2 lata temu zmarła na raka moja dziewczyna. Przez długi czas nie mogłem się z
tym pogodzic. W końcu w pewnym odcinku mojego życia pojawiła się nowa osoba,
którą bardzo kocham. Pojawiła się zupełnie przez przypadek. Jest w piątym
miesiącu ciąży. Niestety nie ze mną lecz z człowiekiem z którym kiedyś była i
który okazał się osobą nie odpowiedzialną i nie mormalną. Mw. tydzień temu
jej brzuch zaczął się ruszać. Ta maleńka istotka ożyła. To niesamowite
uczucie. Nie ukrywam że się wzruszyłem. Mimo to że to dziecko nie jest moje
to chyba je pokochałem. I chciałbym żeby tak dalej było. W naturze zawsze coś
ginie żeby potem na nowo się narodzić. I to jest piękne