia na lepsze. Jeszcze całkiem tego
      lepszego nie widać, ale jak sama napisałaś ma być lepiejsmile
      To forum Depresja forum.gazeta.pl/forum/f,99,Depresja.html -
      mozę znajdziesz tam osobę, której szukasz. Powodzeniasmile))

      • easyblue Re: Wątek mamy dda 22.01.10, 20:58
        szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.title=&s.sm.forumXx=99&sf=tresc&s.sm.author=&s.sm.query=ci%C4%
        85%C5%BCa+
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 22.01.10, 23:54
      Dziś czułam się fatalnie. Cały dzień w łóżku i płacz. Nie wiem na ile ma to
      związek z tym,że dzisiaj nasłuchaliśmy sie od rodziny tylu przykrych rzeczy.
      Od 3 dni mam spakować torbę do szpitala i nie mogę się zabrać. dziś wsta~łam
      pełna energii,a tu ta afera i już mi się odechciało wszystkiego. Mam tak mało
      sił. wszystko mnie przerasta-nawet wstanie do łazienki (wczoraj było lepiej,bo
      wykąpałam się i umyłam głowę). a dziś znowu dół.

      Jak ja dam radę opiekować się noworodkiem skoro nie mam si~ł na spakowanie
      torby,na prasowanie ubranek?

      Chowam się pod kołdrę i płaczę.
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 23.01.10, 11:03
        Nie bardzo znam się na tarczycy, musisz zerknąć na normy,które
        powinny być obok wyniku, bo każdy lab stosuje trochę inne. Do
        pełnego obrazu tarczycy trzeba robić też TSH i dobrze gdy doda się
        jeszcze ft3.
        Takie huśtawki nastrojów to coś normalnego w ciązy, nie wspominając
        o depresji. Ja pewnie już też mam znów mała depresję, bo już 2 razy
        złapał mnie taki dół, ze wolę nawet nie pisaćuncertain Zawsze wtedy wciskam
        sobie do głowy, że kiedy się leży na dnie, to potem można tylko w
        góręsmile Nędzne pocieszenie, ale trzymam się go jak przysłowiowej
        brzytwyuncertain
        Ja ubranek ani mlodej ani młodemu nie prasowałam - młoda miała
        bardzo wrażliwą cerę ale wystarczyła lovela. Owszem,jakieś uczulenia
        były, ale raczej z pokarmu niż ciuszków. Więc olej prasowanie -
        ważne, zę ciuszki czyste, wyprawne w odpowiednim proszku.
        A czego znowu rodzina Wam dowala? Mało im? Kurcze, nie wiem,
        spróbujcie pójść do księdza, opiszcie swoją sytuację i poproście, by
        on wytłumaczył im, ze dobijanie Was moze co najwyżej doprowadzić do
        tragedii, za którą oni będą tylko i wyłącznie odpowiedzialni. Może
        to im da do myśłenia. Ktoś, kto nie miał podobnych problemów ma
        zwyczajne opory, by zrozumieć. Bo jak to - jemu się nie przytrafiło,
        a też miał ciężkie życie, wiec skoro innych to dotyka, to pewnie
        sami sobie są winni. A moze psychiatra, która Cie prowadzi
        zadzwoniła by do którejś z tych durnych bab i wyośliła, o co chodzi
        z depresja?! Kur... u nas to jak alkoholik to swój chłop, a jak się
        ma depresję to sie takiego człowieka uważa za słabeusza i gardzi
        nimuncertain Ręce opadająuncertain

        Proszę o jeszcze jedno - pisałaś że jesteś osobą która zawsze
        msuiała mieć wszystko poukłądane zaplanowane itd. Ja przed
        urodzeniem młodej tez miałam podobniesmile Musiało być czysto i
        lśniąco. A teraz mam to głęboko gdzieś, bo wolę "tracić czas" z
        dzieckiem, niż po raz setny zasuwać ze szmatąsmile I niech sobie inni
        gadają co chcąsmile Więc postaraj się odrobinkę wyluzować i nie
        przejmować tym, że w domu mały syf - ważne, by Twoje łóżko było
        ciepłe i przytulnesmile Na sprzątanie niedługo będziesz miała siły, i
        wszystko powoli zacznie wracać do normy. Z dzieckiem też sobie
        poradzisz, jestem pewna. Może to nie będzie taka opieka, jakbyś
        chciała, ale nie martw się, z dnia na dzień będzie lepiej, choć
        będzie to przebiegało powoli.
      • uartig_varulv Re: Wątek mamy dda 25.01.10, 00:35
        Bardzo sie zmartwilam, gdy oryginalny watek zniknal, wiec ciesze sie, ze
        zalozylas nowy i dajesz znac co u Ciebie. Trzymam kciuki za dalsza poprawe.

        Rodzina.... skoro przyczynia sie do pogorszen, moze daloby sie przekonac, zeby
        przez pewien czas nie Was nie odwiedzali? Moze zamiast mowy o depresji latwiej
        sie wytlumaczyc wspominajac o jakiejs grypie, po porodzie - oslabieniu dziecka,
        czy innej chorobie, ktora bylaby dla nich bardziej "namacalna" i zrozumiala?

        Przy okazji:
        Niedawno czytajac o rozwoju dzieci dowiedzialam sie, ze wszystkie male dzieci do
        okolo 3 roku zycia przejawiaja agresje w ten sam sposob - jako agresje fizyczna
        [kopanie, drapanie, zabieranie kredek itd]. Pozniej dzieci powoli sie ucza, ze
        agresja fizyczna nie jest akceptowana, wiec zaczynaja stosowac wiecej agresji
        slownej i posredniej [np. obgadywanie]. Przy czym dziewczynki sa duzo bardziej
        karcone za przejawianie negatywnych emocji w jaki kolwiek sposob. Sila rzeczy
        stosuja wiec czesciej agresje w formie malo widocznej - tzn. posredniej, oraz -
        uwaga - duzo czesciej przejawiaja autoagresje.
        U kobiet duzo czesciej niz u mezczyzn wystepuje depresja, jednoczesnie duzo
        czesciej przy kobiecej depresji niz przy meskiej pojawiaja sie zachowania
        autoagresywne. Moze to miec zwiazek wlasnie z faktem, ze kobiety czesciej maja
        problem ze skutecznym rozladowywaniem zlych emocji.

        Mamaddo [czy raczej Mamo Ddy..?], moze latwiej Ci bedzie poradzic sobie ze zlym
        wplywem rodziny [oraz innymi trudnosciami], jezeli wypracujesz skuteczne sposoby
        wyrazania zlosci, smutku, poczucia bezsilnosci, agresji itd. Moze
        psychoterapeuta bedzie w stanie cos podpowiedziec w tej kwestii.

        Pozdrawiam,
        i jak zawsze trzymam kciuki!
      • ladyjay Re: Wątek mamy dda 27.01.10, 21:47
        Sa lepsze i gorsze dni, nie zrazaj sie tym. Ciesze sie bardzo ze leki troche pomagaja, mysle ze bedzie jeszcze lepiej.
        Ogranicz kontakt z rodzina jesli to mozliwe. Najlepiej udac jakies ciazowe dolegliwosci i powiedziec ze nie mozesz teraz rozmawiac. Masz prawo do spokoju i odpoczynku.
        Trzymaj sie! Juz niedlugo. Nie martw sie na zapas co bedzie potem i jak sobie poradzisz. Mysle ze wszystko bedzie tak inne od twoich wyobrazen, ze nowa rzeczywistosc okaze sie wyzwaniem ale i nagroda dla ciebie. pozdrawiam,
      • mini_1981 Re: Wątek mamy dda 04.02.10, 22:55
        bidulo - miałam tak samo - identycznie - po porodzie mi przeszło - nie chce mi
        się wielu rzeczy ale na opiekę nad dzieckiem mam nieprzebrane pokłady energii
      • mamadda Re: Wątek mamy dda 14.02.10, 19:15
        Cześć Dziewczyny!

        Nie pisze,bo co tu pisać. Czuję się fatalnie:-{ I fizycznie i psychicznie.
        zaczęłam mieć problemy z pulsem ( 100 w spoczynku,120 jak pójdę się umyć,a raz
        napad częstoskurczu 180).

        Więc ciągle leże-non stop. Bo jak ginekolog powiedział powyżej 120 niebezpieczny
        dla dziecka. Po za tym lekarze u których byłam uważają to za normalne
        dolegliwości ciążowe.

        Być może ma to związek z moją nerwicą-depresją. Lek,który biorę to dawka
        minimalna. Utrzymuje mnie przy życiu (zauważyłam poprawę),ale nie wyleczył mnie.

        Budzę się rano i myślę o śmierci,nie mam na nic sił. Chciałbym wstać coś
        przygotować ogarnąć,ale dosłownie opadam z sił. Cały czas jestem zmęczona i śpię
        (przynajmniej to mogę zrobić).

        Mam okropne myśli raz nienawidzę tego dziecka i myślę by umarło (i wiem,że to
        chore dlatego tak mnie przeraża),a czasem mi go tak bardzo szkoda.

        Ogólnie robię wszystko by mu nic nie było,bardzo dbam o nie. Tylko te myśli...

        Wiem,że to objaw choroby,że normalnie tak matka nie myśli. Że to objaw mojego
        przemęczenia i tego co wycierpiałam psychicznie i fizycznie-można powiedzieć,że
        właśnie dla dziecka.

        Jak myślę,że uwieńczeniem tego wszystkiego będzie poród,na który totalnie nie
        mam sił,okaleczenie mojego ciała,a potem opieka nad dzieckiem (na,którą nie mam
        sił) to pragnę śmierci.

        Wiem,że to nie wina dziecka,to wina mojej choroby,ale nie wiem czy wytrzymam sad

        Został miesiąc do porodu. Niedługo muszę odstawić leki (trzeba by dziecko nie
        miało objawów odstawiennych po porodzie).

        Przez brak sił przestałam jeździć do psychologa. Bardzo chciałam,ale od razu
        tętno 120 słabość i omdlenia (przy wysiłku fizycznym jakim jest dla mnie teraz
        ubranie się,czy umycie).

        Mam dość tego cierpienia i fizycznego i psychicznego. Nie mam na kogo liczyć
        choćby mi kurze starł. I tak leżę nieumyta (jak mi mąż nie pomoże,nieprzydatna :
        nawet ugotować nic nie mogę). A mąż robi wszystko:
        gotuje,zakupy,sprzątanie,przynosi mi do łóżka jedzenie,myje mnie-a teraz jeszcze
        idzie do nowej pracy (bo w między czasie jeździł na rozmowy kwalifikacyjne).

        Tak bardzo jestem mu wdzięczna-i jedocześnie mnie to dobija, Bycie takim
        ciężarem. Tylko dla niego żyję i żałuję,że nie ma normalnej żony:
        radosnej,gotującej z brzuszkiem i cieszącej się z przyjścia maleństwa na świat.

        Mam wrażenie,że z tak anielskim charakterem zasługuje na coś więcej.

        A ja bardzo staram się cieszyć ciążą i nadejściem dziecka,ale nie umiem sad




        • jombusiowa Re: Wątek mamy dda 14.02.10, 19:47
          Kochanego masz męża, ale tak sobie myślę,że jak on Cię kocha to
          normalne,że się Tobą opiekuje.Fakt-pewnie jest nieco zmęczony, ale
          Tobie też nie jest łatwo-więc myślę, ze to jego "poświęcenie" jest
          czymś zupełnie na miejscu. I absolutnie bym nie miała wyrzutów
          sumienia z tego powodu.
          Nie wiem, która z nas jest taką normalną żoną jak opisałaś:
          radosnej,gotującej z brzuszkiem i cieszącej się z przyjścia
          maleństwa na świat, bo widocznie ja do tych nie należę. Co chwilę
          albo awantura, wytrzuty itd (po których mam wyrzuty,bo nienawidzę
          się kłócić-tylko z tego powodu te wyrzuty,ale nie umiem panować nad
          emocjami), czasem nie mam siły sprzątać czy gotować i cóż-nie uważam
          się za złą żonę, bo po prostu nie mam siły i cóż zrobię,że kurze tak
          rosną.. no i jakoś nie umiem się cieszyć z przyjścia maleństwa na
          świat-żyje tak obok tego (jakbym nie była w ciąży) i mam nadzieje,że
          te uczucia przyjdą chociaż jak urodzę.
        • easyblue Re: Wątek mamy dda 14.02.10, 21:13
          Zobacz, już ósmy miesiącsmile Urodzisz i będziesz mogła brać takie leki
          i w takich dawkach, jakich potrzebujesz, bo nie musisz karmić
          piersią. Taki puls jest normalny w ciazy, choc 180 to już sporo,
          bardzo sporo. Ale spokojnie, nie takie szopki w ciązy kobiety mają i
          dzieci zdrowe.
          Wiem, ja też nie chciałąbym być dla nikogo ciężarem. Ale widzisz, Ty
          Mu pozwalasz na opiekowanie się sobą i paradoksalnie, on mogąc to
          robić, a robi to bez przymusu, może i nie z radością /bo przecież
          wolałby żoną zdrową, jak każdy/ ale bez narzekania, daje Ci to, co
          prawdziwie kochający mężczyzna daje kobiecie. A dawać z siebie
          wszystko ukochanej osobie, to szczęście.
          Nie zamartwiaj się też swoimi czarnymi myślami, złością na dziecko
          itd. To są uczucia normalne w Twojej sytuacji i nie mozna im
          zaprzeczać. Ja wierzę głęboko, ze będziesz najczulszą matką, choć
          pewnie troszeczkę czasu upłynie, zanim depresja zniknie. Bo ze
          zniknie to jestem absolutnie przekonana. Nie boję się też, ze
          przerwiesz terapię, choc jak piszesz nie chodzisz do psychologa.
          Taki puls może byc objawem silnej nerwicy, a z tej wyleczysz się
          lekami na depresję. Mi one pomogły - serduszko choć dalej
          niespokojne, wyciszyło się na tyle, zę mogę spokojnie funkcjonować.
          Kurcze, ja bym Ci chętnie wpadła tą chałupę posprzątać /mieszkam za
          Lublińcem/smile Wprawdzie mały ma ledwie 4 m-ce, ale przecież M się
          moze troszeczkę poświęcić i pomęczyć z nimsmile Ale on z tych, co 5
          minut owszem, ale jak przyjdzie do zmiany pieluchy to dwie lewe
          ręcesmile Ty to masz skarb w domusmile Mój nawet nie zauważył, ze wyglądam
          jak statysta do filmu o Holokauścieuncertain Dobrze, że jest zima i w
          grubej kurtce chudzizna nie rzuca się tak w oczysmile
          Ech, ja też mam czasami podobne, strasznie myśliuncertain I świadomość ze
          one są a ja się ich nie boję jest okropna. I to, że zdaję sobie z
          nich sprawę, ich potworności. Bo dla "normalnych" ludzi takie
          myślenie nie mieści się w głowie. I gdyby powiedzieć o nich komuś
          poważnie to jedyne, co się usłyszy to: jak tak mozęsz myśleć! Ano
          mogę, mogęsad Zimna kalkulacja, co bym zrobiła, gdyby... Porażające.
          Ale wiesz, na zewnątrz tego nie widać! Ja się śmieję, mam poczucie
          humoru, żartuję z siebie. Tak jakby nigdy nic. Doskonale się
          kamufluję, nie ma co. Czasami tylko wołanie o pomoc,którego nikt nie
          widzi, a nawet gdy mówię poważnie, to każdy ucieka. Pewnie myśłi, że
          to tylko taka gadka, albo dla picu, czy żeby wzbudzić litość. To
          niewygodne, słuchać kogoś takiego, tak jakby było zaraźliwe jak
          grypa... No dosyć. Wystarczy.
          Kochanie, TRWAJ! Nie wybiegaj zbytnio w przyszłość nie myśł, co
          będzie gdy cośtam. Jak nie masz na nic sił, to śpij, leż, wpatruj
          się w sufit i czekaj na kolejny dzień. To już końcówka ciązy,
          zobacz - poradziłąś sobie, przetrwałaś, udało Ci się... przeżyćsmile To
          dużo, bardzo dużo. I tego się trzymaj. I daj znać, jak dzidziuś się
          urodzismile To dziewczyneczka czy chłopaczek?smile
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 23.01.10, 00:20
      Robiłam badanie ft4 (jeszcze przed tymi akcjami mnie ogólny skierował) i wyszło
      mi 10,44 pmol/l . Teraz nie ma mojego ogólnego. Czy to nie za niski poziom?
      • lukrecja34 Re: Wątek mamy dda 23.01.10, 07:44
        słuchaj-a skoro nic cię nie trzyma w twoim mieście a wręcz przeciwnie (chciałoby
        się uciec) to może przeprowadźcie się gdzieś? oczywiście na pewno nie teraz ale
        w niedalekiej przyszłości..może mężowi byłoby łatwiej znaleźć pracę a z czasem i
        tobie?
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 01.02.10, 13:35
      Przepraszam,że nie piszę,ale brak mi sił. Do tego stopnia,że byłam w szpitalu na
      obserwacji,porobili mi badania-mam iść z nimi do ogólnego. Wizytę mam jutro-leżę
      jak flak i nie mam siły na nic-dlatego nie piszę. Nie wiem czy to końcówka ciąży
      czy jakieś niedobory-jutro ogólny się wypowie,bo w szpitalu to jak podczas
      wojny-złapać lekarza to nie lada wyczyn i każdy kto nie ma oderwanej nogi to
      jest zdrowy.
      • uartig_varulv Re: Wątek mamy dda 01.02.10, 23:14
        trzymaj sie, Slonce!

        Obawiam sie, ze nic nie jestem w stanie Ci teraz poradzic, ale duzo mysle o Tobie.
        Mam nadzieje, ze jak Twoje malenstwo sie pojawi poczujesz przyplyw sil... Ale jezeli nie, to pamietaj, ze malutkie dziecko potrzebuje przutylania chyba nawet bardziej niz jedzenia... Jezeli nie bedziesz miala sily czesto go tulic, moze zawiazesz go sobie w chuscie?
    • mini_1981 Re: Wątek mamy dda 04.02.10, 22:51
      miałam depresję przedporodową (z definicji), po porodzie wszystko mi się
      odmieniło i mimo jeszcze większych problemów niż przed ciążą tak kocham tego
      małego drania że bardziej się nie da smile
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 14.02.10, 19:47
      Kurcze. Napisałam odpowiedż i zamiast na końcu wątku jest ona w środku. Także
      musicie poszukać pomiędzy innymi (po dacie)
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 21.02.10, 06:41
      Płacz i smutek. ja bardzo źle znoszę tę ciążę-wczoraj umyłam się i już nie
      miałam siły rozczesać włosów,bo tętno znów 120-a wtedy zawroty głowy i znów
      leżenie plackiem. Wczoraj mąz zmienił mi pościel,umyłam się i trochę lepiej się
      czuję. Chociaż z boku głowy mam taki kołtun i brak sił by go rozczesać.To
      samopoczucie fizyczne dodatkowo mnie dobija. Serce mi szaleje,biorę potas i
      magnez,ale się nie chcą przyswoić i wciaż stoją na tym samym poziomie(za niskim).
      Z jednej strony żałuję,że ciąża się kończy,bo czuję się z niej okradziona. Nie
      było dnia bym nie płakała,bym nie zaznała przykrości. Tak mało tych pozytywnych
      chwil,może 2 czy 3 z całej ciązy...
      Życie cały czas z nożem na gardle,poznanie prawdziwych twarzy 'przyjaciół",brak
      wsparcia,pomocy w najtrudniejszych chwilach,gdy zostaliśmy bez pracy i
      mieszkania. Lęk,lęk,lęk o przyszłość o dalsze życie.Brak mi sił by
      myśleć,chodzić,robić cokolwiek...jestem taka przemęczona.
      To było 9 miesięcy największego horroru jakie przeszłam (choś dzieciństwo i
      młodosć to też było piekło z przemocą fizyczną,psychiczną).
      Ale teraz miałam taki żal,bo nie tylko mnie się krzywda działa ale i małemu
      dziecku-a ja nie umiałam go ochronić przed tym wszystkim...
      Przestałam wierzyć w cokolwiek. Wiem,że mam ciężką depresję. Muszę po porodzie
      leczyć się już konkretnie,bo tera to taka dawka podtrzymująca...
      A ja nie mam sił by zadzwonic czy pojechać do lekarza. Boję sie tego co będzie
      po porodzie-jednocześnie czuję się winna,że to małe dziecko musiało już tyle
      przejsć.
      Nie puszczałam mu muzyki,słyszał tylko ciągle mój płacz. Żadko go głaskałam,bo
      bałam sie o nasze "być albo nie być"-to gdzie bedziemy mieszkać,za co kupimy
      jedzenie...
      To takie smutne. A teraz sie urodzi taki mały i golutki i co ja mu zaoferuje
      skoro tak bardzo brak mi sił.To nie jest normalne próbowałam to wyjaśnić (te
      osłabienie),ale lekarze zwalają na ciążę, A ja leże i czasem jak dzwoni telefon
      obok mnie to nie mam siły wyciagnąć ręki po słuchawkę...Dlatego rzadko tu
      piszę,bo w większości czasu ogarnia mnie taka niemoc...
      • ewio Re: Wątek mamy dda 21.02.10, 08:39
        Módl się o siły. Masz życie takie jakie masz niestety, to co Ci jest potrzebne to siły, proś o nie. Są ludzie , którzy doświadczają cierpienia niestety, mają mnóstwo zmartwień, tak po prostu jest i koniec. Nie tylko Ty cierpisz, jest masa takich kobiet pozostawionych zupełnie samych lub mających wcale nie wiele mniej zmartwień niż Ty. Ja po wielu latach wstępnie uporałam się z własną przeszłością, z ogromnym poczuciem krzywdy, dlaczego ja i dlaczego aż tyle musiałam i muszę znosić, dlaczego nadal moja rodzina ma mnie w byle jakim poważaniu, dlaczego nie zadzwoni, dlaczego to dlaczego tamto, dlaczego tak bardzo mi ciężko???? Świat nie musi się wokół mnie kręcić, ja sama stwarzam sobie przyszłość- to jest moja dewiza i codziennie modlę się o siły, przyznaję się do słabości i bezsilności i po prostu proszę o siły. I Bóg mi je daje.
        A Twoje dziecko przecież na pewno jest chciane, i ono to wie. Ja miałam w I ciaży wiele razy takie myśli, ciągły płacz, myślałam "lepiej by miało gdybym oddała do adopcji, nie zasłużyła sobie na taki los" Teraz jest mi wstyd, że tyle przeszła jeszcze przed narodzinami, ale urodziła się piękna zdrowa silna i teraz staram się jej to wszystko wynagrodzić. Może po porodzie będziesz miała więcej sił a może będziesz potrzebowała nawet hospitalizacji. Pamiętaj,że Twoje dziecko Ciebie potrzebuje. Trzymaj się jakoś. Nie wiem już wszystko chyba zostało powiedziane co i kto może Ci pomóc. Czy są w ogóle słowa, które Ciebie w ogóle ruszają i mogą Ci pomóc , nie wiem, ale trzymam za Ciebie kciuki i życzę dużo sił.
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 21.02.10, 09:19
      Tak są słowa,które do mnie docierają. Słowa easyblue,że mam trwać,a potem będę
      mogła się leczyć.
      Ja też byłam silna,po traumie dzieciństwa stanęłam na nogi i stworzyliśmy z
      mężem mój wymarzony dom: bez krzyku,picia i taki,w którym w nocy można spokojnie
      spać. Byłam z siebie dumna.
      Niestety w życiu nie jest tak,że za koszmarne dzieciństwo otrzymujesz nagrodę.To
      co wydarzyło się po zajściu w ciążę to za wiele dla mojej psychiki.
      Wiem,że wracanie do tego nic nie da,ale mój umysł ciągle to robi-nawet w
      snach.Ja to muszę przerobić na terapii,a nie mam teraz jak jeździć. Sam fakt
      przymusowego leżenia wykończył by zdrową psychicznie osobę. Najgorzej,że
      jesteśmy tylko we dwoje i znikąd pomocy.Ja nawet umyć się sama nie daje rady.
      niestety nie potrafię "wziać się w garść".Nie potrafię zatrzymać
      adrenaliny,która falami mnie zalewa,ani wystopować bijącego serca-choć używam
      wszystkich tych metod wyuczonych latami terapii,która przechodziłam ze względu
      na dzieciństwo i które pomogły mi stanąć na nogi. Teraz rozsypałam się
      konkretnie. A rady,ze przesadzam,nie mam powodu i powinnam się cieszyć słyszę od
      całej rodziny,a nikt nawet nie przyjedzie pomóc.Teraz to juz nawet nie odbieram
      telefonów,bo po co mi fala krytyki co powinnam i co źle robię. Jestem zmęczona i
      mega przerażona.
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 21.02.10, 10:13
        Zmroziło mnie to, co napisałaśsad
        Słoneczko, proszę, wytrzymaj jeszcze troszeczkę. Proszę, nie miej
        wyrzutów sumienia że nie masz kontaktu z dzieckiem, ja też do mojego
        pierwszego gdy było w brzuchu nie mówiłam. Koszmarnie się bałam, ze
        jak mu się coś stanie albo urodzi się chore to tego nie wytrzymam,
        więc lepiej, jak się przywiazywała nie będę. I jak ktoś pytał czy
        mam już ciuszki coś głupiego odpowiadałam, bo nawet ubranek małej
        przed porodem nie kupowałam, nawet łóżęczka nie miałam, wózka,
        nic.Ja nawet myśleć o nim nie chciałamsad Bardzo niechętnie wracam do
        tamtego okresu. A potem usłyszałam "ma pani zdrowe dziecko" i
        zaczęłąm żyć.
        Jeżeli leki,które bierzesz nie pomagają, poproś lekarza o receptę na
        Kaldyum. To dobrze przyswajalny lek.
        A jeżeli czegokolwiek będziesz potrzebowała, pisz. Niewiele mogę,
        ale stanę na uszach, by jakoś pomóc. I wierz w siebie, tak jak
        wierzyłaś, gdy wychodziłaś z traumy dzieciństwa. I tak jak wtedy i
        teraz Ci się udasmile I nigdy w siebie nie wątp i nie oceniaj surowo.
        To, co przeżywasz jest żywym koszmarem, trudnym do ogarnięcia. Nie
        da się tego pojąć. I tylko Twoja siła i zahartowanie pozwala Ci
        trwać. Nie poddawaj sięsmile
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 09:27
      Czytając co piszesz easyblue olśniło mnie! Ja chyba poprostu blokuje miłość do
      mojego dziecka. Pisałam dziś do Bell,że nie moge patrzeć na ubranka,bo jak sobie
      uświadomie,że mój synek będzie taki mały to mnie na taki płacz zbiera,ze boję
      się,że jak zacznę płakać to już nigdy nie przestanę. To jest dokładnie to o czym
      Ty piszesz-tak jakbym nie chciała sie przywiązywać do dziecka,bo gdzieś
      podświadomie czuję,ze jak go pokocham to tak utone w tej miłości,ze nie będzie
      poza nia swiata. I tego sie boję. Nie wiem dlaczego? Może dlatego,ze nie umiem
      za bardzo kochać,że boję się,że nie sprostam temu. Ze będe chciała dać mu to co
      najlepsze w swiecie,a wiem,że nie będe w stanie. Może dlatego podświadomie wolę
      sie odciąć. Coś czuję,że jak go zobaczę to tak peknę,że będę 3 dni plakać. To
      taka miłość pomieszana z ogromnym przerażliwym lekiem przed odpowiedzialnością
      za taką małą osobę. Tak mnie to przeraża,że czuję lek paniczny i "wyłączam"
      uczucia. Dziś to do mnie dotarło-boję się zaangażować,boję się Go pokochać,bo
      wiem,że nie bedzie odwrotu.
      • jombusiowa Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 09:47
        Ale pięknie napisałaś-strasznie mnie to poruszyło, aż mi łzy stanęły
        w oczach (ale musiałam je zatrzymać, bo w pracy jestemwink).
        Bo tak do mnie też dotarło,że własnie też boję się tak pokochać
        małego, oddać się mu całkowicie-czytając "ochy i achy" kobitek w
        ciąży i już po a także zapewnienia ludzi, ze zobaczę dopiero,tak
        sobie myślę, co oni tak wariują na tym punkcie.
        Ja jestem zawsze taka mało uczuciowa-przynajmniej na zewnątrz,zawsze
        staram się pamiętać o sobie,ale jest mi z tym dobrze. I boję się np
        tego, że tak stracę siebie, że będę się tak rozpływać w tych
        zachwytach, miłości. Boję się tych zmian. A o stanie zdrowia malucha
        to chyba każda z nas myśli-chcąc, zeby było zdrowe i ten lęk to
        pewnie taka normalka.
        Wszystkie zakupy traktuję jako zło konieczne, zero radości-ot takie
        coś co trzeba zrobić-jak płacenie rachunków.
        Tak sobie jednak myślę, ze jak już sobie człowiek uświadomi mniej
        więcej co i jak, to można nad tym pracować.
        • mamadda Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 11:02
          Tak,bo my (przyszłe mamy) jesteśmy wychowane na czasopismach o dzieciach,forach
          i książkach (gdzie piszą 'jak powinno być") i nie ma tam miejsca na indywidualne
          emocje i indywidualne podejście.
          Też zawsze myślałam,że jak zachodzi się w ciążę to tylko się promienieje i
          roztacza miłość do dziecka i świata.Że w brzuchu ma się "fasolkę" i kupuje
          ubrania dla "maluszka".Mi nikt nie powiedział,że ciąża to może być okres
          największych dolegliwości bólowych (moje ciało dosłownie zwariowało i z miesiąca
          na miesiąc dochodziło dolegliwości o których wcześniej nawet nie słyszałam),że
          ludzie otaczający Cie dookoła wcale nie traktują Cię jak świętą krowę,bo jesteś
          w ciąży.Wręcz przeciwnie-odwracają się i pokazują Ci,że los Twój i dziecka to
          nie ich sprawa,nie szczędzą przykrych słów (bo nie czytali czasopism i tego,że
          dla ciężarnej wszyscy "mają być mili"),ranią,wyrzucają z pracy,podnoszą czynsz
          za mieszkanie itp.itd.

          Najbardziej teraz to mi się chce śmiać z artykułów o depresji ciążowej
          poporodowej itp. Psycholodzy,którzy o tym piszą,albo żyją na innej planecie,albo
          na żywca tłumaczą teksty z państw o innym poziomie życia.
          Oto przykład: kobieta pisze,że ma depresję po narodzinach dziecka,ciągle płacze
          i nie ma siły się nim zajmować,ma dość.
          Odpowiedź psychologa: musisz poświęcić sobie więcej czasu (i teraz najlepsze)
          niech KTOS odciąży Cię w opiece nad dzieckiem,a Ty pójdź np.do fryzjera. Pozwól
          KOMUS posprzątać mieszkanie,a Ty weź ciepłą kąpiel.Zamiast gotować zjedzcie w
          restauracji.
          Kurczę ja mam depresję i na to nie wpadłam. Muszę wyjrzeć za drzwi i z tej armii
          chętnych pozwolić jednemu by mi pomógł,bo wszyscy stoją i czekają tylko na
          zachętę.Bo na depresję cierpieć mogą tylko bogate (mnie nie stać na
          restauracje,a nawet na kebab) i otoczone wianuszkiem przychylnej rodziny,która
          tylko czeka by Cię "odciążyć".



    • mamadda Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 09:41
      Poprostu jak pomyślę,że będzie chory albo będzie mu czegoś brakowało to mnie
      taki lęk ogarnia-nie chcę tego uczucia i dlatego się blokuję.
      Easyblue! Ja biorę Kaldyum właśnie i to 6 tabletek dziennie,tak kardiolog kazał
      i po pierwszej buteleczce poziom wcale nie ruszył (mam kontrolować by nie
      przedawkować) więc lekarz przepisał mi drugą. Najlepiej ruszyło po
      kroplówce,więc teraz jak mi po tej drugiej buteleczce nie ruszy to może po
      prostu nie wchłaniam.
      Napewno niedobór magnezu i potasu dokłada swoje jak i fakt,ze przed porodem
      muszę odstawić antydepresanty (żeby dzidzius nie miał objawów odstawiennych).
      Pozdrawiam Cię! A jak dałas radę po narodzinach córeczki to wszystko
      zorganizować (wyprawkę,łóżeczko itp)?
      • lukrecja34 Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 16:52
        bardzo się cieszę,że odpisujesz-nawet nie wiesz jak się martwię o ciebie i
        dzieciaczka.
        nie ma siły-pokochasz swoje dziecko i już.to jest coś tak pięknego,jedynego w
        swoim rodzaju i niepowtarzalnego,że warto czekać.i pomyśl sobie-mówisz,że nikomu
        nie jesteś potrzebna,nikt się tobą nie przejmuje-to się zmieni.jakkolwiek
        górnolotnie i kiczowato to brzmi dla dziecka będziesz absolutnie najważniejszą w
        życiu istotą.dlaczego twierdzisz,że może być chory? przecież depresji się nie
        dziedziczy a o innych chorobach nawet nie myśl,zdarzają się bez względu na
        cokolwiek.
        i czego ma brakować dziecku? nakarmisz je,przytulisz,pokochasz-i nic więcej nie
        będzie mu potrzebne (przynajmniej najbliższe kilka latsmile)
        żadna wredna rodzina,nieszczerzy przyjaciele i mało przyjazne otoczenie nie
        zmieni tego,że będziesz mamą.
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 23.02.10, 21:13
        A moze z powodu depresjii Twój organizm tak dużo potasu zużywa?

        Gdy mała się urodziła, popłakałam się. I tak płakałam z przerwami
        przez cały pobyt w szpitalu, 5 dni. Poród paskudny choć szybki, po
        miesiącu dalej nie byłam w stanie się wyprostować, chodziłam tylko
        wolno, schodzenie ze schodów z uczuciem wypadania wnętrznosći itd.
        A w tym szpitalu płakałam i przepraszałam ją, że choodziły mi takie
        myśłi po głowie: że może lepiej, gdyby sie nie urodziła, w jakiś
        sposób zniknęła, Boże, że może gdyby umarła było by dla niej lepiej;
        ((( Oj, tak potwornie to brzmicrying(( Takie nie do opisania wyrzuty
        sumienia i jednocześnie niesamowita miłość do niej...

        Już teraz jesteś dla tego małego stworzenia tą jedyną, bezcenną,
        niezastąpioną. Tą, którą będzie kochało miłością niezmienną,
        najogromniejszą. I wystarczy, że je przytulisz, a ono już będzie
        wiedziało, zę wszystko jest w porządku, nawet jak dalej będzie
        płąkałosmile Bo dzieci płaczą nie tylko, gdy są głodne, coś je boli,
        ale bardzo często także wtedy, gdy po prostu jest im smutno i nie
        potrafią sobie poradzić z własnymi emocjami. Bo my, dorośli
        zaczniemy wrzeszczeć, upijemy się i już emocje wyciszają się. A
        dziecko? Ono tylko płąkaniem potrafi się porozumiewać. Takie małe
        krzyczące szczęściesmile

        Ja już nawet nie wiem, jak to się wszystko działosmile Mam wrażenie, zę
        te 6,5 roku to cała wiecznosćsmile Mała spała ze mną i do dziś tak
        śpi, aczkolwiek jakiś miesiąc po narodzeniu małęj dostaliśmy od
        znajomego łóżeczko. Od niego dostalismy też nosidełko. Siostra
        przyniosła kilka ciuszków po swoich chłopakach, mąż kupił pampersy i
        sudocrem jak wracaliśmy ze szpitala. Potem dokupiłam tetrę i
        wkładałam ją do pampersów - jeden wystarczał na cąły dzień, tetry na
        dobę zużywałąm 4-5. Ciuszków miałam mało, ale wystarczyło, nie
        trzeba dużo na początek, bo dzieciak szybko bardzo wyrasta. Teraz
        kupowałam używane i przynajmniej nie żałuję, bo z kilku Młody już
        wyrósł, a ma dopiero 4 m-ce. Zamiast kupować spititus do przemywania
        pępka kupiłam waciki Leko - jeden starczał na 2 dni, pępek szybko
        się zagoił, wiec zużyłam jedynie jakieś 4-5 sztuk. Wózek kupował M,
        jak mała miała około miesiącasmile A teraz siedzi obok mnie to moje
        rude szczęście i nie daje mi dokończyćsmile
        Mocno, mocno trzymam kciukismile Masz w sobie tyle siły, że nawet jak
        nie wszystko będzie Ci od razu wychodziło, to nie mam najmniejszych
        wątpliwości, zę będziesz najdoskonalszą mamusiąsmile)) "Jeszcze będzie
        przepięknie, jeszcze będzie normalnie" jak śpiewał Tiltsmile))
      • vet32 Re: Wątek mamy dda 24.02.10, 14:56
        Witaj mamadda
        Nie znam sie na psychologii ale na kardiologi to i owszem.
        Częstoskurcze o których piszesz jesli są częste i uporczywe mozna
        leczyć niefarmakologicznie nawet u kobiet w ciąży. Można je
        całkowiceie zlikwidować, ale robi to tylko jeden ośrodek w kraju.
        Jesli jesteś zainteresowana to podam ci namiar na dr, który sie tym
        zajmuje i jeest bardzo skuteczny. Co do potasu to jest on słabo
        wchłanialny z "tabletek". Mnie w ciązy pomógł 1 l soku pomidorowego
        codzienne, mimo że kalydium nie dawało rady.
        A jestes bardzo dzielna - tez miałam depresję nie ciążową, i nie z
        powodu jakieś traumy i wiem że trudno poprosic o pomoc, zmusić się
        do czegokolwiek. Ty jesteś silna, zaczęłaś walkę!
        • ewio jak tam mamadda? 05.03.10, 13:29
          Poród zbliża się u Ciebie wielkimi krokami. Ciekawa jestem jak sobie radzisz?
          Jak się trzymasz?
          • mamadda Re: jak tam mamadda? 05.03.10, 18:51
            Jako tako. Bardzo źle się czuję fizycznie,łapią mnie częstoskurcze i cały czas
            leżę. Za tydzień termin.

            Mam pytanie z innej beczki. Jak to jest w szpitalu? Czy lekarze lub położne
            oczekują jakiegoś "prezentu"?

            Czy dawałyście coś takiego? Wiem,że oficjalnie jest to odbierane jako
            łapówka,ale z tego co słyszę to wszyscy znajomi cos dawali i wręcz jest to ponoć
            "na porządku dziennym"?
            • easyblue Re: jak tam mamadda? 05.03.10, 19:28
              Nie, nic nie dawalam i chyba by było źle, gdybym spróbowałasmile Ale
              moze są szpitale, gdzie jest jeszcze "po staremu"uncertain A opiekę miałąm
              jak inne, nie odczułam, by ktoś na coś ode mnie czekałsmile
              Trzymaj się kochaniesmile Już tak bliskosmile I koniecznie się odezwij,
              jak tylko będziesz mogłasmile Mocno trzymam kciukismile))
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 06.03.10, 12:52
      Ach znowu dół. Przyjechała mama-oficjalnie sprzątać przed porodem (bo ja leżę i
      nie mogę). W rzeczywistości...wczoraj zrobiła taką awanturę,że całą noc
      przepłakałam.

      Że ona nie czuje się tu u siebie,że to jej dom,ale będzie spać w hotelu,bo
      zgubiliśmy jej instrukcje do pralki...

      Dziecko,które urodzę będzie chyba chore,bo tyle stresu w ciąży nikt ie przeżył.
      Wczoraj z tych nerwów dostałam okropnych bóli jak na miesiączkę,trzymały całą
      noc,myślałam,że to poród.

      Mąż też ma dość... Ma nową pracę jest mu cięzko,bo musi się wykazać,zostaje po
      godzinach.Chciał wziąć tacierzyński,ale dano mu do zrozumienia,żeby tego nie robił.

      Znikąd pomocy.Gdybym się tak okropnie fizycznie nie czuła to może by było
      łatwiej. Ja odstawiłam tabletki antydepresyjne,by dziecko nie miało objawów
      odstawiennych.

      Ja chwile pochodzę to słabnę,tętno 145 ostatnio znów atak częstoskurczu 190 sad

      Jestem wykończona.
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 06.03.10, 13:21
        Szlag mnie trafia, że niektórzy problem widzą w zgubionej
        instrukcji, a córka na skraju załamania i z ciężką depresją to dla
        nich fanaberie - wrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Do niej nawet święte słowa by chyba nie dotarłyuncertain Ma moze kogoś,
        czyje zdanie ceni? Kurcze, ksiadz, sąsiadka, przyjaciel?
        Najlepiej by było kopnąć ją w zadek i tyle. Póki co jesteście od
        niej uzależnieni, wiec musicie ją znosićsad
        A pisałam, ze chętnie przyjadę posprzątaćsmile
        Już jesteś na finiszu, za chwile może nie będzie łątwiej /bo nawet
        dla zdrowej osoby małe dziecko to duży wysiłek i poświęcenie/, ale
        na pewno inaczej a to juz bardzo, bardzo dużo.
        Co do zdrowia dziecka to ileż to było ciąż wzorowych, a dziecko
        rodziło się chore. Na to się nie ma czasami zadnego wpływu. Moja
        mama w ciąży miała udar mózgu - brat zaczął wprawdzie mówić bardzo
        późno /chyba jak miał 4 to dopiero zaczynałsmile/, ale teraz nic mu nie
        brakuje, inteligentny i mądrysmile
        Nie rozumiem w tym wszystkim Twojej matki, jedyne co mi przychodzi
        do głowy to bezdenna głupota. Przepraszam, to w końcu Twoja matka,
        ale nie wytrzymałamuncertain
        Oj, współczuję z tym tętnemsad Ja mam częstoskurcz nadkomorowy i jak
        sobie przypomnę ostatnią jazdę do lekarza z takim pulsem, to mi się
        nogi uginająuncertain Nie potrafiłam nawet mowić, taka byłam słabasad
        Napisz, kiedy dokładnie masz rodzić - będę wtedy mooocno trzymać
        kciuki i podeślę Ci mojego anioła stróżasmile))
      • ewio Re: Wątek mamy dda 06.03.10, 13:27
        no cóż końcówka ciąży prawie zawsze wiąże się ze złym samopoczuciem, a dodatkowo hormony wyjątkowo szaleją, na szczęście już niedługo będziesz miała to już za sobą. Już naprawdę niewiele zostało... Widok synka na pewno doda dodatkowo siłsmileSpójrz, spróbuj przynajmniej spojrzeć na tę sytuację inaczej. Przyjechała Twoja mama i okazała pomoc. Jeśli jej osoba źle na Ciebie działa może podziękuj za pomoc. Może ona również szczerze martwi się o Twojego synka. Piszesz, że znikąd pomocy, masz pewnie na myśli to , że ktoś Cię wysłucha a nie posprząta mieszkanie, ale to też jest pomoc, może na taką tylko stać Twoją rodzinę.
        Współczuję naprawdę Twojemu mężowi, musi być mu bardzo ciężkosad Na nim tak naprawdę spoczywa odpowiedzialność za Waszą rodzinę, ile można znieść? w dodatku nowa praca, przecież to wiąże się z ogromnym stresem... Potrzeba Wam teraz obojgu mnóstwa sił, czego bardzo Wam życzę.
        • mamadda Re: Wątek mamy dda 06.03.10, 13:46
          Tak tylko,że ona nie ruszyła palcem siedzi i ogląda TV.
          • mama2b Re: Wątek mamy dda 08.03.10, 09:33
            mamadda sprawdz poczte gazetowa.pozdr
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 08.03.10, 16:08
      jakoż się z mam~ą dogadałyśmy. Ale co nerw~ów poszło przy tym to koszmar. ja
      wiem to,ze ona mnie kocha i chce dla mnie jak najlepiej,ale jej choroba nie
      pozwala być taką matką jakiej ja oczekuję. Ona zmaga się z alkoholizmem i dopóki
      tego nie wyleczy-zawsze będzie między nami konflikt.

      Mąż miał wczoraj chwilę kryzysu (pierwszą od czasu ciąży). zwierzył mi się,że
      tak go to wszystko przytłacza,że czuje taki ogromny ucisk na piersi.

      Płakaliśmy oboje.

      On tak naprawdę nie ma chwili wytchnienia. Praca (nowa,nowe
      obowiązki,stres,roszczenia,nerwy) a potem powrót do domu opieka nade
      mną,zakupy,sprzątanie,rachunki. Do tego odrzucenie przez swoja rodzine,ciągłe
      konflikty z moją.

      wczoraj pomyslalam jakie to nie fair. Całe zycie pracuje uczciwie,jest cudownym
      mężem,opiekunem,nie pije,nie pali-ani razu nie krzyknie (ma bardzo spokojny
      charakter) i spotykają go tylko kłody pod nogi.

      Chciał wzi~ąć urlop tacierzyński a szef już mu zasugerował,że to zły pomysł.
      Niby ma prawo wziąć,ale szef odradził mu to (z aluzją nie przedłużenia umowy). I
      po co te durne prorodzinne ustawy? To tak samo jak z namawianiem do badań
      profilaktycznych-to wszystko dla uspokojenia sumienia polityk~ów,a w praktyce?
      Szkoda gadać...

      Mówił też m~ąż o miłości do naszego dziecka. Jak bardzo je kocha,jak bardzo boi
      się,że nie sprawdzi się jako ojciec i jak bardzo nie chciał by nas zawieść.
      Powiedział mi tez,że NIGDY nas nie opuści,chocbym jeździła na wózku i miałoby
      nam być jeszcze ciężej.

      Zawstydziły mnie te uczucia,ze ja jako matka nie mam takiej miłości do naszego
      dziecka,a on już je tak bezgranicznie i bezinteresownie kocha...

      To dla Niego chcę sie zmienić,wyleczyć. Ale ja jestem taka słaba-boję się,że
      zabraknie mi sił. Boję się,że nie dam rady opiekować się dzieckiem. Myśl o
      opiece nad nim mnie złości,jednocześnie przeplata się to z chwilowymi etapami
      czułości do niego.

      Na dodatek dostałam żałoby po ciązy (!)
      strasznie mi przykro,że już nie będzie dzidziuś u mnie w brzuchu,że nei będę go
      czuła. A może to lęk przed nowym,nieznanym? Bo ciąza była stanem do,którego jako
      tako przywykłam?

      Gdybym miała wybierać zostawiłabym go w brzuchu na kolejne 9 miesięcy (chociaż
      tak mi już fizycznie ciężko).


      • easyblue Re: Wątek mamy dda 08.03.10, 17:10
        Ty słaba?? Jesteś jedną z 2 najsilniejszych kobiet, jakie znamsmile
        Wyjść z piekła dzieciństwa i radzić sobie z tak koszmarną depresją
        nie każdy potrafi. A do tego jesteś wyjątkowo mądrą kobietąsmile
        Tak naprawdę do szczęcia potrzeba Wam tylko jednego - pieniędzy. Bo
        jak będą pieniadze, to i Twoje zdrowie szybko się poprawi, a całe
        reszta sama się rozwiąże. A już wszystko jest na dobrej drodze -
        Twój mąż znalazł pracę i wprawdzie tacierzyńskiego nie dostanie, ale
        co tamsmile

        > ja jako matka nie mam takiej miłości do naszego
        > dziecka,a on już je tak bezgranicznie i bezinteresownie kocha...
        Bo jemu przewrotnie jest łatwiej... Trudno to wytłumaczyc.
        Ty cierpisz bezpośrednio, a w cierpieniu trudno o pozytywne
        uczucia.

        > Gdybym miała wybierać zostawiłabym go w brzuchu na kolejne 9
        > miesięcy (chociaż
        > tak mi już fizycznie ciężko).
        Och, tak by chciało wiele kobietsmile Przyzwyczajają się do tego stanu
        i zwyczajnie boją się, co będzie po porodziesmile Całkiem normalne
        uczuciesmile

        > Boję się,że nie dam rady opiekować się dzieckiem. Myśl o
        > opiece nad nim mnie złości,jednocześnie przeplata się to z
        > chwilowymi etapami czułości do niego.
        Pamiętam pierwszy poród - wcale się ńie zastanawiałam nad tym, co
        będzie. Takie totalne niemyślenie. I wprawdzie poród był nieciekawy,
        ale ileż sobie nerwów zaoszczędziłam! A z drugim juz było inaczej
        i... panikowałamsmile)) No zwyczajnie taki strach, że nawet żartowałam,
        ze co będzie jak im ucieknę ze szpitala, że moze mi wtedy tą cesarkę
        zrobiątongue_out
        Zastanawianie się nad tym, jak będzie wyglądała opieka nad dzieckiem
        jest absolutnie bezcelowe. Bo przychodzą do głowy myśli typu: nie
        będę mogła tego i tamtego, nigdy nie będzie tak, jak kiedyś....
        Nieporozumienie. Wszystko się zmienia i tyle. Jest inaczej, ale ja
        bym nie zamieniła tego braku czasu i zmęczenia za ządne skarby
        światasmile Stoję 4 godziny w kuchni i pieczemy jakieś "ruloniki", ja
        padam ze zmęczenia, a tu jeszcze młody ryczy bo głodny, zsikany,
        zmierzły. Wściekam się, ale za chwilę gdy mały patrzy na mnie tymi
        swoimi ślicznymi oczętami już nie pamietam o zmęczeniu i złoścismile
        Owszem, bywa ze jestem wściekła. I to jak wściekłąsmileZe mna to trochę
        dziwna sprawa, bo jak moje koleżanki marzyły: "mąż, dzieci", to ja
        się zastanawiałąm, po kie licho im te dziecibig_grin O uwstecznionym
        instynkcie macierzyńskim już chyba pisałamsmile Moim oczywisciesmile Jaki
        on tam uwstecnziony - spał w najlepszesmile A jak się zbudził to
        szaleje i szalejesmile Dobrze, że juz stara jestem, bo by mi się
        jeszcze zachciało kolejnych dziecismile

        To już niedlugo, prawda? Nie mogę się wprost doczekaćsmile)) Jak kiedyś
        mi dane będzie być teściową, to zamęczę synową błaganiami o dziecismile
        Moja szwagierka też jest akurat w ciaży, a ja się cieszę jak wariat,
        choć to dziwna baba i przyznam, ze... boję się jej trochęsmile Ale myśl
        o małym wrzeszczącym bobasku mnie rozklejasmile Mnie - kiedyś
        zatwardziałą starą pannę z awersją do dziecismile))

        • ewio Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 14:00
          Masz wielkie szczęście, że masz tak cudownego męża. Jestem w szoku. Myślałam, że
          mój to super facet ale się myliłam. Mojego nie stać było by mi pomagać w ciąży,
          nawet na finiszu, a wtedy mieliśmy przeprowadzkę w dodatku i myślałam wtedy, że
          chyba tego nie przeżyję, aż płakać się chce na wspomnienie o tymsad Ale wybacza
          mi moje "akcje" i pod tym względem jest super.
          Wiesz współczuję Ci tak bardzo wiem co czujesz, że aż mnie samej się to udziela.
          Moja matka nie pije, ale jest wiecznym dzieckiem, któremu ja matkuję od zawsze i
          mam tak bardzo tego dość, jestem taka zmęczona wszystkim, życiem, ostatnio,
          sorki, że tak o sobie, ale mnie naszło ostatnio. Masz może jakąś przyjaciółkę?
          Dobrze by było żeby móc wypłakać komuś na ramieniu, kiedy mąz już więcej znieść
          nie może.
          • mamadda Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 16:05
            Najgorsze,że w takich rodzinach to się robi z igły widły. Np. dzisiaj
            dowiedziałam się,że mąż dostanie jednak tacierzyński bardzo mnie to ucieszyło.
            Zadzwoniłam do rodziców (i to był mój błąd) się pochwalić,bo tak mnie to ucieszyło.

            I odebrał tata i nawet tego nie skomentował,za to powiedział,ze słyszał,że
            zgubilismy instrukcje do pralki i że mamy ICH rzeczy szanować i odkładać tam
            gdzie leżały (i cały wykład z podkreśleniem,ze to my u nich mieszkamy i zebyśmy
            o tym nie zapomnieli).

            Boję się dotknac,albo przestawić czegokolwiek w mieszkaniu. np.jutro przyjeżdża
            mama,a ja mam stres,a brak siły by sprzątnąć. Po za tym niektóre rzeczy robi się
            nieświadomie a nigy nie wiadomo czy o to się nie przyczepi. To jak życie na bombie.
            • easyblue Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 16:24
              Widać nie mają innych problemów, jak tylko szukanie dziury w całymuncertain
              Szkoda słówuncertain
              Bardzo się cieszę, że Twój mąż dostanie tacierzyńskismile))
              Wiesz, przyszło mi do głowy, zę mogłabyś zmienić nickasmile Bo wiesz,
              to takie w pewnym sensie piętno. NIe mówię o "szczęśliwa_mężatka"
              czy równie idiotycznych, ale o czymś troszeczkę optymistyczniejszymsmile
              • ewio Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 16:40
                Super z tym tacierzyńskim. A co do rodziców... to pewnie wychodzą z założenia, ze powinnaś ich po piętacxh całować za możliwość mieszkania u nich. Boże jak ja nie rozumiem takich ludzi! Nie rozumieją, że to żadna łaska a obowiązek pomagać własnym dzieciom. Powiedz im, że ściągniesz z internetu tę instrukcję od producenta i że to akurat żaden problem.
                Ja też nie mogę na nikogo liczyć. Moja teściowa nie widziała wnuczki półtora roku, moja matka 4 miesiące. Mam już tego dość. Ciągłego błagania w stylu "Gosia potrzebuje babci" nie umiem sobie z tym poradzić. Czuję się jak w dzieciństwie odtrącona po raz drugi i nie potrafię sobie z tym poradzić. Czuję się bardzo samotna.
            • mamadda Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 17:07
              Wiecie co pomyślałam? Ze chyba najlepiej pisać dziennik-pamiętnik. Jest kilka
              plusów: wyrzucenie emocji (bez zaogniania sytuacji,można wszystko wygarnąć
              bezkarnie każdemu) oraz fakt,ze kiedyś ktoś (oczywiście rodzice) po mojej
              śmierci to wszystko przeczyta i zobaczy jak wygladało to z mojej strony. To
              oczywiście pobożne zycznie,ale jako dda zawsze będę marzyła o ciepłych
              kochających rodzicach,którzy w końcu zrozumieją.

              Co do nicka-to chyba nie chcę go na razie zmieniać. Tak się właśnie czuję:
              jestem mamą dda. Czyli zagubionym,przestraszonym dzieckiem,które samo potrzebuje
              opieki a zostanie mamą! To dołujące,ale jednocześnie prawdziwe.

              Dlatego tak rozpaczałam w tej ciązy,bo wiem,że psychicznie z takimi
              brakami,lękami pogmatwanymi emocjami nie za bardzo nadaję się na matkę. Ja sama
              sobą nie potrafię się zaopiekować.

              Mam taką pretensję do siebie,że nie stanęłam na wysokości zadania. Choć ostatnio
              zauważyłam,że pretensje i wymogi tylko pogarszają sytuację. Że im mniej
              krytycznie o sobie myslę,im więcej sobie pobłażam i wybaczam tym przychylniej
              myślę o dziecku i optymistyczniej o przyszłości.

              I to jest rozwiązanie. Tylko,że ja mam rodziców i jak ja z wielkim trudem
              przestanę żle o sobie myśleć,a zecznę trochę pozytywniej to oni spieszą z
              pomocą,by mi jak najszybciej przypomniec o wszystkich moich wadach.

              I dlatego jest tak cięzko.

              • ewio Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 17:43
                Ja prowadzę dziennik, chwilami pomaga bo mogę napisać tam coś czego powiedzieć
                mi "nie wypada". To jednak nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem, ale to
                dobry pomysł. Zaczęłam pisać ak skończyłam 16 lat i stało się to moim nałogiem.
                Wiem, jak bardzo pragniesz wykrzyczeć rodzicom własną krzywdę, ale czy to ma
                sens, myślisz, że oni zrozumieją i będą mieli jakieś poczucie wstydu? Może... Ja
                niedawno powiedziałam, próbowałam powiedzieć mojej matce, że miałam piekło, a
                ona na to "ja tak się cieszę, że masz w życiu lepiej ode mnie"- no szok
                normalnie, jakby mnie ktoś w ryj dał, ja mam lepiej.
                Tak, bo to ja pracuję, skończyłam studia, jestem z facetem , który nie tłucze
                mnie po ryju w przeciwieństwie do niej wiecznej ofiary, wiecznej poszukującej
                nowych wrażeń, nieszczęśliwie zakochanej, która ma już 4 faceta w życiu i która
                myśli tylko i wyłącznie o własnej d...
                Widzisz mamodda oni nie wiedzą jakim kosztem "żyje się normalnie", jakim kosztem
                daje się jakoś radę, niestety.
                Ja też jestem dda, mam dziecko i jestem dzieckiem. Mimo to wiele mnie
                macierzyństwo nauczyło i dało sił. Nauczyłam się, sama patrząc na siebie i córkę
                jak należy postępować, to przychodzi z czasem ale przychodzi i to właśnie
                dlatego, że czujesz ten ból będziesz wiedziała jak nie skrzywdzić własnego
                dziecka...ale doskonale Cię rozumiem. Ja się boję bo moja córka ma prawie 4
                latka, że z wiekiem będę się bardziej od niej oddalała i stanę się jak moja
                matka, bardzo się tego boję. Boję się jej buntu i moich emocji. Nie wybaczyłabym
                sobie gdybym ją skrzywdziła. Z drugiej strony ja jestem dla niej wzorem, a jak u
                być wzorem, jak samemu było się go pozbawionym?
                Z drugiej strony dlaczego my nie mamy mieć dzieci, dlaczego mamy być tego
                doświadczenia pozbawione tylko dlatego, że ktoś nas tak skrzywdził. To
                niesprawiedliwe i bardzo trudne.
                • ewio Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 17:46
                  I wiesz co lepiej dla Ciebie jak zerwiesz kontakt im wcześniej tym lepiej. Jak
                  tylko staniecie na nogi starajcie się usamodzielnić, bo kontakt z Twoimi
                  rodzicami nie wyjdzie Ci na dobre.
                • mamadda Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 18:00
                  Tacy rodzice nie rozumieją krzywdy jaką wyrządzili swojemu dziecku (gdyby
                  rozumieli to by nie krzywdzili).

                  Moi rodzice uważają,że miałam wszystko: wyjazdy,urodziny,ubrania itd. A mi każde
                  wczasy,kazde urodziny kojarzą się z jakąs aferą,biciem. Na kolorowych zdjęciach
                  tego nie widać,ale w mojej pamięci to tkwi.

                  Moja mama najpierw długo twierdziła,że mni nigdy nie biła i ja wymyślam. dopiero
                  jak mój mąz przypomniał jej jak już przy nim rozbiła mi kubek na głowie,to
                  zmieniła wersję i teraz twierdzi,ze dostawałam,bo sama się prosiłam.

                  Widzę,ze ma jakieś wyrzuty,stara się zmienić,ale jest okropną furiatką,wcale nie
                  kontroluje złości,wybucha i jest szalenie agresywna. Na plus zmieniło się to,że
                  po takiej akcji przeprasza (kiedyś było tonie do pomyslenia). Ale cóż z tego
                  zkoro ja cała dygoczę przez 2 dni. Straconych nerwów nic nie zwróci.

                  Mam żal do państwa,bo gdyby było jakieś wsparcie socjalne dla kobiet w
                  ciąży,albo gdyby chociaż wynajem mikroskopijnego mieszkania nie pochłaniał całej
                  jednej pensji. Takie osoby jak ja nie musiały by wracać do horroru swego
                  dzieciństwa i narażać na taki horror swoich dzieci.

                  Pracowaliśmy z mężem uczciwie,nigdy nikogo nie okradliśmy,skrzywdziliśmy. Mój
                  błąd,że pracowałam na czarno-ale to dlatego,że były lepsze pieniądze,bo
                  musieliśmy opłacać wynajem stancji-a wszystko od a do zet do domu kupowalismy
                  sami więc każdy pieniądz był ważny. Niestety nasze państwo nie jest przychylne
                  dla takich osób. Teraz wiem,że z bagna nie łatwo się wydostać i prędzej czy
                  później ono cię wciąga spowrotem.

                  Dgyby nie ciąża udało by się nam na 100 procent. Miałam wybór usunąć to dziecko
                  albo skazać na traumę i stres i wszystko co ja przeżyłam (a czego nie życzyłabym
                  największemu wrogowi).
                  • easyblue Re: Wątek mamy dda 09.03.10, 20:11
                    Najgorsza prawda to ta, ktorej jesteśmy świadomi. Bo co z tego, że
                    mówisz swojej matce, jak Cię skrzywdziła, skoro ona tego nie
                    przyjmuje. I raczej nigdy tego nie zrobi, bo musiała by się zmierzyć
                    z morzem krzywd, które uczyniła. A na to stać moze 0,01% ludzi.
                    To podobnie jak u mnie - matka owszem, wie że ojciec taki i siaki,
                    ale zawsze go broni, np.: "bo mnie nie zdradził nigdy, bo jak trzeba
                    było to najlepszych lekarzy..." Nie trzeba by było lekarzy, gdyby
                    nie onsmile Nie, nie o bicie chodzi, ale o jej zszargane nerwy. Ale
                    gdyby przyjęła, że był i częściowo jest nadal - źródłem morza
                    cierpienia, z tej jej miłości do niego nie został by kamień na
                    kamieniu. A co wtedy? Rozwód w wieku 65 lat prawie z facetem po 3
                    wylewach? A do tego ona, żarliwa katoliczka?
                    I tak patrzę na moje rodzeństwo, kim jesteśmy. Wypadkową własnego
                    charakteru i jego niszczącego wpływu. Głównie ja, bo wrażliwa i
                    takie tam. Kim byłabym, gdyby traktował mnie jak wartościowego
                    człowieka, swoją córeczkę, choć tylko jedną z rodzęństwa?
                    I wiesz, mi już dawno na jego miłości nie zależy. Wiem, że kochać w
                    jego rozumieniu to całkiem co innego, niż piszą w mądrych książkach.
                    Trudno. Moge się bez tej miłości obejść. Już wiem, że mozna bez
                    szkody dla siebie, a nawet powiem więcej - z zyskiem, bo nie szukam
                    rozpaczliwie, nie zabiegam o względy i nie szarpię sie. Cóż, jego
                    stratasmile To, jak podchodzimy do takich problemów siedzi w naszych
                    glowach, więc trzeba sobie wszystko starać się przetłumaczyc i
                    zaakceptować to, czego zmienic nie jesteśy w stanie. Pisze sie
                    łątwo, wcielić w życie trudniej.
                    A co do pomocy osobom potrzebującym... Gdyby w pomocy społecznej
                    pracowały osoby do tego powołane, a nie "byle kto", rzeczywistość
                    wyglądała by inaczej. I raczej wiele się w tej materii nie zmieni,
                    bo u nas ważniejszy urzędnik, niz petent, choć to ten pierwszy jest
                    dla tego drugiego.

                    > Miałam wybór usunąć to dziecko
                    > albo skazać na traumę i stres i wszystko co ja przeżyłam (a czego
                    > nie życzyłabym największemu wrogowi).
                    Pisanie pamiętnika albo nawet bloga to dobra rzecz, bo pozwala ubrać
                    w słowa wszystkie emocje, wyrzucić je z siebie. A jak się już coś
                    nazwie, to to traci swoją moc. Bo wszystko, co nieznane budzi
                    strach. Istnieje jednak w tym mała pułapka - wracanie do tego, co
                    się napisało i przeżywanie od nowa, od nowa wracanie do
                    traumatycznych przeżyć. No cóż, by iść do przodu trzeba rozliczyć
                    się z przeszłoscią... Czasami człowiek się i pół życia rozlicza.
                    • ewio Re: Wątek mamy dda 10.03.10, 07:54
                      Ja jestem na etapie, że ciągle" żebram" o tę "miłość" choć wiem , że jej nie dostanę. Mnie pogodzenie się z tym jakoś nie wychodzi. Może przyjdzie z czasem. Najgorsze jest ta postawa rodziców (mojej matki bo ojciec nie żyje już), brak poczucia winy, ja nigdy nie usłyszę tego na co czekam- " wiem, skrzywdziłam Cię, miałaś przeze mnie przesrane" matka cały czas opowiada mi teraz o swoim dzieciństwie i tak wszystko kręci się wokół niej. Kiedyś dawno temu, przyjaciółka domu, powiedziała, że jak ja to wszystko mogę znieść, że mój ojczym mnie wykończy, a ona na to "ja miałam gorzej"- co nie jest prawdą, nikt jej nie bił, nie molestował, nie ubliżał, nie wyrzucał z domu z 40 stopniową gorączką i kiedy mu się żywnie podobbało, nie polewał zimna wodą na mrozie tak dla jaj, nie robił z niej wycieraczki. Ona tego nie rozumie, i nie chce rozumieć.
                      W dodatku to nie tylko on mnie skrzywdził a to juz jej się nawet w głowie nie mieści- tak jak Twojej Mamo dda- a pozostawienie 4- letniego dziecka w domu samego na noc, w zamkniętym mieszkaniu to jest pestka, nic przecież. Całe życie byłam dla niej "debilką" to najczęstsze określanie mnie i wiele by tu pisać, ale ona o tym nie pamięta i pamiętać nie zamierza.
                      Wiecie dziewczyny, że ja dopiero w wieku 28 lat zozumiałam, ze byłam molestowana. Wcześniej tak jak moja matka twierdziłam, że przesadzam, że sobie wmówiłam, a zaprzeczałam faktom. Szok normalnie jak bardzo można zaprzeczać przed samą sobą, żyć jeszcze wiele lat po tym w zakłamaniu.
                      Ale musimy być silne. Ja zapisałam się na indywidualna terapię DDA, idę w piątek na pierwsze spotkanie, ale nie wiem jak to będzie. Już raz próbowałam na grupową, ale zrezygnowałam. Teraz nie wyobrażam sobie przed innymi ludźmi opowiadać z tego co jest jeszcze dla mnie powodem do wstydu. Spróbuję indywidualnie, może coś się jeszcze o sobie dowiem, może będę mogła coś zmienić w moim życiu. Chciałabym pójść dlaej, rozwijać się, czerapć radość z życia,poznawać ludzi, przyjaźnić się z nimi a nie ciągle płakać.
                      • meg303 Re: Wątek mamy dda 10.03.10, 08:36
                        Powiedz sobie jedno, twoja matka nigdy nie zrozumie, że cię skrzywdziła i nigdy
                        nie będzie cie kochać tak ,jak na to zasługujesz. To boli i bardzo sie wtedy
                        płacze. Ale daje szanse na budowanie od nowa, swojego szczęsliwego zycia. Nie
                        zmienisz przeszłosci, ale masz wpływ na to co cię spotka. Warto to zrobić, dla
                        siebie i swoich bliskich, dla swoich dzieci.
                        Choćbys nie wiem jak sie starała nie uszczęsliwisz swojej matki, nie sprawisz,
                        ze cię zaakceptuje.
                        Znam to wszystko z wlasnego doświadczenia niestety.

                      • easyblue Re: Wątek mamy dda 10.03.10, 08:54
                        Nie wiem, co napisaćsad
                        Są różne szkoły radzenia sobie z takimi przeżyciami, niekóre
                        twierdzą, ze lepiej do nich nie wracać, ale moim zdaniem to błą, bo
                        to siedzi w środku, wydawalo by się, ze już tego nie ma, a to wyłazi
                        w najmniej oczekiwanym momencie i wlecze się za człowiekiem całe
                        życie. Jest - podobno rewelacyjna /sama uwązam ze świetna, choć nie
                        wiem, jakie mechanizmy w tym uczestniczą - tajemnicza metodasmile/ -
                        metoda Berta Hellingera - ale nie wiem, które ośrodki w Polsce to
                        robią, no i pewnie to słono kosztujeuncertain Ale warto pogrzebać w necie.
                        Ja niby sobie poradziłam z tą moją mała traumą /gdzie tam do Twojej,
                        ewio!/, ale i tak jak wracam czasami do niekórych wspomnień, to mnie
                        mrozi:/. Ale generalnie zrozumiałam, co leżalo i leży u podstaw
                        takiego zachowania ojca czy matki, która koniec końców nie reagowała
                        tak, jak chyba powinna. I jak sprowadzi się te problemy do takiego
                        małego "rysu psychologicznego", to nagle wszystko staje się
                        prostsze. I np.na pytanie: dlaczego taki był, otrzymujemy odpowiedź:
                        bo był zakompleksiony i chołubiony, przekonany o własnej
                        doskonałości. Czy był taki w istocie? Ano nie. Czy jest sens
                        zabiegać o jego względy tylko dlatego, ze jest ojcem? Nie ma. Wiec
                        owszem, jak się da to dobre stosunki, ale jak nie trudno - nie wie,
                        co traci. Jego problem. Ciężko jednak wyrobic sobie takie podejście
                        i się tego trzymać. Ja duzo czytałam, myśłałam, analizowałam i jakoś
                        mi się to w głowie poukłądało. Może miałam szczęście, a mozę moja
                        wściekość mi to umozłiwiła? Bo ja jego miłosci nie oczekiwałam, ani
                        tego, ze zrozumie. No, moze na poczatku, ale szybko zorientowałam
                        się, ze on juz się nie zmieni, nigdy nie zrozumie, wiec moje
                        oczekiwania to było by takie czekanie na Godota.
                        Do dziś chyba za każdym razem gdy np. cos zrobię tak nie inaczej,
                        albo zareaguję w ten czy inny sposób zastanawiam się, dlaczego tak
                        zrobiłam a nie w inaczej. I najczęsciej wychodzi mi, ze z powodu
                        kompleksówsmile CZy to zrobię dobrą czy zła rzecz, to wiele mozńa pod
                        owe kompleksy podciagnąćsmile Ale jestem tego świadoma, wiem. I ta
                        świadomosć daje mi poczucie bezpieczeństwa, panowania nad włsnym
                        życiem, postępowaniem.
                        Walcz, ewiosmile Jasne, ze się wreszcie z tym uporaszsmile Życzę Ci
                        szczęścia i siły - wierz w siebie!smile
                        • ewio Re: Wątek mamy dda 10.03.10, 09:13
                          Dziękuję Ci easyblue za słowa wsparcia. Ja czuję, że jestem silna i dam radę-
                          muszę. Tylko czasami jest mi ciężko, jak teraz na przykład. Ciąża działa na
                          kobietę obezwładniająco, odsłaniająco. Najbardziej martwię się o moje dziecko to
                          , które już mam i to w brzuchu też. Muszę je nauczyć jak żyć, jakim trzeba być.
                          Muszę hamować swój gniew, bo wiele go we mnie i wylewa się czasem a potem są
                          litry łez i wyrzuty sumienia. Kiedy zdarzy mi się krzyknąć na dziecko czuję się
                          strasznie, przepraszam ją, ale nie wiem czy to coś daje. Tak bardzo ją
                          kocham... jest wszystkim dla mnie. Całą swoją miłość przelałam na dziecko, nie
                          potrafiłam do końca zaufać mojemu mężowi, mimo tego, że jesteśmy 10 lat razem. A
                          dzieci są takie "moje", zależne ode mnie tak bardzo i dla nich muszę walczyć.

                          Mamodda- podobno dziurawiec ma działanie antydepresyjne, ale efekty podobno po
                          kilku miesiącach. Trzymaj się cieplutko.
                          • easyblue Re: Wątek mamy dda 10.03.10, 11:15
                            W tych wyrzutach sumienia po wrzeszczeniu na dziecko jest pułapka i
                            sama w nią kilka razy wpadłąmsmile Bo wystarczy powiedzieć:
                            przepraszam,nie powinnam była krzyczeć tak na ciebie, bardzo cię
                            przepraszam. Bo im więcej przeprosin tym gorzej. Mloda mi nawet raz
                            powiedziała: juz mnie tak nie przepraszaj mamosmile No bo owszem, ja ją
                            przepraszam, ale robię to... głównie dla siebiesmile Bo to ja mam
                            wyrzuty sumienia, dziecko szybko zapomina i od razu przebacza, a ja
                            sobie zapomniec i przebaczyć nie potrafięuncertain Najczęściej mówię:
                            przepraszam cię, że krzyczałam, nie powinnam była. Jestem
                            zdenerwowana, ale nie powinnam była tak krzyczeć. I jeszcze nie
                            skońćzę a ona już przebacza i wraca do zabawysmile Trochę tych błędów
                            jednak zrobiłamsmile No cóż, nie da się być idealnymsmile A doły nalepiej
                            przetrzymać, choć czasami ciągną się bardzo długo i ciężko to
                            zrobićuncertain
                            • ewio Mamadda 12.03.10, 09:10
                              Jak się trzymasz a może już urodziłaś? czekamy na wieści.
                              • jagoda2010 Re: Mamadda 12.03.10, 12:09
                                mamadda Dopiero teraz odnalazłam Twój wątek. Czytałam poprzedni i bardzo się o
                                Ciebie martwiłam jak zniknęłaś. Dobrze wiedzieć, że dajesz sobie jakoś rade i
                                nie myślisz już o samobójstwie.
                                Tak dla przypomnienia to ja pisałam o mojej długoletniej depresji i tabletkach
                                które mnie z niej wyprowadziły. Twoje też zaczną kiedyś działać smile
                                A teraz trzymam mocno kciuki za udany poród.
                                • easyblue Re: Mamadda 12.03.10, 15:44
                                  Może dzidziuś już jest?smile No wariatka jestem, na swojego tak nie
                                  czekałamsmile
                                  • bell1977 Wieści od Mamy dda 12.03.10, 15:53
                                    Mama dda prosiła mnie o przekazanie Wam, że wszystko u niej ok.
                                    Wczoraj przed południem urodziła ślicznego zdrowego chłopczyka smile
                                    Oboje czują sie dobrze, szczegóły sama Wam napisze jak wróca do
                                    domu smile
                                    • jombusiowa :))))) 12.03.10, 16:10
                                      Ale mi się humor poprawił!!
                                      • ania-ze-szczecina Re: :))))) 12.03.10, 16:51
                                        Nie udzielałam się na tym wątku, ale czytałam go z pełnym
                                        zaangażowaniem.
                                        Bardzo się cieszę, że Mamadda ma już swojego synka - mam nadzieję,
                                        że doda jej sił! Gratulacje!
                                    • easyblue Re: Wieści od Mamy dda 12.03.10, 16:49
                                      Ależ się cieszębig_grinDDDD Nie jestem w stanie wyrazić swojej
                                      radościbig_grinDDDDD Przekaż gratulacje Jej i Jej mężowi - i buzi dla
                                      Maleńkiegosmile)))
                                      • lukrecja34 Re: Wieści od Mamy dda 12.03.10, 17:07
                                        już dawno żadna wiadomość nie sprawiła mi takiej radości smile smile smile
                                        bardzo się cieszę i ogromnie ci gratuluję!
                                        • ewio Super!!!! 12.03.10, 17:29
                                          Tak się cieszęsmile))
                                          • reggaemama Re: Super!!!! 12.03.10, 19:12
                                            Matko! tak się cieszę! aż się poryczałam smile mamo dda,najserdeczniejsze gratulacje dla Ciebie i małżonka oraz uściski dla synusia. Czekam na wieści od Ciebie. Pozdrawiam!
                                    • uartig_varulv Re: Wieści od Mamy dda 13.03.10, 20:00
                                      GRATULACJE!!!
                                      Tak sie ciesze
                                      :')
                                      [to ze wzruszenia...]

                                      duzo sil... i duzo radosci!
                                      niecierpliwie czekam na wiesci big_grin
                                      • agnes_nyc Re: Wieści od Mamy dda 13.03.10, 20:46
                                        Rowniez gratuluje szczesliwym rodzicom synka smile

                                        czekamy na wiesci smile
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 18:43
      Jesteśmy w domu.!
      Urodziłam przez cc (ustalone). Na poród jechałam jakaś taka spokojna. Wszystko
      mi wisiało,nie czułam stresu WCALE.

      Jak już byłam w szpitalu to też: zero emocji (w przeciwieństwie do męża,który
      był tak przejęty,ze wrecz przerażony).

      Na stole operacyjnym tak samo,jakbym była u dentysty (ot kolejny zabieg). No i
      zaczeła się operacja. Znieczulenie w kregosłup (zero bólu), wszyscy bardzo
      mili-można powiedziec,ze atmosfera plazowa.

      Leżę,lężę nic nie czuję tylko,ze coś tam szarpią i nagle.... słysze taki
      cichutki głosik : meeeeeeeeeeee.

      I wtedy jak to usłyszałam to już wiedziałam,że to głosik mojego dziecka,nic nie
      widziałam,bo byłam za parawanem,ale usłyszałam takie cichutkie : meeeeeeeeee.

      I dostałam takiego napadu płaczu-dziecko gdzies zabrali (wcale go nie widziała)
      mnie zszywalia ja ryczałam i ryczałam i nie mogłam przestać. Tak strasznie
      pokochałam mojego synka choć go wcale nie widziałam.

      Potem była z moim meżem. Potem mi go pokazali-był strasznie brzydki,a ja
      uznałam,ze jest idealny.

      Teraz jesteśmy w domu i nie moge zrozumieć,czemu nie wiedziałam,że w brzuchu mam
      własnie JEGO. Gdybym to wiedziała to cała moja ciąża wygladałaby inaczej. Ale
      nie wiedziałam.

      Jest bardzo grzeczny,spi,je i robi kupki. I patrzy na mnie czasem i mruży oczka.
      ostatnio przez pół godziny ogladał metke od poduszki jakby to był najciekawszy
      film. Jest słodki,ciagle go chcę wąchac i przytulać.

      Jest we mnie też sporo leku,wręcz przerażenia. Opieka,przewijanie,karmienie
      itp-wiem,ze dam radę. Ale..te wszystkie sprawy w urzędach,lekarze
      (bioderka,pediatra) witaminy "k" i "d", za małe ubranka ( mam bardzo dużego
      synka),jak to ogarnać,co jeśc,dlaczego ma takie gazy (czy przez moje jedzenie)
      dlaczego robi takie małe kupki i od razu płacze (czy to uczulenie?).

      I przedze wszystkim: czy dam radę? Przeciez to nowy człowiek ma emocje,potrzeby
      jak ja dam radę to zaspokoić,jak sprawić by był szczęśliwy?????

      • ewio Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 18:50
        Wszystko samo przyjdzie. Od tej pory pomimo lęku o dziecko będziesz silniejsza zobaczysz, teraz wszystko się zmieni. Jesteś już Mamą i wszystko będzie dobrze.
      • reggaemama Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 19:02
        To najpiękniejszy post jaki ostatnio czytałam - cudny! wzruszyłam się. Mammo dda,jeszcze raz serdecznie gratuluję i życzę dużo siły,wiary i cierpliwości.Ja nigdy nie zwątpiłam,że dasz sobie radę ,bo jesteś wspaniałą,mądrą i silną kobietą.Dawno narodziny czyjegoś dziecka nie sprawiły mi tyle radości smile
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 19:53
        Takie truizmy napiszę, ale co tam! Mam ściśnięte gardło, i /och, nie
        lubię tego/ łzy mi ciekną ze szczęściasmile
        Co ja tu będę pisać - tak przeogromnie się cieszę, ze gdybym mogła
        krzyczeć, to by pół wsi się zleciałosmile)) No ale się zlecą i co ja
        powiem, że ciesze się bo jakaś kobieta urodziła?smile

        Czy dasz radę? Naprawdę uważasz że może Ci się nie udać? Dzieciaczek
        ma najwspanialszą matke pod słońcem! Nic Cię nie pokona! Przeszłaś
        takie piekło zwycięsko! Jemu wystarczy, że będziesz go kochałasmile
        Tylko tyle i aż tylesmile
        Boże, ależ ja jestem szczęśliwasmile)))))))))))
        Ps.Daj maleńkiemu buzi od starej ciotkismile)) Ech, no płaczę i płaczę,
        zupełnie jak stara babasmile
        • mamadda Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 20:18
          Dziekuję Wam!

          a Ty Easyblue jesteś naprawdę cudowna!

          Dziewczyny,ale napiszcie mi... CO TERAZ?

          Nie wiem nic.

          Od czego zacząc kiedy spacer?

          Umiem zmienić pieluszkę ,nakarmić (na żądanie,ale jak śpi dłużej niż 3 godziny
          to budzić).Co z resztą?

          Takie rady na pierwszy miesiąc co jest ważne,nz czym się skupić,czego nie przeoczyć?
          • easyblue Re: Wątek mamy dda 16.03.10, 09:58
            Mi w szpitalu powiedzieli /a rodziłam w prawie zimowym
            październiku/, ze na spacer mozna już na drugi dzień po wyjściusmile Że
            nie trzeba pierw werandować, mozna od razu na spacer. Pierw np. pół
            godziny, ale już za drugiem razem dłuzej. Młody pierwszy spacer miał
            1,5 godzinny, na drugi dzień po przyjściu do domusmile Moja
            przyjaciółka całą zimę /a były potworne mrozy!/ wychodziła z
            dzieciem na spacery /urodził się na początku paźdz.2009/ smile
            Kąpię wtedy, kiedy mi się chce, bez względu na porę dnia - głównie
            pod wieczór, ale jak jest cały unurzany w kupie to od razu
            oczywiściesmile W Anglii podobno zalecają kąpanie po 1 m-cu, w Szwecji
            po 3 /sic!/, więc ja kąpię wg moich zachcianektongue_out Młodą kąpaliśmy
            codziennie: kąpiel, oliwka, ciuszki, butla i spąła. Aż pewnego dnia
            się jej całkiem odwidziało i juz więcej tak nie zasnęła. Szlag
            trafił cały misterny plan i trzymanie się godzin. Teraz mam to
            gdzieś - młody chodzi spać najczęściej o 23, bo nawet, jak zasypia o
            22, to i tak się budzi po 0,5-1 godzinie. A niektóre dzieci
            ładniutko sobie śpią od 18smile Karmię go jak się zaczyna porządnie
            wiercić - najćżęsciej około 5 nad ranem. Śpi potem dalej do ok.8.
            Ale to wszystko się zmieniasmile Na początku musiał jeśc co 2 godziny,
            teraz zmieniło mu się w ciagu jednego dnia i je co 3, czasami 4 i
            najczęciej mniejszą ilość /właśnie kończy 5 m-c/.
            Ja nigdy nie budziłam, gdy spał długo. Jak dzieciak przybiera
            normalnie, to nie ma takiej potrzeby. Twój jest duży i silny,
            poradzi sobiesmile
            Różne dobre rady usłyszysz, ale stosuj tylko te, które czujesz, ze
            są dla Ciebie i dziecka dobre. Nie słuchaj rad w stylu: dziecko się
            ńie najada, masz chude mleko, robisz mu krzywdę. Albo: nie dokarmiaj
            mieszankami, bo to dla dziecka nic dobrego.
            Aha, Młody miał smoka-uspokajacza od początku bez szkody dla ssania
            piersi. Ale 'lobby piersiowe' uważa to za zło wcielonetongue_out
            Spróbuj zorientować się w jego płaczu - kiedy jest głodny, zmęczony,
            mokry itd. Przy młodej nie zwa róciłam na to uwagi, przy małym stara
            się i jakieś efekty są, choć to nie tak, że mały ryczy, a ja: bo mu
            uwiera kołnierzyk od koszulkitongue_out
            Aha, trzeba przy wyjściu na dwór uważać na uszy - musza być dobrz
            ezakryte, bo zapalenie ucha to bolesne i lubiące się powtarzać
            paskudztwo. Jak jest silny wiatr to można dziecia i kocykiem lekko
            nakryć /ale musi mieć czym oddychaćsmile/.
            Może też od początku się ślinić i wpychać wszystko do buzi, także
            szarpać się za ucho - to będa objawy wychodzących zębów /ale
            szarpanie za ucho także jest objawem jego zapalenia - tylko że
            dzieciak wtedy najczęciej gorączkuje i jest nie do wytrzymania, na
            pewno poznasz/.
            Możesz zaopatrzyć się z podstawowe leki - efferalgan w czopku/chyba
            50 albo 150 - zapytaj w aptece/ albo nurofen w płynie /najlepiej
            oba/ - oczywiście dla dzieci. Prędzej czy później się przydadzą, a
            lepiej je mieć pod ręką. Gorączkę zbija się nie wcześniej niż od
            38,5. Dziecko małe wytrzyma więcej niż dorosły. Niektórzy lekarze
            zalecają juz od 38. Wcześniejsze podawanie środków p.gorączkowych
            jest nierozsądne, bo organizm dziecka nie ma wtedy szans nauczyć sie
            reagować np.w przypadku infekcji. Gorączka to właściwy objaw.
            Po szczepieniach miejsca wkłucia kazano smarować Altaziają. Pomagało.
            Ech, trzymać takiego małego człowieczka w ramionachsmile)) Młody ma
            pewnie koło 9 /miesiąc temu 8, a przybiera ok.1 kg na miesiąc/, i
            trzymanie go to już nie lada wysiłeksmile Teraz leży o ogląda okładkę
            z płyty Świnka Peppasmile DObrze, ze trzyma w paszczy smoka, bo już by
            ją pewnie organoleptycznie sprawdziłsmile
            O właśnie! Ja z poczatku jedynie kilka razy przelałam wrzątkiem
            butelki i smoczki. Potem tylko pod bieżącą wodą i w... płynie do
            naczyń. Nowe zabawki przecieram husteczkami do pupy i to wszystko.
            Nie oblizuje smoka, co upadł na podłogę bo mam gronkowca złocistego
            i wolę małego nie zarazić /ciekawe, co za cholera mnie zaraziłasmile/.
            Na podrażnione czy bolesne brodawki super jest Bepanthen. Mi
            wystarczyła maleńks próbka z paczki "szpitalnej", nie dokupywałąm.
            Brodawka może w trakcie ssania dziecka pęknąć i wtedy dziecko napije
            się trochę Twojej krwi - i kupy będą inne. Może w kupie znajdować
            się śluz /jak za dużo i dojdą inne objawy np. marudność, bóle
            brzuszka to lepiej do lekarza/, niteczki krwi /także częsty objaw -
            trzeba powiedzieć pediatrze, ale nie jest to nic groźnego, tak się
            zdarza.I tak jak przy śluzie - jak dojdą inne objawy najlepiej
            skonsultować się z pediatrą/. Dziecko moze też mieć szkliste
            policzki - owszem, objaw alergii. Ale młodemu zdarza sie do dziś, a
            ja przez okres karmienia piersią /od 3 dni już nie mam czymsad/
            jadłam wszystko, bo nawet trzymająć restrykcyjną dietę efekt był ten
            sam. Młoda miała prócz szorstkiej buzi także wysypki pod kolankami.
            Ale wszystko jej łądnie minęło mimo nie stosowania żadnych leków -
            wyrosła.
            I ważne - lepiej zapytać 10 razysmile Jak cokolwiek Cię niepokoi -
            pytaj. Masz prawo nie wiedzieć, a jak Cię kto wyśmieje - widać ma
            problemtongue_out
            No i najważniejsze - teraz dzieciaczkowi najbardziej potrzeba jest
            Twoja obecnośćsmile Słyszy bicie Twojego serca i już się czuje jakby
            dalej był w brzuszkusmile A jak będzie wrzeszczał to znaczy, że coś mu
            nie pasuje - albo pielucha mokra, albo głodny, albo nie potrafi
            zasnąć /ale młody czasami jazdy urządza jak jest śpiacy!/, albo
            zwyczajnie nie potrafi sobie poradzić z sobą. Tyle wrażen, a w
            brzuchu to taki spokójsmile
            Oj, strasznie tego dużosmile Ale tylo pozornie to takie strasznesmile Jak
            będzie Cię cokolwiek niepokoiło bądż ciekawiło - pytajsmile
            Ja pędzę przebierać Młodego, bo jeszcze mu rano pieluchy nie
            zmieniłamtongue_out I jęczy mi tu na kolanach, dokładnie jak jego ojciec-
            marudatongue_out
      • uartig_varulv Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 22:52
        xD
        parafrazujac stare zydowskie powiedzenie: z nowym czlowiekiem powstal nowy swiat
        =) a w tym swiecie...
        Ty jestes najwazniejsza na swiecie =)
        i nie dlatego, ze cos zrobilas lub nie zrobilas, ale dlatego, ze JESTES

        wiec na pewno sobie poradzisz!!!
      • mama-008 Re: Wątek mamy dda 16.03.10, 13:04
        śledziłam Twój wątek od dobrych paru dni.
        dziś przeczytałam ze jesteście domku itp
        Ty masz mnóstwo wątpliwości co jest normalne! wiele młodych mam ma w
        tych cudownych chwilach mame czy siostre przy sobie które staraja
        sie pomagac młodnej mamie słowem i czynem.
        Ty jesteś sama z synkiem i mężem ale wcale nie masz gorzej. Masz
        instynkt macierzyńśki i jesli nawet TObie sie wydaje ze nie daje
        jeszcze o sobie znac bo jesteś mega zagubiona itp to i tak go masz i
        juz!
        postepuj wg własnego sumienia i tego co czujesz i uważasz za
        słuszne/nie koniecznie najlepsze.
        ze spacerkami bym zaczekała na cieplesze dni (a takie w całej Polsce
        maja nadejsc juz w weekend wiec wtedy na 30 min mozecie spokojnie
        wyjsc)
        teraz to co jeszcze pamietam z autopsjii:smile
        zazwyczaj odradza sie wychodzenie w deszcz i sline wiatry.
        jak synus płacze to przytul, spr pieluszke, nakarm, szukaj
        odpowiedniej pozycji do noszenia co by synkowi podpasowała (mój
        lubił być kołysany tylko na jeden spoób z odpowiednia iloscia
        podskoków i przesunięć wink)
        kąp codziennie lub co drugi dzien (latem co dziennnie) smaruj ciałko
        oliwką, w pokoju gdzie jest kąpany/albo w łazience musi byc ciepło
        aby mluszek sie nie przeziebił, potem w recznik, wyczesz włoski,
        wsmaruj oliwke jak ma ciemieniuche, załoz na mokroa głowke czapeczke
        otul maluszka w lekki kocyk i karm.
        zaoparz sie w eferalgan w czopkach, nurofeny i inne syropy od 3
        miesiaca zycia dopiero. mozesz kupic tez profilaktycznie Fridę
        (odciaga gluty) i sól fizjologiczną. Pepuszek mozesz przemywac
        wacikami LEKO nasaczonymi spirytusem - ale pamietaj - one sa
        jednorazowego uzytku nie uzuwaj ich kilka razy!!!
        przez pierwsze dni opatulaj synka ciepło aby czuł sie jak w łonie.

        przytulaj mocno i duzo syneczka, mów do niego spokojnym głosem
        SPIEWAJ czytaj bajki puszczaj spokojna muzyke np Mozarka Bacha i
        słuchaj swojego instynktu macierzynskiego!
        trzymaj sie dzielnie i dziękuj Bogu codziennie za zdrowe dzieciątko
        i tak kochanego pomocnego i dobrego męża!
        reszta sama sie unormuje prędzej czy poźniej.
    • lukrecja34 Re: Wątek mamy dda 15.03.10, 20:37
      kochana-ja się po prostu zbeczałam jak przeczytałam twój post-taki piękny,pełen
      miłości do dziecka..ja wiedziałam,że tak będzie-hormony zrobiły swoje smileteraz
      już ze wszystkim dasz sobie radę-karmisz,tulisz,kochasz bezgranicznie-i to się
      teraz najbardziej liczy.jesteś dla swojego maluszka całym światem.
      zresztą-wolę gadać niż pisać więc się nie rozpiszę ale pierońsko się cieszę
      twoim-waszym-szczęściemsmile złóż wielkie gratulację dzielnemu tatusiowi-takich
      facetów to ze świecą szukać..
      • dorotka25t Re: Wątek mamy dda 20.03.10, 23:17
        Witaj mamo dda nigdy nic nie pisałam aleśledze Twój wątek i poprzedni usunięty także, wiele razy to co napisałaś wyciskało mi łzy z oczu...GRATULUJE SYNKA!!!! Życzę Waszej trójce wszystkiego najlepszego!!! jesteś naprawdę silną i bardzo mądrą kobietą i będziesz cudowną matką dla swojego synka... Tak jak ktoś już napisał...gdybyście stanęli na nogi finansowo, większość Waszych problemów by się skończyło...bo bycie na czyjejś łasce na pewno nie jest łatwe.... Wierze że wszystko ułoży się tak jak chcesz-zasługujesz na to jak mało kto......Trzymam za Ciebie kciuki...Ps. Bardzo ważne że masz ogromne wsparcie i zrozumienie w mężu, on Cię musi BARDZO kochać....
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 30.03.10, 17:47
      Nie daję już rady.

      3 tygodnie opieki nad dzieckiem-a ja jestem wykończona.

      Nie mam siły go nosić (bardzo ulewa) nie mam czasu zjeść,umyc się wstawiam tylko
      pranie za praniem i prasuje,naczynia rosną-wszędzie syf. Nie mówiąc już o
      śnie-na niego tez brak czasu.

      Tylko karmię,przewijam,kąpię,piorę,prasuję. Jestem cała zalana mlekiem swoim i
      ulanym,obsikana,spocona i nie mam jak się umyć.

      Chyba nie nadaje się na matkę.

      Kocham mojego synka,ale nie mam sił do opieki nad nim sad

      A spacer? Nawet nie byłam jeszcze. jak inne kobiety to robia?
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 30.03.10, 18:07
        Te inne kobiety albo mają do pomocy pięć teściowych, albo mają w
        doopie np. prasowanie, jak jatongue_out
        Początki chyba zawsze tak wyglądają. Ja też przez pierwszy miesiąć
        zalana mlekiem - swoim. Fujsmile Mąły nie ulewal, ale sikał zawsze, gdy
        zbója przebierałamsmile Więc przebierałam na podłodzetongue_out
        Do teraz /a ma prawie 5,5 m-ca/ jem pierwszy posiłek o... 14uncertain Jak
        spada mi cukier to wszystko olewam i jem, bo wiem, ze za chwilę tak
        mnie będzie telepać, ze nie utrzymam nic w ręceuncertain
        W domu już teraz troszkę lepiej, ale na poczatku syftongue_out I co? I nicsmile
        Jak komuś zawadza, niech mi posprzątasmile A naczynia zmywam jak mi się
        chce i jak brakuje np. sztućcówsmile A sztućców mam dużo, więc jak i 4
        dni nie zmywam to i tak jest czym pomieszaćsmile
        I nie kąp jak nie masz siły na codzienną kąpiel! Ja kąpię co
        kilka dni i jakoś dziecię czyste i nic mu nie masmile Nic sie dziecku
        nie stanie, jak przez i tydzień nie będzie wykąpane! Zawsze możęsz
        przetrzeć chusteczkami i tyle. A ci, którzy Ci doradzaliby, że
        musisz
        to i tamto niech się cmoknątongue_outPP No i ni eprasuj, bo nie
        ma sensu - szkoda Twoich sił i czasu. Jak pierzesz w proszku dla
        dzieci a do tego masz nastawione na podwójne płukanie to dziecku nic
        nie powinno być. Młoda ma skórę rudzielca a nigdy nie prasowałam jej
        ciuchów /zapomniałam!big_grin/ i było oksmileA zamiast wkładek laktacyjnych
        używałam podpasekbig_grin Takich przeciętych na półsmile A i one nawet
        przeciekały po chwili karmienia - no tryskało po prostu z drugiej
        piersibig_grin
        Czas szybko leci i ani się spostrzeżesz, jak dzieciak zacznie
        chodzić. Zobacz - niedawno byłaś w ciaży, a teraz brzdąć ma już
        prawie miesiaćsmile Za chwilę skońćzy rok a Ty z rozrzewnieniem
        będziesz wspominała właśnie ten okressmile
        A na spacery też rzadko chodziłam /teraz wywalam go z wóżkiem przed
        domsmile/, bo... mi się nie chciało. I miałam gdzieś, ze wszyscy
        chodzą, że dotlenianie i takie tam. Nie miałam sił więc nie
        chodziąłmtongue_out
        Właśnie piorę, bo mały ma biegunkę z krwią i śluzem już 4 dzień i
        osral łóżkobig_grin No nie zdążyłam i udało się zbójowismile Wcale mi do
        śmiechu wtedy nie było, ale cóż. A wkurza mnie czasami tak, zę
        wczoraj "delikatnie" zapytałam go: "czego się tak drzesz!"tongue_out Też mam
        swoją wytrzymałośćtongue_out Ale jak zaczłą cichutko kwilić to od razu
        ścisnęło mi serce i wzięłąm małego szantażystę na ręcesmile
        Twoje obawy są normalne, brak czasu także. Jak to ktoś mądry
        powiedział, przy drugim dziecku jest o niebo lepiej, bo matki już
        mają w nosie prasowania, sprzątania i gotowania obiadków - w domu
        syf, ale jak matka szczęśliwa to nic więcej nie trzebasmile
        Dobrze Ci idzie, nie daj sobie wmówić że nie dajesz rady! Ja
        mysłałąm że młody wszak lekko ryczący, ale ze spokojnych dzieci, a
        jak przyszła moja przyjaciółka to dopiero zobaczyłam, co to znaczy
        spokojne dzieckobig_grin Mój to przy Zuzi ryczący potwórbig_grin
        • mamadda Re: Wątek mamy dda 30.03.10, 18:19
          No właśnie u mnie mniej więcej tak samo-tylko jeszcze to ulewanie.

          Je i trzeba go nosić (pół godziny),bo inaczej uleje (mało powiedziane) i albo
          się zachłystuje i potem charczy i chrząka,albo zalewa wszystko wokół,albo jedno
          i drugie.

          Takie ulane (często skwasniałe) mleko na mojej bluzce,pościeli czy ubranku
          trzeba zaraz prać.

          Czyli przebietram go 600 razy dziennie. czasem zasypia po jedzeniu i mógłby
          spac,ale nie mogę go zostawić,bo uleje (jak uleje to znów głodny) wiec go
          podnoszę,czyli go rozbudzam i sie denerwuje i dostaje kolki. Jak dostaje kolki
          to wtedy sie zaczyna...

          A taki był spokojny. To ulewanie zakłóca mu jedzenie,sen.
          • mamadda Re: Wątek mamy dda 30.03.10, 23:23
            Zapomniałam dodać,że syneczka bardzo kocham (zabrzmiało to jakbym i Jego miała
            dośc). Po prostu jestem wyczerpana fizycznie....

            Easyblue! Ja też sobie odpuszczam gdzie mogę,mimo to brak mi sił.

            Sen i kąpiel -moje dwa marzenia smile
            • agnes_nyc Re: Wątek mamy dda 30.03.10, 23:48
              Ja za 3 miesiace rodze i powiem mamaddo ze czytajac twoje ostatnie posty az sie
              boje smile ja z tych co w domu nie moga usiedziec mam nadzieje ze sobie poradze jak
              kazda z nas smile

              mamaddo a jak nazwalas swojego syneczka ????
              • mamadda Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 14:26
                Nie bój się.

                powiem tak,gdyby Mały nie ulewał byłoby ok. Bo tak naprawdę bym go nakarmiła i
                on by spał. A ja Go muszę pół godziny po jedzeniu nosić-Jego to wkurza,bo chce
                spać,płacze jak płacze to sie nałyka powietrza i ma kolkę. no a jakbym Go tak
                zostawiła po jedzeniu bez noszenia,to co 5 min by ulewał i chrząkał,płakał,wybudzał.

                Więc tak źle i tak niedobrze. Wszystko przez te ulewania sad

                Z dietą już próbowałam.

                Wybieramy sie do lekarza.
            • easyblue Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 13:10
              Och, ja Młodego czasami mam dosyćsmile))Ostatnio w pracy żartowałam, zę
              oddam go choć na jedną noc i nawet... pół litra dorzucętongue_outPP No ale
              chętnych nie byłosmile))
              Pamiętam przy Młodej, jak pomiędzy karmieniem, odciąganiem mleka a
              zmienianiem pieluch w pewnym momencie uświadomiłam sobie, ze mam PÓŁ
              GODZINY dla siebie! No całe pół godziny, gdy nie muszę odciągać
              karmić, przewijaćbig_grin Nie wiedziąłam, co z tym czasem zrobicbig_grin No taki
              luksusbig_grin
              • mamadda Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 14:21
                A ja mam tak:

                Mały zaśnie,a ja wybiegam z pokoju i strzelam oczami po mieszkaniu,bo mam
                następujące opcje (a mogę wybrać tylko jedną,bo i tak wiecej nie zdążę):

                -umyć się
                -poprasować (bo nie ma pieluch i ubranek)
                -umyć naczynia
                -zajrzeć do netu (luksus)
                -zjeść (bo jest np.15:00 a ja nic nie jadłam)

                ciężki wybór...
          • mamadda Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 13:41
            Ale strasznie go kocham-po prostu ja jestem taka ciamajda.

            Wiesz easyblue-masz strasznie fajny charakter-Twoje dzieci muszą być szczęśliwe.
            Czytam tez Twoje inne wypowiedzi w innych wątkach. Podoba mi się to,że nigdy nie
            osądzasz,nie krytykujesz i jest w Tobie morze wyrozumiałości i miłości do
            drugiego człowieka (nawet obcego).
            • huczusia Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 14:08
              Mamodda - Gratuluję !
              Bardzo się cieszę, że masz już przy sobie swojego Synka.
              Początki z małym dzieckiem bardzo często wyglądają właśnie tak jak u Ciebie. U
              mnie było podobnie. Spokojnie, wszystko sobie poukładacie i dogadacie się ze sobą.
              Takie częste ulewania mogą być objawem alergii - może skonsultuj się z pediatrą.
              Moja starsza córka tak ulewała i zmiana mojej diety pomogła bardzo.
            • 4youtobayashi Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 18:05
              Drugiego nick'a sobie założyłamsmile Na cześć małego Tobiaszkasmile

              Nie wiem, co napisaćsmile Nie potrafię jeszcze przyjmować
              komplementówsmile No takie kompleksy mamsmile Pozostałości po - czasami
              bardzo "udanym" - dzieciństwiesmile
              Ale aż taki ideał to nie jestem, a do tego choleryksmile Cecha nabyta,
              bo kiedyś taka nie byłamsmile

              Wiesz, ja pieluch nie prasuję, ubranek także. I mam dzięki temu o
              wiele wiecej czasu. Bo tak naprawdę prasować nie trzeba - to
              wszystko wina lobby żelazkowegotongue_out A jakby kto pytał moge
              odpowiedzieć, że zależy mi na naszej Matce Ziemi i oszczędzam
              energię i w ten sposób zapobiegam efektowi cieplarnianemubig_grin
      • szarsz Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 14:35
        Mamodda, ja też Ci kibicuję smile

        I mówię Ci - nie prasuj, nie sprzątaj, odpuść. A jeśli tak bardzo
        ulewa, to trzeba iść do lekarza i pokombinować z dieta. A moze ma
        reflux? W każdym razie to nie jest normalne i na pewno do opanowania.
        • agar2208 Re: Wątek mamy dda 31.03.10, 20:05
          A ja zauważyłam jeden WIELKI plus. Po urodzeniu synka zmieniłaś się i to bardzo.
          Nie wiem, czy zauważyłaś, ale już nic nie piszesz o depresji, o tym, ze nic Ci
          się nie chce, że nie masz siły wstać z łóżka.
          Czytając teraz Twoje wypowiedzi zauważyłam, że jest w Tobie teraz mnóstwo
          energii, czego wcześniej nie było. Pomimo tego, ze musisz dość często nosić
          synka, to jeszcze prasujesz, sprzątasz itp, na co wcześniej nie miałaś siły.
          Mój synek ma prawie 2 lata. Zawsze był grzecznym dzieckiem, jednak też dosyć
          długo ulewał. Musisz się skonsultować z lekarzem, bo jeżeli przez te ulewanie
          nie bedzie przybierał na wadze, to będziesz musiała zmienić mleko na
          modyfikowane. Nam tak lekarka mówiła, jednak u nas pomimo ulewania synek ładnie
          przybierał wiec karmiłam piersią. Może też być tak, że ma refluks. Skonsultuj
          się z lekarzem na wszelki wypadek, może coś zaradzi.
          Cieszę się bardzo, że pomimo tego, że jesteś zmęczona , niewyspana, to i tak
          masz dużo energii, chęci do życia. Tak się bardzo martwiłaś, że nie będziesz
          miała siły zajmować się synkiem, a tu proszę bardzo.
          Zobaczysz z czasem wszystko się unormuje i będzie coraz lepiej.
          Cieszę się bardzo z Twojego szczęścia.
          P.S. od urodzenia synka nie wspomniałaś ani razu o depresji, a to już sukces.

          P.S 2 a czy możesz zdradzić jak synek ma na imię???
          • ewio Re: Wątek mamy dda 01.04.10, 08:31
            Czytam Twoje posty i uśmiecham się do siebie. Fajnie, że sobie radzisz. Jestem z
            Ciebie dumna. Twój maż, synek i wszyscy tu na forum też. Oby tak dalej mamodda.
            Życzę Ci dużo sił na tej nowej drodze, dużo radości i szczęścia. Wierzę w to
            głęboko, ze uda Ci się pokonać depresję i wszystko co złe masz już za sobą.
    • mamadda Re: Wątek mamy dda 26.04.10, 16:24
      Jest masakra sad

      ja już nie mam sił. Mały bardzo nerwowy. Śpi dosłownie po 10 minut i płacze i
      tak 24 na 24.

      Ja mam już ciemne mroczki przed oczami i czuję się jakbym była pijana.

      Nie wiem po co to pisze-może by usłyszeć słowa otuchy,bo wd. mojej rodziny to
      KAŻDY radzi sobie z dzieckiem tylko ja nie (to jak poprosiłam o jakąkolwiek pomoc).

      Ja opiekuje się Małym sama i czuję jak nie daję rady. Może On jest nerwowy,bo ja
      już się wypaliłam,nie umiem odczytywać jego potrzeb.

      Teraz dostał jeszcze kolek. Nie śpię nie dojadam.

      Ten post przerywałam 3 razy,bo się wybudzał (brzuszek Go męczy).

      Czy Wam też było tak ciężko? Czy to tylko mi tak jest po tej całej ciązy z
      przebojami w której też nie nabrałam sił na to co się dzieje teraz?
      • easyblue Re: Wątek mamy dda 26.04.10, 19:57
        Dzieciak mojej siostry ryczał przez cały pierwszy rok. Nic nie
        pomagało, a leków wtedy /15 lat temu/ nie było tyle do wyboru, co
        dziś. Ryczal w dzień, ryczął w nocy, nie pomagało huśtanie, wożenie,
        śpiewanie, dosłownie nic. A jest baaardzo mądry, zdolny i
        inteligentny, żaden nerwus, oaza spokoju i rozsądkusmile))

        Mój młody też ryczał przez 2-3 pierwsze m-ce, aż pediatra w końcu
        usłyszała jego wrzask i potraktowała mnie bardziej poważniesmile Dostał
        Debridat, brał go przez 3 m-ce i teraz jest ok. Brał równocześnie
        espumisan.
        Co do spania spał po pół godziny, aż kiedyś się wkurzyłam i
        położyłamg o na brzuchu - momentalnie zasnął i przespał 3 godziny.
        Czasami więc trzeba znaleźć sposób. Dziś w nocy też ryczal przez 2
        godziny, nie wiem, dlaczego. I nic w takich wypadkach nie pomaga -
        czy go noszę czy nie ryczy jednakowo, aż mu minie.
        Podajesz espumisan? A Debridat? Czasami pomaga Sab Simplex.
        Koniecznie zapytaj pediatrę.

        > KAŻDY radzi sobie z dzieckiem tylko ja nie
        Akuratbig_grin Ja na młodego czasami ryczę: czego drzesz gębę!smile I Młody
        prawie zawsze przestaje ryczećsmile On się zwyczajnie
        niekiedy "zapętla" w tym swoim ryku i pomaga właśnie coś takiego.
        Czy sobie nie radzę? Nie sądzęsmile
        A Ty miej głęboko gdzieś te opinie, że sobie nie radzisz. Ile z
        tych, co Cię krytykują dało by radę choć z ćwiercią tych problemów,
        które Ciebie spotkały?!
        Pamiętam, jak przy Młodej /pierwsze dziecko/ przez ponad tydzień nie
        spałam w ogóle. Nie potrafiłam. Cholera wie, dlaczego, ale ja nawet
        na moment nie zasnęłam, zaczęli mnie oczywiście straszyć, zę...
        umręuncertain No nie ma to jak młodą matkę pocieszyćuncertain Jadłam tyle, co
        nic, bo nie miałam kiedy, wysikać się także nie dawało rady
        spokojnie, bo Młoda się darła. Że o myciu nie wspomnę. Do tego
        musiałam odciagać mleko, bo nie piła z cycka. Do dziś pamietam te
        pół godziny wolnego czasu, gdy odciągać, karmić i przewijać nie
        musiałam - nie wiedziąłam co z tym czasem robićsmile))

        E tam, jakie nie umiesz odczytywać jego potrzeb?smile Dziecko czasami
        ryczy i samo nie wie, dlaczego. Bo jest zmęczone, rozdrażnione, bo
        za dużo wrażeń miało, bo się nudzi, bo mu coś nie pasuje, ale nie
        wie co itd. Więc nie zadręczaj się, że mały ryczy,a Ty nie wiesz,
        dalczego. Ja też nie wiem często dlaczego młody się drze - może po
        prostu manifestuje swój oryginalny charakterek?smile

        Zapytaj pediatrę o leki, o których pisałam wyżej, koniecznie.

        A jak Ci kto jeszcze raz powie, że sobie z dzieckiem nie radzisz, to
        daj mi namiary na tego mądralę, to mu do rozumu przegadam smile))

        • ewio Re: Wątek mamy dda 27.04.10, 08:43
          Właśnie, że sobie radzisz, a to, że się budzi to nie Twoja wina. Ja miałam tak
          samo na początku, przez kilka miesięcy. Potem powinno być lepiej. Mała spała 3 x
          dziennie po 25 minut i też budziła się w międzyczasie. Pomagało masowanie
          brzuszka dość intensywne, czasem zasypiała na rękach podczas takiego masażu,
          albo masaż całego ciałka z oliwkąsmile generalnie zapewnij jemu i sobie relaks,
          postaraj się wyciszyć wtedy i on być może wyluzuje, ja rozmawiałam z noworodkiem
          jak z dużym dzieckiem ( coś w stylu: rozumiem, że cię boli, mama rozumie-
          czasami byłam w szoku jak się po takiej gadce uspokajała). No i generalnie
          nosiłam ją na rekach przez cały dzień, kręgosłup mi wysiadał, ale nie było innej
          rady. Ale raz zaliczyłam porażkę- nie wytrzymała i bardzo nerwowo odłożyłam do
          łóżeczka- ona się rozpłakała strasznie, ja też- to była dla mnie potrzebna
          lekcja- zrozumiałam jak jest krucha i jak bardzo potrzebuje mnie a jej płacz
          jest uzasadniony.
          Musisz znależć swój sposób a na to jeszcze masz czas. Głowa do góry. Każda z nas
          to przeszła.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka