witam! Na moją prośbę usunięto mój poprzedni wątek,gdyż pisząc go miałam już
tak wszystkiego dość,że nie zważałam co wypisuję. Oczywiście wszystkie moje
opisane uczucia,były i są prawdziwe,a wszystkie Wasze odpowiedzi są w moim sercu.
Chodzi mi o daty,nazwiska,fakty-których podałam z rozpędu zbyt dużo

I było mi to wtedy (na dnie rozpaczy) obojętne,a teraz nie jest.
Wiecie jak odbierany jest temat depresji ciążowej,brania leków w ciąży itp
Ja niestety musiałam się leczyć i wiem,że nie było innego wyjścia. Nie jest
super. Jest mi bardzo smutno,źle i przykro- ale jak budzę się w nocy to
leżę,czasem płaczę,a nie jak wcześniej ogromny lęk,panika,strach,ból.
Ogólnie czuję to samo,ale nie tak intensywnie,nie tak rozrywająco.
Leki działają po 2 tygodniach,a to minie w weekend,wiec jest szansa,że poczuje
się jeszcze lepiej.
To dobrze,bo przy braku wsparcia poród zastałby mnie totalnie nieprzygotowaną.
Teraz zmuszam się,ale przynajmniej coś robię. Mam nadzieję,że radość i ochota
jeszcze przyjdą.
Wcześniej było mi wszystko obojętne leżałam pod kołdrą i nie to,że
nie chciałam wstać. Ja nie mogłam,nie byłam w stanie wstać-myślałam tylko o
śmierci.
Boję się przyjścia dziecka na świat-jestem tak wymęczona tym co mnie spotkało.
Boję się,że sobie nie poradzę. Boję się odpowiedzialności.
Jednocześnie czuję jak kopie i jest mi przykro,że to ja jestem jego matką,że
ma tak przechlapane. I żal mi go strasznie
Czytałam artykuł o depresji ciążowej-i jakbym czytała o sobie. To mi dodało
trochę otuchy,zrozumiałam,że mój problem dotyczy tez innych kobiet.
Chciałabym nawiązać kontakt z kobieta,która przeszła w ciaży depresję albo
depresję poporodową.
Przepraszam te z Was,które poczuły się urażone tym,że wykasowałam watek-ale
wiedzcie,że nie ważne czy Wasze odpowiedzi tu na forum są czy też nie.
Ważne,że dzięki nim uzyskałam pomoc-że żyję (jako tako,ale zawsze),bo nie wiem
jakby się to skończyło.
Teraz tak rozmyślam sobie i analizuje przyczyny mojego stanu i wiem,ze był to
brak wsparcia,a nawet krytyka rodziny (sytuacja materialna,mieszkaniowa,z
pracą też-ale to wszystko można przełknąć mając wsparcie najbliższych).