Dodaj do ulubionych

12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje rady:(

22.12.08, 12:17
Dziewczyny czy Wam tez zdazało sie płakac cale dnie i niczym, sie nie
interesowac i niczym nie cieszyc?
Ja juz mam wszystkiego dosyc, jestem w 12 tc i praktycznie ostatnie dwa
miesiące wykonczyly mnie fizycznie i psychicznie. Mam mdłości i wymioty prawie
24h na dobe, bylam juz dwa razy w szpitalu. Czasem mi sie juz wydawalo ze
bedzie troche lepiej i ze mam jakis sposob na ogranicznie tego koszmaru, a za
chwile znowu dramat wymiotów, po wszystki, a nawet z pustym zołądkiem, wtedy
silny odruch wymoitny mało mnie nie udusi...
Juz naprawe nie mam siły, jeszcze kilka tygodni temu sobie to jakos
tłumaczyłam, ze minie z I trymestrem, ze bedzie troche lepiej, tylko jeszcze
troche czasu. Teraz juz nie widze nawet malego swiatela w tunelu.
Płacze srednio 10 razy dzienie, w nocy nie moge spac, bo mdlosci i odruch
wymiotny budza mnie co godzine... nie moge sie na niczym skupic, tylko to
forum i zrozumienie albo jakies porday od Towarzyszek cierpienia odciagają
moją uwage na pare minut dzinnie.

Strasznie sie boje ze mam depresje i ze sama sobie nie poradze, nie umiem juz
wziac sie w garsc sama. Wiem ze nie jestem sama z podobny stanem, czy ktras z
was radzila sie psychologa? Chociaz tak naprawe to co mi psycholog pomoze na
wymioty i tak beda i tak beda... ale ja sie naprawde boje sie ze sie załamie
na dobre, juz jestem bliska zwariowania. Boze niech to sie juz skończy!


Obserwuj wątek
    • olgakg Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 12:23
      Nie przejmuj sie ja tez mam podobnie, wczoraj sie obrazilam na meza
      o glupotke , bo niechcial ogladnac czapki ktora mu chcialam kupic i
      potem ryczalam caly dzien.maz mnie przytulal, juz chcial ta czapke
      ogladnac ale to nic nie pomagalo caly czas mi sie plakac chcialo smile
      ja jestem w 16 tygodniu juz mi mdlosci mineły, ale plakac mi sie
      czesto chce i czasem nic mnie nie cieszy tak jak ciebie.przejdzie,
      to jest wszystko od stanu hormonalnego w ciazy smilePozdrawiam i
      trzymaj sie i nieplacz ja tez sie postaram smile
      • aleksandra_bd1 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 13:03
        Pamiętam początki pierwszej ciąży. Pierwszy trymestr to była prawdziwa katorga.
        Spędzałam wieczory samotnie na kanapie przed telewizorem i płakałam oglądając
        reklamy wink. Uwierz mi, z każdym tygodniem będzie lepiej. Drugi trymestr jest
        znacznie lepszy od pierwszych trzech miesięcy. Potrzebujesz teraz kontaktu z
        innymi. Porozmawiaj z kimś bliskim, najlepiej z kobietą, która wie co znaczy
        ciąża z jej blaskami i cieniami.
    • monika7895 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 12:27
      Slyszalam ze wymioty koncza sie wlasnie jakos tak 13tc,szczerze
      zycze Ci tego bo widze,ze naprawde sie meczysz sadja co prawda nie
      wiem co Ci doradzic,bo nie mialam takich problemow ,ale moze pogadaj
      z jakos zaprzyjazniona osoba, albo przyjaciolka,zeby dodaly Ci
      otuchy,zebys psychicznie lepiej sie poczula,wietrz sobie czesto
      pokoj,idz na spacer,swieze powietrze moze Ci pomoze,pozdrawiam
      serdecznie
    • smerfetka8801 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 12:28
      kochana w poprzednie święta czułam się podobnie a teraz jestem mamą 4,5
      miesięcznej córki smile
      wymioty nawet po 20 kilka razy na dzień gardło zdarte do krwi przez ponad 2 tyg
      chodziłam głodna bo nic w żołądku nie było dłużej jak 15 minut zapach ryby czy
      śledzi przy stole mnie osłabiał.płakałam przyszłemu mężowi w koszule po kilka
      razy na dzień pytając kiedy to się skończy.skończyło się pod koniec 4 miesiąca
      ciąża stała się przyjemnością.jak oka mgnienie minęły kolejne miesiące i nagle
      leżałam na porodówce smile i co prawda nie byłam w stanie nie tylko jeździć na
      zajęcia i zaliczyć roku bo miałam nawet problem aby dojechać do lekarza trasa
      około 20 minut woził mnie teść i po drodze wymiotowałam ze 3 razy...ale teraz
      nadrabiam studiuję idzie mi świetnie po porodzie nie miałam depresji bo
      cokolwiek by się nie dział po nie jest to gorsze od horroru mdłości.to przeżycie
      dało mi siłę teraz macierzyństwo to absolutnie sama przyjemność mimo
      nieprzespanych nocy i skoków rozwojowych dziecka.
      dasz radę
      • pikka6 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 15:26
        a bierzesz jakieś leki przeciwwymiotne??? bo z tego co wiem to lekarze zalecają
        je w trudniejszych przypadkach...Wkońcu trudno wytrzymać za długo w takim stanie
        nie nabawiając się deprechy wink Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    • maiwlys Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 15:36
      Moja koleżanka tak miała sad Współczuję ci bardzo, poradzić nie
      potrafię. Na pewno jak przejdą, a w końcu pewnie przejdą zapomnisz
      o "depresji" i powoli wszystko zacznie wracac do normy. Pewnie dużo
      schudłaś co?
    • maggie32-1 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 15:47
      hej!
      popros lekarza o pomoc, dziwne ze nie dał ci nic na wymioty. Moja
      kuzynka też się tak męczyła, dostawała jakieś zaszczyki i ponieważ
      nie jadła w zasadzie wszystko zwracała dostawała kroplówki.
      ja jestem w 28 tyg. i mam depresje. w zasadzie nie chce mi się z
      łóżka wstawać. chce przespać następne trzy miesiące.
      czemu mam depreche nie wiem. w sumie nie wymiotowałam w ogóle, moze
      z dwa dni; nie przytyłam dużo, na razie tylko 5,5 kg, wiem ze mam
      wymarzoną córke ,ale chyba trudno mi jest zrozumieć co się ze mną
      dzieje.
      czuje się duż i ciężka i mało atrakcyjna. wszyscy sie tylko pytają :
      jak tam dzidzia a nikt się nie zapyta jak tam u mnie. moj mąż ciągle
      pracuje po 12 godzin na dobe a czasem więcej bo ma biznes a czasy
      teraz jakie są każdy wie(dodam ze mieszkam w Anglii). nie chce tu
      mojej rodziny narazie bo nie chce żeby mnie w takim stanie widzieli.
      boje się że przy matce jeszcze bardziej się rozkleje.
      zmuszam się żeby iść do pracy (20 godz. w tygodniu), nawet sstudia
      które zaczęłam w tym roku mnie nie cieszą, a tak bardzo chciałam je
      zacząć i dużo prac w to włożyłam.
      w zasadzie rycze jak męża nie ma, bo on ma dosyc na głowie.
      Przy ostatniej wizycie położnej powiedział jej że według niego mam
      depresje a ja się wtedy rozkleiłam i zaczęłam ryczeć.powiedziała ze
      potrzebuje pomocy i teraz raz w ttygodniu przychodzi taka laska z
      przychodni ale szczerze nie wiele to pomaga.wczoraj zaczęła mi się
      grypa kaszle jak nie wiem co, poszlam do lekarza a on powiedzial ze
      nie mam nic nie brać lepiej. tylko paracetamol w małych
      dawkach.czuje się strasznie..
      zazdroszcze kobietom które potrafią cieszyć się z kazdego dnia w
      ciąży.
      ja kocham moja córcie chociaż jeszcze 3 miesiace zanim ją zobacze,
      ale ciąża to dla mnie więzienie
      • zigzac1 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 16:15
        Kochana! Popros swojego lekarza o Torecan. To jest lek dozwolony w ciazy, powstrzymuje wymioty. Wiem, jak bardzo sie meczysz, bardzo wspolczuje. Ja wymiotowalam do 5gomiesiaca podobnie jak ty. Torecan omagal, ulga byla wielka. Zobaczysz, bedzie ci latwiej wszystko znosic.
        pozsdrawiam i zycze poprawy.
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 18:09
          dziękuje za rade, niestety torecan u mnie nie działa...sad
    • compeel Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 19:07
      Ja wymiotowałam do końca 7 miesiąca.Pomaga szklanka mleka rano i pierwszy
      posiłek małymi kęsami w południe.
      • my_valenciana Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 22.12.08, 22:37
        Może diphergan - mi co prawda nie bardzo pomagał na mdłości, ale
        spałam po nim długo i to bylo fajne. Ja miałam depresję ok połowę
        ciąży. Było mi przykro, bo patrzyli na mnie jak na dziwaka i wyrodną
        matkę. Nikt nie chciał słuchać, że nie czuję się wspaniale i nie
        tryskam energią, że ciąża to nie jest najlepsza rzecz jaka mnie w
        życiu spadkała - piękne jest w niej tylko to, że kończy się
        dzieckiem. Mam jeszcze dwa tygodnie do porodu i nie mogę się go
        doczekać. Wyobrażam sobie jak to będzie cudowne nie być już w ciąży.
        Ta myśl jest przyjemniejsza nawet od tej, że mój synek będzie już ze
        mną wink)
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 31.12.08, 12:16
      Kochana nie martw sie ja miałam to samo tzn teraz jestem w 23tyg. i
      od około 3 jest lepiej juz nawet coś zjadam i wymiotuje tylko 3 razy
      dzieńnie a było strasznie haftowałam po 20 razy dziennie po
      wszystkim po wodzie, herbacie, suchym chlebie, sucharkach a jak nic
      nie zjadłam to wymiotowałam kwasami zołądkowymi, KATASTROFA a do
      tego po wstaniu z łóżka odruch wymiotny chciał mnie udusic nie
      potrafiłam dojsc do toalety bez zwymiotowania, leżałam 3 razy w
      szpitalu i tam było troche lepiej potem na tydzień do domu i znów
      katastrofa w sumie schudłam 8 kilo, teraz mi sie juz poprawia tzn
      jest o niebo lepiej mimo tego ze jeszcze sobie wymiotuje i mam
      odruch wymiotny aha brałam torecan i diphergan i pomoagał tylko
      chwilke, też płakałam 20 razy dziennie i tylko sie modliłam zeby
      jutro było lepiej, trzymam kciukaski wszystko Ci minie a jak dzidzia
      zacznie kopać to juz ci smuteczki przejda powodzenia i ściskam Cioe
      mocno smile)
    • tylna.szyba Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 31.12.08, 17:32
      Masz prawdopodobnie hyperemesis gravidarum - niepohamowane wymioty.
      Jestem po czterech miesiacach strasznych i wyczerpujacych wymiotow.
      Doslownie 24h, lezalam pod kroplowka i ciagle wracalam do szpitala.
      Pomoglo mi - tzn. nie ze wymioty przeszly, ale moglam zatrzymac
      jedzenie i plyny w zoladku - lezenie plackiem w lozku. Mam
      wspanialych przyjaciol, ktorzy dostarczali mi jedzenie pod nos. Pani
      doktor zaproponowala imbir na te wymioty - wysmialam ja.
      Depresje z tego powodu tez przezywalam, niejednokrotnie myslalam o
      podjeciu...uwaga...proby samobojczej.
      Wazne jst zeby wiedziec, ze to ma swoj koniec...tak nie bedzie
      zawsze. Nie wierze w psychologa i inne srodki przy tym schorzeniu.
      Trzeba przetrzymac.
      • tylna.szyba Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 31.12.08, 17:35
        Acha - u mnie zeden srodek przeciwwymiotny nie zadzialal. Kobieto,
        trzymam kciuki za ciebie i wierz mi, ze to sie kiedys skonczy.
    • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 02.01.09, 12:23
      Dziewczyny, dziekuje za Wasze wsparcie, to dla mnie bardzo wazne.
      Wiem ze to wszystko przejdzie, ale mam wrazenie ze nie u mnie. Nadal fatalnie
      sie czuje, znowu bylam w szpitalu z powodu wymiotów a do tego doszły jeszcze
      krwawienie, jakby wymiotów i nudnosci bylo jeszcze małosad Zastanawiam sie co
      moze mnie jeszcze spotkac...
      Depresja u mnie to juz pewne na 100%, psychicznie jestem wrakiem.
      W niedziele zaczynam 14tc, nie umiem sobie pomoc, nikt nie umie, nie widze nawet
      malego swiatelka w tunelu...
      Wiem ze przejdzie, tylko najwazniejsze pytanie KIEDY? bo nie wiem ile jeszcze
      wytrzymam...
    • teritom Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 02.01.09, 13:02
      W sumie w 12tc mdłości i wymioty powinny powoli dobiegać końca smile
      Ja wymiotowałam od 4-13tc, średnio 7-10 razy na dobę bez względu na
      to czy coś zjadłam czy nie, czy był to dzień czy noc. Schudłam 8kg.
      Starałam się spać jak najwięcej bo wtedy jakoś mi było lepiej. Mój
      ginekolog powiedzial, że to właśnie pusty żołądek wywołuje mdłości,
      więc starałam się przełknąć choć połowę bułki co czasami graniczyło
      z cudem, ale muszę przyznać, że pomagało. Trzeba to niestety
      przetrzymać smile
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 04.01.09, 17:44
        zazdroszczę ci bardzo mocno tego ze przeszło w 13tc ja dzis zaczęłam 14tc i
        nadal mecze sie 24h na dobe i nadal płącze jakieś 20 razy dziennie... nie mam
        juz siły ani fizycznej ani psychicznej... KIEDY TO SIE SKOŃCZY?
        straszne to uczucie kochac swoje dziecko i nienawidzić stanu ciąży..sad(((


        https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png
        • tylna.szyba Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 04.01.09, 21:23
          Mi zaczely przechodzic w czwartym miesiacu. Trzymaj sie tam, jeszcze
          troszke i przejdzie...zobaczysz. Jak psychicznie nie wyrabiasz - pisz
          tu do nas na forum.
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 05.01.09, 12:03
            Nie daje juz rady, po dzisiejszej nocy i poranku, mam serdecznie dosyc tej
            ciązy. Wiem ze to straszne co pisze ale czuje ze juz wiecej nie dam rady. Juz
            nawet nie mam sily oddychac... Tak chcialam tej ciazy, a teraz jej nienawidze,
            to straszne co pisze ale tak sie dzis czuje. Trzymalam sie tak bardzo mocno tego
            ze p 12 tyg. powinno byc juz lepiej, a tu jest tylko gorzej... Do szpitala juz
            nie chce, bo staram sie duzo pic i nie czuje zebym byla odwodniona, wiec te ich
            kroplówki albo torecan to mi nic nie pomogą...

            Na zewnątrz takie piękne słonce a tu mi sie juz wszystkiego odechciewa, nic nie
            cieszy tylko płacze i wymiotuje, albo zasanawiam sie kiedy zwymiotuje. Gdyby
            chociaz po tym bylo lepiej a tu nic... za 10 min takie same nudnosci... nie moge
            juz patrzec na jedzenie, ale jak czegos nie wmusze w siebie to bede wymiotować
            kwasami... dramat istny.
            Jedyne pytanie jakie jestem w stanie zadawać to KIEDY TO SIE SKOŃCZY?

            Dzis mąż zawiezie mnie na ugs, zobaczę swoje dziecko, ale zamiast sie z tego
            cieszyc to ja sie zastanawiam jak przeżyje dojazd do lekarza. W godzinach
            szczytu to bedzie jakieś 60 min w samochodzie - bedzie dramat...

            Czuje sie paskudnie, nienawidzę tego stanu, zyc sie odechciewa!

            • m-ysza Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 05.01.09, 12:19
              Nie wiem czy Ci pomogę, ale parę lat temu leżałam w Łodzi w CZMP z
              dziewczyną która dosłownie umierała przez wymioty, dzień i noc (też
              ok. 12tc).Lekarze najpierw krzyczeli, że dziecko ją zabija (też
              upragnione, wyczekane, wywalczone) potem zajął się nią lekarz, który
              praktykuje akupunkturę (wtedy chyba z-ca dyr tego szpitala), czy coś
              w tm stylu, bo założyli jej jakieś kolczyki na małżowiny uszne. Po
              paru godzinach była poprawa. Nie wiem skąd jesteś, ale może warto
              się o takie coś postarać. POzdrawiam i trzymam kciuki.
              • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 11:40
                mieszkam w Warszawie, szukalam w necie informacji o takich praktykach ale
                znalazłam tylko uciskanie wnętrza dłoni, które nic nie daje...


                https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 05.01.09, 13:00
      Kochana ja jetsem w 23 tyg. i cały czsa zdaza mi sie pawikowac ale
      juz jest duzo lepiej tak od 20 tyg. teraz zauwazyłam ze musze jesc
      po troszku co pol godzinki chociaz 3 lyzeczki jogurtu bo jak mam
      pusty zoladek to mnie muli strasznie i paw, ale juz nie placze bo
      jest do przezycia musze wytrzymac i juz. Nie dziwei sie ze takie
      masz myśli ja kiedys powiedziałam mezowi ze nie chce tego dziecka
      oczywiscie powiedziałam tak z bezsilności straszne ale prwadziwesad
      a dzis jak bedziesz jechać do lekarza wez torebke i juz po klopocie
      ja tak robie zeby sie nie zatrzymywac co chwile sad
    • szczerburek Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 12:24
      Ja zaczęłam 13tc, wczoraj wyszłam ze szpitala i tego samego dnia już zaczęłam
      wymiotować. Meczy mnie już tak ponad półtora miesiąca. W szpitalu pod
      kroplówkami jest ok mogę nawet jeść szpitalne jedzenie (brr) a wracam do domu i
      zaczyna się od początku. Wymiotuję po wszystkim łącznie z wodą i herbata jak już
      jest tragicznie i sie odwadniam za bardzo to kładę się na kilka dni do szpitala
      na podreperownie zdrowia. Torecan na mnie nie działa niestety. Ale mama co
      walczyć mam w domu prawie 3 letniego brzdąca który biedny głaska mnie po plecach
      i ze zbolałą mina mówi, że mama znowu chora sad (Przy pierwszej ciąży też mnie
      męczyło ale znacznie lżej wszystko przechodziłam)
      Co jakiś czas dopada mnie jakiś dół i tez ryczę mężowi w koszulę że więcej nie
      dam rady, że tak się nie da żyć. A jeszcze dzieciak mi się rozchorował do tego a
      ja jestem w stanie tylko leżeć i ewentualnie go przytulić.
      Liczę dni kiedy to się skończy i zacznę normalnie cieszyć się ciążą.
      trzymajcie się kiedyś to musi się skończyć.
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 13:30
        No to wiatm w klubie, chociaz nikomu nie życze przynaleznosci do takiego klubu...
        Doskonale wiem przez co przechodzisz, 30.12. wyszłam ze szpitala z powodu
        wymiotów i do drobnego plamienia. W szpitalu jakoś zyję, a wracam do domu i za
        pare dni jest tragedia...sad
        Ostatnio jak lezalam na patologii, jedna z dziewczyn podala mi swoj przepis na
        dolegliwosci. Jest taka herbatka dla cięzarnych HIPP, zawiera witaminy, ale
        główna jej zaletą jest witamina B, ktorej ponoc zbyt mala ilosc w organizmie
        wzmaga wymioty i mudnosci.

        Od trzech dni zmuszam sie i staram sie wypic okolo 4 szklanki dziennie i chyba
        jest ociupinkę lepiej. Nie wiem czy sobie tego nie wmówiłam, ale narazie bedę ją
        piła chociażby miało to być jedynie wrażeniesmile

        U mnie ważne jest tez dla powstrzymania wymiotów, jedzenie czego prawie co
        godzinę, inaczej mam odruch wymiotny dreszcze, uderzenia gorąca i jeśli w tej
        fazie czegoś nie wymusze w siebie, będę mnie rzucało tak ze az tracę oddech i
        wypluwam gardło... brrr...
        Wtedy sie boje ze maleństwo moze to zaszkodzić, albo ze znowu zaczne plamic.
        Najgorzej jest w nocy, tez musze jeść, jak juz mi sie uda zasnąc, to torsje
        budza mnie po max po 90 min... ach szkoda słów, musze to jakos przezyc, innej
        rady nie mam dla mnie. Chociaż nie jestem praktykującą katoliczką, zaczęłam sie
        nawet modlić zeby to sie szybko skończyło.

        Licze na to ze juz niedlugo to sie skonczy, bo mam juz potworna depresje z
        powodu tych dolegliwosci. ile mozna zaczely sie od juz pod konice 4 tc, jak
        dlugo mozna, przeciez juz jestem w II trymestrze.
        Trzymam mocno kciuki za siebie i Was wszystkie "wymiotujące"

        TO MUSI SZYBKO MINĄC, INACZEJ SIE WYKONCZE, A CHCIAŁABY SIE ZACZAC CIESZYC TO CIĄZĄ!


        • hoop_cola Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 17:17
          może staraj sie spać maksymalnie w pionie (prawie na siedząco)? moze nie bedzie ci sie tak bardzo cofać?

          ja nie mam w ogóle wymiotów i żadnych innych nieprzyjemnych dolegliwości i przeczytałam cały ten topik z niedowierzaniem, ze tak moze wyglądać "najpiękniejszy czas w życiu kobiety".
          jesteśmy równo w tym samym okresie ciązy i ja też z wawy i strasznie mocno trzymam za ciebie kciuki zeby ci juz przeszło.

          sciskam i przesyłam słowa otuchy
          h_c
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 17:28
            hej, dziekuje za wsparcie, milo czytac ze jestesmy w tym samym wieku ciązy i z
            jednego miastasmile moze nawet spotakmy sie w lipcu na jakis oddziale połozniczym
            Dzieki za wskazówkę, kochana jesteś, ale juz to przerabiałam i od poczatku spie
            (za duzo powiedziane ze spie)w pozycji prawie siedzącej, ale to nie pomaga, jak
            mam wymiotować to i tak wyleci wszystko pod cisnieniemsad
            mam nadzieje ze wkrotce minie,
            sciskam mocno rownolatkę i zycze spokojnego II trymestru
            secondtry


            https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png


    • ann21ann Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 13:17
      Ja miałam to samo ... Wymioty męczyły mnie 24 godziny na dobe ... sad
      Teraz jestem w 22tc i już jest w szystko ok ... smile
      Mam nadzieje, że i tobie przejdzie smile
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 13:36
        A kiedy dokładnie sie skonczylo u Ciebie?


        https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png
        • pati8791 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 17:44
          secondtry,dzis zaczelam 16 tydzien,czyli jestem juz w IItrymestrze ciazy,a
          mdłości,wymioty,wrazliwosc na zapachy nie minely.Tak czasami bywa i juz,ja tez
          placze i mam dosc tego ze nie moge pracowac,nie moge jesc,nie moge pic,ze
          wszystko w siebie wmuszam a poznej i tak zwracam.Lekarz uprzedzil mnie ze mam
          taki organizm a nie inny,ze reaguje na zmiany hormonalne w ten sposob a nie
          inny,taka moja urodawinkoraz ze wmioty i zle samopoczucie moga towarzyszyc mi prez
          cala ciaze, o tak sie tez zdaza.Wiec kochana,nie jestes sama w tym cierpieniu,to
          ze komus samopoczucie poprawilo sie w ktoryms tam tyg nie oznacza ze u ciebie
          tez tak bedzie.A co na to twoj lekarz???
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 15:10
            Pati8791, współczuje Ci bardzo, tak samo jak i sobie.
            Wiem ze jak sie dziewczynom poprawiało w danym tygodniu to zaden wyznacznik dla
            mnie, raczej sie obawiam ze u mnie to jeszcze długo potrwa, bo zawsze mialam
            niesamowicie wraliwy zołądek i przewod pokarmowy, wszysktie infekcje i choroby
            zaczynały sie u mnie od wymiotów potem dopiero katary kaszle, albo wieksze wirusy.
            Ale jak tak sobie z dziwczynami popisze i zobacze ze ktorej przeszlo w okolicy
            12, 14, 16 tc to mam sie przynajmniej czego złapac, licze na to ze i u mnie
            minie. Wiesz taki promyk nadzieji, ktory odsuwa zle mysli glębiej i az tak nie
            sttresuje to ze moge tak cierpiec do konca.
            A co do mojego lekarza to, przepisala torecan i zaprasza do szpitala gdyby bylo
            nieznosnie i gdyby czula sie odwodniona. Narazie odpukac odwodnienie.
            Dziekuje za Twoją odpowiedz i zycze Ci spokojnego II trymestru i szybkiego
            ustąpienia naszych dolegliwosci, tak zeby cieszyc sie juz tylko a nie plakac,
            pozdrawiam, secondtry


            https://tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;31/st/20090705/k/f41e/preg.png

    • smerfetka8801 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 13:40
      liczyłam liczyłam i w końcu sobie przypomniałam wymiotowałam do 17 tyg po
      pierwszym dniu bez wymiotów postanowiłam to uczcić z ukochanym niestety
      wybraliśmy chyba niefortunną pozycję bo w połowie już leciałam do kibla
      wymiotować potem wymioty zdarzały się jeszcze chyba do 20 któregoś tygodnia ale
      naprawdę poranny pawik był już formalnością w porównaniu do dramatu jaki
      przechodziłam wcześniej.
      przede wszystkim uświadom sobie ,że fakt nienawidzenia stanu fizjologicznego
      jakim jest ciąża nie oznacza,ze nie kochasz czy nie pokochasz dziecka.Wiele
      kobiet nie lubi być w ciąży jeszcze więcej boi się porodu i jest to normalne.
      głowa do góry.uśmiech dziecka wynagrodzi ci to wszystko.
    • czaarodziejka Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 17:37
      Na początku ciąży (do ok. 11 tc) też ciągle czułam się źle.Bezustanne nudności i
      wymioty. Potem zaczęło się poprawiać.Zostały wymioty,a nudności są,ale już nie
      tak uciążliwe i mogę normalnie funkcjonować,spotykać się z
      ludźmi,gotować,chodzić na zakupy itd. Pomijając,że czasem jestem zbyt zmęczonawink
      Różnie kobiety znoszą ciążę i różne jest nasilenie wymiotów.Spróbuj może na to
      spojrzeć tak.Ten stan świadczy o tym,że hormowny ciążowe działają
      prawidłowo,więc i z dzieckiem wszystko ok. Nawet jeśli wymioty nie znikną,z
      pewnością zelżeją!Może lekarz powinien też zapisać ci jakiś środek
      przeciwymiotny,w końcu nie możesz się odwodnić.Poza tym bardzo kochasz już tę
      małą istotkę w sobie,więc uwierz mi warto trochę pocierpieć.Wiem,że to
      niemiłe,ale wolałabyś cofnąć czas?Nie!Niech mąż próbuje też ciebie czymś
      zająć,jeśli akurat będziesz w stanie to może spacer,obejrzenie wspólnie
      filmu.Zobaczysz,że organizm się w końcu "oswoi" z ciążą i z pewnością będzie
      mniej mdłości,czego szczerze ci życzę.
    • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 17:52
      ja właśnie zaczęłam 13 tydz a wymioty zamiast minąć, to mi się nasilająsad
      zaczęło się w 7 tyg, łagodnie, ale wyczerpująco, potem nawet przeszło, ale teraz
      od tygodnia właśnie mam tak, że wymiotuję po każdym posiłku. cokolwiek zjem,
      trochę cola mi pomaga, nie piję dużo, ale parę łyków i nieco lepiej. na początku
      pomagało mi zjedzenie czegoś w łóżku rano, a w ciągu dnia "często a mniej", ale
      teraz to nie działa. też już mam dość, męczę się okrutnie, bolą mnie już
      wszystkie wnętrzności, psycha mi siada. wczoraj miałam taki dzień zmagań, cały
      przeryczałam nad toaletą, w nocy też się umęczyłam, nawet myślałam o szpitalu,
      ale jakoś przetrwałam dzięki wsparciu mego Mężczyzny. dziś znowu się
      przemęczyłam, ale jakoś mniej emocjonalnie do tego podchodzę. z niecierpliwością
      wyczekuję 14go tygodnia, bo może wtedy przejdzie!!!!albo 18go...im szybciej
      przejdzie, tym lepiej. wreszcie chcę się w pełni cieszyć tą ciążą, naszym
      Dzieckiem. Do tego jeszcze cały dzień mi się odbija, co też do przyjemności nie
      należy. trzymajmy się dzielnie, to musi minąć prędzej, czy później..oby
      prędzej!buziaki
      • ann21ann Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 06.01.09, 23:16
        Wymioty przeszły już w 16-17 tc .... Jednak źle mi się robi jak czuję niektóre
        potrawy .... sad
        W tym kapuste .... sad
        Ale nie wymiotuję ... smile
        • my_valenciana Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 00:58
          Mi przeszło po 4 miesiący chyba o ile dobrze pamiętam - więc myślę, że
          Tobie też już niewiele zostało. Depresja też minie - ja też myślałam o
          tym, że źle się stało, że zdecydowałam się na ciążę. Myślałam, że
          gdyby coś się stało - to moje męki by się skończyły. Człowiek
          doprowadzony jest już do ostateczności i nachodzą go najgorsze myśli -
          ale nie rób sobie o to wyrzutów. Na pewno Twój stan się poprawi.
          Powodzenia.
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 15:31
        Trzymam bardzo mocno za Ciebie kciuki, doskonale Cie rozumiem, wymioty i placze
        - fizyczny i psychiczny dołek.
        Spróbuj tak jak ja wmusić coś w siebie co godzinę, piekielnie to trudne ale
        przynajmniej jak jest coś w żołądku to mi czasem pomaga. Czasem wraca z
        prędkością światła, ale jak zostaje to jest lepiej, nie mam takiego silnego
        odruchu wymiotnego. Polecam tez herbatke dla cieżarnych o ktorej pisalam ciut
        wyzej, u mnie ociupinke lepiej przynajmniej w ciagu dnia. Wieczorem i w nocy nic
        nie dziala...

        Zycze nasz szybkiego przejscia dolegliwosci oby nie dluzej niz do 15tcsmile buziaki
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 08:43
      Hej dziewczynki
      Ja dziś wstałam i pawik buuu a juz 24tydz. połozna mi mówiła ze przy
      takich rzygawkach trzeba duzo lezec i jesc najlepiej na lezaco nie
      wstawac wogóle z pustym zoladkiem, odruch wymiotny wzmaga sie po
      wstaniu do pionu, u mnie jest juz znacznie lepiej ale super nie
      jest sad
      Jak wypraktykowałam ze cola jako tako łagodzi te dolegliwości,
      przynajmniej zoladek mi zaczał po coli pracowac nie miałam wrazenia
      ze wszystko co zjadłam "stoi " mi w przewodzie pokarmowym to
      wypijałam jej litr dziennie, teraz tez mam butelke coli obok łózka :-
      ))
      aha spróbujcie moze zjesc lody ja po lodach nawet nie wymiotowałam :-
      ))
      lody popijane cola to wszystko co moj zoladek przyswajał aha mozna
      tez spróbowac chrupac suche płatki kukurydziane zaw. wit B6, a to
      jej brak powoduje takie rzygawki, powodzenia dziewczyny bede do was
      zaglądac smile
      • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 09:58
        heh, no płatki mi dziś właśnie zaszkodziły..;P
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 15:44
          U mnie platki jedynie cornflackes kukurydziane bez cukru przechodzą i wracają
          ale nie tak czesto jak inne rodzaje. brzmi to troche pewnie jak rekalama, ale
          nie nie, to jedynie moj sposob na wieczorne i poranne wymioty.
          To juz prawie rytuał ze wieczorem tzn około 20 jestem juz ledwie żywa i juz nic
          nie przechodzi przez gardło, rzuca mną na moxa i do łozka dostaje płatki z
          mlekiem. Na godzinę mam spokoj. Rano o 5:00 lub 6:00 tez juz muszę zjeść płatki,
          nie wspominając juz o tym ze w nocy co godzinę zjadam kawałek bułki lub chleba,
          bo jak nie wmuszę w siebie albo zrobię to za późno to będzie męczarnia i hafty...sad

          ach to jedzenie, ze tez musze tak czesto - nie moge juz na nie patrzec, nie moge
          sie doczekac az mi przejdzie wszystko i zjem cos dopiero jak poczuje przyjemny
          glod i zjem cos ze smakiem a nie na odruchu wymiotnym...

          znowu sie mocno wyżaliłam, ale tylko dzieki temu ze tu zagladam tak czesto i z
          wami pisze jakos sie trzymam na duchu. Dziekuje za cale Wasze wsparcie i dobre
          rady. Jestescie Kochane, wszystkim cierpiącym zyczę szybkiego zakończenia
          naszych oblrzydliwych dolegliwosci i zdrowych Bobasków!



          • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 16:38

            miejmy nadzieję, że kiedyś tylko się śmiać z tego będziemy. dlaczego niektóre
            kobiety wcale nie mają mdłości? ech, moja koleżanka przez całą ciążę ani razu
            nie wymiotowała...szczęściara, już nawet bała się, że coś jest nie takwink mi
            jeszcze ryż wchodzi, a w piątek idę na badania krwi..heh, po takim tygodniu
            męczarni i chorowaniu-przeziębienie-pewnie nie będą za dobreuncertain
    • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 17:01
      A słuchajcie, jak tak wymioty męczą, to bierzecie jakies witaminy? jakiś feminal
      czy coś?
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 17:40

        Moja pani dr. narazie powiedziała ze witaminy w tabletkach mogą tylko nasilać
        mdłości i wymioty. Narazie brałam tylko kwas foliowy, od trzech dni pije
        granulowana herbatkę dla ciężarnych - ma witaminy, a głównie witaminę B, która
        trochę może osłabić dolegliwości. Mimo dolegliwosci badania mam w normach, tzn
        oprocz postasu - przy wymiotach spada, to normalne.
        • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 17:44

          mi moj lekarz też mówił, że na razie tylko kwas foliowy, a póki są nudności, to
          witaminy bez sensu. może też spróbuję taką herbatkę.
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 07.01.09, 18:26
      Dziewczyny ja nawet po kwasie foliowym hafty, teraz z lekarzem
      ustaliliśmy ze jak uz mi wymioty troche przeszły to mam brac jedna
      tabletke centrum materna co 2 dni ale po tych witaminach zawsze haft
      i nie biore ich wcale sad
      wyniki krwi miałam dobre oprocz elektrolitówsmile
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 08.01.09, 13:51
        Wiosenka24, Ty to sie Dziewczyno wymęczysz, 24tc i nadal wymiotujesz biedulko.
        Mam nadzieje ze juz zaraz Ci sie skończy to wszystko i mam nadzieje ze u mnie
        tez smile i juz tylko będziemy sie cieszyły naszymi brzuszkami.

        Moja dr. ostatnio powiedziała za moge na jakis czas odstawić nawet kwas foliowy
        w tabletkach. Od kilku dni go nie łykam tablet ale pije granulowaną herbatkę dla
        ciężarnych z witaminami. Zawiera kwas, potas, żelazo i ze dwadzieścia innych
        składników, wiec mam pewnosc ze dostarczam Dzidzusiowi niezbędne składniki,
        wypijam 4,5 szklanek tego napoju i nie wraca.
        Moze zapytaj swojego lekarza czy są takie preparaty witaminowe w postaci płynnej
        potrzebne w Twoim zaawansowaniu.
    • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 08.01.09, 15:36
      ja juz nie łudze sie ze mi to przejdzie, nastawiłam sie duchowo ze
      tak bedzie do końca, a te witaminy połykam w miare możłiwości jak
      tylko czuje ze jest lepiejsmile
      dla mnie najlepsze by były witaminki w czopkach albo dowcipne bo
      wszytsko co ma mi przejsc przez gardło to jest takie wymodlone zeby
      zwrotki nie było ale dzidzius jaknajbardziej zdrowy i silny, lekarz
      mówi ze wszystko co potrzebuje ze mnie wybierze a sobie krzywdy nie
      da zrobic (kurcze po ciazy wypadna mi zeby i włosy?)Ale nastawiam
      sie ze bedzie dobrze bo juz gorzej byc nie moze smile)powodzonka dla
      wszystkichsmile
      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 09.01.09, 11:07
        jak to zrobic zeby sie tak dobrze nastawic do takiego beznadziejnego
        samopoczucia. ja mam kompletnie dosyc... z prawie 15tc cieszylam sie z zycia
        moze jeden albo dwa dni...

        tak bardzo chcialam miec dziecko, a teraz nie umiem nawet z nim porozmawiac,
        poglaskac sobie brzucha z radoscia, bo wiem ze to paskudne samopoczucie to przez
        moje dziecko... beznadzieja co?
        • noel_la Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 09.01.09, 13:58
          Witaj kolezanko w cierpieniu smile
          Nie masz pojecia jak bliskie sa mi twoje przezycia, ta depresja,
          wstret do ciazy, po tym jak sie dziecka bardzo pragnelo, nadzieje,
          ze skonczy sie w 12, 14, 16.... smile
          Wszystko to przerabialam w pierwszej ciazy. Teraz jestem w drugiej,
          11 tydzien i historia powtarza sie od poczatku.
          Ale juz nie obwiniam sie dodatkowo o swoje negatywne uczucia do
          dziecka, o brak glaskania brzuszka smile Wiem, ze tak naprawde
          nienawidze stanu ciazy a nie tego malenstwa. No bo czyz mozna
          pokochac chemioterapie? smile
          Przeczytalam caly watek i widze po twoich mailach, ze wychodzisz juz
          z najglebszego dolka wink Ciesze sie! Teraz bedzie juz tylko lepiej, z
          kazdym tygodniem. U mnie wymioty skonczyly sie w 20 tygodniu, ale te
          ostatnie byly bez porownania lzejsze od tych z np. 12 tygodnia.
          Mdlosci wieczorne zostaly mi do dnia porodu. Ale w drugiej polowie
          ciazy juz dalo sie zyc smile Za dnia nabieralam sily, by wieczorem
          walczyc smile
          Sciskam cie serdecznie jak siostre! Tak bardzo rozumiem co
          przechodzisz!
          • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 09.01.09, 14:39
            Noel_la, och tak piekielnie mi ciezko i fizycznie i psychicznie... ale widze ze
            mnie rozumiesz. To ardzo duzo dla mnie znaczy ze ktos rozumie to przez co
            przechodze. Najbardziej mi Ciezko z tym ze nie moge wzbudzic w sobie takiego
            fantastycznego uczucia radosci. Zdazyło mi sie moze ze dwa trzy razy usmiechnąc
            sie w myslach przez oststnie dwa miesiace, a poza tym smutek i złosc ze czały
            czas jest mi niedobrze, musze jesc cos co godzine i nie wiem kiedy zwymiotuje
            czy juz czy za chwilke... Ostatanie trzy dni w srodku dnia byly troche łaskawsze
            ale wieczor, noce i poranki powoduja wstret do wszystkiego i płacze.
            Rzeczywiscie wieczorne mdłosci i te nocne mam najsliniejsze, swoją drogą ciekawe
            jak to jest, dlaczego wtedy?

            Noel_la dziekuje Ci bardzo za wiadomosc, wsparcie i zastrzyk energii ktory
            dodałas mi tymi literkamismile Pozdrawiam Cie bardzo seredcznie i mam nadzieje ze
            tym razem Twoje dolegliwosci skonczą się juz w 12 tygodniu i niedlugo obydwie
            bedziemy glaskały swoje brzuszki i cwierkały z radoscią o naszych Bobaskach.
            To forum jest juz pewnie zmeczone moimi zalami na cały swiat, gdybys chciala coś
            z siebie wylac to mozesz pisac do mnie na priv
            BUziaki, secondtry
    • miss_california123 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 09.01.09, 14:35
      Kto nie miał tych torsji ten nie zrozumie jaka to gehenna. Też miałam dosyć w
      pierwszej ciąży, a do tego doszły mi ogromne problemy osobiste. Narzeczony
      wylądował w szpitalu i miał operację, sama musiałam organizować nasz ślub,
      zajmować się nim po tej operacji, do tego miałam sesję i obronę pracy dyplomowej
      i normalnie chodziłam do pracy po 9 godz. dziennie. Myślałam że już nie dam
      rady, schudłam jak wiór i nagle... w 14 tc; na dwa tygodnie przed ślubem
      wszystko minęło i było bosko, cały stres i napięcie spadło. Oczywiście zdarzyło
      mi się jeszcze zwymiotować czasami, zwłaszcza w samochodzie, ale tamtych 3 m-cy
      już wolałabym nigdy nie przeżyć. Tobie tez przejdzie.
    • secondtry 15 tc przywitałam wymiotami :((( 11.01.09, 11:13
      mam dosyc, u mnie to pewnie nie przejdzie do konca ciazy...sadsadsad

      mam juz tego wszystkiego po dziurki w nosie, dlaczego akurat mnie tak meczy...
      niech to wszystko szlag trafi...sadsad
      • tylna.szyba Re: 15 tc przywitałam wymiotami :((( 13.01.09, 10:31
        Popatrz, zaczelas tu pisac w 12 tc - zobacz ile juz do przodu jestes!
        I super ci idzie. To przejdzie, nic sie nie martw. Bedzie dobrze. I
        pisz jeszcze - jak ci zle i psycha siada. To pomaga przetrwac
        najgorsze chwile.
    • peg32 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 12.01.09, 11:26
      doskonale wiem przez co przechodzisz, ja wymiotowałam praktycznie przez cały
      dzień i tez wydawało mi się, że to się nigdy nie skończy...
      ale się skończyło smileok. 18 tc zupełnie nagle, po prostu przeszłosmile
      jakieś 2 tygodnie wcześniej zmniejszyła się trochę częstotliwość wymiotów i nie
      miałam już non stop wrażenia, że jak się schylę to zwymiotuję
      zatem cierpliwości, lada moment na pewno minie i u Ciebiesmile
    • lilia111 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 12.01.09, 21:35
      hej

      Miałam identyczną sytuację jak ty.Nie mogłam jeść i wciąż miałam mdłości.Jestem
      już w 13 tyg. i sytuacja się troszkę poprawiła.Powoli wracam do żywych.Wierze że
      z tobą będzie tak samo, musisz powoli to przejść.Rano polecam ci tosty,same lub
      z serem i słabą herbatę z cytryną.To mi pomogło przetrwać w pracy. Oczywiście
      jedz bardzo powili.Jedz co możesz i bądź cierpliwa a mdłości miną.
      • mila29044 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 12.01.09, 21:57
        A co z twoją depresją? Jest już lepiej ? bardzo ci współczuję bo
        wiem, że depresja jak i inne choroby nerwicowe są beznadziejne!
        Jestem w 5 tyg ciąży i wracają do mnie lęki. Jestem załamana bo
        myślałam, że może ciąża polepszy moją psychikę a tu nici z tego !
        Trzymam kciuki za ciebie 1
        • wiosenka24 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 13.01.09, 09:29
          HEj dziewczynki ja juz wróciłam byłam w szpitalu bo mi bardzo
          twardniał brzuszek i szyjka sie skróciła ale juz jest oki i mój
          DZidziolek zdrowy i juz ponad 600gr wazy i kopie na całego, trzymam
          kciuki zeby wam szybko przeszły wymioty smile)
          • secondtry Re: Wiosenka24 - bardzo sie ciesze.. 13.01.09, 13:14
            ze z Maleństwem jest wszystko dobrze! Pobyt w szpitalu to nie jest nigdy zbyt
            przyjemna sprawa, ale juz jestes w domku i wszystko jest wporzadku - to
            najwazniejsze. Pozdrawiam Cie serdecznie, secondtry
        • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 13.01.09, 12:59
          mysle ze psychicznie jest mi juz troszke lepiej, moze dlatego ze mamy wtorek i
          przez ostatnie dwa dni nie wymiotowalam. mdlosci mam okropne dzien i noc i nadal
          mam odruch wymiotny jak tylko minie godzina od poprzedniego jedzenia, ale
          przynajmniej dobre jest to ze mialam dwa dni spokoju od rozmów z moim sedesemsmile
          Mam wrazenie ze jest troszke lepiej niz bylo, ale az sie boje to napisac, bo jak
          ostatnio pomyslam ze chyba mi zacznie przechodzic to niedziele mialam koszmarną.
          Ale coż, co ma byc to bedzie. Zasypywalam
          Was informacjami ze tak mi strasznie zle, wiec zasłużyłyscie i na
          trosze lepszą informacje ode mniesmile
          Mila29044, wszystko bedzie dobrze i tego sie trzymaj! Nie stresuj sie niczym i
          ciesz sie ze dobrze sie czujesz! A gdybys miala problemy
          to pisz tu do nas na forum, bedze Cie wspierac tak jak wspieraly mnie
          dziewczyny. Pozdrawiam, secondtry
          • basiaaa81 Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 13.01.09, 18:37
            Czytalam wszystkie Twoje posty i serce sciska jak sie czyta o tym ze
            kobieta tak moze cierpiec. Dlatego ciesze sie ze jest lepiej i ze
            czujesz jakis pozytywny akcent tego calego wymiocinowego koszmarusmile
            Ja niestety przechodze to samo, to niby dopiero 13tc i licze na to
            ze juz koncówka meczarni, ale jak tylko mam 2 dni przerwy to zaraz
            zaczyna sie na nowo.. Kazdy dzien zaczynam od zastanawiania sie jak
            dlugo uda mi sie przelezec poranek bez biegow do lazienkisad tylko
            jedzenie mi pomaga, i poza domem staram sie zawsze miec w torebce
            chociaz jakies landrynki do ssania zeby oszukac zoladek w kryzysie i
            to na troszke pomaga! Zycze Tobie i wszystkim pawiujacymsmile przyszlym
            mamusiom wytrwalosci i szczesliwego rozwiazania. Sama sie juz nie
            moge doczekac konca przede wszystkim ze wzgledu na samopoczucie.
            Pozdrawiam
            • pagaa Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 13.01.09, 18:48

              no ja też już od kilku dni spokój, ale odpukać odpukaćwink mdli jeszcze, ale same
              wymioty cisza. Chociaż szczoteczkę i pastę na wszelki wielki w torebce do pracy
              noszę, bo to nigdy nie wiadomo;P Ale wczoraj miałam kolejne USG, dzidziuś
              rozwija się prawidłowo, rośnie jak na drożdżach (czym on się tam żywi, jak mi
              jeść nie daje?!?!wink), a bałam się, że może coś być nie tak przez te wymioty.
              Także cieszę się mimo wszystkowink
              • mama_julinki Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 14.01.09, 10:29
                Kochana secondtry oraz inne cierpiące. Zastanawiam się jak mogę Was
                pocieszyć, dodać otuchy... Może po prostu opowieć własną historię,
                bo doskonale rozumiem co przechodzicie.
                Dziecka pragnęłam od dawna, kiedy udało mi się znaleść miłość mojego
                życia i zdecydowaliśmy się na dziecko wszystko miało być pięknie.
                Dodam, że zaczelismy starania na 3 miesiące przed ślubem, udało się
                za pierwszym podejściem. Początkowo skakałam z radości, ale tylko do
                4 tygodnia. Wówczas rozpoczął się mój koszmar! Wymioty 24 godz na
                dobę, nie byłam w stanie nawet napić się wody. W końcu trafiłam do
                szpitala, gdzie podłączyli mi kroplówy i aplikowali torecan, który i
                tak nie działał, natomiast cuchnął przeokrutnie. Ze szpitala
                wypuścili mnie na tydzień przed ślubem. Miałam totalną deprechę. Nic
                mnie nieinteresowało, internet, radio, TV NIC. Leżałam tylko
                odzinami w domu i patrzyłam w jeden punkt na suficie. O dziecku
                również nie byłam w stanie myśleć, a przecież tak go pragnęłam...
                Z perspektywy czasu muszę przyznać, że chyba wszystko zależy od
                głowy. Wyobraźcie sobie,że na czas ślubu i wesela wymioty ustały!!!
                Bez leków! Nie wiem jak to możliwe chyba tak się zawziełam.
                Pamiętam, że jedynym moim zmartwieniem przed ślubem była obawa czy
                za przeproszeniem nie puszę pawia w kościele na mojego ukochanego.
                Jak się później dowiedziałam, 200 gości rónież zamierało gdy podczas
                uroczystości mąż prał mnie za rękę bądź przytulał. Wszyscy myśleli o
                najgorszym, a jednak udało się. Tańczyłam nawet na weselu i
                wytrwałam do 3 nad ranem, i był nawet poranek małżeński smile)) Byłam
                wtedy chyba już w 13 tygodniu i myślałam, że już będzie dobrze.
                Niestety emocje związane ze ślubem minęły a mój koszmar powrócił po
                2 dniach. Do szpitala po raz kolejny nie chciałam iść, więc znajoma
                pielęgniarka podłączała mi kroplówki w domu. Szczerze mówiąc nie
                wiem czy pomagały, z pewnością jakos mnie wzmacniały i
                niedoprowadziły do totalnego odwodnienia. Pamiętam jeszcze, że
                strasznie sypała się ze mnie skóra.Czy wy też to macie?

                A teraz optymistyczniej. Mój koszmar zaczynał się zmieniać od 17
                tygodnia. I tu również dowód na to,że wszystko zależy od naszego
                nastawienia i od tego co nam siedzi w głowie. W 17 tygodniu
                zobaczyłam swoje dzieciątko na usg, dowiedziałam się że będzie to
                dziewczynka i dostałam różne fajne rzeczy do poczytania. Wróciłam do
                domu i zjadłam pierwszy swój posiłek, który został do rana. Była to
                jajecznica i pół bułki smile))
                Nie napiszę Wam że wymioty całkowicie ustały, ale były tylko poranne
                no i może 2 razy w ciągu dnia. Wówczas myślałam żyć nie umierać, oby
                tak już zostało. Zabawne jak można się cieszyć że wymiotuje się
                tylko 3 razy w ciągu dnia, prawda?
                Ale zaczęly mnie pomalutku interesować informacje co dzieje się z
                moim maleństwem i pomalutku odzyskiwałam siły. Wymioty zmniejszały
                się. W 24 tygodniu były tylko poranne i tak życie nabierało nowych
                barw. Trzymajcie się moje kochane, głowa do góry!!! Muszę lecieć do
                swojej 9 miesięcznej księżniczki, bo właśnie się obudziła smile)))
                • mama_julinki Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 14.01.09, 10:37
                  Acha, przyszłe mamy z Warszawy, odradzam poród na Karowej
                  • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 15.01.09, 15:38
                    Mamo_julinki, dziekuje Ci bardzo za Twoje wsparcie i historie ktorą nam
                    opisałaś. Znowu w mojej glowie pojawila sie mysl, ze mi przejdzie i w 17
                    tygodniu poczuje sie duzo lepiej (musze sie trzymac jakiej daty zeby nie
                    oszalec, wiec pojde za Twoim cudownym 17tygodniem)

                    U mnie jest juz troszke lepiej jessli chodzi o wymioty, bo od niedzieli nie
                    wymiotowalm ale odruch wymiotny mam co godzine i dopoki czegos nie zjem mam
                    potworne torsje. Tak bardzo bym chciala zaczac juz normalnie jesc, wtedy kiedy
                    mam ochotę a nie z zegarkiem w reku... och, marze o tym zeby chociaz w nocy nie
                    jesc, przespanie kilku godzin normalnie byloby cudowne...
                    Trzymam Kciuki za poprawe samopoczucia u Wszystkich cierpiacych na wymioty i
                    nudnosci Dziewczyn. Trzymam tez kciuki za siebie!
                    Pozdrawiam, secondtry
                    • balsamina-niecierpek Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 15.01.09, 15:47
                      Dobrze, że już Ci się trochę poprawiło, trzeba wierzyć, że im dalej
                      tym lepiej. Mnie też poniewierało okropnie, ale w końcu szczęśliwie
                      minęło.
                    • hoop_cola hej sec 16.01.09, 11:15
                      jak sie czujesz? widze po wpisach ze ci się poprawiasmile to juz cośsmile
                      jeszcze troche i bedzie lepiej.
                      trzymam kciuki
                      • secondtry Re: hej sec 16.01.09, 14:23
                        hoop_cola, dziekuje ze pytasz, to bardzo milesmile

                        rzeczywiscie z jednej strony sie poprawilo troche bo od niedzieli nie
                        wymiotowalam, to plus. Ale z drugiej strony wiem ze jak tylko nie zjem czegos co
                        godzine to zaczyna sie odruch wymiotny. Na jedzenie nie moge juz patrzec, wiec
                        to ze nie wymiotuje okupione jest tez mega wysiłkiem. Marze o tym zeby chociaz w
                        nocy nie musiec jesc, wtedy bede mogla smialo powiedziec ze jest lepiej.
                        A co u Ciebie?
                        • hoop_cola Re: hej sec 16.01.09, 16:13
                          no u mnie cudnie, dobrze ze jest usg, to wiem ze ludzik siedzi w środku (tak jak pisałam zero dolegliwości, nawet powiem ci w sekrecie, tak totalnie między namiwink ze mi nawet cycki nie rosną. jedynie co mi sie zmienia to smaki na rózne potrazy - to bardzo)

                          a w ogóle to jestem pierdoła, bo dopiero teraz zauwazyłam ze ty mnie wyprzedzasz o 2 tyg z ciazą, bo jak ci odpowiadałam to ja byłam w 12 tc (a ty juz w 14 - ja sie zasugerowałam tematem wątku), ale to nie zmienia faktu ze obydwie jestesmy lipcowe laskismile
                          chociaz chyba cię gonie, bo mi ludzik urósł ponad normę 13 tc i aparat usg "przesunął" go/mnie o tydziensmile

                          a tak przy okazji - wybrałas juz moze szpital? ja tam na madala zasuwam, ale jeszcze mi po głowie chodzi wołoska.

                          trzymaj sie, nie wyrzucaj juz z siebie żarełka i ciesz sie ludzikiem
                          pozdr
                          h_c
                          • secondtry Re: hej sec 19.01.09, 16:43
                            hoop_cola, ciesze sie ze u ciebie tak cudnie, widac ze teraz dla ciebie ciaza to
                            stan uskrzydlającysmile
                            zazdroszcze ci szalenie, mam nadzieje ze i ja sie doczekam, dnia kiedy bede sie
                            cieszyla ze jestem w ciazy i mam nadzieje ze to nie bedzie dopiero pod koniec 9 mca.

                            co do szpitala, to jeszcze nie wiem, na poczatku chcialam na zelazną albo na
                            madalinskiego, potem bylam 3 razy na inflanckiej i tam juz wiem jak wszystko
                            wyglada, wiesz takie oswojone klimaty to zawsze lepiej niz nieznane. zobaczymy,
                            narazie sie zastanawiam, jak to bedzie ze szkola rodzenia jak mi nie przejdzie z
                            tym jedzeniem i rzyganiem...Mamjeszcze troche czasu, bo szkole rodzenia to
                            pewnie w 6 miesiacu najwygodniej zaliczyc.
                            Apropos Woloskiej to wogole dla mnie jakoś odpadał, nie lubie ale nie wiem
                            dlaczego, chyba za duzo opinii wyjatkowo negatywnych od kolezanek słyszalam.

                            sciskam mocno, secondtry
                            • hoop_cola Re: hej sec 20.01.09, 11:24
                              no z tym uskrzydlaniem to nie wiemsmile bo ja nawet nie miałąm czasu sie przygotowac do tej mysli, a ludzik juz siedział w brzuchuwink wziął nas lekko z zaskoczenia.
                              poza tym ja to taka racjonalistka jestem - uwazam na siebie, dbam, ale nie cwierkam do napotkanych małych dzieci czy kobiet z wózkami, nie gadam godzinami do brzucha, no taka juz jestem - takich potrzeb brak.

                              wiesz, jak czytam wasze posty to sama sobie zazdroszcze, ze moge zyc jak przed ciążą. a juz wyciskaczem łez jest to, ze dla wiekszości z was dziecko jest takie wyczekiwane, takie upragnione - tym bardziej tego nie rozumiem permanentnego pawiorasad zamiast sie cieszyc, wejśc w stan słodko-pierdzącej różowej chmurki szcześcia, to cos takiego...

                              zastrzeliłaś mnie ze 16 rozpoczełaś standardowo - i błagam, nawet nie mysl o tym ze ci sie ten stan utrzyma do samego porodu. moim zdaniem to powinnas znowu do lekarza - niech ci pomoże - no daj spokój - ile mozna wymiotowacsad
                              wpadnij do mnie na wies - tu powietrze jest innesmile moze ci sie nie bedzie tak cofac... a tak serio - moze to ma jakies znaczenie. zanieczyszczenie powietrza, jakies niezdrowe prądy, cholera wie co jeszcze - moze to ma znaczenie?

                              sciskam, trzymaj sie i przestan z tym haftem juzsmile

                              (ps. jakby co - do szkoły rodzenia pojdziesz z torebeczką foliowąwink )
                              • balsamina-niecierpek Re: hej sec 21.01.09, 14:18
                                > wiesz, jak czytam wasze posty to sama sobie zazdroszcze, ze moge
                                > zyc jak przed ciążą. a juz wyciskaczem łez jest to, ze dla
                                > wiekszości z was dziecko jest takie wyczekiwane, takie upragnione -
                                > tym bardziej tego nie rozumiem permanentnego pawiorasad zamiast sie
                                > cieszyc, wejśc w stan słodko-pierdzącej różowej chmurki szcześcia,
                                > to cos takiego...

                                Czekaj, bo czegoś tu nie rozumiem, czy fakt, że dziecko jest
                                wyczekiwanie i upragnione jakoś wpływa na wizyty pawi, pozytywnie
                                albo negatywnie? Ja tam chcę mieć dziecko i w ciąży jestem bardzo
                                szczęśliwa - ale nie zmienia to faktu, że rzygałam dalej niż
                                widziałam przez cały I trymestr, a w II bolą mnie wszystkie gnaty i
                                zdarza mi się wyć, płakać, kląć i mieć dość wszystkiego od ciąży
                                począwszy na własnej osobie skończywszy.
                                Łaska niebios, że jestem w 6 miesiącu, bo jakiś czas temu
                                wizja "słodko pierdzącej różowej chmurki szczęścia" pogoniłaby mnie
                                do ubikacji skuteczniej niż każdy posiłek big_grin
                                • hoop_cola Re: hej sec 21.01.09, 17:45
                                  smile oczywiście rzyganko ze nie wpływa na posiadanie, itd

                                  bardziej chodziło mi o to, ze jak para stara sie o dziecko ok poł roku i dłuzej, to ono jest takie wyczekiwane, upragnione i jak juz wreszcie sie pojawia w brzuchu, to ten czas POWINIEN byc czyms na kształt błogosławienstwa i cudownego nastroju, w którym nie występują przykre historie (pawiki, zaparcia, bóle różnorakie, wyjałowienie ogranizmu, infekcje, choróbska, podtrzymywanie ciąży, itd)
                                  oczywiście wizją różowej chmurki przerysowałam ten stan, miałam na mysli poprostu spokojny okres oczekiwania na dziecko, wyciszenia psychicznego, kompletowania wyprawki i 9 mc-y bycia pępkiem światasmile a nie jakies fizyczne, przykre dolegliwości...

                                  btw - chmurka tez by mnie pogoniła w drugą stronęwink
                                  • balsamina-niecierpek Re: hej sec 22.01.09, 19:02
                                    > bardziej chodziło mi o to, ze jak para stara sie o dziecko ok poł
                                    > roku i dłuzej, to ono jest takie wyczekiwane, upragnione i jak juz
                                    > wreszcie sie pojawia w brzuchu, to ten czas POWINIEN byc czyms na
                                    > kształt błogosławienstwa i cudownego nastroju, w którym nie
                                    > występują przykre historie (pawiki, zaparcia, bóle różnorakie,
                                    > wyjałowienie ogranizmu, infekcje, choróbska, podtrzymywanie ciąży,
                                    > itd)

                                    Ba! Czy my jesteśmy w niebie? smile Cudnie by to było. A z drugiej
                                    strony, gdyby wszystkie parszywe objawy dotykały wyłącznie tych
                                    dziewczyn, które ciąża zaskoczyła i które wcale się nie starały,
                                    miałyby przerąbane jeszcze bardziej, i one i ich dzieci.
                                    Więc może jest w tym jakaś logika, że z jednej strony wielka radość,
                                    z drugiej takie przyziemne sprawy jak pawie i upławy? Żeby człowiek
                                    nie zgłupiał ze szczęścia smile
                                    Prawdę mówiąc, bóle, mdłości i inne świństwa to mały pikuś przy
                                    strachu. Ten potrafi być najgorszy.
                    • mama_julinki Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 16.01.09, 11:26
                      secondtry, a który to już tydzień?
                      • secondtry Re: 12tc - depresja przez wymioty, juz nie daje r 16.01.09, 14:17
                        Dzis mam 15tc i 5dzien. W niedzielę zaczne 16 tc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka