Dodaj do ulubionych

Ciąża-nie potrafię się cieszyc

23.09.10, 18:47
Witam.Jestem tutaj nowa i nigdy nie myślałam,że kiedykolwiek zarejestruję się na forum dotyczącym ciąży.Mam 34 lata i nigdy nie chciałam miec dzieci,nigdy nie odezwał mi sie macierzyński.Myślałam nawet o podwiązaniu jajowodów,żeby nie musiec faszerowac sie hormonami,ale niestety w naszym kraju jest to nielegalnesad
Dwa miesiące temu przeżyłam chyba największy szok w moim zyciu,poniewaz dowiedziałam się,że jestem w ciąży,mimo stosowania antykoncepcji.Nie pamiętam ile nocy przepłakałam,schudłam 5 kg,oczywiście byłam umówiona zabieg,jednak zrezygnowałam,ponieważ pomyślałam sobie,że skoro robiłam wszystko żeby nie zajśc w ciąże,a jednak zaszłam,to może to jakiś znak,sama nie wiem....
Nie potrafię się jednak cieszyc,jestem totalnie załamana,nie wyobrażam sobie siebie siedzącej w domu z dzieckiem-pracuję odkąd skończyłam studia.Jestem aktywną osobą-uwielbiam podróżowac po świecie z mężem i garstką przyjaciół,poznawac nowe miejsca,nowych ludzi,jezdzic na nartach,grac w tenisa.Sport,praca,podróże-to moje życie i coś co daje mi szczęście i spełnienie.Nigdy nie marzyłam o tym żeby spełnic sie jako matka i robiłam wszystko żeby do tego nie doszło,a jednak...
Inna sprawa to sama ciąża i poród.Właściwie-przeraża mnie perspektywa bycia w ciąży,a jeszcze bardziej wizja porodu.To nie jest taki zwykły lęk jak np.przed dentystą...ja po prostu panicznie się tego boję,a poród kojarzy mi się z niewyobrażalnym bólem i w ogóle z najgorszą rzeczą jaka może przydarzyc się kobiecie...Wystarczy, że przeczytam o porodzie jakiejś kobiety, a już trzęsą mi się ręce, a na twarz występują mi wypieki i poty...jak słyszę opowieści kobiet o męczarniach jakie przeżywały, koszmarne opowieści o kilkunastogodzinnych porodach,pęknięciu sromu, zerwaniu mięśni, szwach i uszkodzeniu pęcherza to po prostu robi mi sie słabo...nie wyobrażam sobie jak ja to przeżyję,skoro ja nawet zęba u dentysty usuwałam pod narkozą,bo bałam sie bólu.
Mój mąż mnie pociesza,że wszystko będzie dobrze,jakoś sobie poradzimy skoro podjęłam decyzję żeby urodzic,ale mimo wszystko jestem przerażona,nie potrafię się uśmiechac,płaczę po kilka razy dziennie,nie mogę nic jeśc,spac,śnią mi się koszmary dotyczące porodu,a świadomośc ze z każdym dniem jestem bliżej rozwiązania sprawia,że robi mi sie słabo i zimno...
Czy jest na forum ktoś kto miał podobne odczucia,czy jest szansa ,ze w czasie ciąży moje odczucia się zmienią?Proszę napiszcie o swoich doświadczeniach.
Pozdrawiam cieplutko.
Obserwuj wątek
    • ewio Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:06
      Myślę, że negatywne myśli i brak radości w ciąży zdarza się dość często, nawet w przypadku ciąż planowanych i chcianych. Czasem nadchodzą takie smutne momenty, gdy przychodzą nam do głowy różne dziwne myśli. Trudno na 100 % powiedzieć czy odnajdziesz się w roli matki i uczyni Cię to szczęśiwszą i spełnioną. Wierze, że tak będzie, bo sama jestem matka dwójki dzieci i wiem jak wiele radości daje macierzyństwo i z niczym tak naprawdę nie da się tego porównać. Pomyśl sobie, ze jest to dla Ciebie kolejna przygoda i wyzwanie i pewnie świetnie sobie poradzisz jak z resztą rzeczy w życiu. Ja myślę, że nic w życiu nie wydarza się przez przypadek i wszystko ma swój sens. Życzę powodzenia, ciąża to nie choroba, możesz korzystać z życia na tyle na ile pozwala Ci Twoje zdrowie i samopoczucie. spokojnego przebiegu ciąży i udanego porodu. Cokolwiek by się o nim nie pisało, jest do przeżycia.
      • kurpynka Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:12
        Dziękuję za słowa otuchysmile
        Staram się myślec pozytywnie,ale najgorszy jest ten wszechobecny strach...
        Czy te moje negatywne emocje mogą wpłynąc na dziecko?
    • jeza_bell Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:38
      Masz cudownego, kochającego męża. Łączą Was wspólne pasje, marzenia- to wielkie szczęście.
      Dziecko nie jest końcem świata i naprawdę bycie rodzicem to piękna przygoda przez życie. Żeby się z tą myślą oswoić nie na darmo natura obdarowała nas 9 miesiącami ciąży. Uśmiechnij się i patrz do przodu. Jak nic nie pomoże to zawsze pozostaje psycholog.
      Wierzę, że dasz radę. Pozdrawiam i powodzenia
    • banka4 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:43
      witaj,
      ja mam podobne mysli choc moze troche ich lagodniejsza wersje...chcielismy miec dziecko, ale jeszcze bardziej chcialam sie najpierw spelnic zawodowo, podrozowac, wyszalec sie i dopiero wtedy postarac sie od ziecko...ale przyszedl kryzys, siedze na d...e juz 2 rok wiec stwierdzilismy ze to dobry moment ( z logicznego punktu widzenia) A za rok bedziemy emigrowac w przyjazniejsze dla nas miejsce..Mimo to czasem mysle, ze wszystko sie zmieni i juz nie bedziemy mieli tyle wolnosci..pewnie tak to bedzie, ale nadal planuje kilka przeprowadzek (dopoki nie znajdziemy swojego miejsca na ziemii,wink, nada chce sprobowac wrocic do zawodu aczkowliek to tez bedzie nielatwe...Nie chce ugrzeznac w pieluchach i rozmowach kupkowo- chorobowych...mam nadzieje, ze nadal bedziemy mieli zcas na wspolne kolacje z mezem, wieczorne wypady na winko i do kina ( cudowna instytucja opiekunki i niani) Jakos to bedzie.....smile
      • banka4 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:46
        i zapomnialam dodac ze ja tez mam potworne odczucia na temat porodu, bolu etc.....i szykuje si e na planowana cesarkesmile
      • czekolada85 [...] 23.09.10, 19:52
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • dziub_dziubasek Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 19:51
      W pierwszej ciązy też się bałam porodu- że zostanę kaleka, że z dzieckiem coś nie tak bedzie itp. I jakoś okazało się, ze niepotrzebnie. Rodzilam w "szpitalu-rzeźni"- przynajmniej tak wynikało z opinii na forum- i dałam radę. Łatwo nie było, ale tez nie było to coś nie do zniesienia. Po kilku latach urodziłam drugie dziecko i ten poród mimo, ze potwornie bolesny wspominam jako coś pięknego i wręcz mistycznego.
      Dasz radę, naprawdę. Rozumiem uczucia jakie Tobą targają. Dobrze, ze masz kochającego i wspierającego męża- wykorzystaj to, rozmawiaj z nim, mów mu o swoich lękach i obawach. takie wspólne przejście przez to jest bardzo pomocne.
      • ginag Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 20:39
        Ciaze zaplanowalam na zasadzie, ze to dosc dobry czas i bedzie juz 1 "z glowy"wink Jakos tam specjalnie emocjonalnie nie przezywalam tego wydarzenia (moze dlatego, ze nie staralam sie dlugo+nigdy nie bylam fanka dzieciwink)

        Ale wiesz jakie to cudowne kiedy pierwszy raz zobaczysz malucha w usg. Takiego ruszajacego sie (nie jakis pecherzyk) machajacego lapka czy nozka. A potem kiedy zaczna sie ruchy, uwielbiam siedziec i czuc/gapic sie na brzuch ktory rusza sie i to nie ja go poruszamwink
        Wbrew pozorom to moze dawac mase radosci.
        Pomysl, ze przekazecie z mezem swoje pasje dziecku, pokazesz mu zdjecia z podrozy, zabierzesz go ze soba, nauczysz roznych sportow.
        Co do porodu tez sie bardzo balam przed. Natomiast w ciazy chyba przysypalo mnie endorfinami, bo jestem ciagle zadowolona, spokojna i wszystko mi obojetnewink
        Moze tez tak bedziesz mialasmile
    • wanioliowa Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 22:47
      Ciąża nawet chciana i planowana nie przysparza często powodu do radości. Dla mnie mimo rodzącej się miłości do dziecka nie był to okres który wspominam cudownie i jak ktoś mnie dziś pyta kiedy drugie robię oczy jakby mi kazał wejść na dach.
      Moją ciążę wspominam tak - 2 miechy rzygania (nie mdłości - bo wymiotowałam po 14 razy na dobę czasem), wielki brzuch, rozstępy pojawiające się znikąd niczym pęknięcia na szybie, kupa wyrzeczeń i ciągły paniczny lęk o dziecko - moją schizą numer jeden było owinięcie pępowiną i w moim odczuciu nie postawiłabym znaku równości pomiędzy wyrazami ciąża a żywe dziecko. Do końca miałam lęk że coś się popierdzieli, stanie, miałam hopla na punkcie czucia ruchów i pełno strachu w sobie.

      Ale jak mały się urodził oszalałam z miłości, radości i po prostu kocham to dziecko jak wariatka. Nie ma nic piękniejszego. Kocham go jak się śmieje i jak się wydziera smile a dziecko to nie koniec a początek. Ja pracuję zawodowo od drugiego dnia po powrocie ze szpitala (piszę atrykuły), spotykam sie ze znajomymi (mały wszędzie z nami jeździ), chodzę sobie po sklepach, na kawę z przyjaciółkami, w przyszłym roku planujemy wakacje. Co się zmieniło - pracuję z dzieckiem na kolanach, a wszędzie biorę maluszka ze sobą - dlatego na razie nie powiedziałabym, że dziecko zmienia życie. Moje zmieniło na lepsze. Życie jest dalej takie samo, a bogatsze o towarszystwo istotki którą kocham nad życie. Jestem pewna że twoje odczucia będą takie same smile

      A poród? Jak się boisz zdecyduj się na cc. Też boli (szczegolnie po) ale będziesz na dole cała i zdrowa i moze z tą myślą łatwiej ci tą ciążę bedzie znieść smile powodzenia.

      Znasz matkę która nie kocha swojego dziecka? Pewnie nie. I uwierz mi, wyjątkiem nie będziesz, niezależnie od tego co czujesz teraz smile
    • ffame Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 23.09.10, 23:04
      Ja z moim mężem staraliśmy się o dziecko, ale lekarze dawali mi małą szanse na to, że zajdę w ciążę, więc podeszłam do sprawy na luzie, miałam pracę, spełniałam się zawodowo, więc pomyślałam, że pewnie nam to trochę zejdzie zanim zajdę w ciążę, ą tu niespodzianka smile siadło za pierwszym razemsmile skończyła się praca, zaczęło się oczekiwanie, myślenie co dalej, bo wiedziałam, że do pracy nie wrócę, bo mnie nie będą chcieli. Słowem wszystko runęło. Pomyślałam, że to dziecko zamyka mi wiele dróg, przed ciążą patrzyłam przez inne okulary. W ciąży musiałam leżeć, potem musiałam przeżyć cesarkę i wcale jej nie polecam. Teraz moja córeczka ma trzy miesiące, patrzę na nią jak się uśmiecha przez sen i jedno wiem, że warto było przeżyć to wszystko dla tego uśmiechu. Początki były straszne, myślałam, że sobie nie poradzę, że nie nadaje się do macierzyństwa, chciałam żeby ją ktoś zabrał i oddawał tylko wtedy jak śpi smile teraz się śmieje z tego, ale nie było mi do śmiechu. W końcu przychodzi taki dzień, że myślisz, że jednak wszystko będzie dobrze, otwierają się nowe perspektywy, dochodzisz do wniosku, że przecież możesz iść na spacer, na zakupy, jechać na wycieczkę, że nie ma takiej tragedii jak by się to mogło wydawać, możesz normalnie funkcjonować. Wiadomo, że nie zawsze jest tak kolorowo, ale z czasem jest coraz lepiej. Dla mnie cały ten okres dzielił się na takie wzloty i upadki. Cudowną chwilą jest jak czujesz, że tam w środku jest mała istotka, która wywija, nóżkami i rączkami aż cały brzuch ci się trzęsiesmile cały czas zastanawiasz się jak będzie wyglądać, aż w końcu przychodzi ten dzień <mimo, że w bólach> ale widzisz swojego maluszka, takiego nieporadnego, który aż się prosi, żeby go kochać, nie da się inaczej, Wtedy wszystko mija i zaczyna się nowy etap w Twoim życiu i to od CIEBIE zależy jaki będzie. Nie wiem czy to co napisałam w czymś Ci pomoże, ale sama się zdziwisz jakie wielkie pokłady miłości masz w sobie wink
      • domini32 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 09:45
        Jeżeli boisz się porodu, to ja jednak polecam cc, miałam je i byłam bardzo zadowolona, wybierz tylko dobrego lekarza i dobry szpital, to zwiększy Twoje i dziecka bezpieczeństwo. Ja dolegliwości po cc miałam przez 3 dni, później tylko przy gwałtownych ruchach, siadaniu, itp.
        Jeżeli chodzi o ograniczenie czasu, to też nie masz się czego bać, przecież dziecko można zabrać wszędzie, na imprezę, do kawiarni, na wakacje, teraz jest tyle atrakcji dla bobasa...co do pracy zawodowej...ja urodziłam wcześniaka w 31 tc, wiecznie chorował i dałam radę pogodzić jedno z drugim, chodząc do pracy, jeżdżąc na rehabilitację i spotykając się ze znajomymi, a finansowo wcale nie było łatwo...fakt dużo pomogła mi mama. Jeżeli chcesz się realizować zawodowo to są przecież przedszkola, gdzie można dziecko zostawić od ukończenia przez niego roku i do późnych godzin popołudniowych...
        Jest dużo problemów z dziećmi, ale zawsze można sobie tak ułożyć życie,żeby temu sprostać.
        Też na początku nie chciałam mieć dzieci, ale mąż bardzo nalegałsmile Dziś jestem mamą nastolatka i za miesiąc oczekuję jego brata. Twoje nastawienie zmieni się z czasem, zobaczysz...dziecka i miłości do niego nie zabierze Ci nikt!! Pracę możesz zawsze stracić, znajomych też, a dziecko zawsze pozostanie Twoje......
        D.


    • whitediamond Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 10:11
      masz poprostu fobie, ogromny lek przed porodem
      wiem cos o tym bo tez cos takiego mam odkad nastolatka bedac jakas super nawiedzona katechetka pokazala nam film z porodu, w zwiazku z tym bede rodzic przez cesarke (mieszkam w UK i tutaj jest to wskazaniem do cesarki) wiec moja rada, zbieraj kase na cesarke i po problemie!
      p.s aktywna z dzieckiem tez mozna byc

      kurpynka napisała:

      > ..
      > Inna sprawa to sama ciąża i poród.Właściwie-przeraża mnie perspektywa bycia w c
      > iąży,a jeszcze bardziej wizja porodu.To nie jest taki zwykły lęk jak np.przed d
      > entystą...ja po prostu panicznie się tego boję,a poród kojarzy mi się z niewyob
      > rażalnym bólem i w ogóle z najgorszą rzeczą jaka może przydarzyc się kobiecie..
      > .Wystarczy, że przeczytam o porodzie jakiejś kobiety, a już trzęsą mi się ręce,
      > a na twarz występują mi wypieki i poty...jak słyszę opowieści kobiet o męczarn
      > iach jakie przeżywały, koszmarne opowieści o kilkunastogodzinnych porodach,pękn
      > ięciu sromu, zerwaniu mięśni, szwach i uszkodzeniu pęcherza to po prostu robi m
      > i sie słabo...nie wyobrażam sobie jak ja to przeżyję,skoro ja nawet zęba u dent
      > ysty usuwałam pod narkozą,bo bałam sie bólu.
      > Mój mąż mnie pociesza,że wszystko będzie dobrze,jakoś sobie poradzimy skoro pod
      > jęłam decyzję żeby urodzic,ale mimo wszystko jestem przerażona,nie potrafię się
      > uśmiechac,płaczę po kilka razy dziennie,nie mogę nic jeśc,spac,śnią mi się kos
      > zmary dotyczące porodu,a świadomośc ze z każdym dniem jestem bliżej rozwiązania
      > sprawia,że robi mi sie słabo i zimno...
      > Czy jest na forum ktoś kto miał podobne odczucia,czy jest szansa ,ze w czasie c
      > iąży moje odczucia się zmienią?Proszę napiszcie o swoich doświadczeniach.
      > Pozdrawiam cieplutko.
      • wanioliowa Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 10:56
        ogladając na you tube filmy z porodów bałam się własnie cc. wystarczy zobaczyć jak tną a potem rozrywają brzuch, wszędzie leje się krew, kobieta wygląda jak kupa mięsa na stole. W moim odczuciu filmik z porodu SN jest o wiele mniej lękotwórczy, tam jedynie może pojawić się lekkie nacięcie.

        Jak mnie po niepostępującym porodzie SN brali na cc to mi przed oczami właśnie filmiki stanęły i bałam się 10 razy bardziej. smile także chyba lepiej w ogóle nie oglądać.

        A jak ktoś się boi bólu to chyba jednak lepiej rodzić SN z ZOO aniżeli mieć cc wykonywane przecież w tym samym znieczuleniu.

        Po SN przechodzi znieczulenie i przechodzi ból. Po CC przechodzi znieczulenie i zaczyna się 3 dniowa jazda gdzie ja miałam takie bóle że d*** na łózku o cm nie umiałam przesunąć bo tak mnie rwało. Także jak komuś sie wydaje że cc to takie hop siup - to chyba nie wie co mówi. A skurcze porodowe? Ja miałam po oxy, więc bardzo silne, na ktg na 100% takie co trzy minuty przez 6 h i nie wspominam tego źle, w szczycie bolało ale wolałabym to niż np. wizyte u dentysty. Moim zdaniem nie jest źle i wcale nie boli aż tak bardzo, a znieczulenia nie miałam. Co to ból to się dowiedziałam jak mi pielęgniarka wyrwała cewnik, oderwała z rany plaster i kazała wstać smile
        • cytrynowa.lemoniada Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 11:23
          Przede wszystkim nie opowiadajcie farmazonów że z dzieckiem można żyć tak samo jak bez dziecka - nie, nie można, będzie zupełnie inaczej, raczej gorzej i trudniej dla osób które tak jak Ty kochały niezależność, wolność, wyjazdy itd. I z tym faktem musisz się po prostu pogodzić. Z czasem to zaakceptujesz, przywykniesz - jakkolwiek w każdym razie nie będzie Cię to tak bardzo bolało - ale na to trzeba czasu (mi to zajęło jakieś 3 lata) Koniec z beztroskimi wyjściami, wyjazdami, imprezami - to znaczy oczywiście możesz wychodzić ale w pamięci masz zawsze pozostawione dziecko więc nie ma mowy o luzie, a poza tym po powrocie i wstaniu rano z kacem ktoś się musi dzieckiem zająć. A jak ktoś mówi o imprezach z dzieckiem to nie wiem jakie ma na myśli - chyba urodziny w sali zabaw. Wakacje to też już będzie średni relaks przez pierwsze pare lat. Niestety ale taka jest prawda i jeśli ktoś mówi że nic sie nie zmieniło to chyba przed ciążą siedział całe dnie w domu przed tv. Inna sprawa że dziecko daje naprawde dużo radości, miłość dziecka do Ciebie jest cudownym uczuciem. Ciąża jak ciąża - to stan fizjologiczny, nie wymagaj od siebie miłości do dziecka, którego jeszcze nie ma. Jak się urodzi, pokochasz je na pewno, tu nie ma innej opcji, takie są na szczęście prawa natury.
        • kurpynka Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 11:53
          Ja mialam 2 opreacje na torbiele jajnikow i cieli mnie wlasnie tak jak przy cesarce,wiec wiem jak to jest i wcale nie bylo to dla mnie takie straszne.Oczywiscie bolalo troche,ale jak to po operacji.Ten bol byl mniejszy niz np. moje bole miesiaczkowe.
          Oczywiscie na pewno zdecyduje sie na cesrarke,innej opcji w ogole nie przyjmuje.Jak juz pisalam,kiedys nawet zeba wyrywalam pod narkoza-tak strasznie balam sie bolu.Dla mnie jest najwazniejsze jest zebym nie byla swiadoma tego co sie dzieje.
          Mimo wszystko strasznie sie boje...Jestem w 3 miesiacu i schudlam juz 5 kg!Zmuszam sie zeby cokolwiek zjesc-w ogole nie mam apetytu.Spie po 2-3 godziny na dobe-bo budze sie w nocy,mam koszmarne mysli i nie moge juz potem zasnac.
          Nie chce brac zadnych srodkow uspokajajacych,bo skoro zdecydowalam sie ze urodze to nie chcalabym zaszkodzic dziecku.
          Staram sie nie myslec,ze jestem w ciazy,a jak juz o tym pomysle to wmawiam sobie ze bedzie dobrze.Nie wiem dlaczego tak jest,ale bardzo sie boje o siebie-ze umre,ze zostane kaleka,itp.a np nie potrafie myslec o dziecku.
          Inne dziewczyny pisza ze w czasie ciazy czuly niesamowita wiez z dzieckiem,ze to cudowne uczucie,itp,a je niczego takiego nie czuje,a jak sobie pomysle ze nosze w sobie dziecko to oblewa mnie zimny pot...
          czy jest szansa ze z biegiem czasu to sie zmieni?
          Boje sie ,ze bede koszmarna matkasad
          • banka4 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 12:29
            ja slyszalam, ze taka wiez z niemowlakiem tworzy sie po urodzeniu dziecka ( choc troche sie obawiam depresji poporodowej w moim przypadku..) i mam nadzieje, ze to prawda...narazie (mimo, ze bylam na usg, widzialam, slyszalam...)jakos ta cala ciaza jest dla mnie bardzo abstrakcyjna...widze tylko rosnacy brzuchol i to mnie przeraza jeszcze bardziej, bo zawsze mialam kompleks na tym punkcie i mam wrazenie, ze 3 lata fitnesu poszly na marne. Ale wiem, ze rozne sa podejscia do ciazy, obawy i odczucia a potem (po rozwiazaniu) w wiekszosci przypadkow konczy sie tak samo- zakochujesz sie w swoim dzieciaku i jest dobrze! ( optymistka ze mnie?- staram sie:-0
          • domini32 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 12:47
            Kurpynka!
            Ja Cie nadal namawiam na cc, sama przeszłam i wiem jakie miałam dolegliwości, -naprawdę niewielkie! Być może są osoby, który przeszły to cięzko, ja generalnie też jestem bardzo wrażliwa na ból, więc wiem co piszęsmile U dentysty biorę zawsze max dawkę znieczulenia..
            A co do imprez, to byłam już parokrotnie na takich, gdzie matki przychodziły z małymi dziećmi, kładły je spać obok w pokoju a same się bawiły sprawdzając od czasu do czasu, czy jest wszystko ok. Owszem są to imprezy w domach, a nie dyskotekismile Nie są to też imprezy, mordownie, gdzie każdy wlewa w siebie alkohol i piję do nieprzytomności...
            Ja generalnie uważam,ze można pogodzić życie towarzyskie z małymi dziećmi. Jak juz pisałam mój syn wymagał intensywnej rehabilitacji i jakos podołałam temu, kwestia tylko dobrej organizacji! Wyjazdy na wczasy zagraniczne w ciepłe kraje też są jak najbardziej możliwe, trochę kosztują, ale ofert jest tyle,ze naprawdę można coś fajnego wybrać. Dla mnie jedynym problemem było częste chorowanie dziecka, odpadało mi więc przedszkole, bo co poszedł to był chory...miałam na szczęście mamę...ale są też opiekunki! Ze sportu (który uwielbiam jak basen, narty) też nie potrafiłam zrezygnować. Więc myśl pozytywnie a kiedyś będziesz bardzo szczęśliwa ,ze masz dziecko!
            A co do twojej wagi, ja wymiotowałam do 6-stego m-ca, obecnie został mi miesiąc do rozwiązania, a przytyłam 4 kg, waga dziecka jest prawidłowa,więc czym mam się martwić?
            Jedynie o co się martwię, to o zdrowie dziecka i ze urodzę za chwilę, mam niestety obrzydliwego mięśniaka, który może przyspieszyć skurcze, ale jestem dobrej mysli,ze jakoś jeszcze dotrwam te parę tygodni...albo chociaż ze dwa...
            D.
          • gardenia_nowak Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 27.09.10, 19:00
            To, że na początku ciąży chudniesz, to akurat jeszcze wcale nie jest jakiś dramat, bo z apetytem jest wtedy różnie - zresztą twój lekarz na pewno wyjaśni Ci, czy to normalne i czy masz jakieś powody do obaw. Stres nie jest dobry nigdy, ale ja np. stresowałam się, że się stresuję wink))) To, że cały czas masz w pamięci, żeby nie zaszkodzić dziecku, to jest pierwszy znak, że jednak coś czujesz, nie? wink Poczekaj aż zaczniesz czuć ruchy dziecka- myślę, że wtedy łatwiej jest w pełni poczuć, że ktoś tam rzeczywiście mieszka. Ale nic na siłę.
    • banka4 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 11:22
      Przypomnialo mi sie stwierdzenie mojego przyjaciela- "do wszystkiego sie mozna przyzwyczaic...."smile cos w tym jest!
    • maagdaamm Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 12:02
      Porod mozesz miec w znieczuleniu albo cesarke na zyczenie, czasem wystarczy po prostu zaplacic i po klopocie. Zreszta, wiekszosc kobiet jednak porody przezywa, a czesc nawet sie decyduje na powtorke z rozrywki, wiec nie moze byc az tak zle wink
      Majac dziecko, tez mozna byc aktywnym, chodzic do pracy, uprawiac sport, podrozowac. Przeciez nie bedziesz musiala siedziec w domu 24h na dobe. Zawsze mozesz tez zatrudnic nianie, mam sporo znajomych, ktore dzieki temu rozwiazaniu moga sie realizowac w innych dziedzinach. No, a poza tym dziecko rosnie i za iles tam lat, bedzie na tyle samodzielne, ze bedziesz mogla zwolnic nianke tongue_out Szczerze mowiac, ja Cie nawet rozumiem, bo niestety ze mnie straszna egoistka i caly swoj czas wolalabym miec jednak dla siebie niz dzielic sie tym czasem z dzieckiem, ale jednak dziecko kiedys bym miec chciala. Cos za cos. Mysle, ze jak sie urodzi, to bedziesz szczesliwa, ze los sam za Ciebie zadecydowal.
      • cytrynowa.lemoniada Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 12:18
        Hmm - jakby to powiedzieć - ciąża to błogie 9 m-cy w porównaniu z macierzyństwem więc nie rozczulaj się póki co nad sobą tym bardziej że na razie z tego co piszesz ciąża jest bezproblemowa i nie masz powodu do obaw. Sama ciąza raczej nie zaskutkuje Twoją śmiercią lub kalectwem, a porody dzisiaj się odbywają naprawde inaczej niż 100 lat temu więc raczej też nie ma obawy smile Jest poza tym znieczulenie, więc może być prawie bezboleśnie (tak zupełnie bezboleśnie to nie wierz że jest a generalnie bólu po cesarce, który ponoć jest straszny nie znieczulisz, a naturalny poród prawie całkowicie) Głowa do góry - i powtarzam raz jeszcze - nie wymagaj od siebie miłości do kilkutygodniowego płodu, to normalne że nie czujesz z nim jeszcze żadnej więzi, równie normalne będzie że nie poczujesz az do porodu.
    • mama-008 juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 12:10
      kiedy powiesz dzieciakowi ze chciałas je wyskrobac bo przeszkadzałoby ci w podrozowaniu z przyjaciółmi?
      • banka4 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 12:15
        durny komentarz- i co myslisz, ze to ja przekona do posiadania dziecka???
        • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 12:57
          durny to wg założyła wątek autorka - i co? zapyta pare mam z CiP które przechodziły przez to co ona i jej odpowiedza ze "tez tak mialam jak Ty i po porodzie pokochałam dziecko i nie wyobrazam sobie teraz zycia bez niego" wiec autorka jednak się przekona do niechcianego dziecka i za namowa forumowiczek pokocha jak one swoje dziecko po porodzie.

          mam wrażenie ze posta napisala nie 34 latka ale 14 latka...sorry
          podroze, tenis, narty , wypady z przyjaciómi - faktycznie - dzieciak bedzie jej w tym STARSZNIEEEE "przeszkadzał"....
          • cytrynowa.lemoniada Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 13:06
            Nie wiedziałam, że tak prosty z Ciebie człowiek - masz niepełnosprawne dziecko, więc powinnaś być troche bardziej tolerancyjna, no ale cóż.. Nie wszyscy żyją tak jak Ty, ludzie są róźni - chyba nigdy nie byłaś na wakacjach bez dziecka jeśli uważasz że nie różnią się one od wakacji z dzieckiem - ale to tylko na marginesie. Życie z dzieckiem to coś do czego trzeba sie przyzwyczaić i czasem jest niektórym trudno, bo jest niestety ale gorzej i nie ma to nic wspólnego z miłością do dziecka. Jeśli tego nie rozumiesz to sorry ale jesteś ograniczona.
          • banka4 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 13:47
            a wyobraz sobie ze bedzie! i ja tez sie z tym licze, ze bedzie! nie probuj nikomu wmawiac, ze zycie z dzieckiem to zaden brak wyrzeczen, sama slodycz, mnostwo wolnego czasu na hobby, podroze, sam relax, spotkania z przyjaciolmi etc....
            Kazdy normalny czlowiek ma watpliwosci- to jest ludzkie!!!
        • kurpynka Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 13:00
          Glpi komentarz od glupiego czlowieka,ale oczywiscie odpowiem.
          Jesli mnie kiedys zapyta,to powiem prawde-ze byl/byla wpadka i bralam pod uwage taka opcje.Dlaczego mam klamac?Chyba najwazniejsze jest to czy dziecko jest kochane i chciane kiedy sie urodzi...to nie sztuka wydac dziecko na swiat,,bo jak same tutaj piszecie rodza milony kobiet,ale sztuka jest wychowac dziecko na dobrego czlowieka,obdarzyc miloscia,cierpliwoscia,nauczyc szacunku milosci do innych,itp..
          wiele kobiet rodzi niechciane dzieci,a potem sa tragedie-znajduje sie zwloki noworodkow w beczkach,reklamowkach,jesli malenstwo ma sczescie to ktos go przypadkiem znajdzie zyweo porzuconego gdzies przy drodze czy na smietniku...
          Moja mama tez mnie nie planowala-zaszla w ciaze bardzo mlodo,pierwsze o czym pomyslala to aborcja i powiedziala mi o tym (oczywiscie jak bylam juz na tyle duza zeby to zrozumiec) i wcale nie mam jej tego za zle.Mimo wszystko dala rade mnie wychowac,mialam milosc i wpanaile dziecinstwo.Nigdy nie odczulam ze bylam "kula u nogi",mimo ze mama musiala zrezygnowac z wielu rzeczy-min studia.
          ja rowniez wspolczuje twoim dzieciom ograniczonej matki.
          • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:10
            ograniczona ani głupia nie jestm badz spokojna.

            mam 2 letnie dziecko z zesopołem downa i uwierz mi - po 1 (to do cytrynowej. lemoniady)nie czuje na razie potrzeby zeby jezdzic samej bez dziecka na wakacje, zeby odpoczac bo mnie moje dziecko nie meczy a po za tym dlaczego mam z nim nie zwiedzac swiata - czemu ma nie poznawac nowych miejsc?

            pracuje zawodowo, uczeszczam na kursy, na fitness ,do kosmetyczki, fryzjera ,BA! nawet wychodze raz na jakies czas z kumpelami do knajpek, pubów. dziecko ma tez OJCA!!!
            przy tym wszystkim jezdze z dzieckiem 4 razy w tyg na rehabilitacje i logopedy. w weekendy jezdzimy do zoo, parków muzeów.

            a ty sie boisz ze dziecko tak przewróci twoje zycie ze na tenisa juz bidulo nie pojdziesz????????

            sorry ale piescisz sie sama ze sobą. moze wejdz na watek o przeziernosci karkowej nerwusa85 czy brzuszek natalii- tam przyszłe matki łzy wylewaja w obawie o zdrowie swoich dzieci ktore byc moze juz są chore...

            jak masz "watpliwosci" to pogadaj sobie z kobietami ktore od lat staraja sie o dziecko i nie mogą zobaczyc upragnionych II kresek, albo pogadaj z matkami ktore koczują tygodniami przy łozeczkach swoich nowonarodzonych dzieci na patologii noworodka . moze docenisz to co masz.

            jedyne co moge ci poradzic to przestan sie nad sobą uzalac bo nie masz 14 lat chyba ale 34 i módl sie aby dziecko urodziło sie zdrowe bo to NAJWAZNIEJSZE a nie twoje żale "jaka to ja teraz jestem biedna bo zaszłam w ciaze a nigdy nie chcialam miec dzieci".
            • blu_lagoon Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:19
              gdyby to bylo takie proste, nie potrzebne bylyby aborcje a domy dziecka swiecilyby pustkami.
              Dla niektorych rozmnazanie sie nie jest celem zycia a ciaza i dziecko nie jest pelnia szczescia, niezaleznie od tego ile juz czasu Pani X sie stara, a jak chore jest dziecko pani Y, i tyle.
              Nie widze w ogole zadnego logicznego zwiazku pomiedzy tym co piszesz , a wypowiedzia autorki. W jaki sposob to, ze ktos ma problemy z plodnoscia albo ma chore dziecko ma ja pocieszyc?!
              Ona zaplanowala sobie zycie bez dziecka, a tu nagle cale jej zycie niespodziewanie ulegnie zmianie. Ma prawo byc tym zaniepokojona i zmartwiona? Pewnie , ze ma!
              I watpie czy to, ze jakas pani z Sianowa Gornego od 6 lat nie moze miec dziecko w jakikolwiek sposob bedzie wplywalo na jej samopoczucie.
              • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:25
                > I watpie czy to, ze jakas pani z Sianowa Gornego od 6 lat nie moze miec dziecko
                > w jakikolwiek sposob bedzie wplywalo na jej samopoczucie.

                moze wtedy DOCENI to co ma
            • kurpynka Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:34
              Przykro mi ze masz uposledzona dziecko,ale to nie powod zeby wylewac swoje frustracje z na forum,krytkowac i obrazac innych tylko dlatego ze dziecko nie jest dla nich spelnieniem marzen.Z twojego tonu wynika ze jestes bardzo zgorzkniala i nieszczesliwa...naprawde przykro mi...
              Widzisz sa kobiety dla ktorych dziecko to cud,cos bez czego ich zycie nie ma sensu,ale sa tez ludzie,ktorzy tego nie czuja,ktorzy nie chca miec dzieci,maja inne marzenia cele,itp.Jesli ktos tego nie rozumie to niestety jest dla mnie ograniczony.
              Ja nigdy nie chcialam dziecka-pisalam ze chcialam sie wysterylizowac,aby uniknac niechcianej ciazy jednak nie pozwolono mi na to.Stosowalam antykoncepcje,a jednak zaszlam w ciaze-i mozesz nie wierzyc ale to jest dla mnie taki sam dramat jak dla kogos kto pragnie dziecka i dowiaduje sie ze nie morze go miec.
              Ja mimo ze nigdy nie chcialam dziecka nie potepiam kobiet ktore maja po 3,4,czy 5 dzieci i sa szczesliwe.Jesli spedzanie czasu z dzieckiem daje im radosc to nieich maja jak najwiecej,wazne zeby one i ich dzieci byly szczesliwe.
              ja jednak mialam inne cele,marzenia,pomysl na zycie i wszystko to zawalilo mi sie w jednej chwili.
              Nie chce wiecej dyskutowac na ten temat,bo nie po to zalozylam ten watek zeby sie z Toba klocic,tylko pozanc opinie innych dziewczyn,ktore byly w podobnej sytuacji,a ztego co czytam takie sa.

              • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:49
                Przykro mi ze masz uposledzona dziecko,ale to nie powod zeby wylewac swoje frus
                > tracje z na forum,krytkowac i obrazac innych tylko dlatego ze dziecko nie jest
                > dla nich spelnieniem marzen.Z twojego tonu wynika ze jestes bardzo zgorzkniala
                > i nieszczesliwa...naprawde przykro mi...

                jestem daleka od tego aby z powodu zD mojegod ziecka wylewac jakies frustracje wink ja wrecz jestem dumna z syna i ciesze sie ze go mam takiego jaki jest!

                ale masz racje - byłam taka po urodzeniu dziecka. NIESZCZSLIWA!!!
                zawalił mi sie swiat na głowe w 1 sekundzie. runeły moje plany marzenia i wizje nt szczsliwego dziecinstwa mojego synka szkoły, matury, studiów, slubu ,wnuków.
                bolał mnie widok usmiechnietych mam spacerujacych z dzieciaczkami po parku , ja biegłam w tym czasie na autobus ktorym jechalam 2 h do CZD gdzie lezał mój malutki synek.
                przez około rok bolał mnie widok chodzacych juz roczniaków a moj nadal nie chodził mimo ze mial grubo ponad rok...
                bolało mnie to wtedy byłam nieszczesliwa zła wkurzona zazdrosciłam innym mamom zdorych dzieci! ale nigdy nie wylewałam swoich frustracji z tego powodu!!!

                ale wiesz co - to juz było! mineło! moja wizja cudownego madrego dziecka legła w gruzach i zaakceptowałam to co MA! to co dostałam! i robie wszystko by mial szczesliwe dziecinstwo i był najmądrzejszy , musialam przewartosciowac swoje wczesniejsze beztroskie zycie na nowo bo mialam w nim dziecko ktore potrzebuje MAMY usmiechnietej zadowolonej z zycia i zaradnej. a zawsze robiłam co chcialam wyjezdzalam gdzie chcialam i kiedy chcialam, balowałam, wydawałam kupe kasy na buty i kosmetyki.
                no ale ja bbb chcialam miec dziecko...

                źle mi sie czyta posty na forum w ktorych kobiety pisza o depresji poporodwej lub takie post jaki Ty załozyłas. denerwuja mnie!
                moze nie zawsze okazuje empatię w takich przypadkach ale przynajmiej staram sie zrozumiec...staram się. jak mi nie wyszło to sorry

                wiem ze nie kazda kobieta marzy o dziecku i rozumiem ze dla ciebie to tragedia bo ewidentnie ty dziecka nie chcesz i nie chcialas ale juz sie stało i uwazam ze własnie terapia wstrzasowa moze tu pomóc a nie słodkie pierdzenie "ze napewno pokochasz maluszka jak dostaniesz go na brzuszek po porodzie".

                tyle w temacie.
                zaszłas w tę ciąże i jak nie umiesz sobie poradzic z tym idzcie z mezem na terapie czy do psychologa - nie sadze aby forum Ci w tym przypadku pomogło!
              • cytrynowa.lemoniada Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:50
                daj spokój, głową muru nie przebijesz. jak ktoś widzi tylko czubek własnego nosa i uważa że przez to że ma chore dziecko ma prawo ferować wyroki na innych (przykro mi ale tak to brzmi) to nie ma o czym gadać. Co to ma do rzeczy że ktoś nie ma potrzeby bywać gdzieś bez dziecka? inni takie potrzeby mają, ale ograniczona osoba tego nie zrozumie. i niezależnie od tego jak mama-008 jest szczęśliwa ze swoim chorym dzieckiem są ludzie dla których wychowywanie upośledzonego dziecka to tragedia i koniec świata. I nikt nie ma prawa ich osądzać, nawet inni rodzice upośledzonych dzieci.
                • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 14:59
                  no jasne jasne tak oczywiscie i co jeszcze?
                  ty najlepiej wiesz co czuja rodzice uposledoznych dzieci i ci ktorzy spodziewaja sie uposledzonego dziecka winkwinkwink ehehhehehehehehe nie rozsmieszaj mnie.
                  • cytrynowa.lemoniada Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 15:47
                    A Ty wiesz co czują wszyscy inni rodzice niepełnosprawnych dzieci? Nie, więc nie osądzaj. Wiesz co to depresja? Z tego co piszesz nie, jeśli mówisz że pisanie o niej Cie denerwuje. To CHOROBA, nie kaprys, którą się LECZY LEKAMI. Więcej empatii, kobieto, ludzie są różni, nie jesteś sama na świecie. Jak czytam takie farmazony jakie pisałaś gdzies że Ty nie rozumiesz jak to można być nieszczęśliwym mając upośledzone dzieci, że ty znasz samych szczęśliwych to recę opadają.. Zdejmij klapki z oczu!
                    • mama-008 Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 15:55
                      mam więcej empatii niż ci sie wydaje
                      nie wiem co czują wszyscy rodzice dzieci niepełnosprawnych kiedy przyjdzie im wychowywac takie dziecko ale wiem w 99% ze na poczatku kazdy jest nieszczesliwy - nie znam takiego co by Bogu dziekował za ten "cud".

                      nie przypominam sobie aby pisała kiedys ze jestem najszczesliwsza na swiecie z powodu zD i ze znam samych szczesliwych rodziców dzieci z zD, kazdy z nich ma swoje lepsze i gorsze dni jak rodzice zdrowych dzieci.
                      ale morze łez wylałam wylewam i jeszcze wyleje z tego powodu co nie oznacza ze nie kocham dziecka swojego i nie akceptuje go bo to bzdura , ale jestem szczesliwa ze mam zdrowe dziecko ktore nie choruje i dobrze sie rozwija.

                      głodny nie zrozumie najedzonego wiec skonczmy te dyskusje bo odkad pamietam nigdy sie nie zgadzałysmy ze sobą.
                      • maagdaamm Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 16:14
                        mama-008, nie mozesz na caly swiat i na wszystkie ciezarne i matki patrzec przez pryzmat choroby Twojego dziecka. Ty masz swoje problemy, inni maja swoje, przestan w koncu sadzic, oceniac i wartosciowac.
          • hmmm-mmm Ty i twoja mama.... 24.09.10, 16:04
            nie chce sie bawic w psychologa bo nie mam ku temu wyksztalcenia,ale widze tu pewna zaleznosc w nawiazaniu do twojej mamy......................widze ze wasze drogi obraly podobny kierunek i nie jestem calkowicie przekonana czy jej decyzje nie wplynely negatywnie na twoje zycie, podkreslasz ze mimo iz nie chciala ona dziecka,myslala o aborcji........,a jednak czulas sie kochana i nie bylas kula u nogi mimo wyrzeczen,nieukonczonych studiow itd.......wydaje mi sie ze Ty moglas wyczuwac jej frustracje, obwiniac siebie, byc moze i do teraz....................przyjrzyj sie calej tej sytuacji i postaraj sie nie popelniac tych samych bledow co twoja matka i nie mow dziecku ze bylo niechciane i ze myslalas o aborcji,bo to chyba najgorsze co mozemy uslyszec od swojej matki...............i zaden wiek nie jest wlasciwy na przyjecie takiej informacji....................masz jeszcze kilka miesiecy przed soba, postaraj sie pokochac malenstwo zebys w przyszlosci mogla mu powiedziec ze tym co ci sie naprawde w zyciu udalo to wlasnie ono,dzieki temu moze uda ci sie przerwac ten pokoleniowy horror
          • narrinka Re: 24.09.10, 22:08
            ja rozumiem Twoje obawy, strach itp. ale juz nie ma odwrotu i mysle ze Twoje uczucia sie zmienia z biegiem tygodni.. ja jestem w planowanej ciazy, a mimo to poczatki byly trudne-dolegliwosci itp, ale pamietam dzien ktory tak pierwszy raz przyniosl mi lzy szczescia i poczułam ze jestem naprawde w ciązy - usg takie w 4D.. (ja mialam pierwsze takie w 16tyg) nie zapomne do konca zycia tego momentu gdy zobaczylam malego na tym usg.. jak sie rusza, rozpycha, łzy mi same płyneły.. spojrzalam na m. ktory tez mial lzy w oczach.. i nie wiedzial na kogo patrzec czy na mnie czy na malego bo chyba pierwszy raz widzial mnie w takim "szoku" lekarz tez patrzył na mnie z wielkim usmiechem i dal mi sie napatrzec na malego hehe, a potem plakalam chyba jeszcze z godzine patrzac na zdjecia z usg

            tak wiec polecam - dla Ciebie to b.fajna sprawa - zobaczysz moze tez wywola takie mile emocje? ikoniecznie zabierz swojego faceta na te usg ! smile

            takie usg to koszt ok 200-300zl (prywatnie) do tego masz nagranie filmu na plycie.. no i zdjecia i opis itp

            dodam też ze mi wszyscy dosłownie wszyscy mówią że jak sie zobaczy swoje dziecko po porodzie to wtedy dopiero wybucha taki wulkan milosci (ja mam to przed soba niedlugo)

            mam nadzieje ze w Twoim przypadku bedzie podobnie
            i nie zakladaj z gory ze jestes zla matka, tego teraz nikt mądry Ci nie powie ze tak jest
      • maagdaamm Re: juz współczuję nienarodzonemy dziecku 24.09.10, 12:50
        mama-008, rece opadaja, jak czytam takie komentarze.
        Ja autorke watku rozumiem, skoro nie planowala ciazy, to rozumialabym nawet, gdyby, jak to ujelas, "wyskrobala dziciaka, bo przeszkadzalby jej w podrozowaniu z przyjaciolmi".
    • dzikuska_nie_miastowa Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 15:36
      Po pierwsze - nie przejmuj się głupimi komentarzami, na tym forum jest wiele mamuśiek co to są najmądrzejsze na świecie a bycie dla nich matką polką to najważniejsze powołanie w życiu.
      Są też tutaj mamuśki normalne, ktore chcą mieć dzieci, ale nie wpadają z tego powodu w totalną paranoję i rozumieją Twoje rozterki, które Tobą szargają - przynajmniej staraj się zrozumieć.

      Po drugie - świat Ci się teraz zawalił, stało się coś, czego nigdy byś się niespodziewała. A jednak stało się. Samo to, że zdecydowałaś by dziecko urodzić już o czymś świadczy. Owszem nie ma co mówić o szale miłości i instynkcie macierzyńskim. Jest jedno wielkie przerażenie i strach. To oczywiste. Bo to nowa sytuacja, zupełnie nieznana, na dodatek nie do końća przez Ciebie chciana.
      Skoro jesteś w stanie w jakim jesteś nie możesz się spodziewać, ze od razu z dnia na dzień zmieni Ci się podejście na lepsze. Tak nie bedzie, ale nie znaczy to, że jest to niemożliwe. Jest możliwe ale do tego potrzeba czasu i Twoich chęci. Musisz się trochę postarać.
      Dziewczyny dobrze piszą - z dzieckiem nie będzie już tak samo jak bez. Ale nikt nie mówi że będzie źle. Może nie wejdziesz z dzieckiem na K2 ale jest kupa innych rzeczy, które można z dzieciakiem robić.
      Postaraj się powolutku zmieniać swój tok myślenia, nie nastawiaj się tylko negatywnie bo to Ci na pewno nie pomoże. Pogadaj o tym z mężem, powiedz mu jak cholerenie się boisz, że od jakiegoś czasu płączesz itp. Razem dacie sobie radę smile
      Ciąża to naprawdę nie koniec świata smile

      Uszy do góry smile
      Jak chcesz pisz na pocztę gazetową, to pogadamy : )
      • malgosiek2 Dzikuska_nie_miastowa albo suwaczek albo podpis 24.09.10, 17:59
        w sygnaturce,bo te dwie rzeczy na raz to więcej niż 4 przepisowe linijki.
        Więcej info w wątku na "szpilce"u góry forum.
        Dziękuję za z rozumienie.
    • miacasa Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 16:37
      Prawdopodobnie masz tokofobię i chyba powinniście pójść do psychiatry bo to dobrze nie wróży ani ciąży, ani Twojemu małżeństwu ani dziecku jeśli się nie ogarniesz i nie podejmiesz leczenia/terapii. Ciąża i poród to dopiero początek, schody zaczynają się nieco później.
      • banka4 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 17:18
        tokofobie? ale to przeciez obawa przed ciaza i porodem..a autorka watku oprocz obaw przed porodem, po prostu nie chce dziecka bo nie chce, bo jej to nie uszczesliwia, bo miala inne plany, cele, ambicje i marzenia... i tyle!
    • mamula_to_ja E-pewnie się odczucia nie zmienią :-) 24.09.10, 18:14
      Może nawet jak już zostaniesz Mamą to się nie zmienią przez jakiś czas.
      Ale potem z czasem wszystko znajdzie się na swoim miejscu. Nawet nie zauważysz kiedy smile

      A z porodem nie panikuj. Pracujesz, mąż pracuje-prywatna klinika i cc.
      Też boli-ale potem. I będziesz lżejsza psychicznie o ten stres porodowy.

      No i już smile
      A sama ciąża aż tak dramatycznie nie działa na organizm żeby się tego bać.
      Luuuuuuuuuuuzik.
      Nie czytaj, nie oglądaj niczego na tematy ciążowe.
      Biegaj do kina itp itd.

      Odstresowanie-dobra rzecz smile
    • georgyporgy Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 18:39
      Ja jestem w ciąży planowanej a początek przeryczałam. Do tego miałam koszmary w nocy non-stop. To raczej nie jest bardzo tragiczny objaw. Po prostu nagle dociera do delikwentki, że wszystko się zmieni i bywa lekki atak paniki.
      Ja też uważam, że sam fakt że jednak zdecydowałaś się urodzić o czymś świadczy.
      Pomalutku oswajaj się z sytuacją. Znajdź sobie dobrego lekarza, który będzie odpowiadał na wszystkie Twoje pytania i będzie potrafił dać Ci poczucie bezpieczeństwa.
      Nie oglądaj żadnych filmików z porodów, nie czytaj ton poradników bo znaczna ich większość to straszydła. Bez nich też sobie poradzisz!
      Ja jestem równo w połowie ciąży i trochę mi już odbiło z zakupami, urządzaniem itd. Sprawia mi to frajdę i pozwala pozbyć się lęku. "Oswajam" mojego potomka smile
      I też mam jedną fobię - tycie. Codziennie się ważę. Wpadam w panikę przy dodatkowych kilogramach ale mam lekarza, który mi powiedział "ok, wagę w ciąży można kontrolować, nie wszystko zależy od Ciebie ale postaramy się, żebyś za bardzo nie utyła" i to sprawia, że jestem spokojniejsza i dostaję mniejszego szału jak słyszę "eeee ja przytyłam 24kg i niczego sobie nie odmawiałam bo po co" a mówi to do mnie baba wielkości barbakanu smile
    • ania_silenter Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 22:27
      Kurpynka - spokojnie. Nie szalej i nie szukaj na siłę jakichś niesamowitych doznań, cudownych więzi z dzieckiem już na tym etapie ciąży.Jedne kobiety tak mają, inne (w tym ja) nie. W ogóle przyznam się, że moje córki (choć je kochałam nad życie, szczególnie, że starszej mało nie straciłam - wcześniak z 31 tc) to jednak mnie męczyły nocnym rykami, kolkami, chorobami, ząbkowaniem, zwłaszcza, że po nieprzespanej nocy szłam do pracy (z dziećmi byłam tylko na macierzyńskim). Jest między nimi 15 miesięcy różnicy (przy czym 2 to wpadka - najlepsza z resztą w moim życiusmile) więc do ok.roku życia młodszej to była - co tu ukrywać - harówka. A moja sytuacja była o tyle nieciekawa, że to ja zawsze byłam najmłodszym dzieckiem (noworodek to była dla mnie abstrakcja) w rodzinie. Przy czym oczywistym dla mnie było, że najpierw nauka (studia) a potem dzieci, urodziłam w wieku 30 i 31 lat. Zawsze byłam panią siebie (skupioną na sobie), a tu nagle dwa wyjce - jakbym miała bliźniaki.
      I teraz clou: moje córki mają teraz 5 i 6 lat a ja od jakiegoś czasu odkrywam coś wspaniałego, obie są jak czysta karta, mogę całą moją wiedzę na różne tematy im przekazać,
      i one chłoną i pytają. O wszystko - czy jak dotknąć trakcji elektrycznej to człowiek umrze od razu, czy krew to tkanka (kochają "Było sobie życie", która to bajka była również moją ulubioną i "Był sobie człowiek"), dlaczego nasz samochód jeździ na ON a nie na benzynie (to tatuś tłumaczy), dlaczego dinozaury wyginęły, kiedy uderzy w Ziemię kometa albo meteoryt, kiedy będą silne jak Ben10, kiedy zobaczą to coś pięknego (to coś okazało się być ku mojemu wzruszeniu Bazyliką Notre Dame w Reims,którą i ja kiedyś uznałam za piękną), i tak dalej i tak dalej.
      Wiele zależy od naszego spojrzenia na pewne sprawy: moje dzieci to nie kule u nogi a poważni partnerzy do rozmowy i istoty (zwłaszcza młodsza), których logika myślenia czasem nawet mnie przeraża a na pewno napełnia szacunkiem dla nich i dumą. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła im pokazać wszystkie te miejsca, które są mi bliskie w Polsce i poza jej granicami, tak jak robili ze mną moi rodzicesmile. No i kocham je strasznie mocno.
      Aaaa, nie napisałam jeszcze jednego: jestem teraz na aplikacji radcowskiej.Muszę się uczyć. Dużo uczyć. I gadam i powtarzam materiał do nich (czasem) i do kota (kot jest najwierniejszym słuchaczemwink). Jednym słowem, to co nie udało mi się,kiedy byłam wolną i swobodną panienką, udało mi się,kiedy mam obowiązki domowe, dzieciowe i mężowe. Starsza nauczyła się czytać na kk i kpk (choć elementarz też ma).
      Fajnie jest mieć dzieci, moje córki to dla mnie "bratnie dusze", które współodczuwają wiele spraw jak ja.
      pozdrawiam i trzymaj sięsmile
    • kawoosia Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 24.09.10, 22:29
      Jak przeczytałam, że "miałas umówiony zabieg" to az mnie zmroziło, ale nie będę Cię osądzać. Dałaś temu dziecku szansę na życie mimo ciężaru psychicznego, który przytłacza Cię na tyle, że zatrzymałas sie w miejscu i nie masz odwagi by żyć dalej, w nowej sytuacji. Dla mnie to irracjonalny lęk, dziwne podejście, masz męża, wsparcie, hm, jesli reszta rodziny się dowie bedzie szaleć ze szczęścia, ale nie o tym. Powiem Ci, że bycie w ciąży to nie bajka. To moja druga ciąża i mimo że w odróżnieniu od ciebie pragnęłam tych dzieciaczków to są momenty zwątpienia, głównie wahania nastroju, dziś na przykład mam mega doła, nie wiem dlaczego, ale z kolei ostatnie dni były cudne, przepełnione szczęściem.. Niestety u mnie dochodzą inne rzeczy jak problemy z utrzymaniem ciąży, co z kolei mnie przeraża sad ale powiem ci, że z upływem dni człowiek się z tym stanem (ciążą) oswaja, identyfikuje sie z nią, później zaczynasz odczuwać ruchy dziecka w twoim brzuszku, są to momenty nie do opisania, jedyne w swoim rodzaju, zaczynasz kochać je, to dzieciątko. Musisz chyba sobie bardziej zaufać, że dasz radę, że pokochasz, że dziecko w życiu nie musi przeszkadzać. Że dziecko nawet może Wasze życie wzbogaci?. Co do porodu. Radzę nie czytać tych makabrycznych rodem z horroru o Amiszach historyjek, one są zafauszowane subiektywizmem. Pamiętaj, że każda kobieta inaczej czuje, inaczej mobilizuje siły w czasie kiedy potrzeba, a bólu u denty nie należy zestawiać z bólem porodu z tej prostej przyczyny, że natura wyposażyła Cię we wszystko, co potrzeba, aby Ci się udało, jest to ból naturalny, a wiertło w ząb jednak nie wink Zawsze są kochana opcje: znieczulenie zzo (zewnątrzoponowe), podpajęczynówkowe, markaina, technika "tens" lekarz może też zaproponować zastrzyk z leków rozkurczowych, który wielokrotnie wystarcza, by się odprężyć, a także czopek przeciwbólowy albo kroplówkę. Dla mega panikar jest też opcja cięcia cesarskiego na życzenie. Ja rodziłam swoje pierwsze dziecko całe... 2 godziny. I tutaj Cię zaskoczę: fazę pierwszą, rozwieranie szyjki, które chyba 90 % kobiet wspomina jako baardzo bolesne, ja przespałam w domu, odczuwając ból podbrzusza jak na okres! Dopiero po odejściu wód płodowych zaczęło sie istne rodeo, bolało jak sku***syn ale wiesz co? Są to bóle DO PRZEŻYCIA. Po dwóch godzinach przywitałam na świecie moją cudną córeczkę, mąż ryczał jak bóbr ze wzruszenia, wcześniej tylko raz przy mnie płakał. Córka to jego oczko w głowie, kocha ja nad swoje życie, ja zresztą też smile Słuchaj, tak na moje oko, to jest szansa, że Wam sie ułoży, ale nie zamykaj sie na pomoc. Gadaj o tym, co Cię boli, wyżalaj się jak Ci źle, angażuj męża w ciążę, zabieraj go na usg, w końcu jest zawsze opcja psychoterapii, nie wiem czy temat jest Ci obcy ale wiesz co, dobra rozmowa z psychologiem, profesjonalistą moze spowodować że zmienisz swoje podejście smile Życze na koniec zdrowia i równowagi psychicznej, jakbys miała jakies problemy ciążowe, to jesteśmy tu zawsze po to, by bylo nam tu wszystkim raźniej wink Pozdrawiam serdecznie.
    • puza_666 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 25.09.10, 18:17
      Miałam to samo, nie potrafiłam się cieszyć. Na pocżtku ciązy jak poczytałam sobie o porodach to przez dwa dni płakałam non stop ze strachu przed bólem, upokorzeniem etc. Taks samo nie jestem fanką dzieci. Nie przepadam za nim po prostu i dzieci moich znajomych tylko toleruje. Decyzję podjeliśmy trochę na zasadzie "bo już czas" mam 30 lat a mój mąż naprawdę szczerze kocha dzieci i bardzo je chce więc umówiliśmy sie na jedno w ramach kompromisu. Byłam strasznie skołowana jak sie dowiedziałam o ciąży ale postanowiąłm nie robić z tego dramatu ani nie traktować swojego stanu jako coś "nadprzyrodzonego". Moje życie nie uległo zmianie naparwde, bardzo o siebie dbam, ciągle pracuje (nawet wiecj niz kiedyś), uprawiam intensywnie sport, to pozwala zachować figure i świetne samopoczucie. JEstem w 21 tygodniu nie prztytłam ani kilograma a dzoecko rozwija się dobrze. Rozpieszczaj się! Kup sobie buty których byś sobie normalnie nie kupiła! Wysypiaj się w weekendy! Ćwicz! Poprawia sampoczucie. Nie chuchaj i nie dmuchaj na siebie jak to robią niektóre ciążowe księżniczki , o ile oczywiście ciąża przebiega normalnie. Zaplanuj cesarskei cięcie. Ja rozmawiałam z moją przyjaciółką ginekologiem na ten temat. Po cc też nie jest rózowo, ale ból pooperacyjny rany po cc to nic w porównianiu z długim bólem w trakcie sn i po cięciu krocza. Bedzie dobrze, nie martw się, zaplanuj sobie wszytsko, przygotuj się wcześniej, łatwie będzie Ci wrócić do pracy. Ja nie wyobrażam sobie upupić się w domu i im bliżej daty porodu tym bardziej jestem o tym przekonana. Udowodnij wszytskim dookoła, ze jesteś silna i dajesz sobie rade pomimo ciązy plus nie zrobiłaś z siebie ciążowego pulpeta. To naparwde daje satysfakcje!
    • ruda_henryka Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 27.09.10, 08:31
      Kuprynko, jak czytam Twój post to 1,5 roku temu napisałabym słowo w słowo to samo włącznie z chęcią usunięcia ciąży i poszukiwania miejsca na zabieg.
      Dziś mój młody kończy rok, kocham go nad życie, ale nie było łatwo.
      Masz kochającego i wspierającego męża i masz wielki skarb, ja bym już dawno wisiała na gałęzi gdyby nie mój facet.
      Nie słuchaj głupich komentarzy, a jak chcesz pogadać napisz na priv.
      pozdrawiam cię i życzę wszystkiego najlepszego
    • majamaja12 Re: Ciąża-nie potrafię się cieszyc 06.02.15, 22:46
      Uczucia nie są ani dobre ani złe. Poprostu są. Aby coś z nimi zrobić trzeba je najpierw zaakceptować. Odpowiadasz za to co robisz z tym wszystkim a nie za to że odczuwasz złość rozpacz niechęć... Wiele osób przeżywa to samo ale boi się tego ujawnić będąc narażonym na wyśmiani, komentarze jak tej mama008... A jedyne czego każdy czlowiek potrzebuje to empatia (nie mylić ze zrozumieniem). I to po nią się zwraca pisząc na forum.
      "Obserwacja bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji człowieka"!
      A co do Twojej sytuacji i Twojej mamy... jest tutaj wyraźna analogia. Ja bardzo źle znosiłam ciążę i stany depresyjne nie są mi obce. Pierwsze pytanie jakie usłyszałam: A jak pani mama znosiła ciążę z panią?...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka