Dodaj do ulubionych

Listopad 2003

    • nana22 Re: Listopad 2003 14.11.03, 09:43
      Czesc dziewczyny, pisze w imieniu mojej siostry - takze mamy listopadowej,
      tylko malo aktywnej, za to regularnie czytajacej Was.
      Siostra własnie rodzi, od 8h. i dopiero ma rozwarcie na 3cm.
      mam nadzieje ze jeszcze tylko kilka chwil i mała Helenka wreszcie sie urodzi. I
      na dzisiaj miala termin. Trzymajcie za nia kciuki.
      za mame Karine i córeczke Helenke.
      Buzi Wam wszystkim i waszym maluszkom.
      Natka
      • asiaasia1 Re: Listopad 2003 14.11.03, 10:16
        Nana 22 -Zazdrościmy siostrze i trzymamy kciuki !!! Jelma , ja co prawda byłam
        na porodówce tydzień temu ale wróciłam w jednym kawałku następnego dnia do
        domu : Buuuu...Też mam to przeklęte rozwarcie a po czopie smile to już nie ma ani
        śladu he he . Siedze sobie w domu ze starszą córeczką i bawimy się klockami ...
        Jak długo jeszcze ? A termin miałam na 11. listopada sad((pozdro. asia
        • jelma Re: Listopad 2003 14.11.03, 10:51
          moja córeczka (18mcy) jest w żłobku i niestety nie mam okazji troszkę jej
          ponosić czy poskakać z nią na rękach... Właśnie byłam u gina i powiedział, że
          moje rozwarcie stoi jak stało na 2,5cm, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
          kupiłam sobie nowe opakowanie herbatki malinowej, może coś
          wykombinuję...........
          buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu
    • yoko76 Kww urodziła 11.11.2003 14.11.03, 11:02
      Witam
      pragne poinformowac wszystkie listopadowe mamusie ze załozycielka tego watku
      juz ma swojego Jaśka na swiecie.
      Tutaj przekopijuję wiadomość jaką dostałam od niej:

      "Miło mi poinformować, że dziś o 6:55 rano urodził się Jasiek - to ten na
      zdjęciach. Ma 60 cm długości, waży prawie 4 kilo. Dziecko, mamusia, a także
      reszta rodziny czuje się bardzo dobrze smile"

      Pozdrawiam wszystki mamusie przed i po porodzie, Yoko
      • asiaasia1 Re: Kww urodziła 11.11.2003 14.11.03, 11:44
        Gratulacje !!! Duży chłopczyk !!!: ))) Asia
    • edyta774 Re: Listopad 2003 14.11.03, 11:41
      Witam ponownie!!!
      Ależ dzisiaj ruch i u nas i na porodówkach smile
      Yoko26- Jeśli możesz przekaż założycielce wątku nasz GRATULACJE!!!!!!!!!!! Tym
      bardziej, że dzidzia na prawde spora.... Niech szybko wraca do nas i ...
      podzeli się wrażeniami smile
      Nana22- za siostrę trzymamy kciuki baaaaaaaaaaaardzo mocno i oby
      jaknajszybciej było po!!!!
      Jelma- możesz się przynajmniej pocieszyć, że jesteś 2,5 cm do przodu smile Asiu
      ty podobnie. A ja nic. U mnie zero sad. Co prawda do terminu jeszcze 10 dni
      ale już coraz bardziej się denerwuję tym bardziej, że to pierwszy poród...
      Nie wiem czy ta herbatka poskutkuje, bo podobno to ma być herbata z liści
      malin a nie malinowa. Aczkolwiek słyszałam, że też nie zawsze skutkuje...
      • asiaasia1 Re: Listopad 2003 14.11.03, 11:56
        A próbowałyście kawy ? Ja ostatnio piję bardzo mocną dwie filiżanki dziennie-
        może to pomoże . ( Na swoje wytłumaczenie dodam ,że na ostatniej wizycie ktg
        miałam cisnienie 85/55 i nawet pielęgniara się troche zdziwiła , że tak
        niiiskooo ). Karmię też piersią starszą córeczkę Maję , chociaż już mi się
        wcale nie chce -ale podobno oksytocyna się wydziela itd ...A poza tym siedzę od
        rana przy kompie - może promieniowanie z ekranu e-dzieckowego mnie ruszy , no i
        bawię się z Mają klockami smile)) Edyta 774- spokojnie , nie denerwuj się jeszcze
        tak bardzo , jeśli masz termin za 10 dni . To jeszcze troszkę czasu i wcale nic
        nie przepowiada , żebyś miała trafić do grona mam przeterminowanych smilePozdro.
        asia + babies ..
        • omn3 Re: Listopad 2003 15.11.03, 10:03
          Czesc dziewczyny,tak przypadkiem tutaj zagladnelam,bo jestem listopodowka
          2002.Mi moja polozna zalecila sex "do konca".U mnie sie to sprawdzilo i juz po
          seksie poszlam na spacer,potem do restauracji i dostalam skurczy.Wszystkiego
          probowalam i nic.Powodzenia i zycze wspanialych porodow i zdrowych
          kaczuszek.Madzia&Oliver(3/11/2002)
      • ewamonika1 Re: Eliza582 urodziła! 15.11.03, 11:26
        Cześć,
        Jako "gość" "podczytywałam" czasem Waszą korespondencję - sama jestem tydzień
        po szczęśliwym urodzeniu synka.
        Rodziłam z tą samą położną, z którą miała rodzić Eliza582.
        Dziś rozmawiałam z tą położną nt. mojego synka i wypytałam o Elizę - URODZIŁA
        przedwczoraj - nie wiem nic więcej, ale z tego, co mówiła Iwona Oksiędzka -
        wszystko jest ok.
        cześć, Ewa (Mama Kasi, Michałka i Piotrusia, który dziś o 5.15 skończył
        tydzień).
        • edyta774 Re: Eliza582 urodziła! 15.11.03, 12:07
          Eliza wreście się doczekała smile Coraz mniej oczekujących smile

          A ja dzisiaj ok.4 miałam skurcz - przynajmniej tak mi się wydaje (jeden ale na
          tyle wyraźny, że się obudziłam i syknęłam z bólu). Jeśli tak to ma wyglądać to
          na 100% biorę zzo smile. Na razie nic więcej.

          Pozdrowionka i uściski dla wszystkich smile

    • k.w.w Re: Listopad 2003 15.11.03, 18:51
      Witam
      Jak już wiecie ja się rozsypałam wink))))
      Wczoraj wrócilismy do domciu, Jaś sie najadł i smacznie sobie spi, a ja wziełam
      się za nadrabianie zaległości wink))
      A to historia naszego porodu:
      11 listopada o 4.00 rano(jak zawsze) wstałam na siusiu, wrociłam do łózka ale
      znowu poczułam ucisk na pęcherz, więc powrót do kibelka, a tu saczy się ze mnie
      i sączy, pierwsza myśl: "odchodzą mi wody", tym bardziej, że lekko podbarwione
      krwią.
      Ale co ze skurczami, poprostu brak, stwierdziłam, ze poczekam do 5.00 i obudzę męża.
      No i o 5.00 pierwszy skurcz, drugi po 10 min, no to czekam co bedzie dalej, a o
      5.30 skurcze juz co 3 min, poszłam obudzić męża i mowię mu, zeby się pospieszył,
      bo inaczej urodzę w domu.
      Telefon do sąsiada, żeby przyszedł zaopiekowac się Marysią, a my w drogę.
      6.10 jesteśmy w szpitalu na izbie przyjęć, tu badanie, skurcze nadal co 3 min,
      rozwarcie na 3cm, zaczynamy wypełniać papiery.
      Pierwsze pytanie lekarza: "o której się zaczeło", odpowiadam, że o 4 wody, a o 5
      pierwszy skurcz, szybka decyzja, jedziemy na salę porodową, bo inaczej urodzimy
      na izbie przyjęć.
      6.30 jesteśmy na sali porodów rodzinnych gdzie czeka na nas umówiona położna
      pani Urszula Małkowska, podłączenie pod aparaturę i badanie, skurcze co 2 min,
      rozwarcie na 5cm, czekamy na dalszy ciąg.
      Dostaje lek przeciwbólowy, po którym podobno akcja porodowa może się troche
      przeciągnąć, u mnie nic takiego się nie stało, wręcz przeciwnie.
      Są bóle parte, pierwszy lekki, drugi mocny i na świecie witamy JASIA wink)
      Jaś lerzy na moim brzuchu, obok stoi mąż, jestem pełna szczęścia i miłości.
      Jaś poszedł z tatą na badanie pediatryczne, no i są wiadomosci:
      Waga 3940, wzrost 60cm i najważniejsze 10 punktów na 10 możliwych wink))))
      I to wszystko.
      Dziś jesteśmy już wszyscy razem w domciu wink
      Życzę wszystkim tak szybkiego porodu.
      Na dziś to wszystko, spotkamy się na forum "Z życia rówieśników", wracam do
      swojego "ssaczka"
      Pozdrawiam
      Kinga (mama Marysi i Jasia)
      • edyta774 Re: Listopad 2003 16.11.03, 11:36
        KInga- ty to masz szczęście- tak szybciutko i do tego taki duży
        chłopak!!!!!!!!!Gratulacje. My tak czy inaczej tez już niedługo dołączymy do
        grona szczęśliwych mamusiek smile
        • eliza582 Re: Listopad 2003 17.11.03, 09:10
          Pewnie że urodziłam! Dziewczyny jestem najszczęśliwsza na tym Bożym świecie.
          Maksymilianek jest cudowny, spokojny i wcale nie kolosek. ważył 3680 i tylko
          53 cm, ale ma tak pogodna buzilkę i stroi minki i tu problem bo robi dziubki a
          nie chce otwierać buzi w pełni do ssania. Dobra ale po kolei.
          Poród był bajka, moja położna stwierdziła, że ma pustą lodówkę( i podobnie
          anestezjolog), więc musze się wyrobić z tym porodem do 16 (od 6 rano). Hm
          wzięłam się i ja i Ona do roboty, bo tak z czystym sumieniem to bardziej się
          nadawałam na poczekanie i już to lekarz zalecił. POłożna jednak zadbała o
          takie specyfiki, które dzidziulkę pogoniły i z lekkim poślizgiem pojawiła się
          o 17.40 13 listopada. Tak na marginesie, ból był naprawde do wytrzymania, ten
          sprzed zastrzyku i te wszystkie oksytocynowe pod wpływem znieczulenia,
          zupełnie jak okresowy bez tabletki. Nie krzyknęłam ani razu, byłam cicha,
          skupiona i za bardzo wesoła, jak stwierdzono. Naprawdę wspominam to
          fantastycznie szięki tym dwóm kobietkom z Solca. Anestezjolog to istny anioł,
          głaskała mnie, przytulała, rozśmieszała, wspierała. poprostu bóstwo! Jestem
          bbb zadowolona z tego że się zdecydowałam na zastrzyk i tą połozną.
          Jeśli chodzi o opiekę po. Też była spoko, choć kilk a rzeczy mnie irytowało.
          po pierwsze, nie znalazł się nikt kto by aż do skutku nauczył mego synka jeść,
          On zwyczajnie tego nie potrafi. Nie potrafi ssać. Mleka mam wbrud, więc teraz
          przeszłam na butelkę, by załapał na czym polega ssanie. No i zakumał, kolejny
          krok to kapturki, a potem juz pierś. Dalej nie podobało mi się kąpanie
          maluchów z rana, potem wciskanie mi że dziecko ma żółtaczkę, aż do badań, bo
          okazywało się że wszystko jest w normie. W tym momencie najadałam sie strachu,
          że ho. Nie chciałam zostawać w szpitalu, bo wiedziałam że od byle czego się
          zacznie, a potem skończy na antybiotyku. A już kompletnie wkurzyły mnie wizyty
          gości. Dziewczyny to tragedia, dziewczyn na sali 4 do każdej po trzech ludzi i
          zero dychu. /toitalny zaduch, a tu trzeba wstać, usiąść, połozyc się i tak
          wkółko. Od początku poprostu ich sobie wszystkich olałam i powiedziałm
          patrzcie tak wygląda kobieta po porodzie.
          To tyle na razie, idę popatrzyć na me złotko. dziewczyny czekam na wasze
          radosne nowiny. Warto było tyle czekać! Ah z radości glebe bym wycałowała!
    • k.w.w Re: Listopad 2003 17.11.03, 12:05
      Witam
      Eliza moje Gratulacje i Dużo Dużo Zdrówka dla Maksymiliana.

      Na forum "z życia rówieśników", założyłam wątek "Listopad 2003", czekam tam na
      was smile))

      Pozdrawiam
      Kinga

      p.s
      Kto następny??
      • anusiamilusia Re: Listopad 2003 17.11.03, 15:15
        witajcie!!
        Informuje ze 12 listopada o godzinie 12.00 czyli w samo południe zostałam mamą!
        Urodziłam córeczke Maję 3450g i 55cm, 10 pkt w skali Agpar. Nigdy w życiu nie
        byłam tak szczęśliwa jak w momencie kiedy zobaczyłam główkę swojego dzieciątka.
        Rodziłam razem z mężem(był naprawde bardzo dzielny!) w szpitalu na Żelaznej i
        było naprawde super podczas samego porodu jak i po nim, polecam z całego serca.
        Na razie uciekam ale jak znajde chwilke to wszystko Wam opisze
        zeszczegolami.Poazdrawiam-Anka i Maja smile))))))))))
        • aleksandrawu Re: Listopad 2003 17.11.03, 15:56
          Oj, dawno mnie tu nie bylo..
          cos ten ostatni tydzien byl dla nas bardzo łaskawysmile)
          jak sie domyslacie ja tez dolaczylam do grona mamusiek.nareszcie.dzisiaj
          wrocilam ze szpitala
          ALE U MNIE WSZYSTKO BYLO INACZEJ NIZ U WASsmile)
          we wtorek-11-tego- pojechalam z mezem w odwiedziny do cioci. od rana pobolewala
          mnie nerka.mama twierdzila ze cos sie zaczyna (jak sie pozniej okazalo,to
          rzeczywiscie byla tylko nerka). kiedy siedzialam u cioci,to bolalo mnie juz
          straszliwie. w drodze do domu stwierdzilam:skarbie, jedziemy do szpitala, bo
          sie boje ze cos nie tak. balam sie,ze to zatrucie ciążowe.
          w szpitalu zrobili mi KTG i pani sie zapytala: no, i po co pani przyjechala?
          niezle mnie wkurzyla.w kazdym razie zostalam z tym bólem w szpitalu.a rano, 12
          listopada...
          ok. 9, przed samiutka wizyta poszlam siusiu.i wstalam z krwotokiem..zaczelam
          ryczec jak nie wiem co.ale cala jazda zaczela sie jak lekarze przyszli mnie
          zwizytowac.zbadali mnie na foteliku rozkoszy, zrobili rózniste badania o nic
          nie mowiacych nazwach- ze wszystkiego dotarlo do mnie:skrzepy i rozwarcie na
          centymetr. ale bylam tak dziwnie spokojna, bo caly czas czulam ruchy.
          a potem tylko przyszla pani doktor: podejrzewamy odklejanie łożyska.Konieczne
          natychmiastowe cięcie.
          podpisalam zgode i o 10.30 wyciągnęli ze mnie mojego skarbusia.Zobaczylam ją
          dopiero ok.13. chyba. bo bylam z deczko naćpana po narkozie i nie za bardzo
          wiedzialam co sie dzialo.
          A teraz chodze jak pokurcz, bo szycie brzucha boli i dziwnie ciagnie. a jak
          wasze "rany postrzałowe"?
          a co do córeczki, to po prostu brak mi słów. jest śliczną kruszynką, mimo ze
          nie jest mała-wazyla 3580, mierzyla 57cm-ale taka filigranowa.ma ciemne włoski
          i irokeza, ktorgo nie daje sie przylizac.caly czas spi, budzi sie , chwilke
          pogadamy, wycycka mnie i znowu spi.jestem cala szczesliwa.Ech, szkoda gadac,
          same zobaczycie-te ktore sie jeszcze nie przekonaly.
          a moj maz oszalal. co chwila ja caluje, mowi:boze, co to za malenstwo!i ogolnie
          zwariowal na jej punkcie.
          i tak to wyglada, wszystko idealnie.
          Zatem, dlaczego jestem taka smutna i co chwila chce mi sie plakac???
          Boje sie ze to jakas depresja, czy co. gdyby nie mama,to chyba bym nawet nie
          jadla.mam nadzieje,ze to przejdzie wraz ze zmeczeniem.
          calujemy was mocno
          Ola i Zuzia
          • alaiw Re: Listopad 2003 17.11.03, 16:30
            Oj, ale Wam - które juz urodziły, to dobrze!....

            Stale podgladam ten watek, ale ujawniam się bbb żadko (ostatnio chyba, wstyd
            sie przyznać, w sierpniu /wrześniu?)

            My mamy jeszcze kilka dni - termin na 26, a wg USG nawet na 29 list. Moze sie
            zdazyć jednak , ze planowany poród zakończy sie w grudniu.
            Co prawda szyjka sie skróciła , a w zeszłym tygodniu skórcze dokuczały mi 2
            dni, ale w ciagu weekendu wszystko uspokoiło się.
            Mój lekarz na ostatniej wizycie wyrokował , ze mozemy sie już nie spotkac przed
            porodem, ale chyba się pomylił. W środe 19.11 kolejna wizyta i moze wtedy powie
            mi czy coś sie zmieniło tzn. czy juz widac jakieś bliższe oznaki nadciągajacej
            godziny "W".

            Zresztą, jak mówi mój mąż, w tym tygodniu to on nie ma czasu na poród( wyjazd
            słuzbowy, 2 dyżury i.. jeszcze kontrola w pracy), więc lepiej niech dzidek się
            wstrzyma i urodzi w wyznaczonym termine. No ale zapewnił, że oczywiście jakby
            coś zaczeęło się dziać, to on olewa wszystkie te w/w sprawy i pędzi jak szalony
            wspomagać nas w (mnie i piwrworodnego)w porodzie. Tylko czy zdąży?...

            Tez wolałabym , aby urodził sie w miare możliwości w wyznaczonym terminie, bo
            nie wiem, jak zniosłabym oczekiwanie.

            Pozdrawiam wszystkie jeszcze brzuchate i wszystkie już po trudach porodowych
            tulące swoje pociechy.
            Alaiw
            • grutkosia Re: Listopad 2003 17.11.03, 17:20
              Dziewczynki, pewnie mnie nie pamiętacie ponieważ też bardzo rzadko się udzielam
              ale często do was zaglądam. Wszystkim nowym mamom serdecznie gratuluję pociech.
              Och ależ Wam zazdroszczę...Mój termin wg usg na jutro a wg miesiączki za 10 dni.
              Byłam dzisiaj na ktg i wszystko ok, mam już małe rozwarcie, ktg wykazało
              nieregularne skurcze na "30" ( skala skórczowa 0-100) więc przyjechałam do
              domciu i mam się teraz zjawić 22.11. Myślałam, że ja również urodzę do połowy
              listopada, było duże zagrożenie przedwczesnym porodem no i druga ciąża a tu
              proszę mały wcale się nie spieszy...Wygląda na to, że się podzieliłyśmy
              miesiącem na pół. Część z nas urodziła w pierwszej połowie a reszta zapewne
              rozłoży się w drugiej. Trzymajcie się ciepło i czekamy na następną!!! Może to
              będę ja?...
              • jelma Re: Listopad 2003 18.11.03, 16:57
                czesc,

                no wiec ja też juz nie jestem w ciąży smile))) jestem juz od wczoraj w domku z
                moim drugim malenkim Sloneczkiem - Michasiem.

                W piatek o 11 rano bylam u lekarza, powiedzial, ze nic nie zapowiada porodu,
                zebym poczekala, bo mam jeszcze czas i nie panikowala. Ale jesli chce to moge
                przyjsc do niego na dyzur za tydzien we czwartek i zobaczymy co sie da z tym
                rozwarciem zrobic. Sek w tym, ze ja za Chiny nie chcialam ridzic w jego
                szpitalu, ale to juz inna sprawa...
                Przyszlam do domu, polozylam sie, pospalam troszke i okolo 14 poczulam jakis
                skurcz... Nie specjalnie sie tym przejelam, bo w koncu przez wiekszosc ciazy
                brzuch robil mi sie twardy a ostatnio juz wybitnie czesto. I tak sobie te
                skurcze co jakis czas wystepowaly, ale ja mialam tysiac rzeczy do zalaiwenia,
                musialam odebrac MArysie ze zlobka, pojechac na zakupy, nastawic pranie,
                posprzatac.... Okolo 19 przyszedl mezu$ z pracy i skurcze trwaly sobie nadal,
                nie byly specjalnie silne, potem jakos miedzy 19:30 a 20 lezac na kanapce
                nie "pokazal sie" zaden... Jakos po 21 poczulam bardzo silny skurcz, poszlam do
                kibelka i mialam straszne parcie na pecherz, ale oczywiscie nie moglam zrobic
                siusiu... I tak chodzilam i zastanawialam sie, ze chyba trzebaby pojechac do
                szpitala??? Musialam jednak wywiesic jeszcze uprane dawno pranie i ugotowac
                Marysi kaszke na sniadanko (codziennie przygotowuje, zeby o 7 rano nie stac
                przy garach) Jakos okolo 21:40 zadzwonilismy po taksowke i pojechalismy do
                szpitala. Myslalam juz w windzie, ze raczej nie zdazymy do szpitala, w taksowce
                wstrzymywalam juz skurcze parte, szczegol, ze szpital do ktorego jechalismy
                jest na drugim koncu miasta, a taksiarz panikowal tylko zeby mi wody nie
                odeszly i zebym mu siedzenia nie zabrudzila... takze nie powiem, bylo wesolo wink)

                Na izbie przyjec , okolo 21:55 polozne chcialy mnie zbadac, ale nie bylam w
                stanie wejsc na fotel, zreszta po co?? Jak polozylam sie na lozko, ktore
                wlasnie przyjechalo, nie dosc, ze nogami na miejsce glowy, to jeszcze polozna
                krzyknela, ze widac juz glowke... Potem jak w jakims amerykanskim filmie byl
                bieg poloznych ze mna na lozku na oddzial, maz podawal dane w izbie przyjec, a
                jak juz pognal na gore na porodowke dostal gratulacje z okazji narodzin
                pieknego synka... smile))))))
                powiedzialy mu tez zebysmy za trzecim razem przyjechali wczesniej...hahaha....

                takze tempo ekspresowe, znieczulenia nie bylo po co dawac, nie bylo zreszta
                czasu na "pierdoly"

                Nasz Michalek dostal 10 punktow, wazyl 3830g, mial 59cm. Jest naprawde
                slodziutki. W przeciwienstwie do swojej starszej siostrzyczki mial bardzo
                ksztaltna glowe, zadnych rozplaskanych uszek i znamion od przeciskania sie...
                Zdjec niestety nie mam jak wrzucic do komputera, bo nie mam jakieja tam plytki
                laczacej kamere i kompa sad ale jak tylko mi sie uda cokolwiek z tym zrobic dam
                znac!!

                Hemoroidy nie mialy czasu, zeby "wyjsc", krocze nie mialo czasu, zeby pec, wiec
                delikatnie mnie nacieli, mam 3 szewki, takze czuje sie ogolnie tak, jakbym
                dostala siodelkiem od roweru smile czyli jak na "po porodzie" to suuuuuuuupero!!

                Marysia przyjela braciszka bardzo slodko, powiedziala "Bejbi" i dala mu czesc,
                bo akurat machal lapkami. Siedzi non stop przym mnie i obserwuje Malego, caluje
                go w glowke i robi cacy, pokazuje gdzie ma uszy i czy i stopki, no i ze bidak
                nie ma butow wink przyniosla mu pilke, nie za bardzo zrozumiala, jak ja
                zabralismy, aha i dawala mu biszkopcika smile mowie Wam, myslalam, ze bedzie
                gorzej!! Problem tylko w tym, ze wiesza mi sie na szyi, jak trzymam malego po
                karmieniu, takze mam dwojke bejbusiow... Nawet chciala sprobowac cycusia, bo
                Maly przeciez robi niam, ale nie za bardzo wiedziala co z tym fantem dalej
                zrobic!! No i grzecznie oddaje smoka, bo to smok dla Mimi, a Marysi jest be, a
                myslalam, ze bedzie chciala tez smoka, ale ona go grzcznie oddaje i nie domaga
                sie swego....

                no i jakos tak plynie nam czas. Mezus w pracy, babcia , czyli moja mama troche
                pomaga, przede wszystkim przy MArysi, bo mi jeszcze ciezko wlozyc ja np. do
                krzeselka czy lozeczka, cala reszte przy Michasiu robie sama. Jutro juz
                Mauzulka idzie z powrotem do zlobka, wiec dzien bedzie wygladal jeszcze
                inaczej smile


                pozdrawiam wszystkie mamy - te "już" i te "jeszcze nie"
                • edyta774 Re: Listopad 2003 18.11.03, 17:23
                  Jelmo- GRATULACJE!!!!

                  Jak to miło czytać takei historie!!! Tak sobie myślę, że jak na razie wynik
                  jest po naszej stronie tj. zdecydowana większość prodów w zasadzie bez bóli...
                  (przynajmniej tak mi się wydaje). Czyżby to była domena listopadówke?? Oby. Ja
                  się tak zastanawiam czy rzeczywiście poznam te bóle. Skoro mamy, które już
                  mają poród za sobą nie zawsze wiedzą wink. Tym bardziej, że ja tak naprawdę to
                  nigdy nie miałam bóli miesiączkowych (może raz ale nie pamiętam tego uczucia),
                  a każdy porównuje bóle do nich tyle, że mocniejsze. Ale porodu podobno nie da
                  się przespać wink
                  Jak wam fajnie!!! Ja też już chciałabym utulic Niunię!!! Pocieszam się, że z
                  każdym dniem jest coraz bliżej. smile

                  Pozdrawiam i trzymajcie się ciepło smile
                  • magdalenka27 Re: Listopad 2003 18.11.03, 20:10
                    ale sie ruszylosmile)))
                    gratulacje dla wszystkich mam z okazji narodzin zdrowych dzidziulkow i oby tak dalej..
                    bedziemy tu z julcia zagladac dopoki wszystkie nie urodzasmile)
                    pozdrawiam
                    magdalenka i julianka
                    • edyta774 Re: Listopad 2003 30.11.03, 23:23
                      Hej, hej
                      Właśnie dzisiaj wróciliśmy cali i szczęśliwi do domciu. Karolinka dostała 10
                      pkt., 54 cm długa i 3000g.
                      Czy ktoś jeszcze został na placu boju?
      • eliza34 Re: Listopad 2003 19.11.03, 22:55
        Witajcie,
        opisałam wam swój poród i zjadło całego mailika przed wysłaniem. pożegnałam się
        o 10 godz. 12.11, a o 12,40 bylismy juz w szpitalu - niby na kontrolę (termin
        na 17.110 bo czułam się fatalnie. Zrobili mi KTG przez 10min, bo potem zaczęłam
        narzekać,ze tak mi niedobrze,ze zaraz zwrócę. Przyszła lekarka namruczała,ze są
        nieregularne skurcze i pewnie juz mnie do domu nie wypuszczą. ja na to,ze czuję
        się fatal i tak samo było przy 1-wszym porodzie. No to badanie i wtedy...
        panika. Rozwarcie 8-9 cm i biegeim na górę na salę porodową. W biegu wypełniali
        ankiety przyjęć itd i mąż się przebierał. Potem trzymał mnie za rękę i pomagał
        i była z nami nasza połozna ze szkoły rodzenia. Podobno nie miałam prawie
        skurczy, ale po 3-ech partych Rysio wyskoczył. Wydawał mi się taki malutki i
        sinoczerwony (miał pępowinę na szyi). Zaraz go wzięli na badania i mąż poszedł
        to obserwować, a potem przyszli już razem. Od wejscia do szpitala minęła
        1godz.25 min. Rysio ważył 3920 i miał 59 cm wzrostu. Po 2 godz. poszlismy na
        salę połozniczą 2-osobową - pastelowy pokój, ładne meble i komódki, fotele dla
        gości i przestronna łazienka. Cieszę się że było cicho i kameralnie i nie
        rodziłam w Warszawie. Personel taki sobie w obsłudze i jedzenie też niezbyt,
        ale za to jakie szczęście bo w 3 ciej dobie (14.11) po południu już bylismy w
        domku wszyscy razem.
        Trzymam kciuki za pozostałe mamusie i zyczę równie miłych porodów.
    • edytka1973 Re: Listopad 2003 19.11.03, 13:11
      Witam wszystkie mamy i mamy oczekujące
      Chciałam się pochwalic ze i ja w koncu się „rozsypałam” smile))
      A wszystko wygladalo tak:
      W szpitalu bylam juz od 6.11 i czekalam, bo mój maluszek się nie spieszyl.
      W nocy z 10 na 11 zaczely się bole przedporodowe i trwaly cala noc dajac
      rozwarcie tylko na niecaly palec. Rano już 11.11. założyli mi do szyjki
      cewnik „Foleja” aby przyspieszyc rozwarcie i tak chodziłam z nim caly dzien i
      się męczyłam. Bardzo wspieral mnie mój maz, pocieszal, odmierzal czas miedzy
      skurczmi i masowal plecy. Kolo godz. 24 cewnik wypadl dajac ok. 4,5 cm.
      A potem to się dzialo, bole coraz silniejsze i coraz czestrze i nie wiele z
      tego pamiętam , bylam jak w amoku ,ale najgorszy był bol krzyzowy.
      Skracając, 12.11.2003 o godzinie 3:55 urodzil sie Bartus, wazyl 3,250 i mierzyl
      57 cm.
      Wszyscy domownicy oszaleli na jego punkcie a najbardziej tatus, który mowi ze
      by go zjadl
      Wszystkim polecam porod rodzinny !!!
      A oto nasz SLODKI SKARB :
      www.zdjecia.bartka.prv.pl/
      Pozdrowienia dla wszystkich od nas, powodzenia i wytrzymałosci
      • eliza582 Re: Listopad 2003 20.11.03, 11:18
        Och żeby nie było że nie dotrzymuję słowa. Oto jestem. Tak się cieszę z
        Waszego szczęścia, wszystkich osobno. Czy my wogóle wiedziałyśmy na jakie cuda
        czekamy tych 9 miesięcy? Boże, dla mnie to takie niesamowite. Niby Maksymek ma
        tydzień, a i tak ciężko mi Go sobie wyobraźić zwiniętego w kłębek. Jestem tak
        szcześliwa, choć szwy ciągną. O właśnie moja miłość się przeciąga, ach jak On
        pięknie śpi i potrafi całkiem nieźle spać, tak po bitych 4 godzin. Wczoraj
        doszliśmy do wniosku, że jak tak długaśnie spi to oznacza, że ma mokro i jest
        mu bardzo ciepło. Coraz częściej zdarza się, że komplety zmieniam razem z
        pampersem. Pisać tak mogłabym cały dzień, ale to już chyba nie ten wątek.
        Dziewczyny na kogo jeszcze czekamy? Ile do terminu? Odezwijcie się szybciutko.
        Pozdrawiamy bardzo bardzo słonecznie.
        • asiaasia1 Re: Listopad 2003- 15.11 20.11.03, 12:07
          gratulje Mamom !!! Moje pociechy spią wiec moge cos do Was napisac . Urodzilam
          15.11 o 22:30 . mialam porod indukowany czyli wywolywany oksytocyną , poniewaz
          zapis ktg byl bardzo kiepski , najpierw lezlam na patologii ciazy . Porod
          wspominam b.dobrze , rodzilam na zelaznej z jola milek - cudowna polozna !!!
          urodzila sie dziewcznka , 3250 gr, 55 cm -wazyla i mierzyla tyle samo , co jej
          siostra rok temu . buziaki !!!!!!!!!!!
          • jelma Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) 20.11.03, 12:30
            no to nawet "razem" leżałyśmy na porodówce smile ja urodziłam o 22:06 smile))
            hihihi
            • edyta774 Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) 20.11.03, 16:01
              Dziewczyny, czy tylko ja zostałam na placu boju?!!!!!!!?!??!?!? Termin na
              poniedziałek, ale... tak wam zazdroszczę (w pozytywnym tego słowa znaczniu).
            • alaiw Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) 20.11.03, 16:28
              Witam wszystkie już szczęsliwe mamusie i jeszcze te oczekujące!
              Odzywajcie sie i dodajcie otuchy innym oczekującym.

              sama zaliczam sie do tej drugiej kategorii- termin na 26 listopada, ale jak na
              razie to dzidkowi sie raczej nie śpieszy.
              Lekarz na wczorajszej wizycie powitał mnie słowami, że w 39 tygodniu to
              mogłabym już urodzić (pozbyć się mnie chciał czy co?), a po badaniu przebąkiwał
              coś o tym ,że pewnie urodze po terminie.
              Co prawda główka jest już nisko, brzucho opadło, a szyjka się lekko skróciła,
              ale "brak porządnych skórczy"- zawyrokował.
              Faktycznie skórczy , tych bolesnych , to jeszcze nie mam oprócz napinania
              brzucha. Chyba nie powinien mnie jsdnak tak straszyć, bo przez te kilka dni
              wszystko może się zdarzyć. I mam nadzieję że wszystko będzie OK i urodzę w
              granicach terminu.
              A poza tym toczę nierówną walkę z wirusami( westrętne prze3ziębienie załapałam
              i nic prócz tzw. domowych sposaobów nie mkożna na to brać).
              Czy inne Listopadówki też sa nękane przez wirusy i co z tym świństwem robicie?
              Na czosnek i gorące mleko już nie mogę patrzeć ( ale musze powiedzieć, że
              pomaga). A no i smierdzi ten czosnek tak, że wampiry mogę odganiać.

              Gratulacje dla mam które cieszą się już swymi pociechami listopadowymi.

              Pozdrowionka alaiw
              • jelma Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) do asiaasi1 20.11.03, 22:50
                hmmmmmmmmmmmmmmmmm
                z wrażenia zapomniałam, ze urodziłam 14.11 smile)))))))) hihihi..........
                tak jakoś skojarzyłam smile)))))))))))))
                a to Ci dopiero smile))))))))))))))))))
                • asiaasia1 Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) do asiaasi1 21.11.03, 14:15
                  smile))))))he he no prawie sie udalo "razem "smile))))))))
                  ale starszaki tez chyba mamy w podobnym wieku - Maja ma 16 miesiecy i baaardzo
                  zazdrosci mlodszej cyca - musze je obie karmic jednoczesnie ,na dwa
                  fronty smile))))))a jak twoje starsze dziecko reaguje na malenstwo ? ja musze
                  starsza bardzo pilnowac - ona chyba jest w niezlym szoku smilepozdrowienia
                  • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 :-)))))) do asiaasi1 25.11.03, 04:00
                    cześć dziewczynki! Pora nieziemska. Właśnie odciągnęłam pokarm, zalulałam moje
                    maleństwo i myślę ach wskocz na forum bo jutro nie będziesz miała czasu. Dziś
                    miałam ściągane szwy, cholera ale bolało. Były przenoszone. Skąd miałam
                    wiedzieć, że trzeba je zdjąć po 5, abądź 7 dniach. Tak powiedział położna, a
                    lekarz ordynator że po 14. poszłam więc po 12. I znowu ciężko mi z ta pupą. I
                    siedzię jak pokręcona.
                    Szczerze to zazdroszczę tym mamusiom czekającym i oczywiście nie zazdroszczę.
                    Dla mnie poród to pestka, gorzej wspominam szwy i siedzenie na twardych
                    łóżkach. A nie zazdroszczę bo dzidziulek jest ze mną i nikt mi go nie
                    odbierze. Chyba mnie kojarzy, bo w trakcie mej nieobecności dał tatusiowi tak
                    popalić, że ten aż zadzwonił do babci na skargęsmile lecę spać. już się
                    przyzwycziłam do tego urywanego snu. krótki ale treściwy. pozdrawiam mamusie w
                    każdym rozmiarze (i te z brzusiami-rozkoszujcie się tym stanem)
          • anfido Re: Listopad 2003- 15.11 26.11.03, 11:17
            Melduje się Anfido. 15 listopada o godz. 0:15 urodziłam synka Adasia - waga
            3990 g i 57 cm długości. Urodzenie mojego synusia od odejścia wód płodowych
            ( na sali porodowej) zajęło mi tylko 10 minut. Mały dostał 10 punktów wskali
            Apgar. Tatuś Adasia dzielnie asystował przy porodzie. Podobno dałam sobie
            lepiej rade niż przy pierwszym porodzie dwa lata temu.Mój mąż był bardzo ze
            mnie dumny. Niestety mam też smutną wiadomość. Nasz synek urodził się z
            wrodzoną wadą srca - ma zwężenie zastawki aortalnej z niedomykalnością
            zastawki. Po porodzie dopiero w 10 dobie pozolona nam wrócic do domu, a za dwa
            tygodnie nasz synek będzie miał robiony zabieg w Akademii Medycznej w Gdańsku,
            tzw. cewnikowanie z balonoplasytką. Wszyscy jesteśmy bardzo zdenerwowani tym
            zabiegiem, ale optymistycznie patrzymy w przyszłość i wiemy, że wszystko się
            uda i nasz synek szybko wróci do zdrowia.
            Gratulujemy wszystkim dziewczynom które juz urodziły i życzymy powodzenia
            wszystkim tym, które jeszcze czekają na swoje skarby.
            Pozdrawiam, Anfido (mama Filipka 11.02.02 i Adasia 15.11.03)
            • edytka1973 Re: Listopad 2003- 15.11 26.11.03, 11:23
              Witam
              Trzymam kciuki za Twojego Adasia, rozumie bardzo wasze zdenerwowanie, ale tak
              jak napisalas trzeba wierzyc ze bedzie dobrze i synek bedzie zdrowy.

              Powodzenia i pozdrawiam
              Edyta z Bartusiem (dzis ma 2 tygodnie)
              • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 27.11.03, 11:00
                Trzymaj sie Adasiu, będzie dobrze nie takie wady lekarze potrafią leczyć. Sama
                przechodzę to od czasu do czasu z siostrzeńcem, bo operację co jakiś czas
                trzeba powtarzać (w Jego przypadku). Wszystko w rękach Boga i zdolnych
                lekarzy. Ucałuj mamusię i prześlij Jej malutki uśmiech. Mamusiu przejdźcie to
                szybko i bezboleśnie. Pozdrawiam bardzo serdecznie -nie jesteś sama.
            • anfido Re: Listopad 2003- 15.11 27.11.03, 16:30
              Dziękuję Wam za słowa otuchy.
              Z niepokojem czekamy na kolejne echo serca.
              Damy znać jaki będzie jego wynik.
              Pozdrawiam, Anfido
              • grutkosia Re: Listopad 2003- 15.11 29.11.03, 11:25
                Ja również wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymajcie się ciepło!
                A mój termin minął wczoraj, wieczorem odszedł czop, w nocy pobolewał brzuch jak
                na okres ale były tylko 3 skurcze. To moja druga ciąża na dodatek zagrożona
                przedwczesnym porodem więc byłam pewna, że 37-38tyg to max i się "rozsypię" a tu
                proszę skończone 40tygodni!!! Jutro kolejne ktg więc liczę, że może mnie
                zostawią...a swoją drogą na Starynkiewicza gdzie będę rodzić jeżeli szyjka jest
                przygotowana ( a moja z pewnością jest) wywołują już po 7dniach od terminu.
                Wcześnie prawda? W większości szpitali czekają 10-14 dni. No cóż przynajmniej
                wiem, że urodzę najdalej 5.12.2003...tongue_outozdrawiam.
                • edki16 Re: Listopad 2003- 15.11 01.12.03, 20:51
                  Cześć Mamuśki
                  Dopiero teraz udało mi się dorwać do komputera. Ostatni raz pisałam 28.10 i o 3
                  w nocy zaczęło się. @9.10 o godz. 7.45 pojawił się na świecie mój wymarzony
                  Szymonek. Dla niego był to trudny poród oplątany pępowiną urodził się
                  niedotleniony. Spędziliśmy w szpitalu 17 koszmarnych dni o których chcę
                  najszybciej zapomnieć. Najwięcej czasu spędziłam płacząc przy cieplarce gdzie
                  pod lampami gubił potworną żółtaczkę, nie pozwolono mi karmić piersią więc
                  odciągnięty pokarm wylewałam też płacząc. teraz cieszymy się sobą i uczymy na
                  nowo. Niestety musimy zaliczać różnych lekarzy którzy nie zawsze mają dobre
                  wiadomości, ale to już inna historia. Nie miałam czasu czytać Waszych listów,
                  ale gratuluję Wszystkim mamom. Eliza wyprzedziłam Cię ? Edyta
                  • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 02.12.03, 09:58
                    A i owszem wyprzedziłaś łobuziaro! Gratuluję synalka. Jedna rada uważaj na
                    ułożenie siusiaczka, bo inaczej tak jak ja będziesz zmieniała ubranka razem z
                    pieluchami, zawsze do dołusmile A co do karmienia mi się nie udało i karmię
                    małego przez butelkę, wymaga to więcej pracy, bo muszę ściągać, ale nie miałam
                    serca zmuszać malucha, gdy On nie miał pojęcia co to znaczy ssać i robić mu
                    siniaki na głowie, a do tego głodzić. Teraz jest piękny i pulchny i mam
                    nadzieję szczęśliwy. A skoro i tak wracam do pracy po trzech miesiącach to
                    mały i tak musiał by sie przekonać do butli. Pozdrawiam
                    Ps. Dziękuję wszystkim dzieczynom za wsparcie, za miłe posty, za towarzysztwo
                    podczas mego czasu oczekiwania. Naprawdę miło było Was poznać smileEliza i
                    Maksymilianek
                    • edki16 Re: Listopad 2003- 15.11 02.12.03, 22:56
                      Cześć Eliza
                      Jeśli Cię to pocieszy to u mnie jest podobnie. Prosto ze szpitala pojechałam do
                      poradni laktacyjnej i zaczęła się walka o powrót do karmienia piersią, po 10
                      dniach skapitulowałam, ściągam pokarm i podaję butelką.żal mi bo starszego
                      synka karmiłam 2 lata, ale widać tak miało być Pozdrawiam Ciebię i Maksa. Edyta
                      • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 03.12.03, 10:36
                        Dzięki bardzo. Na początku mojej decyzji o tym, że nie zamierzam katować synka
                        było mi ciężko. Słyszłam jak się tłumacze przed ludźmi i jakoś nie czuje się w
                        pełni mamą. Teraz jest juz lepiej i cieszy mnie, że nikt nie jęczy: daj cyca,
                        daj cyca (ładniej jest pierś) no i nie mam problemu z wystawianiem piersi na
                        widok publiczny. Teraz myślę tylko by utrzymać pokarm, bo ponoć przy ściąganiu
                        kończy się szybciej. pozdrawiam
                        • edki16 Re: Listopad 2003- 15.11 03.12.03, 18:47
                          Niestety u mnie jest podobnie. Czuję się "gorszą" mamą, ale tłumaczę sobie że
                          zrobiłam wzsystko co mogłam i teraz ściągając pokarm i dając go butelkę robię
                          to co mogę. Tylko my wiemy ile czasu zajmuje ściąganie pokarmu. Czym ściągasz ?
                          Ja wypożyczyłam laktator i na razie jest nieźle ale na jedno karmienie brakuje
                          mi pokarmu, daję wtedy Bebiko. Trzymaj się
                          • edytka1973 Re: Listopad 2003- 15.11 04.12.03, 17:31
                            Witam
                            Pozwole sobie sie dolaczyc do Waszej rozmowy.
                            Musze przyznac ze i u mnie jest tak ze musze sciagac pokarm i podawac z
                            butelki. Moj Bartus od poczatku zloscil sie przy cycusiu, lapal troche possal
                            poki piers byla pelna a potem zaczynalo sie, nerwy, plakanie, wyginanie sie. On
                            sie denerwowal i ja przy tym i z nim plakalam , a do tego zaczal jeszcze grysc
                            brodawki. Sciagam pokarm laktotorem Campola, jest calkiem niezly (chociaz nie
                            probowalam innych). Na jedno karmienie sciagam z obu piersi kolo 100 do 120 i
                            on to potrafi wypic. Nie wiem czy to duzo czy malo , ale pani dokor powiedziala
                            ze: sporo. i to po 2 godzinach juz jest glodny i trzeba dawac bebiko, bo po 2
                            godzinach tyle znowy nie sciagne. Takze latam tylko do kuchi myje i wypazam
                            bytelki. A do tego od 3 dni cos sie Bartkowi przestawilo w glowce wink))i prawie
                            nie spi w dzien, pokima jak ja to mowie po parenacie minutek i marudzi troche.
                            No, jak chodzimy na spacer to w tym czasie kolo godzinki pospi. za to w nocy
                            spi i daje nam troche pospac. Wczoraj jak usnal kolo 9 to sie obudzil dopiero
                            kolo 2 w nocy.
                            No toby bylo na tyle, rozpisalam sie troszeczke wink))
                            Niektore z mam i ja jestesmy na : "z zycia rowiesnikow" pod : lispotad 2003,
                            dolaczcie
                            pozdrawiam wszystkie mamusie i ich dzidziusie

                            • edki16 Re: Listopad 2003- 15.11 04.12.03, 20:14
                              A mnie się wydawało że jestem jedyna na świecie która nie karmi piersią ! Ja
                              mmsiała wypozyczyć laktator medela, ale trzykrotnie traciłam pokarm pod wpływem
                              stresów w szpitalu. Edyta jestem pod wrażeniem ilości mleka które ściągasz a
                              także apetytu malucha. Mój 5 tygodniowy szkrab zjada 40 - 60 ml za to często,
                              ale na dobę to ok. 500 ml. Lekarka mówi że to mało, ale więcej nie chce. Na
                              dodatek ma straszne kolki i to w nocy. Też bym pospała. Pozdrawiam i idę
                              ściągać.
                            • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 06.12.03, 12:29
                              Super, że odpisałyście. Z Maksymilianem sprawa wygląda tak: mały przy jednym
                              posiłku potrafił wrabać około 100, ale potem zwracał nosem, więc zadzwoniłam
                              do siostry i powiedziała, że dzidzia się przejada. Wzięłam się ostro do roboty
                              i zaczęłam liczyć ile je. Zaniepokoiłam się też, bo już nie wyrabiam ze
                              ściąganiem. Nie mam juz żadnych zapasów. Dokładnie od południa wczoraj do
                              dzisiejszego zjadł 835ml, z tym że zaczęłam już mu ograniczać jedzenie. W tn
                              sposób,ze na raz dostaje 60ml i nie wciskam mu jedzenia za każdym płaczem,
                              tylko zabawiam, tak by pomiędzy jednym a drugim jedzeniem minęła godzina.
                              Niestety nasz też z aniołak zamienił się w potworka i zasypia na kilka minutek
                              w ciągu dnia, a potem się pręży wygina, przeciąga i wstaje. Najlelpiej śpi na
                              mniesmileDziś aż męża zirytował, bo fizycznie juz nie wyrabiał, a ja na to:tatuś
                              to początek dnia. Byle do 16, potem jest już lepiej.
                              Co do pokarmu. Ja też myślę już poważnie o bebiko, bo pokarmu coraz mniej.
                              Piję herbatki, wodę i soki, ostatniej nocy zaczęłam częściej ściągać i
                              otrzymuję co 3 godziny 125-135ml. W tygodniu gdy nie ma męża odciągam rzadziej
                              co 4-5 godzin, bo niestety nie mam kiedy. Kurcze a jeszcze niedawno miałam po
                              dwie butelki z jednego ściągniecia. Ściągam laktatorem Aventu i ręcznie
                              dokańczam. Dzięki bardzo za info ile powinien zjadać mały. Pozdrawiam
                              • edki16 Re: Listopad 2003- 15.11 06.12.03, 16:29
                                Eliza ! Maks to ma apetyt! ponieważ Szymek na początku spadł na wadze zaczęłam
                                zapisywać ile zjadał. Do przedwczoraj strudem przekrczał 500 ml. Od 2 dni zjada
                                650 ml. Niestety brakuje mi już pokarmu i na 1 karmienie daję mu Bebiko Omneo
                                które polecono mi w por. laktacyjnej. Mąż też mi dużo pomaga bo z tym
                                odciąganiem to czasochłonna zabawa. Najgorsze są dla nas kolki, zawodzą
                                wszystkie znane mi środki i sposoby. Lecz gdy ich nie ma jesteśmy
                                najszczęśliwsi na świecie. Pozrowienia Edyta
                                • edytka1973 Re: Listopad 2003- 15.11 06.12.03, 17:30
                                  hej
                                  Faktycznie z tym odciaganiem jest sporo zabawy. Ja sobie zorganizoawalm to tak
                                  ze nakarmilam bebiko, po karmieniu (i trzymaniu az rece odpadaja do bekania)
                                  odciagam pokarm i wtedy mam gotowa butelke do nastepnego karmienia. Tak jak
                                  pisalam na dlugo mu nie starcza moj pokarm, po ok. 2 godzinach robi awanture i
                                  trzeba podawac znow bebiko ( bo w cucusiach mleczka nie za duzo )i tak w kolko.
                                  Co do kolek, jak na razie to Bartek chyba nie mial kolki, sasiadka ktora ma pol
                                  roku starsza corcie powiedziala mi ze jak bedzie to na pewno sie zorietuje,
                                  takze odpukac...
                                  Edki16 - wspolczuje tych kolek syncia. Po karmieniu trzymasz do odbicia ?? A
                                  moze cos w Twojej diecie jest cos co mu nie sprzyja. Mi powiedzieli jeszcze w
                                  szpitalu, czego powinnam sie wystrzegac: np. 1.nic smazonego, 2.cytrusow,
                                  3.czekolady (chodzi o kakao) bakali (glownie orzechy), czyli czekoladka odpada
                                  ( a wlasnie maz mnie denerwuje i wcina pyszna milke z orzechami, a mi slinka
                                  cieknie ) 4.ogolnie wszystko delikatnie przyprawione. Nie jem tez pomidorow,
                                  papryki, ogorkow (ani konserwowych ani kiszonych ani tych normalnych) no i
                                  oczywiscie nic z kapusy, fasoli,grochow, ogolnie nic wzdymajacego i nie pije
                                  kawy (chociaz nieraz mam ochote). Pije herbatke dla mam karmiacych, sok
                                  jablkowy i z czarnych porzeczek rozcienczoych woda.
                                  Toby bylo na tyle, bo maz juz mnie goni od komputera, wredniak jeden wink)

                                  Papatki i pozdrowionka, Edyta
                                  • grutkosia Re: Listopad 2003- 15.11 10.12.03, 19:11
                                    Urodziłam! Maluszek zechciał przyjść na świat dwa dni po terminie czyli
                                    30.11.2003. Zaczęło się od skurczy ok godz.3.20 rano, były od razu co 5 minut
                                    więc ok 4.00 podjeliśmy decyzję o wyruszeniu do szpitala. Na izbie przyjęć
                                    stawiliśmy się ok 5.00 ( musieliśmy odwieść starszą córkę)i mimo tak wczesnej
                                    pory przyjęto nas bardzo zyczliwie. PO zrobieniu ktg i badaniu okazało się, że
                                    mam juz rozwarcie na 2cm więc przeszłam na porodówkę. Mimo, że skurcze nie były
                                    bardzo bolesne rozwarcie postępowało i ok godz 8.00 były już 4cm. Zaproponowano
                                    mi przebicie pęcherza oraz "gimnastykę" na piłce. Muszę powiedzieć, że piłeczka
                                    działa po kilku chwilach siedzenia dostałam bardzo bolesnych skurczy na tyle, że
                                    nie mogłam dłużej siedzieć. Poprosiłam o znieczulenie które dostałam bez
                                    problemu i..wtedy się zaczęło! Przed podaniem znieczulenia miałam rozwarcie na
                                    5cm, po jego podaniu poczułam dwa leciutkie skurcze, trzeci był już mocniejszy z
                                    dziwnym ciągnięciem w kroczu, weszła położna więc powiedziałam, że chyba
                                    znieczulenie przestało działać na co ona " nie możliwe przez 15 minut na pewno
                                    nie przestało ale gdyby skurcze były mocniejsze proszę powiedzieć to zawołamy
                                    lekarza". Położna zdążyła zamknąć drzwi a ja czuję, że mały wychodzi i to bez
                                    żadnego parcia z mojej strony! Mąż zawołał lekarza, na sali panika, wszyscy się
                                    szybko przygotowują u mnie rozwarcie na 10cm i parcie...trzy parte i maluch na
                                    świecie, 4kg i 60cm-kawał chłopa! Łączny czas porodu od chwili wejścia na
                                    porodówkę 4.25h. Przy pierwszym 27godz porodzie to naprawdę espresowo. Rodziłam
                                    na Starynkiewicza i naprawdę należą się wielkie słowa uznania dla pracy i
                                    podejścia do pacjenta położnych i lekarzy z tego szpitala. Malutki jest bardzo
                                    grzeczny, narazie obywamy się bez kolek i problemów (odpukać)no oprócz mojego
                                    niedosypiania ale takie uroki. Pozdrawiamy wszystkie mamusie.
                                    • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 11.12.03, 09:46
                                      gratulujemy Ci bardzo serdecznie, wybacz ze tak krótkoale Max okupuje jedna ma
                                      reke. cieszymy sie z waszego szczescia. buziale
                                      • edytka1973 Re: Listopad 2003- 15.11 16.12.03, 22:15
                                        alez tu strasznie ucichlo
                                        • eliza582 Re: Listopad 2003- 15.11 21.12.03, 20:41
                                          przeniosłysmy się na forum rówieśników


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka