Dodaj do ulubionych

LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:)))

29.06.05, 11:42
Ten będzie chyba już ostatnismile)))
Potem założymy nowy, ale będziemy na nim opowiadać o dzidziulkachsmile))
Obserwuj wątek
    • heksa82 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 11:48
      Ale akcja założyłysmy nowy wątek w tym samym momencie chociaż ja zrobiłam to z
      deczka nieudolnie.
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 11:52
        no łądny mamy wyniczek w pisaniu smile) ale fajnie ciesze się ze moge byc z Wami
        wszystkimi - jakoś mi tak lżej.
        • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 11:53
          dobrze ze juz jest nowysmile
          • sprezyna23 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 11:59
            Nie nudzę się, pisząc z Wamismile
            Co dzisiaj na obiadek?smile
            • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:00
              ja rozmroziąłm dwie nózki i zrobię pomidorową z ryżem. Mąż zje mięsko a ja
              zupke hihi wilk syty i owca cała jak to się tam mówi. Mnie to się nawet gotowac
              nie chce a to szybkie jest.
          • alicem1 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 13.07.05, 12:19
            i ja do Was dołączam kobietki w ten upalny lipiecsmile
    • julka72 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:00
      To ja się przywitam i tym samym załapię na trzecią - ostatnią (?) odsłonę
      lipcóweczek. Termin mam za 10 dni i nie mogę się już doczekać - na koniec
      zrobiło się już "nieco" ciężko, zwlaszcza, że wciąż pracuję. Na razie niestety
      nic nie wskazuje na to, żebym miała zobaczyć się z synkiem przed terminem, ale
      w końcu... natura lubi nas zaskakiwać. Pozdrawiamsmile
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:04
        witamy Cię bardzo gorąco. Miło ze do nas dołączaszsmile)
      • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:05
        hmm mi dzisiaj obiadek przywozi mama więc pełen wypassmileszaszłyczki mniam!!noi
        zrobi mi upragnione placki ziemniaczane o których śnie już długo!!
        a gotować też mi sie nie chce w taki upał!!
        ewa
        • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:07
          ewuś nie mów o plackach bo znowu mnie weźmie i będe musiała je robićsmile) po
          prostu mogłabym codziennie je jeść ale trezc mi sie nie chce a jak mój mąż
          zaczyna trzec to mnie trafia jednego ziemniaka trze pół godziny bo twierzdi ze
          musi na paluszki uważać hihihi
          • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:10
            dobrze ze chociaz zaczyna bo moj nie ma ochoty na robienie obiadkówsmilei jestem
            skazana na siebie lub mamęsmile
            • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:15
              mój zawsze gotuje rosół w niedzielę bo jak twierzdi nikt lepiej go nie robi
              nawet jego mamusia i musze przyznac ze zdecydowanie lepszysmile) bardzo się
              przygłada. Ogólnie lubi gotowac tyle że za bardzo nie ma czasu.
              • sprezyna23 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:19
                Ja mam dzisiaj schabowego, ziemniaczki i mizerię w menusmile
                Niestety sama to sobie przygotowałam...
                Mój mąż uwielbia gotować, ale tylo spaghetti, lasagne, itp.,a ja niestety nie
                przepadam za kuchnią włoską, więc jem to wszystko, żeby zrobić mu
                przyjemnośćsmile))
            • sylwia_26 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:22
              Cześć dziewczynki.Nic mi się dzisiaj nie chce, taz bym zjadła placki ale nie
              mam siły trzeć poznańskich "pyrów".Ostatnio kleżanka dała mi film z
              kwietniowych "Rodziców" na temat uspokajania płaczących niemowląt, obejrzałam i
              faktycznie metoda niezawodna-jestem pod wrażeniem.Metoda polega na ciasnym
              owijaniu dzieciątka kocykiem w tzw kokon i kładzeniu na brzuszku lub na boczku
              na naszych kolanach, oraz na imitowaniu "macicznego"szumu tak aby maluszek
              myslał że nadal jest w macicy.Ogólnie pediatra pierwsze trzy miesiące życia
              dziecka nazywa 4 trymestrem.Filimik jest ciekawy, postaram się dzisiaj wrzucić
              go do kompa i jak któraś z Was będzie chciała to może uda mi się go przesłać
              mailem.
              A propos aagulek długo się nie odzywa, nie wiadomo czy wyszła juz ze
              szpitala... może po porostu nie ma czasu przy Magdusi.
              Buziaki pa
    • marianka.m Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:21
      Witajcie,
      ja dziś zasypiam, ledwo żyję. Ratunku!!! Jeszcze trzy tygodnie do terminu.
      Chwała Bogu, że nie ma upałów. Marzę już o zwolnieniu. Ostałam się chyba jako
      jedyna nienormalna, która jeszcze chodzi do pracy. wink
      Buziaki dla wszystkich mamuś!
      • julka72 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:24
        Marianko - nie ostatniasmile Ja mam 10 dni do terminu, a wciąż w pracy się
        melduję. Budzę ogólną nieufnośćsmile
        • marianka.m Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:31
          Ufff, to ja bym chyba już nie dała rady. Wysiada mi kręgosłup. Nie daję rady
          siedzieć w jednej pozycji.
          • kasie Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:51
            Fajnie ze jest juz nowy wateczeksmileMam nadzieje ze wszystkie mamuski tu dotrasmile
            Dziewczyny mnie juz dzisja tak plecy bola ze nie wiem co ze soba zrobic
            siedziec, lezec , stac...czy krzyczec!
            Juz sie pokapalam w cieplej wodzie, mezulek wymasowal plecki...spedzilam
            godzine na czworaka...i dalej boli Dzidzia bardzo cisnie na krzyz!
            BUUUUUUUUsad
            • kasie Obiadki:) 29.06.05, 12:55
              Dziewczyny ale Wy macie dobrze ze mamuski gotuja wam czasami obiadki...eh...mi
              nie ma tutaj kto pogotowac.Od jutra sama zaczynam brac sie za gotowanie( bo mam
              zamiar pomrozic troche jedzenia gotowego zeby miec na pare dni po porodzie).
              Nie mam pojecia jeszcze co, bo zastanawiam sie co mozna jesc po porodzie a
              czego nie. WSzyscy mnie strasza ze chleb i woda bo do wszystkiego innego
              dzidzia bedzie miala rewolucje zoladkowe!
              • pysienka Re: Obiadki:) 29.06.05, 12:57
                ja tam myśle ze przez pierwsze 2 tygodnie będę raczej jeśc takie lekkie rzeczy
                ale potem zaczne wszytskiego po troszke będe spr na co jest dzidzi uczulona.
                przecież nie wzytstkie sa na to samo. Spróbuje tego potem tego być może się
                okarze że na nic nie jest uczulona. Po co wprowadzać od razu ascetyzm.
                Zobaczymy jak wyjdzie w praniusmile
                • kasie Re: Obiadki:) 29.06.05, 13:00
                  Tak chyba najlepiej Pysienko!
                  Ja poki co sie odmeldowuje do spankasmile Dziewczyny milego dzionka zycze!
                  Do jutrasmile
                  Mam nadzieje ze dzidzia da pospac!
                  • pysienka Re: Obiadki:) 29.06.05, 13:02
                    dla ciebie równiez miłego dnia. wyspij się do oporu. Pozdraiwam i odezwij się
                    tam juterkosmile
                    • paris4 Re: Obiadki:) 29.06.05, 13:29
                      Ja właśnie jestem w trakcie gotowania obiadu. Koszmar. Zrobiłam się tak
                      niezdarna, że wszystko mi z rąk leci. Aż sama się z siebie śmiejęsmile))
                      Co do jedzenia po porodzie to nie uważam żeny chleb z wodą był dobrym pomysłem
                      z prostego powodu - pokarm nie ma przy takiej diecie żadnej wartości i dziecko
                      nie przybiera na wadze. Informacja sprawdzona bo koleżanka przez taką dietę
                      miała mnóstwo kłopotów. Ja zamierzam jeśc wszystko tylko ewentulanie eliminowac
                      to co dziecku będzie szkodziło.
                      • sprezyna23 Re: Obiadki:) 29.06.05, 13:32
                        Pewnie!
                        Ja też będę jadła prawie wszystko.
                    • heksa82 Obiadki - surówka dajcie jakiś przepis 29.06.05, 13:31
                      Dziewczyny znacie jakiś przepis na fajną surówkę jakąs taką kwaskową?
                      nie zawierającą:
                      marchewki
                      pora
                      piertuszki
                      selera
                      jabłka
                      papryki
                      (jestem silnie ucozulona na te produkty w stanie sórowym)
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:25
        marianko czas na odpoczynekkkk, podziwiam cię ze chce ci się chodzić do roboty,
        choć szczerez przynajmniej ci się nudzi. ja póki jeżdziłąm na uczelnię miałam
        jakieś zajęcie a teraz siedzę i się nudzę bo nie mam co robić;///
    • 7venezia Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:43
      ale jestecie sprytniutkie i szybkie smile)))

      Na chwile odeszlam od komputera a tu juz part3 smile))
      No i dobrze - jeszcze sporo czasu przed kilkoma z nas wiec trzeba miec "swoje
      miejsce na forum".

      Wroce pozniej, bo mam mame, ktora przywiozla mi swieze drozdzowki z truskawkami
      i dopiero co zrobione golabki, mniam,mniam!!!!
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:47
        ale Wy mi smaka robicieeee jak tak dalej pójdzie to przytyje przez te osttanie
        dni maseeeeeeeeeeeeeeee
        • natalia433 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 12:56
          witam! rzeczywiscie niezly upal na dworze, moj maly wlasnie sobie spi wiec mam
          chwile dla siebie bo pozniej znowu bede sie smazyc na dworze do wieczora.

          u mnie na obiad dzisiaj mlode ziemniaczki i rybka smazona z salatka ( salata,
          ogorek, pomidor itd.) moj maz tez lubi gotowac i jak ma wolne to zawsze cos
          przyrzadzi a tak to ja musze ze wzgledu na synka bo jak bym byla sama w domu to
          bym pewnie odpuscila sobie gotowanie w takie upaly.

          jestem pelna podziwu dla dziewczyn ktore jeszcze chodza do pracy, co prawda w
          pierwszej ciazy tez dosc dlugo pracowalam ale teraz ledwo sie ruszam i nie
          wyobrazam sobie pracowac az do porodu.

          pozdrawiam!!!
          • sprezyna23 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 13:30
            Wszystkie mamy chyba śpią albo jedzą obiad, bo strasznie tu cicho.
            Czy drętwieją Wam palce u rąk?
            Mnie codziennie.
            Nie wiecie, dlaczego tak się dzieje?
    • joagab Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 14:36
      hej!
      wczoraj przestało mnie boleć w plecach - nie macie pojęcia jaka to
      ulga!!!!!!!!!!! moge chodzić normalnie!!!!!!!!! tak to ja mogę być w ciąży
      jeszcze długo, a tu tylko niecały tydzień.....))))
      co mam robić - już wszystko przygotowałam, czyatć mi się nie chce, w tv nudy -
      poradzcie!!!!
      do ani 19707 - wysłałam ci maila na nowy adres, mam nadzieję że tym razem
      doszedł.

      asia 37 tc
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 14:38
        Chciałabym ci doradzić ale sama nie wiem bo sama się nudze, czytac juz mi sie
        nie chce w telewizji rzeczywiście kichaaaaa. gram na onecie w scrable bo juz
        naprawde kota idzie dostać. I cezkam tylko na męża żeby zjeśc obiadek i wyjść
        gdziess na spacerek.
        • mama75 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 14:56
          kasie - skad jestes ?
          ja niestety tez nie mam przy sobie ani przyjaciolek ani swojej rodziny, procz
          meza oczywiscie. Mieszkamy w Montrealu i wczoraj byla tu temperatura cos kolo
          43 stopni (podobno w cieniu), a w nocy w mieszkaniu okolo 33-35. Ewakuowalismy
          sie z mezem do piwnicy, gdzie mamy urzadzony pokoj telewizyjny. Maz spal na
          sofie, a ja sobie poduchy z drugiej sofy rozlozylam na podlodze - tutaj
          przynajmniej temperatura w nocy spadla do 25 stopni, wiec mozna bylo na moment
          oko zmrozyc. Gorzej bylo ze wstawaniem co godzine z tej podlogi.

          Ja dzisiaj na obiadek zrobie warzywa duszone na odrobinie oliwy z oliwek +
          makaron i ziola. W takie upaly nic sie nie chce jesc. Wczoraj zrobilam
          ziemniaczki i fasolke szparagowa z buleczka tarta.
          • kasie Do mamy 75 29.06.05, 22:54
            To dokladnie wiesz o czym mowie. Tez tu mam tylko mezasmile

            Mieszkam w NOwej Zelandii..u nas teraz zima jest, takze zazdroszcze wam
            upalowsmile Ale poki co pogoda jest ladna sloneczko codziennie swieci wiec chcoiaz
            nie jest szarp buro i ponuro.
            Wy dziewczyny bedziecie swoje male skarby w same body ubierac....a ja
            poszukuje ciepych kombinezonow i spiworkow do wozkasmile
            POtem kiedy tu sie skonczy w koncu zima to na druga zime przyjade do Polski na
            2 miesiacesmile
            Ale to nic zima nie zima bede najszczesliwsza na swiecie jadac do domku!!
            POzdrowionka dziewczyny!
    • emems1 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 15:36
      BRY....

      dopiero znalazłam to forum dla mamusiek

      Ja też na lipiec a dokładnie na 19 lipca ale któż to wie co i jak wink

      To mój pierwszy wpis na tym forum
      pozdrawiam Magda
      • pysienka Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 15:40
        witaj Madziu wśród Lipcóweczek, mam nadzieje że bedzie Ci tu dobrze, jkabyś
        chciała poczytać nasze wczesniejsze wypowiedzi to miałabyś baaaaaaaaaaaaaaardzo
        długą lekturę do poczytaniasmile
        • emems1 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 15:45
          właśnie próbuję coś poczytać wink
          i dzidzia też chce wink

          podaje mój nr gg... 1867122
          jak by sie zakciało pogawożyć to jezdem wink
          • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 16:02
            dziewczyny jem bób ale mam nadzieje ze mnie nie rozsadzi?
            ewa
            • sprezyna23 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 16:07
              Witamy nową lipcóweczkę!!!
              Też bym zjadła bób....
              Muszę sobie kupić, bo niewiele czasu zostało na takie żarełkowink)
              • emems1 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 29.06.05, 16:11
                Buziole mamuśki smile))
                jak milusio choć chwile pogadać z osobami w takim samym stanie smile))

                ja będę jadła zaraz miche rzodkiewki ze szczypiorkiem a potem czeresienki
                bo póżniej się tylko na to popatrze wink
    • aniaj79 sączące się wody? 29.06.05, 16:07
      Hej Dziewczyny!
      Pisałyście już o tym, że pojawiła się u niektórych "wodnista wydzielina" - skąd
      pewność, że to nie sączenie się wód? Mam od kilkunastu dni bardziej wodnistą
      wydzielinę ale dziś jest jej znacznie więcej (przy czym nic nie "cieknie" ani
      nie "tryska") i przyznam, że głupieję... Nie chcę ryzykować zakażenia a z
      drugiej strony nie wiem, czy nie wyśmieją mnie na izbie przyjęć, że panikuję z
      powodu zwykłej wydzieliny. A może już tak chcę, żeby to było już, że wydaje mi
      się, że jest jej więcej? Brzuszek jak zwykle twardnieje co jakiś czas, Malutka
      się wierci w środku a ja nie wiem, czy czekać co będzie dalej czy lepiej
      podjechać do szpitala... to prawie wyprawa (25km)! Czop mi nie odszedł (a
      przynajmniej nie zauważyłam). Jak myślicie?

      Pozdrawiam!

      A'propos obiadku zrobiłam dziś pyyyyyszne spagetti - bez śladu chemii! tzn:
      papryka + pieczarki + mięsko mielone podsmażone na oliwie z oliwek + oregano,
      bazylia, koncentrat pomidorowy i duuużo czosnku - mniam! Wszystkim smakowało!
      Polecam!
      • aniaj79 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:09
        dodam jeszcze, że termin mam na 5 lipca, więc dziś 39,1 tyg... Nie miałam
        jeszcze ani razu ktg, a ostatnia wizyta (2 tyg temu) to "szyjka twarda i
        zamknięta). Może przesadzam z tym szpitalem?
        • emems1 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:14
          proponuje zadzwonić do swojej położnej albo ginekologa
          a śmieszności się niebój na izbie przyjęć... lekarze od tego są
          i wszystko będzie dobrze
          pozdrawiam
      • sprezyna23 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:12
        Aniu.
        Jeśli tylko coś Cię niepokoi, nie przejmuj się personelem szpitala (dla nich
        nie jesteś pierwszą zatroskaną mamą), tylko jedź na izbę.
        Zrobią Ci ktg i zbadają.
        Będziesz spokojniejsza.
        Pozdrawiam!
        • aniaj79 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:19
          tak chyba zrobię... będę spokojniejsza! Tylko poczekam na męża, bo
          chwilowo "wybył" z domu.
          • emems1 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:24
            a zadzwoń do lekarza i położnej... będzie szybciej i spokojniej ci się zrobi
            i mniej fatygi
            • sprezyna23 Re: sączące się wody? 29.06.05, 16:29
              Ciekawe, gdzie się podziała nasza Ania (dzia74).
              Mam nadzieję, że wszystko u niej ok.
              Miała do mnie napisać smska, gdyby coś zaczęło się dziać, ale narazie cisza...
              Może poczekam do wieczora i napiszę do niej.
              • 7venezia Re: sączące się wody? 29.06.05, 17:10
                ja wczoraj pisalam o tych wodach, ale dzis np od rana cisza tzn wydzilna w
                normie (jesli takie cos istnieje). Za to mam dosyc upalu.

                Sprezyna, kiedy masz wizyte u ginekologa? Pewnie ustali Ci termin ciecia. Ja
                mam wizyte 4 lipca ale chyba pojde juz w piatek bo pytan za duzo w glowie, po
                co mi stresik w weekend.
                • sprezyna23 Wizyta 29.06.05, 20:59
                  Wizytę mam jutro.
                  Napiszę wieczorem, kiedy będę miała cc.
              • dzia74 Re: sączące się wody? 29.06.05, 19:58
                Sprężynko smile))
                jestem, jestem ale dzis cały dzien sprzatam, myje okna, pucuje i w zasadzie
                chyba bardzo sie przejełam rychłym przybyciem Maleństwa. Oczywiście głównie to
                wszystko robie rękami mamy ale dzielnie kibicuje i jak moge pomagam.
                Okna czyściutkie, firanki pachnące... tylko ja troszke obolała smile)
                A Maluch złośliwiec siedzi cicho i grzecznie smile))

                Aguś, nie martw się !! Gdyby faktycznie coś sie działo na pewno bym wysłała
                smska smile)
                Dzieki Agus za troskę!!
                Sciskam nowe mamy na forum, mam nadzieje ze sie juz zadomowiły smile))
                Buziaki
                Anka (nadal w jednym kawałku i chyba z wymyślonym imieniem dla syna )
                • sprezyna23 Re: sączące się wody? 29.06.05, 21:00
                  Jakie imię?
                  Cieszę się, że wszystko ok., choć Ty pewnie wolałabyś napisać mi smska, o tym
                  że tulisz swojego synkawink))
                  • dzia74 Re: sączące się wody? 29.06.05, 21:49
                    jeszcze nie powiem imienia smile))) bo to na razie taki maly kompromis smile)))
                    Całuje Aguś
                    Anka
          • paris4 Re: sączące się wody? 29.06.05, 18:06
            Jeśli się bardzo niepokoisz to jedź do szpitala. Ja byłam w czasie ciąży kilka
            razy na izbie przyjęc i też myślałam, że potraktują mnie jak histeryczkę, ale o
            dziwo nigdy się tak nie stało. Pełne zrozumienie i dokładnie słuchali co do
            nich mówię, więc chyba nie jest tak źlesmile)
    • 7venezia czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczeniowa? 29.06.05, 17:14
      Bo spojrzalam na liste dokumentow, ktore trzeba zabrac do szpitala i pojawilo
      sie cos takiego a ja oprocz karty "chipowej" Slaskiej Reginalnej Kasy Chorych
      to nie mam zadnego takiego dokumentu??? Co to za ustrojstwo?
      • biedronaaw Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 18:49
        Istnieje wypisuje lub wydaje raczej je pracodawca - przynajmniej w moim
        przypadku. Miło was poczytać - czytam od początku.... Pozdrawiam
        • pysienka Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 19:21
          ja nie mam książeczki, nie pracuję więc chyba jej miec nie powinnam;// sama nie
          wiem.
          • dzia74 Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 20:03
            a takie coś jak książeczka ubezpieczeniowa to przeżytek sprzed 1999 r.
            kiedy to nie było kas chorych ani późniejszych NFZ, przed reformą zdrowotną.
            Kazdy pracodawca miał obowiazek wystawic nowemu pracownikowi taki dokument,
            bądz wystawiał go ZUS. Teraz nie ma obowiązku wykazywać sie czyms takim, w
            zamian mamy karty chipowe smile))
            Pozdrawiam i mam nadzieje ze wyjasniłam smile)
            Anka

            ps. Te dziewczyny które nie pracowały przed 1999 r. nie maja po prostu takich
            dokumentów smile)
            • 7venezia Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 20:14
              Aniu, wyjasnilas, wyjasnilas - ja zaczelam prace w 2000 stad pewnie moj brak
              wiedzy. A juz sie wystarszylam ze czeka mnie jakas biurokracja smile czyli nam
              wystaczy karta chipowa i dowod osobisty, tak?
              • biedronaaw Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 20:36
                jeszcze raz co do książeczki ubezpieczeniowej. Ja zaczęłam pracować po 2000 roku
                i mam. Spotkałam sie z tym, że niektóre przychodnie (w niewielu przypadkach) nie
                honorują kart czipowych.... bo nie są uzupełniane danymi "ubezpieczeniowymi" na
                bieżąco...... wiadomo oto Polska właśnie!! ale w takich przypadkach wystarczyły
                mi tzw. formularze ZUS RMUA z np. ostatniego miesiąca, co świadczy o tym, że
                składki są przekazywane do ZUS przez pracodawcę. Ale mam nadzieję, że przy
                porodzie nie będą się czepiać ;o)! Pozdrawiam
              • biedronaaw Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 20:42
                Aha i jak byłam się juz rejestrować u połoznej - by potem o tym nie mysleć ... -
                to prosiła właśnie o legitymację. Może warto zadzwonic do szpitala i zapytać czy
                karta wystarczy. Pozdrawiam i przepraszam za zamęt ale myśle że zawsze warto sie
                upewnić wcześniej żeby nie było problemu jeśli znajdzie się jakich nawiedzony!!!
                • 7venezia Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 21:39
                  No co Ty - jaki zamet - super ze o tym piszesz, bo jestem kompletnie zielona w
                  tych sprawach (nigdy sie tym wczesniej nie interesowalam). Jutro zadzwonie do
                  szpitala i sie wypytam, zeby ewentualnie jeszcze zalatwic jakies zaswiadczenie,
                  jesli bedzie trzeba.

                  Dzieki slicznie smile
                  • dzia74 Re: czy na slasku istnieje ksiazeczka ubezpieczen 29.06.05, 21:59
                    biedroneczko smile)) dziekujemy za wyjasnienia i faktycznie rowniez polecam
                    zadzwonic do szpitala i sie wywiedziec co trza miec za dokumenty.
                    Moj lekarz powiedzial mi jakie dokumenty trzeba miec smile))
                    Monia, a jaki szpital w koncu wybralas ???
                    Anka
    • 7venezia mam wiesci od Asi 29.06.05, 20:20
      Asia pisze: Dzis Kubeczek ma juz 7 dni, pepuszek lada dzien odpanie bo dzis
      polozna srodowiskowa odwiedzila nas i nieco go skrocila (byl jeszcze na
      klipsie). Karmie cycem i gyd Kuba jednym cycem zajety to z drugiego takze leci
      i juz chyba pol bluzek mam z mleka smile)) Juz jestesmy w domu, bo przez kilka dni
      bylismy u tesciowej no i remonty powoli sie koncza, takze moze w przyszlym
      tygodniu bede miec komputer. Pozdrow lipcoweczki ode mnie i Kubeczka.

      POZDRAWIAM OD ASI smile

      P.S. Asia jeszcze napisala, zeby pocieszyc te lipcoweczki, ktore martwia sie
      czy wykarmia malym piersiami. Przed ciaza i w czasie ciazy Asia miala miseczke
      70A, a teraz ma rzeke mleka i chyba rozmiar B, a to wszystko juz od drugiej
      dobry po porodzie.

      Pozdrawiam,
      monia i maluszek
      • pysienka Re: mam wiesci od Asi 29.06.05, 21:09
        fajnie ze u Asi wszystko w porzadku. Pozdrawiam ją gorąco oby jak najszybciej
        miała neta.
        • heksa82 Re: mam wiesci od Asi 29.06.05, 21:24
          Podziwiam szczerze podziwiam odwagę Asieńki i pozdrwaiam gorąco
      • dzia74 Re: mam wiesci od Asi 29.06.05, 22:01
        Uściski dla Asi i Kubusia smile)

        Anka
        • karotka11 Re: Po wizycie 29.06.05, 22:21
          Ojej, na moment Was straciłam z oczu a tu już 3 wątek i to jak zabudowanysmile))
          Przynajmniej miałam lekture do poczytaniawink Dziś byłam pierwszy raz u nowego
          lekarza (musiałam zmienić) na KTG na Starynkiewicza. Ciesze się, że mnie tam
          nie zostawili na obserwacje. Miałam zostać tydzień jakby coś sie działo (ale to
          ze względu na moją "przeszłość ginekologiczną"). KTG jest w porządku, więc mam
          się zgłosić za tydzień, więc cieszę sie, że mogę byc w domku. Jeszcze nie
          wiadomo czy będę miała cc czy naturalny poród. Do tej pory byłam szykowana
          psychicznie na cc, a tu okazuje się, ze nie ma większych przeciwskazań do
          porodu nat. Chyba jednak ciężko będzie mi zrezygnować z cc...
          Chciałabym mieć już synunia przy sobie, no ale jeszcze trochę poczekam...
          Pozdrawiam,
          Iwona i 36t Kajtek
    • aniaj79 wszystko ok 29.06.05, 22:35
      Witam ponownie smile

      Już się wybierałam do szpitala, ale mąż namówił mnie, żebym zadzwoniła najpierw
      do lekarki - tym bardziej, że popołudniu "mokrosci" ustąpiły - tak więc
      zrobiłam! Moja kochana Pani doktor uspokoiła mnie i powiedziała, że na tym
      etapie i przy tej pogodzie "wodniste upławy" są całkiem normalne (tym bardziej,
      że faktycznie duuużo więcej piję), ale powiedziała, że gdybym się niepokoiła
      nadal to mam pojechać do szpitala na wszelki wyp, bo "nie ma jak kobieca
      intuicja" - tylko, że sama rozmowa z nią mnie uspokoiła smile Teraz nic się nie
      dzieje nadzwyczajnego, dzidzia kopie jak zwykle! Będę się czujnie obserwować i
      w razie co podjedziemy do szpitala. Póki co niepokoje mineły! Życzę wam
      spokojnej i przespanej (w dodatku chłodnej) nocki, bo sama wiem jak o nią teraz
      nam trudno smile

      Kolorowych snów Lipcowe Ciężaróweczki!
      • sprezyna23 Re: wszystko ok 29.06.05, 23:16
        Dobranoc.
        Życzę spokojnej, przespanej przede wszystkim nocki!!!
    • kasiaimichael Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 30.06.05, 07:31
      No to ide do szpitala. Od 4 w nocy mam skurcze najpierw co 10a teraz 5 minut.
      Saczy sie cos o zabarwieniu lekko rozowym troche sluzowate. Myslalam ze bedzie
      bardziej wodniste. Nie boli nawet tak bardzo dlatego nie panikowalam dopuki nie
      zaczelo z wodami. Myslalam ze to przpowiadajace ale sie przyspieszaja. Niestety
      maly nie urodzi sie przy tacie- Michael musial pojechac z powrotem byl do
      czwartku, wraca w sobote. Strasznie jestem z tego powodu rozczarowanasad(((. Na
      szczescie moje siostra ze man pojdzie. Dziewczyny polecam jak ktos moze dostac
      taka pilke jak maja w szpitalach- ja sobie kupilam zupelnie kregoslup na niej
      przestaje bolecsmile)))- a bolal. Trzymajcie kciuki
      Kaska
      • makonda Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 30.06.05, 07:39
        No to cieszę się, że jużsmile Trzymam mocno kciuki i czekam na wieści posmile
        Zyczę również szybciutkiego spotkania z maluszkiem.
        Sylwia
    • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 30.06.05, 08:08
      no to bedzie nastepna czerwcóweczka czekamy na wieścismile
      ewa
      • 7venezia Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 30.06.05, 08:28
        a juz myslalam, ze wszystkie doczekamy lipca smile Trzymamy kciuki!!!!
        • emems1 Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 08:46
          Ja też trzymam kciukasy... wszystko ma być dobrze big_grin

          Dziewczyny może i wy macie takie coś...
          u mnie jak się dzidzia rusza (38 tc) to czasami (było już tak koło 8 razy)
          przy pchaniu stópką słychać czasem takie jak strzelenie palcami takie "klik"...
          mam nadzieje że to niegroźne
          • 7venezia Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 08:55
            wiesz, ja nic takiego nie zanotowalam, ale tez specjalnie nie wsluchiwalam sie
            w brzusio. Ale nie sadze, zeby to bylo grozne, nie martw sie smile
            • ewusia8 Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:03
              dziewczyny czy jak myślicie czy od razu zabiera sie ciuszki i pampersy do
              szpitala w torbie czy pozniej mąz przywozi na drugi dzień?
              • 7venezia Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:06
                Zalezy od szpitala - tzn pampersy i mokre chusteczki musza byc
                (ja kupilam pampersy i byly od razu dolaczone chusteczki pampers sensitive,
                wiec mam kompelcik) ale z ubrankami jest roznie. W jednym, ktorym chcialam
                rodzic trzeba miec ubranka dla dzidzi od razu a w drugim daja ubranka i tylko
                na wypis ze szpitala trzeba miec.
            • emems1 Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:04
              Ja niemuszę się wsłuchiwać... to "kliknięcie" jest głośne
              i staram się niemartwić... bo ma BYĆ DOBRZE smile))))

              Teraz sobie siedze i przebieram czeresienki na kompoty....potem mężuś ma jak znalazł wink a ja bedę się przyglądać wink
              • emems1 Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:05
                ewusia.... ja niewiem w każdym szpitalu inaczej ... u mnie nic nietrzeba dla dzidzi tylko potem na odebranie dzidzi ciuszki potrzebne
              • 7venezia Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:07
                Pewnie, ze jest DOBRZE smile))

                kompocik ... mniam,mniam - a ja jeszcze bez sniadanka nawet sad
                • emems1 Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 09:42
                  podzieliłabym się czeresienkami ale do kompa nie wejdą smile)))
                  Już się wekują...
                  a śniadanko zjedz koniecznie... Venezia... kiedy u ciebie termin?
                  • 7venezia Re: Ruchy dzidzi a "kilkanie" kosteczkami 30.06.05, 10:04
                    a szkoda bo z checia bym czeresienki zjadla smile

                    Termin mam na 15go, jutro zaczynam 39 tydz ale mam nadzieje, ze w przyszlym
                    tygodniu sie zacznie, bo juz mi sie chce maluszka!!! Zreszta jest wielce
                    prawdopodobne ze bede miec cc wiec moze za tydzien bede juz w szpitalu... A Ty?
                    • marianka.m Tygodnie 06.07.05, 09:56
                      venezia,
                      jeśli masz termin na 155 lipca, to jutro zaczynasz 40. - ostatni - tydzień, 39.
                      właśnie kończysz. Jestem dokładnie tydzień za Tobą. smile
                      • marianka.m Re: Tygodnie 06.07.05, 09:57
                        No to odpowiedziałam na post, który pisałaś tydzień temu... smile)) Przepraszam!!!
                        Hormony, hormony...
                • kaska.to dzien przerwy 30.06.05, 09:47
                  witam w nowym watku,
                  wczoraj caly dzien sprzatalismy,wiec nie mialam nawet sily siadac do komputera
                  i prosze ile zmian,
                  moj maz jeszcze mial nadzieje 28,ze urodzimy w czerwcu, juz tak doczekac sie
                  nie moze,ale chyba nam juz to nie grozi.
                  noc jak zwykle, przespana w 50%.
                  dobrze,ze piszecie o obiadkach,a co dzisiaj gotujecie,bo ja znow nie mam
                  pomyslu.
                  Buziaczki,
                  kasia
                  • heksa82 Załamana 30.06.05, 09:55
                    Czy została którakolwiek która ma jeszcze termin 2-5 lipca?
                    • pysienka Re: Załamana 30.06.05, 10:07
                      nie załamuj się nie wolnoooo, zobacz ile nas jeszcze jest i jakie miłe
                      towarzystwo. Wiem wiem kązdej z nas na pewno smutno, że to jeszcze nie jej pora
                      bo mnie bardzosad
                    • martal Re: Załamana 30.06.05, 10:09
                      Witam, Wiesz, aj mam termin na 2 lipca i jak dotad nic sie nie dzieje. Tez juz
                      jestem troche zalamana. Juz bym chciala urodzic. Trzymaj sie dzielnie.
                      Marta i Maja
                      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;19/st/20050702/dt/7/k/6844/preg.png
                      • emems1 Re: Załamana 30.06.05, 10:12
                        venezia... u mnie to 38 tc od poniedziałku będzie 39 tc a termin mam na 19 lipca czyli blisko twojego smile)) ale tez bym już chciała urodzić bo już ciężko się w nocy przewracać i kręgosłup siada...iiii dopiero od wczoraj!!! mam opuchnięte kostki... ale to przez siedzenie na necie wink

                        mój nr gg (jak by co) 1867122 i zazwyczaj jestem niewidoczna... było by miło poznać mamuśki w takim samym stanie co ja
                        • 7venezia Re: Załamana 30.06.05, 10:16
                          to faktycznie bliziutko smile

                          Heksus - nie martw sie! Zobaczysz, juz a chwileczke, juz za momencik.... smile))

                          Monia
                          • heksa82 Re: Załamana 30.06.05, 10:31
                            Wiecie co jest najgorsze ze żadna z nas nie wie ile nam zostało.
                            Np. gdybym wiedziała że mam do przejścia 4 kilometry a moja droga byłaby mi
                            znana, nie narzekałabym na zmęczenie tak jak prowadzona przez tą droga pierwszy
                            raz bo wiedziałabym gdzi jej kres. A tutaj wszytsko jest wielką niewiadomą chce
                            rodzić w szpitalu brudnowskim, wiem że tam przyjmują do 9 lipca i nikt z
                            okolicznych w mojej rodzinie tego nie pojmuje. Każdy mówi a to chłopchy to
                            lubia być przenoszeni albo tesciowa ja to 2 tygodnie po terminie urodziłam
                            dopiero, albo nie przejmuj się już nie długo... Jak długo? jak to daleko?
                            kuw.........
                            mój numer gg 309146 (też jestem niewidoczna)

                            Kasia i Wojtuś (już nie klusek)
                            lilypie.com/days/050702/1/0/1/+10/.png
                      • sprezyna23 Obiadek 30.06.05, 10:17
                        Przestańcie się załamywać, bo nie ma powodów.
                        Jeszcze niedawno większość z nas drżała,żeby donosić ciążę, a teraz jesteśmy
                        załamane (?) z powodu tego, że jest ok?
                        Tłumaczcie to sobie tak, że skoro nic się nie dzieje, to znaczy, że maluchy
                        jeszcze trochę chca podróść (wiem, że to trudne, bo sama mam termin na 27 i też
                        jestem zmęczona, ale się nie załamujęsmile)
                        Co do obiadków, robię dziś ogórkową, a Wy?
                    • kasiaimichael Re: Wiesci 07.07.05, 08:45
                      Wczoraj wrocilam ze szpitala. Po 6 dniach. Maly Jakub Franek urodzil sie 30 o
                      10:30 w nocy. Troche dlugo to trwalo bo zanikaly mi skurcze i w koncu musieli
                      podac mi kroplowke. W szpitalu w ktorym rodzilam nacina sie rutynowo. Nic
                      milego, szczegolnie jak szyja tak scisle. 4 dni niezle bolalo. Ale nie wiem czy
                      pekniecie nie byloby gorsze. Maly dostal zoltaczki dlatego zostalismy tak
                      dlugo, byl naswietlany. Teraz juz w domu i czuje sie jakby6m sie wyrwala z
                      wiezienia. opieka w szpitalu byla bardzo dobra, oddzial noworodkowy swietnie
                      wspolpracuje z polozniczym i ludzie bardzo mili z wyjatkiem ###### swini
                      poloznej ktora byla na poczatku mojego porodu. Straszna kobieta. Czle szczescie
                      ze na druga wazniejsza czasc i urodzenie dziecka przyszla nowa pani, ktora
                      byla ANIOLEMsmile))). A tej swini to zamierzam wygarnac jak tylko bede bardziej na
                      chodzie. Pozdrawiam wszystkie rozdwojone i te ktore jeszcze czekaja . Poprosze
                      meza zeby zamiescil zdjecia.
                      Kaka i maly Kuba Franek
                      • kasie Re: Wiesci 07.07.05, 09:44
                        Gratulacje Kasiu!!!
                        Bardzo sie ciesze ze juz jestes PO i w domku!
                        Wszystkiego naj naj dla Ciebie i dzidzi!
                        Ale tych Kubusiow malych sie pojawia...ostatnio mam wrazenie ze prawei co druga
                        dzidzia tak ma na imie...Hehe! My tez dla chlopca wybralismy takie imie ale
                        podobno ma byc dziewczynkasmile
                      • makonda Re: Wiesci 07.07.05, 16:09
                        To moje gratulacjesmile
                        Sylwia
    • pysienka Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:15
      witam Was wszytskie znowu od rana to samo - nuuuuda wielka nudaaaa. Wstałam
      choć najlepiej to bym lezała i chyba gapiła się w sufit, no ale wegetowac jakoś
      trzeba. Te dni mnie męczą ciągle to samosad
      Na obiadek idziemy dzis do tesciowej więc mam z głowy a przy okazji odbębni się
      wizytę. A co tam u Was?

      Pysia 39 tydzień
      • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:19
        Pysiu, u mnie tez spokoj... Tak sie zastanawiam czy nie wyskoczyc na chwilke do
        smyka, kupilabym kilka ostatnich potrzebnych rzeczy, ale sama nie wiem czy mi
        sie chce ruszac. A z drugiej strony zakupki kusza smile Jak juz sie wtlocze do
        auta to nie powinno byc tak zle, tylko jeszcze musze sie zmobilizowac do
        jakiegos ruchu.

        Monia i maluszek
        • emems1 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:23
          No to macie fajniutko mamuśki... u mnie ruch i zajęć moc
          na obiadek będzie gulaszyk pomidorowy z makaronikiem

          muszę mężowi zostawić listę telefonów do obdzwonienia wink - bo zapomni w godzinie ZERO smile
          • sprezyna23 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:32
            Mój mąż to panikarz, więc też wie, co ma robić (został już przeszkolonywink)
          • ewusia8 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:32
            u mnie na obiadek tez gulasz z kaszką i surówka pomidorki,ogórek ,papryczka
            oliwki
            i tez mi sie nudzi jak cholera!!!
            ewa 36tc
            • heksa82 Re: Nowy nudny dzień - obiad 30.06.05, 10:33
              U mnie będzie łopatka wieprzowa w sosie chrzanowym z ziemniaczkami
            • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:33
              a ja Wam powiem, ze chyba wreszcie wybralam szpital smile))) tzn intuicja mi
              podpowiada, ze to ten!
              • pysienka Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:35
                fajnie venezjo ze podjęłas w koncu decyzje. Tez bym chciała żeby intuiacja
                pozwoliła mi wybrac imię dla synulka bo ciągle go nie mam no nie umiem wybrac
                między pawełkiem Radkiem i Filipkiemsad czemu to takie trudne????
                • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:38
                  he, he - imie to byl dopiero kosmos smile dla dziewczynki mielismy od poczatku a
                  dla synusia sie zdecydowalismy doslownie kilkanascie dni temu i bedzie Mateusz
                  (chyba). Ale ostateczna decyzja zapdnia jak zobaczymy pysio naszego synusia smile
                  ZObaczysz,w tedy bedziesz wiedziala czy to Pawelek czy jednak Filipek.
                  • pysienka Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:42
                    pewnie masz rację nalpeije poczekac do ujżenia dzidziulka. No jakoś nie umiemy
                    podjąć wspólnie tej decyzjo obydwojgu nam się podobają te 3 ale nikt nie
                    potrafi podjąć "męskiej decyzji" smile
                    • emems1 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:44
                      tak... musicie zobaczyć pysiaczek.... i wtedy wszystko będzie jasne smile
                      w naszym przypadku...
                      córcia... Amelia
                      syneczek... Grzegorz
                      • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:53
                        Amelia - slicznie, a Grzes to moj maz wiec tez sliczne smile)
                        • emems1 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 11:02
                          smile))))

                          ...a miał być Jaś albo Marysia... ale męzowi się niepodobało... bo miał niedobre skojarzenia
                          • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 11:05
                            o matko, gdybys wiedziala ile ja przeszlam z mezem zeby wybrac jakies imie - w
                            kazdym bylo cos nie tak - ach, te nasze chlopiska smile
                            • emems1 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 11:06
                              ....ale co byśmy zrobiły bez tych naszych chłopaczków wink
                              • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 11:07
                                absolutna racja smile
                    • sprezyna23 Imię 30.06.05, 10:50
                      Ja wybrałam imię Olivier, a na drugie Szymon (tak jak mój pierwszy synuś)smile
                      Też miałam problem, bo podobało mi się jeszcze Filip i Krystian.
                      • sprezyna23 Re: Imię 30.06.05, 10:55
                        A może dla dziewczynki :Anastazja, Olimpia, Ines (to z hiszpańskiego-mam dwie
                        koleżanki-są rodziną-o imieniu Ines.)
                    • dzia74 Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 19:04
                      Pysia to i tak sukces ze Wam obojgu podobaja sie jakies imiona, u mnie tak
                      łatwo nie jest, jak mi sie jakies podoba to Tomkowi sie nie podoba i odwrotnie.
                      Ostatnio ponoc doszlismy do kompromisu z imieniem ktore zadne z nas nie
                      powalalo na kolana ale .... to wcale nie takie pewne jeszcze smile))

                      Monia, jaki szpital w koncu wybralas ????? ten blisko mnie czy Ligota???

                      Usciski
                      Anka
                    • magda742 URODZIŁAM!!! 30.06.05, 19:47
                      23.06. o 01.05 w nocy przyszła na świat moja córka (cc), ważyła 3050, 53 cm. W
                      sam raz na Dzień Ojcasmile
                      Ale od poczatku, 20.06 wyszłam z domu z torebka do pracy ale najpierw do
                      lekarza, bo mialam juz tydzien bole od krzyza i tak sobie z nimi pracowałam
                      (jaka ja głupia)
                      lekarz od razu wystawil skieowanie do szpitala na patologie i jeszcze napisal
                      podejrzenie o hipotrofie (za male dziecko w stosunku do wieku ciazy) wazylo 2433
                      w 37 tyg. ja juz stres.
                      na patologii porobili wszelkie badania hipotrofie raz potwierdzali raz
                      wykluczali, ale raczej ze nie bo wyszlo ze dzieciaczek w 38 tyg wazy ok 3 kg.
                      Jako ze mialam polozenie miednicowe, od razu pytalam jak to z cc, okazalo sie ze
                      wcale nie jest to takie proste w warszawskich szpitalach (Solec), wiec znow
                      stres, kazdy lekarz ktorego dorwalam mowil "polozenie miednicowe nie jest
                      wskazaniem do cc" ale ostateczna decyzje podejmowal na szczescie ordynator. po
                      rozmowie z nim zapadla decyzja na cc (musialam podpisac formulke ze nie zgadzam
                      sie na porod silami natury, jestem swiadoma bleble ble), podpisalam, zapadla
                      decyzja na cc na piatek,
                      ale od samego pobytu w szpitalu (od poniedzialku) zaczelo mnie brac - skurcze
                      przepowiadajace i zaczal mi czop odchodzic przez te 3 dni po kawalku, czulam ze
                      do piatku nie wytrzymam i zaczne rodzic wczesniej, tak tez sie stalo, w srode po
                      poludniu milam juz regularne skurcze, co 5 a potem nawet co 2 3 minuty, ale co z
                      tego?! nikt nie chcual mi uwerzyc ze rodze bo ktg nic nie wykazywalo i nie bylo
                      rozwarci, a ja wilam sie i gryzlam poduszki, rodzilam tak ok. 6 godzin i nikt by
                      mi nie wmowil ze to nie to ja juz czulam ze to juz dzis dzis na sto procent, ale
                      jak polozna zobaczyla co ja wyprawiam na skurczu - jeszcze raz ktg - i sie
                      zapisaly - co 2 3 minuty takie konkretne, oczywiescie rozwarcia nie bylo nadal
                      (ach jaki to bylby ciezki porod gdyby nie cc...). takze 6 godzin rodzilam i
                      poznamlam ten smaksmile
                      o polnocy zapadla decyzja ze zabieraja mnie na porodowke. o 1:05 uslyszalam
                      kwilenie i placz i sama sie rozplakalam ze szczescia... mialam juz dziecko i
                      bylam matka... teraz tez mi sie plakac chce jak to pisze...
                      a potem to juz nie bylo fajnie jak przestalo dzialac znieczulenie to chcialam
                      umrzec z bolu, wspolczulam kobietom ktore robia sobie cc na zyczenie, no co tu
                      duzo pisac, pasmo strasznego cierpienia w sumie az do teraz,
                      niestety dalej tez nie bylo az tak kolorowo nie wyszlam w 4-5 dobie tak jak to
                      sie po cc wychodzi, bo Agata (tak bedzie sie nazywac) dostala zoltaczki, trzeba
                      bylo przy niej czuwac noc i dzien przy naswietlaniu zeby nie sciagala okularkow,
                      wnerwiala sie starsznie, histerie, no takie tam, na poczatku strasznie spadla z
                      wagi, bo nie malam pokarmu, dokarmianie, klucie w lapki, łzy, caly czas
                      plakałam, ale na szczescie wczoraj spadla jej bilirubina do 12 i nas wypisali,
                      jestesmy we trojke szczesliwi ze nareszcie w domu... dalszy ciag dalej bo cos
                      chyba sie przebudza, a maz pojechal dopiero po lozeczko
                      ach i moje przeczucia ze urodze gubo po terminie sie nie sprawdzily urodzilam
                      poltora tygodnia wczesniej...
                  • kasie Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:47
                    Venezia...ja wlasnie odwrotny problem mam...mam milion imion dla synka...a ani
                    jednego dla dziewczynkismile a ma byc coreczka podobno!
                    Moze podpowiecie cos dziewczyny! BO jak nie to jesli urodzi sie
                    dziewczynka...to bedzie w szpitalu NNsmile
                    • 7venezia Re: Nowy nudny dzień:( 30.06.05, 10:52
                      My dziewczynce chcielismy dac na imie Olenka (Aleksandra). Bo Olenka - slicznie
                      dla malej dziewczynki, Ola - dla nastolatki a Aleksandra to juz powazne ladne
                      imie smile ale czesto imiona sie kojarza z roznymi osobami i czasem najladniejsze
                      imie moze sie innym wydac brzydkie wlasnie przez skojarzenia.

                      Z Matuszem mam taki problem, ze nie da sie zrobic tego z co z Ola - jak by tu
                      ladnie zdrabniac Mateusza?
                    • emems1 Imię 30.06.05, 10:54
                      Sprężynko....

                      jak mogę coś zasugerować.... dajcie dziecku jedno imie...
                      ja mam 2 imiona i wszędzie problem trzeba pamiętać żeby podać we wszystkich papierach.... chociaż szczerze powiedziawszy wolę to drugie imię którym mnie nikt nienazywa wink - Zośka - ale zawsze wiedzą że w zimną Zośkę... u mnie jest urodzinowe ciasto wink))))
                      • sprezyna23 Re: Imię 30.06.05, 10:56
                        Nie wiedziałam, że można dać tylko jedno imię...
                        Ale skoro tak, to będzie Oliviersmile))
                        Dzięki za infosmile
                        • kasie Re: Imię 30.06.05, 11:02
                          Mozna mozna...jedno imie! Ja mam jedno tez uwazam ze to dobry pomysl miec
                          jedno... no chyba ze nazywa sie Jan Nowak to wtedy przyda sie pewnie drugie
                          imie dla sprecyzowaniasmile
                          Z moich typowimion dla dziewczynki mam takie opcje:
                          Ewka, Marta, Weronika???
                          Rebus mamy taki ze probujemy wybrac imie jak najbardziej polskie ale
                          rownoczesnie takie na ktorym nikt nie bedzie sobie lamal jezyka...juz ja mam
                          dosc problemow zeby literowac wszedzie swoje imie kazdemu wiec chcialabym tego
                          dziecku oszczedzic!
                        • emems1 Re: Imię 30.06.05, 11:05
                          Sprężynko.... imion możesz nadać dziecku ile ci się zamarzy...

                          ja tylko sugeruję problemy w dorosłym zyciu jakie stwarza mnogośc imion

                          np. mam w pracy panią dr o dwojgu imieniach iiii dwojgu nazwiskach!!!... parodia
                          i ciągle braknie kratek przy wypełnianiu danych osobowych smile))))
          • kasie obiadek 30.06.05, 10:35
            Sprezynka...ale mi smaku narobilas ta ogorkową!
            Ja juz od roku o niej marze...bo tu nie ma kiszonych ogorkowsmile
            Na poczatku ciazy jedyna zachcianka kulinarna jaka mialam to byly wlasnie
            kiszone ogorki wiec zeby choc troche je zaspokoic mama przysylala mi gorace
            kubki Knorra ogorkowa!
            Ale bym sobie zjadla....teraz taka prawdziwa ogorkowa...o kurcze!
            Dzisiaj tak od rana mnie roznosilo od siedzienia w chacie i tak sobie
            pomyslalam o Was dziewczyny ktore prawie cala ciaze dzielnie siedzialyscie albo
            raczej przelezalyscie w domku dla dobra dzidziusia...i sobie pomyslalam ze
            bardzo Was podziwiam!!! I od razu przestalam narzekac ze mi nudno i zle (ja od
            tygodnia dopiero w domku siedze).
            Ciekawe jak tam Kasi rodzenie idziesmile
            Dziewczyny...chyba wiekoszosc z nas bedzie jednak lipcoweczkamismile
            • marianka.m nuda i obiadek 30.06.05, 10:52
              Ja bardzo chciałabym się ponudzić w domku!!! Dziś rano podjęłam solenną
              obietnicę wobec siebie, że w przyszłym tygodniu idę wreszcie zwolnienie. Ledwo
              wstaję rano, od siedzenia przy kompie kilka godzin w pracy boli mnie kręgosłup.
              Ostatnich kilkanaście dni spędzę sobie na miłym nicnierobieniu, ostatnich
              przygotowaniach i czekaniu na Wielki Dzień. smile

              A na obiadek dziś u nas fasolka z bułeczką, mode ziemniaczki z koperkiem,
              kefirek i jajo sadzone. Mniam!!!
            • sprezyna23 Re: obiadek 30.06.05, 10:53
              smile
              • ewusia8 imie 30.06.05, 11:15
                ja tez mam problem z imieniem...cholerka nie wiem co wybrac postanowilam ze jak
                zobacze dzidzie zdecyduje sie ale tez na jedno bo ja mam dwa i to mnie wkurzA
    • 7venezia a jak to jest z formalnosciami po porodzie? 30.06.05, 11:19
      kto informuje ZUS, ze jestem na macierzynskim? Ja czy pracodawca (do tej pory
      sprawy zwolnienia zalatwial mi pracodawca). czy jesli np teraz mam zwolnienie
      do 4 lipca a np jesli bede miec cc i umowie sie na nie na koniec przyszlego
      tygodnia to mam brac jeszcze zwolnienie na te kilka dni czy nie? kiedy sie
      zglasza do do Urzedu urodzenie dzidzi? Piszcie smile))
      • karotka11 Re: obiadek 30.06.05, 11:38
        A ja jestem chyba nietypowa, bo siedzę w domu od początku i chyba uwielbiam się
        nudzić...Oczywiście to siedzenie w domu nie jest takie dosłowne, bo zakupy,
        fryzjer, kosmetyczka czy lekarz to rutynowe czynnosciwink
        Jeśli chodzi o imię, to nadaliśmy synkowi w momencie, gdy dowiedzieliśmy się o
        płci. Na szczęście kolejne badania USG potwierdzały, że to nadal będzie
        synuśsmile))
        A jeśli chodzi o obiad, to ja dziś zabieram sie za leczo...mniaaaaam
        Pozdrawiam,
        Iwona i 36t Kajtek
        • paris4 Re: obiadek 30.06.05, 13:22
          Mi też odpowiada to siedzenie w domu. Przed ciążą byłam bardzo aktywna i
          wiecznie gdzieś pędziłam. W ciąży zresztą też nie miałam zamiaru zwalnic tempa,
          ale te wszystkie komplikacje zadecydowały za mnie. Przez te ostatnie miesiące
          odpoczęłam za wszystkie czasy. Nadrabiam zaległości w czytaniu, oglądam filmy,
          siedzę w necie. Cisza i spokój - podoba mi się i ani trochę się nie nudzęsmile)) A
          niedługo zacznie się kolejny burzliwy okres w moim życiu, które już się
          doczekac nie mogęsmile))
          • kaska.to Re: obiadek i takie tam.... 30.06.05, 14:45
            hej,
            ja dzisiaj zdecydowalam sie,choc powinnam powiedziec,ze moj maz na makaron z
            truskawkami i smietana. ale jak poczytalam wasze menu,oj, nie wiem co jutro
            bedzie juz mislinka leci na ogorkowa, leczo czy fasolke z buleczka.choc na
            jutro zamowilam sobie u mamy placki ziemniaczane...ma maszyne elektryczna i
            tylko zimniaki wrzuca...ma dobrze.
            ja siedze w domu od 30 tc, troche sie nudzilam,ale zajelam sie sprzataniem,
            remontem, zakupami, czytaniem i siedzeniem na forum.tez nie moge sie doczekac,
            ciekawa jestem czy bedzie przed czy po terminie...dzisiaj ide do lekarza,
            ciekawa jestem co mi powie,wiem,ze terminu mi nie poda,ale za kazdym razem jak
            jestem u niego mam nadzieje,ze powie mi kiedy urodze...naiwna.
            ja tak sobie niekiedy mysle,ze boje sie tych zmian, boje sie siedzenia w domu i
            uzaleznienia od dziecka,to nie jest tak,ze zaluje,ze jestem w ciazy, bo byla
            ona w 100% planowana i kilka m-cy oczekiwana. juz sie zmienilo,ale juz tesknie
            za wyjsciami ze znajomymi, wypici piwka i zapaleniu papieroska-od kiedy
            dowiedzialam sie,ze jestem wciazy nie zapalilam ani jednego i niby mi nie
            brakuje,ale brakuje mi tej wolnosci. jeszcze ktos pomysli,ze sie mecze, bo bede
            miala dziecko,ale tak nie jest,boje sie tylko zmian.mam kolezanke, ktora
            urdzodziala pol roku temu i tez zmienila swoje zycie, patzre na nia jaka
            jestszczesliwa i mysle ze u mnie bedzie tak samo.
            musialam sie troche wygadac na ten temat,na naszym formu jest zawsze latwiej i
            te dni leca szybciej, gdy sie Was czyta.wiem wtedy,ze nie jestem sama i ktos
            tez mysli tak jak ja, przezywa to co ja.dzieki za to.ale sie rozczulilam...smile)
            pzodrawiam,
            Kasia
          • natalia433 Re: siedzenie w domu 30.06.05, 14:48
            ja siedze tak w domu juz od 2,5 lat i nigdy nie sadzilam ze siedzenie w domu z
            dzieckiem moze sprawiac taka przyjemnosc i dawac tyle radosci, czuje sie
            spelniona jak nigdy dotad w zadnej pracy zawodowej bo wychowywanie dziecka to
            rowniez ciezka praca ale wynagrodzenie jest bezcenne, chyba dlatego tez
            zdecydowalismy sie tak szybko na drugiesmile Tylko ze ja siedzac teraz w domu
            niewiem co to nuda bo nie sposob sie nudzic przy moim synku ale pozwala mi za
            to znalezc czas na wszystko.

            a co do imienia to u nas chlopczyk mial miec na imie Fabian! ale kiedy okazalo
            sie ze bedzie dziewczynka to odrazu wiedzielismy ze damy jej na imie Martynka
            bo takie mielismy imie kiedy bylam w pierwszej ciazy.
            • karotka11 Re: siedzenie w domu 30.06.05, 15:02
              Jedyne czego może mi brakować tego lata, to fakt, że nie zdążę zjeść pierwszych
              orzeszków laskowych, takich soczystych....A tak na serio, to może brakować mi
              jedynie wyjazdu na wakacje (ale to chyba z przyzwyczajenia). Z drugiej strony
              myśl o urodzeniu się niebawem naszego tak długo wyczekiwanego synusia powoduje,
              że mogłabym się wyrzec wypadów wakacyjnych do końca życiawink
              Pozdrawiam,
              Iwona i 36t Kajtek
              • joagab Re: obiadek.. 30.06.05, 15:13
                ale mi ślinka cieknie jak wymieniacie, co u was na obiadek - u mnie makaron z
                serkiem brie i pomidorami z sosoem czosnkowo ziołowym, mniam...

                czy ktoś wie co słychać u agulka????? to juz ponad tydzień jak urodziła madzię
                i nie weszła jeszce na forum? może ktoś do niej smsował?

                asia i szymonek
              • marlena15 Re: siedzenie w domu 30.06.05, 15:14
                Witam was dziewczyny. MOże nie pisze dużo na tym forum ale czytam was na
                bieżąco i poprostu nie nadążam ale jakoś się staram.
                Jeżeli chodzi o siedzenie w domu to ja już dostaje kota.
                Tak jak piszecie też nie mogę się doczekać rozwiązania a to dlatego, że w końcu
                będzie się coś działo i coś się w końcu zmieni w moim życiu bo to mój pierwszy
                dzidziuś.
                Pozdrawiam wzystkie juz mamy oraz te oczekujące
                Marlena 37 tc
                • mama75 imie i obiadek 30.06.05, 15:48
                  co do imienia, to widze ze macie takie samo podejscie jak moj maz. Przez
                  straznie dlugi okres czasu zastanawialismy sie nad imieniem i ostatecznie padlo
                  Michal Marek, bo chcemy nadac takie imie ktore z racji zamieszkania bedzie
                  mialo odpowiednik w angielskim i francuskim (i oczywiscie w polskim).No wiec
                  stanelo na Michalku. Ja do brzuszka coziennie mowie: "Michalku, nie kop, nie
                  maltretuj mamusi..." i takie tam, a od pewnego czasu moj maz powtarza, ze
                  dopiero jak zobaczymy synka na swiecie - dopiero wtedy nadamy mu imie.

                  Mi przez cale zycie najbardziej podobalo sie imie Piotr - ale tak ma na imie
                  moj maz. Nie chce sie pozniej mylic wolajac jednego Piotra, a przyjdzie drugi.
                  No chyba, ze w papierach zrobimy go Pierre albo Peter... ach sama nie wiem sad
                  Maz oczywiscie by chcial, zeby w domu byl Piotr Junior.

                  A na obiadek dzisiaj zrobie nalesniki.

                  Jak wychodzilam za maz obiecalam sobie, ze bede tak gotowac zeby za czesto sie
                  nie powtarzal ten sam obiad - ale przy obecnych upalach ciezko jest ciagle
                  wymyslac cos lekkiego.
                  Wczoraj zrobilam duszone na oliwie warzywa krojone w paseczki z ziolami i to
                  wymieszane z makaronem kokardki. Jak posypalam to starta mozzarella, to nawet
                  bylo zjadliwe smile
                  A na jutro planuje kalafiorek z wody z buleczka tarta + ziemiaczki + jajo
                  sadzone.

                  Tak za mna chodzi ryz z jogurtem i owocami... tylko moj maz nie lubi obiadow na
                  slodko. Dobrze, ze zaakceptowal dzisiejsze nalesniki smile
                  • paris4 Re: AGULEK 30.06.05, 17:22
                    Jakieś 2 dni temu pisała do mnie Aga, że zatrzymali je w szpitalu bo mała
                    dostaje antybiotyk, ale nie wiem dokładnie dlaczego. Mówiła, że może pod koniec
                    tego tygodnia wyjdą. Pewnie nie jest w najlepszym nastroju, więc nie męczę jej
                    sms-ami. Ona czuje się dobrze rany się goją, ale martwi się o Magdalenkę.
                    • heksa82 Re: AGULEK 30.06.05, 17:35
                      O masz takie maleństwo i już musi antybiotyk dostawać, zmartwiłam się
                      • sylwia_26 Re: magda 742 urodziła 30.06.05, 17:46
                        Wklejam post magdy 742, bo zamieściła go w poprzednim wątku:
                        23.06. o 01.05 w nocy przyszła na świat moja córka (cc), ważyła 3050, 53 cm. W
                        sam raz na Dzień Ojcasmile
                        Ale od poczatku, 20.06 wyszłam z domu z torebka do pracy ale najpierw do
                        lekarza, bo mialam juz tydzien bole od krzyza i tak sobie z nimi pracowałam
                        (jaka ja głupia)
                        lekarz od razu wystawil skieowanie do szpitala na patologie i jeszcze napisal
                        podejrzenie o hipotrofie (za male dziecko w stosunku do wieku ciazy) wazylo 2433
                        w 37 tyg. ja juz stres.
                        na patologii porobili wszelkie badania hipotrofie raz potwierdzali raz
                        wykluczali, ale raczej ze nie bo wyszlo ze dzieciaczek w 38 tyg wazy ok 3 kg.
                        Jako ze mialam polozenie miednicowe, od razu pytalam jak to z cc, okazalo sie ze
                        wcale nie jest to takie proste w warszawskich szpitalach (Solec), wiec znow
                        stres, kazdy lekarz ktorego dorwalam mowil "polozenie miednicowe nie jest
                        wskazaniem do cc" ale ostateczna decyzje podejmowal na szczescie ordynator. po
                        rozmowie z nim zapadla decyzja na cc (musialam podpisac formulke ze nie zgadzam
                        sie na porod silami natury, jestem swiadoma bleble ble), podpisalam, zapadla
                        decyzja na cc na piatek,
                        ale od samego pobytu w szpitalu (od poniedzialku) zaczelo mnie brac - skurcze
                        przepowiadajace i zaczal mi czop odchodzic przez te 3 dni po kawalku, czulam ze
                        do piatku nie wytrzymam i zaczne rodzic wczesniej, tak tez sie stalo, w srode po
                        poludniu milam juz regularne skurcze, co 5 a potem nawet co 2 3 minuty, ale co z
                        tego?! nikt nie chcual mi uwerzyc ze rodze bo ktg nic nie wykazywalo i nie bylo
                        rozwarci, a ja wilam sie i gryzlam poduszki, rodzilam tak ok. 6 godzin i nikt by
                        mi nie wmowil ze to nie to ja juz czulam ze to juz dzis dzis na sto procent, ale
                        jak polozna zobaczyla co ja wyprawiam na skurczu - jeszcze raz ktg - i sie
                        zapisaly - co 2 3 minuty takie konkretne, oczywiescie rozwarcia nie bylo nadal
                        (ach jaki to bylby ciezki porod gdyby nie cc...). takze 6 godzin rodzilam i
                        poznamlam ten smaksmile
                        o polnocy zapadla decyzja ze zabieraja mnie na porodowke. o 1:05 uslyszalam
                        kwilenie i placz i sama sie rozplakalam ze szczescia... mialam juz dziecko i
                        bylam matka... teraz tez mi sie plakac chce jak to pisze...
                        a potem to juz nie bylo fajnie jak przestalo dzialac znieczulenie to chcialam
                        umrzec z bolu, wspolczulam kobietom ktore robia sobie cc na zyczenie, no co tu
                        duzo pisac, pasmo strasznego cierpienia w sumie az do teraz,
                        niestety dalej tez nie bylo az tak kolorowo nie wyszlam w 4-5 dobie tak jak to
                        sie po cc wychodzi, bo Agata (tak bedzie sie nazywac) dostala zoltaczki, trzeba
                        bylo przy niej czuwac noc i dzien przy naswietlaniu zeby nie sciagala okularkow,
                        wnerwiala sie starsznie, histerie, no takie tam, na poczatku strasznie spadla z
                        wagi, bo nie malam pokarmu, dokarmianie, klucie w lapki, łzy, caly czas
                        plakałam, ale na szczescie wczoraj spadla jej bilirubina do 12 i nas wypisali,
                        jestesmy we trojke szczesliwi ze nareszcie w domu... dalszy ciag dalej bo cos
                        chyba sie przebudza, a maz pojechal dopiero po lozeczko
                        ach i moje przeczucia ze urodze gubo po terminie sie nie sprawdzily urodzilam
                        poltora tygodnia wczesniej...
                        Serdeczne gratulacje Madziu dla Ciebie i zdrówka dla córeczki.
                        Pozdrawiam Sylwia
                        • mama75 ale sie poryczalam :/ 30.06.05, 17:53
                          Wy tez tak macie ? Jak czytam takie posty, gdzie dziewczyny opisuja swoje
                          przezycia zwiazane z dzieckiem - to placze. Jak ja juz mam dosyc tych
                          szalejacych hormonow, a taka opanowana kiedys bylam uncertain
                        • paris4 Re: magda 742 urodziła 30.06.05, 17:55
                          Magdo,
                          Przede wszystkim gratulacje ogromne. Piękne imię dla córy wybraliściesmile))
                          Tak myślałam, że urodziłas bo zniknęłaś na tak długo.
                          No faktycznie z tego co piszesz to lekko nie było, ale teraz musi już byc tylko
                          lepiej. Życzę Wam tego z całego serca.
                        • emems1 Re: magda 742 urodziła 30.06.05, 18:32
                          Madzia.... gratulacje....i teraz z każda chwilą masz lepiej...
                          ii pomyśl ile jeszcze za tobą kobietek będzie przechodziło to samo...
                          zyczę ci duuuużo zdrówka i dla twojej przecudownej dzidzi
                          pozdrawiam Magda
                          • dzia74 Re: magda 742 urodziła 30.06.05, 19:24
                            oj Magduś, Magduś !!!
                            dobrze ze sie zdecydowałaś na wizyte u lekarza, ja na serio juz sobie
                            wyobrażałam ze urodzisz w pracce smile)
                            Cieszę sie straszliwie ze masz Mala po tej stronie brzusia.
                            Mocno Was sciskam i całuje !

                            Anka (nadal w jednym kawałku)
                      • paris4 Re: AGULEK 30.06.05, 17:51
                        To się niestety często zdarza. Maluchy łapią infekcje albo od nas albo w
                        szpitalu....
      • kaska.to po wizycie 30.06.05, 19:20
        jestem po wizycie, nie dowiedzialam sie duzo, oprocz tego,ze dzisiaj na pewno
        nie urodzę...coz, troche sie jeszcze pomecze, w sobote wybieram sie na
        wesele,wiec jeszcze przede mna jedna impreza...smile)
        jak czytam o Waszych porodach i spotkaniach z Maluchami strasznie
        zazdroszcze.tez chcialabym,zeby to oczekiwanie sie juz skonczylo,jzu sie nie
        martwie,jak bedzie,co bedzie,wiem,ze bede najszczesliwsza mamusia na
        swiecie,tak jak my wszystkie...smile
        pzodrawiam,
        kasia
        • emems1 Re: po wizycie 30.06.05, 19:35
          Kasia wychasaj się za mnie wink
          i trzymam kciuki
        • paris4 Re: wieści od Agulek 30.06.05, 19:36
          Aga pisała, ze już ma dosyc, ale jakoś się trzyma. Jak nic nie wyskoczy to w
          niedzielę dziewczyny idą do domu. Także trzymajcie kciuki!!!!!!!!
          • magda742 Re: wieści od Agulek 30.06.05, 19:49
            w jakis dziwnym miejscu mi sie wkleilo (troche wyzej), ze juz urodzilam, ale tak
            chcialam sie pochwalic ze wklelam na tym nowym watku tez, ale czytania, troche
            mnie tu nie bylo
            • magda742 Re: wieści od Agulek 30.06.05, 19:53
              ojej jestem taka roztargniona ze nie zauwazylam ze juz sylwia_26 wkleila moj
              post, dzieki Sylwia!
      • fasola25 NO WIEC JAK TO JEST Z TYMI FORMALNOSCIAMI 01.07.05, 14:12
        po porodzie????
        termin mam prawie juz i sama nie wiem co mam zrobic osobiscie, co zalatwia
        szpital itd.
    • pysienka Madziu gratulacje:) 30.06.05, 20:02
      tak się ciesze że już jestes po i że wszytsko dobrze się skonczło. Wszytkiego
      najlepszego dla Ciebie i córeczki. Pozdrawiam szczęśliwą mamusię.
      • marlena15 Re: Madziu gratulacje:) 30.06.05, 20:19
        Magda gratulacje dla dzidzi i ciebie.
        Magdalena tak miała się nazywać moja córcia okazało się jednak, że będzie
        Łukasz na którego czekam z utęsknieniem.

        Pozdrawiam
        Marlena
      • sprezyna23 Po wizycie 30.06.05, 20:23
        Gratulację dla Madzi i dużo zdrówka dla jej córuni!!!
        Ja byłam dzisiaj u ginki i dowiedziałam się, że mój skarb ma się wspaniale i
        nie zamierza zmienić miejsca pobytu...
        Jak wszystko będzie ok, to termin cesarki mam na 18.07, ale 8 idę na badania
        (usg, mocz, krew, itp.), to dowiem się, czy napewno to będzie 18.07.
        Chyba zacznę narzekaćsad
        Mam już dość.
        Nogi spuchły, przytyłam 19 kg. (miałam niedowagę, więc nie jest najgorzej, ale
        i tak źle się czuję).
        Miałam nadzieję, że urodzę szybciej, ale widocznie maleństwo musi podróść
        jeszcze troszkę i dojrzeć do życia poza moim brzuszkiem-jest mi łatwiej, kiedy
        tak to sobie tłumaczęsmile))
        Mam straszną ochotę na makaron z truskawkami i śmietaną...
        Któraś z Was narobiła mi ochotkismile
        Jestem dzisiaj bardzo obolała i już myślę, jak to będzie w nocy.
        • ewusia8 Re: Po wizycie 30.06.05, 20:40
          noi własnie ja tez mam strasznie ochote na taki makarona a jak go zrobić??
          • kaska.to truskawki ze smietana 01.07.05, 18:35
            przepis mojego meza, bo to on robil... makaron ugotowac, truskawki z cukrem i
            smietana wymieszac, jak lubicie "truskawki troche pomeczyc i zgniesc" a potem
            wszystko na jeden talerz i smaecznego
            k.
        • ewusia8 Re: Po wizycie 30.06.05, 20:41
          gratulacje dla madziuniu!!i jej dzidziusia ja ide do ginekologa w poniedzialek
          i tez sie dowiem co i jak?juz nie moge sie doczekać
          ewa
          • pysienka przepis na makaronik wg pysi:) 30.06.05, 21:12
            gotujemy makaronikk, hihi a następnie polewamy go ugniecionymi wczesniej
            truskawkami(widelcem), z cukrem i dodaną smietanąsmile)
            osobiście tego nie lubię mój mąz za to bardzo. Może nie jestem wyśmienitą
            kucharką ale jest zjadliwesmile
    • pysienka Może mi doradzicie? 30.06.05, 21:11
      Chodzi o to że jutro idziemy na parapetówkę do znajomych. Robią grilla takie
      kamerlane grono ludzi no i nie wiemy co kupić. NIe mamy za bardzo kasy teraz
      licze kazdy grosik byle by dociągnąc do kolejnej wypłaty czyli do 10 - jeszcze
      sporo czasu, ale z drugiej strony głupio nam iść z pustymi rekami. Chcielibyśmy
      coś symblolicznego tyle że oni naprwdę wszytsko mają;//// no i naprwdę nie
      wiemy co robićsad może dziewczyny Wy coś doradzicie?????
      • mama75 Re: Może mi doradzicie? 30.06.05, 23:39
        Jesli wszystko maja to chyba nawet lepiej. Gorzej byloby, gdyby im czegos
        brakowalo i oczekiwaliby na taki wlasnie upominek, goscie kupilyby cos innego,
        co by immise nie podobalo.

        Jesli robia parapetowe i wprowadzili sie do domu z ogrodkiem, to kupcie im
        ksiazke np. o zakladaniu ogrodu albo o roslinach ogrodowych, albo o jakims
        urzadzaniu domu (jesli jeszcze sie nie urzadzili), albo na przyklad komplet
        doniczek do kwiatkow w tym samym wzorze tylko w roznych rozmiarach. Takie
        rzeczy zawsze sie przydadza. O! Albo na przyklad komplet ladnych swiec.

        My prawie 3 tgodnie temu wprowadzilismy sie wlasnie do domu z ogrodkiem i tez w
        sume wszystko mamy, a sasiedzi w ramach powitania przyniesli nam
        ubranko "pajacyka" dla rocznego dziecka + swieczke + jakis plyn do kapieli.
        Niby nic wielkiego - a bylo to bardzo mile.
    • mama75 mam ochote ponarzekac :// 30.06.05, 23:46
      jejku ja mi niedobrze sad przez ostatnie kilka dni mam ochote wymiotowac, czuje
      sie slaba, rozbita, ciagle bym spala. No i schylac sie nie moge, bo mam
      wrazenie jakby dziecko wystawialo glowek w kanal rodny. Macie podobne
      odczucia ? Polozna na szkole rodzenia mowila, ze tak mozna czuc sie przed
      porodem.
      No nic - tak chcialam tylko sobie ponarzekac, chociaz podejzewam, ze i tak
      wszystkie juz spicie smile
      • dzia74 Re: mam ochote ponarzekac :// 30.06.05, 23:59
        ja jeszcze nie spie bo od dwoch godzin licze skurcze ale jak wyszlam z wanny to
        wszystko minelo. Juz myslalam ze zaczne jeszcze dzis zbierac na porodówke ale
        dzis juz mija ....
        Z ta główka i kanalem rodnym jest dokladnie tak jak mowisz, moj lekarz tez
        powiedzial ze Maluch juz sie usadowil w kanale rodnym i ze czas najwyzszy...
        Czekam na weekend bo wg jego slow w ten weekend bedzie juz po wszystkim smile)

        A na "trójce" nieźle graja tej nocy smile)
        Pozdrawiam i wierz mi ze takie wahania nastroju jakie Ty masz sa zupelnie
        normalne smile) Tez tak mam smile)

        Anka
        • natalia433 Re: do Ani - dzia74 01.07.05, 06:34
          moja pani doktor powiedziala mi ostatnio ze przy skurczach najlepiej wejsc do
          wanny z ciepla woda bo dziala ona wtedy rozkurczajaco i np. przy porodzie w
          wodzie kobieta zaleca sie wejscie do wanny dopiero wtedy kiedy akcja sie juz w
          miare rozwinie zeby nie zachamowc skurczy, moze dlatego po wyjsciu z wanny
          Twoje skurcze minely.

          pozdrawiam!!!
          • dzia74 Re: Natka 01.07.05, 13:29
            z tą wanna tez słyszałam ze nalezy wejsc do wanny zeby przekonac sie czy to juz
            te prawidlowe skurcze czy tylko straszaki smile)) Na szczescie byly to tylko
            straszaki smile))

            Uściski
            Anka
    • natalia433 Re: lipiec rozpoczety:-) 01.07.05, 06:44
      witam! wyglada na to ze w czerwcu juz zadna z nas nie urodzi i wszystkie
      zostaniemy "lipcoweczkami" strasznie sie ciesze ze dotrwalam do lipca.

      juz od 5.00 nie moge spac, budze sie w nocy i nad ranem taka obolala jakby mi
      ktos porzadne lanie spuscil. A najbardziej bola mnie kosci spojenia lonowego i
      wszystkie znajdujace sie tam sciegna, jednym slowem mowiac po kazdej nocy
      jestem wykonczona a noc ma ponoc sluzyc do wypoczynku.

      wczoraj bylam odwiedzic sasiadke ktora tydzien temu urodzila synka, maly
      urodzil sie przez cc. moja sasiadka bardzo zle sie czuje i powiedziala mi ze
      rodzenie prze cc. jest okropne tzn. najgorsze sa gojace sie rany.
      W kazdym badz razie synus uroczy i taki malusienki ze tym bardziej nie moge sie
      doczekac porodu.
      dzisiaj odstawiam Fenoterol i mam nadzieje ze w przyszlym tygodniu cos sie
      zacznie dziac.

      pozdrawiam!!!
      • ania19707 Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 07:14
        Witam wszystkie lipcóweczki. Ja też sie cieszę, że dotrwałam do lipca, tym
        bardziej, że wczoraj miałam wizytę i mój ginek wrócił z urlopu,opalony tak, że
        aż mu żyłki popękały. Cóż za brak odpowiedzialności!!!!!!!
        Ja chyba jeszcze trochę zaczekam z porodem , chociaż łożysko drugi/trzeci
        stopień. Wygląda jakbym paliła papierochy, a ja nawet kontaktu z dymem nie
        miałam,gdyż w szkole od 10 lat obowiązuje całkowity zakaz palenia. Poza tym
        najpierw szyjka straszyła, a teraz sobie spokojnie siedzi wsunięta pod kośc
        krzyżową i rozwarcie tylko na opuszek. Zatem znowu trzeba ją będzie masować
        przed i w trakcie porodu brrrrrrrrrrr.
        Wczoraj miałam ostatnią wizytę w gabinecie, a za tydzień na kontrolkę do
        szpitala, tak co kilka dni. Mój ginek nie bierze już wtedy ani grosika. W ogóle
        uważam, że jest 'gość'. Wizyta z USG 70 zł. A wszystkie nagłe przypadki - za
        darmo. I jest uważany za najlepszego specjalistę w Tarnowie.
        I jeszcze jedno, wypisał mi skierowanie na poród rodzinny, bo zwykle mój mężuś
        chodził ze mną na wizyty. Niestety ja nie umiem podjąć decyzji. Gdybym
        wiedziała, ze wszystko będzie bardzo długo trwało, to chciałabym, zeby tam był.
        Ale nie wyobrażam sobie ostatniej części przy Krzysiu. Taka jestem głupia.
        Pierwszego synka rodziłam sama, a teraz z jednej strony mnie kusi, a z drugiej
        się chyba po prostu wstydzę (po 7 latach małżeństwa!!!!!!!!). Boję się, że się
        przy nim rozkleję i będę bardziej panikować. Wiem jednak jedno, że decyzja
        należy do mnie, bo mój mąż jest w pełni gotowy mi towarzyszyć i to poczucie, że
        mam w nim pełne oparcie chyba jednak mi wystarczy. Jakby co podejmę decyzję w
        ostatnim momencie, widząc jak sie sprawy mają.
        A jak wy czy rodzicie z mężami???? Może już o tym była mowa, ale chyba dość
        dawno i ja już nie pamiętam.
        Sorry za te poranne wywody, ale może któraś mi coś doradzi.
        Pozdrawiam mamusie i dzidziusie.
        Anka i Nadia
        • natalia433 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 07:56
          Aniu! ja w pierwszej ciazy tez nad tym myslalam, wydawalo mi sie ze maz moze
          sie do mnie zniechecic po porodzie(nasluchalam sie roznych opowiesci) ale
          zdecydowalismy sie na wspolne rodzenie i nie ma nic piekniejszego, maz bardzo
          mi pomagal przy porodzie i niewiem jakbym dala sobie rade bez niego, dla niego
          to bylo tez bardzo wazne zeby w tym uczestniczyc i wspolnie powitac na swiecie
          nasze wspolne dziecko, teraz nie wyobrazam sobie rodzic bez meza.
          jezeli Twoj maz chce byc obecny przy porodzie to pozwol mu na to, to przeciez
          wasze wspolne dziecko i zapewne chcialby byc z toba w chwili jego narodzin,
          poza tym zobaczysz ze bedzie ci o wiele " razniej" majac kogos bliskiego przy
          sobie.

          pozdrawiam!!!
          • sprezyna23 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 08:54
            Witam!
            Znowu jestem niewyspanasad
            Co do porodu z mężem, to gdybym rodziła naturalnie, nie chciałabym, żeby był
            przy mnie, ale chciałam bardzo ,żeby stał obok mnie podczas mojego cc.
            Będę miała znieczulenie podpajęczynówkowe. Chciałam, żeby mnie "zagadywał",bo
            wtedy nie myślałabym o tym, co mi robią.
            Niestety w moim szpitalu nie ma takiej możliwości, więc będę musiała poradzić
            sobie sama.
            • paris4 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 08:59
              Za mnie decyzję podjął mąż, który nie wyobraża sobie, że mogłoby go zabraknąc
              na porodówcesmile)) Więc nie mam nad czym myślec.
              • sprezyna23 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 09:00
                Fajnie, że tak się wyrywasmile))
                A jakie są Twoje odczucia?
                • paris4 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 09:04
                  Jestem jak najbardziej za. Będzie mi po prostu raźniej z nim niż samej na
                  porodówce. Pogadamy, pokłócimy siesmile)) i jakoś zleci. A moment narodzin naszego
                  synka przeżyjemy razem. No chyba, że się skończy cesarkąsad
                  • pysienka Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 10:35
                    my równiez rodzimy razem, mąz nie chce słyszeć o tym ze mogłoby go tam nie być.
                    Cała rodzina się z niego śmieje ze na pewno zemdleje ale on dzielnie odpiera
                    ataki smile
                    • dzia74 Re: Nie umiem podjąć decyzji ! ! ! 01.07.05, 13:40
                      a ja nie bede rodzic z mezem bo nie mam męza wink))

                      a powaznie to jakos sie nie zdecydowalismy na porod rodzinny,
                      nie wiem nawet dlaczego. Ja nie bralam tego pod uwage, Tomek
                      jakos tez nie bardzo o tym mowil.
                      Zobaczymy smile))
            • paris4 Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:02
              No i nareszcie mamy lipiec. Cieszę się, że wytrwałam, ale nic nie zapowiada
              porodu. Nic mnie nie boli, wysypiam się rewelacyjnie, żadnych czopów, skurczów
              itp. no i brzuch wysoko. Wiedziałam, że tak będzie. Ciąża zagrożona a poród
              trzeba będzie wywyołacsmile))
              To mnie trochę dziwi, że nic się nie dzieje bo łozysko 3 stopnia od zeszłego
              tygodnia, wód ubywa a Olek nie chce wychodzic. Trochę się tym martwię. Z
              drugiej strony mógłby jeszcze podrosnąc bo w zeszłym tygodniu ważył 2600.
              • sprezyna23 Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:10
                Razem leżałyśmy i martwiłyśmy się o ile dobrze pamiętam, a teraz czujemy się
                rewelacyjnie, ja tez mam brzuch wysoko, itp.smile))
                Ale możemy być z siebie bardzo dumne, bo takie polegiwanie od 18 tyg. (w moim
                przypadku) jest delikatnie mówiąc męczące.
                • paris4 Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:14
                  No delikatnie mówiąc to jest nawet upierdliwe takie polegiwanie. Najgorsze, że
                  zupełnie straciłam kondycję i wejście po schodach na moje 4 piętro jest nie
                  lada wyczynemsmile)) Trochę się obawiam co będzie jak się synuś pojawi.
                  No chcę już rodzic, chcę chociaz jakiegoś znaku, że to już niedługo bo jakoś
                  się martwię żeby pod koniec jeszcze coś się złego nie stało.
                  • sprezyna23 Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:24
                    Ja też mam problem z wchodzeniem na moje (tak jak u Ciebie) 4 piętrosmile))
                    Wiem, że dam radę, mimo planowanej cesarki, ale tak jak Ty mam pewne obawy.
                    Bardzo chcę, żeby mały urodził się zdrowiutki i wiem, że tak musi być, bo nie
                    ma powodów, żeby miało być inaczej.
                    Myślę, że większość z nas się martwi i jest to całkiem normalne przed porodem.
                    Myślmy pozytywniesmile
                  • kasie Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:40
                    Dziewczyny...z tymi brzuszkami wysoko to wcale nie takie pewne!Ja jak na
                    siebie patrze to tez wydaje mi sie ze nic sie nie zmienilo...tez moge sobie
                    talerz postawic i obiad jescsmile A wszyscy naokolo lacznie z lekarzem i polozna
                    mowia ze opadl juz kilka tyg temu!
                    Wiec moze wy tez tak macie. Podobno samemu tego sie nie widzismile
                    A co do porodu z mezem, to ja zawsze chcialam zeby maz byl ze mna, ale nie
                    mowilam mu tego.Od poczatku raczej nie byl tego pewien, a ja nie chcialam zeby
                    robil to z przymusu.
                    Przez cala ciaze tak jak nasza dzidzia rosnie...tak rosnie meza pewnosc ze chce
                    byc przy porodzie.Od jakiegos miesiaca caly czas sie wypytuje ze jak bede
                    rodzila w nocy to czy pozwola mu byc ze mna...a co nawet osttanio uslyszalam od
                    niego juz w ogole mnie zaskoczylo kiedy powiedzial ze bedzie pepowine
                    przecinal! I nie wyobraza sobie zeby to mial ktos inny zrobic. Co jest dla mnie
                    zupelnym szokiem bo on widoku krwi nie znosi (a jak pewnie wiekoszosc facetow).
                    Nawet kolczyka boi mi sie zalozyc...bo sie boi ze mnie to bolismileHehe! a tu
                    takie wyzwanie bierze na siebiesmile
                    Bardzo sie ciesze ze bedziemy razem rodzic...bo wydaje mi sie ze to buduje taka
                    specjalna wiez miedzy tata a dzieckiem...ale tez miedzy nami smile
                    • ewusia8 Re: Lipiec, lipiec:)) 01.07.05, 09:49
                      czesc dziewczynki ja dzisiaj jestem jakas markotna i zaspana-moze ciśnienie??
                      nic mi sie nie chce i nie wiem co mam z sobą zrobić
                      na dodatek nogi mnie bolą?!ale ciesze sie ze juz lipec
                      pozdrawiam ewa 37tc
    • marianka.m Po wizycie... 01.07.05, 09:18
      Po pierwsze, serdecznie gratuluję Madzi! Ja chyba też zacznę ryczeć jak bóbr,
      kiedy zobaczę Moje Słonko! smile))

      Wczoraj byłam na wizycie u ordynatora szpitala, w którym będę rodziła. Wreszcie
      wiem, na czym stoję. smile Według USG (koniec 37 tc), synek waży ok. 2800 g,
      łożysko II stopień i zwapnienia, podobnie jak u ania19707, jak u palaczki (w
      pracy koleżanki palą w sąsiednim - przechodnim pokoju, mój mąż pali, ale
      wychodzi na balkon, widać jednak ma to wszystko wpływ, na szczęście niczym nie
      grozi). Po badaniu pan ordynator stwierdził, że przed terminem (22.07) nie
      urodzę, bo nic na to nie wskazuje. Najważniejsze, że dostałam pisemne
      skierowanie do przyjęcia na oddział w momencie rozpoczęcia akcji porodowej. W
      Warszawie zamykają w lipcu aż 3 szpitale (remont oddziałów położniczych),
      dzięki skierowaniu mam pewność, że mnie nigdzie nie odeślą.

      W poniedziałek ostatni raz składam wizytę w pracy. smile Następne trzy tygodnie
      spędzę w domku na spokojnym wyczekiwaniu.


      Pozdrawiam wszystkie mamusie przedweekendowo,
      Ania
      • paris4 Re: Po wizycie... 01.07.05, 09:26
        No Marianko zmykaj na zwolnienie czas najwyższy odpocząc i poleniuchowac.
        Cieszę się, że z synkiem ok.
        • sylwia_26 Re: opuchnięte nogi 01.07.05, 10:02
          • sylwia_26 Re: opuchnięte nogi 01.07.05, 10:08
            Cześć lipcóweczki.Nareszcie mamy lipec!!!Mam pytanko,czy Wam też tak bardzo
            puchną nogi.Od paru dni nie widze kostek,a wieczorem nawet laczki mnie cisną,
            zaczęłam sie martwić że może coś jest nie tak, ale ciśnienie mam w
            porządku.Jestm śpiąca, bo jakaś baba obudziła mnie telefonem o 08.00.Do
            prasowania zostały mi ciuszki i pieluchy tetrowe,a potem to chyba zwariuję od
            tego czekania.Za tydzień odstawuam fenoterol i zobaczymy co się
            zdarzy.Pozdrowionka pa
            • heksa82 Re: opuchnięte nogi 01.07.05, 10:26
              prawie od początku ciąży mam opuchnięte nogi doszło nawet do tego żę nie
              wchodze w ponad połowe butów jakby stopa sie zwiększyła.
              Co do rodzenia z mężem to rodzimy razem. Razem robilismy, razem urodzimy, razem
              wychowamy.
              Tak sobie myślę jakto by było fajnie żeby nasz syn urodził się dzisiaj to
              wszyscy bylibyśmy z 1 dnia miesiąca ja 1.02 mąż 1.05 i Wojtek 1.07... ale nic z
              tego chyba sie skubany nie zamierza jeszcze rodzić.
              • sylwia_26 Re: opuchnięte nogi 01.07.05, 10:31
                Ja też zamierzam rodzić razem z mężem, nie wyobrażam sobie gdyby mogło go
                zabraknąć.Nie przejmuje się tekstami, że mężczyzna nabiera obrzydzenia do
                kobiety itp.przecież nie będzie stał między moimi nogami.W moim szpitalu sale
                porodowe sa pojedyncze więc sama chyba bym tam zwariowała smile
            • kasie Ja juz mam dosc! 01.07.05, 10:35
              Dziewczyny ja juz dzisiaj nie moge! Od rana ciagle boli mnie brzuch i
              plecy...ale nie regularnie.czasami tak dzidzia prze na dol brzucha zemam
              wrazenie ze wypadnie! Do tego ta wydzielina co jakis czas leci! Jakbym lała w
              gacie! Nie sadze zeby to byly wody, bo tak jak mowicie saczylyby sie bez
              przerwy a to leci co jakis czas.
              Ile to jeszcze potrwa!
              Chce mi sie juz chodzic po scianach, bo ani lezec ani siedziec ani stacsmile
              Pomocysmile
              • pysienka Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 10:42
                a może to już jakiś znak??? moze się coś zacznie dziac, obserwuj się dokładnie
                a jakby coś to najwyżej dzwoń do lekarza.
                • kasie Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 10:45
                  Eh....cholerak nie wiem...pewnie jak zadzwonie to zapyta sie co ile je mam...a
                  one nieregularnie przychodza, wiec pewnie powie ze mam czekac. Wiec poczekam!
                  Ale juz wymiekam!
                  • pysienka Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 10:47
                    nie dziwię Ci się ale badx dzielna, zobaczysz wszytsko bedzie dobrze. To
                    czekanie jest okropne ja tez mam tego serdecznie dość;/
                    • sprezyna23 Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 11:24
                      Trzymaj się i obserwuj, co się dzieje.
                      spróbuj zająć się czymś.
                      Ja właśnie myślę, co by tu z sobą zrobić i też nie mam pomysłu....
                      Na dworze leje (choć wolę to niż 30 st.upał)
                      Siedzę sama.
                      Za pół godz.ma przyjechać do mnie przyjaciółka.
                      • emems1 cos sie dzieje ;) 01.07.05, 12:26
                        Witanko...smile)))

                        Dzis ciut pózniej pisze bo dzidzia prze mnie w dół choć to jeszcze 38 tc
                        od wczoraj wieczorem coś się zaczeło dziać... bóle od krzyża
                        dziś rano się obudziłam i czuje sie jeakbym miała za sekundę dostać okresu
                        w krzyżu boli.. i schodzi w pachwiny i nogi a brzuszek od czasu do czasu przeszywają takie "igiełki"... mi sie nic niesączy...czopika niebyło i niema
                        Także niewiem co o tym myśleć
                        Aha.... dzidzia piętkami jakby kopała z 5 cm niżej

                        Czy to już????
                        • mama75 Re: cos sie dzieje ;) 01.07.05, 12:36
                          oh geeeeez ! - na to wylada, ze sie zaczyna !
                          • emems1 Re: cos sie dzieje ;) 01.07.05, 12:47
                            ale mi nic a nic nieleci...czyściutko i suchutko... mam czasem też kłucia brzuszka takie "igiełki" malutkie i takie same czuje w okolicy krocza

                            mam jeszcze 2, 5 tyg do terminu na 19 lipca

                            a czuje sie wyśmienicie...jak na ten czas... i skąd moge wiedzieć czy to to

                            zupe mężowi gotuje dziś... barszcz ukraiński wink
                          • kasie Re: cos sie dzieje ;) 01.07.05, 12:48
                            Ah dziewczyny...sprobuje polozyc sie spac...a Wam zycze milego dzionka! Odezwe
                            sie jutro i mam nadzieje ze bedzie lepiej niz dzisiaj bo goscie przyjezdajasmile
                            • emems1 Re: cos sie dzieje ;) 01.07.05, 13:04
                              no i wystarczy pochodzić i wiem że mam krzyż i pachwiny i nogi... tak promieniuje

                              ojjjj Lipiec przyszedł smile))))
                              • mama75 Re: cos sie dzieje ;) 01.07.05, 13:09
                                czy to znaczy, ze zmiana pozycji nie pomaga? probowalas wejscie do wanny z
                                ciepla woda?

                                emems - moze zadzwon na izbe przyjec?
                      • joagab Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 12:32
                        a ja chyba zwariuję!!! mój ginek zadzwonił i powiedział, że mozliwe że termin
                        na wtorek ulegnie przesunięciu o kilka dni, bo gdzies musi pojechać..... kota
                        można dostać!!!!!! dobrze że mam jeszcze trochę czasu , ale co zrobie jak mnie
                        chwyci a jego nie będzie?! strasznie się denerwuję.......i chodzę po ścianach...
                        gratulacje dla madzi i córeczki, ale jak przeczytałam, że miała takie
                        komplikacje po c.c. to się nie podbudowałam psychicznie.

                        asia
                      • mama75 Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 12:35
                        moj maz tez ne wyobraza sobie, ze mialby nie uczestniczyc przy porodzie.
                        Czasami nawet sama zartuje, ze jak on bedzie niegrzeczny - to poczeka za
                        drzwiami porodowki smile
                        Poniewaz jestesmy malzenstwem z krotkim stazem i to jest nasz pierwszy potomek,
                        to tez mialam obawy czy aby na pewno chce, zeby on w tym uczestniczyl.
                        Wstydzilabym sie przy nim podczas porodu: popuscic mocz, wyproznic sie, puscic
                        baka, histeryzowac, plakac z bolu, czy nawet klnac (bo podobno nawet do tego
                        kobiety sa zdolne). Jednak wizelam sie na sposob i jak tylko bylo to mozliwe,
                        moj maz uczestniczyl przy kazdym badaniu i przy kazdej rozmowie z lekarzami. Do
                        tej pory jest obecny jak lekarz bada mnie wsadzajac paluszki do srodka. Nawet
                        na jednej wizycice zapytalam lekarza wprost przy mezu jakkto jest z goleniem
                        krocza i lewatywa i lekarz wszystko objasnil. Teraz maz jest juz przygotowany
                        na rozne niespodzianki zwiazane z porodem i ja sie z tego bardzo ciesze. Zaluje
                        tylko, ze nie mogl chcodzic ze mna na szkole rodzenia.

                        A! I jeszcze jedno - razem z nami bedzie przy porodzie moja szwagierka, ktora
                        pozniej ma zostac chrzestna naszego dziecka. Kobitka ma 50 lat, ale nie ma
                        swoich dzieci.
                        • karotka11 Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 12:59
                          A jak ja mam dość!!! Moja zgaga przeszła już chyba w stadium przewlekłe, bo
                          piecze i pali bez wzgledu na to czy jem czy nie...buuuu...Wczoraj tak się źle
                          czułam, że, niestety, mój objad z żołądka wylądował w toalecie. Dziś czuję jak
                          mój przełyk jest umęczony...Nie wiedziałam, że tak człowiek może się umęczyć
                          niby drobną dolegliwością. A do porodu jeszcze tyle czasu! Nie dość, że mdłosci
                          męczyły mnie baaaardzo długo, bo ponad 20tyg. A tu teraz to "cholerstwo".
                          Pozdrawiam
                          Iwona i 36t Kajtek
                          • paris4 Re: Ja juz mam dosc! 01.07.05, 13:18
                            Jogab,
                            W takim razie trzymam kciuki żeby maleństwo jeszcze wytrzymało. A Magda chyba
                            nie miała komlikacji po cc... to chyba tak wygląda przeciez to rana
                            pooperacyjna - jedne kobiety boli bardziej inne mniej zależy od progu bólu. Dla
                            pocieszenia rana krocza po sn wcale duzo lepsza nie jest. A dlaczego będziesz
                            miała cesarkę?
                            • joagab Re: Ja juz mam dosc! 02.07.05, 13:36
                              dzięki agatka za pocieszenie, ale wiesz jak to jest, dopiero się okaze jaką mam
                              wytrzymałość na ból, zawsze mi się wydawało że nie najgorszą.... wyrostek
                              przeszłam bez problemów, wiec nie powinno być tak źle, najgorsze są upały...
                              ja mam cc ze wskazań okulistycznych (już chyba gdzieś o tym pisałam), choć
                              wiem,że okulisci róznie podchodzą do sprawy i czasami nie chcą dawać takich
                              zaświadczeń - ja nie miałam problemów. wiele moich koleżanek strasznie
                              kombinuje jak by tu mieć cc, co mnie trochę dziwi, bo w koncu skoro nie ma
                              żadnego zagrozenia to po co sie ciąć? ale strach przed "wysiłkiem" jest
                              silniejszy.....
                              no, to ja w czwartek albo w sobotę, ale to wam jeszcze napiszę.

                              asia
    • aniaj79 ale śpiący dzień... 01.07.05, 12:58
      Hej Dziewczyny! Lipiec przywitał mnie...śpiączką smile Wstalam, zjadłam z mężem
      sniadanie, on poleciał do pracy a ja spowrotem do łóżeczka... zasnełam jak
      zabita! Obudziłam się prawie o 12-tej! Trochę nie mogę dojść do siebie po tej
      nadprogramowej dawce snu... jestem skołowana i chodzę jak nieprzytomna!
      Jedziemy na obiadek do teściów (na rybkę) i tam zmierzę sobie ciśnienie na
      wszelki wyp... ale chyba poprostu taki dziś dzień! Pozdrawiam, teraz już z
      pewnością LIPCÓWECZKI!

      Ania
      • mama75 Re: ale śpiący dzień... 01.07.05, 13:12
        no to czas na mala kawke smile
        u nas dopiero 7 rano, a ja juz od godziny na necie siedze. Maz smacznie spi, bo
        dzisiaj u nas swieto panstwowe, wiec nie bede go budzic. Teraz zmykam po
        kawusie smile - raz dziennie mala z duzo iloscia meleka nie zaszkodzi (jak sie
        wczesniej pilo po 6-7 duzych kaw dziennie).
        • pysienka Re: ale śpiący dzień... 01.07.05, 13:17
          nio macie racje śpiacy jak nie wiem co;/// ja juz piłam capucinkooo ale to
          takie bardziej dla samku niż podniesienia ciśnienia. Nudzę sie znowu ale
          pocieszam się ze juz po 13 jeszce trozke i pójde po mezlulka do pracy a poem
          idziemy kupic ten prezencik na parapetówkę. Zdecydowlaiśmy sie na stojaczek na
          gazety i znajomi poiwedzili ze im się przyda na pewno.
    • pysienka leje buuuu 01.07.05, 14:12
      nie znose takiej pogody tym bardziej jak mam wyjść gdzieśsad(
      • malgocha6 Re: leje buuuu 01.07.05, 14:16
        No co Ty pysieńka?! Słońce świeci, baaaardzo cieplutko jest.
        Jedyne co leje to żar z nieba wink
        • pysienka Re: leje buuuu 01.07.05, 14:20
          hihihihi jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić że u mnie tak a gdzie indziej
          inaczejsmile)) u mnie dzis pochmurno od rańca brrrrrrrrrrrrrrrrrr
          • ewusia8 Re: leje buuuu 01.07.05, 14:34
            o boze dziewczyny ja dzisiaj umieram ze spania tragedia czuje sie jakby mnie
            przejechal ciagnik ...................ble
            my rodzimy z mężem razem nie wyobrażam sobie porodu bez niegosmile
            ewa
            • malgocha6 Re: leje buuuu 01.07.05, 14:40
              Nie przejmujcie się dziewczyny - jutro będzie lepiej. Już niedługo
              będziemy miały co robić przy naszych maluszkach. Nastąpi koniec naszej
              bezczynności. Już nie mogę się doczekać.
              • dzia74 Re: leje buuuu 01.07.05, 14:47
                zaczelo padac na moje slicznie umyte okna sad((((
                ale przynajmniej mozna bedzie oddychac smile

                Uściski

                ps. pachnie latem smile)
                Anka
                • emems1 Re: leje buuuu 01.07.05, 14:55
                  u mnie upał... i ja cała mokra....
                  ... bóle krzyża ustąpiły choć skurcze są... gdyż godzine temu wzięłam walerianke na uspokojenie smile))))
                  • kasie Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 16:30
                    Dziewczzyny chyba cos sie zaczyna dziac.
                    Skurcze mnie mecza i spac nie moge.Poki co sa co 6-8 minut wiec choc jest 2.30
                    w nocy to blakam sie po domu. Spac sie zupelnie nie da bo przy kazdym bolu
                    plecow i brzucha przychodzi tez bol glowy. Ah...moze to jeszcze straszaki sa??
                    • dzia74 Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 18:06
                      Kasik,
                      pogubilam sie w godzinie u Ciebie i u nas, mam nadzieje ze jeszcze jestes w
                      jednym kawałku smile) Wejdz do wanny, ciepła woda !!!! Jesli nie miną skurcze
                      to znaczy ze to nie straszaki i pakuj sie na porodówke.
                      Trzymamy kciuki !!!!
                      Anka
                      • kasie Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 18:26
                        U nas 4.30 rano.Skurcze nie mijaja, coraz mocniejsze.Jak nie mina do 6 tej to
                        zadryndam do poloznej. Jakos tak nie chche panikowac.Ale to upierdliwy bol jest!
                        • dzia74 Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 18:32
                          Kasik,
                          zadzwon juz teraz !!!!!! a probowalas z ciepla kąpiela ????
                          Nie mam pojecia czy to juz to bo nigdy nie rodzilam ale wydaje mi sie ze to cos
                          za dlugo trwa i nie ustaja bole. Zadzwon juz teraz i zacznij sie po malu
                          przygotowywac na porodówke !! Nie odwlekaj bo i tak tego nie unikniesz wink)
                          Mocno trzymam kciuki !!!
                          Dzwon i daj znac !!

                          Anka
                          • paris4 Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 18:37
                            Kasia ja też myślę, że to właśnie TO. Chociaż doświadczenia też specjalnie nie
                            mamsmile)) Trzymam kciuki
                            • kasie Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 18:59
                              Hm..zrobie sobie ciepla kapiel i jak nie przejdzie to dzwonie! Chyba bede
                              musiala sie szybciutko spakowac bo torbe spakowalam sobie juz jakis czas temu
                              ale ciagle cos z niej potrzebowalam wiec chyba prawie pusta jestsmile
                              Jakos tak o porodzie staralam sie nie myslec...a teraz oblecial mnie mega
                              strach!
                              • dzia74 Re: Chyba cosik sie dzieje 01.07.05, 19:23
                                Informuj Kasia !!!
                                zanim wyjedziesz z domu, daj znac !!!
                                A my nadal trzymamy kciuki smile)) I wierze ze zaczynasz panikowac tez tak
                                mialam jak zaczely sie skorcze ale u mnie to byly straszaki smile)
                                Informuj smile)
                                Anka
                    • megan05 Re: oj jak ja nie chce cc!!! 01.07.05, 18:23
                      Lipiec sie zaczal a ja bylam dzisiaj u lekarza i daje mi jeszcze tydzien jak
                      nie urodze do nastepnego piatku to cc. Zabrzmialo jak wyrok pierwsze dziecko
                      mialam przez cc i dziekuje , nie wiem jak ktos moze miec cc na zyczenie.Boje
                      sie jak diabli juz stracilam nadzieje ze urodze naturalnie jak na dzisiejszy
                      dzien to zadnych oznak nie ma na to aby porod sie zblizal . No nic zobaczymy,
                      gratuluje tym wszystkim ktorym udalo sie urodzic szczesliwie i cierpliwosci
                      zycze tym co jeszcze czekaja musimy dotrwac. Pa
                      • kaska.to Re: oj jak ja nie chce cc!!! 01.07.05, 18:52
                        witam,
                        jesli chodzi o cc, znam jedna osobe, ktora tak rodzila na wlasna prosbe. ja
                        tego nie rozumiem,ale u niej skonczylo sie szczesliwie,ja mam nadzieje,ze u
                        mnie bedzie wszystko ok...
                        my tez rodzimy razem, moj maz podjal sam decyzje, nie chcialam go do tego
                        namawiac, bo uwazam,ze facet sam musi do takiej decyzji dojrzec.bardzo
                        chcialam,zeby byl przy mnie i balam sie,ze nie bedzie jednak chcial. a tu,
                        ktoregos pieknego dnia,powiedzial,ze chce byc przy porodzie.super,ja sie
                        ciesze,zreszta on tez i juz nie moze sie doczekac.
                        a propos spuchnietych nog,od kilku dni mam bardzo spuchniete, nie moge na nie
                        patzrec, doslownie "obcy 3", oj niech to sie juz skonczy.
                        pozdrawiam wszystkie Lipcoweczki, dotrwalysmy...smile)
                        Kasia
                        • emems1 chyba coś sie dzieje :)) 01.07.05, 19:40
                          właśnie sie wykompałam i przygotowałam na godzine ZERO...
                          ale chyba mnie postraszyło bo chwilowo mam luz blus w skurczach smile)
                          zobaczymy co to w nocy będzie...

                          kasia trzymam kciuki... niech ci się szczęśliwie i w zdrowiu rodzi wyczekiwany maluszek

                          • natalia433 Re: chyba coś sie dzieje :)) 01.07.05, 20:01
                            o kurcze dziewczyny u mnie tez cos nie bardzo dzisiaj, ledwo chodze bo mnie tak
                            ciagnie do dolu a brzuch twardnieje bolesnie, czje sie fatalnie i niewiem czy u
                            mnie tez sie co nie zaczyna tym bardziej ze przy pierwszym porodzie tez mialam
                            podobne objawy i bylam cala obolala, ale najgorsze jest to ze dopiero koncze
                            37tc. i boje sie ze maluszek bedzie malutki ( choc pierwszy tez sie urodzil pod
                            koniec 37tc) mimo wszytko wolalabym jeszcze z tydzien poczekac, no ale moze to
                            wszystko zaraz minie i to sa tylko te tzw. "straszaki"

                            pozdrawiam!!! i trzymam kciuki za te dziewczyny u ktorych wlasnie cos sie
                            zaczyna, rozdwajajcie sie szybkosmile
                            • dzia74 Re: chyba coś sie dzieje :)) 01.07.05, 23:03
                              Kasia i Emems i Natka
                              trzymajcie sie cieplutko bo moze faktycznie zaczynacie sie rozdwajac smile)
                              Ja wlasnie zaczynam czuc jakies malenkie mam nadzieje "straszaczki"

                              Zobaczymy smile)))
                              Trzymam kciuki za Was
                              Anka
    • marlena15 Re: Zatkany nos ! 01.07.05, 22:26
      Dobry wieczór przyszłe już niedługo mamusie i nie tylko.
      Jakoś spokojnie dziś na tym forum z wieczorka sie zrobiło?
      Mam pytanie czy macie jakiś sposób na zatkany nos szczególnie w nocy, mam już
      wodę morską do psikania w nos ale za bardzo to ona nie pomaga. właściwie to i
      tak mało śpię w nocy ale jak mnie dopadnie zatkany nos to już naprawdę
      katastrofa.

      Ciuuuuuuuuuu
      Marlena 37 tc
    • paris4 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 09:08
      Ja mam non-stop zatkany nos bo mam katar alergiczny. Już nawet niec nie biorę
      bo i tak nie pomaga. Ale śpię zupełnie dobrzesmile)
      • paris4 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 09:21
        Dziewczyny,
        Wiem, że jest sobota i jest dośc wcześnie, ale albo śpicie albo kila z Was się
        rozdwaja. kasie to chyba na pewno się rozdwaja albo są już po. Ależ ciekawośc
        mnie zżera.
        • martal Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 09:39
          Czesc dziewczyny
          No to ja mam na dzisiaj termin, ale raczej nic z tego nie bedzie i sie
          przeterminuje, ha ha. Dzisiaj jade na ktg do szpitala i zobaczymy jak to
          bedzie. Skurcze przepowiadajace mam juz od jakiegos czasu, dzidzia na dole
          strasznie uciska, brzuch opadl ponoc, ale co z tego jak nic wiecej sie nie
          dzieje. Pozdrawiam Was wszystkie goraco.
          Marta i Maja
          tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20723;19/st/20050702/dt/7/k/6844/preg.png
          • emems1 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 09:43
            BRY...przetrwałam nocke.... dzięki za trzymanie kciuków
            to mnie bierze to puszcza.... ciekawe jak długo... do 19 lipca mam czas wink
            ale jakoś słabo dziś sie czuje...
            jade na zakupki zaraz bo lodówka pusta smile)))

            Dziewczyny.... trzymam kciuki za pączkujące wink
        • natalia433 Re: ach te " straszaki" !!! 02.07.05, 09:41
          witam! jednak przeszly mi wczoraj te skurcze i byly to tylko"straszaki" dopadl
          mnie jednka potworny bol krzyza i w ogole jestem cala obolala, ledwo sie ruszam
          no ale po skurczach ani sladu.
          mam nadzieje ze pozostale dziewczyny u ktorych zaczynala sie jakas akcja juz
          sie "rozdwoily" jestem strasznie ciekawa.

          pozdrawiam!!!
        • marianka.m Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 09:44
          Cześć,
          ale dziś ładnie! Pewnie nie będę tego powtarzała w dalszej części dnia, kiedy
          zrobi się upał, ale na razie aż chce się żyć! smile Ja też jestem strasznie
          ciekawa jak tam rozdwajające się mamusie. Jedno jest pewne, nie będę następna -
          do terminu 20 dni i na wcześniej się nie zanosi.
          • natalia433 Re: BOMBELEEK URODZILA!!! 02.07.05, 09:47
            jej maz zamiescil post w poprzednim watku wiec wklejam go tutaj:

            No i stało się, o 3.15 w nocy zostałem szczęśliwym tatusiem smile
            Mamy cudowną córeczkę. Żona wychodzi ze szpitala we wtorek to wam wszystko
            opowie.
            Pozdrawiam
            • emems1 Re: BOMBELEEK URODZILA!!! - GRATULKIII 02.07.05, 09:50
              GRATULACJEEEEEEEEEEEEE

              No Bogu dzięki... że szczęśliwie... widze że tatuś w siódmym niebie

              Najważniejsze że w zdrowiu i już spokojnie się cieszysie małą bombelką
            • kasie Re: BOMBELEEK URODZILA!!! 02.07.05, 09:56
              Ale super ze bombelek urodzila!
              Dziewczyny jak poki co sie nie rozdwajam.Nocka byla przebojowa, tak jak
              radzilyscie zrobilam sobie dluga ciepla kapiel, bol pozostal nadal ale o 6
              udalo mi sie zasnac i spalam 2, 5 godz. W ciagu dnia skurczy zero, mielismy
              gosci, wiec caly dzien na 5 biegu.Teraz bardzo boli mnie krzyz ale po takim
              dniu to nic innego spodziewac sie nie moznasmile
              Wiec to byly widocznie jednaj starszaki...ale jak straszaki tak bola to ja
              dziekuje za prawdziwe skurcze!
              Ja mysle ze w nocy dzidzia jakies piruety tam krecila bo teraz jest w zupelnie
              innej pozycjismile Czy lepszej czy gorszej do poprzeddniej to nie wiemsmile
              Dziewczyny milego dzionka ja juz odplywam spac po poprzedniej nocy polegne
              dzisiaj wczesnie!
              • kaska.to Re: BOMBELEEK URODZILA!!! + przygotowania 02.07.05, 10:25
                gratuluje,super, bardzo fajnie jest czytac tak kazdego dnia,ze kolejna z nas,
                jest juz po szczesliwym rozwiazaniu i wszytsko jest w porzadku.to naprawde
                buduje,ja czuje sie lepiej...smile
                u mnie jeszcze troche czasu i tez nie zapowiada sie,ze bedzie wczesniej, choc
                juz nie moge sie doczekac.
                dziewczyny,jak z Waszymi przygotowaniami, macie spakowana torbe??a jak z
                lozeczkiem?moj maz juz od tygodnia marudzi,ze chce usatwic lozeczko a ja
                sie "bronie", obiecalam mu,ze w tym tygodniu,ale juz sama nie wiem.
                Kasia
              • dzia74 Re: BOMBELEEK URODZILA!!! 02.07.05, 17:31
                gratulacje dla Bombelka smile)) naj, naj smile))

                a juz myślałam ze troszke wiecej Was sie rozdwoi tej nocki smile))
                A jednak odporne Maluchy smile))

                Pozdrawiam
                Anka
    • ewusia8 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 10:31
      gratulacje dla bombelkasmilezdrowia dla mamusi i córeczki
      • heksa82 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 11:09
        a ja miałam pól nocy nie przespanej z powodu skurczy i okrótnego bólu piersi
        (jednej) myślałam znowu, że może się coś zacznie, ale gdzie tam. Jak tylko
        postanowiłam, że przy następnym skurczu obudze Jarka, wszytsko ucihło. Teraz
        siedzę z okładem z mrożonego liścia kapusty na cycku i wbijam zeby w ścianę z
        bólu oczywiście ten cycek co boli jest pół miski większy niż ten drugi.

        Serdeleczne ucałowania dla bombelków.
        Oby ich dzieciątko było zdrowe i żeby szybko wrócili do domku Amen.
        • paris4 Re: LIPCÓWECZKI 2005 po raz trzeci:))) 02.07.05, 11:13
          Gratuluję kolejnej rozdwojonej mamusismile))
          • paris4 Re: Do Kasie 02.07.05, 11:16
            No nie a Ty 2w1!!!!!!! Byłam pewna, że już masz córcię po drugiej stonie
            brzucha a tu niespodziankasmile))
            • pysienka Gratulacje dla Bombelka 02.07.05, 11:55
              i małego bombeleczka smile)
            • dziewczynka_bez_zapalek wróciłam ;-) parę porad ;-) 02.07.05, 11:59
              na szczęście dziś wojtek podłączył komputerek i wreszcie mam jakieś połączenie
              ze światem wink

              Kubeczek ma troszke poprzestawiany dzień z nocą bo dniami śpi a w nocy daje
              koncerty i tylko by przy cycu siedział. daję mu butlę z mlekiem modyfikowanym
              bo to straszny żarłok i moje cyce nie nadążają z wykarmieniem go bo jednorazowo
              potrafi zjeść 90ml wink

              w poniedziałek idę z nim do kontroli wink
              szwy po nacinaniu krocza jeszcze sie nie rozpuściły i ciągną i bolą dość
              znacznie ... no ale wytrzymałam już 10 dni to i dalej też jakoś pociągne wink
              aha ,,, mi tantum rosa nie pomogło w ogóle więc przynajmniej dla mnie był to
              zbędny zakup ... woda wystarczy do podmywania się w zupełności ...


              odnośnie jeszcze jakichś potrzebnych rzeczy to polecam bardzo do szpitala
              ręczniki papierowe (mi wystarczyły 2 rolki na 3 doby)wprawdzie podkłady z
              ligniny w szpitalu dają a te ręczniki przydają się znakomicie do podcierania
              się i wytarcia zeby ręczników zwykłych nie zabrudzić. aha i jak szpital oferuje
              szpitalne koszule do polecam gorąco! szkoda swoje okrwawić a lepiej je
              przeznaczyć do domu /// teraz 10 dni po porodzie wystarczają mi zwykły podpaski
              bo krwawi się obficie przez pierwsze 3 dni potem to już jak na okres. no i nie
              przerażajcie się jakbyście "sikały" krwią bo leci strasznie ... i jeśli dają
              czopki na zrobienie kupy w szpitalu to bierzcie bo wypróżnić się samoistnie
              bywa trudno, zwłaszcza jak się obawiacie o np szwy na kroczu.

              no i jeśli czujecie się na siłach po porodzie to wstańcie jak najszybciej żeby
              się rozruszać , na początku myślałam że zemdleje i nie dojdę np do toalety tym
              bardziej że pielęgniarki koło mnie przy tym wstawaniu nie było no ale chyba
              nikt nie sądził że wstane już 2 godziny po porodzie wink hi hi hi

              a na przegryzienie polecam biszkopty i sok jabłkowy winkno i dużo wody
              niegazowanej bo pić się chce strasznie ...

              mam fotki Kuby z 5 doby życia ale skanera brak ... a cyfrówki nie mam ...

              pozdrawiam! i życzę powodzenia mamom nierozdwojonym i serdeczne gratulacje dla
              mamuś i ich nowo narodzonych dzieciaczków!

              Asia i Kubeczek chwilowo śpiący wink
              • natalia433 Re: wróciłam ;-) parę porad ;-) 02.07.05, 12:55
                fajnie Asiu ze juz jestes wdomku z Kubusiem i ze wszytko jest ok.
                Ja akurat bardzo dobrze to wszystko pamietam o czym pisalas powyzej wiec
                doskonale Cie rozumiem, szczegolnie te mylenie dnia z noca i wieczne siedzenie
                przy cycusiu moj synek tez byl malym glodomorkiem na szczescie pozniej wszytko
                bardziej sie normuje.
                no coz my jeszcze " nierozdwojone" mamy to wszystko przed soba wiec troszke
                zazdroszcze tym juz " rozdwojonym"

                pozdrawiam!!! i caluski dla malego Kubusiasmile))
                • paris4 Re: wróciłam ;-) parę porad ;-) 02.07.05, 13:12
                  Asiu serdeczne dzięki za rady. Bardzo cenne naprawdę bo dla mnie połóg to na
                  razie czarna magia. Pozdrowionka dla syneczka.
            • kasie Jak to bedzie? 02.07.05, 22:56
              Dziewczyny po tej piatkowej nocnej akcji...to chyba najlepszy byl moj M. Rano
              wstal przyniosl od razu kartke i dlugopis i kazal mi napisac wszystko co
              jeszcze potrzebujemy do spzitala i dla dzidzi.Chcial zaraz na zakupy biec...bo
              najwazniejszego nie ma baterii do aparatusmile
              Prosilam go zeby kupil mi serek homogenizwany bo chcialam przygot. obiadek dla
              gosci...wiec on z tych emocji ze juz moze niedlugo urodzi mu sie dzidzia kupil
              mi kwasna smietane.Wiec jeszcze raz poporosilam go o ten serek wiec pojechal
              jeszcze raz....i kupil mi? Slodka smietane!
              Jak zpbaczylam go w drzwaich z ta slodka smietana...to myslalam ze padne ze
              smiechu. Mowil ze nie moze sie na niczym skupic tylko mysli o dzidzi!
              Jejku dziewczyny co to bedzie jak prawdziwy porod sie zacznie...moj M zapomni
              drogi do szpitala chyba (choc mamy chyba 2 minutki samochodem).
              Pewnie to ja bede jego uspokajac a nie on mniesmile Hehe!
              • dzia74 Re: Jak to bedzie? 02.07.05, 23:03
                ale się uśmiałam Kasik smile))
                Faceci smile)) Twardziele smile)

                Pozdrawiam smile)
                Anka (jeszcze w jednym kawałku)
              • mama75 Re: Jak to bedzie? 02.07.05, 23:20
                REWELKA! tak mnie to rozsmieszylo, ze mialam problemy z wyraznym odczytaniem
                tego mojemu slubnemu wink
                • kasie Re: Jak to bedzie? 02.07.05, 23:27
                  Oj dziewczyny jak juz nie wiem czy powinnam sie z tego smiac czy bacsmile
                  Pozdrowionka!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka