Dodaj do ulubionych

leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem:)

05.07.09, 15:24
jestem w 31 tyg i muszę do rozwiązania leżeć i się oszczędzać bo grozi mi
przedwczesny poród. Lekarz stwierdził skróconą szyjkę macicy, mam skurcze i
ciężko chodzić bo krocze bolisad A jak tam u was, jak znosicie leżenie
bezczynne w łóżku, bo mi ciężko. Jest tyle do zrobienia, sprzątnięcia i
kupienia a ja nic zrobić nie mogę. Moje zakupy ograniczają się do zamawiana na
allegro smileale lepsze to niz zamartwianie sie bo czymś trzeba się zająć a nie
umartwiać na zapas. Najważniejsze zdrowie Hani mojej małej żeby na świat za
wcześnie nie chciała przyjść
Obserwuj wątek
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 16:36
      hej!!!
      wiem co czujesz, bo ja juz leze 3 miesiace (od 19 tyg) teraz jestem
      w 33 tyg. Jeszcze kilka tyg i zaczne sie ruszac. Mnie tez grozi
      porod przedwczesny z powodu skurczow. Mieszkam w UK i na
      poczatku bylo strasznie ciezko. Prawie codziennie ryczalam dlaczego
      to akurat ja tak mam, a moje kolezanki przechodza ciaze bez
      problemu. Nie mam jeszcze wogole wyprawki, bo nie mam jak pojsc na
      zakupy. Wychodze tylko do lekarza i na zakupy. Teraz juz przywyklam.
      Na zabicie czasu pomagaly ksiazki, internet, robotki reczne. W
      pracach domowych wyrecza mnie maz. Nie robie nawet herbatysmile, bo
      czuje jak dziecko jest nisko. Nie powinnas miec wyrzutow sumienia,
      ze nie sprzatasz czy nie robisz zakupow - dziecko najwazniejsze. Da
      sie przezyc. Tobie tez niwiele zostalo, a ze dopiero zaczelas
      lezakowanie to szybko ci minie. Ja modle sie o kazdy dzien, bo
      niestety nie biore zadnych lekow przeciwskurczowych, a mam ich
      kilkadziesiat na dzien. Nie martw sie damy rade. Jak bedziesz
      chciala pogadac to daj znac. Czesto zagladam na to forum.
      pozdrawiam
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 17:02
        marzeniee a czemu nie bierzesz leków? Ja staram sie nie przeoczyć żadnej dawki
        bo inaczej skurcze są straszne. Moja mała ruszała się jak szalona, brzuch ciągle
        twardawy i"stawiał się". Teraz ruchy dziecka są mniejsze bo przedtem myliłam je
        ze skurczamisad
        • barbarka.1 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 17:46
          współczuje tego leżenia bo ja miałam podobny problem tzn w 32 t.
          lekarz powiedziała,że szyjka się skraca. Dostałam leki, kazał bardzo
          się oszczędzać i leżeć. Nie leżałam jednak tzn. polegiwałam czasem i
          bardzo ograniczyłam jakikolwiek wysiłek. Leki brałam do 36t. A
          obecnie...jutro mam termin a tu cisza choć i mój gin był przekonany,
          że terminu nie dotrzymam. Widać taki urok mojej szyjki wink
          Życze zdrówka smile
    • ala.81 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 18:39
      tak samo jak Ty od 31tc muszę leżeć crying
      we wtorek zaczynam 35tc. Do 14 lipca jadę na cordafenie co 6godzin, pozniej mam
      odstawic
      pierwsze dziecko urodziłam w 35tc

    • bridal Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 18:40
      czyli musisz poleżec do konca 36 tc - to tylko miesiąc! pozniej juz
      bedzie "bezpiecznie". Stawiaj sobie krótkie cele - np. byle do
      czwartku, żeby minął weekend, byle do kolejnego czwartku... Ja mam
      lezenie 2 m-ce za sobą - w tym czasie w tym czasie na szczęście moglam
      pracować z domu - da się korzystać z laptopa lezac na boku i pisac
      jedną ręką wink

      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 19:23
        na szczęście komputer mam przy łóżku leżąc na boku mogę sobie co nieco na necie
        poczytaćsmile z tymi celami to dobra sprawa, cel na dzis to piątek, wtedy mam
        wizytę u lekarza. Lekarka kazała mi wchodzić bez kolejki ale ja tak nie lubię
        sie wciskać, pójdę pół godziny przed zamknięciemsmile jak sama chodziłam to nie
        lubiłam jak ktoś się wciskał a ludzie czyli starsze panie nie są wyrozumiałe i
        nie rozumieją że ma się zagrożoną ciąże. Uważają że jak młoda to poczeka, a
        ostatnio po 2 godz czekania skurcze takie bolesne miałam ze z wizyty wyszłam z
        dodatkowym lekiem do łykania;/
    • nika1002 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:09
      witam,
      ja też jestem leżakująca. Leżę od początku grudnia. Teraz jestem w
      35/36 tc. Od 2 tyg. mam rozwarcie. Wstaję tylko do toalety. Mam już
      dosyc tego lezenia i leków. Ale co sie nie robi dla wyczekanego
      dzieciątka smile Czas umilam sobie internetem, haftem krzyżykowym,
      filmami i książkami.
      Pozdrawiam leżakujące Mamusie smile
      • pagaa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:16
        jejku jak ja Wam współczuję, ja bym się chyba pochlastała jakbym miała tak
        leżeć. dla mnie męczarnią już było jak od 1go maja do pracy przestałam chodzić,
        lekarz kazał się oszczędzać, więcej leżeć itd...katorga, ale i tak mało
        usiedziałam;P na szczęście nie musiałam brac jakiś specjalnych leków no i
        korzystałam z możliwości chodzenia do oporu. dużo cierpliwości Wam życzę!
        • nika1002 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:27
          takie leżenie to rzeczywiście nic miłego, ale nie ma się na to
          wpływu. Ja też prowadziłam aktywny tryb życia, ale co zrobic. Z
          chęcią podłubałabym w ogródku, poleciałabym na zakupy... smile Zawsze
          myślałam, że jak już będę w ciąży to będę sobie biegała do pracy do
          końca i wszystko będzie ok, a tu taka niespodzianka wink Szkoda, że
          nie można wypocząc na zapas wink
      • agusia1812 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:18
        ja w 26tyg dowiedzialam sie ze szyjka mi sie skrocila miala 33 mm,teraz niewiem
        ile ma wiem ze trzyma narazie ale mam twardnienia brzucha niemile uczucie jakby
        brzuch sie zwijala w kulke biore na to fenoterol 4razy na dobe co 6 godzin pol
        tabletki,i tez mam lezec ale u mnie z tym lezeniem to roznie niestety mam syna
        7lat ktory potrzebuje swojej uwagi trzeba zrobic mu obiad i wogole achhhhhhh
        byle do polowy sierpnia termin mam na 10 wrzesien
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:18
      iore lekow, bob tutaj nie daja nic na wstrzymanie. Tak jak u Ciebie
      mam non stop twardniejacy brzuch, ale tak mocno, ze oddechu nie moge
      zlapac, ale o dziwo mimo, ze w ciagu tych 3 miesiecy nie mialam
      nawet 15 min przerwy od skurczow- szyjka nadal trzyma sie. Pol.
      ginekolog nie moze mi nic dac, bo mialam tarczyce chora i mam zbyt
      niskie cisnienie. Jesli donosze to bede przykladem, ze nie zawsze
      leki sa potrzebne. Na szczescie w 31 tyg dostalam sterydy na rozwoj
      pluc malego. Tak jak pisza dziewczyny - zyje sie od wizyty do
      wizyty. W czwartek zaczynam 34 tyg. Poleze do 37, a potem juz bede
      chodzic. Powiedz mi czy twoje dziecko tez jest nisko, bo u mnie non-
      stop ponizej pepka.
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 20:44
      No pewnie , ze przetrwamywink JA tez leżę od 23 tc robi mi się
      rozwarcie spowodowane skurczami, teraz zacznę 28 tc a w ciązy musze
      być do początku września. Pierwszą ciążeleżałam od 34 tc i wydawalo
      mi sie ze to długo, a teraz sobie myslę ze to było nic... le lepiej
      poleżeć, bo jeszcze nie bedzie dla kogo wyprawki szykować
      • olekbambolek do blenusia 24.01.10, 12:17
        Witam, wywnioskowałam ze masz juz dziecko. W jakim wieku i jak dajesz sobie rade
        z opieką nad nim? Bo ja mam 3 latka i ....
        • blenusia Re: do blenusia 25.01.10, 22:40
          No więc jak okazało się ze ciąża zagrozona to po domu już szalała
          ciekawa swiata dwulatka. No i starałam się jak mogłam, czasmi do
          niej wtalam z łóżka, pobudowac z klocków, albo zasiadała ze mną
          przed laptopem i oglądałyśmy świnkę peppesmile
          Musze jednak przyznać, ze nic bym nie zrobiła, gdyby nie pomoć
          najbliższych: mąz i rodzice do których musieliśmy się przenieść z
          powodu ciąży, pomagali baaaaardzo. Tym sposobem mam już moje dwa
          skarby przy sobiesmile oboje po zagrożonych ciażach...
    • aphoper1 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 05.07.09, 21:23
      Witajcie,

      ja leżę od 20 9tygodnia, czyli już prawie 10tyg (w tym ok. 6 w szpitalu). Nie
      jest tak źle, lęk o dziecko znacznie gorszy niż samo leżenie, ale z każdym
      tygodniem mniej się martwięsmile
      • aphoper1 poprawka 05.07.09, 21:23
        Od 20 tygodnia, nie 209wink
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 08:01
      marzeniee mi lekarz nic nie mówił o ułożeniu maleństwa. Może bardziej straszyć
      nie chciała mnie. Ale cenię moją lekarkę za szczerość bo w prost powiedziała mi
      że nie jest dobrze, że musze leżeć i przynajmniej do połowy sierpnia donosić a
      ona nie może dać gwarancji ze wcześniej sie coś nie wydarzy. Dlatego leże,
      czasem podrepcze po mieszkaniu ale nawet pół godziny na nogach kończy sie bólem
      i ten ból krocza sad na to lekarz nic nie mowi a jak czuje sie jakby mnie ktos na
      pal nabijał
      • gabi683 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 08:42
        Ja mam za soba 4 tygodnie w szpitalu od poczatku ciązy lezenie,teraz
        grozi mi przenoszeniesmileRozwarcie na 2 mam od 33 tc smile
        • agakasz Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 10:10
          Dołączam do Was. Leżę od 5 tyg ciąży. Na początku krwawienia,
          plamienia, potem szpital, szew na szyjce, następnie skurcze i tak
          leżę od grudnia do teraz. Między czasie pobyty w szpitalu, cała
          szuflada leków i zastrzyków. Teraz zostało już tylko 1,5 miesiąca i
          wiem, że było warto. Nie marudziłam tylko leżałam, bo wiedziałam, że
          robię to dla naszego dziecka i tylko mój spokój i stosowanie się do
          zaleceń lekarza pozwoli jej urodzić się o czasie. Niestety mam za
          sobą 3 poronienia i jeden poród przedwczesny- synek zmarł i wiem
          jaka jest stawka, a moje samopoczucie, nuda czy brak kontaktu z
          ludzmi jest tu na ostatnim miejscu. Staram sobie jakoś organizować
          czas, nadrabiam zaległości w czytaniu, teraz jestem na etapie
          kompletowania wyprawkismilei powiem, że faktycznie ciężko było się
          przestawić na początku na życie w łóżku, bo raczej jestem osobą,
          ktora nie potrafi usiedzieć na miejscu, ale można się przyzwyczaić.
          Poza tym, nie leżymy na marne i każda z nas dostanie za jakiś czas
          nagrodęsmileNie miejcie poczucia winy, że cały dom na głowach mężów.
          Mój musial się nauczyć dzielić czas na pracę, naszego psa,
          prowadzenie kuchni oraz sprzątanie, jak sam mówi "żona wysiaduje a
          ja robię resztę"smilei jakoś żyjemy.
          pozdrawiam z pieleszysmile
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 10:17
            agakasz współczuje ci kochanakiss mi tez zostało 1,5 mies razem damy rade. Ja tez
            kupuje wyprawkę;] poproszę kogoś o zrobienie prania ciuszków maleństwasmile jak
            samemu nie można to trzeba liczyć na innych. Moj mąż tez sprząta, gotuje i
            krzyczy na mnie jak z łóżka sie podnoszę, kochany jest.
            • kudlata28 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 10:30
              Dziewczyny powodzenia wam życzę w leżakowaniu smile Ja leżałam od 28 tyg. ciąży.
              Urodziłam w 41 tyg. Synek ma teraz rok i powiem wam WARTO BYŁO.Ominęło mnie
              szykowanie wyprawki (teściowa z mamą wszystko kupowały, tatuś dziecka przejął
              wszystkie obowiązki domowe- ciężko mu było bo wcześniej tylko śmieci wynosił
              smileAle wszystko da się zorganizować. Za to jaki poród miałam. Odczuwalnych bóli
              tylko godzina. O 6 rano byłam w szpitalu, a o 8.40 miałam już synka na rękach.
              Do porodu pojechałam autobusem MPK. Czyli są plusy skracającej się szyjki
              smileTrzymam kciuki, żebyście wszystkie wyleżały do terminu. I lekkich porodów życzę!
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 11:35
      czesc dziewczyny!!!
      Ja od wczoraj jakiegos dola mam. Wczoraj mialam takie silne skurcze,
      juz wszystko mnie boli od nich, ale martwi mnie to, rownoczesne
      klucie szyjki. Wiem, ze wczesniej tez mnie klula, ale wczoraj bylo
      dosyc mocno, Nie moge juz spac w nocy i ciagle boje sie, ze mi sie
      nie uda. Wy bierzecie chociaz leki, a ja nie mam nic oprocz magnezu,
      ktory nie daje efektu. Dlaczego te dni sa takie dlugie? Kiedys
      skurcz trzymal mnie 30 sek., a teraz ponad min. Czasem nie mam juz
      sily. sad
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 11:52
        marzeniee to może chociaż nospe łykaj. Co do tych skurczów to nieciekawie, nie
        wiem jak cie pocieszyć. najlepiej jakbyś poszła do lekarza, ale za granicą nie
        jest to łatwesad Leż spokojnie w łóżku, wstawaj tylko do wc i odpoczywaj a
        skurcze powinny sie trochę wyciszyć. Pomyśl jednak o jakiś lekach rozkurczowych,
        a jak nie można kupić to może z polski niech ci ktoś nospe forte wysle
      • ala.81 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 11:53
        "u mnie" na pat.ciąży dziewczyny ze skurczami leżały z nogami uniesionymi do
        góry - podobno to pomaga
        • agakasz Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 12:22
          U mnie też skurcze coraz bardziej dokuczają, aż dech zapiera, mimo
          sporej dawki fenoterolu. Kurcze, nie wiem jak bym dała radę bez tych
          leków, współczujęsad Ja mam stwierdzoną niewydolność szyjki macicy i
          niestety samo leżenie nie daje żadnych efektów, nawet gdybym wisiała
          nogami do góry. W moim przypadku ratunkiem był tylko szew, ktory mam
          od 16 tygodnia ciąży, a w 20 tyg mimo leżenia plackiem zrobiło się
          mega rozwarcie wewnętrzne i zewnętrzne i szyjka trzyma tylka w
          środku na szwie.Z mojej prawie 5 cm szyjki zostal skrawek ok 0,5 cm
          w ciągu jednej nocy. Gdyby nie szew już nie byłabym w ciąży, a
          wszystko to działo się bez objawów z dnia na dzień (dzien po dniu
          miałam usg). Jeśli chodzi o poród to będę miała cesarkę. Mała siedzi
          na pupie i do tego dziwacznie powykręcana, ni to poprzecznie ni to
          pośladkowosmilelekarz powiedział, że nie ma szans żeby ustawiła sie
          odpowiednio, a że duża baba z niej wyrosła to cieszę się, że ominie
          mnie poród sn.
          ps. mam na zbyciu cordafen (podawany jako zamiennik fenoterolu, na
          skurcze) więc moge w razie czego oddać.
          pozdrawiam.
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 06.07.09, 14:13
            Współczuję bardzo tych przeżyć... JA pierwszy poród miałam
            zatrzymywany w 34 tc. Teraz znów robi się rozwarcie i to wina
            skurczów, wiec nie moge mieć szwów bo mogłoby mnie porozrywaćsad
            Musze non stop leżeć. Ale twoje słowa są pocieszające, myśle ze masz
            gorzej, ale dajesz rade, to i ja damsmile
            dzięki
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 07:54
      ojejjj ciężki poranek, mdli i mdli. Moglibyście śmiać się że w 8 mies juz
      powinno przestać ale mnie niestety dalej rano mdli-taki urok ciąży. Pozdrawiam
      te które mogą łyknąć kawki trochę ranosmile
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 09:43
        dziękuje za pozdrowieniawink a kawka z rana.... mhhhhhh już moge sobie
        pozwolićsmile właśnie zaczynam!
        A noc cieżka bo biodra zaczynają bolećsad
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 09:59
          hej mamusie!!!
          U mnie tez ciezka noc, te skurcze nie pozwalaja mi spac. Ja kawki
          nie pijam - nie lubie wink Wczoraj mialam jazde z mezem - cholera.
          Jutro mam wizyte u lekarza, nie lubie tego, bo boje sie chodzic.
          Dziewczyny znacie jakis magnez, ktory ma okolo 100 jonow magnezu, bo
          ja biore asmag forte, ale on ma tylko 34 jony. Czy u was tez w miare
          uplywu tyg skurcze sa dluzsze i mocniejsze?
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 10:18
            ja skurcze mam różne, zależy ile chodze. Najgorsze jest wchodzenie po schodach
            ,mieszkam na 3 piętrze i wychodzę tylko na wizyty lekarskie a po wspinaczce do
            domu skurcz za skurczem, ciągnięcie brzucha i taki nienaturalny ból rozciągania.
            Pewnie bez leków ciężko by byłosad
            A co do pytania marzeniee- to z czasem skurcze są mocniejsze i dłuższe. I pewnie
            jest ich więcej, bo nie każdy skurcz sie wyczuwa. Zastanawiałam sie jak
            odróżniacie skurcz od ruchów maluszka, bo czasem ciężko mi poznać. Jak skurcze
            miałam większe to malutka szalała, z kolei u lekarza myślałam ze wypięła sie a
            lekarka stwierdziła ze to skurcz i dała mi mocniejsze leki smile
    • monia1907 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 10:09
      Dziewczyny trzymam za wszystkie kciuki - obyście dotrwały do bezpiecznego
      tygodnia !!
      Jestem w 26 tc i w zeszłym tygodniu ginka powiedziała, że mam więcej polegiwać,
      bo synek jest nisko i uciska główką na szyjkę - ale nie mówiła nic o skracaniu
      czy rozwarciu, no i biorę Nospę Forte 2 x dziennie. Staram się dużo leżeć, mam
      nadzieję, że będzie ok.
      20 lipca idę do innej ginki na konsultacje, bo ta moja (którą i tak zmieniam)
      nie powiedziała co i jak konkretnie, tylko polegiwać więcej....
      Trzymajcie się
      • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 10:38
        kasiadwa, ja nie mam, problemu z odroznieniem skurczu od ruchu
        malego. Zauwazylam, ze czesciej mam skurcze wlasnie jak sie rusza.
        Zazwyczaj lubi sobie siedziec po prawej stronie i kiedy mam skurcz
        to robi sie taka wielka bula w tym miejscu i dokladnie czuje jak
        macica go opina, bo po drugiej stronie jest mieciutko, a ta bula
        jest twarda jak skala. Po minucie puszcza i za 2 min to samo. I to
        jest tak nieprzyjemne, ze az bola plecy, pachiny i caly brzuch.
        Kiedy mam skurcz to dziecko nigdy sie nie rusza- mysle, ze poprostu
        jest tak scisniete. Ruchy odczuwam jako takie przesuwanie pod skora,
        czasem wypnie jakas czesc, ale nie jest to bolesne, chyba, ze
        dostane w szyjke smile Ja tak jak piszesz mam skurcz za skurczem mimo
        ciaglego lezenia. Masakra
        • kata47 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 11:48
          marzenie22 masz skurcze czy twardnieje Ci brzuch ?? ja też
          myślałam,ze nie odróżnię ,ale właśnie zaczęłam 38 tydz i od wczoraj
          zaczęły mi sę skurcze i już wiem ,ze to nie to samo ...od 17 miałam
          tzw stawianie się macicy,czyli twardy brzuch a leże tez praktycznie
          od grudnia.na stawanie sie brałam dpuhaston, potem fenoterol 4x
          dzennie,zeby Ci sie udało chociaż nospę forte wziąć
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 12:29
            marzeniee tez miałam takie bóle z prawej strony, myślałam że to mała ale jak tak
            piszesz to mogły być skurcze. U mnie najwidoczniej leki trochę pomagają. A u
            ciebie jak z tą nospą? ktoś z Polski może wysłać? Bo na pewno nie zaszkodzi
            maluszkowi twojemu
            • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 13:02
              marzeniee filomag b6 ma 40 jonów magnezu
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 13:50
              no-spa na mnie nie dziala, a bardzo zle sie po niej czuje. Bralam
              kiedys luteine, bo ginekolog z PL cuda jej przypisywala. Nie
              pomagala mi, a tylko dostalam po niej grzybicy. Mnie to wyglada na
              skurcze, bo brzuch mi sie spina do granic wytrzymalosci.I robi sie
              taki znieksztalcony. Nie umiem opisac dokladnie- zaczyna sie od gory
              i narasta, narasta, az w koncu puszcza po min. Zaczynam miec wtedy
              problem z oddechem (tchu nie moge zlapac i od razu oblewa mnie fala
              goraca). Tutaj tez bylam u pl ginekologa i on nie mogl mi nic
              przepisac, bylo to w 26 tyg. Mowil zebym wytrzymala chociaz do 33
              tyg. Spoko pojutrze zaczynam 34. A jak wygladaja te skurcze w 38
              tyg. ? ale wam przynudzam dziewczyny- sorry
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 13:57
                Nie chcę się mądrzyć jak po medycyniesmile)) ale mnie to wygląda na
                stawianie się brzucha. Taki przygotowywanie do porodu, i też nie
                moze byc za szybko. Ja tak miałam w pierwszej ciąży i teraz też. U
                mnie już występują skurcze i powodują rozwarcie, dlatego leże. U
                mnie skurcze są po prostu bolesne, mniej lub bardziej, ale boli.
                Odpuszcza i boli i tak przez jakiś czas. Ale jak mam skurcze to
                raczej brzuch nie twardnieje.
                • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 14:07
                  marzeniee nie przynudzasz. po to jesteśmy żeby sobie pomagać, wygadać się i
                  wesprzeć w trudnych chwilach, ściskam wszystkie mamuśki
                • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 14:09
                  bardzo bym chciala wierzyc, ze to tylko stawianie brzucha. Moze
                  faktycznie, bo u mnie z szyjka do tej pory nic sie nie dzialo.
                  Ostatni raz bylam badana 2 tyg temu. Czasem mam bole w krzyzach jak
                  na okres pare dni pod rzad co jakis czas, ale to mialam przez cala
                  ciaze. Denerwuje mnie tylko, ze zadna pozycja lezaca ich nie
                  niweluje. A jaki to bol przy tych skurczach jak na okres czy inny?
                  • kata47 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 14:15
                    no stawianie się brzucha to pewnie wiesz, robi się skała ,mi się
                    robi i robila głównie jak stałam,chodziłam lub siedziałam,a skurcze
                    to właśnie tak jak na okres taki dziwny ból ,troche przypomina ból
                    brzucha -przynajmniej taki jest u mnie od wczoraj ..a brzuszek dalej
                    twardnieje...przy twardnieniu trzeba sie oszczedzac no i brać ew.
                    leki,bo ono doprowadzić moze do skracania ,albo rozwarcia się
                    szyjki,dlatego własnie leki ,które brałam ,brałam do konca 37
                    tyg .czyli jak bezpiecznie można rodzić...no ale minął ponad tydzien
                    i dalej nic ,a szyja trzyma mocno i ma 2 cm smiletermin mam na koniec
                    lipca
                  • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 07.07.09, 20:13
                    Bóle jak na okres, ale kazdy ma inne okresysmile Ja skurcze mogę
                    przyrównać do tych bóli z okresu albo takich kolek:, że łapie ból i
                    zaciska mięśnie brzucha, chwilę trzyma i odpuszcza, prawie
                    calkowicie i zaraz znów nadchodzi.... Chyba precyzyjniej skurczów
                    nie opiszę. Pierwszy poród jak mi zatrzymywali w szpitalu w 34 tc to
                    opieprzali ze wcześniej nie przyjechałam a ja niby skąd miałam
                    wiedzieć co to skurcze...
    • blenusia Pośmiejmy się:) 07.07.09, 20:18
      Hej dziewczyny, tyle razy zaglądam na forum ciąza i poród, ale
      dopiero dziś weszłam na wątek poród na wesoło ten na samym początku.
      Kurcze po przeczytaniu tego płakalam ze śmiechu, tak się zanosiłam,
      ze mąz prosił bym więcej nie czytała bo za szybko urodzę.
      Jak nie czytałyście to polecam, a jak czytałyście to jak humorki się
      poprawiłysmile ??
      trzymajcie cię mocno i ciepło pozdrawiam
      • kasiadwa Re: Pośmiejmy się:) 08.07.09, 08:21
        blenusia czytałam ten watek i też popłakałam się ze śmiechusmile
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 07:31
      hej mamusie!!!
      co taka cisza na tym watku? Ja dzis zaczelam 34 tyg i naprawde sie
      ciesze, ze mimo tych skurczow tak daleko dotrwalam. Jeszcze 3 tyg
      lezenia i wstaje- dzidzius bedzie donoszony. Bylam wczoraj u
      lekarza. Troche wolno brzuch mi rosnie, ale dziecko w normie. Moze
      za 2 tyg znowu zrobia mi usg. Niestety nie zbadali mnie
      ginekologicznie, nie wiem co z szyjka. Co prawda chcialam usg
      dopochwowe, bo po badaniu tym wziernikiem to ostatnio 2 razy
      krwawilam. Strasznie sie te dni ciagna, prawda? A co u Was?
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 09:38
        oj strasznie sie ciągną....Ale moim sposobem są małe kroszki,
        zastosowałam się do rad innychsmile i liczę jeszcze tydzien, jeszcze
        dwa dni, jeszcze do wizyty.... I tak właśniejuż 28 tc i dziś wizyta
        u gin. Mam nadzieje, ze lezenie nie poszło na marne i rozwarcie się
        nie powiększa....ale stresuje się jak cholera.......
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 11:28
          blenusia, napisz potem co powiedzial gin i nie stresuj sie na zapas,
          ponoc lezenie to najlepsze lekarstwo smile, wiec napewno wszystko dobrze
          aphoper1 Ty tez juz daleko "wylezalas" pamietam jak ja bylam w 29
          tyg, i myslalam, ze nie dociagne do tego momentu
          ja najbardziej nie lubie pierwszego dnia kolejnego tyg sad, bo to
          jeszcze tyle dni do nastepnego...smile
          pozdrawiam
          aha i ponoc moj bobo znowu glowka w gorze sad
      • aphoper1 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 10:07
        Super sobie radziszsmile
        Ja też leżę od 19tyg. A Ty już miesiąc dłużej niż jasmile Musimy dociągnąć choć do
        37smile
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 16:34
          hej kochane,ja dzis czuje sie fatalnie.Miałam na pobranie krwi iśc ale nie dałam
          rady, bez śniadania ani rusz. Od rana żółcią wymiotowałam i wolałam maleństwa
          tak nie męczyc. co najgorsze podbiegłam do toalety jak mnie na wymioty
          zerwał-odruch bezwarunkowy-a teraz boli krocze jakby mnie na pół przerywali.
          Dobrze że jutr omam wizytę u lekarza, mam nadzieje że wszystko w porządku. Ściskam
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 18:47
            Po pierwsze kasiadwa to piękne imię wybrałaś dla córeczkismile moja tak
            sie właśnie nazywa.
            Co do wymiotów to mnie wyjątkowo zerwało wczoraj z rana, ot tak z
            niczego...masakra...juz zapomniałam jak to jest...
            A teraz jestem trochę bardziej uśmiechnięta bo bylam u gin. i
            dowiedziałam się, ze leżenie nie poszło na marne, czyli jak na razie
            rozwarcie nie postępujesmile będzie dobrze....musi byc...
            kasiadwa napisz jutro jak u Ciebie, trzymam kciuki
            • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 09.07.09, 19:11
              blenusia dziękuje imię też nam,czyli mi i mężowi sie nie podoba. Za to moim
              rodzicom wcale, już teraz myślą jak będą mówić na wnuczkęsmile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.07.09, 18:49
      dziś byłam u lekarza, na szczęście szyjka nie skraca się ,jest w miejscu.
      Lekarka dalej karze leżeć, mam dzis jakiegoś dołka. Nigdzie wyjśc nie moge,
      złoszcze sie na męża że ze znajomymi na gokarty idzie bo ja sama w domu musze
      siedziec uwiązana do łózka. Lipa , dziś mam kiepski dzieńsad
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.07.09, 19:02
        a jak wam dziś dzień minął?
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 10.07.09, 19:49
          cze Kasia, to mozemy podac sobie rece, bo moj maz w pracy (pracuje w
          nocy, a dzien spi), wiec tez sama jestem. Na szczescie tylko 4 dni,
          a potem wolne ma i tak w kolko.Jesli chodzi o dola to 3 dni temu
          caly dzien przeryczalam- przejdzie Tobie tez. To super, ze szyjka
          ok.A ile mierzy u Ciebie? Juz nie duzo nam zostalo. Ja sie panicznie
          boje sama w domu byc. Mam jeszcze nerwice lekowa i ciezko mi.
          Wczoraj kol. mnie wkurzyla, bo mowi, ze jak to tak, ze wyprawki nie
          mam. Ba, nawet torby do szpitala. A jak niby mam zrobic te zakupy.
          Boje sie chodzic, teoretycznie lekarze nie kaza lezec, ale chyba
          wiem jak sie czuje.I mysle, ze dzieki temu dotrwalam tak daleko.
          Cale dnie spedzam w lozku z laptopem- moj nowy "kochanek" smile
          Wczoraj wieczrem tak mnie meczyla zgaga, ze szok. Do tej pory nie
          wiedzialam nawet co to takiego.
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 11.07.09, 09:30
            hej marzeniee, ja dzis robie pranie śpioszków i body, dostałam od mamy,
            zaszalała w biedronce chyba z 50 ich kupiła, wszystkich nie piore, koło 20
            odłożyłam i będą nowe czekały na bobasa mojej siostry. Babcia zaszalała i za
            duzo kupiła hehehe. Ja tak myśle że dzis popatrze co małej do szpitala spakować.
            Dzis mają przywieźć komode na ubranka Hani to układając je ogarne co mam bo
            dostałam ciuszki od siostry po jej synku. Moja córa będzie śmigać w spodniach i
            i grodniczkach bo mam chyba z 7 szt ehehhe. Może poproś kogoś żeby ci zrobił
            zakupy. Słyszałam że w UK ciuszki są tanie to mozna się obkupić. Niech ci kupią
            tak na 1 i troche na 3 miesiąc a później z malenstwem sama bedziesz chodziła i
            kupowała. albo zamawiaj na e-bay czy jak to sie za granicą nazywa, chodzi mi o
            odpowiednik allegro. Bo wiem że jak samemu się kupuje to większa frajda. Ja sama
            zamawiam ciuszki i zabawki, chemie i kosmetyki i moge śmiało powiedzieć że juz
            prawie wszystko mam. Czekam tylko na leżaczeksmile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.07.09, 11:16
      ehh nikt nie leżakuje, zazdroszcze wam kobietki. Ja zaczęłam 33 tydz jeszcze
      przynajmniej 6 tygsmile a jak wy sie trzymacie
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 15.07.09, 20:29
      hej Kasia, tez nie wiem co sie staloz innymi mamuskami. To fajnie,
      ze juz 33 tyg ja jutro zaczynam 35 tyg. Juz coraz gorzej z tymi
      skurczami, wczoraj wieczorem tak mnie meczyly- byly takie mocne i
      tak dlugo trzymaly, ze az sie poryczalam. Dzisiaj jest chyba lepiej
      choc tez mam co pare minut i juz mnie pachiny bola od tego
      skurczania, krzyze zreszta tez. sad Man teraz schiza, odnosnie wod
      plodowych. Zawsze mialam duzo wydzieliny, ale teraz mam chyba
      jeszcze wiecej. Zawsze po wizycie w toalecie po chili czuje jak cos
      ze mnie leci, czasem jak leze na lozku tez. Na wkladce zostaje mi
      zolty nalot. Poza tym mam ciagle wilgotna wkladke. 3 tyg temu mialam
      dobra ilosc wod na usg. Powiedz, ty tez masz taka wodnista
      wydzieline i czy tez duzo?
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 16.07.09, 08:33
        hej kochana! Ja tez mam ten problem, myślałam na początku że moczu nie trzymam
        ale to były upławy. Nie stresuje sie tym bo wydaje mi się to naturalne. A jak
        dzis sie czujesz? Ja ledwo chodze, nogi podnieść nie moge jakby mi ją od reszty
        ciała wyrywali. Dziś ruch ograniczam do min.
    • blenusia wesprzyjecie... 16.07.09, 13:22
      ...aj jakoś tak ostatnio nic mi się nie chciało nawet do kompa mało
      zaglądam. Bylam u rodziców na wsi....mhhhhh... super. AN dwór
      wychodzilam, w altance leżakowałammmmmhhhh. A terraz dupa!
      Przepraszam za wyrazenia, ale zaraz się popłaczę. Maż mnie wczoraj
      zjechał, ze za dużo chodzę, ze powinnam leżeć, ze do szpitala pójdę
      na własną prośbę i takie takie tam. A dziś ku... ..ć. Zabrała sie na
      za naukę (do egzaminów do pracy) a ja sama z dzieckiem, które trzeba
      wysadzać, tzrba chociaż malej zupę ugotować i ją nakarmić... nie
      wspomnę o praniu czy posprzątaniu, bo to moze poczekać. A on znów,
      ze za dużo chodzę, no wię leże teraz bo obiadu nie ma a
      głodna...tylko sama nie wiem czy bardziej chcę obiad na który się
      pewnie nie dozcekam czy wystaczy miłe slowo....
      • kasiadwa Re: wesprzyjecie... 16.07.09, 15:23
        wiem co czujesz, u mnie też mąż krzyczy ze za duzo chodze. Ale pprzecież samos
        ie nie zrobi. Juz od ponad tygodnia prosze zeby powiesił garnitur do szafy bo
        jego widok działa juz na mnie jak płachta na byka. Jednak uparłam sie i nie
        wyręcze go. Będzie bałagan, sterta prania a ja nie kiwne palcem, to może go
        ruszy i zacznie na bierząco sprzątać albo brać pod uwagę moje sugestie. Teraz
        siedze bez objadu i sie wkurzyłam i czekam własnie na pizze(moja pierwsza od
        kilku miesięce)
        • marzeniee22 Re: wesprzyjecie... 16.07.09, 18:54
          hej Blenusia, w koncu sie pojawilas. Jesli chodzi o facetow to
          wyglada na to, ze ja nie mam co narzekac. Moj M robi wszystko.
          Pierze, gotuje, sprzata i do pracy chodzi. To raczej on sie wkurza,
          ze bluzki do szafy nie schowalam smile Teraz wlasnie idzie do pracy na
          noc sad, ale juz mi wszystko przygotowal do jedzenia przed wyjsciem.
          Musial dzisiaj poprac rzeczy dla dzidziusia. Mam wyrzuty sumienia,
          bo wiem, ze mu ciezko, ale ja tez latwo nie mam. Coraz czesciej
          mysle, ze nie uda mi sie dotrwac do 37 tyg. Teraz skurcze mam non-
          stop. Myslicie, ze jesli jeszcze chociaz tyg wytrzymam, a bedzie
          wtedy 36 tyg, to dziecko bedzie donoszone?
          • kasiadwa Re: wesprzyjecie... 16.07.09, 19:48
            Marzeniee donoszona ciąża to 38 tydz. Ale lepiej powiedziałby ci lekarz. Bo
            dzidzia moze sie szybciej rozwijac i majac 35tyg być dojrzała na 36tyg. Róznie
            bywa. Ale co ty sie przejmujesz, przetrzymasz ten tydzień i następny i następny
            więc głowa do GÓRY
    • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.07.09, 09:52
      Po pierwsze to podnosimy wątek do górysmile
      Po drugie: to wnioskuję, ze albo tylko my trzy leżymy albo inne
      dziewczyny wstydzą się do nas dołączyćsmile
      I chociaz jesteśmy tylko my to pociągnijmy wątek. Piszcie co u was.
      CO do donoszenia ciąży to ja córkę urodziłam jak bylo 37 tc i 3 dni.
      Nie była wcześniakiem (2900 i 50) na 3 dobę wyszłyśmy ze szpitala.
      A z tym leżeniem, to wiecie, ze tak naprawdę momentami myslę, ze
      wpadne w jakąś depresję. Dzis jest ok. i niestety muszę przyznać, ze
      to ja pewnie jestem nieznośna. Wszyscy mi pomagają....jestem
      wdzieczna. No ale czasami na każdego przychodzi kryzyz.
      A od jutra zaczynam magiczny 30 tydzień!!! Super! i myslę oby
      zakonczyć 36 i wejść na 9 miesiąc....
      pozdrawiam
      • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 19.07.09, 12:24
        czesc kochane!!!
        Faktycznie, dziwne, ze dziewczyny tak nagle zniknely. Nie szkodzi we
        trzy tez damy rade smile Ja jestem jak najbardziej za, zeby ciagnac
        dalej to nasze forumowe "lezakowanie". W piatek bylam u poloznej.
        Zmierzyla mnie, cisnienie sprawdzila, mocz. Niby ok. Zapisala mnie
        na kolejna wizyte w 38 tyg, ale jak sama mowi pewnie nie dotrwam.
        Mnie satysfakcjonowalby 37 tyg, bo pytalam lekarzy i poloznej i
        ponoc to juz ciaza donoszona. czyli jesze 11 dni smile W piatek i
        sobote do wieczora mialam jakby mniej skurczow (wspaniale uczucie),
        a wczoraj wieczorem jak nie zacznie szalec ta "wariatka" czyt.
        macica. Koszmar. W srode mam wizyte u lekarza i zdecyduje czy zrobia
        mi jeszcze jedno usg. Chcialabym, bo strasznie duzo tej wydzieliny
        leci ze mnie.
        Tutaj w UK panuje teraz ta cholerna swinska grypa. I juz nad nia nie
        moga zapanowac. Przewiduja w zimie nawet do 65 tys. zgonow. Ludzie
        sie boja, ja tez, bo kobiety w ciazy maja najbardziej przechlapane,
        szczegolnie w 3 trymestrze. Maz chcial mnie do PL wyslac, ale to juz
        niemozliwe, bo to juz prawie 9 miesiac. Mam cykora. Wczoraj
        szwaagier wrocil z PL z urlopu, przywiozl kilka smakolykow i duzoooo
        ksiazek smile
        Blenusia, rozumiem Twoje zle samopoczucie. Musimy to przetrzymac,
        nie ma wyjscia. Ja czasem mam takie dni, ze co 5 min zmienia mi sie
        humor. Boje sie porodu bardzo. Ty juz wiesz co cie czeka? Dlugo
        rodzilas? Naturalnie czy przez cc? Czy to bardzo boli? Ja sie
        martwie, ze strace prztomnosc z wysilku, bo jestem strasznie slaba,
        ostatnio to prawie lezac odlecialamsmile A jak chodze to jakby nie na
        swoich nogach hihi.
        Kasia, a co u Ciebie?
        Sie kurcze rozpisalam.
    • reteczu Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.07.09, 09:38
      Umiesz robić na drutach, szydełkować lub wyszywać?
      To zajmuje naprawdę dużo czasu. Gdybym musiała leżeć, robiłabym
      właśnie to. No, ale ja leżeć nie muszę, mam dom na głowie i dwie
      mocno nieletnie córki, więc moje robótki poszły w kąt, sięgam po nie
      jedynie od czasu do czasu, mimo że już do pracy nie chodzę.
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 20.07.09, 19:35
        Cześć kochane! Mi należy sie lanie, wczoraj chodziłam sporo, najpierw z mężem
        zajechaliśmy na działkę , posiedziałama z pół godzinki na świezm powietrzu a
        poźniej pojechaliśmy do moich rodziców.Planowaliśmy zostac u nich 3 tyg ale po 1
        nocy jesteśmy spowrotem bo łózko była nieziemsko niewygodne, prawie nie spałam a
        dzis brzusiu booooli. Nakładam na siebie reżim łóżkowy, odliczanie 5 tyg żeby
        dotrwać do 38 tyg. Jutro jade na badanie krwi ;/ juz 2 tyg sie zbieram bo przez
        te mdłości poranne ciężko na czczo badanie zrobic. Marzenko blendusia damy rade,
        ciesze sie ze co rano moge zerknąc na forum i mieć kontakt ze światem i
        odważnymi mamuśkamismile
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.07.09, 19:25
      mam dzis dołasad boje sie ze nie dotrzymam do 38 tygsad
      • sjostra Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.07.09, 22:20
        Cześć dziewczyny...wpadłam tu na chwile poczytac co czujecie...moja niunia skończyla dzis 8my tydzien, ale jej narodziny sprawiły mi nie lada kłopot...poszłam do szpitala po terminie, a potem bylo: 7 zastrzyków wywołujacych (2 dziennie), 3 indukcje oxytocynowe i w końcu cesarka...a wszystko przez to ze moja szyjka była gigantycznie długa: 6,7cm zanotowano w lutym lub marcu (poród majowy)i nigdy sie do końca nie skróciła. Po trzecim wywołaniu oxy miałam rozwarcie tylko na palec. Przed terminem nie mialam wlasciwie zadnych bóli, kłucia ledwo ledwo, żadnych porządnych skurczy...także, stałam po drugiej stronie barykady bo z powodu szyjki nie miałam zadnych zmartwien w ciazy....aż do porodu...spedziłam w szpitalu 17 dni, czego Wam absolutnie nie zycze. Za to zycze cierpliwosci. Pa
        • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 21.07.09, 23:59
          Kasia, a niby dlaczego masz nie donosic? Wszystko bedzie dobrze. I
          wcale nie musi to byc 38 tyg., bo coraz wiecej zrodel mowi, ze 37
          tyg to ciaza donoszona. Ja mam zamiar lezec wlasnie jeszcze tyg i
          wstaje. Zobaczymy co bedzie i bede sie cieszyc jak urodze w 37 lub
          38, bo szczerze mowiac mam juz serdecznie dosyc bycia w ciazy.
          Dzisiaj rano mosialabys mnie widziec jaka bylam wsciekla. Ciagle
          twardy brzuch i az musialam sobie poprzeklinac, popklakac i juz mi
          lepiej. Kasia ja juz wczesniej szukalm pocieszenia na forum. Chyba
          kilka razy. Moj ostatni post byl na "Matki Polki w uk" i bardzo mnie
          to na duchu podnioslo. Bylam wtedy w 32 tyg i strasznie sie
          wystraszylam, ze urodze wczesniej, bo mimo, ze ciagle jezdzilam do
          szpitala, mowiac, ze mam NON-STOP skurcze to zawsze mowiono mi, ze
          to normalne. Dopiero w 31 tyg lekarka kazala mi podac sterydy na
          pluca i musialam zostac na noc na obserwacji. Kasia takze sie nie
          martw- masz leki, opieke. Dasz rade. Sa gorsze i lepsze dni. Ja
          dzisiaj zauwazylam, ze mam coraz wiecej takiego zbitego sluzu. Nie
          wiem czy to juz czop powoli mi odchodzi? Niewiele tego bylo- taka
          grudka, bez krwi.

          forum.gazeta.pl/forum/w,37418,97061841,97061841,za_czeste_skurcze_strasza_mnie_porodem_przedwcz.html

          wyzej jest link to tego postu, poczytaj moze Tobie tez pomoze.
          Uszy do gory smile ja jutgro mam wizyte u lekarza, dowiem sie czy bede
          miec jeszcze jedno usg. Skrobnij jutro jak sie czujesz. buzka
          • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.07.09, 09:39
            Marzenko ja tez miałam talie gudki białe i okazało się że mam grzybice. Dostałam
            jakies czopki i troche lepiej jest. W piątek mam lekarza i dopiero w piątek będe
            spokojna jak lekarka powie ze jest nawet Ok
    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 22.07.09, 23:37
      czesc kochane!!!
      Zadna nie ma czasu cos napisac? sad W takim razie ja napisze. Bylam
      dzis u lekarza. Zbadano mnie i mam niestety grzybice, tak jak
      mowilas Kasiu. To bedzie 6 raz w tej ciazy jak bede brac na to leki.
      Poza tym szyjka nadal zamknieta o dziwo. Poza tym mam niec usg w
      przyszlym tyg, bo wg nich brzuch troche maly i chca sprawdzic czy
      dziecko ma prawidlowe wymiary.Poza tym wody mi nie wyciekaja
      podobno. Dzidzius jest glowka w dol na szczescie.
      Jutro jade w koncu pobuszowac po sklepach w poszukiwaniu wozka. Dzis
      jakies ogladalam, ale ja jestem wybredna i mam swoje wymagania czego
      moj M nie rozumie. Dla niego wozek to wozek. Aha, i jutro zaczynamy
      z Malym 36 tyg hurrra
      Buziaki dziewczyny
      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.07.09, 08:24
        Haj kobietki! Ja jak co rano męcze się z mdłościami. Jutro mam lekarza,
        strasznie sie ciesze i boje zarazem. Marzenko udanych zakupów, ja na szczescie
        juz mam wózek kupionysmile
        allegro.pl/item687573744_wozek_vajper_fotelik_spiwor_mega_zestaw.html
        nestety nie miałam tej przyjemności chodzenia po sklepach. Chciałam najpierw
        taki na 3 kółkach ale na nasze polskie chodniki wolałam coś stabilniejszego;]
        Daj znac jak wypad na miasto się udał i gratuluje 36 tygodnia!
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.07.09, 10:49
      znalazłam coś zabawnego na forum i wklejam do poczytaniasmile

      "Kochany Święty Mikołaju!

      Cały rok byłam bardzo grzeczną mamusią. Karmiłam, myłam i głaskałam
      na żądanie
      dwójkę moich dzieci, chodziłam do przychodni częściej niż do sklepu,
      upiekłam
      700 pierniczków na jarmark mikołajkowy w klasie mojej córki i
      wymyśliłam, jak
      zrobić szopkę na technikę bez użycia kleju.
      Mam nadzieję, że mógłbyś wykorzystać mój list na kilka Wigilii, bo
      pisałam go
      czerwoną kredką mojego syna na paragonie, czekając, aż pralka
      odwiruje, i nie
      wiem, czy znajdę jeszcze chwilkę wolnego czasu w ciągu najbliższych
      18 lat.

      Oto moje świąteczne życzenia:

      Chciałabym dostać parę nóg, które nie bolą po całym dniu uganiania
      się za
      dziećmi (w dowolnym kolorze poza filetowym, bo takie już mam), i
      ręce, które
      nie zwisają bezwładnie, ale są wystarczająco silne, żeby wynieść
      wrzeszczącego
      dzieciaka z alejki ze słodyczami w markecie. Chciałabym mieć również
      talię, bo
      moja zniknęła gdzieś w siódmym miesiącu ostatniej ciąży.

      Jeśli w tym roku spełniasz również duże życzenia, to chciałabym
      dostać
      samochód z oknami odpornymi na odciski palców, i radio, które
      puszcza tylko
      muzykę dla dorosłych, telewizor, w którym nie ma żadnych programów z
      gadającymi zwierzętami, i lodówkę z sekretną szufladą za
      zamrażalnikiem, gdzie
      mogłabym się schować, żeby porozmawiać przez telefon.

      Z rzeczy praktycznych, przydałaby mi się lalka, która mówi „Tak,
      mamusiu”,
      żeby podnieść moją samoocenę rodzicielską, a także jeden dwulatek,
      który
      załatwia się do nocnika, dwójka dzieci, które się nie biją, i trzy
      pary
      dżinsów, których zamek zapina się na całej długości bez użycia siły i
      narzędzi. Fajnie byłoby mieć nagranie mnichów tybetańskich,
      mamroczących „Nie
      jedz w salonie” i „Nie bij brata”, dlatego że mój głos jest chyba
      zakresem
      odbioru moich dzieci i słyszy go tylko pies.

      Proszę, nie zapomnij też o podróżnym zestawie ciastoliny, prezentu
      pożądanego
      najbardziej przez wszystkie matki przedszkolaków. Robią ją w trzech
      żarówiastych kolorach i gwarantują, że rozkruszy się na każdym
      dywanie,
      sprawiając, że dom teściów będzie wyglądał tak samo jak mój.

      Jeżeli nie zdążysz już załatwić któregoś z tych produktów, poproszę
      o pare
      minut, żeby wyczyścić zęby i rozczesać włosy w ciągu tego samego
      poranka, albo
      o luksus zjedzenia obiadu o temperaturze wyższej niż pokojowa,
      podanego w
      czymś innym niż opakowanie styropianowe.

      Jeżeli nie masz nic przeciwko temu, mógłbyś dokonać kilku cudów
      Bożonarodzeniowych. Czy byłoby wielkim problemem, żeby oficjalnie
      uznać keczup
      za warzywo? Uspokoiło by to znacznie moje sumienie.

      Nie byłoby też źle, gdybyś mógł skłonić moje dzieci do pomagania w
      domu bez
      żądania zapłaty, jakby były szefami rodziny mafijnej, albo żeby mój
      maluch nie
      wyglądał tak słodko skradając się w piżamce o północy do kuchni,
      żeby zjeść
      lodową kontrabandę.

      Cóż, Mikołaju, za dwie minuty odblokują się drzwiczki pralki, a mój
      syn
      dojrzał już moje stopy przez kratkę wentylacyjną w łazience. Chyba
      chce swoją
      kredkę. Bezpiecznej podróży i pamiętaj, żeby zostawić mokre buty w
      przedpokoju! Wejdź i napij się herbaty, żebyś się nie zaziębił
      (zostawiam Ci
      też aspirynę). Poczęstuj się ciasteczkami ze stołu, ale nie zjedz za
      dużo i
      nie nakrusz na dywanie.

      Z wyrazami szacunku
      Mamusia

      PS. I jeszcze jedno – możesz anulować wszelkie moje prośby, jeśli
      jesteś w
      stanie sprawić, żeby moje dzieci były na tyle małe, żeby wciąż w
      Ciebie wierzyć."
      • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.07.09, 12:01
        Dobresmile ...coś w tym jest... Ale jak przeczytałam to dla mojego
        Małżasmile to wcale nie zrozumiał... chociaż pomaga mi teraz bardzo
        dużo, no cóż po prostu facet!
        A tak wogóle to wróciłamsmile Przez całe 3 dni nie miałam dostępu do
        sieci, a dzić jeszcze ta p... technika sprzysięgla sie przeciwko
        mnie i zaczyna coś nawalać z kompem. PECH! Wczoraj miałam świetować
        swoje urodziny, niestety też dziń pod górkę i połowę przepłakałam.
        No ale zaczynam nowy dzień, Już mam z WAmi kontakt i to napawa mnie
        radością. dzięki za rzyczliwośc i zrozumienie!
        pozdrawiam!
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 23.07.09, 12:07
          https://www.krosno24.pl/kartki/grafiki/tort.gif

          Blenusia witaj,

          Wszystkiego najlepszego !!!! I czego ci tu życzyć kochana, cóż jednego zdrówka
          i lekkiego porodu smile
          • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 11:45
            Dziekuję za tortsmile i życzenia, Wam też zyczę lekkiego i szybkiego
            porodu.
            Marzenie pytała jak mój pierwszy przebiegał. Otóż na razie się nie
            boję, tylko jak zaczynają mi się bolesne skurcze to sobie
            przypominam i ciepło mi się robi ze strachu. Ale tak naprawdę to
            chociaz lekkiego porodu nie miałam to szybko myślałam o drugimm bebe.
            Już parę dni przed porodem jeździłam do szpitala, że mi wody
            odchodzą, tam robili jakieś testy chemiczne i mówili, że nic, że to
            nie wody.
            Trochę się wściekłam bo do szpitala mam 60 km i niech mi nie
            wpierają, ze to śluz (nie w takiej ilości) więc moja lekarka na
            odczepnego żebym przyjechała za 2 dni na usg. Więc z samego rana o 6
            pojechaliśmy żeby Małż sie do pracy wyrobił, a tam na ktg, że mam
            jakieś skurcze i zostaję, lekarz na badaniu mówi, że teraz widzi że
            to wopdy, a ja że wcześniej leciało więcej. CYRK. No więc porodówka,
            przebicie pęchęrza, i....nic no więc rozwiązywaliśmy z mężem
            krzyżówki i się troche śmialiśmy. Od 17 było gorzej bo zaczęło
            boleć, po dolarganie nie bardzo wiedziałam co sie dzieje ze mną (jak
            na faziesmile) no i byłam zmęczona i głodna!!! Córka przyszła na świat
            dopiero o 23.15 . poród sn.
            ALE BYŁO CUDOWNIE!!! I FACECI MOGĄ NAM ZAZDROŚCIĆ może trochę boli i
            musimy wycierpieć, Ale to jest coś PIĘKNEGO!!!
            • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 13:47
              czesc dziewczyny,
              Blenusia wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Dzieki za opis
              porodu. Ostatnio zachcialo mi sie obejrzec na you tube i mialam
              dosc. Jak nie bylam w ciazy to takie cos mnie nie ruszalo, a teraz
              od samego patrzenia brzuch boli smile Wczoraj caly dzien bylam na
              nogach, szukalam tego wozka, ale nic nie znalazlam. Poza tym
              pierwszy raz od kilku miesiecy robilam bigos tzn ja go tylko
              dokonczylam, a M wszystko zrobil. I powiem Wam, ze wcale wiecej tych
              skurczy nie mialam potem jak lezalam tylko tyle co zawsze czyli i
              tak duzo. Jak chodzilam to momentami czulam, ze nie moge zrobic
              kroku, bo silny skurcz. Poza tym juz pewniej sie czuje, nie boje sie
              tak, ze to za wczesnie. Bede jeszcze lezec, ale nie az tak zebym
              nawet herbaty nie robila. Czekam na telefon ze szpitala, bo mieli
              mnie umowic na usg jeszcze nie dzwonili. Zla jestem. Dziewczyny, a u
              Was to ktore tyg juz sa? Chyba tez niewiele do bezpiecznego terminu?
              Kasia, napisz co tam po wizycie u lekarza? Zreszta napewno wszystko
              dobrze.
              Kochane mam dylemat- nie mam tez lozeczka i znalazlam fajne na ebay,
              kolezanka mi jednak radzi, zebym nie kupowala jeszcze, bo dzidzius
              na poczatku moze spac w wozku, a potem i tak bedzie czesciej ze mna
              w lozku. Mowi, ze jak kupie tyg lub 2 po porodzie to bedzie ok.I nie
              wiem co robic? Nie mam doswiadczenia sad Co radzicie?
              • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 18:19
                No to przede mną jeszcze trochę leżakowania zostałosmile dopiero kończę
                30 tydzień.... jeszcze przynajmniej 6 przede mną, ale mam nadzieję,
                ze mnie nie zostawicie i będzieci opisywać jak wam z dzidziusiamismile
                A co do łóżeczka to moja mała spała w nim i w dzień ją odkładałam i
                w nocy. jeszcze wtedy nie mielismy własnego mieszkania (mieszkaliśmy
                u rodziców) więc nie było miejsca na wózek, jedynie łóżeczko. I tak
                naprawdę to wlaśnie jak rosła to co raz mniej w nim spała...teraz
                spi ze mną....
                Więc nie ma pośpiechu, dzidzia moze spać i w wózku i z Tobą. Jak Ci
                wygodniej. A czy łóżeczko będzie potrzebne to zależy od Ciebie i
                oczywiście dzidzi.
                • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 19:12
                  Ja łóżeczko mam juz kupione,ceka tylko na złożenie. Dzis po wizycie miłe uczucie
                  bo szyjka zamknięta i te bóle brzucha nic (odpukać) nie czynią złego. Musze
                  leżeć i leżeć. Właśnie kończe 34 tydzieńsmile Hania waży 2200gr musi jeszcze z
                  kilogram przytyć. Ja uciekam ide jeść arbuza bo objad niedawno zwróciłam i tak
                  jakoś nie mam ochote na ciężkostrawną kolacje i na domiar złego główka zaczyna
                  bolec. Ściskam kochane i do jutra
                  • blenusia Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 19:42
                    to super, ze wszystko pozamykanesmile jeszcze zeby was pocieszyć to
                    powiem, ze w pierwszej ciąży miałam od 34 tc rozwarcie na 2cm, a
                    podczas porodu jak się zatrzymało na 3 cm to niczym ruszyć tego nie
                    moglismile
                    MArzenie, moze rzeczywiście się nie śpiesz, bo dzieci i tak lubią
                    ścisk, tak jak w brzuchu mamy, a nie luz w łóżeczku... sama juz nie
                    wiem...
                    • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 24.07.09, 19:58
                      Kasia, widzisz, wszystko zamkniete i super. Mam nadzieje, ze juz
                      spokojniejsza jestes. Blenusia, pewnie, ze bede informowac na
                      biezaco, nawet po porodzie smile Kupilam dzis wozek przez internet.
                      Widzialam go najpierw na zywo, ale przez internet byl tanszy. W
                      poniedzialek ma przyjechac.
                      direct.tesco.com/product/images/?R=205-1916
                      Wolalabym co prawda wieksze kolka z tylu, ale coz ciezko cos
                      znalesc, co bedzie odpowiadac w 100%
                      Dziewczyny, ja juz chce urodzic, a najlepiej w przyszlym tyg, tak
                      strasznie boje sie tej swinskiej grypy. Tutaj jest masakra z tym.
                      Dopiero co czytalam, ze kolejna ciezarna w bardzo ciezkim stanie
                      jest. Czemu nie moge sie cieszyc teraz ta ciaza bezstresowo? Nawet
                      gdybym lezala w domu to i tak moj maz i szwagier do pracy chodza i
                      moga przyniesc to paskudztwo.
                      Blenusia, chyba faktycznie kupie pozniej to lozeczko. Szkoda tylko,
                      ze nie wloze poscieli jeszcze, bo tak chcialbym zobaczyc jak to
                      bedzie wygladac. W srode ma usg.
                      • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 25.07.09, 09:39
                        marzeniee co do łóżeczka to możesz rzeczywiście się wstrzymać, chyba że juz
                        chcesz postawić je i czekać na maluszka. Ja jakoś pod koniec miesiąca mam zamiar
                        złozyc lozeczko Hanismile Dostałam juz tyle zabawek że nie mam gdzie ich układać.
                        Łóżeczko postawie,pościele i w nóżkach ułoże zabaweczki ,malutkiej i tak nie
                        bede przeszkadzacsmile
    • blenusia Hej 28.07.09, 10:51
      Co z wami?smile zabrałyscie się juz za rodzeniesmile Coś tu pustką powiało.
      Czekam na informacje od Was, czy jeszcze całe czy już w rozsypce?
      I podnosząc wątek do góry mam nadzieję, że może znajdą się nowe
      leżącesmile
      • kasiadwa Re: Hej 28.07.09, 11:50
        hej. jestem jestem. Juz na dobre w łóżku, każdy róch to napinanie brzucha a o
        chodzeniu nie wspomne bo same wstawanie do wc jest koszmarem a pod wieczór to
        juz mąż mi pomagasad Za 2 tyg mam lekarza i lekarka uznała ze jak do tego czasu
        donosze to juz bedzie dobrze bo własnie wtedy skoncze 36 tydz . A jak tam u was?
        Jak zabijacie czas? Ja teraz robie zakupy przez neta na balsamy i maseczki do
        włosów, chce siebie troche rozpieścic i myśle przyszłościowo bo ponoć po
        porodzie jak hormony się normuują to włosy zaczynaja wypadac i takie tam. Więc
        postanowiłam juz cos na tto poradzićsmile
        • blenusia Re: Hej 28.07.09, 12:19
          Współczuję, że zostałaś uziemiona na dobre. Ja tez sie o to proszę,
          bo ostatnio mi się szwendacz włączył i niesety za mało odpoczywam,
          dopiero jak dostaje skurczy to obiecujęsobie, że tylko do wc będę
          wstawać. Tylko, że tobie zostało wytrzymać 14 dni mi niestety
          miniumum 40....
          A co do przyjemności to po porodzie bywa różnie, lepiej sobie
          dogadzać w ciąży. Ja przed porodem nie wyobrażałm sobie wyjśc z pod
          prysznica i się nie naoliwić, wykremować, włożyc maseczki na włosy i
          jeszcze innych, przyjemnych, domowych zabiegów kosmetycznych.
          Niestety, chociaż moja Hania była superspokojnym niemowlakiem to
          prysznic brałam w ekspresowym tempie i zapomniałam o wszystkich
          przyjemnościachsmile i sama nie wiem dlaczego.... może spieszyłam się,
          zeby mała za piersią nie zaczęła płakać.... sama nie wiem.
          Ja to po porodzie to już wogóle zapomniałam o sobie. A jak sobie
          przypomniałam to kurcze znów w ciąży..smile
          teraz się nie damwink
    • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.07.09, 08:58
      jak dzis leżaczki się czujecie? Ja juz niewyrabiam powoli, czuje sie chora a nie
      w ciązy. Chyba nie dociera do mnie że będe mamą, chyba przez to że ciągle boli;/
      I ta pogoda jejjjku jak gorąco, w nocy jak okno otworze leci ze mnie jak z kranu
      a wiaterek doprawia i ciągam od rana nosem;/ Mdłosci dokuczają po śniadaniu i
      czekam podłudnia żeby przeszły albo połoze się i je prześpie. Dziś jakoś nic
      mnie nie cieszy, obyście miały lepszy poranek, ściskam
      • marzeniee22 Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.07.09, 11:46
        Hej kochane,
        Wczoraj bylam na usg i moj dzidzius ma sie super- wazy 3200g. Co
        prawda prawie nic nie moglam zobaczyc na tym usg, ale wszystko
        dobrze. Maly jest glowa w dol, mam wystarczajaco plynow. Teraz to
        czekam na porod. Dzis zaczelam 37 tyg, wiec lekarze mowia, ze juz
        moge rodzic. Tyle, ze ja wogole nie czuje, zeby cos sie zblizalo sad
        Poza tym od tyg juz troche chodze, a od dzisiaj to juz bede duzo i
        powiem Wam, ze strasznie chce mi sie robic porzadek w domu. Skurcze
        mam nadal, ale nie robia juz na mnie wrazenia. Obawiam sie czy ta
        szyjka sie otworzy jak bede rodzic. Oby nie zrobila mi psikusa.
        Nadal nie moge uwierzyc, ze bez lekow dalam rade.Wczoraj chcialam
        namowic meza na male bara-bara, kiedy cos zaczelo sie rozkrecac
        stwierdzil, ze nie moze, bo o dziecku sobie pomyslal smile Wyobrazcie
        sobie, ze kupilam wozek i go oddalam, bo znalazlam na pol. stronach
        lepszy firmy Jedo i tak mi sie spodobal, ze chce go miec. Problem w
        tym, ze czas oczekiwania to ok. 6 tyg, bo tyle jest zamowien na
        niego. Trudno jakos wytrzymam tych kilka tyg. bez wozka.
        Wczoraj kupilam sliczna posciel z Kubusia Puchatka. I nadal mam
        grzybice, nie moge sie jej pozbyc. Leki juz na mnie nie dzialaja.
        pozdrawiam
        • kasiadwa Re: leżakowanie do końca ciąży, przetrwamy razem: 30.07.09, 12:04
          hej marzenko i inne Panie!
          ciesze sie że u ciebie juz jest ok, ja juz kończe 35 tydz i nie moge sie
          doczekać aż kolejny mi zleci bo też z chęcią wzięłabym sie za porządki.
          Strasznie mnie korci żeby poprasować i pranie zrobić bo dwie reklamówki ubranek
          dla małej leży a ja od kilku tyg tylko na nie patrze ;/ Co do wózka to
          rzeczywiście troche poczekasz, w takim razie kupujesz teraz łóżeczko? Ja swoje w
          ten weekend składam, tzn mąż składa a ja leże i patrzesmile Fajnie ze maleństwo ma
          sie dobrze, ja sie obawiam że moja Mała za mało waży 2200 sad jak myślisz waga
          optymalna na 25 tydz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka