Dodaj do ulubionych

samotność :(

09.03.10, 19:31
Witam Was drogie Mamusie.
Chciałabym się podzielić swoimi przemyśleniami, nie widze innego forum na
którym mogłabym to zrobić, wiec pisze tutaj...
1,5 roku temu przeprowadziłam sie na śląsk. wyszłam za mąż, zaczelam prace..
Znajomych tutaj nie miałam wcale, wszyscy zostali w dawnym województwie. przez
ten czas niewielu ludzi poznałam, z koleżankami z pracy, kontakt tez taki nie
zabardzo. Teraz jestem w 35 tygodniu ciąży i czuje sie bardzo samotna...
Spośród moich dawnych znajomych, tylko jedna znajoma mnie odwiedziła w ciągu
tego 1,5 roku. a teraz nawet nie odpisuje na smsy, bo od 4 miesiecy jest
mamusią i nawet na to nie ma czasu... sad
a od reszty zawsze słysze ze nie mają czasu i jak przyjade w okolice to sie
spotkamy...
odkad jestem w ciąży przebywam na l4, ze względu na ciąze zagrożoną i
specyfike pracy, i choć bardzo chciałabym pracowac i miec kontakt z ludzmi to
nie mam takiej możliwości.
Od 5 tygodni musze leżeć w domu, w łóżku ze względu na zagrożenie
przedwczesnym porodem.
Przez ten czas próbowałam zaprosić do siebie 12 znajomych. Każdy albo odpisuje
ze przyjedzie jak bedzie cieplej, albo że ma sesje, albo ze zajecia na
uczelni, a tak wogole to nie ma czasu. Niektórzy nawet potrafią tydzień, dwa
nie odpisywać i na zaproszenie reagują milczeniem. Standardowo słyszę, że
mnie odwiedzą po porodzie...
jest mi bardzo smutno i bardzo przykro że mam takich znajomych.. Bo kiedy ich
potrzebuje to ich nie ma.. a kiedy bede padac ze zmeczenia, to bedą mi sie
zwalać na chate. Wszyscy rzucą sie z zainteresowaniem na Maleństwo, a ja dalej
bede w szarym kącie... Czasem sobie myśle, że chciałabym już urodzić, może
wtedy by mnie ktoś odwiedził..
Czuje sie bardzo samotna... telewizor i głupie seriale, internet, gazety i
książki i tak wkółko.. już mam dosć.. chciałabym móc sie z kimś spotkać,
porozmawiać, poplotkować... tak po prostu...
Rodzina jest daleko, mama rownież i w dodatku nie możliwośći przyjechać, mąż
pracuje, ma dyżury wiec jak wychodzi z domu to na ok. 14 godzin (na dzien albo
na noc). A jak ma wolne od pracy to robi zakupy i załatwia urzedowe sprawy,
czyli de facto i tak siedze sama...
jedynie od czasu do czasu odwiedza mnie siostra mojego męża. Nawet moja
rodzona siostra nie napisze choćby głupiego smsma "jak sie czujesz?"
Przepraszam ze tak zaśmiecam... jest mi po prostu żle...
Obserwuj wątek
    • ognista998 Re: samotność :( 09.03.10, 19:51
      wcale nie zaśmiecasz. mam dokładnie ten sam problem. koleżanke prawie wcale.
      jestem w 23 tc i nie mam z kim pogadać, chodzę do szkoły w weekendy, ale te
      koleżanki to są tylko szkolnymi znajomymi. nic poza zajeciami mnie z nimi nie
      łączy. nie spotykam się, nie umawiam na kawę. nikt nie ma czasu i nikt nie
      wykazuje inicjatywy spotkań. a ja nie chce się narzucać. mam przyjaciółkę, ale
      widuję się z nią bardzo rzadko. ona ma swoje zajęcia nie raz choćby chciała
      wpaść po prostu nie ma czasu. mam drugą koleżankę, a nią widuję się częściej.
      ale je nie obchodzą moje problemy, ciągle muszę wysłuchiwać o jej kłopotach z
      facetami, i powtarza mi za każdym razem to samo tylko w innej wersji, a nawet
      nie zapyta co słychać. to jest przykre. jak już z kimkilwiek gadam to nie tylko
      o ciąży ani o dzieciach, można ze mną gadać o wszystkim. o ciąży opowiadam
      dopiero jak ktoś spyta, nie narzucam się z moimi ciążowymi sprawami, jak ktoś
      nie pyta. ale przykre to jest, ciągle muszę wysłuchiwać jej problemów nie mając
      szans pożalić się ani pochwalić swoimi. koleżanek w mojej sytuacji, czyli w
      ciązy ,albo matek z dziećmi to nie mam. nie ma z kim pogadać o zupkach ani o
      kuopkach ani o mdłościach. mam sąsiadkę w moim wieku z 2 małych dzieci, ale
      nawet się nie ukłoni, to ja też nie chce sie narzucać. doskonale rozumiem twoją
      sytuację bo tak samo się czuję. mam tylko męża i ani pół sprawadzonych znajomych.

      jak chcesz to wygaduj się tutaj. ja tak robię i widzę, że więcej przyjaznych mi
      osób mam w necie a nie w realu niestety...ludzie mają tylko własne sprawy i
      więzi międzyludzkie w tych czasach zanikają...

      pzdr i 3maj się, może się jeszcze odmieni
      • czarna-owieczka Re: samotność :( 09.03.10, 20:19
        Dziękuje, że odpisałaś i podtrzymałaś na duchu. Widze, że nie jestem sama...
        Przykro mi, że również czujesz się samotna... Niewiem dlaczego tak jest że
        jezeli kobieta zachodzi w ciąże, to zycie towarzyskie sie wali... I choćby sie
        chiało dbać o te życie towarzyskie i nie robić z siebie kury domowej zamknietej
        w klatce codzienności to nie idzie.. jest opór...
        Wiesz, u mnie w domu rodzinnym stosowano taką teorię, że jesli ktoś sie do mnie
        nie odzywa to ja tez mam sie nie odzywać. I dzieki tej teori, nigdy nie
        utrzymywało sie kontaktów nawet z bliską rodziną...
        Gdy założyłam własną rodzinę, stwierdziłam, że u mnie tak nie bedzie.. ze tak
        nie chce. Ze chce utrzymywac kontakty z bliską i dalsza rodziną, mieć wokół
        siebie wir znajomych.. I choć bardzo sie staram to w moje zycie spowrotem
        wtargnęla ta teoria, i nie bardzo wiem jak to wszystko zmienić..
        no bo ile razy można proponowac spotkanie i to znajomych odwiedzać.. przecież to
        powinno być w obie strony...
        tak sobie myśle jak to bedzie, gdy Malutka bedzie już z nami na świecie...
        wspolne wypady we trojkę nad jezioro, do lasu.. może uda sie wyskoczyć w góry..
        może wtedy znajomi bedą mieli choć ździebke czasu.. a może poznam nowych
        znajomych.. Moze w parku czy piaskownicy uda sie nawiązać nowe znajomości
        poprzez pociechy..
        Chyba tylko nadzieja i marzenia że może być lepiej pozostały...
        • ewio Re: samotność :( 10.03.10, 08:00
          Ja mam podobnie z tym, że u mnie już II ciąża i kontakt z koleżankami mam naprawdę symboliczny, raz na kilka miesięcy. Też czuję się bardzo samotna i nawet ostatnio tak sobie obiecałam, że poszukam może przez Internet jakichś koleżanek albo coś takiego. Tylko dom i obowiązki, żadnych przyjemności, mąż duużo pracuje, nie ma nawet czasy by tak od serca pogadać więc jestem naprawdę sama. Może jak urodzimy nasze pociechy to będzie trochę inaczej...
        • wuika Re: samotność :( 10.03.10, 12:06
          A możesz powiedzieć, z jakiego miasta na Śląsku jesteś? smile
          • czarna-owieczka Re: samotność :( 11.03.10, 20:36
            jestem z Chorzowa. smile
    • wiedzmapleple3 Re: samotność :( 10.03.10, 08:30
      hej dziewczynysmile Ja mogę tez dołączyc do grona samotnych mamusiekwink
      Ja się niestety tez bardzo zawiodłam na moich przyjaciółkach, ktore
      mimo moich problemow w ciazy odwiedziły mnie raptem raz w ciągu pół
      roku (mimo,ze dwie pracują po drugiej stronie ulicy mojego domu!!!).
      Od połowy listopada leżę w domu z komplikacjami i tez mi czasami
      bardzo smutno, do tego dochodzi ciągły strach o dziecko, bo co
      chwila coś jest nie tak...Dodatkowo przykre jest to, że jak moje
      przyjaciółki miały problem, doła, to ja zawsze przy nich byłam,
      zawoziłam do lekarza, odwiedzałam często jak były chore, a teraz?
      Nie chce się poniżać prosząc o odwiedziny, uważam, że to powinno
      wyjść z ich strony, tym bardziej, że były przyjaciółkami a nie
      zwykłymi koleżankami. Prawdą staje się przysłowie, że prawdziwych
      przyjaciół poznaje się w biedzie...Może się więc wzajemnie będziemy
      wspierać?smile Pozdrawiam Was gorąco i życze samych przyjemnych myśli i
      dotrwania szczęśliwie do końca ciążysmile
    • kameleon_f1 Re: samotność :( 10.03.10, 08:33
      Jakbym czytała o sobie...
      Wyjechałam na dyżury do innego miasta - 300 km. Zaczełąm kręcić z
      jednym kolegą - był cudowny i po jakimś niedługim czasie zrobiliśmy
      dziecko. W trzecim miesiącu mnie zostawił - nic go nie interesowało,
      czy mam co jeść czy dziecko zdrowe itd. Urodziłam, przyjechał do
      szptiala i jak gdyby nigdy nic zaczął się interesować nami. Stało
      sie tak że się zeszliśmy... półroku po urodzeniu skończyłam studia I
      TU SIĘ WSZYSTKO ZACZYNA.
      Wyjechałam do niego 250 km od domu żeby mała miała ojca, on jest
      fajny a teraz nawet staramy się o drugie dziecko.
      ALE z dużego miasta przeniosłam się do mieścinki może 9.000
      mieszkańców, każdy się interesuje wszystkim a już najbardziej twoją
      dupą. Jego znajomi nie są moimi znajomymi bo jestem PANIUSIĄ Z
      DUŻEGO MIASTA, a on jest ze mną tylko dla dziecka i że niby mnie nie
      chce ale kocha córkę - tak mówią życzliwi ludzie...
      Kontakt mam z ojcem i to bdb często rozmawiamy i jeździmy do siebie.
      Mała jest super ma już 3 latka.
      Tylko, że:
      *tu nie ma gdzie wyjść,
      *nie mam z kim pogadać - takie pitu, pitu z kumpelą co jej można
      wszystko powiedzieć,
      *pracuję ale koleżanki z pracy mnie nie odwiedzają bo to 30 km od
      nas,
      *CZĘSTO JEST MI SMUTNO I ŹLE!
      *ludzie mi zazdroszczą że zarabiam 2x tyle co oni i dlatego mało kto
      ze mną rozmawia
      *W TEJ ŚMIERDZĄCEJ WIOSCE CIEKAWSKICH BEZMÓZGOWCÓW NIE MA CO ROBIĆ.
      *ktoś by powiedział że można gdzieś wyjechać ale ten ktoś nie da mi
      takiej samej pracy, a w moim zawodzie nie jest tak łatwo.

      TRZYMAJ SIĘ CZARNA-OWIECZKO BO NIE JESTEŚ SAMA ZE SWOJĄ SAMOTNOŚCIĄ.
      ŚCISKAM CIĘ MOCNO.
      JAK CHCESZ TO NAPISZ NA GG 8083110.
      • iwonkocia Re: samotność :( 13.03.10, 21:22
        kameleon, to wyobraz sobie,ze ja mieszkam w takiej miescinie,
        tylko,ze w Anglii, w dodatku wraz z byla zona męza,ktora obrabia mi
        tylek na lewo i prawo, wraz z Polakami,ktorych najlepiej unikac, bo
        nie wiesz, co cie czeka z ich strony.
        mam doslownie jedna polska kolezanke,ktora mnie nie obgaduje
    • czarna-owieczka Re: samotność :( 11.03.10, 20:40
      Dziekuje Wam drogie Mamusie za wpisy. Dobrze jest wiedzieć, że nie tylko ja mam
      taki problem.. Widze, że to powszechne.. sad
      Przepraszam, że dopiero odpisuje po takim czasie, ale problemy ciążowe się
      nawarstwiają..
      Jestem w 35 tyg. 3 cm rozwarcia i czekam "jak na szpilkach" kiedy zacznie sie
      akcja "poród"...
      Trzymajcie za mnie kciuki...
      • ognista998 Re: samotność :( 12.03.10, 19:59
        owieczka czasem tak jest że nei wychodzi nam to co se palnujemy. ja też
        planowałam życie towarzyskie i rodzinne, tak jak ty, no ale relacje z rodziną
        się posypały (sprawy spadkowe) i nikt z nich nawet nie zapyta o moje zdrowie. a
        najbadziej przykre jest to, że moja babcia, co do której zawsze marzyłam by była
        prababcią i to się spełniło, też nie zapyta. myślałam że bęzie ise cieszyć.
        byłam u niej z mężem na dzień babci, miałam usg, nawet nie chciała obejrzeć;/ i
        jak dzwoni do taty to też nei zapyta co słychać...

        masz naswink wiele osób jest tu przyjaźnie nastawiontych od ciebie. teraz
        najważnienjszy jest dla ciebie Maluszek i skup się na nim. abyś szcześliwie
        urodziła i by zdrowo sie chował. moze potem jakieś przyjaźnie sie znajdą. może
        są jeszcze inne mamy z dziećmi atwoim sąsiedztwie. zobaczysz bd lepiej. 3mam
        kciuki;*
      • easyblue Re: samotność :( 12.03.10, 20:18
        Nerwy Ci nie pomagająuncertain Ja z rozwarciem na 2 cm łaziłam od bodajże 5
        m-ca. A urodziłam po 3 oxytocynachsmile Ale spokojnie, nawet jak teraz
        urodzisz to dzidziuś już sobie poradzismile
        Trzymam mocno kciuki i daj znać jakby cosmile
      • ivy_poison Re: samotność :( 13.03.10, 19:37
        Hej czarna-owieczko.
        Ja też jestem ze śląska, a w sumie z zagłębia. Pewno zauważyłaś że ludzi tu się
        dzieli na dwie kategorie na tych za i przed rzeczki.
        No ja kiedyś mieszkałam w Świętochłowicach. Teraz w Dąbrowie G.
        Termin mam na marzec. I z tego co widzę ty w tych okolicach też.
        Jeżeli masz ochotę pogadać to chętnie. A jak się cieplutko zrobi to może się
        spotkamy w parku Chorzowskim. Tam jest tak pięknie.
        No i trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie.

        A dziewczyny co do samotności. Ja również odczułam ją na własnej skórze. Ale u
        mnie było troszkę inaczej. Do 6 miesiąca pracowałam za granicą no i nie miałam
        tam znajomych. A ci z pracy to nie chętni byli się bratać, bo ja przecież nie
        piję piwa etc. bo ciąża etc. No i samotnie i smutno tam mi samej było. Ale po
        powrocie do kraju jest dużo lepiej. Odżyłam i cieszę się każdym dniem.
    • iwonkocia Re: samotność :( 13.03.10, 21:15
      warto jest znalezc jedna czy dwie znajome, ale solidne,skupic sie na
      jakosci znajomosci, nie na ilosci.jak masz duzo znajomych
      , to te znajomosci okazuja sie powierzchowne.

      dobrze rozumiem Twoja sytuacje,bo ja mieszkam za granica z mezem i
      jestem totalnie samotna, nie moge liczyc na prawie zadnych polskich
      znajomych i nawet nie chce na nich liczyc-zdecydowana wiekszosc jest
      interesowna i nie mozna im ufac, niestety plotka i sensacja to to,co
      glownie ich interesuje.a ja potrzebuje ludzi mi zyczliwych i
      bliskich, sama rowniez chce dawac z siebie.w poszukiwaniu przyjaciol
      zaczelam chdzic na spotkania religijne kobiet i znalazlam tam
      angielskie przyjaciolki.

      jesli Twoi znajomi dotychczasowi sie nie sprawdzili,poszukaj
      innych,ale to Ty musisz wyjsc do nich w otwartej
      postawie,zainteresowac sie ich sprawami. w przyjazni wazna jest
      wzajemnosc,nie mozna tylko oczekiwac.
    • karo610 Re: samotność :( 13.03.10, 21:29
      Niestety życie często weryfikuje znajomości.. U mnie jest podobnie:
      żadna z moich przyjaciółek nie ma dzieci (jedna ma ale mieszka za
      granicą), albo nie chcą albo nie mają z kim albo się starają i nic..
      ale jednym słowem nie rozumieją jak to jest jak się ma dzieci i nie
      można iść co weekend do pubu i tak dalej.. no priorytety mamy inne
      kompletnie..
      Jak się widzimy raz na te parę miesięcy, to jest super, ale mi to nie
      starcza i marzy mi się mieć przyjaciółkę choć jedną z dzieckiem,
      widywać się co weekend z mężami, w tygodniu wspólne spacerki ect.
      Myślałam, że do momentu aż ja zajdę w drugą ciąże, któraś z moich
      dziewczyn tez już będzie dzieciata, niestety ja za miesiąc rodzę i
      znowu będę sama.. mam 4 dalsze koleżanki z dziećmi i tak myślę, że
      chyba właśnie warto się skupić na tych znajomościach..
      Niemniej jednak bardzo zazdroszczę dziewczynom, które mają w
      najbliższym gronie bliskie osoby z dziećmi.. mi tego bardzo brakowało
      jak byłam na wychowawczym z pierwszym dzieckiem..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka