Dodaj do ulubionych

BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II :D

    • villem0 znów spadamy ;) 28.12.06, 23:12

      Jak tam po Świętach? smile
      U nas bardzo fajnie. Przy okazji imprezowaliśmy z okazji pierwszych urodzin
      Wojtka big_grin

      Wszystkiego dobrego z okazji Nowego Roku smile
      Niech dzieci będą zdrowe, bo to najważniejsze.
      • virago6 Re: znów spadamy ;) 30.12.06, 09:02
        Spadamy chwilowo....bo mamuśki przez święta zaganiane!
        Dla Wojtusia WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!
        i równie dobrego z Nowym Rokiem dla wszystkich mamuś!
        Na sylwestra "sprzedaliśmy" Małą rodzicom-wreszcie się wyśpię .............
      • babycool dziwna kupka - pomozcie !!! 01.01.07, 18:23
        Witajcie dziewczyny! mam problem - w piatek rano jadlam po pierwszy jajecznice.
        caly piatek maly nie robil kupki tylko puszczal baczki. Ale nie cierpial z tego
        powodu. W sobote zrobil 2 kupy- wylaly sie na plecy, smierdzialy jakos
        drozdzami, bez grudek, klejace troche, kolor taki brzydki zolty. w niedziele
        tez zrobil 2 takie z niewielka iloscia grudek. w niedziele zjadlam czekolady
        zeby go zastopowac sad dzidsiaj caly dzien nic a wiezorem znu taka sama rzadka
        kupa. nic innegoi z nowosci nie jadlam. nic go nie uczylalo nigdy, nawet
        ytrusy. nigdy zadnych zaparc ani tym podobnychdoradzcie prosze bo na tej
        obczyznie nie mam kogo zapytac. myslicie zeby leciec do pediatry?moze to
        alergoa na te jajka? nigdy wczesniej nie jhadlam ani jaja ani jaecznicy (no w
        nlesnikach i kluseczkach lanych i bylo ok. czekam na wiesci, pozdrawiam z
        ciagle slonecznej i calkiem cieplej Grecji!
        • villem0 Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 01.01.07, 20:14
          Hm, nie miałam nigdy czegoś takiego, ale związek przyczynowo-skutkowy wydaje się
          bardzo oczywisty.
          Co innego jajka w kluskach, naleśnikach a co innego jajecznica.
          Obserwuj po prostu, jak nie bedzie mijać to na wszelki wypadek do lekarza.
          Ryżu się najedz, bo z jagodami pewnie bedzie problem. Ale ryż też jest
          zatwardzający.
          Tak sobie pomyślałam, że kupy alergiczne są zazwyczaj zielone. W każdym bądź
          razie mały źle zareagował na jajka w większej ilości i należy je odstawić.
          Generalnie jajecznica lub ogólnie jajka w większej ilości na raz są ciężkie.
        • virago6 Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 01.01.07, 20:32
          Kupka alergiczna jest zielona i śmierdzi octem-tak słyszałam. Złym objawem jest
          śluz, taki jak białko jajka tylko żółtawy, lub zielonkawy. O grudkach nic nie
          słyszałam. Dwie kupki na dzień to nie rozwolnienie jeszcze. Wiktoria odkąd
          pamiętam robi ok 4 kupy dziennie i nie jest to nic niezwykłego. Dzieci mogą
          robić od kilku kup dziennie do jednej na 2-3 dni i wszystko to jest normalne.
          Jeżeli maluszek ma rozwolnienie ( coś zaszkodziło ) można podać lek SMEKTA. To
          bardzo łagodny i naturalny środek, który "wyciąga" z przewodu pokarmowego
          toksyny. Jakiś rodzaj glinki wiąże je i pomaga wykupkać. Rozpuszcza się pół
          saszetki w kilku łyżkach wody i podaje łyżeczką. Nie wiem tylko jaki jest tego
          odpowiednik w Grecji.....
          pozdrawiam
        • usianka Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 03.01.07, 11:21
          Unormowalo sie? Bylas u lekarza?
          Moze to faktycznie po wiekszej ilosci jajek - to pierwsze co sie nasuwa na
          mysl. Czekolada jako taka tez wcale nie jest taka ok - jest jednym z
          powazniejszych alergenow. Lepiej chyba zjesc ryzu z gotowana marchewka. A na
          czym smazylas ta jajecznice? Jesz normalnie smazone? A moze to jakis wirus
          zoladkowy? A moze mały zabkuje? Przy zabkowaniu zdarzaja sie takie sprawy jak
          zmieniony, bardzo brzydki wyglad i zapach kupek.
          Zyczymy zdrowia.
          • agmak7 Zmiany na Warszawskiej 03.01.07, 12:49
            Hej ja tu pierwszy raz i nie wiem jak zaczac nowy temat.
            Bylam dzis na Warszawskiej a tam spore zmiany kadrowe. Nie pracuja tam juz
            Bibik i Ulasiuk. Za to Urban zostal kierownikiem oddzialu.
            • agmak7 Furagin w 9mc? 03.01.07, 15:12
              Mam pytanie czy ktoras miala z Was problemy z zapaleniem ulkadu moczowego
              bakterie i leukocyty liczne. A do tego 3stopien czystosci? Lekarz przepisal mi
              tab Furagin ale boje sie bo na ulotlce napisane ze mie przyjmowac w 3trymestrze
              bo moze powodowac niedokrwistosc plodu?
            • barbie4 ??? 17.02.07, 21:51
              a co sie stało z Ułasiukiem ?
              gdzie jest ?
          • babycool Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 03.01.07, 18:29
            dzieki dziewczyny za wsparcie!!! wczoraj tutaj Grecy nadal swietowali wiec nie
            bylam u lekarza. wczoraj nie bylo kupki. a dzisiaj jedna taka jak poprzednio :
            ( oprocz tego zero bolu brzuszka czy czegos podobnego. jem mieska lekko
            podsmazone i podduszone - na maselku. Ariel jest odporny chlopak. Wirus chyba
            nie, bo nie ma od kogo ani gdzie. Tez juz dzisiaj pomyslalam o zabkach - maly
            bardzo gryzie gryzaki, ale poza tym jest spookjny i nie wie, czy to juz
            wychadza zabki. jesli jutro zrobi znow taka kupe to pojde do lekarza. matko jak
            ja wytlumacze pediateiro co chodzi?! chyba wezme brudnego pampersa tongue_out
            moze jednak tak dlugo jaja siedza w mleczku? ... pozdrowionka!
            • villem0 Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 03.01.07, 19:32
              babycool, nadal obstawiam jajecznicę. Jajka w takiej postaci + masełko,
              kiełbaska itp. to bardzo ciężkostrawna rzecz. Nawet mój ślubny źle reaguje i nie
              je jajecznicy, bo zawsze odchoruje uncertain
              A zabranie pampersa to wcale niegłupia sprawa. Znam matki, które chodziły z
              pampersami do lekarza smile

              Dostałaś kiedyś mojego maila z namiarami na galerię Wojtka?
              • babycool Re: dziwna kupka - pomozcie !!! 07.01.07, 11:23
                Villem dostalam i Wojtus jest cudowny smile przepraszam, ze nie odpisalam, ale
                kurcze jakos mi rak brakuje. Ale powaznie to nadal nie mamy stalego. Grecy mnie
                rozbraja - maja na wszystko czas i tak oto czekamy na stale lacze od jakichs 3
                miesiecy ... aha a tutejsza telekomunikacja wpisala nazwisko meza przez K a
                jest przez C. Nie szkodzi, ze mieli ksero paszportu itd ....

                Co do kupy to nie przeszlo ... a dzisiaj rano leciala woda. Od jutra tu
                normalnie pracuja wiec ide do lekarza. Pozdrawiam!
                • virago6 Na poprawę humoru 07.01.07, 20:37
                  Aby poprawić sobie humor, po tygodniu siedzenia w domu z powodu deszczowej
                  pogody, wyrwałam się dzisiaj do kina. W zasadzie dziełem przypadku poszłam do
                  kina na film " WPUSZCZONY W KANAŁ".
                  Polecam. Diabelnie dobra komedia. Chowają się przy nim nemo i shreka część
                  druga. Porządnie się wyśmiałam i odreagowałam. A mówią, że dla dzieci? smile)
    • julka130 Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 03.01.07, 21:34
      villemO a ja mogę prosic o dostęp do zdjęć. Ciekawi mnie jakie masz tam skarby.
      Serdecznie pozdrawiam.
      Ps. chyba oszaleję albo kogoś z....., no może pogryzę.
      jakby ktoś się zastanawiał kto mi tak podpadł to oczywiście lekarze
      ja mam cyba jakiegoś pecha
      • virago6 Naciągacz z allegro 04.01.07, 16:47
        Hka+e[;ij;k.;?j babeczki,
        Ostatnio miałam nieprzyjemność kupić od strasznego naciągacza zabawkę. Jego
        nick z allegro to: magmaj_2006 . Kupowałam w grudniu, paczka doszła dopiero
        wczoraj.Z kontaktem ciężko, za przesyłka bawzażyczył sobie aż 9,50, kiedy
        pocztą kosztowało tylko 5,50. Na domiar złego zabawka przyszła niekompletna.
        Kupiłam żyrafę z klockami fisher price, no i brakowało klocków, chociaż w
        aukcji jak wół stało, że jest ich 5 i nawet opisane były......... No i jeszcze
        strasznie niemiły ton maili....Ufff nie polecam, uważajcie na tego naciągacza.
        Jak sam mi napisał ma jeszcze inne konta na allegro. Nie znam niestety ich
        nazw, a szkoda.
        pozdrawiam
    • anet77 Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 06.01.07, 21:42
      Oj a co my az na drugą stronę juz spadamy? Czy nikt nie ma nic ciekawego do
      napisania?
      W takim razie ja podrzucę nasz wątek do górysmile Tak z nowości to Weronika już
      stoi. Stanęła pierwszy raz w drugi dzień świąt. Bardzo miło nas zaskoczyła, bo
      spodziewałam sie, ze nastąpi to trochę później.
      A co słychac u innych dzieciaczków i przyszłych mamuś? Pozdrawiam wszystkich i
      odzywajcie się.
      • agpil Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 08.01.07, 11:25
        u nas slychac bardzo dobrze, Amelka rosnie jak na drozdzach, az szkoda mi, ze
        tak szybko, majac 13 tygodni wazyla 6220g i miezryla prawie 70cm - dlugasna ta
        moja dziewczyna big_grin bohatersko zniosla kolejne szczepienia i chrzciny, z kazdym
        dniem jest coraz bardziej slodka i z przerazeniem mysle, ze zaniecale piec
        tydodni konczy mi sie urlop macierzynski, nie wiem jak ja wroce do pracy i
        zostawie Mala babciom, wiem, ze i tak mam super, bo sa babcie, ale jak pomysle,
        ze moj Maluch wieksza czesc dnia bedzie spedzal z babciami, a nie ze mna, to
        plakac mi sie chce sad takie drecza mnie smuteczki pozdrawiamy inne Mamy (te
        przyszle tez big_grin ) i ich Pociechy
      • igua im blizej, tym dalej i odwrotnie :) 09.01.07, 12:25
        wrocilismy do wawy i moge zobaczyc, co slychac u bialostockich mam, bo w bialym
        nie mialam netu - taki paradoks odleglosciowy smile

        mikolaj konczy wlasnie 5 miesiecy, ma juz zdjete szelki Pavlika, wiec czeka nas
        nieco ruchu, do ktorego sie nie pali sad

        mamy za soba 1. marchewke na cieplo. przed nami dolne jedynki, a moze i gorne.
        wiec przezywamy wszystko, co w ksiazkach na ten temat napisano big_grin

        siadl mi kregoslup - odcinek ledzwiowy poszedl do przodu, wypchnal tam tez
        miednice. na wysokosci klatki piersiowej kregi bola mnie tak, jakby mi ktos
        bejsbolem obil sad //mikolaj wazyl w grudniu 8 kg// a kark sie jako tako
        trzyma, ale wlasnie czeka mnie 30 dni intensywnej pracy nad zleceniem w
        czasie, gdy moj syn glosno domaga sie wyjecia zebow na wierzch, wiec kark
        dolaczy do zwrakowanej reszty juz niedlugo.
        pewnie powinnam zapytac julka130, czy wczesniej nie miala podobnych problemow,
        zanim jej po kolejnej ciazy nogi odebralo.

        mikolaj wlasnie przechodzi etap, w ktorym na bol dziala tylko mama - ma to
        swoje oczywiste minusy.

        ale ogolnie jest fajnie. i licze na to, ze gdy bede kolejny raz w bialym, to
        bede miec juz net. a jesli bede dopiero wiosna, to moze w koncu uda sie
        zorganizowac wspolny spacer - anet77 jesli wciaz mieszkasz przy kollataja, to
        moze tym razem cos wyjdzie big_grin (ostatnio chcialam spacerowac z brzuchem, ale nam
        nie wyszlo).
        • anet77 do igua 09.01.07, 13:08
          Mieszkam jeszcze przy Kołłątaja bo jeszcze nie dorobiliśmy sie większego
          mieskznaka, żeby to zmienićsmile A na spacerki wychodze codziennie około 10 rano,
          bo wtedy Weronia upomina sie spacerku bo czas na drzemkę nadchodzi a na
          powietrzu najfajniej sie śpismile Pozdrawiam mamusie i synusiasmile
          • igua Re: do igua 09.01.07, 15:08
            oczywiscie zycze wam sposobnosc do przeprowadzki (jesli macie na nia ochote),
            ale poki co pomieszkaj tam do wiosny big_grin bo nie wiem, kiedy sie do bialego
            wybierzemy, jesli zima nadejdzie (mysle, ze jak nadejdzie, to taka jak
            zeszloroczna ze sniezycami i wieeelkim mrozem).
            na pewno bede dawac znac
            • anet77 Re: do igua 09.01.07, 16:26
              Oj nie ma obaw, do tej wiosny z pewnością dlaej tu jeszcze bedziemysmile Żeby tka
              już nastepnej wiosny nas nie było to by było super, w co narazie wątpięsmile
    • kasia2316 mały alergik 11.01.07, 15:11

      dziewczyny od kiedy i gdzie mozna zrobic testy alergiczne Patryk ma pół roczku
      i napewno jest uczulony na nabiał ale chyba nie tylko.A moze sa tu jeszce mamy
      małych alergików?
      • villem0 Re: mały alergik 11.01.07, 17:50
        Wiarygodny wynik takich testów można uzyskać dopiero, gdy dziecko skończy kilka
        lat. Pozostaje ci obecnie dieta eliminacyjna w przypadku pokarmówki.
        Mój syn ma alergię na białko krowie i marchew.
        Jeśli mogę w czymś pomóc to pisz.
        Pozdrawiam
        • anet77 Re: mały alergik 11.01.07, 22:27
          Moja Weronia ma podejrzenie alergii na białko krowie, dlatego jest na bebilonie
          pepti. Dostała też uczulenia przy wprowadzaniu do diety banana i gruszki.
          Banana niedawno powtórzyłam i już jest ok. Mam nadzieje, że tak samo będzie z
          groszką no i z mleczkiem. Bardzo bym chciała żeby mogła pić bebiko lub nan ha
          ale w poradni alergologicznej powiedziano nam, ze przynajmniej przez rok musi
          być na bebilonie. W marcu mamy wizytę kontrolną u alergologa i chcę coś
          zagadać, żebyy moze spróbowac zwykła mieszankę mleczną.
          • villem0 Re: mały alergik 12.01.07, 13:08
            anet, a dlaczego się upierasz przy zwykłej mieszance mlecznej? Przecież te
            preparaty są zdrowe i pozywne.
            Mnie się wcale nie spieszy do tych mieszanek.
            Wojtkowi nie przeszkadza nutramigen, mimo że w smaku jest obrzydliwy ;]
            Mam zamiar dawać mu go przynajmniej do 1,5 roku jak nie dłużej, żeby organizm
            miał dość czasu aby wypracowac sobie co trzeba.
            Oczywiście nie daję mu też rzeczy z mlekiem lub jego pochodnymi.
            Swoją drogą nutramigen czy bebilon pepti na receptę na choroby przewlekłe jest
            znacznie tańszy niż mieszanki mleczne wink

            Cieszę się, że na gluten reaguje dobrze, bo od ponad miesiaca daję mu rzeczy
            mączne i wszystko jest w porządku.

            Jeśli dziecko ma alergię na mleko to myślę, że nie ma co robić z tego wielkiego
            halo tylko odstawić mleko i jego pochodne i konsekwentnie pilnować. Pouczulać
            rodzinę żeby nie dokarmiali nie wiadomo czym, żeby mama wiedziała co dziecko
            jadło i w razie reakcji alergicznych wiedziała co to mogło być.
            • kasia2316 Re: mały alergik 12.01.07, 17:03
              Patryk tez jest na bebilonie pepti od dzisiaj bede stopniowo podawac po jednym
              produkcie bo ja chyba sie troche zagalopowałam z jego dokarmianiem .
              A mozliwe jest to ze uczulony jest na mleko bebilon pepti 2 bo od dwuch tygodni
              własnie dostaje dwujke?
              I jeszcze o jedna rade was prosze jakie zupki gotujecie swoim alergikom?
              Dziekuje ze jestescie!!!
              • anet77 Re: mały alergik 12.01.07, 19:07
                Weronika bebilon pepti dostaje, bo po nanie ha miała zielone kupy. Przy
                bebilonie ma je nadal zielone, słyszałam, że to normalne. Wysylki nie miała,
                więc w sumie moze wcale nie jest uczulona na to białko mleka krowiego.
                Sprawdzić teraz tego tez nie mozna dlatego nie mówi się, ze dziecko ma alergię
                na mleko ale podejrzenie alergii.

                Co do zupek to ja gotuję bardzo rózne, bo z warzyw narazie na nic nie
                zauwazyłam uczulenia. Ja gotuję z warzyw, które mam z pewnego wioskowego źródła
                a są to: ziemniak, marchew, pietruszka, por, seler, kalafior, kalarepa,
                cukinia, buraczek. Dodaję tez do zupek żóltko albo miesko (głównie królika).
                • usianka Re: mały alergik 14.01.07, 19:36
                  Nie, zielona kupa po bebilonie to nie jest norma. Ale taka reakcja moze sia
                  zdarzyc i zazwyczaj nie jest to zadna tragedia. Moja córka popijała poczatkowo
                  NAN HA - kupy byly ciemnozielone i miala problem z wyproznieniem. Wkurzalo mnie
                  to okropnie. Przeszlam na zwykly Bebilon i kolor kupek byl normalny - jak przy
                  karmieniu piersią. Zielone zabarwienie kupek bierze sie po pierwsze od żelaza w
                  mleku modyfikowanym, a po drugie oczywiscie w wyniku utlenienia laktozy. Tutaj
                  tez mozna szukac przyczyny - w obnizonej tolerancji laktozy. Trzeciem zrodlem
                  zielonych kupek moze byc inny skladnik diety, np. jagody, o ile dziecko jada
                  takie rzeczy albo mama karmiaca cos takiego zjadła.
              • villem0 Re: mały alergik 12.01.07, 19:16
                A co się dzieje po tym bebilonie dwójce? Jakieś objawy alergii?

                Zupy gotuję z warzyw wszelakich (ziemniaki, seler, por, brukselka, kalafior,
                brokuł, fasolka szparagowa, burak, cebula itp.). Jak Wojtek miał pół roku to
                lekarka zaleciła dodawanie odrobiny cebuli do zupek (oczywiście przegotowuje się
                ją razem z resztą) ponieważ cebula ma właściwości odczulające, poza tym
                generalnie jest zdrowa.
                Z mięs do zupek dodaję pierś indyczą (to jedne z nielicznych ptaków nie dające
                się szprycować hormonami w hodowli).

                Co dziwniejsze marchewka może uczulać co się u nas stało, więc bacznie obserwuj.

                Najlepiej wprowadzać po jednym produkcie na tydzień i obserwować smile

                A Patryk nie ma zmian skórnych?
                • virago6 Re: mały alergik 12.01.07, 20:56
                  Witam,
                  A więc po kolei. Na BEBILONIE pepti zielona kupa to normalny objaw, zawsze tak
                  jest gdy mleko jest podstawą diety. Kolor kupy zmienia się, kiedy maluch zjada
                  więcej innych niż mleczne posiłków. Wiki zjada kaszkę na bebilonie rano i
                  wieczorem i 3 inne posiłki i kupa jest jiż normalna. Wcześniej jak jadła zupkę
                  i 4 razy mleko też kupa była zielona. Pediatra poinforowała mnie, że tak po
                  prostu jest.
                  Zupkę gotuję ze wszystkich warzyw dostępnych. Oprócz tych, które wymieniły
                  dziewczyny bardzo zadrowa i nie uczulająca jest dynia! Dzieci ją bardzo lubią.
                  Ja gotuję z niej zupkę, albo ugotowana na słodko dodaję do mleka i mam kaszkę
                  na śniadanko.
                  Bardzo dobrze tolerowana jest też soczewica czerwona. Najlepiej wprowadzić od
                  ok 10 miesiąca. Po prostu dosypujesz troszkę do jakiejkolwiek zupki, a ona
                  fajnie się rozgotuje i zagęści danie. Bardzo bardo zdrowa i pożywna. Nie kupuj
                  zielonej bo działa jak groch smile
                  Testy dziecku można zrobić już od pierwszego miesiąca życia i są miarodajne.
                  ALE TYLKO TESTY Z KRWI ! Maluszkowi pobierają krew i badają jakieś składniki.
                  Badaie określa wysokość alergii, nasilenie. Stoi na kwitku cyfra im wyższa tym
                  gożej. Jak alergia jest bardzo nasilona to drugi raz pobieraja krew i robią
                  szczegółowe rozpoznaie, co uczula. Badanie robią za darmo w dsk.
                  Natomiast nie ma sensu robić testów skórnych, najbardziej popularnch, bo nic
                  nie wykażą. Raz okaże się że uczulony na wszystko, drugim razem,że na nic.
                  Obłęd.
                  Wiktoria miała robione te z krwi, to i wypytałam lekarkę co i jak smile

                  Mam pytanie: jak wprowadzałaś bebilon pepti 2? Czy stopniowo łączyłaś pepti 1 z
                  pepti 2 czy też od razu z dnia na dzień podałaś nowe mleko? Zawsze jak zmieni
                  się mleko drastycznie, maluszek ma kłopoty żąłądkowe i różne dziwne objawy. Na
                  puszce jest podany sposób wprowadzania nowego mleczka.
                  pozdrawiam
                  • kasia2316 Re: mały alergik 14.01.07, 12:27
                    UPatryka właśnie jak cos nie tak to wszystko wyłazi na sórze ma najpierw
                    wysypka a potem szorstka skóra na kolanach i łokciach.Ale dzisiaj jest juz
                    wszystko ok przez trzy dni była tylko zupka z ziemniaczka jutro dodam marchewke
                    i zobaczymy.Czy odczekac tydzien? a bebilon podawałam na zmiane z jedynka. A
                    mam jeszcze jedno pytanie dodajecie do zupek kleik?
                    • villem0 Re: mały alergik 14.01.07, 12:50
                      To jak ma szorstką skórę to pewnie smarujesz maścią cholesterolową. Moim zdaniem
                      jest najlepsza, bo sterydami nie ma co dziecka pakować.

                      Myślę, że spokojnie możesz wprowadzić marchewkę, bo ziemniak to chyba nie uczula
                      choćby nie wiem co smile Po tej marchewce odczekaj, bo jak pisałam, jednak może
                      uczulać.

                      Do zupki dodaję kleik. Zazwyczaj gotuję na kilka dni i wekuję w słoiczkach, więc
                      potem wyciągam z lodówy, wrzucam do kleiku zalanego wrzącą wodą i nie trzeba
                      tego przynajmniej długo podgrzewać smile

                      Czy auchan jest jedynym miejscem, gdzie można kupić kleik kukurydziany? Bo w
                      innych sklepach samego nie widziałam, tylko z dodatkami.
                      • anet77 Re: mały alergik 14.01.07, 15:14
                        Ja tez dodaję do zupki kleik kukurydziany lub ryżowy ale nie zawsze, przewaznie
                        jak wyjdzie niezbyt gesta i chcę ja zagęscić. Ja kupowałam kleik tylko nie
                        pamietam czy ryżowy czy kukurycziany w Stokrotce ale tez przeważnie w kaszki i
                        kleiki zaopatruje sie w auchaniesmile
                      • usianka Re: mały alergik 14.01.07, 19:31
                        i tu sie mylisz - ziemniak tez moze uczulac indifferent zadko bo zadko ale sie zdarza...
                        siostrzenica męza jest uczulona na ziemniaki, jabłka i papryke.
                    • usianka Re: mały alergik 14.01.07, 19:41
                      Nigdy nie dodawalam córce do zupek kaszek czy kleikow - moja corka wogole tego
                      nei jadla (nawet na mleku czy wodzie). To kwestia wagi i szybkosci
                      przybierania. Jesli dziecko idzie powyzej 90 centyla nie ma potrzeby "tuczyc"
                      maluszka kaszkami czy kleikami.
                  • usianka Re: mały alergik 14.01.07, 19:39
                    Napisalam juz wyzej - normalny objaw to to nie jest. Ale zdarza sie.
                    Co do testow z krwi - mi w DSK powiedziano, gdy Emilka miala ponad 2 lata, ze w
                    jej wieku mogą byc nadal niewiarygodne wink Tym bardziej u miesięczniaka wink
    • kasia2316 Pomóżmy!!!! 15.01.07, 12:59
      Pomóżmy rodzinie której spalił sie doszczetnie cały dom zdołali tylko uratowac
      swoje piecio miesieczne blizniaczki.Które równiez maja obraznia. Potrzebuja
      wszystkiego dla córeczek szczególnie ubranek.W dzisiejszym porannym jest
      artykół wszyscy którzy moga jakos pomóc proszeni sa o kontakt z redakcja
      kuriera porannego nr tel 0857489511 lub e-mailem;romanczuk@poranny.pl
    • agmak7 pomocy zle wyniki moczu 17.01.07, 17:16
      Hej dziewczyny nie wiem co robic? Jestm w 38tyg ciazy i wciaz mam zle wyniki
      moczu nic nie pomaga ani antybiotyk Monural, ani Furagin, ani Urosept. Wciaz w
      moczu sa bakterie i leukocyty. Dzien porodu sie zbliza duzymi krokami a mocz
      wciaz zly. POMOCY!
    • julka130 Re: villemO 19.01.07, 22:07
      Jestem szczęśliwa!!!!!!!!!!!!!!
      wiesz jakie miałam problemy z Julą. bardzo martwiłam się tym że nie
      brała udziału w zabawach w przeczkolu i w występach przed publicznością.
      I nareszcie jest popraw.
      Bawi się z dziećmi
      Rozmawia z dziećmi
      Odzywa się do wszytkich pań
      I najważniejsze dziśaj na uroczytościach z okazji dnia babci i dziadka
      występowała czyli śpiewała piosenki, skakała, tańczyła i się uśmiechała.
      I wszystki pokazywała swego braciszka. Była taka dumna i szczęśliwa.
      Przyznaje się oczy miałam szklane.
      • igua julka130 20.01.07, 17:06
        to ja, choc dopiero dowiedzialam sie o problemie, przylaczam sie do twojej radosci.

        nie ma to jak uczucie dumy i zadowolenia rozpierajace rodzica, gdy jego dziecko
        jest szczesliwe i zaradne.
        sciskam
    • villem0 spadłyśmy aż na 3 stronę :/ 24.01.07, 22:31
      Podnoszę
    • magiggii A było tak fajnie 27.01.07, 09:14
      Prawie żadnych problemów ze spaniem do tej pory nie mialam.A tu od kilku dni
      rano budze sie tak zmeczona jakbym przebiegla maraton.Spać śpie ale w ciagu nocy
      przetaczam sie po calym łóżku,szukam wygodnej pozycji a do tego boli mnie w
      prawym boku(chyba naciagniety mięsień).A dzisiejszej nocy to normalnie spac nie
      moglam-co godzine pobudka i problem z zaśnieciem.I za kazdym razem jak sie
      budzilam czulam ze szkrabik w brzuszku wyprawia dzikie harce.Miejmy nadzieje ze
      po urodzeniu mu sie odmieni i da nam troche pospac w nocy.
      • anet77 Re: A było tak fajnie 27.01.07, 16:45
        Nie martw sie na zapas. moja Weronia tez w brzuszku w nocy tańcowała a za to
        zaraz po urodzeniu jakby wiedziała ze w nocy się śpi. Już po powrocie ze
        szpitala taka kilkudniowa spała bardzo grzecznie i tylko 2, góra 3 razy w nocy
        budziła sie do jedzenia a po jakiś 2 miesiacach już tylko raz w nocy jadła i
        bardzo szybko zaczęła przesypiac całe noce. Tak wiec nie zawsze sprawdza sie,ze
        jak dziecko w brzuszku w nocy baraszkuje to i potem będziesmile
      • igua Re: A było tak fajnie 29.01.07, 13:29
        ja w 8 miesiacu nie chcialam rozstawac sie z brzuchem. pomimo tego, ze w nocy
        maly szalal, to bylo milo, ze rusza sie, ze reaguje na bodzce, a jednoczesnie
        nie slychac placzu, nie jest niegrzeczny i nie trzeba sie nim z nikim dzielic wink

        ciesz sie z tego, co masz big_grin

        a potem bedzie tak, jak ma byc - nie ma co "wrozyc". mikolaj brykal w brzuchu
        noca, a po urodzeniu spal w nocy. teraz bywa roznie, ale mamy etap zabkowy, etap
        diet eliminacyjnych...

        wszystko przed wami smile
        • magiggii Re: A było tak fajnie 29.01.07, 15:36
          Ale sęk w tym ze to nie szkrabik nie daje mi spac.Jak do tej pory zaden z jego
          kopniaczkow nie byl bolesny a to ze buszuje w nocy jest normalne(w dzien rowniez
          jest bardzo aktywny).Problem polega na tym ze moje cialo powoli zaczyna odczuwac
          niedogodnosci ciazy i noca nie regeneruje sie odpowiednio(mimo 8 godzin snu).
          • anet77 Re: A było tak fajnie 29.01.07, 21:08
            Oj pamietam te czasy, pamietamsmile Pociesz sie, ze to już niedługo.
            • virago6 Re: A było tak fajnie 31.01.07, 20:43
              v
            • virago6 Re: A było tak fajnie 31.01.07, 20:45
              U mnie też było tak fajnie! Tydzień temu bez specjalnej nadziei złożyłam
              papiery, a za tydzień idę do pracy! A było tak fajnie. Ufffff , po czym poznać
              dobrą nianię? Mam stracha wielkiego jak 6tka w totka!
    • anet77 do dziewczyn dzieci ze skazą białkową 02.02.07, 12:14
      Dziewczyny czy nie wiecie, kiedy mozna podac dziecku z podejrzeniem skazy
      białkowej jakieś przetwory mleczne typu jogurt, czy napój dla dzieci z jogurtem
      albo deserek z jogurtem? Bo słyszałam,z ę to ze mleko uczula to nie znacyz że
      jego przetwory tez będa.
      • igua Re: do dziewczyn dzieci ze skazą białkową 02.02.07, 13:17
        moja znajoma dawala juz wiekszemu dziecku - ale jak bardzo wiekszemu/starszemu
        nie wiem. zaraz wysle smsa i sie dowiem big_grin
      • igua anet77 02.02.07, 13:32
        juz sie dowiedzialam. corka znajomej jechala dlugo na sojowym, bo miala
        nietolerancje krowiego. i wg jej mglistych wspomnien jogurty powoli wchodzily od
        1,5 roku, a moze 2 roku życia.

        oczywiscie, ze dzieci ze skaza maja szanse pozniej jesc nabial - ale wlasnie jak
        najbardziej przetworzony. wydaje mi sie jednak, ze z jednej strony nie mozna
        odkladac tego na moment, gdy ukoncza 18 lat smile ale z drugiej za wczesniej tez
        nie mozna wprowadzac. za jakis czas zaczniesz probowac i obserwowac i skore i
        uklad pokarmowy.

        my na razie tez bez nabialu - przy czym ja bez nabialu, a maly na moim mleku bez
        nabialu wink
        • anet77 dzięki igua 02.02.07, 14:42
          Dzięki. Mnie to najbardziej martwi to, ze ona tka mało mleka ma w posiłkach w i
          wapno musze jej podawac.
          • igua Re: dzięki igua 02.02.07, 15:25
            nie ma za co - naprawde. wychodze z zalozenia, ze jesli cos wiem lub gdzies cos
            uslyszalam, to chetnie przekaze komus innemu, bo w koncu po to sa takie miejsca
            jak to big_grin (choc nie tylko po to big_grin )

            mikolaj od pewnego czasu budzi sie w nocy na jedzenie i jedna z moich teorii
            brzmi "odkad nie jem nabialu, moje mleko jest zbyt chude". ale tez mozna to
            tlumaczyc skokie rozwojowym i tysiacem innych rzeczy. choc wersja z chudszym
            mlekiem bardzo do mnie przemawia. moj rodzinny lekarz rodzinny polecil mi wiec
            najadac sie tlustego krupniku big_grin

            tylko wlasnie co z wapniem - musze go szukac w innych produktach, a o to nielatwo sad
            • villem0 skaza białkowa; wapń 02.02.07, 16:25
              anet, nie ma sie co spieszyć z tym nabiałem. Ja czekam przynajmniej do 1,5 roku
              żeby organizm miał czas żeby sobie cośtam wypracować.
              Wapnia mają też trochę: kapusta, brukselka, brokuły, jarmuż oraz rośliny
              strączkowe, orzechy, migdały, nasiona sezamu, maku i słonecznika.

              Osobiście nieźle "rąbię" figi wink One też zawierają wapń. Wojtek tez bardzo lubi
              figi i wystarczy, że dojrzy gdzieś w zasięgu swoich łapek to potem chodzi i je smile
              Od kilku m-cy gotuję mu zupy z brokułem, brukselką itp.

              Doczytałam, że w rybach morskich, zwłaszcza tych jedzonych ze szkieletem jest
              bardzo dużo wapnia. Ale to chyba tylko mamy karmiące mogą jeść, których dzieci
              dobrze reagują na rybę albo już starsze dzieci.

              Aaa, pieczywo pełnoziarniste. Wojtek porzucił swoje ulubione chrupki na rzecz
              wasy żytniej pełnoziarnistej ;D Nasza krew! U nas zwykły chleb jest tylko wtedy,
              gdy są goście ;]
              • igua Re: skaza białkowa; wapń 02.02.07, 18:56
                villem0 napisała:

                > Aaa, pieczywo pełnoziarniste. Wojtek porzucił swoje ulubione chrupki na rzecz
                > wasy żytniej pełnoziarnistej ;D

                wow! jestem pelna podziwu - taki mlody, a taka swiadomosc zywieniowa smile
                • villem0 Re: skaza białkowa; wapń 02.02.07, 20:25
                  Ba! Po takich rodzicach ma to we krwi wink))))))))
              • anet77 Re: skaza białkowa; wapń 02.02.07, 22:58
                Dzieki vilem0. Co do źródeł wapnia to znam całkiem dobrze, bo w sredniej szkole
                uczyłam sie w gastronomikusmile Z tego co wymieniasz to niewiele Weronika jeszcze
                je. W sumie tylko brokuły. Co do ryb to też jeszcze nie moze. Pieczywa tez
                jeszcze nie daje, bo czekam na wprowadzenie glutenu do 10 miesiaca. Wiem,z e
                teraz podobno mozna juz wczesnie dawac gluten ale nasza pediatra poleciła
                poczekac jednak i ja sama tez planowałam podac go według starego schematu. No
                cóż, na razie daje wapno i zabielam troche zupki mlekiem. Jakoś przetrwamy.
                Pozdrawiam i buziaczki dla Wojtusiasmile
    • flowee Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 03.02.07, 20:18
      Odnośnie wapna- Jak karmiłam Szymka(bezmleczny) lekarz zalecił mi przyjmowanie Calcium gluconicum dwa razy dziennie w celu uzupełnienia niedoboru tego składnika. Później Szymuś osobiscie przyjmował ten lek(1 tabletka dziennie. Jogurty zaczęłam mu wprowadzać jak miał 1,5 roku. Z Nutramigenu przeszedł na Bebiko dopiero mając skończone 2 lata. Zwykłe mleko zamierzam mu podac dopiero jak skończy 3 lata,a przetwory mleczne już je w zasadzie wszystkie.

