Nie wiem czy któraś z was przechodziła coś podobnego, czy to tylko ja jestem
jakaś nienormalna, ale od kilku dni straciłam radość ze wszystkiego. Także ze
swojego stanu. Zostało mi kilka dni do porodu. Całą ciążę byłam szcześliwa i
radosna. To już moja druga ciąża. Pierwszą wspominam miło, poród też nie był
ciężki. A mimo tego teraz jakoś nie umiem sie cieszyć

Jestem pełna obaw
czy poradzę sobie przy dwojce dzieci (mam 4 letniego syna). Czy w tym całym
zamieszaniu nie stracę samej siebie?!
Napiszcie jak wy radzicie sobie z takimi wątpliwosciami...