Dodaj do ulubionych

Depresja tuż przed rozwiązaniem :(

23.03.07, 07:36
Nie wiem czy któraś z was przechodziła coś podobnego, czy to tylko ja jestem
jakaś nienormalna, ale od kilku dni straciłam radość ze wszystkiego. Także ze
swojego stanu. Zostało mi kilka dni do porodu. Całą ciążę byłam szcześliwa i
radosna. To już moja druga ciąża. Pierwszą wspominam miło, poród też nie był
ciężki. A mimo tego teraz jakoś nie umiem sie cieszyć sad Jestem pełna obaw
czy poradzę sobie przy dwojce dzieci (mam 4 letniego syna). Czy w tym całym
zamieszaniu nie stracę samej siebie?!
Napiszcie jak wy radzicie sobie z takimi wątpliwosciami...
Obserwuj wątek
    • ak251 Re: Depresja tuż przed rozwiązaniem :( 23.03.07, 10:05
      U mnie podobnie. Mam 1,7 m-cy synka i na dniach rodzę. Też się boję i mam
      huśtawki nastrojów. Mam gorsze dni i lepsze. Jednego dnia płacze i jest mi źle
      a drugiego mam pełno energii. Zwalam to na hormony i mam nadzieje, że wszystko
      się ułoży!
      • uczula Re: Depresja tuż przed rozwiązaniem :( 23.03.07, 14:21
        zmartwie cie, nie nastawiaj sie ze po porodzie smuteczki mina jak reka odjal.
        Nie mina.
        Wrecz beda mialy tendencje do nasilenia sie bo do hustawki hormonow dolaczy sie
        niewyspanie i ogolne zmeczenie.
        Przeciez znane jest ogolne pojecie depresji POPORodowej...
        Trzeba sie niestety albo stety nastawic pozytywnie i miec w zapasie duuuuzo
        cierpliwosci.
        Do siebie samej, do bliskich, do dziecka...
        Da sie przezyc.
        A co przezyjemy to nasze smile
    • kasiaa40 Re: Depresja tuż przed rozwiązaniem :( 23.03.07, 10:54
      mam podobne dylematy
      też nie chciałabym zatracić samej siebie, co miało miejsce po pierwszym
      porodzie i trwało trochę smile
      mam wiele wątpliwości, jeden dzień gorszy drugi lepszy - pocieszam się tym, że
      to w końcu minie i będzie po wszystkim - przecież "po nocy przychodzi dzień"
      trzymaj się
    • prazanka Re: Depresja tuż przed rozwiązaniem :( 23.03.07, 13:52
      normalne wahania nastrojow - tak to jest, kobita w ciąży to czysta chemia,
      biologia, hormony, tuż przed rozwiązaniem sie nasila. Trzeba przespac, dogadzać
      sobie ulubionym jedzonkiem, filmami, pachnaca kąpielą, bliskością z facetem..
      jak tylko możecie korzystajcie z pomocy osób trzecich.. a skupcie się na sobie.
      przypomnijcie sobie slodkie oczekiwanie na nieznane doświadczenia z pierwszej
      ciąży. a potem bedzie ok! juz jestescie wspaniałymi matkami, macie doswiadczenie
      więc drugie dziecko tylko potwierdzi wasze rodzicielskie możliwości smile a jak
      fajnie bedzie jak kiedys wpadna do waszego lozka 2 szkraby - jeden z lewej
      drugi z prawej wink
      • noemip Brak pomocy 31.05.07, 17:45
        Czytam sobie te stare wątki o depresji ciążowej, ale dalej jestem bezradna.
        Zupełnie nie pomaga mi np. ostatni post tego wątku. Mam silną alergię
        pokarmową, więc nie za bardzo mogę się nacieszyć jedzonkiem. Filmy... Nie mamy
        telewizora, DVD, a ktoś musiałby się zaopiekować starszym dzieckiem, żebym
        mogła wyjść do kina. Teściowa pomaga, ile może, ale też nie bardzo może, bo
        sama ma chorą mamę i inne obowiązki, moja mama mieszka w innym kraju, ale też
        ma na głowie mojego chorego brata. Mąż jest przepracowany, teraz też siedzi
        jeszcze w robocie 40 km stąd, a w ogóle to mało się mną interesuje ostatnio,
        ważniejsze są dla niego wydarzenia sportowe. Przed pierwszym porodem miałam
        sajgon - boreliozę i zapalenie nerwu kulszowego, sam poród przebiegał w sposób
        bardzo sztuczny, a po porodzie dopiero się zaczęło - dziecko nie miało "ani
        gramu tłuszczu", jak powiedziała lekarka, która przyjęła nas do szpitala, gdzie
        spędziłam miesiąc z malutkim dzieckiem... potem też nie było wesoło, teraz też
        nie jest, więc nie ma skąd przywołać miłe wspomnienia związane z posiadaniem
        dziecka... to co zrobić, do cholery? Ma ktoś jakiś pomysł? Czy ktoś jest w
        podobnym stanie?
        • uczula Re: Brak pomocy 31.05.07, 21:42
          w chwilach bardzo zlych ( a mam ich wiele) przypominam sobie, jak pierwsze
          dziecko kladlo mi mala pulchna lapke na policzek...
          albo jak ( gdy miala gdzies okolo 2 lat) przychodzila sie i pytala czy to co
          powiedzial tatus jest prawda.
          Wtedy sie przestraszylam, ze mam tak wielki autorytet u dziecka...wystarczylo
          moje zapewnienie ze tak.
          Naprawde.
          Albo jak wychodzilysmy na spacerek, a ona ubrana juz czekala cierpliwie az ja
          sie ubiore - mamy takie zdjecie.
          Miala dlugie jasne wloski ( tak okolo roczku wtedy miala) ktore sie same
          elektryzowaly od siebie co powodowalo, ze sterczaly na wszystkie strony smile oj
          bardzo smiesznie wygladala, ale ta cierpliwosc i ufnosc w tych malych oczkach...
          a dzisiaj tak pyskuje do mnie!!!Jedza!

          To sa te mile chwile.

          Reszta nie byla mila.
          chociaz tamta ciaze znosilam lepiej i fizycznie i psychicznie.
          W tej duzo histeryzuje i duzo placze.
          I zdecydowanie mniej sie ciesze, mam duzo chwil w ktorych nie chce dziecka.
          I rozne pomysly mi przychodza do glowy.
          jak bylo bardzo bardzo zle, to potrafilam wyjsc z domu ( w srodku nocy) i
          pojsc...przed siebie.
          Gdy jest zle potrafie nic nie jesc, nie brac witamin, magnezu nic - caly dzien.
          to glupie i dziecinne...ale taka mam faze buntu.
          Do wszystkich mam pretensje ze mnie olewaja.
          Oczywiscie do najblizszych mam najwieksza, no bo od nich najwiecej wymagam.
          - tak jak ty smile
          Czasem czuje sie z ta moja ciaza i z dzieckiem taka zupelnie sama.I wtedy jest
          bardzo zle.
          Mam czarne wizje przyszlosci w ktorej nie ma miejsca na nowe zycie.
          wtedy tez jest zle.
          Na ogol przeplacam takie mysli przeplakanymi nocami.
          Teraz mysle, ze to jednak hormony...wiesz...i ze to poprostu minie.
          Zniknie wraz z urodzeniem sie dziecka.
          Tak na to licze.
          Moja druga polowka czasem mi pomaga - poglaszcze po brzuszku i wtedy jestem
          przesciesliwa, ale potrafi tez wpedzic w depresje taka, ze placze 2 dni z rzedu.
          Bo powiedzial cos nie tak...i w takiej wlasnie hustawce zyje z dnia na dzien.
          A do porodu zostalo troszke ponad 50 dni...
          bardzo sie boje.
          Ale kupilam juz material w misie smile na przescieradelko i poszewke na kocyk...i
          ciesze sie, ze bylo mnie na to stac smile
          Noemip - wiesz oprocz samych negatywow i ciezarow jakie naklada ciaza i dziecko
          sa te chwile, ktorych ci nikt nie odbierze, jesli tylko zdolasz je wypatrzec.
          Nie daj sie pograzyc w depresji. W czarnych i zlych myslach.
          POmysl, ze oprocz nieprzespanych nocy beda tez dnie, gdy dziecko bedzie sie
          smialo do ciebie smile.
          I u ciebie bedziesz szukalo usmiechu. Bedziesz najwazniejsza.
          smile
          MNie taka mysl pomaga...niezawsze, ale pomaga.

          Pozdrawiam goraco.
        • uczula Re: Brak pomocy 31.05.07, 21:47
          ps. ja raczej nie mam co liczyc na pomoc mojej mamy, ma juz ponad 60 lat i sama
          z soba niekiedy nie daje sobie rady, poza tym ma takie hasla... ktore zakrawaja
          na typowa toksyczna matke.
          Nie chce z nia mieszkac dalej...
          z moim Duzym Misiem tez sie roznie uklada...raz jest dobrze, raz zle...ale
          ciagle jest, co bedzie dalej? naprawde nie wiem...
          naprawde.
          • noemip Re: Brak pomocy 01.06.07, 22:59
            Uczula smile
            Wielkie dzięki, naprawdę mi pomogłaś... Nawet nie wiem, jak Ci podziękować.
            Dopisałam się do tego wątku, ale ja też zaczynam "dopiero" 8 miesiąc. Trochę
            jeszcze przed nami... ale mam nadzieję, że potem nam obu przejdą te czarne
            myśli...
            A tak w ogóle to co Cię uczula? smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka