Witam Was drogie Mamusie.
Chciałabym się podzielić swoimi przemyśleniami, nie widze innego forum na
którym mogłabym to zrobić, wiec pisze tutaj...
1,5 roku temu przeprowadziłam sie na śląsk. wyszłam za mąż, zaczelam prace..
Znajomych tutaj nie miałam wcale, wszyscy zostali w dawnym województwie. przez
ten czas niewielu ludzi poznałam, z koleżankami z pracy, kontakt tez taki nie
zabardzo. Teraz jestem w 35 tygodniu ciąży i czuje sie bardzo samotna...
Spośród moich dawnych znajomych, tylko jedna znajoma mnie odwiedziła w ciągu
tego 1,5 roku. a teraz nawet nie odpisuje na smsy, bo od 4 miesiecy jest
mamusią i nawet na to nie ma czasu...

a od reszty zawsze słysze ze nie mają czasu i jak przyjade w okolice to sie
spotkamy...
odkad jestem w ciąży przebywam na l4, ze względu na ciąze zagrożoną i
specyfike pracy, i choć bardzo chciałabym pracowac i miec kontakt z ludzmi to
nie mam takiej możliwości.
Od 5 tygodni musze leżeć w domu, w łóżku ze względu na zagrożenie
przedwczesnym porodem.
Przez ten czas próbowałam zaprosić do siebie 12 znajomych. Każdy albo odpisuje
ze przyjedzie jak bedzie cieplej, albo że ma sesje, albo ze zajecia na
uczelni, a tak wogole to nie ma czasu. Niektórzy nawet potrafią tydzień, dwa
nie odpisywać i na zaproszenie reagują milczeniem. Standardowo słyszę, że
mnie odwiedzą po porodzie...
jest mi bardzo smutno i bardzo przykro że mam takich znajomych.. Bo kiedy ich
potrzebuje to ich nie ma.. a kiedy bede padac ze zmeczenia, to bedą mi sie
zwalać na chate. Wszyscy rzucą sie z zainteresowaniem na Maleństwo, a ja dalej
bede w szarym kącie... Czasem sobie myśle, że chciałabym już urodzić, może
wtedy by mnie ktoś odwiedził..
Czuje sie bardzo samotna... telewizor i głupie seriale, internet, gazety i
książki i tak wkółko.. już mam dosć.. chciałabym móc sie z kimś spotkać,
porozmawiać, poplotkować... tak po prostu...
Rodzina jest daleko, mama rownież i w dodatku nie możliwośći przyjechać, mąż
pracuje, ma dyżury wiec jak wychodzi z domu to na ok. 14 godzin (na dzien albo
na noc). A jak ma wolne od pracy to robi zakupy i załatwia urzedowe sprawy,
czyli de facto i tak siedze sama...
jedynie od czasu do czasu odwiedza mnie siostra mojego męża. Nawet moja
rodzona siostra nie napisze choćby głupiego smsma "jak sie czujesz?"
Przepraszam ze tak zaśmiecam... jest mi po prostu żle...