sssmutna
10.03.10, 13:40
Postanowiłam napisać co czuję bo nie umiem dać sobie już z tym
rady... Jestem w 8 miesiącu ciązy i niedługo urodzę... synka. To
moje pierwsze dziecko. Zawsze pragnełam córki i nie umiem pogodzić
się z tym że tak nie będzie. Wiem że to okropne (wstyd mi za taki
uczucia), ale odkąd się dowiedziałam ze
to chłopiec (a był to 13 tydz.! ciąży) nie umiem sobie poradzić z tą
myślą i z samą sobą. Prawie całą ciążę przepłakałam z żalu że nie
będzie upragnionej córeczki i z tego że krzywdzę mojego
nienarodzonego syna, że nie umiem się tak z niego cieszyć jak
powinnam. Niewiem jak to będzie, jestem przerażona, nie rozumiem
małych chłopców. Dodam że dodatkowym obciążeniem jest to, że nie
tylko ja na dziewczynkę liczyłam, ale też rodzina,
babcie. Jak ktoś się dowiaduje, ze będzie syn to słyszę komentarze w
rodzaju "trudno, byle zdrowe..." albo "współczuję...". W naszej
rodzinie sami chłopcy, a wśród znajomych - dziewczynki -
urocze, grzeczne, mądre, spokojne... Ciągle sobie wmawiam, ze to
przeciez obojętne, że najważniejsze zdrowie, ale nie wyobrażam się
być mama chłopca. NIe rozumiem małych chłopców - boję się ich
energii, rozbrykania, indywidualizmu. Dziew3czynka to taka "bratnia
dusza" - chyba tylko w powiedzeniach mówi się ze synuś jest mamusi
a córka tatusia - w rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Jak mam
się z tym pogodzić? Myslałam że mi przejdzie ale to już trwa zbyt
długo, odbiera mi to całą radość z ciąży... Ciągle chodzę smutna i
myślę o tym w dzień i w nocy. MOże wy jesteście mamami dobrych
chłopców, proszę pomóżcie mi żebym wyrzuciła z mojej głowy te
okropne myśli za które powoli siebie nienawidzę...