Dziewczyny, odpuszczam.
Mam serdecznie dosc ciaglego zastanawiania sie, czy jestem w ciazy, wypatrywania objawow owulacji, potem bzykania na czas, no bo moze wlasnie teraz, wypatrywania objawow ciazy lub @.
Po ostatnim monitoringu, na ktorym nie bylo pecherzyka, zlapalam dola. Nie poprawil go oczywiscie fakt, ze moja HR wlasnie niespodziewanie zaszla w ciaze. "Bo mysleli, ze to sie zdarzy pozniej, a tu tak od razu, ze na wakacjach na Costa Rica, ze ja mdli, ze oby to nie byly blizniaki, bo to takie fuj zwierzece..."

wrrr Dalabym sie pokroic o te blizniaki.
No ale trudno, psychika mi siada, moj m tez zaczyna sie dolowac moim dolem i skokami nastroju, a raczej poczatkami ciezkiej depresji z niemocy.
Tak wiec jeszcze pobede na clo, wezme te przypisana na przyszly cykl konska dawke, pojde na monitoring, bo moze torbiel, ale ani tempki, ani sexu w wyznaczone dni. Jak sie trafi to pieknie, ale zaczynam sie juz przyzwyczajac do mysli, ze jestem BEZPLODNA. Odpuszczam. Po prostu po tylku miesiacach psychicznie juz nie moge wiecej...