      Pozdrawiam i zycze cierpliwości

      Flowee
    • julka130 Re: anet77 05.02.07, 17:02
      anet czy ty jesteś z rocznika77?
      a dokładnie uczyłaś się w gasronomiku to w technikum, itd?
      a na koniec to musimy się chyba znać. czyli
      " znamy sie tylko z widzenia..."
      pozdrawiam.
      • anet77 Re: anet77 05.02.07, 21:34
        Czyżbyś tez kończyła gastronomik?smile Świat jednak jest mały. Pewnie z widzenia
        znamy się, chociaz ja nie koniecznie mam pamiec do twarzy.
    • julka130 Re: anet77 05.02.07, 23:06
      w CV mam wpisane kucharz, technolog żywienia.
      ale kiedy to było, ja już pamiętam te czsy jak przez mgłe.
      Więc pewnie się znamy. Ja coprawda według mnie mam twarz pospolitą to
      jednak bardzo dużo ludzi mnie pamięta. Jest to bardzo zaskakujące.
      Pisałam kiedyś o szkoleniach dla matek na wychowawczym i wiele mam podchodziło
      i pytało się czy skądś się znamy. Jedna zapamiętała mnie z Warszawskiej,
      widziała jak chodziłam po korytarzu.
      Świat jest mały.
      Pozdrawiam
    • agpil Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 08.02.07, 12:32
      podciagam smile
    • julka130 Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 08.02.07, 21:29
      Czy mamusie z Białegostoku nie mają nic do powiedzenia.
      Ej co tak mało piszecie?
      Może uaktualnimy nasze forum i przedstawimy się jeszcze raz.
      Może wtedy zaczniemy znowu pisać.
      • igua bo to nie jest odrebne forum 09.02.07, 09:42
        tylko watek w innym i smiem twierdzic, ze latwiej by sie czytalo, gdyby bylo to
        forum. ale same wiemy, ze niektorzy wpadaja tu tylko "w oczekiwaniu" an ciaze
        lub dziecko, a pozniej nie maja takiej potrzeby big_grin

        villem0, widze cie jako zalozyciela i administratora forum mam bialostockich smile

        no tak, ale ty masz teraz dodatkowa rozrywke, wiec...
    • julka130 Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 08.02.07, 21:34
      Julka130: jestem mamusią Julii lat 3, i Krzysia 6mieięcy.
      Córeczka chodzi do przeczkola. Ja jestem z Krzysiem w domu na wychowawczym.
      Zmagamy się z różnymi chorobami.
      • igua to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 09.02.07, 09:45
        igua - mama 6-miesiecznego Mikolaja (6 miesiecy stuknelo dzis lekko po polnocy).
        troche jestem rozdwojona miedzy Bialymstokiem a Warszawa (tu teraz mieszkam),
        wiec nie we wszystkich klimatach bialostockich sie orientuje. ale sie staram big_grin

        jestem bez stalej pracy, poki co wychowuje Mikolaja i licze na kolejne zlecenia
        - nie mam potrzeby zatrudniania sie tylko po to, zeby pensje wydac na opiekunke.

        a dalej jakos bedzie big_grin
        • agpil Re: to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 09.02.07, 12:41
          to ja tezsmile jestem mama 18 i 16 - latek oraz czteromiesiecznej Dzidziuchny. A
          tak na marginesie dzis mija rowno rok, jak na tescie ciazowym kupionym bez
          przekonania w aptece, zobaczylam dwie kreski smile ech... to byly czasy; aktualnie
          jestem w przededniu sprawy rozwodowej sad niestety nasz mezczyzna okazal zwyklym
          gnojkiem
          • mila2910 Re: to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 09.02.07, 15:08
            to i ja,rzadko zaglądam,bo z nieznanych mi powodów mam coraz mniej czasu na
            wszystko.Jestem mamą dwóch Dziewczynek( trzy lata i osiem miesięcy).Starsza
            chodzi do przedszkola,ale jak na razie częściej w domu siedzi,bo non stop
            choruje,a co za tym idzie choruje i młodsza i tak od ponad miesiąca obie chorują
            i już nie wiem co robić
            • virago6 Re: to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 09.02.07, 17:33
              Chociaż będzie mnie teraz mało na forum też się przedstawię:
              Marta, mama 17 miesięcznej Wiktorii.
              Decyzja o znalezieniu ciekawej pracy i "uwolnieniu się" od 24 godzinnego domowego kieratu była najlepszą z podjętych w ostatnich latach!
              Wracając do domu po południu jestem mniej zmęczona i weselsza niz gdy siedziałam z Wiką na wychowawczym. Utwierdziłam się w postanowieniu: nigdy więcej pieluch smile Świat jest zbyt ciekawy. Ale i z jednym maluchem mam mnóstwo pytań i problemów, dlatego zawsze chętnie tu zaglądam i klikam co nieco.
              Trzymajcie kciuki za moją nową ścieżkę kariery wink
            • kasia2316 Re: to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 13.02.07, 08:53
              To ja tez! Jestem mama siedmiomiesiecznego Patryka mam 25lat(prawie)mieszkam
              pod Białymstokiem.Ja prowadze działalnosc gospodarcza(sklep)a w tym czasie gdy
              mnie nie ma maluchem zajmuja sie dziadkowie (jak dla mnie najlepsza instytucja
              jaka wymyslono)pozdrawiam.
          • usianka Re: to ja tez... tak na rozkrecenie atmosfery ;) 13.02.07, 20:38
            Przykro to czytac.... trzymaj sie!!

            A ja - tak jak w podpisie - Ula, od 3 lat i prawie 4 miesiecy mama Emilki. Do
            pracy wrocilam po wychowawczym gdy Em,ilka miala 11 miesiecy (do tego co ktos
            tu napisal o dziadkach - nienormowany czas pracy to jeszcze wieksze
            blogoslawienstwo wink ). Emilka chodzi do przedszkola i ku naszemu zaskoczeniu
            niespecjalnie choruje smile Wszystkie choroby (poza jedną w pazdzierniku) koncza
            sie na katarze, ewentualnie kaszelku smile
    • julka130 Re:virago6 12.02.07, 10:58
      fajnie że tak szybko znałazłaś pracę i że jesteś zadowolona.
      życzę powodzenia i kupe kasy.
      A kto pilnuje córeczki?
      • beckas27 Re:To i ja sie przedstawię... 14.02.07, 09:02
        No, to teraz i ja sie dopiszę. Bardzo żadko sie udzielam, jakoś tak dziwnie
        jest "wtargnąć" do grupy, która juz doskonale się zna. Teraz jest dobry moment
        żeby sie przedstawić i dołączyć do tej grupy. Mogę???
        Mam 7 miesięcznego synka - Wojtusia. Mieszkam w Białymstoku w okolicach dworca
        PKP. Od stycznia wróciłam do pracy, a moim Maluchem zajęła się Niania. Początki
        były straszne. Teraz jestem bardzo zadowolaona z Niani i Wojtek tez ją uwielbia.
        • beckas27 Re:To i ja sie przedstawię... 14.02.07, 09:04
          Retyy, ale "rzadko" to oczywiście przez "rz" miało być....
          • anet77 o mnie chyba sporo wiecie ale dla przypomnienia 14.02.07, 11:39
            Mam na imie Aneta i jestem mamą od 16 maja 2006 roku. Moja córcia Weronika jest
            grzecznym dzieckiem, nie ma z nia większych problemów, obecnie ząbkuje i
            oczywiście bez objawów, o których czytałam na forach czy słyszałam od znajomych-
            u nas na spokojniesmile Ani razu jeszcze nam nie chorowała, jakas bardzo odporna
            jest bo my z męzem od jakiegoś czasu na zmiane chorzy a jej nic nie bierze. Nie
            pracuję, zajmuję się córą. A mieszkamy na osiedlu Wysoki Stoczek. Pozdrowienia
            dla wszystkich mamuś, tych przyszłych również i ich maluszków.
          • oro28 Re:To i ja sie przedstawię... 14.02.07, 15:40
            Witam! Podczytuje forum od dluzszego czasu, ale to prawda, ze trudno wlaczyc
            sie do zaprzyjaznionej grupy. Mam krotki staz macierzynski, bo moj synek ma
            dopiero 4 tyg. wiec kazdy dzien jest dla nas zaskakujacy i ciekawysmile Mieszkamy
            na Wysokim Stoczku.
            • anet77 Re:To i ja sie przedstawię... 14.02.07, 22:09
              O to moze mieszkasz blisko mnie, ja mieszkam zaraz przy stokrotce na Kołłątaja.
              • ania278 :) 14.02.07, 22:14
                mieszkam w srodmiesciu.Skonczylam 28 lat. Mam coreczke Julię, ur 3 maja 2006.
                Czy jest tu jakas mama z centrum Bialegostoku?
              • oro28 Re:To i ja sie przedstawię... 15.02.07, 14:48
                A ja blizej kosciolasmile
                • flowee Re:To i ja sie przedstawię... 15.02.07, 18:20
                  Termin porodu mam na 26 kwietnia i zamierzam rodzić na Warszawskiej. Pierwszego bąbla tez tam rodziłam. Poród rodzinny-poszło świetnie. Gorzej z połogiem. Mam nadzieję że teraz będzie w tych obu materiach super.

                  Pozdrawiam

                  Flowee (również Magda)
                  • mila2910 cudo pogoda 16.02.07, 10:18
                    a ja ze swoimi Maluszkami koczuję w domu,bo młodsza jeszcze zasmarkana.Zaczęło
                    się przedszkole,zaczęły się choroby i tak od początku stycznia walczymy,tydzień
                    zdrowe,dwa chore.Mam nadzieję,że jak podam starszej Córce odpornościowe leki to
                    trochę się uspokoi,a zresztą,już do lata coraz bliżej
                    • usianka Re: cudo pogoda 16.02.07, 11:56
                      Tylko katar? To ja bym szla na dwor w te pedy smile

                      Powiedz jak Ty znosisz "przedszkolowanie". U nas jest chyba jakos dziwnie.
                      Mloda poszla do przedszkola we wrzesniu, w pazdzierniku chorowala (antybiotyk),
                      potem w grudniu wirusówka, potem w styczniu katar i troche kaszlu - i to
                      wszystko. Za to mąz i ja - tragedia, zwlaszcza ja. Mam juz serdecznie dosyc.
                      Ledwo wyszlam z infekcji gardla, a dzisiaj znowu coś i siedze w domu ledwo
                      zywa. Choruje srednio 2 razy w miesiacul. Lekarze (o ile pojde) lecza mnie bez
                      antybiotykow, bo w ubieglym roku mialam chyba ze 4. Mloda dostala na jesieni
                      szczepionke na grype i widac ze na nią dziala - my sie nie zaszczepilismy i to
                      byl najwyrazniej błąd indifferent
                      • mila2910 Re: cudo pogoda 16.02.07, 12:56
                        żeby katar,zaczerwienione gardło i z oczkami problemy.
                        Z "przedszkolowaniem" nie lepiej,Weronika poszła w styczniu,bo dopiero za dwa
                        tygodnie kończy trzy latka i się zaczęło
                        tydzień w przedszkolu,dwa w domu i od razu zaraża młodszą siostrę.
                        Za pierwszym razem obie dostały dwa z rzędu antybiotyki,jak już było o.k. to
                        puściłam Weronikę do przedszkola i co,znowu tydzień pochodziła i chora,i
                        oczywiście przeniosło się na młodszą.Zamierzam właśnie Weronice podać leki
                        wzmacniające odporność i zobaczymy,jak nie pomoże to wypisuję z przedszkola.
                        W tamtym roku zaszczepiłam Ją od grypy i brała rybomunyl i tylko raz zachorowała
                        na grypę jelitową.Więc zobaczymy,wiadomo jak to w przedszkolu,przychodzą często
                        chore dzieci i się nie uniknie.Znajoma mi mówiła,że jej córka pierwszy rok to
                        praktycznie przechorowała cały,a teraz jest już o.k.
                        A co do nas,męża też od miesiąca uczepił się katar i tak łazi,a ja jak mnie
                        tylko zaczęło brać to tak się zawzięcie domowymi sposobami leczyłam,ze taka
                        opryszczka na ustach wylazła,że z domu nie wyłaziłam,ale kataru nie miałam.A na
                        opryszczkę rewelacyjnie pomogły plasterki,bo maście żadne.
                        Pozdrawiam i zdrówka życzę,może też powinnaś podnieść swoją odporność albo masz
                        na coś alergię skoro tak często chorujesz
                        • usianka Re: cudo pogoda 16.02.07, 15:47
                          aj, biedne dziewczyny.... zdrowia zycze!!
                          u mnie zdecydowanie cos jest nie tak z odpornością - trzeba bedzie o czyms
                          pomyslec... ale nie mam zielonego pojęcia czym sie uodparniac.
                          Jesli chodzi o Emilke to choruje znacznie mniej i lagodniej niz oczekiwalam -
                          bardzo sie balam, ze bedzie lecial jeden antybiotyk za drugim, a tu jednak
                          niespodzianka. Moja mala jak poszla do przedszkola miala 2 lata i 10 miesiecy i
                          nie byla najmlodsza w grupie. Na poczatku nie bardzo wiedzialam jak sie
                          zachowac jesli chodzi o uodparnianie - nastawilam sie na te szczepienie na
                          grype no i ono chyba jakos skutkuje. Poza tym mloda pije CeruvitJunior, wapno,
                          witamine C. Jak tylko zakaszle od razu właczam tantum verde i jakos odpukac
                          ciagnie. Jak tylko widze ze cos ją bierze to od razu zabieram z przesdzkola -
                          zeby sie nic wiecej nie rozwinelo (tak bylo wlasnie w styczniu). Teraz podobno
                          szerzy sie ospa - akurat to chcialabym zeby przechorowala mozliwe szybko.
                          Zobaczymy....
                          Co do wypisywania z przedszkola - moze sie okazac, ze jak wypiszesz i poslesz
                          znowu od wrzesnie to bedzie "powtorka z rozrywki", tylko ze szkoda mlodszej...
                          a co radzi pediatra? Kolezanka ma podobna rozterke...
                          • mila2910 Re: cudo pogoda 16.02.07, 18:51
                            postanowiliśmy,że najpierw damy uodparniające leki,to się nazywa bronchowaksom
                            czy jakoś podobnie i wtedy zobaczymy,bo w sumie z mężem sami jeszcze nie bardzo
                            wiemy jak to rozwiążemy,też staram się dawać od razu witaminę c,wapno jak tylko
                            coś się zaczyna,ale niestety u Weroniki to migiem się rozwija,zresztą co tu dużo
                            mówić,jak raz przyszłam po nią do przedszkola,to słyszałam jak jakieś dziecko
                            okropnie kaszle,no i na drugi dzień Mała już gorączkowała.
                            Weronika też miała 2 lata i 10 miesięcy jak poszła do przedszkola i jest najmłodsza.
                            Muszę kończyć,bo mi się maleństwo do cyca dobija.Zdrówka,zdrówka,zdrówka
    • julka130 Re: to trochę nas tu jednak jest. 14.02.07, 22:15
    • julka130 Re:to trochę nas tu jest 14.02.07, 22:19
      Bardzo się cieszę, bo już myślałam że wątek Mamy Białystok umiera.
      oro28 i beckas27 zapraszam was do pisania, zapewniam was, że
      nie ma tu grona wzajemnej adoracj i wszyscy sa mile widziani.
      • ania278 Re:to trochę nas tu jest 14.02.07, 22:44
        kiedys czytalam was czesciej ale przenioslam sie na "kwietniowki' jako ze Jula
        miala byc urodzona 24.04.2006 wink
        • flowee Re:to trochę nas tu jest 15.02.07, 08:30
          Ja też mieszkam na Wysokim Stoczku. Przy Stokrotce. Jestem mama 2,8 rocznego chłopca Syzmonka a w kwietniu bede miała drugiego facecika.

          Pozdrawiam

          Flowee
        • igua Re:to trochę nas tu jest 17.02.07, 16:57
          ania278 napisała:

          > kiedys czytalam was czesciej ale przenioslam sie na "kwietniowki' jako ze Jula
          > miala byc urodzona 24.04.2006 wink

          my z julka130 tez jestesmy aktywnie smile na forum "miesiecznym" - 'sierpniowek',
          ale to wcale nie przeszkadza byc i tu big_grin
      • magiggii Re:to trochę nas tu jest 15.02.07, 10:39
        Jak tak to i ja sie jeszcze dopisze.Magda, lat 26, pod koniec kwietnia czekamy
        na przybycie naszego pierwszego dzidziolka(bedzie synus-Mikolaj).W sumie
        mieszkamy w Brukseli ale calym serduchem jestem na Podlasiu.Podczas pobytów w
        Polsce pomieszkujemy u tesciow pod Białymstokiem.A rodzic zamierzam w
        Białymstoku tylko jeszcze nie zdecydowalismy dokladnie gdzie(Arciszewski czy
        Warszawska).

        P.S. Flowee gdzie ty zamierzasz rodzic i na kiedy masz termin bo moj to 28
        kwietnia(USG i OM)
        • anet77 do mam z Wysokiego Stoczku 15.02.07, 14:03
          To patrze, ze jest tu trochę mam z mojego osiedla a ja sama chodzę na spacery,
          no wiecie co! To moze któras ma ochotę przyłączyć sie do spacerków?
          • igua Re: do mam z Wysokiego Stoczku 17.02.07, 16:59
            anet77 napisała:

            > To patrze, ze jest tu trochę mam z mojego osiedla a ja sama chodzę na spacery,
            > no wiecie co! To moze któras ma ochotę przyłączyć sie do spacerków?

            to jest bardzo dobra inicjatywa big_grin tez sie zdziwilam, ze tak duzo tu osob z
            naszego osiedla. mnie tam w tej chwili nie ma smile ale niedlugo wpadne do bialego.
            jak bedzie ladna pogoda, zglaszam sie do was na wspolny spacer (bo ja z tych, co
            za spacerami w kazdych warunkach nie przepadaja).
            malo tego - jest szansa, ze w rodzinnym domu pojawil sie wlasnie notebook, wiec
            bedzie i staly dostep do netu, co daje pelna mozliwosc skontaktowania sie z wami big_grin

            wstepnie "do zobaczenia"
            • oro28 Re: do mam z Wysokiego Stoczku 20.02.07, 13:46
              Tez chetnie znalazlabym towarzystwo do spacerowsmile Niestety po pieknym
              weekendzie dni zrobily sie nieciekawe...
    • ania278 usg bioderek dla malenstwa 1sza wizyta 17.02.07, 22:01
      pisze w imieniu siostry. gdzie chodzilyscie z maluchami? jak dlugie są kolejki?
      (Ja nie potrafie jej doradzic bo moja mala urodzona nie w Bialym) i nie bardzo
      sie orientuje w temacie poradni preluksacyjnych naszego miasta.
      jakiekolwiek info mile widziane smile

      www.julenka.piczo.com
      • igua Re: usg bioderek dla malenstwa 1sza wizyta 18.02.07, 09:04
        bardzo, bardzo moge polecic poradnie preluksacyjna przy wolodyjowskiego (to ten
        drugi szpital dzieciecy). chodze do doktora Kosmaczewskiego. i my jestesmy
        zadowoleni. byly juz szelki. teraz wizyty kontrolne.

        z kolejkami nie jest latwo, ale nasza pierwsza wizyta byla w pierwszych dniach
        listopada, a maly urodzil sie w sierpniu (zadzwonilam na przelomie sierpnia i
        wrzesnia).
        • ania278 do IGUA 18.02.07, 10:43
          iguaa mialabys moze tel do poradni/rejestracji???
          • igua Re: do IGUA 26.02.07, 12:31
            przepraszam, ze dopiero teraz - nie mialam netu prze z dlugi czas:
            (085) 748 82 74
            to na wolodyjowskiego
      • beckas27 Re: usg bioderek dla malenstwa 1sza wizyta 19.02.07, 13:11
        Co do poradni preluksacyjnej, to odradzam przychodnię na Sienkiewicza i dr
        Magnuszewskiego. Po dwóch wizytach na Sienkiewicza przeniesliśmy sie na
        Wołodyjowskiego, gdzie okazało sie, ze wszystko jest w porządku z Wojtkowymi
        bioderkami.
      • oro28 Re: usg bioderek dla malenstwa 1sza wizyta 20.02.07, 13:43
        My bylismy wczoraj u Arciszewskich. wizyta kosztuje 60 zl, ale nie musisz z
        maluszkiem stac przez kilka godzin w kolejce i to przewazylo przy naszym
        wyborze. Usg robi dr Olenski - milo, bez pospiechu, wyjasni o co zapytasz.
    • barbie4 dr ułasiuk 20.02.07, 13:42
      któras z dziewczyn napisala ze dr Ułasiuk juz nie pracuje na warszawskiej,
      moze ktos wie- dlaczego- i gdzie jest teraz ? czy nadal przyjmuje prywatnie w
      swojej przychodni?
    • julka130 Re: do magiggii 20.02.07, 22:10
      cześć. chciałam ci odradzić poród na Warszawskiej mimo, że byłam kiedyś
      zwolenniczką tego szpitala. Rodziłam tam dwa razy i można powiedzieć, że było
      ok. Ale zawsze jest jakieś ale. Jeśli masz kasę to doradzam Arciszewskiego.
      Pogadaj z igua ona tam właśnie rodziła. Wracając do Warszawskiej, jest to
      szpital po remoncie ale odnowiono tam tylko ściany a zapomniano o
      pielęgniarkach. Wielkim minusem jest po prostu personel.
      Albo ma się pecha i kiepską położną albo do dupy pielęgniarki. Ja miałam
      szczęście do położnej była cudowna tak samo lekarz. Ale to co działo się na
      oddziale to już inna bajka.Leżałam z dziewczyną po cesarce która najpierw
      rodziła sama przez 12godzin potem jak zemdlała im z bólu to zrobiono cesarkę i
      dziewczyna była wykończona. Nie miała siły się ruszyć, ani ochoty karmić dziecko
      a pielęgniarki miały ja w d…. To ja musiałam podać jej dziecko, chodzić do
      pielęgniarek w jej imieniu i prosić o podanie butelki dziecku.
      Jak odłączona jej cewnik podawałam jej basen, pomagałam się podnieść. Ale to
      jeszcze nie koniec. dzieci na trzy dni naszego pobytu były tylko raz myte i raz
      przecierano im pępki. Na trzeci dzień na obchodzie okazało się, że połowa
      dzieciaczków ma czerwone pępki niektóre dostały antybiotyk. A wystarczyło tylko
      częściej myć, czyli robić to co należało do ich obowiązków. Na moje dolegliwości
      i skargi że boli mnie noga, obejrzano mi krocze i stwierdzono, że wszystko się
      dobrze goi. Nikt więcej się nie zainteresował, żadnych badań. Wypisałam się na
      własne żądanie i następnego dnia znalazłam się na neurologii w Choroszczy z
      niedowładem nóg. Nie mogłam stać ani chodzić. Ja tam rodziłam bo nie miałam
      pieniędzy. Może jeszcze raz przyjdzie mi rodzić i nie mówię, że na pewno nie
      tam. Ale ja jestem twarda, wiem co i jak. Wiem czego mogę się spodziewać jak mam
      postępować. Jeśli to twój pierwszy poród i boisz się bólu i chamskiego
      traktowania to radzę rodzić u Arciszewskiego.
      • ania278 Re: do magiggii 20.02.07, 23:28
        Chryste sad(((((((( wspolczuje. Ja wyjechalam rodzic za granice. I jezeli chodzi
        o ból, a tego balam sie panicznie!!!, tak podali mi znieczulenie ZZO ze od 2cm
        do konca szycia nie czulam ABSOLUTNIE NIC!!!!!!!!!I znieczulenie nie bylo
        jednorazowe tylko mialam podlączoną pompę ze srodkiem znieczulającym przez caly
        1 i 2 etap porodu.
        Bardziej mnie boli jak ide do dentysty na leczenie zęba! niz rodzenie!
        Kazali przec ,ja 100% znieczulona,nic nie czuje, jak sie coreczka urodzila, od
        razu stwierdzilam ze moge tak co tydzien.
        Czytając wasze posty dostaje gesiej skorki!!! sad
        Przepraszam ze tak chaotycznie, ale post julki130 po prostu zwalil mnie z nóg
        sad(((((((((((((((
      • magiggii Warszawska czy Arciszewski??? 21.02.07, 08:34
        I wlasnie dlatego nie moge sie zdecydowac.Mimo ze mieszkamy za granica i mamy
        ubezpieczenie nie przysluguje mi jeszcze zwrot kosztow porodu(tzw.karencja-6
        m-cy).Wiec stwierdzilam ze skoro mam i tak wydawac pieniadze to moge to rownie
        dobrze zrobic w Polsce gdzie w razie czego bede miala mame do pomocy przy
        maluchu(ew.tesciowa ale jakos nie bardzo mi sie ten pomysl podoba).To ze na
        Warszawskiej odchodza takie cyrki to ja doskonale wiem ale z drugiej strony maja
        oni zaplecze medyczne ktorego nie ma w prywatnej klinice.Z kolei u
        Arciszewskiego kusi mila i profesjonalna kadra,brak problemu ze znieczuleniem i
        warunki.No i nie wiem jak jest z miejscem.Na Warszawskiej 5 sal do porodów
        rodzinnych a u Arciszewskiego tylko jedna.W razie braku miejsc moga mnie odeslac
        do PSK a tego to ja raczej nie chce.Co do bolu to akurat to mnie nie
        przeraza,odporna jestem bestia i silna psychicznie i juz sie nastawilam ze
        bedzie bolalo jak cholerka.I wez tu czlowieku badz madry.Co prawda kolezanka
        mojej mamy byla przelozona poloznych na warszawkiej ale to bylo 3 czy 4 lata
        temu(teraz jest na emeryturze).Znajomosci jakies nadal ma na tym oddziale ale
        czy ryzykowac?Ja rozumiem ze te kobiety ciezko pracuja i ze nie dostaja za to
        nalezytego wynagrodzenia ale dlaczego maja za to placic osoby ktore z tym
        wszystkim nie maja nic wspolnego(mimo ze place ubezpiecznie do lekarzy i tak
        chodze prywatnie).Mam jeszcze 2 miesiace do porodu i caly czas intensywnie mysle
        o tym co bedzie lepsze dla mojego dziecka i dla mnie.Dzieki Julka130.
        Pozdrawiam.
        • mila2910 Re: Warszawska czy Arciszewski??? 21.02.07, 10:05
          Mogę wtrącić trzy grosze,otóż pierwszą Córkę rodziłam trzy lata temu na
          Parkowej,byłam zachwycona,opieka rewelacyjna,miałam rodzić naturalnie,ale że
          było już po terminie 11 dni i oksytocyna nie nie pomogła to z braku postępu
          porodu zrobiono mi cięcie.Niestety z powodów finansowych już drugą Córkę
          musiałam rodzić w szpitalu.Bałam się okropnie,lekarz prowadzący pracuje w PSK i
          ja tam miałam rodzić.Tyle się nasłuchałam opowieści,że naprawdę byłam
          przerażona.I się naprawdę mile rozczarowałam,leżałam parę dni na
          patologii,opieka może nie rewelacyjna ale w porządku,a potem po cięciu też nie
          najgorzej,pielęgniarki były na każde zawołanie,jedyne co mi sie nie podobało to
          limit środków przeciwbólowych,na Parkowej nie było problemu,a tu wydzielone były
          i nie bardzo mi pomagały, a ponoć przy drugim cięciu mocniej boli.A tak poza
          tym,przeżyłam,Córka też i nie mam najgorszych wspomnień(oprócz jednej
          współlokatorki,która przy tych okropnych upałach pod koniec czerwca namiętnie
          zamykała okno,żeby dziecko jej się nie przeziębiło,można było się zadusić ze
          smrodu i nie pomagały nawet perswazje personelu)
          • karolka02 Re: Warszawska czy Arciszewski??? 27.02.07, 12:34
            Cześć dziewczyny! jestem w 5 m-cu ciąży. ostatnio trafiłam do przychodni na
            Warszawskiej, do dr Boćkowskiego i mam mieszane uczucia. Czy któraś z Was
            słyszała coś o nim? Będę wdzięczna za Wasze opinie. Pozdrawiam
      • magiggii Do Igua-porod u Arciszewskiego 21.02.07, 08:37
        Czy mogalbys opisac jak wyglada porod w tej klinice.Co prada rok temu rodzila
        tam kuzynka meza ale ona miala umowiane cc a ja bym chciala wiedziac jak wyglada
        to od strony porodu sn.Dziekuje.
        • igua Re: Do Igua-porod u Arciszewskiego 26.02.07, 12:32
          magiggi, rodzilam na parkowej, ale mysle, ze jest podobnie.
          wklejam dluuugi opis smile zamieszczony na innym forum:

          to nawet lepiej, ze po tak dlugim czasie, bo milo jest to sobie przypomniec smile

          terminy z OM i usg mialam rozne, ale ich rozpietosc byla niewielka: z OM - 11
          sierpnia, z usg albo 8, albo 10 sierpnia. wg ostatniego usg przed porodem mial
          to byc 17 sierpnia i lekarz (inny niz dotychczas) prorokowal, ze w tym terminie
          dziecko osiagnie wage 3700. z waga trafil, z terminem nie.

          z racji przebytej operacji (slicznie sie zrymowalo, choc nie powinno) mialam
          miec cc. moj gin ustalil mi termin na 9 sierpnia (zeby pogodzic wszystkie
          terminy i zdazyc przed porodem). planowalam wczesniej porod w szpitalu, ale juz
          pod koniec ciazy wiedzialam, ze bede sie trzymac kurczowo lekarza (jego ciecie
          juz znam) i padlo na prywatna klinike. umowilismy sie na 8 rano, choc operacja
          odbylaby sie po wszystkich wstepnych przygotowaniach.
          w niedziele (7 sierpnia) odszedl mi czop. stwierdzilam, ze niektorym odchodzi na
          2 tygodnie wczesniej, wiec nie ma co panikowac. 9 sierpnia to sroda, wiec od
          poniedzialku trzeba bylo zaczac wielkie odliczanie. a ze bardzo nie chcialam
          myslec o porodzie i strasznie chcialam zalatwic wszystko, co sie da wczesniej,
          to kontynuowalam zlecenie wymagajace pracy prawie non stop przed kompem. mijaly
          mi tak ostatnie tygodnie ciazy, wiec to byl moj plan na ostatnie dni. w
          poniedzialek obudzilam sie jednak z dziwnym uczuciem w krzyzu i brzuchu.
          jechalam na badania krwi i myslalam sobie, ze to musza byc skurcze. ale
          stwierdzilam, ze to takie wczesniejsze i nie ma co panikowac. pojechalam w
          zaprzyjaznione miejsce z netem, wyslalam zakonczona robote i czulam, ze w kazdej
          chwili moge urodzic, ale staralam sie o tym nie myslec. kolezanka przyslala mi
          kretynskiego smsa - pomylila sie z datami i myslala, ze mam ciecie we wtorek.
          wkurzylam sie, a wlasciwie wystraszylam, ze bedzie prorokiem. zalatwialam
          jeszcze kilka urzedowych spraw (takie dopinanie wszystkiego na ostatni guzik) i
          czulam sie po prostu zle. wszedzie chodzilam z malzem, ktory tylko cytowal
          wspomnienia naszej znajomej, o tym jak zle sie czula w dniu porodu.
          postanowilam, ze musze odwiedzic nowa nalesnikarnie w miescie, bo jesli to juz,
          to nie wiadomo, kiedy znow sie uda. nalesnikarnia jest niedaleko szpitala
          polozniczego, wiec czulam sie bezpiecznie. nalesniki sprawily, ze wszystko
          odeszlo, wiec stwierdzilam, ze te skurcze i samopoczucie, to spiecie sie praca i
          czekam dalej. po poludniu mialam ostatnia wizyte u gina i pozegnalismy sie do
          srody. zapragnelam zobaczyc sie ze znajomymi, wiec wyskoczylismy do knajpy.
          wtorek ma 24 godziny - jak i inne dni - wiec musialam cos wymyslec. w koncu sie
          spakowalam (wszyscy juz panikowali, ze nie jestem spakowana). i stwierdzilam, ze
          moge zrobic jeszcze troche zlecenia - skoro nie mam co robic. wszystko, byleby
          nie myslec o porodzie. popracowalam dzielnie caly. pojechalam wyslac zlecenie i
          walnelismy sobie z mezem spacer. dzien powoli sie zbieral do zakonczenia, wiec
          wypadalo polozyc sie spac i glosno sobie powiedziec, ze jutro juz sroda i od
          tego jutra nie ma odwrotu. milo sobie pogadalismy przed snem, w koncu dopuscilam
          do mozgu mysl, ze to juz, ze organizm ma pozwolic na porod i ze nie da sie juz o
          niczym innym myslec. powiedzialam dobranoc, odwracalam sie wlasnie na drugi
          bok... (pamietacie jeszcze, jak komicznie jest sie odwracac z takim bambrem)
          ...i wody chlusnely. czulam, jak pekl mi pecherz plodowy i jak polecialo.
          chcialo mi sie smiac, bo to bylo takie mile i smieszne uczucie. poza tym
          ucieszylam sie, ze choc mam zaplanowane cc, to mam element naturalnego porodu.
          maz spanikowal, mama spanikowala, tata smacznie spal. ja wiedzialam, ze jest
          jeszcze czas, ale chcialam tylko zdazyc z cc, bo sn moglby mnie wykrwakic. od
          razu zadzwonilam do lekarza, ktory za moment wszystko zorganizowal i w ciagu pol
          godziny bylam juz w pokoju przygotowujacym do operacji. wczesniej zdazylam zalac
          sobie buty, zalac tesciowej samochod i zalac podloge w klinice, ale oni chyba sa
          do tego przyzwyczajeni.
          bylo ok. 23 (8 sierpnia), wrzucono we mnie pigulki, dano kroplowe, cos kazano
          podpisac, ale ledwo trzymalam dlugopis w reku, pozniej byl juz tylko stol, moj
          lekarz, lekarz asystujacy (nota bene znajomy znajomej, o ktorym slyszalam malo
          pochlebne opinie wink ale nie poddawalam sie), anestezjolog-lovelas i przemile
          oczy pani neonatolog, ktore na wejsciu daly mi wiele cieplego uczucia spokoju.
          najgorszy byl oczywiscie zastrzyk w kregoslup. balam sie mimo wszystkich
          oglupiaczy. ale przyciskalam kolana do brody, zeby nie zrobili mi krzywdy (bojac
          sie o dziecko, ktore bez wod bylo bardziej odczuwalne w brzuchu). poza tym
          krepowalo mnie, ze musze sie wypinac gola dupa do lekarzy - wole narkoze, wtedy
          nie widze, kto oglada moja dupe.
          uczucie nog lezacych na stole trwalo do kolejnego dnia, choc widzialam, jak je
          zginali na koniec po zaszyciu, widzialam, jak je ukladali na lozku po
          przewiezieniu do sali. ale fantom to fantom...
          lekarz zakomunikowal, ze we wtorek nie zdazymy smile i o godz. 00:10, czyli juz 9
          sierpnia w srode (jak zaplanowano) urodzono mi syna. czulam, jak wyjmuja go z
          brzucha, wtedy anestezjolog mi mowil, ze wlasnie rodze big_grin obejrzano mi wnetrza i
          lekarz od arzu zakomunikowal, ze jak tylko bedzie mozliwosc, musze szybko
          zachodzic w ciaze, bo z moja macica nie ma juz na co czekac sad
          malego zabrali na pomiary itp. po czym przyniesli i pokazali slicznego, rozowego
          antalka - w mojej rodzinie nie bylo takich duzych noworodkow. caly poszedl po
          tacie, lacznie z krwia, ktora sie skonfliktowala z moja. bylam przeszczesliwa i
          naprawde zauroczona.
          przyniesli go gdzies miedzy 1 a 2 do przystawienia do piersi. w tym czasie w
          klinice byl poza mezem i moja mama juz moj tata, brat, ciocia-lekarz i mimo
          usilnych prosb personelu nie chcieli szybko wychodzic. nocy nie przespalam - kto
          by przespal. a w srode zaczely sie wizyty (ku mojemu zadowoleniu) i zaczelo sie
          inne zycie.
          po znieczuleniu w kregoslup czulam sie swietnie. w 1. dobie poszlam pod
          prysznic. 1 3. dobie bylismy juz w domu. moze nawet za szybko wraca sie do
          obowiazkow, ale mimo wszystko latwiej dochodzi sie do siebie niz po narkozie.
          ciesze sie, ze tak mnie Mikolaj zaskoczyl, ze zafundowal mi odrobine naturalnego
          porodu, ze nie kazal mi czekac w srode, az zrobia operacje. uwielbiam takie
          spontaniczne, mile niespodzianki. moglabym tak jeszcze!!!
    • julka130 Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 21.02.07, 13:51
      Igua miała cesarkę. To trudny wybór. Zastanawiamy się i jak już wybierzemy to
      znowu mamy wątpliwości i tak w kółko. Na pewno można urodzić w szpitalu i na
      Warszawskiej i PSK. I można mieć piękne wspomnienia ale trzeba mieć szczęście że
      trafi się dobra zmiana. I to jest paranoja. Byłam przeciwniczką rodzenia u
      Arciszewskiego, dawania kasy. Może będzie taki czas że pacjent w szpitalu to nie
      będzie niepotrzebny śmieć. Ale na razie co do kultury osobistej personelu można
      mieć dużo zastrzeżeń. Ja też zarabiałam mało, ale nie przyszło mi do głowy
      wyzywanie klientów. Tylko skoro podpisałam umowę to wykonywałam swoją pracę
      najlepiej jak potrafiłam.
    • bakalo Re: BIAŁOstockie przyszłe i obecne mamy part II : 22.02.07, 19:32
      Chciałabym dołączyć do Waszej grupki, czy można? Jestem spod
      Białegostoku,termin mam na sierpień i mimo, że dużo czasu to myślę o porodzie i
      zastanawiam się nad szpitalem...Chciałabym rodzić na Warszawskiej. Słyszałam,
      że w szpitalu klinicznym jest remont i porodówka zamknięta przez cały 2007
      rok.Czy to znaczy że w Białymstoku działa tylko jedna państwowa porodówka? To
      pewnie zwiększy obłożenie na Warszawskiej? MOże już lepiej pojechać do Sokółki
      (szpital ma dobrą opinię) ale to strasznie daleko, co sądzicie?
    • julka130 Re:bakalo 22.02.07, 23:19
      witamy i zapraszamy.
      a jak się czujesz? ja miałam termin na sierpień 2006, a już mój Krzyś waży 9,200
      ma dwa ząbi i zaczyna łobuzować. Jak ten czas leci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka